rozwińzwiń

Na tropie Klingsora

Okładka książki Na tropie Klingsora autora Jorge Volpi, 8372000999
Okładka książki Na tropie Klingsora
Jorge Volpi Wydawnictwo: Muza kryminał, sensacja, thriller
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2002-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
8372000999
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Na tropie Klingsora w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Na tropie Klingsora

Średnia ocen
6,6 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Na tropie Klingsora

Sortuj:
avatar
129
44

Na półkach:

Zapowiadana na okładce (..)"zawiła gra, jaką życie toczy z prawdą" jest zawiła tylko ze względu nadmiar historii teorii fizyki i matematyki w nazistowskich Niemczech. Niektóre wątki (np. kobiety fatalnej) są zbyt oczywiste, a rozwój wypadków przewidywalny. Zmęczyłam rzecz do końca, żeby sprawdzić - czy domyśliłam się kim jest Klingsor.. Polecam tylko w przypadku, gdy akurat nic innego nie ma pod ręką..

Zapowiadana na okładce (..)"zawiła gra, jaką życie toczy z prawdą" jest zawiła tylko ze względu nadmiar historii teorii fizyki i matematyki w nazistowskich Niemczech. Niektóre wątki (np. kobiety fatalnej) są zbyt oczywiste, a rozwój wypadków przewidywalny. Zmęczyłam rzecz do końca, żeby sprawdzić - czy domyśliłam się kim jest Klingsor.. Polecam tylko w przypadku, gdy akurat...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
819
325

Na półkach:

Dobra powieść szpiegowska. Choć od lektury minęło już kilka lat, to nadal pamiętam, że czytanie tej książki sprawiło mi dużą przyjemność.
Jedyny minus to dość niestandardowy format - jakoś ciężko było mi się przyzwyczaić do trzymania takiej książki.
Mimo to - polecam!

Dobra powieść szpiegowska. Choć od lektury minęło już kilka lat, to nadal pamiętam, że czytanie tej książki sprawiło mi dużą przyjemność.
Jedyny minus to dość niestandardowy format - jakoś ciężko było mi się przyzwyczaić do trzymania takiej książki.
Mimo to - polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
105
12

Na półkach:

Dość często słyszy się opinie,że literatura latynoska jest taka czy owaka, że wyróżnia ją taki styl czy śmaka wrażliwość. Oczywiście tak naprawdę jest ona bardzo, bardzo różna i dobrym przykładem jest ta powieść Volpiego, która nie ma nic wspólnego z typowym wizerunkiem Ameryki Ł. Znakomity thriller szpiegowski, który zarazem okazuje się opowieścią o końcu wielkich idei (flirt nauki z totalitaryzmem) i niemożności poznania prawdy.

Dość często słyszy się opinie,że literatura latynoska jest taka czy owaka, że wyróżnia ją taki styl czy śmaka wrażliwość. Oczywiście tak naprawdę jest ona bardzo, bardzo różna i dobrym przykładem jest ta powieść Volpiego, która nie ma nic wspólnego z typowym wizerunkiem Ameryki Ł. Znakomity thriller szpiegowski, który zarazem okazuje się opowieścią o końcu wielkich idei...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

64 użytkowników ma tytuł Na tropie Klingsora na półkach głównych
  • 46
  • 17
  • 1
14 użytkowników ma tytuł Na tropie Klingsora na półkach dodatkowych
  • 8
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Strzelec Stephen Hunter
Strzelec
Stephen Hunter
Świetna książka sensacyjna, na którą naprowadził mnie film pod tym samym tytułem z Markiem Wahlbergiem, kiedyś niespełnionym raperem (z kilkoma hitami jako Marky Mark and the Funky Bunch),a obecnie bardziej spełnionym aktorem. Pochłonąłem ją błyskawicznie, choć wcale cienka nie jest (ani dosłownie, ani metaforycznie). Film w sumie mi się podobał, ale ja lubię Fuquę (a Danny Glover wcale nie jest "too old for this shit"). Bob Lee Swagger jest byłym snajperem z Wietnamu (film jest nieco unowocześniony, także w odniesieniu do sytuacji geopolitycznej),który po postrzale odszedł ze służby. Zostaje wynajęty do zaplanowania zamachu na prezydenta, oczywiście żeby mu zapobiec. Każdy, kto zrobił parę rpg-owych questów, dobrze wie, że taka zajawka to intryga szyta grubymi nićmi i pułapka, w którą nie wpadłby żaden Indianin (chyba że ślepy i upojony wodą ognistą z zakąską z peyotlu),ale Boba łatwo wmanewrowano, bo jak mawiał płk. Kwiatkowski "Z nimi trzeba psychologicznie, Jajec!". A potem wszystko się sypie. Ktoś strzelał do prezydenta, potem do Boba Lee, a potem dużo się strzelają z różnych odległości i kalibrów. W to wszystko wmieszał się jeszcze agent FBI i każdy poluje na każdego. Szwankuje lekko motywacja, bo Bob wcale nie jest takim patriotą i bohaterem, za jakiego go uważano. Ściga złoli (jak mawia Mr Pool),bo mu zabili psa i porwali kobitę, a nie dla honoru i łopotu flagi. Ale poza tym intryga jest pomyślana zręcznie, z odpowiednią dozą geopolityki, wewnętrznych rozgrywek różnych agencji i wewnątrz nich. Na plus należy policzyć redakcję merytoryczną (dwóch wojskowych),zresztą autor chyba też ma szeroką wiedzę na temat snajperstwa (nie wiem, nie znam się). Na minus z kolei tę samą redakcję merytoryczną, bo podawanie za każdym razem dokładnej i pełnej nazwy każdego karabinu i rodzaju amunicji jest może przydatne w leksykonie uzbrojenia, a nie w książce sensacyjnej. Ale to mały minusik. Większym dla mnie była trochę niechlujna korekta językowa (przyuważyłem literówki, drobne błędy). Ale ogólnie polecam. I ciekaw jestem następnych przygód Boba Lee (przynajmniej jeden tom jeszcze wyhaczę).
Szymon_Gwiazda - awatar Szymon_Gwiazda
oceniła na88 lat temu
Trzecia Rzesza Roberto Bolaño
Trzecia Rzesza
Roberto Bolaño
Czytam książki z coraz większym zmęczeniem. Jestem świadomy rosnącej z roku na rok presji czasu, dzielonego pomiędzy coraz więcej chwil, co za tym idzie, coraz bardziej rozdrobnionego. Kiedyś potrafiłem czytać przez całą noc bez przerwy, otwierałem ją (książkę) na pierwszej stronie i kończyłem na ostatniej, z przerwą na łyk wody i sikanie w trakcie. Teraz łapię z trudem dwadzieścia stron pod koniec dnia, ledwo odkładam książkę na podłogę (choć obiecałem, że nigdy już nie będę),kiedy zdania które czytam zaczynają się mieszać ze zdaniami które już mi się śnią. 15 stron w pociągu do Katowic o siódmej rano. 10 stron w tramwaju spod kombinatu do centrum, jadę żeby spotkać się z przyjaciółmi. Takie czytanie dużo traci - pamiętam jak łapczywie paliłem papierosy jeden za drugim, po tym jak skończyłem "Jesień w Pekinie", wychylony przez okno o trzeciej nad ranem, wydmuchując dym jak najdalej, żeby rodzice w pokoju obok go nie wywąchali, czując oszołomienie tym, co się właśnie na tych kartkach wydarzyło, ślubując wierność Vianowi po pierwsze i literaturze w ogóle (jedną i drugą zdradzoną). Takie chwile uniesień już właściwie mi się nie zdarzają. Ale właśnie wykroiłem dla siebie somnambuliczne sobotnie wolne popołudnie, owinąłem się w koc, dokończyłem ostatnie 70 stron trzeciej rzeszy i leżałem jeszcze długo, trochę śpiąc, trochę myśląc. Bolano jest jednym z moich ulubionych pisarzy. Jeżeli po prostu nie jest moim ulubionym pisarzem (Delillo się wywrócił na "Ciszy", Bolano pozostaje niepokonany). A "trzecia rzesza" to książka totalna, to książka kompletna, to książka wspaniała na tak wielu poziomach, książka która właściwie wyczerpuje ideę książki. Można ją rozbierać na czynniki pierwsze, można ją analizować, albo można się w niej po prostu zanurzyć i przeżyć ten nastrój wakacyjnego hiszpańskiego miasteczka, które pustoszeje, zapada w straszny bezruch, w potężniejącą grozę, w senny koszmar, w którego centrum siedzi autor i potwór i grają w planszową grę wojenną. To najdziwniejsza i najbardziej przejmująca metafora historii II wojny światowej (czy to był zamiar autora? czy to jest moje skojarzenie? Czy to pytanie jest w ogóle istotne?). To niesamowity przebłysk genialnej intuicji w zakresie wiwisekcji nastroju, takiej emocji której nikt jeszcze nie przeżył, a jeżeli przeżył to jej nie nazwał, a Bolano ją nazwał w tej książce, tak jakby znalazł nowy gatunek zwierzęcia, gatunek który właściwie już wymarł. Poczułem się jak ćwierć wieku temu w tym oknie na starym mieście w środku Krakowa. Przejrzałem opinie poniżej, krew uderzyła mi szybciej do głowy, parsknąłem nad uwagą o tym jak Bolano "nie jest jakimś wielkim mistrzem stylu", ale, po namyśle, stwierdzam że nie mogło być inaczej. To jest misterium, to jest jakiś rytuał, to jest ezoteryka. Nigdy bym nikomu jej nie polecił, niech będzie tylko moja.
iHS - awatar iHS
ocenił na102 lata temu
Mafia Gabor Gellert
Mafia
Gabor Gellert
Autor z pozycji dziennikarza śledczego zagłębił się w historię mafii i jej oddziaływanie na życie społeczne i polityczne Sycylii i Włoch. W przystępny sposób pokazał jak kryminalistom udało się zmonopolizować całe życie polityczne i gospodarcze Sycylii, w jaki sposób i jakim metodami wpływali na decyzje polityczne w Rzymie. Co ciekawe i co bardzo mi się spodobało to to w jaki sposób mafia urywa łeb sprawie przed sądem. Oto sprawę kieruje się na boczne tory a dochodzenie grzęźnie w gąszczu bocznych wątków, dodatkowo akta przetrzymywane są w szufladach komendantów policji, prokuratorów lub sędziów. Drogi czytelniku dokładnie jak mafia zachowuje się obecnie polski rząd, złapany na gorącym uczynku przy omawianiu spraw publicznych przy wódeczce, twierdzi, że to nie on zawinił tylko gang kelnerów, którzy podsłuchali nasze rozmowy. My nie winni tylko ci co nas nagrali!!! Jak tłumaczenie mafiosa przed sądem. Potrzebuję umorzyć sprawę podatkową żony, da radę? Pewnie! Czego się nie robi dla starych kumpli przy wódeczce. To tak jak mafia tylko, Gellert opisał te same metody ale nie w Polsce tylko na Sycylii i nie w najwyższych kręgach władzy tylko na pośrednim szczeblu. Czego nie zrobił rząd polski? Oficjalnie nie użył przemocy przeciwko swoim oponentom. Natomiast mafia nie patyczkowała się - jeśli byłeś niewygodny ginąłeś i to nie powieszony w garażu z upozorowanym samobójstwem ale zastrzelony w ulicznej bitwie. Pasowało by recenzję podsumować słowami - ludzie czytajcie i działajcie bo za kilka lat, może się okazać, że klika rządząca to zwykli kryminaliści. Te same metody prowadzące do jednego celu władzy i bogactwa. Trzeba kogoś pokroju Żelaznego Prefekta aby rozbić układ... A czas ucieka.
drobnypijaczek - awatar drobnypijaczek
ocenił na611 lat temu
Wichura w Hawanie Leonardo Padura Fuentes
Wichura w Hawanie
Leonardo Padura Fuentes
„…suchy i duszący wiatr, pewnie wysłany wprost z pustyni, żeby przypomnieć o ofierze Mesjasza, wtargnął do dzielnicy miasta i zawirował wśród nieczystości i niepokojów. Leżący na ulicach piasek i zadawnione urazy pomieszały się z obsesjami, strachem i stosami śmieci zalegającymi metalowe zbiorniki, ostatnie suche zimowe liście fruwały wśród martwych zapachów garbarni, znikły gdzieś wiosenne ptaki, jakby przeczuwały trzęsienie ziemi” [1]. Piasek i zadawnione urazy z obsesjami… Zaiste, Wielkim Pisarzem trzeba być, żeby napisać coś takiego i żeby nie wyszło to bombastycznie i tandetnie. Akcja powieści dzieje się w socjalistycznej lub, jak kto woli, komunistycznej Kubie, głównie w Hawanie, pod koniec lat osiemdziesiątych, choć zdarzają się retrospekcje sięgające wiele lat wstecz,. Głównym bohaterem jest policjant, melancholiczny porucznik, Mario Conde, a jego partnerem sierżant Manuel Palacios. Ktoś torturował, zgwałcił i wreszcie zabił młodą Lissette Delgado, nauczycielkę w liceum, do którego kilkanaście lat wcześniej uczęszczał Conde. W jej mieszkaniu znaleziono ślady szampańskiej imprezy i narkotyków. Policjant otrzymuje polecenie wykrycia sprawcy, a zawodowy instynkt od samego początku podpowiada mu, że to będzie wyjątkowo trudna i śmierdząca sprawa. „W grudniu tego, 1989, roku Lissette Núñez Delgado skończyłaby dwadzieścia pięć lat. Urodziła się w Hawanie w 1964, kiedy Conde miał lat dziewięć… Dwa lata temu dziewczyna zrobiła licencjat z chemii w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Hawanie i wbrew obowiązkowemu przydziałowi pracy w szkole na wsi i posady w głębi kraju została od razu zatrudniona w liceum w dzielnicy La Vibora…” [2]. Bardzo dawno temu, w latach pięćdziesiątych, absolwenci w Polsce też otrzymywali nakazy pracy w określonych miejscach; jeśli Delgado mogła ominąć system, zostać w stolicy zamiast odpracowywać darmową szkołę na jakimś zadupiu, to oznacza, że w jej rodzinie ktoś miał znaczącą pozycję. To komplikowało sprawę jeszcze bardziej. Padura zastosował specyficzną narrację – raz w trzeciej osobie, a raz w pierwszej, dzięki czemu czytelnik poznaje zarówno działania policjanta, jak i jego myśli, wspomnienia, marzenia, fantazje… tak, erotyczne też. „Wichura w Hawanie” to drugi tom cyklu „Mario Conde”. W pierwszym policjantowi nie wyszedł związek z Tamarą, w drugim zakochuje się bez pamięci w Karinie, saksofonistce i miłośniczce jazzu. Wydawałoby się więc, że to połączenie kryminału z romansem, ale moim zdaniem, główny wątek to jednak Hawana i Kuba, i jest to powieść także, a może przede wszystkim, społeczno-obyczajowa. --- [1] Leonardo Padura, „Wichura w Hawanie”, przekład Danuta Rycerz, Znak, 2009, s. 9. [2] Tamże, s. 30-31.
Meszuge - awatar Meszuge
ocenił na71 rok temu
Spektakl korupcji David Liss
Spektakl korupcji
David Liss
Autor dysonuje rzetelną wiedzą na temat miejsca i epoki, w których osadził akcję powieści, nie sposób też odmówić mu talentów czysto literackich: umiejętności kreowania postaci, tworzenia barwnych opisów, żywych dialogów, specyficznego poczucia humoru. Dzięki temu otrzymujemy pyszny obraz Londynu z początków XVIII w., zarówno od strony blichtru bogactwa, jak i nędzy zaułków. Wypada to bardzo przekonująco i powieść czyta się z zainteresowaniem jako fresk historyczno-obyczajowy. Słabo przedstawia się natomiast wątek czysto sensacyjny, mający stanowić oś fabuły. D. Liss osnuł ją wokół rywalizacji wyborczej partii politycznych oraz poszczególnych kandydatów do parlamentu. W sieć towarzyszących temu intryg wplątany został główny bohater. Sam obraz kampanii wyborczej musi wzbudzić zainteresowanie oraz zamierzone przez Autora skojarzenia z czasami nam współczesnymi. Wszystko rozgrywa się dokładnie według tych samych reguł: korupcja, przekupywanie bądź zastraszanie wyborców, wystawianie głosów na sprzedaż, użycie siły w razie potrzeby, wszelkiego rodzaju kłamstwa i brudne zagrywki. Jedyna różnica polega na tym, iż odbywało się to w XVIII w. najzupełniej jawnie, bez prób tuszowania czy ukrywania brutalnej prawdy. I wszyscy uważali to za najzupełniej normalne. Może to nawet lepsze od dzisiejszej hipokryzji? Niestety, na tym ciekawym tle sama intryga kryminalno-sensacyjna wypada blado, jest niekonsekwentna, nielogiczna, naciągana. Zakończenie też na kolana nie rzuca. D. Liss posiada olbrzymi potencjał, nie potrafi go jednak do końca wykorzystać.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Na tropie Klingsora

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Na tropie Klingsora