Księgarz z Kabulu

Okładka książki Księgarz z Kabulu autorstwa Åsne Seierstad
Okładka książki Księgarz z Kabulu autorstwa Åsne Seierstad
Åsne Seierstad Wydawnictwo: W.A.B. reportaż
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
8374140739
Asne Seierstad, młoda norweska dziennikarka, trafiła do Kabulu jesienią 2001 roku, w ostatnich dniach panowania talibów. W zrujnowanym mieście poznała Sultana Khana, księgarza, wydawcę i niezwykłego człowieka, który od lat trwa przy swym zawodzie, mimo nieustannych szykan i represji ze strony kolejnych reżimów. Zaintrygował ją ten elegancki, wykształcony mężczyzna, pełen pasji i szczerego uwielbienia dla sztuki, potrafiący godzinami rozmawiać o kulturze swego narodu. Przyjęła zaproszenie Khana i przez trzy miesiące uczestniczyła w życiu jego rodziny. Tak powstała ta niezwykła, poruszająca opowieść o Afgańczykach, ich codziennym życiu i obyczajach, szokujących przybysza z Europy. Asne Seierstad poznaje drugie oblicze Sultana Khana - patriarchalnego tyrana, kierującego się w życiu rodzinnym prastarymi, plemiennymi zasadami i właśnie szykującego się do ślubu z kolejną kobietą. Obserwuje przygotowania do ceremonii i dramat pierwszej żony Sultana. Wysłuchuje zwierzeń członków licznej rodziny. Angażuje się głęboko w życie niewielkiej wspólnoty, w której skupiły się, jak w soczewce, dramaty dzisiejszego Afganistanu.
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Księgarz z Kabulu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Księgarz z Kabulu



838 295

Oceny książki Księgarz z Kabulu

Średnia ocen
6,8 / 10
224 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Księgarz z Kabulu

avatar
269
269

Na półkach: ,

...solidny reportaż uczestniczący

...solidny reportaż uczestniczący

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
501
493

Na półkach:

Świetna. Daje do myślenia. Afganistan piekło kobiet. Autorka snuje wysłuchane opowieści,ukazuje rodzinne zależności,zasady obowiązujące w kulturze tego kraju, pokazuje położenie kobiet I mężczyzn. Ta książka mną wstrząsneła.

Świetna. Daje do myślenia. Afganistan piekło kobiet. Autorka snuje wysłuchane opowieści,ukazuje rodzinne zależności,zasady obowiązujące w kulturze tego kraju, pokazuje położenie kobiet I mężczyzn. Ta książka mną wstrząsneła.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
421
302

Na półkach:

Autorką tej książki jest Åsne Seierstad, norweska dziennikarka, która mieszkała w Kabulu, w domu tytułowego księgarza – Sultana Khana. Dzięki temu mogła z bliska obserwować codzienność, relacje rodzinne oraz obowiązujące w Afganistanie normy społeczne i kulturowe.
Główny bohater jest wielkim.
Główny bohater jest wielkim miłośnikiem literatury, przez lata ryzykował życie, chroniąc książki zakazane przez talibów. To z pewnością jego atut, ale ma też swoje wady – jest bardzo surowym patriarchą, bezwzględnie podporządkowującym sobie kobiety w rodzinie.

⭐️„Księgarz z Kabulu” to reportaż literacki, który ukazuje życie afgańskiej rodziny tuż po upadku rządów talibów. Autorka przedstawia sprzeczną naturę głównego bohatera, nie oceniając jej wprost, lecz pozostawiając czytelnikowi przestrzeń do własnych refleksji.
Kładzie nacisk na sytuację kobiet w Afganistanie, przybliżając losy żon, sióstr i córek Sultana, które pozbawione są prawa do samodzielnych decyzji, edukacji i wolności osobistej. Aranżowane małżeństwa, życie w ciągłym lęku i podporządkowanie mężczyznom to codzienność, z którą muszą się zmagać.
To książka ważna i poruszająca, zmuszająca do refleksji nad pojęciem wolności, prawami kobiet oraz różnicami kulturowymi. Momentami jest przygnębiająca, ale warto po nią sięgnąć, aby poszerzyć swoją wiedzę o świecie i innej kulturze.

⭐️Jeśli lubisz reportaże, interesujesz się problematyką społeczną oraz kulturą Bliskiego Wschodu, albo po prostu jesteś ciekawy świata, nie tylko tego pięknego, widzianego przez pryzmat kolorowych zdjęć na Instagramie, to gorąco polecam tę pozycję.

Po więcej książkowych polecajek zapraszam na mój Instagram/Bookstagram - lukasz_czyta

Autorką tej książki jest Åsne Seierstad, norweska dziennikarka, która mieszkała w Kabulu, w domu tytułowego księgarza – Sultana Khana. Dzięki temu mogła z bliska obserwować codzienność, relacje rodzinne oraz obowiązujące w Afganistanie normy społeczne i kulturowe.
Główny bohater jest wielkim.
Główny bohater jest wielkim miłośnikiem literatury, przez lata ryzykował życie,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2514 użytkowników ma tytuł Księgarz z Kabulu na półkach głównych
  • 1 262
  • 1 232
  • 20
407 użytkowników ma tytuł Księgarz z Kabulu na półkach dodatkowych
  • 285
  • 30
  • 29
  • 23
  • 15
  • 13
  • 12

Inne książki autora

Åsne Seierstad
Åsne Seierstad
Książka Åsne Seierstad "Jeden z nas. Opowieść o Norwegii" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura faktu. Ur. 10 II 1970, jest norweską dziennikarką-wolnym strzelcem i pisarką, najbardziej znaną dzięki jej relacjom o życiu codziennym w strefach działań wojennych - takich jak Kabul po 2001 roku, Bagdad w 2003 roku i zrujnowane miasto Grozny w 2006 roku. Na uniwersytecie w Oslo ukończyła rusycystykę, iberystykę i historię filozofii. W latach 1993-6 była reporterką gazety "Arbeiderbladet" w Rosji, a w 1997 roku w Chinach. W latach 1998-2000 pracowała dla państwowej telewizji NRK, dla której relacjonowała sytuację w Kosowie. Następnie była reporterką w Afganistanie, Iraku, Czeczenii, zajmowała się także zamachami z 11 IX 2001. Pierwszą książkę napisała o Serbii, druga, pt. "Księgarz z Kabulu", stała się międzynarodowym bestsellerem, a opowiada o tym, jak Seierstad mieszkała u afgańskiej rodziny w Kabulu po upadku Talibów w 2001 roku. Dalsze książki to relacje z trzymiesięcznego pobytu w Bagdadzie przed wybuchem wojny w 2003 roku i pobytu w Czeczenii po ostatniej tamtejszej wojnie. Obecnie mieszka i pracuje w Oslo. Otrzymała w swoim kraju wiele prestiżowych nagród dla dziennikarzy. * With Their Backs to The World: Portraits of Serbia (2000, uaktualniona wersja w 2004 roku) * The Bookseller of Kabul (2003, polskie wydanie: Księgarz z Kabulu, W.A.B. 2005) * One Hundred And One Days: A Baghdad Journal (2005) * Angel of Grozny: Inside Chechnya (2007)
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Księgarz z Kabulu przeczytali również

Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji Witold Szabłowski
Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji
Witold Szabłowski
🖤🍑 Turcja między morelą a nożem 🍑🖤 📚 Co to jest: zbiór reportaży o Turcji widzianej przez pęknięcia: religię, świeckość, honor, przemoc, kobiece ciało, politykę, narodową dumę i kompleks wobec Zachodu. 🧭 Co tu siedzi najmocniej: kraj wiecznego „pomiędzy” — między Europą a Azją, Atatürkiem a Erdoğanem, nowoczesnością a tradycją, pragnieniem Zachodu i potrzebą odcięcia się od niego. ⭐ Moja ocena: 7/10 — początkowo czułem raczej 6/10, bo czytałem tę książkę nierówno, jakby bez pełnej uwagi. Ale po czasie widzę, że zostawiła we mnie więcej, niż sądziłem. 🛳️ Turcja jako stan rozdwojenia 🛳️ Najlepszą metaforą tej książki jest Bosfor. Nie jako pocztówka ze Stambułu, tylko jako nerw całej opowieści. U Szabłowskiego Turcja ciągle przepływa między brzegami: świecką republiką i religią, europejską ambicją i pamięcią imperium, modernizacją i klanowym kodem honoru. I najciekawsze jest to, że te dwa brzegi nie istnieją osobno. One często siedzą w jednym człowieku, jednej rodzinie, jednym geście politycznym. 🍑 Słodycz, przemoc i kompleks 🍑 Szabłowski dobrze łapie turecki paradoks: kraj potrafi opowiadać o morelach, pięknych meczetach, dumie i wielkiej historii, a za chwilę odsłania kobiety zabijane w imię honoru, prostytutki wypchnięte poza społeczeństwo, uchodźców zawieszonych między wojną a Europą czy Mehmeta Alego Ağcę — „zabójcę z miasta moreli”. Ta mieszanka słodyczy i przemocy jest tu najmocniejsza. 🕌 Zachód jako lustro 🕌 Bardzo ciekawy jest turecki stosunek do Zachodu. Turcja jednocześnie chce mu dorównać, pokazać mu siłę, odrzucić go, skrytykować i usłyszeć od niego pochwałę. Widać to w historii Sinana i Hagii Sophii, w micie Atatürka, w sporach o Europę, w Erdoğanie, a nawet w geście butem rzuconym w Busha. Niby Zachód jest obcy, zepsuty i arogancki, ale jego spojrzenie nadal bardzo się liczy. 🧠 Najmocniej zostają napięcia 🧠 Z tej książki zostają mi nie pojedyncze ciekawostki, tylko kilka mocnych spraw. Kobiece ciało jako test tureckiej nowoczesności: dziewictwo, honor, prostytucja, przemoc rodzinna, seksualna hipokryzja. Mit Atatürka: świecka republika, która sama stworzyła własną religię założycielską. Erdoğan: religia wracająca nie tylko jako konserwatyzm, ale też jako język godności dla ludzi pogardzanych przez świeckie elity. Hikmet: poeta wielki i mały jednocześnie, komunista, emigrant, człowiek z polskim cieniem w biografii. Ağca: symbol tego, jak blisko siebie mogą leżeć mit, przemoc, polityka i absurd. 📌 Dlaczego 7/10 📌 To nie jest książka idealnie równa. Nie każdy reportaż niesie z taką samą siłą, a momentami można mieć wrażenie, że płynie się przez osobne historie. Ale po zamknięciu całości widać, że Szabłowski zrobił coś więcej niż zbiór tureckich obrazków. Pokazał kraj w stanie napięcia: dumny i zakompleksiony, nowoczesny i archaiczny, świecki i religijny, piękny i brutalny. Nie zachwyt, ale solidne, zapamiętywalne czytanie. Książka, która w trakcie może wydawać się trochę rozproszona, a potem okazuje się, że zostawiła w głowie mapę Turcji — nie turystycznej, tylko pękniętej od środka.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na75 dni temu
Afrykańska odyseja Klaus Brinkbäumer
Afrykańska odyseja
Klaus Brinkbäumer
Często najprostsze pomysły są najlepsze. Klaus Brinkbäumer postanowił odnaleźć jakiegoś emigranta z Afryki Zachodniej i przejść (lub raczej przejechać) z nim całą jego drogę z Zatoki Gwinejskiej na północ, poprzez piaski Sahary i góry Atlasu do Hiszpanii, czyli europejskiego raju. Zdawałoby się, że podróż taka będzie tylko namiastką prawdziwej afrykańskiej odyseji, że cokolwiek wydarzy się w drodze, nie będzie niczym więcej niż turystyczną przygodą. Autor i jego towarzysze przemierzyli ponad 5000 kilometrów i relacja Brinkbäumera dobitnie pokazuje, że nie była to prosta sprawa. Ani dla Johna Ekowa Ampana, którego drogę do Europy powtórzono, ani dla jego rodziny, ani nawet dla niemieckiego dziennikarza. O tematyce migracji na naszym globie napisano już pewnikiem całe stosy książek. „Afrykańska odyseja” nie pretenduje do bycia dziełem podejmującym ten temat całościowo. Brinkbäumer koncentruje się na kilku osobach, których losy są przykładowe dla przeżyć i dramatów całego legionu emigrantów afrykańskich. Jego relacja jest dlatego bardzo emocjonalna, ale wydaje mi się równocześnie wyważona i informatywna. Po lekturze tych reportaży jedno stało się jasne. Europejczycy chowają głowy w piasek w nadziei, że problem da się rozwiązać poprzez pompowanie pieniędzy w ochronę granic i popieranie brutalnych afrykańskich dyktatorów. Równie dobrze możnaby używać kremu do pielęgnacji rąk jako lekarstwa na raka.
Zoltar - awatar Zoltar
ocenił na75 lat temu
Dom żółwia. Zanzibar Małgorzata Szejnert
Dom żółwia. Zanzibar
Małgorzata Szejnert
(2011) Ludzie i domy Zanzibaru. Zamysł autorki (1936) był taki, aby opowiedzieć historię wyspy poprzez życiorysy osób związanych z Zanzibarem: tych, którzy tam przyszli na świat lub spędzili pokaźną część swojego życia – zawodowego i prywatnego – a także tych, dla których wyspa była główną bazą wypadową lub zaledwie jednym z odwiedzanych portów*. Przypomina duże nazwiska, które zapisały się w historii Afryki i świata, a jednocześnie ratuje od zapomnienia te mniejsze, żywe już pośród nielicznych, głównie podstarzałych krewnych, sąsiadów i lokalnych specjalistów. Przeplatają się wzajemnie, niekiedy w swych losach oddalając terytorialnie od tytułowej wyspy, zwłaszcza na początku książki (ze Stanleyem zawędrujemy aż do Konga, z Livingstone’em będziemy podróżować wzdłuż Zambezi). Dopiero od krwawej rewolucji roku ‘64, bardziej zdecydowanie trzymamy się Zanzibaru, i tok wydarzeń sprawia wrażenie istotniejszego niż losy poszczególnych bohaterów. Typowo reporterski patent opowieści o historii i przemianach politycznych poprzez skupienie na losach wybranych bohaterów, z różnych warstw społecznych, nie został tu w pełni prawidłowo wykorzystany, bo autorka skupią się również na żywotach prowadzonych poza Zanzibarem, z marginalnym związkiem z samą wyspą, w których włości sułtana znikają daleko za horyzontem... Butny Stanley i dr Livingstone to ciekawe postacie, ale pod kątem konstrukcyjnym, autorka poświęca im zbyt wiele miejsca – tak jakby była to książka na inny temat (o początkach europejskiej kolonizacji i zapełnianiu ostatnich białych plam, w środkowej i wschodniej Afryce). Opowieść rozpoczyna się stosunkowo późno, kiedy Zanzibar jest już terytorium zależnym od Omanu (tj. po 1698 r.),a kończy w roku 2010 (jak można się domyślać, w czasie ostatniej wizyty reporterki). Brakuje wprowadzenia historycznego**, kilku zdań na temat pierwotnych mieszkańców, perskiej i arabskiej kolonizacji***. Wystarczyłaby jedna strona, albo dłuższe zdanie. ______________________ * Ośrodkiem handlu niewolnikami, skąd płynęli dalej do krajów arabskich, lub trafiali na lokalne plantacje goździków. ** Krótka historia Zanzibaru: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zanzibar_(autonomia)#cite_note-PWN-1; https://pl.wikipedia.org/wiki/Zanzibar_(wyspa) *** Gdyby tego nie pominięto, nazwa Partii Afroszyrazyjskiej (Afro-Shirazi Party),która nieprzypadkowo zawiera w sobie znajomo brzmiącą nazwę perskiego miasta, byłaby bardziej zrozumiała dla przeciętnego odbiorcy. (Odwołanie do perskiego osadnictwa pojawia się tylko raz, przy okazji opisu ruin, identyfikowanych jako pozostałość po ludności irańskiej). Skoro ruch polityczny obrał sobie taką nazwę, musi się to w jakiś sposób przekładać na autoidentyfikację części czarnych Zanzibarczyków, być elementem pewnej narracji tożsamościowej, a zatem czymś istotnym, o czym warto by napisać. Niestety temat jest niepodjęty. „The Afro-Shirazi Party (ASP) was an African nationalist and socialist Zanzibari political party formed between the mostly Shirazi Shiraz Party and the mostly African Afro Party” (https://en.wikipedia.org/wiki/Afro-Shirazi_Party). O Szirazyjczykach (Mbwera): „Modern academics reject the authenticity of the primarily Iranian origin claim, although recent genetic evidence points towards noticeable Iranian admixture. They point to the relative rarity of Iranian customs and speech, lack of documentary evidence of Shia Islam in the Muslim literature on the Swahili Coast, and instead a historic abundance of Sunni Arab-related evidence. The documentary evidence, like the archaeological, »for early Persian settlement is likewise completely lacking«”(https://en.wikipedia.org/wiki/Shirazi_people). • Językowo: 8/10 – czyta się naprawdę dobrze. Pod kątem informacyjnym: 7/10 – ciekawa. W oparciu o lekturę, można zyskać podstawy niezbędne do zrozumienia lokalnej historii i powiązania z procederem niewolnictwa (nawet pomimo braków, przemilczenia okresu sprzed arabskiej kolonizacji, oraz tego, jak ta przebiegała na przestrzeni stuleci). Napisanie książki wymagało zapoznania się z dużą ilością materiałów, odbyciem wielu rozmów, a liczne przypisy sugerują skrupulatność i rzetelne podejście. (W materiale promocyjnym wydawnictwa Znak z 2011, autorka wspomina, że kilka lat przed podjęciem tematu nie widziała nawet gdzie leży Zanzibar [https://www.youtube.com/watch?v=Ag6ctCag7ns]. Pisząc tę książkę nadrobiła zaległości z nawiązką). Konstrukcyjnie, patrząc na tekst pod względem obranej koncepcji: 5/10 – młodszemu reporterowi, bez wyrobionego nazwiska, raczej zwrócono by uwagę odnośnie zaburzonych proporcji, odejścia od tematu i pominięcia istotnego wprowadzenia historycznego. Summa summarum: 6.5 lub naciągane 7/10. Warto przeczytać (jeśli skupiamy się na walorze informacyjnym – ten jest wysoki, nawet pomimo pewnych luk; natomiast konstrukcyjnie to i owo poszło źle, wymknęło się spod kontroli, i nie jest to dobry wzór dla adeptów sztuki reportażu). • Małgorzata Szejnert*: „Podczas pierwszego nurkowania [u wybrzeży Zanzibaru], spotkałam, na głębokości mniej więcej dwudziestu metrów, dwa ogromne żółwie zielone. […] To było tak cudowne, te-te żółwie, które się poruszały jak bańki mydlane... […] żółw zielony, może złożyć jaja, tylko tam gdzie przyszedł na świat. […] I zdałam sobie sprawę, że te żółwie – jeżeli to były żółwice – które widziałam, w wodzie, to one nie mają przed sobą wielkiej szansy złożenia jaj na Zanzibarze, dlatego że, cała plaża – jest pełna ludzi, że… zabudowuje się hotelami, te hotele są otoczone murami, i właściwe jest niewielka szansa, że jeżeli żółwica przyszła tu na świat, to będzie mogła w tym miejscu złożyć jaja […]. […] zaczęłam więcej myśleć o powierzchni Zanzibaru, niż o tym co jest w wodzie. I, pojechałam przede wszystkim obejrzeć ten Zanzibar. […] Pojechałam do stolicy Zanzibaru […] i zobaczyłam tam, zdumiewające rzeczy. Zobaczyłam, stare pałace posułtańskie, zobaczyłam dom z którego Livingstone wyruszał w jedną ze swoich wypraw, i inny dom w którym złożono jego zwłoki, jak…. umarł w Afryce i trzeba go było przewieźć je do Anglii. Zobaczyłam, miejsca w których kupował koraliki Stanley […]. Zobaczyłam miejsce po dawnym targu niewolników, gdzie zbudowano katedrę anglikańską. Zobaczyłam stary letni pałac w którym wychowała się księżniczka Salme, która potem uciekła do Europy ze swoim niemieckim... kochankiem a potem mężem […]. Zobaczyłam… wielki gmach, w którym urzędował jako [francuski] konsul, w XIX wieku, polski poeta romantyczny Henryk Jabłoński. I zdałam sobie sprawę, że Zanzibar jest miejscem niezwykle ważnym dla świata. O którym my właściwe, no ja w każdym razie, prawie nic nie wiedziałam. […] Pracowałam dwa lata nad tym. Byłam trzy razy na Zanzibarze. […] I książce dałam tytuł Dom żółwia. Dlaczego Dom żółwia? Dlatego, że… przejęłam się bardzo bezdomnością tego żółwia. I zdałam se sprawę, że ta bezdomność jest… niezwykle symboliczna dla całego Zanzibaru. To była bezdomność niewolników. To była później bezdomność elit arabskich które zostały podczas rewolucji przegnane z Zanzibaru. To jest dzisiejsza bezdomność ludzi z wiosek, które są wypychane przez przemysł turystyczny. Czy ci ludzie są wypychani z tych wiosek, wioski są spychane, przez wielkie hotele, przez jakieś korporacje międzynarodowe prowadzące ten… także tak się stało, że podczas pierwszego nurkowania złowiłam temat, który […] zyskał efekt w postaci tej książki”**. _______________________ * W roku, w którym książka poszła do druku, autorka miała 75 lat. ** Małgorzata Szejnert o Zanzibarze i swojej książce "Dom żółwia" [2011] https://www.youtube.com/watch?v=Ag6ctCag7ns (spisywane ze słuchu) • ‘64: MORD ZAŁOŻYCIELSKI CZARNEGO ZANZIBARU „– Czy wiadomo, gdzie znajdują się groby? – Nie, i nikt nie dociekał. To jest Afryka” (str. 329). „Masakra Arabów na Zanzibarze – masowe egzekucje, gwałty i tortury ludności arabskiej dokonane przez bojówki Partii Afroszyrazyjskiej i Umma oraz lokalną czarnoskórą ludność podczas rewolucji na Zanzibarze w styczniu 1964 roku. Nie jest znana dokładna liczba ofiar, historycy szacują, że zginęło ok. 13–20 tys. Arabów, a tysiące kolejnych zostało wygnanych do Omanu. Zdaniem niektórych naukowców, działania te nosiły znamię ludobójstwa [przepraszam, tu są jakieś wątpliwości?]. […] W efekcie zamordowano tysiące nieuzbrojonych arabskich cywilów. Wiele hinduskich sklepów zostało splądrowanych i spalonych, a niektórzy Hindusi (element miejscowej elity handlowej) zostali zabici. Majątki Arabów zostały wywłaszczone. Po ukierunkowanej rzezi tysiące kolejnych umieszczono w obozach, a później przymusowo deportowano do Omanu. Niszczone było również kojarzone z Arabami islamskie dziedzictwo Zanzibaru. Większość arabskich rękopisów znajdujących się w Archiwach Narodowych Zanzibaru została zniszczona. Na ulicach symbolicznie palono Korany, mimo że 98 procent populacji Zanzibaru stanowili muzułmanie. Zabijanie arabskich cywilów i grzebanie ich zwłok w masowych grobach zostały udokumentowane przez włoską ekipę realizującą w helikopterze sceny do dokumentu Africa Addio, a ta sekwencja filmu jest jedynym znanym, wizualnym udokumentowaniem zbrodni” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_Arab%C3%B3w_na_Zanzibarze). To mogłoby być w jakimś stopniu zrozumiałe, i jednocześnie spodziewane w latach ucisku, jeszcze 150-200 lat temu, w ramach spontanicznego zrywu, w odpowiedzi na realną potrzebę wolności, dramatyczne warunki życia, brak perspektyw... w ramach realnej walki o przeżycie. Ale po zniesieniu niewolnictwa? Tuż po ogłoszeniu niepodległości? Przy proporcjach społecznych w których czarni mają miażdżącą większość i mogą sparaliżować wyspę podczas zwykłego protestu? (Co zrobił PRL po tej czystce etnicznej? Nawiązał relacje dyplomatyczne z czarnym reżimem. Ręce opadają). • To co uderza odbiorcę podczas lektury, to znajomy model historyczny, typowy dla praktycznie całej postkolonialnej Afryki. Biali usuwają się w cień, przekazują władzę autochtonom – a ci rozpoczynają bratobójcze walki lub krwawe czystki etniczne. Jak u Orwella w Folwarku zwierzęcym, następuje zamiana miejsc: samozwańczy oswobodziciele stają się kastą pasożytniczą która wprowadza zamordyzm, usuwa jednostki niewygodne, piętnuje je lub brutalnie spycha na margines – w nędzę i zapomnienie; kwitnie korupcja, nepotyzm, układy i układziki. Zamiast sukcesu gospodarczego, jest głód i klepanie biedy. Fundamentalizm religijny nie pomaga, podobnie jak kompletny brak sensownej kontroli narodzin i nieprzemyślana, źle realizowana edukacja publiczna. Zapewne byłoby dla Zanzibaru lepiej, gdyby pozostał sułtanatem związanym z Wielką Brytanią. Gdyby stopniowo dochodził do pełnej demokratyzacji, zaczynając od wprowadzenia powszechnej, darmowej i obowiązkowej edukacji. Wykształcenia wielopokoleniowych, czarnych elit, lokalnych specjalistów i świeckich społeczników, sensownego zagospodarowania zajmowanej przestrzeni, zbudowania sieci trwałych połączeń gospodarczych, i wejścia w rolę pomostu między Afryką a światem islamu. Lokalna ludność i potomkowie niewolników nie ulegli arabizacji, nie pochłonęło ich muzułmańskie dziedzictwo, a jednocześnie, paradoksalnie – zachłysnęli się islamem. I dziś, ze szkodą dla siebie, swoich matek, żon, córek i sióstr, tworzą jedną z bardziej konserwatywnych, zacofanych społeczności. _______________________ * Nawet dziś, to co jest tam architektonicznie i kulturowo najatrakcyjniejsze, to pozostałości po potomkach przybyszy z Omanu i Brytyjczykach, stawiających budynki w stylistyce muzułmańskiej. • UWAGI (wyd. 2011): str. 19 – „siódmego – ósmego” (siódmego-ósmego); str. 27 – wówczas jeszcze nie indonezyjskich, Indonezja powstanie po II wojnie światowej; str. 62 – ta ozdoba (widoczna na sąsiedniej stronie) nie wygląda jak korona, to raczej splot roślinny; str. 66 – to nie ściana, ale rozwijane tło (sugeruje to specyfika pracy w zakładzie fotograficznym, oraz lewa strona zdjęcia); str. 70 – przesiedział się (przesiedział sobie?); str. 73 – po co pada tu bezsensowna uwaga o naturze śmierci, zdanie powinno się kończyć po słowach „potwierdza tę teorię”; str. 76 – Anglika (Szkota); str. 84-85 – na fotografii widzimy słupek do cumowania, to sugeruje że patrzymy na nadbrzeże, a być może pokład jednostki, nie wnętrze pokoju, w tle jest olinowanie (na str. 374, w spisie fotografii, czytamy, że mężczyzna znajduje się na pokładzie statku Malwa!); str. 100 – Anglikiem (Brytyjczykiem/Walijczykiem); str. 113 – Arabia Saudyjska powstała dziesięć lat po śmierci Kirka; str. 168 – „Stolica Zanzibaru, Zanzibar, leży, jak wiemy, na wschodnim brzegu wyspy Ungui” – miasto znajduje na zachodnim brzegu, po drugiej stronie cieśniny jest kontynent; str. 173 – Zambii (Rodezji Północnej); str. 181 – „[…] dzieci od trzech różnych żon” (...z trzech różnych żony?); str. 199 – „Boże, zbaw Królową”, tj. God Save the Queen, Boże, chroń Królową – „zbawić” to wg słownikowej definicji „ocalić, uratować, odkupić (od potępienia wiecznego)” (https://sjp.pl/zbawić) i w tym trzecim rozumieniu używa się go najpowszechniej, „save” to najczęściej zachować, zapisać, uratować; str. 210 – nie pochodzący (niepochodzący); str. 208 – przez (przed); str. 314 – niewielką-niewielki (brzydkie powtórzenie); str. 333 – kontynuacja wypowiedzi Matyldy od kolejnego myślnika (nawet jeśli są to osobne całości, nie ma powodu by nie skleić ich w jedną). Wszystkie przypisy, umieszczone na końcu książki, oznaczone są w tekście gwiazdkami (nie numerkami) – co za idiotyczny pomysł?
Gracjan - awatar Gracjan
ocenił na69 miesięcy temu

Cytaty z książki Księgarz z Kabulu

Więcej

- Wypędziliśmy komunistów z naszego kraju. I tak samo wypędzimy wszystkich intruzów z naszego świętego Afganistanu! - krzyczy. - Gdyby nie nasz Dżihad, cały świat nadal by tkwił w okowach komunizmu. Mur berliński upadł, bo to my zadaliśmy rany Związkowi Sowieckiemu. To my staliśmy się inspiracją dla innych uciskanych narodów. To my wyzwoliliśmy narody spod komunizmu! Dżihad sprawił, że na świecie jest więcej wolności. Uratowaliśmy świat, ponieważ tu, w Afganistanie, komunizm poniósł ostateczną klęskę!

- Wypędziliśmy komunistów z naszego kraju. I tak samo wypędzimy wszystkich intruzów z naszego świętego Afganistanu! - krzyczy. - Gdyby nie n...

Rozwiń
Åsne Seierstad Księgarz z Kabulu Zobacz więcej

Lejla drepcze w miejscu. Utknęła w kurzu tradycji, w nawozie wytwarzanym przez społeczeństwo. Drepcze w systemie, który dojrzewał przez stulecia i który paraliżuje połowę ludności kraju. (...) Lejla nie przywykła, by o coś walczyć, wprost przeciwnie, przywykła do rezygnowania, dawania za wygraną. Ale przecież zmusi być jakieś wyjście. Lejla musi je znaleźć.

Lejla drepcze w miejscu. Utknęła w kurzu tradycji, w nawozie wytwarzanym przez społeczeństwo. Drepcze w systemie, który dojrzewał przez stul...

Rozwiń
Åsne Seierstad Księgarz z Kabulu Zobacz więcej

Całkiem sama Lejla nigdy nie wychodzi. Młoda kobieta nie powinna poruszać się poza domem bez towarzystwa. Kto wie, dokąd idzie? Może na spotkanie z kimś, a może po to, żeby grzeszyć. (...) Lejla nie chodzi sama. Zabiera ze sobą przynajmniej małego synka sąsiadów. (...) Sama - tego pojęcia Lejla nie zna. Nigdy nie była sama w mieszkaniu, nigdy nigdzie sama nie poszła, nigdy sama nie spała. Wszystkie noce swego życia spędziła na macie u boku matki. Lejla nie wie, co to znaczy byś samą, i wcale za tym nie tęskni. Jedyne, czego by mogła pragnąć, to więcej spokoju. I nieco mniej pracy.

Całkiem sama Lejla nigdy nie wychodzi. Młoda kobieta nie powinna poruszać się poza domem bez towarzystwa. Kto wie, dokąd idzie? Może na spot...

Rozwiń
Åsne Seierstad Księgarz z Kabulu Zobacz więcej
Więcej