Święta księga wilkołaka

Okładka książki Święta księga wilkołaka autora Wiktor Pielewin, 837414212X
Okładka książki Święta księga wilkołaka
Wiktor Pielewin Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Don Kichot i Sancho Pansa literatura piękna
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Don Kichot i Sancho Pansa
Tytuł oryginału:
Svâŝennaâ kniga oborotnâ
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
837414212X
Tłumacz:
Ewa Rojewska-Olejarczuk
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Święta księga wilkołaka w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Święta księga wilkołaka

Średnia ocen
7,0 / 10
339 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Święta księga wilkołaka

avatar
441
53

Na półkach:

Pielewin po raz kolejny nie rozczarowuje.

Pielewin po raz kolejny nie rozczarowuje.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
79
39

Na półkach:

Oczytana, raczej heteroseksualna i już nie taka młoda, z wielkiego miasta, żyje sobie w swoim samotnym świecie, złożonym głównie z rowerowych przejażdżek, ploteczek z sobie podobnymi przyjaciółeczkami, z literatury i filozoficznych rozważań. Może ma jakieś tam seksualne epizody, a może tylko perwersyjną wyobraźnię. Aż wreszcie pojawia się on - cały w mundurze i wulgarnej zwierzęcości, znanej nam aż nadto ze stereotypowego obrazu ruskiego sołdata, dodatkowo silnie narcystyczny, przekonany o swoim arcywilkołactwie. Ona wchodzi w Tęczowy Strumień i dla niego gotowa góry przenosić. On początkowo jak najbardziej jest na tak, a potem na nie. Ona wychodzi w pustkowie ...

Pisarz Pielewin (autor) - oczytany, z wielkiego miasta. Dialogi specjalnie mu nie wyszły. Są słabe, mdłe, czasem obciachowe i sztuczne. Znajomość kobiecej duszy - trochę lepiej -narrator z wrażliwością podchodzi do tematu, a jego narracja opowiada o tym nie wprost, ale też bez fałszu. Reszta jest murem intelektualnej mgły, motającym i plączącym głównym wątek.

Wrażenie ogólne - średnie.

Oczytana, raczej heteroseksualna i już nie taka młoda, z wielkiego miasta, żyje sobie w swoim samotnym świecie, złożonym głównie z rowerowych przejażdżek, ploteczek z sobie podobnymi przyjaciółeczkami, z literatury i filozoficznych rozważań. Może ma jakieś tam seksualne epizody, a może tylko perwersyjną wyobraźnię. Aż wreszcie pojawia się on - cały w mundurze i wulgarnej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1897
438

Na półkach: , ,

Podobieństwo do Bułhakowa mi umyka chyba, że mówimy o bardzo podstawowej warstwie - elementy fantastyczne są tylko środkiem do celu do rozmowy o rosyjskiej rzeczywistości. Natomiast wykonanie - tu już gorzej dla Pielewina. Sceny seksu nie są dla mnie ani zabawne, ani podniecające a jakieś takie... meh. Przeplatają się z przydługimi momentami przeintelektualizowanych rozmów, które naprawdę dałoby się podać dużo strawniej. Lekkości i finezji Bułhakowa nie ma tu za grosz. Raczej nie polecam.

Podobieństwo do Bułhakowa mi umyka chyba, że mówimy o bardzo podstawowej warstwie - elementy fantastyczne są tylko środkiem do celu do rozmowy o rosyjskiej rzeczywistości. Natomiast wykonanie - tu już gorzej dla Pielewina. Sceny seksu nie są dla mnie ani zabawne, ani podniecające a jakieś takie... meh. Przeplatają się z przydługimi momentami przeintelektualizowanych rozmów,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

660 użytkowników ma tytuł Święta księga wilkołaka na półkach głównych
  • 439
  • 213
  • 8
174 użytkowników ma tytuł Święta księga wilkołaka na półkach dodatkowych
  • 116
  • 32
  • 6
  • 6
  • 5
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Święta księga wilkołaka

Inne książki autora

Okładka książki Best European Fiction 2010 Inga Ābele, Naja Marie Aidt, David Albahari, Andrej Blatnik, Steinar Bragi, Juhani Brander, Stephan Enter, Antonio Fian, Josep M. Fonalleras, Jon Fosse, Georgi Gospodinow, Julian Gough, Alasdair Gray, Aleksandar Hemon, George Konrád, Peter Krištúfek, Valter Hugo Lemos, Deborah Levy, Cosmin Manolache, Christine Montalbetti, Giulio Mozzi, Orna Ní Choileáin, Mathias Ospelt, Wiktor Pielewin, Giedra Radvilavičiūtė, Julián Ríos, Penny Simpson, Goce Smilevski, Zadie Smith, Peter Stamm, Igor Štiks, Peter Terrin, Jean-Philippe Toussaint, Neven Ušumović, Elo Viiding, Ornela Vorpsi, Michał Witkowski
Ocena 6,3
Best European Fiction 2010 Inga Ābele, Naja Marie Aidt, David Albahari, Andrej Blatnik, Steinar Bragi, Juhani Brander, Stephan Enter, Antonio Fian, Josep M. Fonalleras, Jon Fosse, Georgi Gospodinow, Julian Gough, Alasdair Gray, Aleksandar Hemon, George Konrád, Peter Krištúfek, Valter Hugo Lemos, Deborah Levy, Cosmin Manolache, Christine Montalbetti, Giulio Mozzi, Orna Ní Choileáin, Mathias Ospelt, Wiktor Pielewin, Giedra Radvilavičiūtė, Julián Ríos, Penny Simpson, Goce Smilevski, Zadie Smith, Peter Stamm, Igor Štiks, Peter Terrin, Jean-Philippe Toussaint, Neven Ušumović, Elo Viiding, Ornela Vorpsi, Michał Witkowski
Wiktor Pielewin
Wiktor Pielewin
Współczesny prozaik rosyjski, autor satyryczno-groteskowych utworów postmodernistycznych. Absolwent Moskiewskiego Instytutu Energetycznego (specjalność: elektromechanik),ukończył także kurs twórczego pisania w Instytucie Literatury. Zadebiutował opowiadaniami Kołdun Ignat i ludi (Czarownik Ignat i ludzie) w 1989, a przez następne lata pisywał krótkie formy i publikował na łamach różnych czasopism. W 1991 zebrane opowiadania Pielewina ukazały się drukiem w książce Niebieska latarnia, za którą otrzymał Rosyjską Nagrodę Bookera. Książki Pielewina są tłumaczone na wiele języków świata, m.in. również na japoński i chiński. Sztuki teatralne oparte na jego opowiadaniach są z powodzeniem grywane w Moskwie, Londynie, Paryżu. French Magazine zamieścił Pielewina w spisie 1000 najbardziej znaczących współczesnych twórców światowej kultury. Jego powieści charakteryzuje mieszanka science-fiction, kultury popularnej i mistycyzmu, która służy za materię postmodernistycznym wywodom. W swej twórczości Pielewin czyni częste aluzje i bezpośrednie odniesienia do wielkich literatury światowej czy realiów postsowieckiej Rosji. Autor niechętnie godzi się na wywiady, z chęcią natomiast upowszechnia swoje dzieła w Internecie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bro Władimir Sorokin
Bro
Władimir Sorokin
"Lód" czyli główna część trylogii podobał mi się bardziej, bo był brutalniejszy i nasycony niepokojącą niesamowitością, a w "Bro" (który jest prequelem "Lodu") wszystko jest celowo warstwa po warstwie odzierane z tajemnicy. Mimo to i tak podobał mi się ten prequel i teraz chce mi się przeczytać trzecią część. Sorokin pisze o Rosji wzbogaconej o element fantastyczny, w skrócie: że wśród Ziemian żyją "śpiący" przybysze z kosmosu którzy, jeśli poddani przez współplemieńców dość brutalnemu zabiegowi (je*udup lodowym młotem w serce, jak nie działa za pierwszym razem to do skutku lub do zgonu delikwenta) mogą "obudzić się" i zjednoczyć, a także zniszczyć rasę ludzką która jest błędem w sztuce i wstydliwą rysą na historii Wszechświata. "Bro" zaczyna się w roku 1908, jest opowiedziany z perspektywy tylko jednego bohatera i mimo wyraźnych ograniczeń formalnych cieszy płynną, błyskotliwą narracją, świetną i bardzo wprawną (chociaż powierzchowną, ale taki jest zamysł) charakterystyką postaci oraz może nie przełomowym czy szczególnie oryginalnym, ale wciąż ciekawym i skłaniającym do zastanowienia bezemocjonalnym spojrzeniem na wydarzenia historyczne, tu w wykonaniu zimnego (nomen omen) jak lód "Przebudzonego" narratora dla którego ludzie są tylko "maszynami z mięsa" za to w centrum jego zainteresowania pozostaje "budzenie" kolejnych współbraci. Przez to ostatnie fabułę cechuje zresztą wysoka powtarzalność, bo książka to nic innego jak relacja z kolejnych "przebudzeń" tyle że w kontekście kreacji postaci ma to sens (a ja lubię sens, nie wiem jak inni),bo dla głównego bohatera rzeczywiście jest to cel życia i oś istnienia od pewnego momentu jego biografii. Ogólnie ładne, ciekawe i fajne i nawet przeczytałabym drugi raz. Mocne 6/10 z momentami 8/10. Może nie polecam wszystkim jako must read ale i tak lubię i se chyba kupię całą trylogię póki jeszcze jest gdziekolwiek dostępna.
Gothabella - awatar Gothabella
oceniła na71 rok temu
Pochowajcie mnie pod podłogą Paweł Sanajew
Pochowajcie mnie pod podłogą
Paweł Sanajew
O wychowaniu zdecydowanie nie bezstresowym. Oparta na motywach autobiograficznych historia dorastania chłopca wychowywanego przez niezrównoważoną psychicznie babcię i biernego wobec jej agresji, wycofanego dziadka. Mały Sasza jest dzieckiem dosyć chorowitym (choć można domniemywać, że babcia wyolbrzymia jego dolegliwości),przez co musi przestrzegać wielu reguł i ograniczeń - bierze jakieś dzikie ilości leków, nie wolno mu się spocić, prawie nie chodzi do szkoły i wciąż jest straszony rychłą śmiercią. Sama kąpiel to przedsięwzięcie w piętnastu punktach i z masą absolutnie niezbędnych rekwizytów. A to wciąż dziecko, nie zawsze udaje mu się zrobić wszystko zgodnie z wymaganiami - i wówczas musi liczyć się z dotkliwą karą. Kluczową postacią jest tutaj babcia, terroryzująca całe swoje otoczenie, które nigdy nie jest pewne, co akurat wytrąci ją z równowagi (genialna jest jedna z końcowych scen monologu, w którym płynnie przechodzi przez całe spektrum swoich możliwości - od gróźb i wyzwisk, poprzez przymilanie się, błagania i przekupstwa, po wyrzekania i branie na litość, i tak kilka razy). Z jednej strony trudno ją za to do końca winić - to osoba dosyć poważnie psychicznie chora i zdecydowanie potrzebująca fachowej pomocy, a przy tym także w jakimś stopniu skrzywdzona przez los. Z drugiej, nie da się nie zauważyć, że życie z kimś takim to niemal dosłownie piekło. Wielu rzeczy spodziewałam się po tej książce, ale nie tego, że jej lektura będzie mnie stresować. Atmosfera ciągłego konfliktu, miotanie się od czułości do agresji i nieustanne oczekiwanie na kolejny wybuch sprawiają, że czyta się to z gulą w gardle, w napięciu trudnym do zniesienia. Książka bardzo dobra, ale zdecydowanie nieprzyjemna.
niedź - awatar niedź
ocenił na98 miesięcy temu
Sekrety sypialni mistrzów kuchni Irvine Welsh
Sekrety sypialni mistrzów kuchni
Irvine Welsh
Opowieść mocno inspirowana "Portretem Doriana Graya". Oto dwóch gości popularny i przebojowy oraz typowy nerd padają ofiarą tajemniczej klątwy. Temat zdawałoby się pasujący raczej do opowieści grozy niż do Welsha. Nic jednak bardziej mylnego. "Sekrety mistrzów kuchni" są wręcz stereotypowo welshowe. Znów mamy słynny Edynburg widziany od najgorszej strony. Kto tylko zetknął się z jakimkolwiek dziełem pisarza, wie o czy pisze. Jest brudno i pijacko. Podczas czytania czujemy wręcz woń wydychanych oparów piwska i przetrawionego alkoholu. Kolejny raz otrzymujemy też niezwykle barwne opisy upojenia, kaców, czynności fizjologicznych oraz stosunków seksualnych. Są jak to u Welsha. Niezwykle prawdziwe i obleśno-zabawne. Sama historia niestety nie jest już tak ciekawa. Sam początek dostarcza mnóstwo zabawy. Oto pewien gość zachowujący się jak typowy kujon, Brian Kibby, odczuwa skutki rozpustnego życia swojego znajomego z pracy, Dannego Skinnera. Jego poukładane życie i dobre zdrowie wkrótce ulegają totalnej rozsypce. Skinner zaś bawi się ile wlezie, wracając co rano pełen sił do pracy. Jednak nic nie pokazuje złych skutków alko i narkotyków tak dobrze jak Brian, stający się dla Dannego tym czym był słynny portret dla Doriana Graya. Przy okazji Danny próbuje odnaleźć swojego ojca. Tropy prowadzą do najlepszych edynburskich restauracji. Welsh zwykle jawił się jako znakomity psycholog, który dosłownie wchodził w głowy swoich postaci, przez co perspektywa danej sytuacji zmieniała się nieraz o 180 stopni. Tutaj niestety bardzo rzadko wykorzystuje ten zabieg. Tylko raz za czas funkcje narratora przejmuje jedna z drugo lub trzecioplanowych postaci. Welsh narratorami czyni głównie na przemian Dannego i Briana. Punkt widzenia tego pierwszego jest dość ciekawy i często niejednoznaczny moralnie. Gorzej z Brianem. To bohater zbyt przejaskrawiony. Jego obserwacje i postrzeganie świata jest zbyt przesadzone. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że jest to kujon zafascynowany pociągami i sf. Sam przebieg wydarzeń również budzi wiele zastrzeżeń. Pisarz daje tak wiele wskazówek, że końcowego fabularnego twistu można domyślić się już w połowie. Historia ciągnie się zbyt długo. Środek powieści zaczyna już nieco nużyć i z rosnącą irytacją czekałem na jakikolwiek zwrot akcji. Jest jeszcze postać wiedźmy i klątwa. Ta pierwsza została wprowadzona właściwie tylko po to, by dać nam opis obrzydliwego stosunku. Zaś jakim sposobem zostało rzucone tajemnicze przekleństwo i co sprawiło, że zadziałało? Tego się niestety nie dowiemy. Początkowo postać wiedźmy i klątwy zdawały się ze sobą łączyć. Widać jednak, że pisarz nie miał pomysłu na satysfakcjonujące wytłumaczenie i uciekł w to co lubi najbardziej - ohydę i kontrowersyjność. Daleko "Sekretą..." do najlepszych dzieł edynburskiego mistrza. Jednak jest na tyle zabawnie i obscenicznie, że nie sposób dobrze się nie bawić. Przynajmniej przez większość czasu. Nie brak też kilku mocnych życiowych prawd, których chyba nikt nie potrafi podać tak czytelnie i sugestywnie jak Welsh. Mimo swoich wad była to dla mnie świetna lektura. Należę jednak do wiernych fanów pisarza, więc mogę nie być tu w 100% obiektywny.
Mariusz Czekej - awatar Mariusz Czekej
ocenił na78 lat temu
Psie serce Michaił Bułhakow
Psie serce
Michaił Bułhakow
Psie serce Autor: Michaił Bułhakow Moja ocena: ★★★★★★★★★☆ (9/10) Rewelacyjna książka — przede wszystkim ze względu na swoją bezkompromisową formę i wyraźnie wyczuwalną szyderę, która stanowi jej fundament. Michaił Bułhakow tworzy opowieść, która z jednej strony bawi, a z drugiej niesie ze sobą bardzo mocne i niepokojąco aktualne przesłanie. Przyznam, że książka zdecydowanie przekroczyła moje oczekiwania. Spodziewałem się raczej krótkiej, ciekawej formy literackiej, natomiast otrzymałem tekst znacznie bardziej wielowymiarowy — zarówno pod względem ideowym, jak i stylistycznym. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się jedynie groteskową historią, szybko odsłania swoje głębsze znaczenia i staje się trafnym komentarzem społecznym. Utwór jest interesującą mieszanką fantastyki i dystopii, przy czym elementy fantastyczne służą tutaj przede wszystkim jako narzędzie do pokazania mechanizmów rządzących rzeczywistością społeczną i polityczną. Bułhakow operuje ironią i absurdem w sposób bardzo świadomy — nie są to jedynie środki stylistyczne, lecz nośniki krytyki, momentami wręcz bezlitosnej. Na szczególną uwagę zasługuje sposób, w jaki autor buduje swoją narrację — oszczędnie, ale jednocześnie niezwykle celnie. Dzięki temu książka, mimo swojej niewielkiej objętości, pozostawia po sobie wyraźny ślad i skłania do refleksji. To zdecydowanie jedna z tych pozycji, które pod pozorem lekkiej, momentami wręcz groteskowej formy, ukrywają bardzo poważną treść. Zdecydowanie polecam. 📖 19:48 · 07.04.2026 · 35/2026 · (A)
Paweł - awatar Paweł
ocenił na92 dni temu
Kraina wódki Mo Yan
Kraina wódki
Mo Yan
„Literackie delirium”. Tę zwięzłą, ale treściwą opinię przeczytałam na stronie tytułowej książki, pod wymowną i charakterystyczną butelką, w której Chińczycy przechowują alkohol. Jakby mówiącej przed wejściem w opowieść – napij się, zanim zaczniesz czytać. Wchodzisz do Alkoholandii ze stolicą Alkoholowa, w której trunki spotkasz w całej swojej różnorodności i postaci, bo „alkohol to słońce, powietrze, krew. Alkohol to muzyka, malarstwo, balet, poezja”, a „człowiek, który wytwarza napoje alkoholowe, jest mistrzem wielu sztuk, jednoczy w sobie wszystkie umiejętności”. Od przewodnika po Alkoholandii można usłyszeć - alkohol jest również „niezbędnym smarem dla trybików naszego państwa, bez niego cała ta machina nigdy nie kręciłaby się tak gładko i sprawnie!” Jego konsumpcji towarzyszą motywujące hasła – „Gdy coś bardzo wzruszy nas, to najlepszy picia czas!” Piją go wszyscy, bo nie piją tylko zdrajcy i sprzedawczyki. Chociaż „pijany bywa tylko niewykształcony, ciemny lud, najniższe warstwy społeczeństwa. Elita, czysta jak wiosenny śnieg, nie upija się nigdy”. W takim kraju wprowadzenie delegalizacji lub prohibicji alkoholu to jak „zabronić ludziom uprawiania seksu i jednocześnie popierać rozwój przyszłych pokoleń”. Do takiej krainy wódki przyjechał Ding Gouer. Czterdziestoośmioletni śledczy do zadań specjalnych, któremu najwyższą satysfakcję sprawiało rozwiązywanie kryminalnych zagadek. Doświadczony fachowiec i wysłannik prokuratury, do której dotarły informacje, że w kopalni Luo Shan uprawia się dzieciożerstwo. Śledczy Ding Gouer miał przeprowadzić dochodzenie i znaleźć odpowiedź na pytanie – kto smaży i zjada niemowlęta? Jego wędrówka po Alkoholandii w docieraniu do prawdy przypominała ciąg alkoholowy, w którego trakcie poznawał zasady funkcjonowania krainy oraz żyjących w niej obywateli. Alkoholandia była metaforą albo, jak kto woli, parabolą Chin. Alkohol symbolizował ideologię komunizmu, która, niczym psychodeliczne opary, otumaniała umysły Chińczyków, zastępując im krytyczne myślenie, autorytety, Boga, Buddę oraz przenicowując wartości moralne, sankcjonując absurd, bogactwem czyniąc komunizm, a jednostkę bezwolnym trybikiem jej mechanizmów. Obrazem tego były losy tych, którzy próbowali jej się przeciwstawić – śledczy Ding Gouer, opozycjonista z łuskowatą skórą i doktorant alkohologii. Wszyscy bez powodzenia w swoim oporze, by ostatecznie potwierdzić, że „wszystkie największe świętości – ideały, sprawiedliwość, szacunek, honor i miłość – podążały” za udręczonymi bohaterami „na samo dno kloacznego dołu”. Autor, Chińczyk żyjący w swojej ojczyźnie, by tę krytykę Chin lat dziewięćdziesiątych poprzedniego milenium, pełną czarnego humoru, ironii, surrealizmu, ukazać pośrednio, stworzył powieść, której dla jednych bliżej do postmodernizmu, a dla innych do realizmu magicznego. Ja przychylam się do pierwszej. Ma ona wszystkie cechy ją charakteryzujące – wątek kryminalny prowadzony przez śledczego, jego droga dochodzenia przypominająca błądzenie w labiryncie, intertekstualność ujmująca myśli i dorobek innych twórców, łączenie gatunków – prozy, listy w korespondencji między doktorem alkohologii a pisarzem Mo Yanem reprezentującym alter ego autora oraz opowiadań pisanych przez doktoranta, a ocenianych przez pisarza, a także przenikanie się realiów z fikcją wizji w stanie upojenia alkoholowego bohaterów, wykluczające ustalenie ostatecznej prawdy, co jest rzeczywiste, a co zmyślone – „małpy robiące wino i kradnące księżyc, śledczy siłujący się z karłem, złotopióre salangany, budujące gniazda ze śliny, karzeł tańczący na brzuchu pięknej kobiety, doktor alkohologii romansujący potajemnie z teściową, dziennikarka fotografująca niemowlę duszone w sosie sojowym”, demon w ciele łuskowatego chłopca i wiele, wiele innych nieweryfikowalnych zdarzeń i obrazów. Pozornie totalny chaos. Służący jednemu celowi – ukazaniu obrazu chińskiego społeczeństwa. Pełnego charakterystycznych cech dla „krajów demoludu”. Z jednej strony przenikliwie naturalistycznego w swojej brzydocie dzięki wykorzystaniu wielu środków stylistycznych, a z drugiej strony niezwykle poetyckiego. W efekcie smutnego, bo na wskroś prawdziwego. To właśnie jest prawda w całej swojej odsłonie, którą ma ujrzeć czytelnik. I o ile, nie udało się oszukać formą opowieści chińskiej cenzury, odrzucającej wydanie powieści, o tyle udało się tym krytycznym obrazem dotrzeć do odbiorców na całym świecie, ponieważ książka została wydana w Tajwanie i przetłumaczona na języki obce. Na pewno pomogła w tym Nagroda Nobla w 2012 roku za „Obfite piersi, pełne biodra”, która jest zupełnie odmienną gatunkowo powieścią, a która wpisałam na mój top książek czytanych w 2013 roku i od której polecam zacząć znajomość z twórczością autora. Być może dlatego „Kraina wódki” tak bardzo zaskoczyła mnie swoją innością, po lekturze tej pierwszej. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na82 lata temu
Odkrycie nieba Harry Mulisch
Odkrycie nieba
Harry Mulisch
Powieść holenderskiego pisarza o niesamowitym pochodzeniu, częściowo odwzorowanym w książce w postaci jednego z bohaterów. I dzieło okazało się godne swojego autora. „Odkrycie nieba” zabiera czytelnika w niesamowitą podróż po historii Holandii XX wieku, Europy Zachodniej po 1945 roku, Holokauście, teologii chrześcijańskiej i żydowskiej, astronomii, muzyce, rewolucji kubańskiej, mitach około-biblijnych i ludzkiej psychice. Do tego jeszcze nie wymaga od czytającego żadnych szczególnych wiadomości ani wiedzy z wymienionych dziedzin. Wszystko jest przekazywane w kolejnych wydarzeniach, opisach i rozmowach. Autor mimo tego nie zastosował strumienia świadomości, nie popisywał się też własną erudycją. Intermezza rozgrywające się w innej, wyobrażonej rzeczywistości stanowią przeciwwagę do realistycznego obrazu świata bez Boga, w jakim żyją bohaterowie. Precyzyjna konstrukcja powoduje, że każdy element jest ważny – zdarzenia, data, zdanie, informacja o kolejnej postaci. Nic się nie dzieje bez przyczyny i wszystko rozwija się logicznie, aczkolwiek zaskakująco. Dwaj główni bohaterowie, będący swoimi przeciwieństwami, w gruncie rzeczy składają się w jedną całość. Zalety jednego są brakami drugiego i na odwrót. Przypadek, a może nie, zetknął ich ze sobą i powiązał na zawsze, co widać w miarę rozwoju fabuły. Los / Bóg dał, los - Bóg wziął. Obie wersje wydarzeń są równie fatalistyczne. Połączenie wielu, pozornie nie związanych ze sobą tematów i warstw pozwoliło autorowi wypowiedzieć się w pełni co do historii i kultury Europy Zachodniej z XX wieku. Od pierwszej wojny, poprzez drugą i Holokaust, rozliczenia zbrodniarzy, dekolonizację, czas kontrkultury i spontanicznych ruchów lewicowych, ich odchodzenie od ideałów, triumf wolnego rynku z konsekwencjami. W aspekcie osobistym losy tradycyjnej rodziny jak i jej antytezy, stosunku do choroby, w tym nieuleczalnej i śmierci. A to wszystko w podwójnym anturażu – astronomicznym i biblijno-historycznym. Na szczęście autor nie zapomniał o Europie Środkowo-Wschodniej. Nasz kraj reprezentują Bielsko-Biała, Katowice, Kraków i leżący w środku trójkąta obóz Auschwitz. Podobnie jak Kuba pokazane bez uproszczeń i ze znajomością historii oraz jej uwarunkowań. Wspaniała i inspirująca lektura.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na101 rok temu
Rozbitek Chuck Palahniuk
Rozbitek
Chuck Palahniuk
Zacząłbym od tego, że książka wydaje się idealnym materiałem na film. Film, który ponoć miał powstać, jednakże projekt został porzucony w następstwie zamachów z 11 września 2001 roku. Potem Palahniuk zapowiadał serial, ale dotychczas "Rozbitek" ekranizacji się chyba nie doczekał, a szkoda, bo przy odpowiednim castingu, reżyserii i dobrej adaptacji powieści na scenariusz, mógłby powstać klasyk w stylu "Fight Club". No właśnie, jeżeli ktoś nie zna prozy Palahniuka, a widział "Fight Club" na podstawie jego opus magnum, to klimat jest w zasadzie taki sam. Od razu nasuwa mi się skojarzenie z "American Psycho", ewentualnie z "Chłopięcym światem", filmem z De Niro i DiCaprio, powstałym także na kanwie książki. Jak sprawdziłem, wszystkie te dzieła mieszczą się w nurcie literackim zwanym minimalizmem i to jest dla mnie osobiście największym minusem "Rozbitka", lecz o tym za chwilę. Przesłanie jest tu bardzo łatwe do uchwycenia, to gorzka satyra na społeczeństwo konsumpcyjne (szczególnie w ujęciu amerykańskim),na monetyzację praktycznie wszystkich aspektów egzystencji, w tym takich fundamentów jak religia, życie czy śmierć. W końcu dostrzegamy w książce również krytykę może nie samej religijności, co jej wypaczonej, purytańskiej, patologicznej wersji. Sama treść jest dla mnie strasznie chaotyczna. Dzieje się tu tak dużo tak dziwnych rzeczy, że w pewnym momencie karykatura bierze górę nad nawet najbardziej naciąganym realizmem. Jako, że akcja powieści przedstawiona jest w praktycznie w formie narracji retrospektywnej, monologu nagrywanego na czarną skrzynkę w samolocie, to mamy do czynienia z mocnym wrażeniem "opowieści wariata", albo konfabulanta, który zupełnie dowolnie dorzuca do swojej historii kolejne, coraz bardziej odklejone od rzeczywistości, a z pozoru współgrające ze sobą zdarzenia, przez co nawet największe zawieszenie niewiary nie pozwoliło mi się wciągnąć w powieść na satysfakcjonującym poziomie. Pomimo, iż doceniam lekkie pióro, przesłanie, wiele ciekawych tzw. hot take'ów i ironię, to ostatecznie przygoda z lekturą była co najwyżej "OK".
Bartek - awatar Bartek
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki Święta księga wilkołaka

Więcej
Wiktor Pielewin Święta księga wilkołaka Zobacz więcej
Wiktor Pielewin Święta księga wilkołaka Zobacz więcej
Wiktor Pielewin Święta księga wilkołaka Zobacz więcej
Więcej