Żyjąc w czasie pożyczonym. Rozmowy z Citlali Rovirosa-Madrazo
Bardzo lubię formę wywiadów z profesorem Baumanem. W tym przypadku, pytania mają kilka stron, po czym odpowiedzi kilkanaście. Trochę irytujące jest, być może zbyt usilnie uczone zadawanie pytań przez autorkę - odpowiedzi, często nie są wprost odpowiedziami na te pytania, pytania stanowią jedynie jakby zaproszenie do wypowiedzenia się. Nie mniej jednak te odpowiedzi dają bardzo wiele do myślenia. Oczywiście pełna erudycja i oczytanie, charakterystyczne zresztą dla profesora. Poza tym książka, to świetny przegląd myśli ludzkiej pochodzącej również i od innych autorów.
"Osobiście skłaniam się zdecydowanie ku stanowisku mojego uczonego przyjaciela, Leszka Kołakowskiego, który interpretował religię jako przejaw/wyraz niewystarczalności człowieka. Zgodnie z tym, co mówi nam przywoływane już przeze mnie twierdzenie Gödla (że system nie może być jednocześnie niesprzeczny i zupełny; jeśli nie wchodzi w sprzeczność z własnymi zasadami, pojawiają się problemy, z którymi nie umie sobie poradzić, a jeśli próbuje je rozwiązywać, nie może tego uczynić, nie popadając w sprzeczność z założeniami, na których się opiera), wspólnota ludzka staje wobec problemów, których nie umie pojąć lub/i z którymi nie umie sobie poradzić. W konfrontacji z takimi problemami logika ludzka kuleje i zawodzi"
"Nawiasem mówiąc, właśnie dlatego Kołakowski ma absolutną rację, gdy zauważa, że uczeni teologowie wyrządzali religii więcej szkody niż pożytku, próbując za wszelką cenę przedstawić „logiczne dowody” na istnienie Boga. Od służenia logice ludzkość ma dyplomowanych fachowców i specjalistów. Ludzie potrzebują Boga ze względu na Jego cuda, a nie po to, by stosował się do praw logiki; chcą, żeby był nieprzenikniony i nieprzewidywalny, a nie przejrzysty i schematyczny; potrzebują Jego zdolności do swobodnego zmieniania biegu zdarzeń (nie tylko przyszłych, ale także, jak chciał Lew Szestow, minionych, „już dokonanych”); potrzebują Boga zdolnego unieważnić porządek rzeczy, zamiast ulegać mu niewolniczo, jak czyni to większość ludzi przez większą część życia. Krótko mówiąc, ludzie potrzebują wszechobecnego i wszechmogącego Boga, aby ogarnąć wyobraźnią, a może nawet poskromić i oswoić wszystkie te straszne i najwyraźniej obojętne, głuche i ślepe siły, które znajdują się poza zasięgiem ludzkiego pojmowania i działania."
"Jak pisze Lawrence Grossberg, „coraz trudniej wskazać obecnie miejsca, w których można by zadbać o coś z takim przekonaniem, by się w sprawę w pełni zaangażować i całkowicie jej oddać”[14]. Grossberg ukuł termin „ironiczny nihilizm” na określenie postawy ludzi, którzy, gdyby ich naciskano, mogliby tak oto wytłumaczyć motywy swojego postępowania: Wiem, że oszustwo jest złem, i wiem, że oszukuję, ale to zwykła kolej rzeczy, bo tak już jest na świecie. Wiadomo, że życie i wszystkie życiowe wybory opierają się na przekrętach i szwindlach, ale skoro wszyscy zdążyli się z tym pogodzić, nie ma innego wyboru. Każdy oszukuje, bo wie, że wszyscy wokół oszukują, więc gdybym sam nie oszukiwał, cierpiałbym z powodu swojej uczciwości."
"Rodzice przyszłych robotników i żołnierzy mieli do odegrania prostą i jednoznaczną rolę. W społeczeństwie wytwórców/żołnierzy doby „stałej nowoczesności” rola rodziców polegała na wpajaniu dzieciom wewnętrznej dyscypliny, niezbędnej komuś, kto, nie mając wyboru, musiał znosić cierpliwie monotonną rutynę panującą w miejscu pracy lub koszarach wojskowych, i kto w późniejszych latach sam miał z kolei służyć własnym dzieciom za wzorzec normatywnie regulowanego zachowania. Między wymaganiami hali fabrycznej i koszar wojskowych a rodziną, kierującą się zasadami nadzoru i posłuszeństwa oraz zaufania i przywiązania, zachodziło silne sprzężenie zwrotne"
"W czasach płynnej nowoczesności panika związana z masturbacją ustąpiła miejsca panice związanej z seksualnym wykorzystywaniem dzieci. Ukryte zagrożenie, źródło nowej paniki, czai się tym razem nie w seksualności dzieci, ale ich rodziców. Łazienki i sypialnie jawią się nadal jako potencjalne gniazda ohydnego występku, ale tym razem to rodziców oskarża się o grzeszne skłonności. Celem obecnej wojny –deklarowanym otwarcie i głośno czy też realizowanym po cichu i skrycie –jest o s ł a b i e n i e kontroli rodzicielskiej, pozbycie się wszędobylskiej, wścibskiej i natrętnej obecności rodziców oraz ustanowienie i utrwalenie dystansu między dorosłymi a dziećmi w rodzinie i w kręgu przyjaciół rodziny, jednym słowem, dokładne przeciwieństwo celów wcześniejszych kampanii."
"Tamta pierwsza panika skutkowała wzrostem władzy rodzicielskiej, skłaniała jednak także dorosłych do uznania i przyjęcia odpowiedzialności za (i względem) dzieci oraz należytego wypełniania swoich obowiązków wobec nich. Dzisiejsza panika zwalnia dorosłych z ich obowiązków wobec dzieci, zastępując poczucie odpowiedzialności strachem przed pomówieniem o nadużycie władzy."
Opinia
Zbiór felietonów z lat 2002-2006 głównie dotyczących Bliskiego Wschodu. Mają tak po 5-7 stron. Dziś to raczej historia. Za pośrednictwem faktów Chomsky przedstawia, że inwazja na Irak to był błąd. Bush Junior nie ma żadnej strategii, co rozwiązania konfliktu między Palestyną a Izraelem.
Zbiór felietonów z lat 2002-2006 głównie dotyczących Bliskiego Wschodu. Mają tak po 5-7 stron. Dziś to raczej historia. Za pośrednictwem faktów Chomsky przedstawia, że inwazja na Irak to był błąd. Bush Junior nie ma żadnej strategii, co rozwiązania konfliktu między Palestyną a Izraelem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to