Trans

Okładka książki Trans autora Joanna Lech, 9788365250124
Okładka książki Trans
Joanna Lech Wydawnictwo: Instytut Mikołowski Seria: Biblioteka Arkadii poezja
40 str. 40 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Arkadii
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-01
Liczba stron:
40
Czas czytania
40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365250124
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Trans w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Trans

Średnia ocen
6,5 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Trans

Sortuj:
avatar
6995
1440

Na półkach: ,

http://dajprzeczytac.blogspot.com/2016/04/trans-joanna-lech.html

http://dajprzeczytac.blogspot.com/2016/04/trans-joanna-lech.html

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
774
772

Na półkach: ,

O życiu najdosadniej. O życiu najdobitniej, o ludzkich słabościach, pragnieniach, a nawet marzeniach. O snach i uczuciach ukrytych gdzieś na dnie duszy, czy serca. O ludzkiej egzystencji. To poezja pełna metafor, odrzucająca kamuflowanie w skorupie piękna, czy lirycznych wersów. Autorka odrywa nasze śmiertelne tajemnice, a my, jako odbiorcy próbujemy je zgłębiać z każdym wersem i emocją z niej wychodzącą. To swoisty żywioł słów, trans i modlitwa jednocześnie, to język o indywidualnym kodzie. A śmiertelność to przecież my – ludzie – nasza miłość, nasz ból, nasz świat, ciało, stworzenie, my – metafizyczni, unoszący się nad larum życia.

Zapraszam na całą recenzję na:
http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/04/8222Trans8221-Joanna-Lech-Jaka-to-poezja.html

O życiu najdosadniej. O życiu najdobitniej, o ludzkich słabościach, pragnieniach, a nawet marzeniach. O snach i uczuciach ukrytych gdzieś na dnie duszy, czy serca. O ludzkiej egzystencji. To poezja pełna metafor, odrzucająca kamuflowanie w skorupie piękna, czy lirycznych wersów. Autorka odrywa nasze śmiertelne tajemnice, a my, jako odbiorcy próbujemy je zgłębiać z każdym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

29 użytkowników ma tytuł Trans na półkach głównych
  • 18
  • 11
10 użytkowników ma tytuł Trans na półkach dodatkowych
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Trans

Inne książki autora

Okładka książki EleWator. Antologia 2012-2021. Proza Marcin Bałczewski, Andrzej Ballo, Jan Drzeżdżon, Victor Ficnerski, Dominik Flaszyński, Jolanta Jonaszko, Kazimierz Kyrcz jr, Bogusława Latawiec, Joanna Lech, Marek Maj, Miłka O. Malzahn, Dariusz Muszer, Paweł Przywara, Rafał Skonieczny, Grzegorz Strumyk, Łukasz Suskiewicz, Henryk Waniek, Marta Zelwan
Ocena 7,8
EleWator. Antologia 2012-2021. Proza Marcin Bałczewski, Andrzej Ballo, Jan Drzeżdżon, Victor Ficnerski, Dominik Flaszyński, Jolanta Jonaszko, Kazimierz Kyrcz jr, Bogusława Latawiec, Joanna Lech, Marek Maj, Miłka O. Malzahn, Dariusz Muszer, Paweł Przywara, Rafał Skonieczny, Grzegorz Strumyk, Łukasz Suskiewicz, Henryk Waniek, Marta Zelwan
Okładka książki Poetki na czasy zarazy Anna Adamowicz, Sara Akram, Bárbary Elizabeth Alí, Lauren K. Alleyne, Zofia Bałdyga, Justyna Bargielska, Sanja Bavić, Kristin Berget, Anna Błasiak, Malika Booker, Julia Cimafiejewa, Anna Dwojnych, Dominika Dymińska, Marta Eloy Cichocka, Julia Fiedorczuk, Salena Godden, Wioletta Grzegorzewska, Noor Hindi, Urszula Honek, Agata Jabłońska, Genowefa Jakubowska-Fijałkowska, Lubow Jakymczuk, Kamila Janiak, Maria Jastrzębska, Aneta Kamińska, Joanna Kessler, Barbara Klicka, Emilia Konwerska, Aldona Kopkiewicz, Justyna Kulikowska, Małgorzata Lebda, Joanna Lech, Zoe Leonard, Ida Linde, Natalia Malek, Nina Manel, Krystyna Miłobędzka, Joanna Mueller, Kira Pietrek, Jolanta Prochowicz, Bianka Rolando, Marta Ewa Romaneczko, Olive Senior, Renata Senktas, Patrycja Sikora, Maja Staśko, Julie Stn-Knudsen, Sara Szamot, Yvonne Weekes, Iryna Wikyrczak, Bartosz Wójcik, Rudka Zydel
Ocena 6,2
Poetki na czasy zarazy Anna Adamowicz, Sara Akram, Bárbary Elizabeth Alí, Lauren K. Alleyne, Zofia Bałdyga, Justyna Bargielska, Sanja Bavić, Kristin Berget, Anna Błasiak, Malika Booker, Julia Cimafiejewa, Anna Dwojnych, Dominika Dymińska, Marta Eloy Cichocka, Julia Fiedorczuk, Salena Godden, Wioletta Grzegorzewska, Noor Hindi, Urszula Honek, Agata Jabłońska, Genowefa Jakubowska-Fijałkowska, Lubow Jakymczuk, Kamila Janiak, Maria Jastrzębska, Aneta Kamińska, Joanna Kessler, Barbara Klicka, Emilia Konwerska, Aldona Kopkiewicz, Justyna Kulikowska, Małgorzata Lebda, Joanna Lech, Zoe Leonard, Ida Linde, Natalia Malek, Nina Manel, Krystyna Miłobędzka, Joanna Mueller, Kira Pietrek, Jolanta Prochowicz, Bianka Rolando, Marta Ewa Romaneczko, Olive Senior, Renata Senktas, Patrycja Sikora, Maja Staśko, Julie Stn-Knudsen, Sara Szamot, Yvonne Weekes, Iryna Wikyrczak, Bartosz Wójcik, Rudka Zydel
Okładka książki Znowu pragnę ciemnej miłości Justyna Bargielska, Miłosz Biedrzycki, Julia Fiedorczuk, Roman Honet, Genowefa Jakubowska-Fijałkowska, Joanna Lech, Jakobe Mansztajn, Joanna Oparek, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Marta Podgórnik, Jacek Podsiadło, Halina Poświatowska, Tadeusz Różewicz, Tomasz Różycki, Marcin Świetlicki, Anna Świrszczyńska, Rafał Wojaczek, Agnieszka Wolny-Hamkało
Ocena 5,5
Znowu pragnę ciemnej miłości Justyna Bargielska, Miłosz Biedrzycki, Julia Fiedorczuk, Roman Honet, Genowefa Jakubowska-Fijałkowska, Joanna Lech, Jakobe Mansztajn, Joanna Oparek, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Marta Podgórnik, Jacek Podsiadło, Halina Poświatowska, Tadeusz Różewicz, Tomasz Różycki, Marcin Świetlicki, Anna Świrszczyńska, Rafał Wojaczek, Agnieszka Wolny-Hamkało
Okładka książki Grała w nas gra Anna Adamowicz, Tomasz Bąk, Tomasz Dalasiński, Anna Dwojnych, Rafał Gawin, Radosław Jurczak, Rafał Krause, Mariusz S. Kusion, Kamil Kwidziński, Joanna Lech, Anna Mazela, Anna Musiał, Jolanta Nawrot-Sprysak, Kacper Płusa, Michał Pranke, Piotr Przybyła, Rafał Różewicz, Jakub Sajkowski, Dawid Staszczyk, Maciej Taranek, Maksymilian Tchoń, Anita Katarzyna Wiśniewska, Ilona Witkowska, Aleksandra Wrona
Ocena 6,2
Grała w nas gra Anna Adamowicz, Tomasz Bąk, Tomasz Dalasiński, Anna Dwojnych, Rafał Gawin, Radosław Jurczak, Rafał Krause, Mariusz S. Kusion, Kamil Kwidziński, Joanna Lech, Anna Mazela, Anna Musiał, Jolanta Nawrot-Sprysak, Kacper Płusa, Michał Pranke, Piotr Przybyła, Rafał Różewicz, Jakub Sajkowski, Dawid Staszczyk, Maciej Taranek, Maksymilian Tchoń, Anita Katarzyna Wiśniewska, Ilona Witkowska, Aleksandra Wrona
Joanna Lech
Joanna Lech
Pisarka i poetka, autorka powieści Sztuczki, tomów wierszy Zapaść, Nawroty i Trans. Laureatka wielu konkursów literackich, m.in. PTWK, im. R. M. Rilkego, im. J. Bierezina, nominowana do Nagrody Literackiej NIKE 2011 i Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius. Stypendystka Miasta Krakowa i Fundacji Grazella. Felietonistka Korporacji Ha!art. Mieszka w Krakowie, kompulsywnie podróżuje, fotografuje i czyta.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Echa Wojciech Bonowicz
Echa
Wojciech Bonowicz
Echo zawsze powraca. Raz wypowiedziane słowa wracają do autora z nieznacznym opóźnieniem tak, aby ich autor po raz kolejny mógł się w nie uważnie wsłuchać. Nieco słabsze, odrobinę rozmyte i wyciszone zawisają w powietrzu i pomimo pozornego braku mocy ze zdwojoną siłą uderzają w świadomość ich autora, po czym zupełnie zanikają. Wojciechowi Bonowiczowi też zdarza się posłuchać echa, czego efekty możemy znaleźć w jego najnowszym tomiku poetyckim. Do poety powracają kolejno wspomnienia z beztroskiego dzieciństwa, rozmaite cytaty, przeczytane wiersze, obrazy. Powracają do niego te migawki codzienności, które z pewnych nieoczywistych przyczyn, być może towarzyszącym im uczuciom, czy panującej wokół atmosferze, zapisały się mocniej w pamięci autora. Zarówno obrazy dobre, jak i złe, choć w tym przypadku rozróżnienie dobra i zła może okazać się być dość względne. Mówiąc o "Echach" nie sposób wspomnieć o kwestii najczęściej poruszanej w kontekście tego tomiku – o Oświęcimiu. Zacznijmy od nieporozumienia: wszyscy nagminnie mylą Oświęcim z Auschwitz, traktują oba słowa jak synonimy, choć wcale nimi nie są. Na nic zdadzą się upomnienia, że w kontekście wojny powinno się używać tej drugiej nazwy, ta pierwsza i tak większości osób kojarzy się jednoznacznie z okrutnymi latami wojny. Do nielicznych wyjątków należy Bonowicz, dla którego dym spowijający niebo nad Oświęcimiem kojarzy się z bezpieczeństwem ("Świąteczne popołudnie"). Los sprawił, że najbardziej beztroskie lata swojego życia spędził w mieście naznaczonym ludzkim cierpieniem, jego wspomnienia z tego miejsca osadzają się wokół radosnego biegania po łąkach, a nie sterty połamanych okularów. Autor sam wielokrotnie wspominał, że tragizm tego miejsca w pewien sposób go naznaczył, zwłaszcza, gdy przeprowadził się w wieku 7 lat do Krakowa, czego echo wyraźnie pobrzmiewa w szkolnym wspomnieniu "Pierwsza lekcja". „Ilu ludzi zginęło w Oświęcimiu?”, spytała pani. Skuliłem się i modliłem w duchu żeby było ich jak najmniej. Bonowicz z Oświęcimia zamiast tragedii wyniósł wspomnienia łąk, pól, jezior i rzek. Ta wrażliwość na świat przyrody znajduje również odbicie w tym tomiku, gdzie do niemal każdego wiersza poeta włącza obraz morza czy rzeki, na falach których ustawia statki i łodzie. Choć takie obrazki przeważane wprowadzają w tekście spokój, "Echa" podszyte są uczuciem niepokoju i grozy. Po części spowodowane jest to oczywiście wprowadzeniem motywu II Wojny Światowej, choć i pozostałe wiersze nie przedstawiają pozytywniejszej wizji rzeczywistości. Brak tuta wierszy jednoznacznie pozytywnych, nieco paradoksalnie największe ciepło bije z wspomnianego już utworu "Świąteczne popołudnie". Znowu wspominamy Oświęcim i nasze szczęśliwe łąki to jak się chodziło do żab perkozów kto gdzie mieszkał jak nazywali się sąsiedzi (Fariaszewscy). Na spacerach rwało się szczaw margerytki rozkładało koc nad Sołą owijał nas bezpieczny dym z domów. Ojciec mówi: coraz częściej śni mi się że wracam do Oświęcimia z Krakowa z różnych innych miejsc. W "Echach" pomiędzy wierszami rozbrzmiewają również głosy innych osób, autorów ważnych dla Bonowicza, których poeta cytuje, do których się odwołuje, których prace go inspirują. Dzieci z wesołego wierszyka Juliana Tuwima przedostały się do "Ech", gdzie cały świat przedstawiony został obdarty z radości i beztroski. Pobrzmiewa tam również Herbert i jego wiersz o 17 września, wprawiony czytelnik z łatwością wyłapie również nawiązania do innych poetów. Wyjątkiem jest "Kobieta płacze jak smok (ponieważ jestem poetą)", niedługi wiersz, który jest w całości cytatem z wypowiedzi Jana Błońskiego zastanawiającego się, kim właściwie jest poeta: "Los poety jest nieszczęśliwy. Ja bym nie chciał być poetą. Tu jest sporo łaski tu wiele nie zależy od pracy. Pisarz to co napisał przerabia sprawdza krytyk może się uczyć a poeta?" Na tym nie kończą się rozważania Bonowicza na temat tworzenia poezji. Na kolejnej stronie w wierszu "Pokój" autor opisuje sposób, w jaki tworzy, dalej natomiast ogłasza śmierć pewnego rodzaju poezji. Jakiego? No cóż, tego musi już się domyśleć czytelnik. Utwory te są bowiem pozbawione gotowych odpowiedzi, zawarte w nich niedopowiedzenia pozostawiają odbiorcy dużo miejsca na własną interpretację. Wielorakość tematów, połączonych tytułowym echem, układa się w najnowszym tomiku Bonowicza w pewną logiczną i uporządkowaną całość. Autor tym razem postawił na symetrię, przedzielając dłuższe wiersze dziewięcioma krótkim formami. Te krótkie, liczące 3,4 wersy wierszyki, wypełniają środek tomu pozornie dając czytelnikowi chwilę na wytchnienie, choć tak naprawdę nie zwalniając go z wysiłku intelektualnego. Ten minimalizm ukazuje w pełnej krasie precyzję z jaką autor dobiera słowa i tym samym udowadnia, że jakoś dzieła nie leży w jego długości, ale w myśli, którą w sobie zawiera. Tekst ukazał się na stronie literatkakawy.booklikes.com
LiteratkaKawy - awatar LiteratkaKawy
ocenił na811 lat temu
Zawsze Marta Podgórnik
Zawsze
Marta Podgórnik
Biuro Literackie raczy nas mn. świetną serią "44 wiersze" prezentującą polskich poetów, no... już klasycznych, w przenośnym sensie tego terminu, zawsze w wyborze i z przedmową polskich poetów współczesnych, tych ważniejszych czy też częściej nagradzanych. Kupiłem Pawlikowską, pod kuratelą Marty Podgórnik, zatem wziąłem się za kuratorkę, bo to zawsze ciekawe, kogo z współczesnych twórców – i jak – fascynują dawniejsi pisarze, jaka jest ich własna twórczość, i jak zaszczepiona dziełem poprzednika czy poprzedniczki. Już pierwszy wiersz w „Zawsze” bardzo pawlikowsko-konopnicki, może nawet o Pawlikowskiej? „Zatem jednak modernizm? Zapytała szeptem Zbyt teatralnym. Zawsze urodzi się w piekle.” Podgórnik świetnie się nadaje na przewodniczkę po Pawlikowskiej, bo to poetka współczesna ani trochę nie odwrócona plecami do poprzednich epok, co należy przypominać i chwalić wciąż i wciąż. Bardzo tu dużo bardzo gorzkiej ironii, albo goryczy samej, bez żartów. Same tunele, bez światełek. Wiersz „Kiedysz” (podobieństwo do hebrajskiego „kadysz” z pewnością nieprzypadkowe) chociażby. I „Sonet VI”, „Obiekty sztuki”, i chyba wszystkie pozostałe teksty. Podgórnik potrafi pisać klasycznie, są tu sonety, jest sporo rymowania, są też formy klasyczno-współczesne, rap tak rytmiczny, że noga sama podskakuje, a wiersz zamienia się w melodeklamację) („Piąta nad ranem”, „Pieniążek” i nie tylko): „To nie była miłość, przeminęło z wiatrem, do połknięcia było stanowczo za łatwe.” W wymowie, nastroju, stosunku do świata bardzo bliska jest ta poezja twórczości Julii Szychowiak, jednakże narzędzi obie panie używają krańcowo odmiennych, mimo to do gustu (mn. mojego) przypadają obie. „Partyjki pokera, w brydżu bez szans na partnera, w remiku trzeba liczyć, Nie liczyła biegle. Tę jedną grę ma wygrać: papier i nożyce.”
Mario - awatar Mario
ocenił na95 miesięcy temu
Nudelman Justyna Bargielska
Nudelman
Justyna Bargielska
Zbiór ten pokazuje też kobietę, która lepi swój świat i jednocześnie daje się przez ten świat lepić. Bargielska wysyła liryczne sygnały, przekazujące brak zrozumienia w kontaktach międzyludzkich; trudno jest często znaleźć granicę pomiędzy tym, co w wierszach dosłowne i fizyczne, a tym, co nieuchwytne - te dwie wartości przenikają się w Nudelmanie. Kobieta jest najsilniejsza i najsłabsza w swej złości, gdy sprzeciwia się temu, co ją spotyka; w tych momentach daje upust frustracji i rozczarowaniu otaczającym światem, odkrywając czułe punkty na mapie własnej uczuciowości. Właśnie ta niestabilność i niezrozumienie prowadzą kobietę wprost do drzwi, za którymi czeka szaleństwo. Teraz będę żyła niczego nie rozumiejąca pośród nierozumiejących niczego, za to w długiej szacie z rękawami. Nudelman to także swoista laurka złożona życiu i śmierci. Przypomina o śmiertelności każdej istoty i o kruchości naszego istnienia. A wszystko zaczyna się od drugiego wiersza Chrabąszcz, w którym autorka dotyka tematu śmierci i potrafi pochylić się nawet nad kruchym i krótkim żywotem robaka: był tylko jeden i od razu martwy, ktoś na niego nadepnął na pierwszym schodzie... Tom poetycki Justyny Bargielskiej (Pisze po polsku - jak podaje informacja na okładce) jest naprawdę godzien uwagi. Niebanalny styl poetki dobrze oddaje kondycję człowieka, a zwłaszcza kobiety, we współczesnym świecie. Książka skłania do refleksji i może budzić kontrowersje, ale przecież od tego właśnie mamy sztukę. ograniczenie jest w słowie ,,jest", w ,,nie ma" nie ma ograniczeń...
monweg - awatar monweg
ocenił na810 lat temu
.byłem Krzysztof Jaworski
.byłem
Krzysztof Jaworski
POSTPOEZJA Krzysztof Jaworski (ur. 1966) utrwalił się w mojej świadomości przede wszystkim jako autor obszernego, solidnie naukowego posłowia do wydanego w 2006 roku przez Iskry zbioru wierszy Brunona Jasieńskiego „But w butonierce i inne wiersze”. Niedawno jednak miałem okazję obejrzeć krótkometrażowy film animowany, pod tytułem „Warzywniak” na podstawie prozy Jaworskiego, z rysunkami zmarłego niedawno Edwarda Dwurnika. Spowodowało to, że zainteresowałem się innym obliczem Krzysztofa Jaworskiego, a mianowicie jednego z czołowych przedstawicieli tak zwanego „pokolenia bruLionu”, więc niewiele się zastanawiając zaopatrzyłem się w jego ostatni jak dotąd tomik poetycki. Już sam tytuł tej niespełna trzydziestostronicowej książeczki – „.byłem” przykuwa uwagę i każe zastanawiać się, czy nie jest przypadkiem owocem edytorskiej niechlujności. Dopiero dobrze współgrająca z formą treść tych zapisków uzasadnia tę postawioną w niecodziennym miejscu kropkę. Wiersze Krzysztofa Jaworskiego to właśnie kwintesencja tego, co można zanotować po kropce, gdy już wszystko zostało napisane. Jest to próba poczynienia dopisków do życia, próba zmartwychwstania, reanimacji frazy. Owa metaforyczna kropka przybrała w życiu autora bardzo realny wymiar punktu demarkacyjnego, dzielącego życie na „przed” i „po” – była nią z pewnością choroba nowotworowa, którą poeta opisał w książce „Do szpiku kości”, nazywanej „ostatnią powieścią awangardową”. Tomik „.byłem” pomieścił zaledwie dwadzieścia utworów. Są to wiersze krótkie, ostre, często wulgarne i bezdyskusyjne. Chwalebnie nihilistyczne i gorzko ironiczne. Jednocześnie są to zapiski szczere i pozbawione wszelkiej blagi, jakby prywatne, nieprzeznaczone dla neutralnego oka czytelnika. Jaworski kpi sobie z górnolotnych pojęć, jak na przykład naród: „Ich Bóg Ojciec mówił po hebrajsku./ Ich Matka Boska mówiła po polsku./ Ich Jezusa ukrzyżowali Żydzi”. Sprowadza miłość do wątpliwości: „(…) powiedz, kochanie/ chcesz się ze mną pierdolić,/ czy chcesz się ze mną zestarzeć?”. Szydzi z sentymentalizmu: „(…) zanim kolejny idiota wyśle Cię do Tomaszowa”, co jest oczywistym nawiązaniem do wiersza Tuwima. Są tutaj wersy wprost mówiące o doświadczeniu choroby nowotworowej: „Czy jeśli pojadę do San Francisco,/ będę miał we włosach kwiat,/ skoro już prawie/ nie mam włosów?”. Nieliczni bracia poety to „zdeptane trawy”, siostry zaś to „łamliwe włosy”. Jedyna szczątkowa melancholia na jaką pozwala sobie podmiot liryczny, to tęsknota za dawnymi czasami – jak w wierszu „Słodkie lata 90.” – gdy „nic nie było zapisane na pendrivach./ Wszystko było zapisane w gwiazdach”. Albo też w wierszu „Za moich czasów”, który może już być znany uważnemu czytelnikowi poezji, gdyż, z kosmetyczną zmianą jednego w jednym z wersów, ukazał się w 2010 roku w antologii wierszy kryminalnych „Żegnaj laleczko. Wiersze noir”. Niewątpliwym punktem kulminacyjnym zbiorku jest najdłuższy wiersz, już prawie poemat „44 lata 33 miesiące” – mocno oparta na aleatoryce i złożona z równoważników zdań próba podsumowania życia, dokonywana przez „okaleczone zwierzę./ Biedne i bezpieczne.”, utwór, który niepokojąco zbliża się do zapisu chemicznego snu. Jakby mało było nowej rzeczywistości, do głosu dochodzi dodatkowo świadomość przefiltrowana przez chorobę, w której podmiot liryczny postrzega się jako onkologicznego Rimbauda ze szpitalnego łóżka: „A czerń, E czerń, I czerń, U czerń, O czerń”. Ostatecznie, w zamykającym zbiór wierszu tytułowym, jakby podążając w swojej autorefleksji w kierunku odwrotnie chronologicznym, redukuje swoje istnienie do „zaschniętej wydzieliny”, która z pewnością dotrze do kanalizacyjnego odpływu”. Mam pełną świadomość faktu, że wiersze Jaworskiego nie należą i być może nigdy nie będą należeć do głównego nurtu polskiej poezji, jednak w ich lekturze odnajduję pewien osobliwy rodzaj przyjemności. Nie jest to typowa literatura, „solipsystycznie-cierpiętnicza”, ani też „epifaniczno-ozdrowieńcza”. Choć, dla mnie osobiście, wiele zawartych w tym tomiku obrazów jest w istocie ozdrowieńczych, a na pewno odświeżających – w kontrapunkcie do uprawianej nagminnie apologii wzniosłych pojęć i tak zwanego pozytywnego myślenia. Jaworski pyta retorycznie „I gdzie się podział patos? Gdzie się, kurwa, podział patos?”. Wiadomo jednak, że dla większości czytelników, poezja Jaworskiego będzie niczym więcej, jak w wierszu pt. „Szwalnia” – „materiałem skąpym o ograniczonej przydatności diagnostycznej”. Te peryferia poezji to dwadzieścia wypsnięć, warknięć, mrugnięć. Rodzaj zapisków na luźnych karteczkach, rozrzuconych przez poetę po całym świecie, aby świadczyły o jego niegdysiejszej obecności, by za niego mówiły „byłem”. Poezja po ostatniej kropce, równoznacznej z końcem świata. Który na razie jeszcze nie nastąpił. Poezja powinna być tatarem literatury przyjmowanym w małych dawkach, styliskiem siekiery, małą szpilką słowa wbitą w laleczkę voodoo. Wiersze Jaworskiego spełniają ten postulat z naddatkiem.
Tomasz Wojewoda - awatar Tomasz Wojewoda
oceniła na77 lat temu

Cytaty z książki Trans

Więcej
Joanna Lech Trans Zobacz więcej
Joanna Lech Trans Zobacz więcej
Joanna Lech Trans Zobacz więcej
Więcej