rozwiń zwiń

Sposób na Alcybiadesa

Okładka książki Sposób na Alcybiadesa
Edmund Niziurski Wydawnictwo: Greg Seria: Kolorowa Klasyka literatura młodzieżowa
277 str. 4 godz. 37 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Seria:
Kolorowa Klasyka
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1964-01-01
Liczba stron:
277
Czas czytania
4 godz. 37 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375174793

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sposób na Alcybiadesa w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Sposób na Alcybiadesa



książek na półce przeczytane 1127 napisanych opinii 490

Oceny książki Sposób na Alcybiadesa

Opinia

avatar
729
688

Na półkach:

Mym całkiem stronniczym zdaniem pierwsza część „Przygód Marka Piegusa” jest najlepszą z książek Pana Edmunda. Początek „Sposobu” utrzymany na tym samym poziomie.
„Z tych ponurych medytacji wyrwało mnie bolesne szturchnięcie w żebro.
— Ciamcia, Farfala mówi do ciebie — usłyszałem szept Zasępy. Zerwałem się z ławki.
— Czy ty nie słyszysz, co się do ciebie mówi? — Farfala patrzył na mnie z wyrzutem. Profesor Farfala nigdy się nie denerwował, tylko patrzył z wyrzutem.
— Słyszę, panie profesorze.
— Więc podejdź do aparatu i zademonstruj.
Podszedłem na pół przytomny. Przy aparacie Kippa było już dwu chłopców: Babinicz wlewał kwas do cynku, a Wróbel łapał wodór uchodzący z rurki do
specjalnej probówki.
— Ciamciara — rzekł profesor — powtórz, co masz zademonstrować.
Spojrzałem ogłupiały na dwie szklane kule aparatu, jakbym chciał od nich dowiedzieć się, co właściwie mam demonstrować. Ale szklane kule milczały. Ja też milczałem. Farfala westchnął i skinął na Zasępę. Zasępa wstał i milczał. Farfala wskazał na Pędzelkiewicza. Pędzelkiewicz też nie wiedział. Farfala pokiwał głową.
— Pytałem, co należy zrobić, żeby otrzymać wodę.
Poruszyłem się niespokojnie.
— Odkręcić kurek — ktoś pisnął z tylnej ławki.
Farfala zgromił śmiałka surowym spojrzeniem.
— No więc, Ciamciara — Farfala zbliżył się do mnie i patrzył z takim wyrzutem, że straciłem głowę. Pamiętam tylko, że nerwowo przekręciłem jakiś kurek... Oślepiający błysk poraził mi oczy. Rozległ się huk i brzęk szkła...”
Takimi zachowaniami Ciamciara i jemu podobni wywierają ujemny wpływ na nauczycieli, tak że odbija się to na starszkach. Ci ostatni chcą zaprowadzenia porządku, lecz palcem nie kiwną by pomóc. Podobno istnieją sposoby na nauczycieli lecz dostępne tylko dla starszaków.


CDN

Mym całkiem stronniczym zdaniem pierwsza część „Przygód Marka Piegusa” jest najlepszą z książek Pana Edmunda. Początek „Sposobu” utrzymany na tym samym poziomie.
„Z tych ponurych medytacji wyrwało mnie bolesne szturchnięcie w żebro.
— Ciamcia, Farfala mówi do ciebie — usłyszałem szept Zasępy. Zerwałem się z ławki.
— Czy ty nie słyszysz, co się do ciebie mówi? — Farfala...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

10760 użytkowników ma tytuł Sposób na Alcybiadesa na półkach głównych
  • 9 999
  • 761
2093 użytkowników ma tytuł Sposób na Alcybiadesa na półkach dodatkowych
  • 1 083
  • 401
  • 225
  • 105
  • 79
  • 76
  • 64
  • 60

Tagi i tematy do książki Sposób na Alcybiadesa

Inne książki autora

Edmund Niziurski
Edmund Niziurski
Edmund Niziurski (ur. 10 lipca 1925 w Kielcach, zm. 9 października 2013 w Warszawie) – polski prozaik, publicysta, scenarzysta i dramaturg, a także socjolog i prawnik. Twórca popularnych książek dla dorosłych i młodzieży, cechujących się charakterystycznym, nieco absurdalnym humorem słownym. Najbardziej znane to: „Księga urwisów" (1954 – szkolna lektura w 1978 wpisana na Listę Honorową IBBY), „Sposób na Alcybiadesa" (1964 – szkolna lektura w 1978 wpisana na Listę Honorową IBBY), „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa" (nagroda „Orle Pióro" przyznana przez czytelników „Płomyka" w 1970 roku), „Klub włóczykijów", „Naprzód, Wspaniali!", „Adelo, zrozum mnie!", „Żaba, pozbieraj się!", „Awantura w Niekłaju", „Siódme wtajemniczenie". Debiutował w 1944 w wydawanym przez Armię Krajową „Biuletynie Informacyjnym”, w którym opublikował wiersz. Po wojnie współpracował z czasopismami „Płomyk”, „Świat Młodych”, „Wieś” oraz z Polskim Radiem jako autor słuchowisk. Popularność i uznanie przyniosły mu utwory dla dzieci i młodzieży, pisane żywo i barwnie, lecz i skłaniające do refleksji. Dla czytelnika dorosłego Niziurski napisał takie powieści, jak Przystań Eskulapa (1958, powieść sensacyjna), Pięć manekinów (1959, powieść kryminalna), Salon wytrzeźwień (1964), Wyraj (1964), Eminencje i bałłabancje (1975). Jego utwory były przekładane na wiele języków, w tym mandaryński. Powieści Niziurskiego mają dynamiczną, często sensacyjną akcję i wyróżniają się indywidualnym stylem narracji oraz humorem słownym i sytuacyjnym. Rzeczywistość była ukazywana oczami ucznia, szkoła pokazywana jako miejsce opresyjne (choć z humorem). Elementy dydaktyczne i moralne są wprowadzane w sposób nienachalny. Niziurski był silnie związany z Kielecczyzną, dziś zwaną regionem świętokrzyskim. Akcja kilku powieści rozgrywa się w fikcyjnych miejscowościach: Wilczków w Księdze urwisów, Niekłaj, Odrzywoły, które można umiejscowić w tym regionie. Niektóre opowiadania (Dzwonnik od świętego Floriana) rozgrywają się w tym regionie w okresie międzywojennym i upamiętniają wielkie strajki chłopskie w okresie sanacji. W późniejszych utworach Niziurski często osiągał wysokie efekty pod względem formy, posługując się realizmem magicznym (Siódme wtajemniczenie, 1969) czy groteską (Awantury kosmiczne). Tonacja kolejnych utworów jest pod wieloma względami coraz bardziej pesymistyczna, charakterystycznymi postaciami stają się outsiderzy nie mogący dopasować się do szkolnego otoczenia, w którym niebezpieczni są nie tylko nauczyciele, ale także inni uczniowie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Robinson Crusoe Daniel Defoe
Robinson Crusoe
Daniel Defoe
Posiadam cztery egzemplarze przygód o Robinsonie Kruzoe i każdy ma inne tłumaczenie. Uważam, że najlepszy jest ten, który najwierniej oddaje treść oryginału i jest najobszerniejszy. Mianowicie jest to przekład pod tytułem "Przypadki Robinsona Kruzoe", który pochodzi z Państwowego Instytutu Wydawniczego – mam siódme wydanie z 1986 roku. Składa się z dwóch tomów (brak podziału na rozdziały i nie ma przypisów). Pierwszy tom tłumaczy Józef Birkenmajer w 1949 roku. Drugi tom stanowi anonimowy przekład z XIX wieku, który opracowuje Grzegorz Sinko. Przyznaję siedem gwiazdek (czyli książka jest bardzo dobra). Chyba wszyscy kojarzą Robinsona Kruzoe jako rozbitka, który egzystuje wiele lat na bezludnej wyspie. Morze wyrzuca go na wyspę w ujściu rzeki Orinoko (dziś teren Wenezueli) w miejscu o silnym oddziaływaniu przypływów, odpływów i prądów morskich. Jednak to stanowi akcję tylko z pierwszego tomu powieści. Drugi tom jest pomijany we wszelkich znanych mi tłumaczeniach, oprócz wydania z Państwowego Instytutu Wydawniczego. Daniel Defoe adresuje treść do dorosłego czytelnika. Widać u niego duże obeznanie z geografią świata (morza, wybrzeża kontynentów, miasta, rzeki, nawet Księstwo Moskiewskie, chiński mur, stepy opanowane przez Tatarów – stąd główny bohater powieści zwiedza te wszystkie rejony, nawet w późnej starości jest bardzo ciekawy świata). Dobrze zarysowuje psychologiczną sylwetkę Robinsona Kruzoe – widać to w opracowaniu Józefa Birkenmajera i Grzegorza Sinki. Oprócz tego samotny rozbitek często sięga po Biblię i podejmuje autorozważania religijne. Zapoznaję się z trzema pozostałymi przekładami. "Przypadki Robinsona Kruzoe" z krakowskiego wydawnictwa Zielona Sowa, tłumaczenie Władysława Ludwika Anczyca z 1868 roku; w treści narrator mówi, że powieść jest skierowana do dziesięcioletniego czytelnika. E-book z portalu internetowego Wolne Lektury pod tytułem "Robinson Crusoe. Jego życia losy, doświadczenia i przypadki", tłumaczenie Franciszka Mirandoli z 1924 roku. "Robinson Kruzoe", jako lektura dla szóstej klasy szkoły podstawowej, z wydawnictwa Nasza Księgarnia, według Daniela Defoe tłumaczy Stanisław Stampf'l w 1958 roku. Chociaż każdy z nich różni się językiem, niekiedy zmienionymi wydarzeniami, podziałem na rozdziały i ich odmiennymi tytułami, uproszczeniami fabuły i liczbą stron, to oceniam je tak samo – na pięć gwiazdek (lektury przeciętne).
Miłośnik-Książek - awatar Miłośnik-Książek
ocenił na 7 6 dni temu
Niewiarygodne przygody Marka Piegusa Edmund Niziurski
Niewiarygodne przygody Marka Piegusa
Edmund Niziurski
Wkp „przez niemal całą powieść głównego tytułowego bohatera nie ma na jej kartach. Co, o dziwo!, wcale nie razi.” Jak w „Cyryl, gdzie jesteś?” lecz oczywiście z Markiem znacznie śmieszniej. Można by pomyśleć, iż Piegus jest przydomkiem czy przezwiskiem, jednak jego rodzice mają takie nazwisko, nie wiadomo czy pozostałe, jak Zdeb czy Bosmann, są nazwiskiem czy ksywą. Przygody niewiarygodne zatem nie należy rozważać co z tego mogło zaistnieć. Pierwsza przygoda opowiedziana w pierwszej osobie. Marek próbuje odrobić prace domowe, lecz to zadaniem ponad siły. Co chwila ktoś do niego wpada i przeszkadza. Czemu do niego ? Wpierw jacyś chcą grać w piłkę. Później Grzesiek i Czesiek z pchłami (dłuższa sprawa, trochę przesolili). Następnie Ciocia Dora, przypominająca Ciotkę Paszczaka, lubi wszystkimi rządzić. Niby dla ich dobra. Zemdlała, kiedy pchły ją oblazły. Zaraz po tym jakichś trzech, co trenowali boks. Następnym był znajomy pana Surmy, sublokatora. Wreszcie dwóch z bombą, którą chcieli odpalić (bezskutecznie na szczęście). I jeszcze jakiś wędkarz, co zrobił straszny bałagan. Na koniec pogotowie dla żartu wezwane przez znajomego dla żartu. Przy pierwszym podejściu ryczałam ze śmiechu. Wszyscy w koło patrzyli pytająco co mi znowu odbiło. Oczywiście powtarzałam na głos w najmniej odpowiedniej chwili najlepsze kawałki („wszyscy jesteście zdechlakami” słowa cioci) tak jak powiedzonka Kapitana z „Wesołego Diabła” (książki) czy Ducha z „Pamiętników Tatusia Muminka”. Druga przygoda podobna do pierwszej, tym razem w szkole na przerwie. Również w pierwszej osobie. Marek na swe nieszczęście był dyżurnym i miał przygotować salę na urodziny nauczycielki. Zanim zdążył coś zrobić wszedł starszak Zdeb i kazał siebie ogolić, jakby sam nie mógł. – To golenie należy do obowiązków dyżurnego? – A co, nie wiedziałeś? Oczywiście od razu go zaciął. Tu chyba Pan Edmund przesolił. Ledwo zacięty wybiegł z klasy, przyszła Buba, siostra bokserów z pierwszej przygody i kazała sobie zrobić manicure, jakby sama nie mogła. Już przy pierwszym podejściu ją skaleczył. Strach pomyśleć co jeszcze by z tego wyszło, na szczęście przyszedł Pumeks i nie po dżentelmeńsku kazał jej iść won. – Nowy dyżurny? – Tak jest, proszę kolegi. – Nie wyglądasz mi zbyt mądrze. Wiesz, kim jestem? – Ko… kolega jest przerośniętym Pumeksem, wyczynowcem. – Nieścisłe. Jestem Pumeksem Drugim i w ten sposób odróżniam się od mojego brata, Pumeksa Pierwszego, który zresztą nie dorasta mi do pięt. Powtórz! Powtórzył. – Dobrze. Podpowiadać umiesz? – To podpowiadanie należy do obowiązków dyżurnego? – A co, nie wiedziałeś? Dotknąć czoła znaczy “jeden”, dotknąć nosa “dwa”, dotknąć brody “trzy”, dotknąć ucha “cztery”, nadąć policzki “pięć”, zrobić ryjek “sześć”, zęby wyszczerzyć “siedem”, język pokazać “osiem”, kaszlnąć “dziewięć”, ziewnąć “zero”, drapać się jedną ręką odjąć, drapać się dwoma rękami “dodać”, pięść pokazać “pomnożyć”, dwie pięści pokazać “podzielić”. A teraz powtórz! – Zrobić ryjek “sześć”… – Tylko o ryjku zapamiętałeś, co za cymbał! Uważaj, nadaję sygnał! Nadął policzki, podrapał się w głowę dwoma rękami, a potem wyszczerzył zęby. – No, co zrobiłem? – Małpę. Ten język migowy przypomina „Tajemny szyfr” („Mikołajek i inne chłopaki”) palec na nosie – to litera „a”, palec na lewym oku – to „b”, palec na prawym oku – to „c” itd. nie służył do podpowiadaia, choć mógł. Pumeks chyba najbardziej mnie rozbawił. Dalszy ciąg opuszczam. Wszystko obracało się przeciwko Markowi i w końcu zaglądał do lusterka, czy osiwiał. Trzecia przygoda najdłuższa, opowiedziana w trzeciej osobie. Na tle pozostałych jakby sprawia wrażenie utrzymanej bardziej w granicach prawdopodobieństwa. Marek będąc na wagarach (nie całkiem dobrowolnie, ale jednak) omyłkowo zamienił tornister z jakimś chłopakiem, zresztą było to winą tamtego. Gdy Marek wracał do domu, widział że śledzi go jakiś okularnik z brodą. W nocy nastąpiło włamanie. Pan Surma zbił szybę rzucając butem we włamywacza. – Mój but! – jęknął kuzyn Marka – Nie mógł pan rzucić swoim? – Jak miałem rzucić swoim butem, kiedy go miałem zasznurowanego na nodze? Nazajutrz chłopcy przy spotkaniu zamienili tornistry znowu. Potniej Marek znikł. Poszukiwania nie dają wyników. Znany już znajomy pana Surmy sprowadził znajomego detektywa, zresztą byłego, Hipolita Kwasa. Właściwe Hippolitta Kwassa. Od razu odkrył ślady wytrycha w drzwiach, chociaż włamywacz wszedł oknem. Po zapachu detektyw jest w stanie wykryć każdego przestępcę (zna ich wszystkich, gdyż sam był kiedyś jednym z nich, chyba nawiązanie do „ZŁEGO” Tyrmanda). Jaśmin wskazuje na Bogumiła Kadryla, śliwowica na Alberta Flasza, benzyna na Teofila Bosmana zwanego Czarnopalcym, gdyż bezustannie czyści swoje czarne rękawiczki benzyną. Tym razem czuć było walerianę. To mógł być tylko Wieńczysław Nieszczególny. Najgorszy ze wszystkich, działający w pojedynkę. Pan Surma go zna pod nazwiskiem Remigiusza Kurzyłło. Czy Kuryłło z „Księgi Strachów” był nazwiązaniem? Tak przypuszczam. Nocna wyprawa do klubu „Arizona” kończy się inaczej niż można było przypuszczać. Następnie znika detektyw. Śledztwo przejmuje harcerz Teodor (po grecku Bożydar). Gdzieś od połowy ksiązki jest właściwie głównym bohaterem. Od razu rozwiązuje wszystkie zagadki. Z małą pomocą innych, jak Nudys i Pikolo, robiących głupie żarty, co jakby zapowiadało harcerzy z „Wyspy Złoczyńców”. W przygodach Pana Samochodzika oczywiście brak odpowiednika Teodora i dobrze. Od detektywa przyszedł list: Szanowni Państwo! Jestem na tropie. Przeprowadzam pewną małą inwigilację. Wkrótce ptaszek zostanie uwięziony, tak jak na to zasłużył. Nie meldować milicji jeszcze przez dziesięć dni. Od wczoraj siedzę plackiem. Opróżniłem już całą flaszkę. Studiuję z nudów szachy, nie ma pod Słońcem lepszej gry. Łączę pozdrowienia Kwass Między słowami są odstępy, co przypomina szachownicę. Też lubię szachy, „co zaznaczam, gdyż jest to nieważne” (z piosenki „Nieistniejący bojler” Bronisława Opałko). Teodor od razu odgaduje, iż skacząc jak konik szachowy można odczytać ukrytą wiadomość „Jestem uwięziony przez flaszkę pod plackiem”. Przypomina to „Strzeżcie domu” w „Szatanie z 7 klasy” czy „Hudson wszystko powiedział” w „Glorii Scott” lecz bardziej pomysłowo ukryte. Flaszka oznacza oczywiście Flasza, kłopot sprawia „placek”. Tu pomocą jest inna powieść Makuszyńskiego „O dwóch takich”. Zatem znaczy to „pod Jackiem”. Początkowo Teodor ma na myśli świątynię pod tym wezwaniem, lecz rychło wpada na właściwy trop. Razem z pozostałymi harcerzami odkrywa melinę Flasza i wyzwala detektywa oraz Marka, którego los do tej pory był zagadką. Co prawda, jakby powiedział Barańczak w „Czytelniku ubezwłasnowolnionym”, ostatnie słowo ma milicjant. Lecz tu z przymrużeniem oka. Zapodane tu streszczenie może sprawiać wrażenie zawiłego, jednak wyjaśnienie wszystkiego zajęłoby za dużo miejsca. Lepiej przeczytać powieść. Serial „tradycyjnie” poplątany, zamiast Marka znika Czesiek, zamiast Teodora śledztwo prowadzi … Marek, wbrew zasadniczej myśli książki, że jest pechowcem. Pan Edmund dwukrotnie wracał do tych bohaterów. W „Klubie Włóczykijów” znów są Kadryl i Nieszczególny, po blisko 40 latach od pierwszego wydania „Przygód Niewiarygodnych” dopisał „Nowe przygody Marka”, znacznie słabsze. A szkoda...
Piratka - awatar Piratka
oceniła na 10 20 dni temu

Cytaty z książki Sposób na Alcybiadesa

Więcej
Edmund Niziurski Sposób na Alcybiadesa Zobacz więcej
Edmund Niziurski Sposób na Alcybiadesa Zobacz więcej
Edmund Niziurski Sposób na Alcybiadesa Zobacz więcej
Więcej