Kuba. Syndrom wyspy

Okładka książki Kuba. Syndrom wyspy
Krzysztof Jacek Hinz Wydawnictwo: Dowody Seria: Seria Reporterska reportaż
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Seria Reporterska
Data wydania:
2016-04-25
Data 1. wyd. pol.:
2016-04-25
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394311872
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kuba. Syndrom wyspy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kuba. Syndrom wyspy



książek na półce przeczytane 14647 napisanych opinii 425

Oceny książki Kuba. Syndrom wyspy

Średnia ocen
6,7 / 10
272 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
551
543

Na półkach: , , ,

„(…) Los powiązał mnie z Kubą na zawsze, nie tylko jako obserwatora. Zaraziłem się od Kubańczyków syndromem wyspy, która wyznacza centrum wszechświata. Nie mogę się od niej uwolnić”.
Bardzo dobry REPORTAŻ o Kubie napisany przez dziennikarza, korespondenta PAP, tłumacza i dyplomatę, który wiele lat spędził na wyspie, pełniąc tam różne funkcje zawodowe, w latach 1997 – 2001.
Autor przybliża czytelnikowi życie na wyspie. Trafnie i rzeczowo opisuje skutki rewolucji i rządy Fidela Castro od 1959r., czasy po przewrocie, okres zimnej wojny, aż do zakończenia rządów Fidela. Pisze o wielkim entuzjazmie Kubańczyków po rewolucji i nastrojach podczas wielkiego kryzysu i wszechobecnego głodu. Opisuje bunty opozycjonistów i wielką legalną ucieczkę z wyspy do USA oraz nielegalne wypłynięcia „tratwiarzy”, podczas których Kubę oficjalnie opuściło ok. 200 tys. ludzi. Z własnej perspektywy wspomina jak wyglądała sytuacja społeczno – gospodarczo – bytowa w państwie, problemy z transportem, energią i dostępem do bieżącej wody, polityczne metody podporządkowania ludności (metoda zakręcania i odkręcania kurka, kartki na żywność, wieloletnie ciężkie więzienia) i wiele innych. Ale także rozwój państwa, jego architektury i kultury za czasów panowania Amerykanów i jego upadek za Castro. I mimo tego wszystkiego, totalitaryzmu, bezwzględnej dyktatury, eliminowania opozycjonistów, ogólnego zakłamania, biedy, zastraszania, kłamliwej propagandy i nagonki na inne państwa…, autor pisze o SYNDROMIE WYSPY, która wyznacza Kubańczykom centrum wszechświata, sprawiając że czują się tam szczęśliwi i nie chcą jej opuścić. Nawet więźniowie polityczni wolą przebywać w kubańskim więzieniu, niż zostać wydalonym z kraju.
Fidel Castro był „doskonałym” przywódcą, którego kochały tłumy. Odpowiednio kierując polityką zagraniczną stworzył hermetyczne państwo, odcinając Kubę od reszty wszechświata, równocześnie podporządkowując sobie wszystkie struktury państwowe, bo wszystko na wyspie jest nadal państwowe. „(…) To co przybyszom z zewnątrz wydawało się anachronicznym światem, zatrzymanym w bańce czasu i hermetycznie zamkniętym na rozwój cywilizacyjny, dla nich było światem autentycznych wartości i silnych więzi międzyludzkich” (str. 28).
Autor wielokrotnie wracał na Kubę, czekając na „ten moment” tj. na kolejny przewrót, obalenia Castro i socjalizmu…, ale nigdy się nie doczekał. Pisze również o tym, że obecnie Kuba powoli ale się zmienia, prawo mocno zliberyzowano, rozkwitła turystyka, ale to wciąż hermetyczna wyspa na której „panuje” socjalizm.
Pod względem technicznym dla mnie ten reportaż napisany jest zbyt rzeczowo, „sucho”, bez emocji, w kontekście widzianym urzędującego tam polskiego dyplomaty. Informacje podawane są losowo, bez zachowanej chronologii, co sprawia wrażenie niespójności i chaosu. Każdy kolejny rozdział, to jakby jakaś historyjka, którą akurat przypomniał sobie autor. Może taki był zamiar autora. Ogólnie POLECAM!

„(…) Los powiązał mnie z Kubą na zawsze, nie tylko jako obserwatora. Zaraziłem się od Kubańczyków syndromem wyspy, która wyznacza centrum wszechświata. Nie mogę się od niej uwolnić”.
Bardzo dobry REPORTAŻ o Kubie napisany przez dziennikarza, korespondenta PAP, tłumacza i dyplomatę, który wiele lat spędził na wyspie, pełniąc tam różne funkcje zawodowe, w latach 1997 –...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

682 użytkowników ma tytuł Kuba. Syndrom wyspy na półkach głównych
  • 338
  • 335
  • 9
127 użytkowników ma tytuł Kuba. Syndrom wyspy na półkach dodatkowych
  • 86
  • 13
  • 8
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie Erika Fatland
Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie
Erika Fatland
W zasadzie co my Europejczycy wiemy o Azji Środkowej? Kraje byłego Związku Radzieckiego takie jak Kazachstan, Uzbekistan i inne Stany kojarzą nam się głównie z przynależnością do tegoż Związku a o nich samych wiemy tak naprawdę niewiele. Dzięki tej książce poznajemy każdy z tych krajów, jego bogatą historię (która sięga czasów Aleksandra Macedońskiego) i niezwykłą kulturę. Kraje te wydają nam się egzotyczne. A jednocześnie, dzięki licznym podróżom autorki, mamy do czynienia z ludźmi, którzy bardzo często żyją w trudnych (i dla nas niewyobrażalnych) warunkach. Często na pustyniach. Często w ogromnym ubóstwie i naprawdę ciężko uwierzyć, że to jest XXI wiek, bowiem dla nich czas się zatrzymał (w wieku XIX). Rządzącym żyje się o niebo lepiej, są bogaci, budują pałace a tymczasem zwykli ludzie mieszkają w jurtach. I niektórzy tylko buntują się a reszta żyje jakby pod dyktando tych dyktatorów. To jest takie dziwne i jednocześnie smutne. Ci ludzie nie mają woli walki. Przeszli spod jednego panowania (Stalina) do kolejnych rządów autorytarnych (swoich prezydentów, którzy są nieusuwalni). Chętnie wybrałbym się w tamte rejony, ale nie wiem, czy zdołałabym znieść to, że obcokrajowców traktuje się podejrzliwie i każdemu turyście przyznaje się osobę, która "czuwa" nad tym aby nie zobaczył zbyt dużo, nie zrobił "podejrzanych'" zdjęć, nie porozmawiał otwarcie z mieszkańcami, nie skrytykował władzy itd. Książka warta aby ją przeczytać i zastanowić się, jak mamy dobrze w tej cywilizowanej Europie.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na 7 10 miesięcy temu
Armenia. Karawany śmierci Andrzej Brzeziecki
Armenia. Karawany śmierci
Andrzej Brzeziecki Małgorzata Nocuń
Armenia to jeden z tych krajów, o których w Polsce mówi się niewiele – a jeśli już, to najczęściej w bardzo uproszczonych skojarzeniach: dawny Związek Radziecki, Kaukaz, może jeszcze diaspora rozsiana po świecie. Tymczasem książka „Armenia. Karawany śmierci” próbuje ten obraz poszerzyć i pokazać kraj znacznie bardziej złożony – pełen dramatycznej historii, napięć politycznych i trudnej codzienności. Jedno z określeń, które pojawia się w książce, to „dzieje Hiobowe” – i trudno o lepsze podsumowanie losów Armenii. W reportażu wracają kolejne tragedie: ludobójstwo Ormian dokonane przez Turków na początku XX wieku, katastrofalne trzęsienie ziemi z 1988 roku, które zniszczyło całe miasta i pochłonęło dziesiątki tysięcy ofiar, a także wieloletni konflikt o Górski Karabach z Azerbejdżanem. Do tego dochodzą napięcia polityczne, protesty uliczne, niewyjaśnione śmierci żołnierzy, wpływy Rosji, korupcja, układy partyjne i klanowe. Autorzy pokazują Armenię jako państwo znajdujące się w ciągłym napięciu między przeszłością a próbą budowania nowoczesnego, demokratycznego państwa. W tle niemal stale obecna jest Rosja – jako dawny hegemon, polityczny partner, ale też czynnik wpływający na wewnętrzne układy w kraju. W reportażu pojawia się też wiele wątków dotyczących polityki: walki o władzę, protestów społecznych, mechanizmów funkcjonowania państwa. Jednocześnie każdy rozdział opiera się na konkretnej historii – człowieka, rodziny, żołnierza czy mieszkańców jakiegoś miejsca. Dzięki temu książka nie jest wyłącznie analizą polityczną, ale próbą opowiedzenia Armenii poprzez losy ludzi. I właśnie tu pojawia się pewien paradoks tej książki. Z jednej strony reportaż bardzo dobrze przybliża współczesną Armenię i jej historię, pokazuje kontekst polityczny i geopolityczny, którego często w ogóle nie znamy. Z drugiej strony momentami dominuje właśnie ta perspektywa polityczna i geopolityczna, przez co opowieść bywa bardziej analityczna niż reportersko-ludzka. Mimo to jest to książka ważna. Przede wszystkim dlatego, że dotyczy kraju, o którym naprawdę wiemy niewiele. Armenia pojawia się w naszej świadomości raczej przypadkowo – czasem poprzez znane osoby z diaspory (jak Cher, Andre Agassi czy rodzina Kardashian), ale rzadko poprzez realną wiedzę o historii i współczesności tego państwa. „Armenia. Karawany śmierci” pozwala tę wiedzę uporządkować. Pokazuje kraj naznaczony traumą, ale jednocześnie próbujący znaleźć własną drogę między przeszłością, geopolityką i marzeniem o normalnym, stabilnym państwie. To reportaż solidny i potrzebny – nawet jeśli momentami bardziej polityczny niż osobisty. A może właśnie dlatego warto po niego sięgnąć.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Ciemność Héctor Tobar
Ciemność
Héctor Tobar
Kiedy wydarzyła się katastrofa w kopalni San José i 33 górników zostało uwięzionych głęboko pod ziemią, byłam wtedy u progu wyjazdu na studia do Szwecji i tyle działo się w moim życiu, że wydarzeń w Chile nie śledziłam. Wiedziałam, że górnicy przeżyli i po kilku tygodniach udało się ich wydostać na powierzchnię, ale szczegóły wydarzeń były mi obce. Z ciekawością więc sięgnęłam po "Ciemność" Tobara - dziennikarza, któremu grupa ocalonych powierzyła całą swoją nieopowiedzianą wcześniej historię. Jak przebiegała akcja ratunkowa, to można było śledzić w mediach, ale jak wyglądało życie uwięzionych górników przez ponad 2 miesiące spędzone pod ziemią? Tu wiele informacji było jeszcze tajemnicą i Tobar powoli, rozmawiając z górnikami i ich bliskimi, wydobywał wszystko na światło dzienne. Akcja reportażu toczy się chronologicznie, zaczynając się w dzień katastrofy. Autor opowiada, jak górnicy żegnali się z rodzinami, wychodząc do pracy, jak wyglądał początek zmiany, a potem nagłe zawalenie się w kopalni. Powoli gasnące światła, stanowczo za mało jedzenia, brudna woda, gorąco i wilgoć, 33 mężczyzn i ta niepewność, czy ktoś w ogóle wie, że oni przeżyli, czy ktoś spróbuje ich uratować...? Równolegle Tobar opowiada o mobilizacji bliskich górników, zaangażowaniu się polityków, rozpoczęciu akcji poszukiwawczej. Jeśli nie zna się szczegółów katastrofy i późniejszej misji ratunkowej, to reportaż się naprawdę pochłania, a jego bohaterowie to postacie z krwi i kości, ze swoimi słabościami i mocnymi stronami. Miewałam czasem poczucie, że niektóre rozdziały są nieco przegadane, nie do końca też do mnie trafiło, jak autor opisywał późniejsze wydarzenia, życie ocalonych po wydostaniu ich na powierzchnię, choć rozumiem, że chciał w ten sposób zamknąć całą historię. "Ciemność" to bardzo szczegółowy reportaż, opisujący krok po kroku wydarzenia w kopalni San José i niektórych ta drobiazgowość Tobara może męczyć. Dla mnie była to dobra książka i wartościowa lektura, którą szczerze polecam :).
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na 7 1 rok temu
Biel. Notatki z Afryki Marcin Kydryński
Biel. Notatki z Afryki
Marcin Kydryński
Marcin Kydryński to dla mniej głównie dziennikarz muzyczny, prowadzący na antenie radiowej Trójki "Trzy kwadranse Jazzu" oraz w późniejszych latach "Siestę". Szczególnie polubiłem tą ostatnią i płyty wydane z tego cyklu. O tym, że pisze książki było dla mnie zupełnym zaskoczeniem. "Biel. Notatki z Afryki" to książka, która przyciąga uwagę, wpada w oko, żeby nie powiedzieć, że rzuca się w oczy wielkością, bielą, elegancją wydania i opasłością. Tak w księgarni "wpadła" w moje ręce. Jest pięknie wydana, zawiera dziesiątki pięknych zdjęć. Dodatkowo nazwisko autora, który nie tylko okazał się też pisarzem ale i podróżnikiem. To skłoniło mnie do jej zakupu. Przez parę lat "zdobiła" moją półkę zanim wreszcie zdecydowałem się nie tylko potraktować ją jako album ale też jako książkę z treścią. I tu przeżyłem kolejne zaskoczenie. Pozytywne. Nie jest to proza, która poprowadzi nas przez książkę jak przez przygodę, płynna i dynamiczna. Jest to raczej kronika czy pamiętnik, pełen osobistych wrażeń, przemyśleń z wielu podróży autora do Afryki i jego postrzegania tego kontynentu i zamieszkujących go ludzi. Nie brak tu historycznych rysów w stosunku do poszczególnych państw, ludów, plemion czy polityków, nawiązania do podróży innych podróżników, do literatury. Kydryński, tak jak na swoich zdjęciach, w treści próbuje uchwycić, pokazać i zachować unikalność tych światów "Czarnego Lądu", swoją fascynację białego człowieka pięknem i surowością Afryki, jej prostotą a jednocześnie pokazując to co jest największą skazą na tym pięknie biedę, niesprawiedliwość czy ludobójstwo. To niezwykle osobista relacja, momentami ocierająca się o spowiedź, z tego co przeżył, widział i z bólem doświadczył autor podczas swych podróży. Mnie ujęła i wciągnęła z zaciekawieniem ta relacja z podróży z tłem historyczno-kulturowym, pełna ciekawostek i dygresji autora odwołujących się do własnych przemyśleń, do literatury czy innych podróżników. Pozycja godna uwagi, nie tylko dla miłośników Afryki ale, a może przede wszystkim, dla tych którym się wydaje że o Afryce coś wiedzą. Polecam.
Artur Bo - awatar Artur Bo
ocenił na 9 2 miesiące temu
Jądro dziwności. Nowa Rosja Peter Pomerantsev
Jądro dziwności. Nowa Rosja
Peter Pomerantsev
e book Rosji opisanej w tej książce już nie ma i myślę, że jest to coś co powinno się podkreślić. Nie ma już Rosji z 2010 roku, a ludzie opisani w książce też są już częścią innej rzeczywistości często dalekiej od kraju. Zastanawiałam się dłuższą chwilę co ja właściwie o tej książce myślę. Po pierwsze biorąc pod uwagę całość, to nie jest ona reportażem, a wspomnieniami, co nie musi być wadą, ale warto to wiedzieć, bo właściwie tylko 2 rozdziały w środku są reportażami. Jest dużo prywaty autora, opisów tego jak funkcjonuje (lub jak nie funkcjonuje)rynek medialny w Rosji, jest fenomenalny reportaż o Rusłanie Korszunowej, który jest wstępem do opowieści o działających na pograniczu sekty grupach couchingowych i dla którego to reportażu warto przeczytać tę książkę. Poza standrdową ekscytacją oligarchami jest temat dzikiej deweloperki, są sekty, szamani, guru będący odpowiedzią na biedę, beznadzieję i swoisty problem tożsamościowy jaki dotknął kraj po upadku ZSRR. Mamy Kaszpirowskiego, który ładuje wodę energią przez ekran telewizora, mamy rozwarstwienie społeczne, mamy proces Bierezowskiego z Abramowiczem, drogie restauracje... Nie sposób odmówić autorowi lekkiego pióra, nie sposób odmówić mu tego, że wszystko o czym pisze jest ciekawe, ale dużo tu sensacji, ekscytacji tym co miałkie i mało wejścia w temat głębiej. Świetnie się czyta, ale po pierwsze jest to opis świata, którego już nie ma, a po drugie opis zwyczajnie powierzchowny, łapiący, to co błyszczące.
NiegdyśNatalia - awatar NiegdyśNatalia
oceniła na 6 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Kuba. Syndrom wyspy

Więcej
Krzysztof Jacek Hinz Kuba. Syndrom wyspy Zobacz więcej
Krzysztof Jacek Hinz Kuba. Syndrom wyspy Zobacz więcej
Krzysztof Jacek Hinz Kuba. Syndrom wyspy Zobacz więcej
Więcej