Bóg Rekin. Wyprawa do źródeł magii

384 str. 6 godz. 24 min.
- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Seria:
- Terra incognita
- Tytuł oryginału:
- The Shark God: Encounters with Ghosts and Ancestors in the South Pacific
- Data wydania:
- 2016-06-30
- Data 1. wyd. pol.:
- 2007-01-01
- Liczba stron:
- 384
- Czas czytania
- 6 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788328026407
- Tłumacz:
- Dorota Kozińska
Podróżnik na tropie bogów.
Południowy Pacyfik. Melanezja. Tygiel kultur i wierzeń, gasnące kastom i kryzys mocy mana, kult cargo i niedzielne nabożeństwa misjonarzy. Charles Montgomery wyrusza w ślad za misyjną wyprawą pradziada Henry’ego Hutchinsona Montgomery’ego, biskupa Tasmanii, by odkryć prawdę o dwóch duszach chrześcijańskich wysp Melanezji.
Reportaż, który zachwycił Ryszarda Kapuścińskiego.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Bóg Rekin. Wyprawa do źródeł magii w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Bóg Rekin. Wyprawa do źródeł magii
Poznaj innych czytelników
304 użytkowników ma tytuł Bóg Rekin. Wyprawa do źródeł magii na półkach głównych- Chcę przeczytać 190
- Przeczytane 107
- Teraz czytam 7
- Posiadam 50
- Reportaż 4
- 2018 4
- Reportaże 3
- Chcę w prezencie 2
- Podróżnicze 2
- Reportaż/Biografia 2































OPINIE i DYSKUSJE o książce Bóg Rekin. Wyprawa do źródeł magii
Miałam nadzieję na obiektywny reportaż o wierzeniach w Melanezji, przeczytałam natomiast przegadany, subiektywny, miejscami nazbyt sentymentalny i nieznośnie pompatyczny opis poszukiwania przez autora czegokolwiek, w co mógłby uwierzyć. Wyznania o orientacji seksualnej autora również mnie nie interesują. Wspaniały temat, a tak żałośnie zmarnowany na nudne wynurzenia.
Miałam nadzieję na obiektywny reportaż o wierzeniach w Melanezji, przeczytałam natomiast przegadany, subiektywny, miejscami nazbyt sentymentalny i nieznośnie pompatyczny opis poszukiwania przez autora czegokolwiek, w co mógłby uwierzyć. Wyznania o orientacji seksualnej autora również mnie nie interesują. Wspaniały temat, a tak żałośnie zmarnowany na nudne wynurzenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka równie dużo albo nawet więcej mówi o duchowym upadku kultury Zachodu niż o Melanezji. Pierwsza połowa książki była drogą przez mękę, bo mimo sporej ilości rzetelnych informacji wszystko tonęło w obrzydliwej perspektywie narratora (alter ego autora). Niczym główny bohater "Uległości" Houellebecqua jest to smutny buc, który nabił sobie głowę pop-postkolonializmem i pop-postmodernizmem oraz zatracił poczucie sacrum, a jednocześnie rozpaczliwie pragnie je odzyskać. Do wszystkiego podchodzi w sposób wrogi albo bufoniasty, w kółko porównuje ludzi do tłustych królowych mrówek albo mułów, opisuje ich jako spoconych wstręciuchów, chrześcijaństwo traktuje z nienawiścią, a lokalne wierzenia kastom z desperacką zachłannością i bez szacunku. Ze strony autora jest to wprawdzie celowy zabieg, który ma podkreślić przemianę w sposobie myślenia, która dokonuje się mniej więcej w połowie "Boga rekina", kiedy Montgomery w końcu otwiera się na sacrum i na ludzi. Mniej więcej od przejazdu z Vanuatu na Wyspy Salomona ton narracji staje się mniej napastliwy i rozgoryczony, tak że w końcu zaczyna to przypominać relację podróżnika, a nie jojczenie zepsutego bohatera. Kończy się wprawdzie dosyć tanim mistycyzmem, ale ogólne wrażenie pozostaje pozytywne.
Książka równie dużo albo nawet więcej mówi o duchowym upadku kultury Zachodu niż o Melanezji. Pierwsza połowa książki była drogą przez mękę, bo mimo sporej ilości rzetelnych informacji wszystko tonęło w obrzydliwej perspektywie narratora (alter ego autora). Niczym główny bohater "Uległości" Houellebecqua jest to smutny buc, który nabił sobie głowę pop-postkolonializmem i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż o wyspach Pacyfiku, kiepska narracja, mało ciekawych przemyśleń, niemniej ciekawe sytuacje i ludzie, chwilami czuć specyfikę regionu, ale całość nużąca, do tego wszystkiego zagubiona w pociągu SKM w Trójmieście. Uczciwego znalazcę w dalszym ciągu proszę o zwrot.
Reportaż o wyspach Pacyfiku, kiepska narracja, mało ciekawych przemyśleń, niemniej ciekawe sytuacje i ludzie, chwilami czuć specyfikę regionu, ale całość nużąca, do tego wszystkiego zagubiona w pociągu SKM w Trójmieście. Uczciwego znalazcę w dalszym ciągu proszę o zwrot.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Bóg rekin" to niezwykle frapujący przykład literatury podróżniczej, pokazujący europocentryczny (no, dobra - autor jest Kanadyjczykiem, ale krąg kulturowy Europy nie do zanegowania) sposób widzenia świata, opisywania go, przy jednoczesnej próbie uporządkowania go w wygodnych szufladkach pojęciowych, a jednocześnie uparcie czyniącej starania, by wyjść poza utarte schematy. Romantyczny dziki versus rzeczywistość zastana.
Można zżymać się niekiedy na łatwość z jaką autor - dziennikarz (a przy tym potomek legendarnego brytyjskiego misjonarza) nie tyle nawiązuje relacje z miejscowymi, co wszyscy mu szczerze i wylewnie opowiadają o najgłębszych praktykach... hm... hybrydowych: magiczno-chrześcijańskich i prowadzą go dokąd jeno spojrzenie wskaże.
Jednakże taka refleksja pojawia się zaledwie w kilku momentach - przez większą część historii doskonale rozumiemy podróżującego bohatera, bo on naszymi oczami i rozumem w tej wędrówce jest.
Najmocniejszym atutem książki okazuje się to, jak niewiele wiemy o sytuacji politycznej odległej Melanezji - niedawna, bardzo krwawa historia nie zajęła naszej uwagi, kiedy się rozgrywała, więc wytrącenie z względnego spokoju po lekturze "Boga rekina" jest niejako skutkiem ubocznym tej opowieści o szukaniu magii.
"Bóg rekin" to niezwykle frapujący przykład literatury podróżniczej, pokazujący europocentryczny (no, dobra - autor jest Kanadyjczykiem, ale krąg kulturowy Europy nie do zanegowania) sposób widzenia świata, opisywania go, przy jednoczesnej próbie uporządkowania go w wygodnych szufladkach pojęciowych, a jednocześnie uparcie czyniącej starania, by wyjść poza utarte schematy....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCóż, kupiłam książkę chyba w tym samym celu, w jakim autor odwiedził wyspy Pacyfiku - w poszukiwaniu dowodów na istnienie magii. Szukałam dzikusów, którzy będą czyhać na mnie w mroku dżungli z dzidami w ręce. Szukałam szamana, który będzie rozmawiał ze zmarłymi i będzie leczył chorych.
Jestem lekko rozczarowana treścią książki. Jako osoba nie bardzo zainteresowana historią chrześcijaństwa na Oceanie Spokojnym oraz dziejami jego mieszkańców oglądanymi przez pryzmat religii, niejednokrotnie czułam się znużona. I oszukana przez blurb.
Cóż, kupiłam książkę chyba w tym samym celu, w jakim autor odwiedził wyspy Pacyfiku - w poszukiwaniu dowodów na istnienie magii. Szukałam dzikusów, którzy będą czyhać na mnie w mroku dżungli z dzidami w ręce. Szukałam szamana, który będzie rozmawiał ze zmarłymi i będzie leczył chorych.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem lekko rozczarowana treścią książki. Jako osoba nie bardzo zainteresowana historią...
Sięgając po tę książkę trzeba koniecznie zdawać sobie sprawę, że jest ona faktycznie w większości poświęcona sprawom religii i magii, wierzeń i obrządków Melanezji. Autor rusza w podróż śladami swojego pradziadka, który był misjonarzem w tamtych rejonach. W związku z tym cała jego opowieść cały czas kręci się dookoła tematu misjonarzy chrześcijańskich, historii chrześcijaństwa na wyspach oraz tego, jak religia wygląda tam współcześnie - jak chrześcijaństwo łączy się z kultami pierwotnymi w czasami bardzo dziwne i fascynujące kombinacje.
Dlatego jest to książka duszna, trochę powodująca dyskomfort, przepełniona postaciami z pogranicza jakiejś baśni, szamanami, misjonarzami, a to wszystko w cieniu aktywnego wulkanu na rajskiej wyspie. Jest to książka niebywale klimatyczna, momentami mroczna, momentami zagadkowa. No i pytanie, czy autor odnalazł to, po co tam pojechał?
To skupienie się na tematyce religijnej odbiło się na jakości książki. Cała reszta, opisy miast, zachowań, innych aspektów kultury, zajmują w niej stanowczo za mało miejsca, ja przynajmniej czułam pewien niedosyt, a pod koniec - znużenie tym całym oniryzmem i tajemniczością. Co nie zmienia faktu, że i tak była to fantastyczna (moja pierwsza) wyprawa na Melanezję. Kiedyś pewnie wrócę (Paul Theroux, tak, oczywiście, o Tobie mówię!).
Sięgając po tę książkę trzeba koniecznie zdawać sobie sprawę, że jest ona faktycznie w większości poświęcona sprawom religii i magii, wierzeń i obrządków Melanezji. Autor rusza w podróż śladami swojego pradziadka, który był misjonarzem w tamtych rejonach. W związku z tym cała jego opowieść cały czas kręci się dookoła tematu misjonarzy chrześcijańskich, historii...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCharles Montgomery, potomek rodu o długiej historii stracił wiarę, co wyznaje już na początku swojej opowieści. Ale nie jest on takim beznadziejnym przypadkiem racjonalisty:) Będąc wiernym swojemu wychowaniu i duchom przodków, z których jeden był biskupem-misjonarzem chrystianizującym wyspy Melanezji a inni - według rodzinnych przekazów - mieli z Bogiem bliskie stosunki, wyrusza w podróż.
Śladami biskupa Montgomery'ego jedzie na Vanuatu szukając tego płomienia, który prowadził jego przodka, i tego innego płomienia który kształtował duchowy świat mieszkańców archipelagu.
Poprzez konfrontację z historią rodzinną, wplecioną w historię zamieszkujących wyspy społeczeństw Charles na nowo odkrywa dla siebie potęgę mitu i sacrum, a podróż do innej kultury staje się podróżą w głąb siebie, o czym opowiada w bardzo sugestywny sposób.
Charles Montgomery, potomek rodu o długiej historii stracił wiarę, co wyznaje już na początku swojej opowieści. Ale nie jest on takim beznadziejnym przypadkiem racjonalisty:) Będąc wiernym swojemu wychowaniu i duchom przodków, z których jeden był biskupem-misjonarzem chrystianizującym wyspy Melanezji a inni - według rodzinnych przekazów - mieli z Bogiem bliskie stosunki,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor na kartach tej książki obnaża wielką ignorancję i utrwala postkolonialne mity- mam nadzieję, że nie celowo. Ponadto z dość płytką determinacją stara się udowadniać fakty pokroju kulistości ziemi a pod koniec z dość typowych zjawisk w masowej turystyce i mozaice kulturowej wyspiarzy stara się wyciągnąć jakieś uwznioślające, metafizyczne drugie dno
Autor na kartach tej książki obnaża wielką ignorancję i utrwala postkolonialne mity- mam nadzieję, że nie celowo. Ponadto z dość płytką determinacją stara się udowadniać fakty pokroju kulistości ziemi a pod koniec z dość typowych zjawisk w masowej turystyce i mozaice kulturowej wyspiarzy stara się wyciągnąć jakieś uwznioślające, metafizyczne drugie dno
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOczekiwalem konkretneg reportazu z tamtych rejonow swiata, dokad sie wybieram.
Dosatlem jakas dziwna papke, dosc nudna i nie w temacie :/
Oczekiwalem konkretneg reportazu z tamtych rejonow swiata, dokad sie wybieram.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDosatlem jakas dziwna papke, dosc nudna i nie w temacie :/
Pierwsze słowa, jakie przyszły mi na myśl po przeczytaniu tej książki, to słowa mojej koleżanki, która zawsze, gdy coś jej się nie podoba, mówi „Jestem taka… hmm…” i nigdy nie dodaje, jaka jest. Ja w tym przypadku dopowiem: zawiedziona. Tak się właśnie czułam, bo liczyłam na dobry reportaż opowiadający o Melanezji, o której pojęcie mam znikome, jeśli nie powiedzieć żadne. Dostałam tak właściwie wspomnienia z podróży i to nie najlepszej jakości, opatrzone fragmentami na temat historii Melanezji, głównie przebiegu działalności misyjnej. Autor wyrusza na tam tropem swojego pradziadka (misjonarza),licząc że pozna dawną kulturę Melanezyjczyków, bardzo przesyconą magią. Naród to jednak bardzo zamknięty i pan Montgomery niewiele się dowiaduje, przez co moje uczucia podczas czytania tej książki przechodziły z umiarkowanego zaciekawienia do całkiem sporego zirytowania.
Na szczęście autor opisuje społeczeństwo Wysp Południowego Pacyfiku, ich sposoby myślenia, podejście do religii i specyfikę tamtejszego chrześcijaństwa. To jest jeden z tych elementów, dzięki któremu ta książka się w miarę broni. Drugim elementem jest przemiana samego Autora, który jechał po to, aby zbliżyć się do tamtejszej magii, który posługując się racjonalnym schematem myślenia, oczekiwał dowodów na cuda, w które wierzą Melanezyjczycy, a pod koniec książki bardziej zbliżył się do zrozumienia mechanizmów wiary – niestety na to trzeba było poczekać prawie do końca. Trzecie, co może nie przypadło mi do gustu, ale osobom zainteresowanym działalnością misyjną kościoła katolickiego może przypaść, to przybliżenie historii rozwoju chrześcijaństwa w Melanezji oraz specyfika tamtejszej wiary, która zupełnie nie przypomina tego, jak wierzą Europejczycy. Dla kogoś, kto interesuje się religią może to być ciekawe, chociaż dla mnie nie było.
Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to jedna z niewielu książek, z których można wyciągnąć wiedzę na temat Wysp Południowego Pacyfiku i jeśli kogoś interesuje Melanezja, to polecam. Z zastrzeżeniem jednak, aby nie nastawiać się na bardzo bliskie poznanie tamtejszej kultury dawnej, a bardziej społeczeństwa i specyfiki wiary.
Pierwsze słowa, jakie przyszły mi na myśl po przeczytaniu tej książki, to słowa mojej koleżanki, która zawsze, gdy coś jej się nie podoba, mówi „Jestem taka… hmm…” i nigdy nie dodaje, jaka jest. Ja w tym przypadku dopowiem: zawiedziona. Tak się właśnie czułam, bo liczyłam na dobry reportaż opowiadający o Melanezji, o której pojęcie mam znikome, jeśli nie powiedzieć żadne....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to