Obietnica anioła

Okładka książki Obietnica anioła autora Violette Cabesos, Frédéric Lenoir, 9788378859413
Okładka książki Obietnica anioła
Frédéric LenoirViolette Cabesos Wydawnictwo: Albatros literatura piękna
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Promesse de l'ange
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378859413
Tłumacz:
Wiktoria Melech
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Obietnica anioła w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Obietnica anioła



książek na półce przeczytane 532 napisanych opinii 164

Oceny książki Obietnica anioła

Średnia ocen
6,3 / 10
236 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Obietnica anioła

avatar
1030
33

Na półkach:

Wróciłam do tej książki po latach i co tu dużo mówić, kompletne dno. Naprawdę nie wiem, co ja w niej widziałam...
Absolutnie oderwana od rzeczywistości archeolog o wątpliwie uczciwym życiu uczuciowym, w nosie ma wszelkie poważanie dla swojego zawodu i historycznych budowli, ktore rzekomo kocha. Wszystkie swoje decyzje opiera na dramatycznym śnie z dziecinstwa i obraża sie na bohaterów, którzy kwestionują jej zdrowie psychiczne (w zasadzie z troski o nią).
Ani ciekawa postać, ani fabuła. Nie polecam.
Zostawiam 2/10 przez sentyment do braku gustu literackiego z mojej młodości.

Wróciłam do tej książki po latach i co tu dużo mówić, kompletne dno. Naprawdę nie wiem, co ja w niej widziałam...
Absolutnie oderwana od rzeczywistości archeolog o wątpliwie uczciwym życiu uczuciowym, w nosie ma wszelkie poważanie dla swojego zawodu i historycznych budowli, ktore rzekomo kocha. Wszystkie swoje decyzje opiera na dramatycznym śnie z dziecinstwa i obraża sie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
903
333

Na półkach: ,

Książka tak zła jak jej okładka oraz tytuł, zatem nie można powiedzieć, że nie zostałam ostrzeżona. Szukając literatury z akcją dziejącą się w Normandii, ewidentnie straciłam czujność, sięgając po dzieło dumnie nazwane (przez wydawcę) francuskim odpowiednikiem „Kodu Leonarda da Vinci” i „Imienia róży”. Niestosowność porównania do książki Umberta Eco pominę wymownym milczeniem, natomiast jeśli chodzi o bestsellerową książkę Dana Browna, nadmienię, iż doskonale pamiętam jak dokładnie 20 lat temu czytałam ją, leżąc na kamienistej chorwackiej plaży i nie mogłam się od tej lektury oderwać. Wtedy było to naprawdę coś - „Kod Leonarda da Vinci” wsysał czytelnika i wypluwał go dopiero po kilkuset stronach. Tymczasem „Obietnica anioła” owszem, również sprawia, że czytający na koniec czuje się wypluty, jednak powód tego stanu jest całkiem inny.
Nie wątpię, iż twórcy książki wykonali pracę u podstaw, dokładnie studiując historię opactwa Mont-Saint-Michel oraz przy okazji średniowiecznej Normandii. Ewidentnie odrobili też lekcje literackiego marketingu, gdyż akcję oparli o dwa najlepiej sprzedające się wątki: romansowy oraz kryminalny. Aby być pewnymi sukcesu, postanowili to wszystko jeszcze podwoić, toteż stworzyli dwa plany czasowe swojej historii – jedenastowieczny i dwudziestowieczny, a w każdym umieścili i kochanków, i trupy. Cóż zatem mogło pójść nie tak? Otóż wszystko.
Po pierwsze język. Całość jest napisana tak prostym (by nie napisać: prymitywnym) stylem, że aż bolą od niego zęby. Zastanawiacie się może jak można opisać ciemności? Myślicie, że mogą być „nieprzeniknione” albo „głębokie”? Błąd. Ciemności są bowiem czarne (s. 433: „Panowały w nim czarne ciemności”). Nie zielone, nie czerwone, w żadnym wypadku! Czarne, zapamiętajcie to sobie. A może szukacie sposobu, w który można byłoby określić płynące z oczu łzy? Jeśli wydaje się Wam, że mogą być rzęsiste lub rzewne, nic nie wiecie o literaturze. Łzy są bowiem ciche, ot co! (s. 442: „Z oczu Johanny płynęły ciche łzy”). Czasem jednak bywają w tej książce i głośne, a autorzy przy pomocy starannie dobranych metafor starają się wywołać u czytelnika napięcie a może nawet i wzruszenie, kto wie? Zacytuję tu cały akapit (s. 43): „Lecz Johanna nie słyszała jego słów. Blada jak granitowe mury, wpatrywała się w równoległe bliźniacze schody, niknące gdzieś w górze. Nagle z jej oczu trysnęły łzy i zaczęła głośno zaszlochać.” (uwaga: ostatnie słowo tego cytatu ma brzmieć dokładnie tak jak napisałam, tak stoi w książce).
Po drugie postaci. Jest tu ich sporo, a wszystkie tak samo papierowe. Główna bohaterka, Johanna, współczesna archeolożka, kreowana ewidentnie na postać dobrą, szlachetną i wrażliwą, najpierw wdaje się w romans z żonatym i dzieciatym mężczyzną („Za cenę spokojnej miłości godziła się dzielić tego mężczyznę z inną kobietą”),by potem dość szybko zakochać się w innym. Przezornie postanawia jednak zatrzymać obu kochanków, w związku z czym skupia się na utrzymywaniu jednego w bezpiecznej odległości od drugiego, co okazuje się nader słusznym posunięciem, gdyż kochanek nr 1 (którego Johanna w międzyczasie przestała kochać) dość szybko okazuje się przydatny – można go użyć do załatwienia naszej – szlachetnej, nie zapominajmy! - bohaterce pracy w słynnym opactwie.
Po trzecie, akcja. Średniowieczna historia miłosna dotycząca mnicha Romana i mającej celtyckie pochodzenie uzdrowicielki Mojry sprawia wrażenie, jak gdyby była pisana dla dzieci do lat dziesięciu, taki jest jej poziom realności. Niewiele lepszy jest zresztą wątek miłosny dotyczący Johanny i jej kochanka nr 2 – być może to ja mam serce jak z kamienia, ale przy najbardziej dramatycznych scenach z ich udziałem nieomal popłakałam się ze śmiechu.
Po czwarte, przekaz historyczny. Samo Mont-Sant-Michel jest piękne i ma za sobą bogatą historię. Istotnie, aż prosiło się, by uczynić je miejscem akcji powieści i przemycić do niej jakieś fakty i ciekawostki. Niestety, Lenoir i Cabesos ewidentnie nie mają anielskiej subtelności, bowiem nie tylko postanowili podzielić się z czytelnikami całą, ale to zupełnie całą posiadaną przez siebie wiedzą, lecz ponadto uczynili to przy pomocy łopaty, to jest najczęściej wkładając w usta bohaterów długie i przerażająco nudne tyrady.
Pozostaje zatem jedno pytanie. Dlaczego przeczytałam „Obietnicę anioła” do końca? Sądzę, że z tego samego powodu, dla którego pojechałam do Mont-Sant-Michel nie dość, że w wakacje, to jeszcze w niedzielę, tj. w dniu, gdy ilość turystów na metr kwadratowy znacznie przekracza tam standardy przewidziane współcześnie dla kur hodowanych w klatkach. Mianowicie, ewidentnie nie jestem zdrowa na umyśle.

Książka tak zła jak jej okładka oraz tytuł, zatem nie można powiedzieć, że nie zostałam ostrzeżona. Szukając literatury z akcją dziejącą się w Normandii, ewidentnie straciłam czujność, sięgając po dzieło dumnie nazwane (przez wydawcę) francuskim odpowiednikiem „Kodu Leonarda da Vinci” i „Imienia róży”. Niestosowność porównania do książki Umberta Eco pominę wymownym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
875
40

Na półkach:

Książkę przeczytałam tuż po powrocie z Francji, będąc jeszcze pod urokiem wzgórza Mont Saint- Michel.
Książkę utrwaliła we mnie widok tego niezwykłego miejsca.
Rewelacyjne połączenie średniowiecza i współczesności. Polecam.

Książkę przeczytałam tuż po powrocie z Francji, będąc jeszcze pod urokiem wzgórza Mont Saint- Michel.
Książkę utrwaliła we mnie widok tego niezwykłego miejsca.
Rewelacyjne połączenie średniowiecza i współczesności. Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

477 użytkowników ma tytuł Obietnica anioła na półkach głównych
  • 323
  • 150
  • 4
108 użytkowników ma tytuł Obietnica anioła na półkach dodatkowych
  • 87
  • 9
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Obietnica anioła

Inne książki autora

Frédéric Lenoir
Frédéric Lenoir
Francuski filozof i socjolog religii. Autor i współautor licznych artykułów, esejów i rozpraw naukowych oraz ponad dwudziestu książek, także beletrystycznych. Spośród jego prac największy sukces komercyjny (50 tygodni na francuskich listach bestsellerów, nagroda Prix des Maisons de Presse) odniosła powieść Obietnica anioła z 2004 r., napisana wraz z Violette Cabesos. Lenoir był redaktorem popularnej, wydanej także w Polsce, Encyklopedii religii świata z 2001 roku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Tajemnica Vivaldiego Mendoza Pedro
Tajemnica Vivaldiego
Mendoza Pedro
Przyznam, że wyciągając tę książkę z bibliotecznej półki, spodziewałam się czegoś innego. Okazało się jednak, że "Tajemnica Vivaldiego" to książka zbliżona w swojej konwencji do słynnego "Kodu Leonarda da Vinci" Dana Browna. Mamy tajemnicze bractwo, ostatnią partyturę Vivaldiego, pisaną w ukryciu, bo po jej rozszyfrowaniu miała nam się ukazać tajemnica skrywana przez lata, a którą lepiej nie rozpowszechniać, no i jest też zakochana w sobie para, która tego dokonała. Myślałam, że po przeczytaniu tej książki poznam bliżej samego Vivaldiego i jego twórczość, a znaleźć tu możemy niewiele informacji o tym słynnym kompozytorze, którego wszyscy pewnie kojarzą z "Czterech pór roku". Brakowało mi tu też końcowego sprostowania, co jest prawdą, a co wymysłem autora, by poszerzając wiedzę skupić się na faktach, a nie dementowaniu fikcji literackiej. Notatki: -Wenecja, miejsce akcji książki -Ospedale della Pietà, miejsce, w którym pracował Vivaldi -Santa Maria della Pietà, kościół, który został zbudowany w latach 1745-1760 w sąsiedztwie miejsca wcześniejszego kościoła oraz w sąsiedztwie sierocińca i szpitala Ospedale della Pietà. -Bazylika Santi Giovanni e Paolo w Wenecji, w której częściowo rozgrywa się akcja książki -Poliptyk św. Wincenta Ferreriusza znajdujący się w Bazylice Santi Giovanni e Paolo, o którym też była mowa w książce -autoportret Giovanniego Bellini, autora powyższego poliptyku -wyjaśnienie pojęcia muzycznego 'trytonu', czyli kwinta zmniejszona lub kwinta zwiększona, które powodują dysonans, dlatego też były zakazane przez kościół i uważane za muzykę szatana
biblioteczka_justyny - awatar biblioteczka_justyny
ocenił na76 lat temu
Grobowiec Kate Mosse
Grobowiec
Kate Mosse
Piękna, tajemnicza i bardzo klimatyczna książka, która pozwala nam się przenieść w dwa równe światy oddzielone ramą czasową ponad stu lat. Poznajemy dwie historie, dwie niezwykłe bohaterki i płyniemy przez pięknie nam obrazujące Francję w różnych czasach opisy, by dotrzeć do łączącego wszystko zakończenia. Rok 2007 – Meredith Martin wybiera się w podróż, by napisać bardzo szczegółową biografię Claude'a Debussy'ego. Przy okazji ma zamiar zbadać swoją własną przeszłość. Poszukując śladów swojej rodziny, natrafia na coraz dziwniejsze zagadki powiązane z niezwykłą talią kart tarota. 1891 r. - Leonie Vernier zostaje uwikłana w tajemnice swojego brata. Razem opuszczają Paryż, by na jakiś czas zamieszkać z ciotką. W czasie zwiedzania terenów posiadłości młoda dziewczyna odkrywa tajemniczy grobowiec. W tej okolicy działy się okropne rzeczy. Czy historia może się powtórzyć? Obie historie czyta się bardzo przyjemnie i obie trzymają w ciągłym napięciu. Opisy pozwalają wczuć się w klimat i główne bohaterki. Pojawia się magia i pytania, czy mamy do czynienia z powieścią fantastyczną, czy w końcu wszystko jakoś logicznie się wyjaśni. Poruszonych jest wiele wątków i tematów zwłaszcza w tej części, która dzieje się dawniej. Mamy wątki romantyczne, motyw zemsty, podążanie za historią, trochę wróżbiarstwa, motywów okultystycznych i muzykę. Momentami miałam wrażenie, że nawet trochę jest wszystkiego za dużo i niektórych książka może po prostu znużyć. Jednak dałam się wciągnąć i przeżywałam każdą chwilę, choć czytałam powoli, dawkując sobie tę opowieść. Może jedynie zakończenie odrobinkę mnie zawiodło. Spodziewałam się mocnego elementu zaskoczenia. Czegoś, co zwieńczy całość wspaniałej treści. Może nie było złe. Zakończenie współczesnej części powieści nawet mi się podobało, jednak w samym motywie fantastycznym wydarzeń z przeszłości dużo mi brakowało. Mimo tego książkę oceniam wysoko i z przyjemnością sięgnę po inne dzieła autorki, szczególnie z serii, do której należy „Grobowiec”, gdyż nie miałam okazji niczego z niej jeszcze przeczytać.
Effugere - awatar Effugere
ocenił na82 lata temu
Labirynt Kate Mosse
Labirynt
Kate Mosse
Jak miałbym oceniać książkę, to przyznałbym jej różne punkty. Najwięcej dałbym za fabułę książki. Bardzo zgrabnie przeprowadzona opowieść przeplatająca losy bohaterów w świecie współczesnym i średniowiecznym Francji. W powieści (jeden z głównych wątków) opisyno dość dokładnie i brutalnie przebieg krucjat, inkwizycję przeprowadzonych na ludziach przez Kościół. Ta część historii, o ktorej nie można zapominać, a która jest zamiatana pod dywan w ramach poprawności politycznej czy układów, bo kiedy mówi sie o zbrodniach wojennych, o tyle milczy się o zbrodniach kościoła. W książce jest dużo postaci, niekiedy wymienianych ciurkiem i tu nie sposób ich zapamiętać. Występują także dość licznie francusko brzmiące nazwy krain geograficznych, ulic, miejsc. Z niewiedzy lingwistycznej czytanie ich sprawia troche trudnosci. Jest również dużo zwrotów w języku francuskim i oksytanskim, niestety chaotycznie tłumaczonych lub nie. O co chodzi? Jest np. w dialogu zwrot francuski/oksytanski, a jego tłumaczenie jest tuż po nim (niewiedząc czy to jest właśnie to tłumaczenie czy nie) lub opatrzony gwiazdką i na dole przetłumaczony lub znajduje się na końcu książki w słowniku wyrazów oksytanskich lub w ogóle nie istnieje (najczesciej osłuchane wyrazy w jezyku francuskim). Bardzo zamieszane, a można było wybrać klasyczny sposób odnośników. Za tłumaczenie należy się najmniej punktów. Zabrakło mi opisów francuskich pejzaży, przyrody, miejsc. Trochę ich było, ale raczej tak wymieniane po przecinku. Dziwne zakończenie powieści, nie tego się spodziewałem, ale w końcu główny wątek poszukiwania graala i jego mocy jest zachowany. Ogólnie polecam przeczytać książkę.
Damian - awatar Damian
ocenił na81 rok temu
Różany labirynt Titania Hardie
Różany labirynt
Titania Hardie
"Różany labirynt" Titanii Hardie zaintrygował mnie swoim tytułem i opisem wydawcy zamieszczonym na okładce. Miałam nadzieję odnaleźć w tej powieści magiczny klimat średniowiecza z jego zagadkami, tajemnicami i misterną siecią poplątanych ścieżek, które w końcu doprowadzą do satysfakcjonującego rozwiązania. Po części tak właśnie się stało, chociaż muszę przyznać, że dawno nie miałam takiego problemu z oceną przeczytanej książki. Wszystko zaczyna się od osobliwego średniowiecznego labiryntu znajdującego się w katedrze Chartres we Francji, a zbudowanego około 1200 roku. Można go oglądać do dziś i jest to jedyny taki unikat zachowany w oryginale. Podobne znajdowały się min. w Sens, Reims, Arras, Amines i Auxerre. Umieszczony na posadzce gotyckiego kościoła jest udostępniany w całej swojej okazałości w piątki poza Wielkim Piątkiem w okresie od Wielkiego Postu do Wszystkich Świętych. Wytyczona przez niego droga zaprasza do pielgrzymowania, ale także odgrywa bardzo dużą rolę w medytacjach. W naszej wyobraźni może przywoływać pielgrzymkę do Jerozolimy, a nawet do Raju. Na drodze życia, której symbolem jest kamienna ścieżka labiryntu, można poszukiwać także samego siebie. Labirynt w katedrze w Chartres po dziś dzień intryguje, porusza wyobraźnię i inspiruje do wielu interpretacji. Ma charakter symboliczny i wielowymiarowy podobnie jak powieść pani Hardie. Właśnie z tym osobliwym średniowiecznym zabytkiem związana jest przeszłość, teraźniejszość i przyszłość rodziny Staffordów, w których rękach znajduje się klucz do rozwiązania zagadki z odległej przeszłości na podstawie pewnych szesnastowiecznych dokumentów oraz średniowiecznego skarbu. Nie trudno się domyślić, że ta osobliwa i skomplikowana łamigłówka spędza sen z powiek również osobom postronnym, a nawet członkom pewnej organizacji fanatyków wiary - ludziom, którzy nie przebierają w środkach by osiągnąć swój cel. To dla tej sprawy ginie w niewyjaśnionych okolicznościach Will Stafford, a jego rodzina stara się podążać niebezpieczną drogą jego fascynacji by raz na zawsze odkryć prawdę o szesnastowiecznym skarbie. Temat podjęty przez autorkę może intrygować, a nawet fascynować czytelnika. Niestety sposób przekazu zupełnie mi nie odpowiadał. Chrześcijańska kabala, Corpus Hermetica i inne typowo filozoficzne tezy zostały przedstawione w zupełnie nieprzystępny sposób. Stanowią one dość obszerne fragmenty i wydają się być niemalże cytowane z tekstów naukowych. Takie mądre, suche wynurzenia ubrane w monologi konkretnych postaci ciężko jest czytać. Zamiast ciekawić budzą znużenie i znudzenie. Do tego książka wydrkowana jest małą, drobną czcionką, która nie pomaga w przyswajaniu filozoficznych tez. Sposób prowadzenia wydarzeń także nie do końca mi odpowiadał i brnęłam przez nie wytrwale przez pierwszych dwieście stron. Na szczęście w drugiej części książki jest już dużo lepiej, wydarzenia nabierają tempa, pojawia się coraz więcej zaskakujących interpretacji i robi się dużo ciekawiej. Podobali mi się natomiast bohaterowie, którzy zyskali sobie moją sympatię. Wśród nich znalazła się przede wszystkim Lucy - kobieta po przeszczepie serca, która z zapamiętaniem i konsekwencją pragnie wyjaśnić średniowieczne tajemnice wykorzystując do tego zdobyte informacje i... własną intuicję, czy może raczej pamięć komórkową. "Różany labirynt" to ciekawa opowieść, symboliczna, pogmatwana, ale frapująca i rozbudzająca zainteresowanie. Trochę mało było średniowiecznej atmosfery tajemniczości i magii, ale za to całe mnóstwo zagadek, intryg i zupełnie niespójnych wydawałoby się elementów wymagających dopasowania. Zakończenie nie wzbudziło we mnie żadnej euforii, ale mimo to cieszę się, że przebrnęłam przez tę w sumie niełatwą opowieść wymagającą maksymalnego skupienia i przeczytałam ją do końca. Jeśli możecie poświęcić lekturze więcej czasu i lubicie nieoczywiste historie pełne zagadek i filozoficznych tez, przez które usilnie próbuje przeniknąć atmosfera średniowiecza to polecam "Różany labirynt". Jest to lektura dla zdecydowanie bardziej wymagających czytelników.
Mońcia_POCZYTAJKA - awatar Mońcia_POCZYTAJKA
oceniła na66 lat temu
Spisek franciszkanów John Sack
Spisek franciszkanów
John Sack
Pozytywne rozczarowanie. Spodziewałem się popłuczyn po "Imieniu róży", dostałem ucznia, który co prawda nie przerósł mistrza, ale starał się. Największym plusem jest to, czego brakuje większości współczesnych powieści historycznych - całkiem udane oddanie realiów opisywanej epoki. Bohaterowie co do zasady myślą, czują i zachowują się jak mieszkańcy średniowiecznej środkowej Italii. Fabuła również koncentruje się wokół tego, co stanowiło centrum średniowiecznej egzystencji, czyli święci, krucjaty, rywalizacja papiestwa i cesarstwa. Autor wplata sporo autentycznych wątków historycznych, nie boi się również w niehagiograficzny sposób przedstawić wizerunki kilku błogosławionych tamtych czasów. Pierwszą część powieści, statyczną, nieco filozoficzną, wprowadzającą do świata przedstawionego, czytało się bardzo dobrze, autor bardzo się starał oddać nastrój czasów. Zasadniczym minusem jest harlequinowa miłość pomiędzy główną postacią kobiecą, a jedną z dwóch głównych postaci męskich, która nabiera swej wagi w drugiej części powieści. Oczywiście dzięki temu powieść nabiera stosownej dynamiki (w niektórych recenzjach tutaj można przeczytać, że dzięki temu powieść jest lepsza, no cóż, co kto lubi),tyle że traci na tym sporo nastrój epoki. Ktoś napisze, że no przecież Tristan i Izolda to opowieść średniowieczna, a ja odpowiem - niby tak, tylko dzieje tamtych miały wymiar tragiczny, a tragizmu miłości W "Spisku Franciszkanów" nie ma ani krztyny, ten romans zupełnie nie przystaje do realiów średniowiecznych. Niemniej, poza tym nieco żenującym love story, autor odstawił kawał świetnej roboty, "Źródło Mamerkusa" to to nie jest, a i tak "Spisek Franciszkanów" czytało się dobrze. Samego spisku za dużo nie ma, stanowi raczej pretekst do opowiedzenia historii o tamtych czasach, podobnie zresztą jak tytułowe źródło w "Źródle Mamerkusa". I więcej podobieństw widzę właśnie do powieści Leszka Białego, aniżeli marketingowe porównanie do dzieła Umberto Eco.
Mamerkus - awatar Mamerkus
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki Obietnica anioła

Więcej
Frédéric Lenoir Obietnica anioła Zobacz więcej
Więcej