
Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2016-03-16
- Data 1. wyd. pol.:
- 2016-03-16
- Liczba stron:
- 304
- Czas czytania
- 5 godz. 4 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788328702448
Poleca Jakub Żulczyk: "Kuba Wojtaszczyk pisze plastycznie, z miłością do detalu, trochę staroświecko. Ten styl jest mu potrzebny, aby pokazać piekło hipsterstwa, pustkę i bezsilność jego rówieśników z wielkich miast, parę buntu idącą w wielki gwizdek. To ciekawa i aktualna literatura. Polecam".
"Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć" to druga książka Kuby Wojtaszczyka, pisarza, którego debiut literacki znalazł się wśród najbardziej obiecujących debiutów roku tygodnika Newsweek.
Tym razem Autor bierze na warsztat bardzo aktualny temat: protesty młodych ludzi przeciw realiom rynku pracy, powszechnych umów śmieciowych i niepewności zatrudnienia, bez zabezpieczeń społecznych, bez szans na emeryturę. Przedstawia typowe polskie duże miasto za kilka lat: filolodzy ruszają na barykady z miejskimi aktywistami, hipsterzy ręka w rękę z doktorantami idą do walki. Polski romantyzm, groteska spod znaku Gombrowicza i współczesne polskie realia społeczne łączą się w wybuchową mieszankę.
Kup Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć
"Wszędzie dobrze, byle z daleka od tego bagna - stwierdza" Książka Kuby Wojtaszczyka to satyra ukazująca jak dla mnie przede wszystkim nieudolność młodego pokolenia w Polsce z naciskiem na szczególną grupę jaką wybrał on sobie na temat swojej powieści, a mianowicie absolwentów studiów. Tak jak pokazuje autor w swojej książce mają oni masę powodów do tego, żeby się irytować, a nawet wściekać na sytuację, którą zastają po opuszczeniu uczelni. Kompletnie nie mają natomiast pomysłu na konstruktywne spożytkowanie tej negatywnej energii. Frustracja, która czeka ich , kiedy stają u wrót kariery zawodowej po ukończeniu - tutaj akurat uczelni humanistycznych- ściśle wiąże się z brakiem perspektyw na stały etat i podstawowe bezpieczeństwo socjalno-bytowe. Kuba Wojtaszczyk jest prześmiewczy w ukazywaniu przywar charakterystycznych dla ogromnej części naszego społeczeństwa, które tkwią w nas mocno zakorzenione, a przerysowując postacie swojej książki bardzo trafnie oddaje ten postkomunistyczno-socialmedialny rys niektórych ludzi przed trzydziestką, zamieszkujących ten nasz specyficzny kraj. Ponadto możemy poraz kolejny zobaczyć w krzywym zwierciadle ten infantylny wręcz romantyzm wyrażający się w zapalaniu się i gaśnięciu niczym znicz na wietrze i ciągłym owczym pędzie na barykady bez ładu i składu. Młodzi ludzie pozbawieni perspektyw u Wojtaszczyka wychodzą na ulicę i chcą domagać się godnych perspektyw i poważnego traktowania, a przede wszystkim chcą, by ktoś w końcu zwrócił na nich uwagę. Czy mają prawo obwiniać innych za swoje wybory jeśli chodzi o ścieżkę kształcenia i kariery?- uważam, że nie do końca, ale z drugiej strony mają też trochę racji, gdyż ewidentnie rynek pracy i traktowanie przez pracodawców w Polsce to kpina. "Samozatrudnienie", brak perspektyw rozwoju, wyzysk i mobing są coraz to bardziej tolerowane przez system pod płaszczykiem kapitalizmu i trudno liczyć na to, że w końcu nie skończy się to jednym wielkim buntem. Niewątpliwie jednak problemem tej grupy młodych ludzi jest to, iż zabierają się do tego jak miastowy do dojenia krowy. Nie potrafią znaleźć kompromisu dla dzielących ich różnic, nie mają instynktu samozachowawczego i funkcjonują w skrajnościach - od miejskiego festynu po jakąś kibolowską zadymę. Kuba Wojtaszczyk porusza też inną kwestię w swojej książce - rolę tytułowej przemocy i jej funkcje - co zresztą sam bardzo fajnie tłumaczy w jednym z wywiadów : "Gdy bohaterowie są świadkami przemocy i śmierci lub do tej przemocy i śmierci się przyczyniają, odkrywają, że ich to oczyszcza, uwalnia od sztywnego kołnierza społecznych ograniczeń. Przeżywają katharsis nie dłuższe niż pstryknięcie palcami, jednak wystarczające, by się od niego nie tyle uzależnić, co odkryć w sobie zdolność — i chęć — do zadawania przemocy..." (cały wywiad tutaj ) W tym samym wywiadzie odnosi się do śmierci, która jest z przemocą ściśle związana: "Moi bohaterowie, a przynajmniej ich część, stykając się z nią, zachowują się zupełnie inaczej, niż jest to społecznie czy kulturowo przyjęte. Nie przechodzą żałoby, nie płaczą w poduszkę, nawet nie chcą udać się na pogrzeb. Początkowo ten stan ich zadziwia, wręcz szokuje — bardziej niż śmierć — jednak przyzwyczają się do niego, a nawet wykorzystują jako katalizator kolejnych działań." Są to bardzo trafne spostrzeżenia, podobnie jak wspomniany wcześniej bałagan jeśli chodzi o organizację i konstruktywną rewoltę, która nie jest możliwa również przez brak lidera z krwi i kości . W rezultacie młodzi idą za populistami w rodzaju "pseudopolityków" których to właśnie głównie oni - a nie "stare babki od ojca dyrektora" jak twierdza niektórzy - wpuścili do Parlamentu. Podsumowując, mimo że nie do końca przypadł mi do gustu styl Kuby Wojtaszczyka (kwestia gustu),który można porównać do Gombrowicza, a mimo całego szacunku do jego twórczości mam uraz jeszcze ze szkoły, to "Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć" jest pozycją wartą uwagi i myślę, że należy po nią sięgnąć. Lepiej niech książka zwraca uwagę na istotne problemy w naszym kraju, niż jeśli ma to robić przemoc, którą media z taką lubością podchwytują. Autor ma w sobie zmysł uważnego obserwatora i potrafi prześmiewać, to co samo sie o ten ironiczny śmiech prosi i za to niewątpliwie go polubiłem :) Osinskipoludzku.blogspot.com
Oceny książki Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć
Poznaj innych czytelników
427 użytkowników ma tytuł Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć na półkach głównych- Chcę przeczytać 237
- Przeczytane 187
- Teraz czytam 3
- Posiadam 54
- Ulubione 3
- 2018 3
- LGBT 3
- 2020 2
- Obyczajowe 2
- Polska 2













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć
Książka o sfrustrowanych humanistach, zarozumiałych hipsterach i przedstawicielach branży kreatywnej. W 2016 roku ukazanie w powieści tego środowiska wraz ze wszystkimi jego problemami mogło być całkiem ciekawym pomysłem, ale niestety finalnie wyszła rzecz bardzo źle napisana. Pretensjonalna i zwyczajnie odpychająca. Ciężki język i antypatyczne postaci pogrzebały cały potencjał. Męczyłem się niemiłosiernie.
Książka o sfrustrowanych humanistach, zarozumiałych hipsterach i przedstawicielach branży kreatywnej. W 2016 roku ukazanie w powieści tego środowiska wraz ze wszystkimi jego problemami mogło być całkiem ciekawym pomysłem, ale niestety finalnie wyszła rzecz bardzo źle napisana. Pretensjonalna i zwyczajnie odpychająca. Ciężki język i antypatyczne postaci pogrzebały cały...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo towydumana
wydumana
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZmęczyłam się, ale nie mam w zwyczaju niedoczytywać. Czytałam więc każdą kolejną stronę z nadzieją, że coś się w końcu wydarzy. Ostatecznie nic się nie wydarzyło, a ja, zapytana o czym była książka, nie umiałabym odpowiedzieć.
Zmęczyłam się, ale nie mam w zwyczaju niedoczytywać. Czytałam więc każdą kolejną stronę z nadzieją, że coś się w końcu wydarzy. Ostatecznie nic się nie wydarzyło, a ja, zapytana o czym była książka, nie umiałabym odpowiedzieć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW pewnym sensie jest to studium społeczeństwa. W innym paszkwil. Do przeczytania, ale moim zdaniem KW ma zdecydowanie lepsze pozycje!
W pewnym sensie jest to studium społeczeństwa. W innym paszkwil. Do przeczytania, ale moim zdaniem KW ma zdecydowanie lepsze pozycje!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie traktuję tej książki poważnie. Myślę o niej w kategoriach żartu literackiego, mniej eksperymentu, bardziej zabawy słowem, absurdem, ideą.
Bohaterowie prezentują bardzo różne typy charakterologiczne, emocjonalne, światopoglądowe. Obok hipsterów, gejów, bufonów z arystokratycznymi pretensjami, po biedujące doktorantki i bezrobotnych absolwentów kierunków artystycznych (choć nie tylko tych).
Szaleństwo czasów w których przyszło im żyć miesza się z szaleństwem ukrytym w głowach (najbardziej jaskrawe są rojenia Witolda, który prócz wyimaginowanej służącej bierze też za swoich rodziców Dianę i Karola Windsorów).
W Poznaniu, w którym rzecz się dzieje, pełno jest ludzi pikietujących, protestujących, żądnych zmian i polepszenia bytu. Znamienna jest rozmowa jednej z bohaterek, Weroniki, z utalentowaną koleżanką, która mimo fantastycznych wyników, publikacji, prac, świetnych zajęć ze studentami, stwierdza ze smutkiem, że nie udało jej się jednak pozyskać etatu. Główne założenie wciąż nie zostało wcielone w życie.
Ten nieszczęsny etat staje się celem tyleż wymarzonym, co nieosiągalnym. Umowy śmieciowe, kiepskie stawki godzinowe, brak ubezpieczeń, niejasna sytuacja emerytalna, są ponurym tłem dla fabuły. Do tego rozczarowania i kiepskie radzenie sobie z szarą codziennością (artysta Evan, który miast tworzyć oszałamiające rzeźby, układa tanie wiązanki w kwiaciarni swego chłopaka, Adama). Kolejny typ prezentuje wspomniana wcześniej Weronika, doktorantka na polonistyce, której żmudne poszukiwania biblioteczne oraz różne inne szykany, mające doprowadzić ją (córkę farmaceutów) do upragnionego tytułu (jak mawiają JUŻ dumni rodzice - pierwszy doktor w rodzinie),rozbijają się o nieobecność promotorki, a także ignorowanie i lekceważenie jej poczynań na polu naukowym.
Najciekawszą postacią jest jednak lord Witold i jego szalony umysł. Ach, nic tak nie działa na czytelnika jak barwne rojenia i kompletny bzik, im bardziej jaskrawy, tym łatwiejszy do przyjęcia. Wizje Witolda, jego wielkopańskie maniery i jaśniepańskie podejście do codzienności, są idealnym kontrastem dla podłych, chamskich czasów, które tak dumnie i skwapliwie rozgościły się w teraźniejszości.
Jego skłonność do podróżowania dorożką, odbywania pojedynków, pikników na łonie natury, czy też honorowych (w zamyśle rycerskich, dżentelmeńskich i wytwornych) zachowań jest aż nazbyt jaskrawa na tle szarej poznańskiej atmosfery Rynku Jeżyckiego.
Gdy czara goryczy się przelewa, przychodzi czas na bunt. A wszystko to po odkryciu w jednej w kamienic pomordowanych chomików, ułożonych w odpowiednich gabarytowo trumienkach, co szybko uznane zostaje za wyraz artystycznej niezgody na rzeczywistość jednego z bezrobotnych absolwentów Uniwersytetu Artystycznego. Zgorzkniali humaniści wykorzystują sytuację, by doprowadzić nie tyle do konsultacji, co do burzy społecznej, mającej na celu pokazanie ich niewesołej sytuacji. Zaczyna się walka z bronią w ręku (co kto złapie - najczęściej kamień brukowy, tym walczy - i tu następuje znów smutna konstatacja: jakie czasy, taka broń).
Autor szczodrze podlewa tę swoją opowieść kpiną, drwiną, karykaturą codzienności. Bardzo to przenikliwe i trafne. Z tej zupełnie zwariowanej treści wynurzają się bardzo trzeźwe i rzeczowe obrazy dnia dzisiejszego. Nie wypada to dobrze, oj nie.
Śmiech, drwina i cynizm, rzucają tylko mocniejsze światło na kulejącą, mocno ułomną współczesność, tutaj widać jej wszystkie bruzdy i niedoskonałości. Przykry widok.
Wojtaszczyk lubuje się w grotesce. Hojnie nią operuje, nie potykając się zbytnio.
Kiedy zdarza się przemoc... jest odświeżająca i ciekawa poznawczo. Wciąż jednak nie myślę o niej poważnie, ot hipsterska wersja współczesności.
Więcej na: buchbuchbicher.blogspot.com
Nie traktuję tej książki poważnie. Myślę o niej w kategoriach żartu literackiego, mniej eksperymentu, bardziej zabawy słowem, absurdem, ideą.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterowie prezentują bardzo różne typy charakterologiczne, emocjonalne, światopoglądowe. Obok hipsterów, gejów, bufonów z arystokratycznymi pretensjami, po biedujące doktorantki i bezrobotnych absolwentów kierunków artystycznych...
Jeśli miałabym wybrać najbardziej przereklamowaną książkę ostatnich lat, to, obok "Po Trochu" Gogoli i wszystkich Masłowskich, wybrałabym właśnie tę.
Jeśli miałabym wybrać najbardziej przereklamowaną książkę ostatnich lat, to, obok "Po Trochu" Gogoli i wszystkich Masłowskich, wybrałabym właśnie tę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tomomenty dobre a nawet rewelacyjne (niestety ograniczające się do 2 zdań pośród morza strasznej miernoty) nie ratują prowizoryczności narracji i amatorstwa konstrukcji, da się przeczytać ale jeśli ktoś ceni sobie swój wolny czas raczej odradzam. Przedmowa Jakuba zulczyka skusi niejednego i niejeden się rozczaruje amatorstwem autora
momenty dobre a nawet rewelacyjne (niestety ograniczające się do 2 zdań pośród morza strasznej miernoty) nie ratują prowizoryczności narracji i amatorstwa konstrukcji, da się przeczytać ale jeśli ktoś ceni sobie swój wolny czas raczej odradzam. Przedmowa Jakuba zulczyka skusi niejednego i niejeden się rozczaruje amatorstwem autora
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachęcona opisem kupiłam, niestety wielkie rozczarowanie.
Zachęcona opisem kupiłam, niestety wielkie rozczarowanie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając tą książkę zastanawiałam się jaki prezentuje gatunek, czy jest o powieść, a może już publicystyka. To rozdzielenie nie było dla mnie jasne, aż do samego końca. Przyznam, że dałam autorowi sporo szansy, bo dotarłam praktycznie do końca książki, zastanawiając się co strona o czym ona jest i o czym tak naprawdę traktuje. Do dziś jest to dla mnie zagadką.
Owszem, może i tematyka niebanalna - powie ktoś, owszem, może i styl oryginalny, ale brak stylu, który organizuje ta książkę dość mocno daje się we znaki.
Książka dość groteskowa, z plastelinowymi postaciami.
Nudno, bez polotu.
Bywa i tak.
Czytając tą książkę zastanawiałam się jaki prezentuje gatunek, czy jest o powieść, a może już publicystyka. To rozdzielenie nie było dla mnie jasne, aż do samego końca. Przyznam, że dałam autorowi sporo szansy, bo dotarłam praktycznie do końca książki, zastanawiając się co strona o czym ona jest i o czym tak naprawdę traktuje. Do dziś jest to dla mnie zagadką.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOwszem, może...
Niesamowicie (auto)ironiczny obraz dzisiejszych humanistów, którzy ostatecznie zdecydowali się na bunt. Książka, która wiele rzeczy uwidoczniła, pokazała w wyostrzonym świetle - bo kłamstwa w przedstawianiu świata jednak niewiele. Sama fabuła to już oczywiście prześmiewcza fantazja autora, od studentów polonistyki słyszałam też, że nieco powtarzalna (ponieważ tego typu książek ich zdaniem powstało sporo). Ja innych na razie nie znam, ale jest to książka zdecydowanie wyostrzająca spojrzenie, ucząca dystansu (odrobinę krytycznego),ale też dla mnie wzmacnia chęć zmiany pozycji humanistów na dzisiejszym rynku - a nie usilne pięcie się do góry po drabinie ukrytej w małym, elitarnym światku. Bo dla świata ten światek jest absolutnie zbędny.
Niesamowicie (auto)ironiczny obraz dzisiejszych humanistów, którzy ostatecznie zdecydowali się na bunt. Książka, która wiele rzeczy uwidoczniła, pokazała w wyostrzonym świetle - bo kłamstwa w przedstawianiu świata jednak niewiele. Sama fabuła to już oczywiście prześmiewcza fantazja autora, od studentów polonistyki słyszałam też, że nieco powtarzalna (ponieważ tego typu...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to