rozwińzwiń

Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek

Okładka książki Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek autora Hanna Ożogowska, 9788361635925
Okładka książki Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek
Hanna Ożogowska Wydawnictwo: Akapit Press literatura dziecięca
184 str. 3 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
184
Czas czytania
3 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361635925
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek



książek na półce przeczytane 2917 napisanych opinii 1428

Oceny książki Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek

Średnia ocen
6,9 / 10
1090 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek

avatar
272
268

Na półkach:

Bardzo, bardzo zabawna historia... a wszystko przez niespodziewaną komplikację... Ze względu na spóźnienie brata, aby ratować honor rodziny, Tosia wyrusza na wakacje do kuzynostwa, do leśniczówki... Tomek zmuszony jest więc wyjechać na wieś do cioci Isi i jej córek. Oboje w niezwykły sposób radzą sobie z licznymi przeciwnościami ... Ich przygody emocjonują, śmieszą ;),a przede wszystkich wzbudzają podziw dla kreatywności bohaterów ... Wspaniale jest tu opisany świat dziewcząt i chłopców... Godne pochwały zaangażowanie Tosi, jej prawość; z drugiej strony starania, spryt Tomka i jego system zarządzania młodszymi córkami cioci :) niewiarygodne ... I jeszcze jedna prawda, tym razem o rodzicach, ... czasem warto porzucić przekonania i schematy ... i zupełnie w inny, nowy, świeży sposób popatrzeć na swoje dziecko!

Bardzo, bardzo zabawna historia... a wszystko przez niespodziewaną komplikację... Ze względu na spóźnienie brata, aby ratować honor rodziny, Tosia wyrusza na wakacje do kuzynostwa, do leśniczówki... Tomek zmuszony jest więc wyjechać na wieś do cioci Isi i jej córek. Oboje w niezwykły sposób radzą sobie z licznymi przeciwnościami ... Ich przygody emocjonują, śmieszą ;),a...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
270
140

Na półkach:

Książka mojego dzieciństwa! Mam nadzieję, że moje córki będą ją czytać również.

Książka mojego dzieciństwa! Mam nadzieję, że moje córki będą ją czytać również.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
88
2

Na półkach:

Kocham tę książkę od trzydziestu kilku lat i pamiętam też film, udany. Mam nadzieję, że wciąz znajdzie nowychczytelników.

Kocham tę książkę od trzydziestu kilku lat i pamiętam też film, udany. Mam nadzieję, że wciąz znajdzie nowychczytelników.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3889 użytkowników ma tytuł Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek na półkach głównych
  • 3 607
  • 282
830 użytkowników ma tytuł Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek na półkach dodatkowych
  • 503
  • 96
  • 95
  • 40
  • 26
  • 26
  • 25
  • 19

Tagi i tematy do książki Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek

Inne książki autora

Okładka książki Budzi się Łódź… Obrazy miasta w literaturze do 1939 roku. Antologia Abramele, Antek z Bałut, Szalom Asz, Zygmunt Bartkiewicz, Fred Belin, Mojsze Berszling, Zofia Błaszczykówna, Helena Boguszewska, Zygmunt Ból, Mieczysław Braun, Władysław Broniewski, Tomasz Cieślak, Józef Czapski, Jan Czata, Czułek, Daktyl, Józef Długołęcki, Wiktor Dłużniewski, Alfred Döblin, Konstanty Dobrzyński, Tadeusz Fangrat, Oskar Flatt, Marian Gawalewicz, Mordechai Mendel Gelbart, Artur Glisczyński, Eugenia Hołyszewska, Gustawa Jarecka, Mieczysław Jastrun, Józef Jeremski, Icchok Kacenelson, Adolf Kargel, Antoni Kasprowicz, K. Kosaro, Lucjan Kościelecki, Wincenty Kosiakiewicz, Aleksander Kraśniański, Philipp Kreutz, Kuzmicz, Stanisław Łapiński, Kazimierz Laskowski, Richard Lawin, Fritz Löhner-Beda, Malkiel Lusternik, Waleria Marrene-Morzkowska, Stanisław Martynowski, Meteor, Hirsz Milawski, Wujek Mitia, Hanna Mortkowicz-Olczakowa, Jerzy Nałęcz, Perec Opoczyński, Hanna Ożogowska, Borys Pasternak, Władysław Pawlak, Tadeusz Peiper, Marian Piechal, Pierrot, Krystyna Pietrych, Józef Piłsudski, Maria Przedborska, Izrael Rabon, Stanisław Rachalewski, Bruno Raymond, Władysław Stanisław Reymont, Joseph Roth, Władysław Rowiński, Hanna Rudawcowa, Lucjan Rudnicki, Aleksy Rżewski, Izrael Jehoszua Singer, Skaz, Kazimierz Sowiński, Wilfried Spectator, Julian Starski, Halina Stawarska, Ludwik Stolarzewicz, Andrzej Strug, Anna Świrszczyńska, Lucjan Szenwald, Berta Teplitzka, Iwan Timkowskij-Kostin, Grzegorz Timofiejew, Adolf Toruńczyk, Władimir Trofimow, Irena Tuwim, Julian Tuwim, Witold Wandurski, Julian Will, Zofia Wojnarowska, Jan Wolny, Gabriela Zapolska, Stefan Żeromski, M.W. udnicki, E. von Ludwig
Ocena 6,0
Budzi się Łódź… Obrazy miasta w literaturze do 1939 roku. Antologia Abramele, Antek z Bałut, Szalom Asz, Zygmunt Bartkiewicz, Fred Belin, Mojsze Berszling, Zofia Błaszczykówna, Helena Boguszewska, Zygmunt Ból, Mieczysław Braun, Władysław Broniewski, Tomasz Cieślak, Józef Czapski, Jan Czata, Czułek, Daktyl, Józef Długołęcki, Wiktor Dłużniewski, Alfred Döblin, Konstanty Dobrzyński, Tadeusz Fangrat, Oskar Flatt, Marian Gawalewicz, Mordechai Mendel Gelbart, Artur Glisczyński, Eugenia Hołyszewska, Gustawa Jarecka, Mieczysław Jastrun, Józef Jeremski, Icchok Kacenelson, Adolf Kargel, Antoni Kasprowicz, K. Kosaro, Lucjan Kościelecki, Wincenty Kosiakiewicz, Aleksander Kraśniański, Philipp Kreutz, Kuzmicz, Stanisław Łapiński, Kazimierz Laskowski, Richard Lawin, Fritz Löhner-Beda, Malkiel Lusternik, Waleria Marrene-Morzkowska, Stanisław Martynowski, Meteor, Hirsz Milawski, Wujek Mitia, Hanna Mortkowicz-Olczakowa, Jerzy Nałęcz, Perec Opoczyński, Hanna Ożogowska, Borys Pasternak, Władysław Pawlak, Tadeusz Peiper, Marian Piechal, Pierrot, Krystyna Pietrych, Józef Piłsudski, Maria Przedborska, Izrael Rabon, Stanisław Rachalewski, Bruno Raymond, Władysław Stanisław Reymont, Joseph Roth, Władysław Rowiński, Hanna Rudawcowa, Lucjan Rudnicki, Aleksy Rżewski, Izrael Jehoszua Singer, Skaz, Kazimierz Sowiński, Wilfried Spectator, Julian Starski, Halina Stawarska, Ludwik Stolarzewicz, Andrzej Strug, Anna Świrszczyńska, Lucjan Szenwald, Berta Teplitzka, Iwan Timkowskij-Kostin, Grzegorz Timofiejew, Adolf Toruńczyk, Władimir Trofimow, Irena Tuwim, Julian Tuwim, Witold Wandurski, Julian Will, Zofia Wojnarowska, Jan Wolny, Gabriela Zapolska, Stefan Żeromski, M.W. udnicki, E. von Ludwig
Hanna Ożogowska
Hanna Ożogowska
Hanna Ożogowska– polska prozaiczka, poetka i tłumaczka literatury rosyjskiej, niemieckiej i włoskiej. Ukończyła Instytut Pedagogiki Specjalnej i Wydział Pedagogiczny Wolnej Wszechnicy Polskiej. Debiutowała w 1932 na łamach tygodnika "Płomyk" jako autorka literatury dziecięcej. Do 1951 pracowała w szkolnictwie średnim w Łodzi. Po wojnie była dyrektorką Liceum Pedagogicznego dla Wychowawczyń Przedszkoli w Łodzi. Od 1952 do 1969 była redaktorem naczelnym "Płomyka". W latach 1972–1988 była wiceprezesem Polskiej Sekcji IBBY.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Książę i żebrak Mark Twain
Książę i żebrak
Mark Twain
Teza: Człowieka o dobrym sercu nikogo nie skrzywdzi i nie oszuka. W książce ,,Królewicz i żebrak " Marka Twaina głowni bohaterowie zamieniają się swoimi życiami i tytułowymi rolami. Tom Cendy miał na tyle dobre serce aby przyznać się do tego kim jest a nie chciał czerpać korzyści z udawania księcia. Mógł wykorzystać okazje i nic nie mówić,że nie jest tym za kogo go uważają, jednakże on nie oszukał nikogo. Został wychowany na żebraka, jego własny ojciec miał do niego pretensje, że chłopiec nie potrafi kraść i że nie przykłada się do żebractwa. Tom mając świadomość,że jak wróci z pustymi renkami do domu to ojciec i babka go spiorą a mimo to chłopiec nigdy nie pokusił się o kradziesz dla swych korzyści, którą jest możliwa przerwa od przemocy. Mimo chęci ojca na to aby wychować syna na przestępcę ten miał czyste serce. Swej władzy nie wykorzystał na przykład do zemsty na ludziach, ktorzy go krzywdzili. Tom nie chciał zastępować miejsca Edwarda, bo mimo złego wychowania jego intencje zawsze były czyste. Życie w toksycznych i nieludzkich warunkach nie zrobiły z niego zachłannego chłopca, który nie wykorzystał by swojego podobieństwa do Księcia na własną korzyść. To okrutne jak przez ubiór jesteśmy oceniani i mniej warci od osób na przykład czyściej wyglądających lub bardziej majętnych. Logiczne jest to ,że i tak napoczatku wyrabiamy sobie o kimś zdanie na podstawie wizualnym ale zawsze warto poznać kogoś kogo sie ocenia wizualnie.
kora_338 - awatar kora_338
ocenił na81 miesiąc temu
Pięcioro dzieci i "coś" Edith Nesbit
Pięcioro dzieci i "coś"
Edith Nesbit
„Pięcioro dzieci i coś” to magiczna opowieść o rodzeństwie, które podczas wakacji odkrywa niezwykłe stworzenie — piaskoludka (Psammeada),spełniającego życzenia. Choć początkowo brzmi to jak spełnienie marzeń, szybko okazuje się, że każde życzenie niesie ze sobą nieoczekiwane i często kłopotliwe konsekwencje. Dzieci działają impulsywnie, kierują się emocjami, a ich przygody prowadzą do błędów, z których muszą wyciągać wnioski. Ponieważ książka została napisana na początku XX wieku, wiele elementów codziennego życia, ubioru i funkcjonowania społeczeństwa może wydawać się współczesnym dzieciom abstrakcyjne. Właśnie dlatego uważam, że obecność dorosłego podczas lektury może okazać się niezbędna — nie tylko do tłumaczenia realiów epoki, lecz także do wspólnej rozmowy o zachowaniach bohaterów. Zachowania dzieci przedstawione w książce również wydają się dziś nieco przestarzałe. Momentami są zbyt wyniosłe, inne zachowania — zbyt surowe czy pogardliwe. Trudno mi wyobrazić sobie współczesne dzieci reagujące w podobny sposób, co w pewnym stopniu wpływa na mój odbiór książki. Pod tym względem „Pięcioro dzieci i coś” nie zestarzało się najlepiej. Mimo tych zastrzeżeń jest to nadal przyjemna, lekka opowieść, raczej dla młodszych odbiorców. Nie jestem jednak przekonana, czy poleciłabym ją do samodzielnej lektury. Osobiście wolałabym czytać ją wspólnie z dzieckiem — nie tylko po to, by ułatwić zrozumienie realiów sprzed ponad wieku, lecz także po to, by móc wpływać na interpretację zachowań bohaterów i rozmawiać o wartościach, które wciąż są aktualne.
MaruMatsuka - awatar MaruMatsuka
oceniła na64 miesiące temu
Łysek z pokładu Idy Gustaw Morcinek
Łysek z pokładu Idy
Gustaw Morcinek
Książka Łysek z pokładu Idy Gustawa Marcinka wpadł mi w ręce już dość dawno temu, ale dopiero teraz przeczytałem. Nie wiedziałem do końca co mogę dostać oprócz tego, że całość będzie miała związek z górnictwem. Zaciekawiony postanowiłem dać jej szansę. Książka Łysek z pokładu Idy jest opowieścią o koniu z czasów, gdy wykorzystywano je do ciągnięcia wagoników kolejki w górnictwie. Tytułowy Łysek zostaje przydzielony do pracy w pokładzie Idy, gdzie wśród górników uczy się nie tylko wykonywania obowiązków, ale staje się jednym z członków pracujących w kopalni. Autor świetnie sobie poradził z ukazaniem trudów i niebezpieczeństw związanych z dawnym górnictwem. Na przykładzie konia i pracujących tam ludzi dostajemy opowieść o zagrożeniu i wzajemnej pomocy. Łysek najpierw nie odnajdujący się z czasem wyrasta na pracownika nie bojącego się niczego, który wykonuje swoje obowiązki z należytą uwagą. Obraz konia zamkniętego pod ziemią wraz z załogą z jaką służy jest świetnie przedstawiony i wciągający wywołując wiele odczuć w czasie czytania. Jego pracę obserwujemy z plastycznych opisów jakie otrzymujemy od autora. Zachowanie jest wynikiem poczucia spełnionego obowiązku, miłego traktowania przez ludzi, przyjaźni jaka rodzi się między nim i jego opiekunem. Jednocześnie dostajemy obraz dawnego górnictwa, w którym konie wykorzystywano do pracy w kopalniach przy ciągnięciu wagoników z urobkiem. Ze wszystkimi zagrożeniami jakie czyhały na górników pracujących pod ziemią. W trudnych warunkach, w brudzie i niebezpieczeństwie jakie pojawiały się codziennie. Jednak postać konia jako główny bohater sprawia, że fabuła na tym wiele zyskuje i możemy wczuć się w jego sytuacje. Autor potrafił z wielką dbałością zarysować Łyska tworząc niebagatelną i niezwykłą postać konia oddanego swojej pracy. Odpłacającego się za dobroć, chociaż sytuacja z jednym z górników pokazuje, że nawet koń może się zdenerwować w takim momencie. Sympatyczny bohater, dający się polubić i podczas czytania wiele razy trzymałem kciuki za niego. Jego losy od początku były nie obce mi i wciągnęła mnie fabuła przygodami jakie śledziłem z uwagą. Otrzymujemy jeszcze z główniejszych postaci Konderle stającym się opiekunem konia, na którym mu zależy. Oprócz tego spotykamy na dalszym planie bohaterów dobrze nakreślonych mających nieraz do odegrania rolę w fabule przewidziana przez autora. Jednocześnie mających głębie i mimo obaw nie okazały się jednowymiarowe. Relacje między górnikami i koniem przedstawiono ciekawie od samego początku. Dlatego wciągnęły mnie i pozostawiły po sobie emocjonujące wrażenie jakie dotychczas na wspomnienie mnie ogarnia. Jeśli chodzi o dialogi są żywe, nieraz pisane z gwarą czego dowiadujemy się na samym początku we wstępie i wykorzystanie potocznej mowy nie przeszkadza w czasie czytania. Dodaje uroku i klimatu fabule opowiadającej o losie konia z pokładu Idy. Książka Łysek z pokładu Idy jest pozycją bardzo dobrą napisaną przez autora, o którym słyszałem i dopiero teraz po niego sięgnąłem. Opowieść o Łysku wykorzystywanym w górnictwie jest historią niezwykłą i emocjonującą. Autor wprowadzając postać konia pracującego w niebezpiecznych warunkach pośród górników, który staje się sympatycznym bohaterem. Łysek staje się nam z każdą przeczytaną stroną bliższy i wiele razy sam trzymałem za niego kciuki kibicując mu w czasie wykonywanej pracy. W finale książki dostajemy emocjonującą scenę dotyczącą konia i jego dalszych losów, która mnie wzruszyła. Książka nie jest strasznie długa i do przeczytania w szybkim tempie, lecz zawiera potraktowanych poważnie tematykę górnictwa i jego ukazania ze wszystkimi wadami i zaletami jakie dostajemy. Akcja szybko poprowadzona z wydarzeniami nie pozwalającymi oderwać się od niej. Napisana przystępnie, plastycznie i przyjemnym stylem jakim posługuje się autor. Skierowana bardziej do młodzieży, ale nawet starszy czytelnik znajdzie tutaj coś dla siebie. Opowieść o Łysku wciąga, nie pozwala się oderwać, wzrusza i wywołuje emocje w czasie czytania. Autor napisał ciekawą książkę ukazującą trudy górnictwa, oddając hołd ludziom tam pracującym w ciężkich warunkach w kopalni na przykładzie historii o koniu Łysku i jego przygodach. Przedstawiając pomoc jaką mogą nieść zwierzęta ludziom. Mająca nawet obecnie swój niepowtarzalny klimat, nie zestarzała się czego obawiałem się przed czytaniem i pełna uroku. Zakończenie dające nadzieje i wywołujące emocje w czasie czytania dopełniło całości obrazu. Sięgając po nią nie spodziewałem się, że dostanę tak dobrą i ciekawie napisaną książkę, która zapewniła mi wiele wrażeń w czasie czytania. Moje spotkaniem z autorem mogę zaliczyć do bardzo udanych i mam ochotę zaznajomić się z innymi jego pozycjami jakie napisał. Na pewno jeszcze kiedyś sięgnę po jakąś jego książkę i przeczytam. Łysek z pokładu Idy okazał się ponadczasową, wciągającą i ciekawą pozycją od autora, który wiele miejsca poświęca w swojej twórczości górnictwu i sprawom Śląska w swojej twórczości.
Magnis - awatar Magnis
ocenił na75 miesięcy temu
Sposób na Alcybiadesa Edmund Niziurski
Sposób na Alcybiadesa
Edmund Niziurski
Mym całkiem stronniczym zdaniem pierwsza część „Przygód Marka Piegusa” jest najlepszą z książek Pana Edmunda. Początek „Sposobu” utrzymany na tym samym poziomie. „Z tych ponurych medytacji wyrwało mnie bolesne szturchnięcie w żebro. — Ciamcia, Farfala mówi do ciebie — usłyszałem szept Zasępy. Zerwałem się z ławki. — Czy ty nie słyszysz, co się do ciebie mówi? — Farfala patrzył na mnie z wyrzutem. Profesor Farfala nigdy się nie denerwował, tylko patrzył z wyrzutem. — Słyszę, panie profesorze. — Więc podejdź do aparatu i zademonstruj. Podszedłem na pół przytomny. Przy aparacie Kippa było już dwu chłopców: Babinicz wlewał kwas do cynku, a Wróbel łapał wodór uchodzący z rurki do specjalnej probówki. — Ciamciara — rzekł profesor — powtórz, co masz zademonstrować. Spojrzałem ogłupiały na dwie szklane kule aparatu, jakbym chciał od nich dowiedzieć się, co właściwie mam demonstrować. Ale szklane kule milczały. Ja też milczałem. Farfala westchnął i skinął na Zasępę. Zasępa wstał i milczał. Farfala wskazał na Pędzelkiewicza. Pędzelkiewicz też nie wiedział. Farfala pokiwał głową. — Pytałem, co należy zrobić, żeby otrzymać wodę. Poruszyłem się niespokojnie. — Odkręcić kurek — ktoś pisnął z tylnej ławki. Farfala zgromił śmiałka surowym spojrzeniem. — No więc, Ciamciara — Farfala zbliżył się do mnie i patrzył z takim wyrzutem, że straciłem głowę. Pamiętam tylko, że nerwowo przekręciłem jakiś kurek... Oślepiający błysk poraził mi oczy. Rozległ się huk i brzęk szkła...” Takimi zachowaniami Ciamciara i jemu podobni wywierają ujemny wpływ na nauczycieli, tak że odbija się to na starszakach. Ci ostatni chcą zaprowadzenia porządku, lecz palcem nie kiwną by pomóc. Podobno istnieją sposoby na nauczycieli lecz dostępne tylko dla starszaków. Za pośrednictwem jednego z nich, jakiegoś Kickiego, oczywiście z trudem, dostali namiary do drugiego o artystycznym usposobieniu zwanego Szekspirem, znającego odnośne sposoby. Porwali go w ramach sztuki, w której grał „nędznego kacyka” obalonego przez „czarny lud”, za łatwo poszło. Gdy zrozumiał, że porwali go na poważnie, przysiągł zemstę. Tak zrobili sobie dodatkowy kłopot. Mieli żal do Kickiego, jakoby umyślnie to zrobił. Obiecali mu rakietę tenisową w zamian za skierowanie do Wątłusza. Kiedy wyszło na jaw, że rakieta należy do kogo innego, Kicki zaczął ich wyzywać od oszustów, czego z upodobaniem słuchał woźny sądowy w stanie spoczynku. Jak usłyszeli od niego, za oszustwo grozi do 5 lat z obowiazującego wówczas art. 264 Kodeksu Makarewicza (który, można dodać, nie miał tu zresztą zastosowania, gdyż dotyczył „wprowadzenia w błąd w celu niekorzystnego rozporządzenia mieniem”). Wątłusz był marnym bokserem, piszącym wiersze, poetą chyba jeszcze gorszym. Jego wiersz o pisaniu wiersza przypomniał mi tfurczość wuja Sindbada Żeglarza w książce Leśmiana: Zachodzi Słońce nad Wędzarnią krwawo, Słychać krzyk drobiu Więckowskiej nieświeży, Sezon skończony, żegnaj sławo! Na zwiędłych liściach znokautowany bokser leży. Twarz mu wykrzywia uśmiech żałosny. Byle do wiosny! Kiedy ci walka na pięści zbrzydła, Poezji rozwiń skrzydła! A mogło by to brzmieć jakoś tak: Biała kartka to przestrzeń, co czeka na słowo, zaczynam od myśli, co krąży nade mną. Szukam rytmu, sylaby, co złączy się nowo, przemieniając treść w formę, jasną czy ciemną. Wers pierwszy – twardy, rymowany na siłę, drugi – już płynie, gubi sens i rymy. Zamazuję, dopisuję, myślę, co było, z myśli ulotnych formę tworzymy. Czy to o mnie, czy tylko o składaniu liter? Z metaforą się zmagam, szukam rymu do ciszy. Wiersz autotematyczny – to poetycki teatr, gdzie pisarz sam siebie w słowach usłyszy. Strofa po strofie, wiersz kończy się nagle, zostawiam słowa, co jeszcze drżą w ciszy. Oto wiersz o wierszu, co stawia żagle, i o tym, jak trudną sztuką jest pisanie wierszy. Wątłusz zapytany o sposoby na nauczycieli wymienił cenę znacznie powyżej ich kieszeni. Gdy spytali o nabycie spsobów pojedyńczo wypadło drożej, bowiem w hurcie byłoby taniej. Jak usłyszał, że moga zapłacić tylko 47,10 zł wybuchnął śmiechem, za tyle to najwyżej sposób na Alcybiadesa, poczciwego historyka. Bokser zapłatę wziął z góry, po szczegółowe dane mieli iść do bardziej obeznanego … Szekspira, który winien mu był przysługę. Wymogli na Wątłuszu, pod groźbą kary umownej znacznie wyższej od tej ceny, by uzgodnił z Szekspirem, że chwilowo zawiesi zemstę. Wierszokleta przystał, gdyż i tak nie zrozumiał. Gąsowski u Makuszyńskiego przepytywał co dziesiątego ucznia, co nawet ślepy by dostrzegł, wedle powiedzenia Orwella. Alcybides wyodrębniał nazwiska wsławione i pozostałe, w ramach podzbioru zaczynał od najkrótszych. Wszystko szło świetnie, kiedy któregoś dnia Alcybiades zapowiedział, że nazajutrz będą oprowadzać wycieczkę po Starym Mieście (w Warszawie, bowiem tam dzieje się powieść). Przy kolumnie Zygmunta, na pytanie którego, jeden odpowiedział: Starego. „– O Wazie słyszałeś? – zapytał dyrektor. – Tak. – Co możesz powiedzieć? – Służy do zupy – usłyszałem zdradziecki szept Szekspira. – Służy do zupy – odparł głośno Zasępa.” Zakończenie trudne do przewidzenia, zemsta Szekspira chyba wciąż nad nimi wisi...
Piratka - awatar Piratka
oceniła na81 dzień temu

Cytaty z książki Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek

Więcej
Hanna Ożogowska Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek Zobacz więcej
Hanna Ożogowska Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek Zobacz więcej
Hanna Ożogowska Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek Zobacz więcej
Więcej