Portret trumienny

Okładka książki Portret trumienny
Kuba Wojtaszczyk Wydawnictwo: Simple Publishing literatura piękna
138 str. 2 godz. 18 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2014-05-01
Data 1. wyd. pol.:
2014-05-01
Liczba stron:
138
Czas czytania
2 godz. 18 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379750016
Średnia ocen

                5,4 5,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Portret trumienny w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Portret trumienny i



Przeczytane 859 Opinie 263 Oficjalne recenzje 70

Opinia społeczności książki  Portret trumienny i



Książki 2776 Opinie 250

Oceny książki Portret trumienny

Średnia ocen
5,4 / 10
99 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
206
60

Na półkach:

Świetna książka ! Uśmiałam się jak nigdy, bo któż z nas nie chciałby czasem wybić swoich krewnych :) Tematyka piekiełka rodzinnego to tak naprawdę tematyka znana każdemu,którą autor przedstawił w humorystyczny sposób i tak bliski memu sercu. Serdecznie polecam !

Świetna książka ! Uśmiałam się jak nigdy, bo któż z nas nie chciałby czasem wybić swoich krewnych :) Tematyka piekiełka rodzinnego to tak naprawdę tematyka znana każdemu,którą autor przedstawił w humorystyczny sposób i tak bliski memu sercu. Serdecznie polecam !

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

246 użytkowników ma tytuł Portret trumienny na półkach głównych
  • 130
  • 116
37 użytkowników ma tytuł Portret trumienny na półkach dodatkowych
  • 22
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Portret trumienny

Inne książki autora

Kuba Wojtaszczyk
Kuba Wojtaszczyk
Rocznik ’86, kulturoznawca, absolwent Gender Studies UAM. Lubi absurd, wierzy w Woody’ego Allena. Dla kontrastu interesuje się Shoah. Publikował m.in. w „Lampie”, „Czasie Kultury”, „Wakacie”. „Portret trumienny” to jego debiut literacki.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Fynf und cfancyś Michał Witkowski
Fynf und cfancyś
Michał Witkowski
„Fynf und cfancyś” jest uważana za drugą część „Lubiewa”. Wracamy do Michała i Dianki, czyli Milana z Bratysławy z początków lat 90. Zaznaczona w pierwszej książce różnica między homoseksualistami ze wschodu i zachodu Europy zostaje rozwinięta. Zachód, jako ten bardziej ekonomiczny i uporządkowany może i daje więcej szans, ale jest o wiele mniej litościwy. Narracja rozbita na dwóch bohaterów ukazuje historię sukcesu i porażki. Michał, tytułowy fynf und cfancyś, z oczywistych przyczyn cieszy się powodzeniem w kręgu stricherów, czyli męskich dziwek. Diance towarzyszymy przy staczaniu się w odmęty skomplikowanej hierarchii zachodnich klubów. Książka ta opisuje świat pełen sprzeczności. Choć opisy często są zabawne, wydźwięk całości jest raczej tragiczny. Dla obu stron transakcji. Poniżenie i wyparcie czyni ze stricherów emocjonalne kaleki. Bogaci Niemcy odreagowują zbyt wymagające życie, które jednocześnie nie obfituje w żadne ciekawe wydarzenia. W swoich fantazjach cofają się do... początków swojego życia. Dalsze opisy raczej zbędne. Michał, jako ten bardziej świadomy z dwójki bohaterów, zaczyna traktować swój zawód jako sesję psychologiczną, która leczy podstarzałych bogaczy z kompleksów i daje im namiastkę ważności. Jednych i drugich łączy jednak samotność. Przy Michale trzeba się zatrzymać. Znając część życia Witkowskiego, za tym bohaterem musi kryć się kreacja autorska. Nie chodzi tu o imię lub mityczne fynf und cfancyś, a umiejętności krasomówcze. Szesnastoletni Michał z Konina skrzętnie zatarł swoje przeszłe życie, paląc dokumenty na działce. Uwodzi nie tylko nas, ale i swoich klientów opowieściami często wymyślanymi na poczekaniu. Czytelników wprowadza w błąd, fantazjując o tych zdarzeniach, które wydają mu się ciekawsze. Zmienianie szyku i wyolbrzymianie to też cechy języka powieści. Niezwykle dynamiczny i zabawny, rozrasta do mitycznych rozmiarów wydarzenia i sam świat przedstawiony. Michał łączy literaturę z prostytucją, bo według niego w obu przypadkach najważniejsze jest wymyślanie fantazji i mylenie śladów. Witkowski zawsze był dla mnie odtrutką na zastoje czytelnicze. Jego książki są specyficzne, ale jakże polskiej literaturze potrzebne. https://www.instagram.com/metakonteksty/
Metakonteksty - awatar Metakonteksty
ocenił na 7 2 miesiące temu
Danke czyli nigdy więcej Dominika Dymińska
Danke czyli nigdy więcej
Dominika Dymińska
Lubiącym poezję - zdecydowanie polecam. Lubiącym niebanalną literaturę współczesna - również. Książka w formie poematu zmusza do myślenia, wywołuje dużo emocji. Bywa ciężka psychicznie ale to zaleta. Nie można temu utworowi zarzucić wtórności. Dla mnie literacki przełom. Pozwolił mi zrozumieć wiele zjawisk. Przełomowy poemat o genezie zła, jaskrawa krytyka libertynizmu. Mało kto zauważa, że twórczość Dominiki Dymińskiej to diss na antykulture. Szacun dla niej za to. Z pewnością nie zawuaża tego konserwatyści - a szkoda. W nurcie konserwatyzmu awangardowego „Danke” to wg mnie lektura obowiązkowa. W niszowym gatunku literatury roboczo przeze mnie zwanym „Ku przestrodze”/„skąd to się wzięło” istnieją książki, do których wraca się wielokrotnie - za każdym razem czytając je z innej perspektywy. „Danke” Dominiki Dyminskiej po raz pierwszy czytałam w 2017 roku, głównie pod kątem lewicowej hipokryzji. „Mieso” Dominiki Dyminskiej przeczytałam tylko raz, dopiero w 2021 roku i okazało się, ze to była właściwa kolejność - pierwsza książka wyjaśniała druga mocno, pokazując, dlaczego główna bohaterka dokonywała takich a nie innych wyborów (o ile to był efekt zamierzony, ze te książki się uzupełniają). Zatem zaraz po tym przeczytałam „Danke” drugi raz - również w 2021 roku - pod innym kątem. Przede wszystkim - w świetle pozytywnego buntu przeciwko antykulturze (i bzdurom). Skupiłam się na zrozumieniu zamiast moralizatorstwa/szufladkowania. Obydwie książki są skrzywdzone przez zniechęcające redakcyjne streszczenia (blurb’y) - ale po Wydawnictwie Krytyki Politycznej trudno by było czegoś innego się spodziewać. Tytuł „Słowami można wszystko” - sugerowany kiedyś przez autorkę - też byłby trafny dla „Mięsa”. W "Danke" ta myśl znajduje swoje uzupełnienie i konkluzję.
Alex Sss - awatar Alex Sss
ocenił na 10 3 lata temu
Homobiografie Krzysztof Tomasik
Homobiografie
Krzysztof Tomasik
Żałuję że wpadła ta książka w moje ręce z opóźnieniem, jest to z wielu względów pozycja po prostu totalnie rewelacyjna. Przede wszystkim język, dojrzały, nowocześnie elegancki, język który płynie naturalnie, do tego stopnia że ma się wrażenie że poprawek i korektur po prostu wcale nie było. Nie brakuje też poczucia humoru. Co do treści, materiały biograficzne w wielkiej części będą w nadchodzących czasach uzupełniane, więc książka pełni rolę prekursora który może w pewnym momencie stracić na znaczeniu i o którym pewnie w ogóle zapomnimy. W wielu wypadkach to właśnie zadawanie pytań jest najważniejsze. Co do treści, podobało mi się że autor generalnie tych osób od strony moralnej nie ocenia, spowodowane to jest przede wszystkim brakiem dokładnej wiedzy o tym co powodowało te czy inne zachowania. Autor nie obdarza sympatią osób które chciały odgrywać rolę awangardzisty ale w temacie własnych skłonności seksualnych raptem schowały się do szafy. Natomiast wiele z tych osób naprawdę mialo wielką odwagę cywilną, a inni zostali wyautowani przez opinię publiczną i niemożliwe było dla nich zachować prywatność. Można oczywiście narzekać że książka za bardzo koncentruje się na Warszawie (z kilkoma wyjątkami) i że zbyt wiele z tych informacji pochodzi od Mycielskiego i Iwaszkiewicza. Można książkę obwiniać że kwestie gejowskie releguje do sfer artystycznych i literackich. Ale pamiętajmy o co chodzi w tej książce. Celem jest odkłamanie biografii czołowych intelektualistów polskich 20go wieku. Intelektualiści ci wieloktrotnie pracowali nad tym bardzo by pozostawić po sobie wygodne konformistyczne wersje swych biografii, przystępne dla "niewinnych" dzieci i uczniów liceum. Można też tą książkę potraktować jako powtórkę z historii polskiej literatury, z pewnym tematem przewodnim który od lat wymaga odkłamania. Fascynuje i zastanawia to że jedni całymi latami uciekali przed sobą, inni cieszyli się życiem w miarę możliwości. By to wszystko zrozumieć trzeba wejść w tamtejszą rzeczwistość. I tu jest zadanie dla czytelnika, gdyż im młodszy ten czytelnik tym będzie mu trudniej wczuć się w tamte realia.
Witoldzio - awatar Witoldzio
ocenił na 9 3 lata temu
Dziennik roku chrystusowego Jacek Dehnel
Dziennik roku chrystusowego
Jacek Dehnel
Raz. Bo to jest tak: czyta sobie człowiek książkę i kiedy już ją przeczyta, myśli sobie: kim jest jej autor(ka)? Czy to fajna persona? Sympatyczna? A może raczej buc i nadęta opona rowerowa? Pozer(ka) czy skromniacha? Dwa. Następuje chwila prawdy – trwa spotkanie autorskie i twarz z okładki przybiera zupełnie inne kształty, przemawia głosem dla nas zupełnie do twarzy niepodobnym. Zapada kurtyna, walą się ściany i sufit albo jest zupełnie na odwrót. Nasze wyobrażenie materializuje się i albo wali nas w twarz albo gładzi po policzku. I jest jeszcze trzecie spotkanie – dziennik, zapiski niemal intymne. Pisarek i literatów śniadaniowe rozmowy przy kawie. Politykowanie, śmieci wyrzucanie, krytykowanie i chwalenie. Odsłanianie kołdry, drzwi od szafy otwieranie, trochę takie zaproszenie dla nas, maluczkich (i ciekawskich!). I znów – albo wskakujemy pod pierzynkę, nieco tylko onieśmieleni sobą i autorką(em) albo czujemy, że to zupełnie nie to. Spłyciłem strasznie (ale to makabrycznie straszliwie) wszystko to, co J.Dehnel chciał przekazać. Bo przecież nie o okładkę miesięcznika tu chodzi, lajki, serduszka i sx. Ale że jestem od pana Autora starszy, to mogłem. Przeciekawa, zabawna, inteligenta i miejscami zaskakująca błyskotliwością i kategorycznymi sądami książka napisana, gdy J.D. stał się dżentelmenem w „pewnym wieku”, wieku rozliczeń, podsumowań i komentarzy. Jest nieco o pisaniu, życiowych wyborach, remontach, a najwięcej o podróżach, czytelnikach i spotkaniach autorskich (auć!). Dość potężna rozmiarowo (ale to przecież zapis roku całego) wyprawa do codziennego (miejscami zupełnie szarego lecz przeważnie bogatego w zapachy i kolory rodem z delhijskiej ulicy) świata pisarza i twórcy. Jedyny zarzut, jaki ośmielam się stawiać, to brak wyjaśnień personalnych, hu is hu (niekiedy znane tylko z ksywek i imion postaci przepływają jakimiś bezkresnymi falami przez mieszkania, hotelowe pokoje, spotkania i rauty, co jednych może bawić, innych dezorientować). Warto skorzystać z zaproszenia pana Dürera. Dehnela.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 6 1 rok temu
Bellevue Ivana Dobrakovová
Bellevue
Ivana Dobrakovová
Młoda Słowaczka Blanka wyjeżdża jako wolontariuszka w czasie wakacji do ośrodka dla niepełnosprawnych w Marsylii. Nie jedzie tam z misją i wewnętrznym przekonaniem o słuszności swojego wyboru, a bardziej żeby przeżyć przygodę, podszkolić język i wyjechać daleko od codzienności. Ma tam spędzić dwa tygodnie. Zetknięcie z niepełnosprawnymi wywołuje u niej lęk przed niepełnosprawnością, uzależnieniem się od innych brakiem kontroli nad własnym ciałem. I to co z początku wydaję się pewną niedojrzałością lub wrażliwością, młodzieńczą nonszalancją okazuję się z czasem narastająca fobią. Bohaterka popada w obsesję na temat siebie, wydaje jej się, że jest obiektem nienawiści ze strony swoich podopiecznych, węszy spiski i wrogość - pogrąża się w chorobę psychiczną. Towarzyszymy jej (prawie bezpośrednio) w tym procesie – autorka książki głęboko wchodzi w psychikę dziewczyny i narastających w jej głowie obsesyjnych myśli i przekonań, stopniowym narastaniu stanów lękowych, prowadzących do choroby psychicznej. Autorka, wraz z rozwojem choroby u swojej bohaterki zmienia sposób narracji – staję się on chaotyczny, nerwowcy - dopasowany do odczuć i postrzegania świata przez Blankę. OI choć pomysł był trafny, narracja sugestywna, spowodowała u mnie wielkie zmęczenie. Książkę postrzegam jako świadectwo współczesnych czasów - obsesji zdrowia, piękna, sprawności, dążenia do ideału, która w destrukcyjny sposób niszczy psychikę wrażliwych osób. Dodatkowo kontrast pięknego nadmorskiego krajobrazu Marsylii, gdzie toczy się zasadnicza część akcji i ośrodka o nazwie „Piękny widok” i toczonego chorobą wnętrza bohaterki, ma wzmocnić ten przekaz. Duży plus za odważny głos na aktualny i ważny temat. Nie do końca jednak przekonuje mnie sama konstrukcja książki – nieciągłość wątków lub ich niewykorzystany potencjał. Brakuje mi w niej klamry spinającej między wątkami, postaciami i miejscami.
Katarzyna k - awatar Katarzyna k
ocenił na 6 2 lata temu
Aleja Narodowa Jaroslav Rudiš
Aleja Narodowa
Jaroslav Rudiš
Spowiedź czeskiego wykluczonego. Człowieka nie mieszczącego się w mainstreamie. Co gorsza, nie dającego przyszyć sobie łatki ani naziola, skina, ćpuna, nacjonalisty, bojownika aksamitnej rewolucji, przemocowca, pijaka, ale posiadającego mniej lub więcej cech zbieżnych z każdą z tych stereotypowych postaci. Książka jest krótka i pewne najciekawsze zwroty fabuły znajdują się bliżej końca. Aczkolwiek miłośnicy comfort reading books czy literackiego odpowiednika kina familijnego byliby zawiedzeni. Za to ciekawych przemyśleń nie brakuje od początku. Przy czym tylko z niektórymi z nich czytelnik może się zgodzić. Na pewno autor próbował oddać stan świadomości, sposób myślenia i język (dużo wulgaryzmów) osób z grupy tych, których na pewno nie można zaliczyć do beneficjentów zmian po roku 1989. I nie dlatego, ze wcześniej byli beneficjentami poprzedniego. A także przedstawić ich losy oraz to, jak sobie z tym wszystkim poradzili. Nie czyta się z przyjemnością, niewiele jest czeskiego humoru, miłośnicy „moczenia chusteczek” też nie mają co sięgać po lekturę „Alei Narodowej” (w oryginale Národní třída). Ta książka ma burzyć dobrostan zadowolonych ze swojej sytuacji czytelników, a przynajmniej zachwiać nim. Postacie są szare, nie ma bohaterów ani szwarccharakterów. Ale nie jest to też dzieło wybitne. Słabsze od „Grandhotelu” i "Czeskiego raju”. Dla miłośników literatury czeskiej i naszych południowych sąsiadów oraz zainteresowanych sytuacją społeczeństw z dawnego bloku. Co do wulgaryzmów ciekaw jestem, czy tłumaczka ulubione słowo Polaków rzeczywiście znalazła w oryginale tak często, czy też zastąpiła nim czeskie „vole”, które nie oznaczy tego samego słowa.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 6 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Portret trumienny

Więcej
Kuba Wojtaszczyk Portret trumienny Zobacz więcej
Więcej