rozwińzwiń

Mój intymny świat

Okładka książki Mój intymny świat autora Magdalena Adaszewska, Iga Cembrzyńska, 9788380692657
Okładka książki Mój intymny świat
Magdalena AdaszewskaIga Cembrzyńska Wydawnictwo: Prószyński i S-ka biografia, autobiografia, pamiętnik
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2016-03-15
Data 1. wyd. pol.:
2016-03-15
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380692657
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mój intymny świat w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mój intymny świat



książek na półce przeczytane 2694 napisanych opinii 2057

Oceny książki Mój intymny świat

Średnia ocen
6,8 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mój intymny świat

avatar
137
137

Na półkach:

Spodziewałam się po tej książce czegoś innego. Czegoś niewymyślnie poprowadzonego, powierzchownie skupionego na środowiskowych wspominkach, pobieżnie przeskakującego po najbardziej widowiskowych momentach wieloletniej kariery oraz obowiązkowo maglującego zagadnienie prywatnych zawirowań. Tak, takie mam zdanie o obecnych tego typu publikacjach, nędznych „dziennikarzach”, szablonowych gadaczach i o nieszczęsnym świecie, w którym przyszło nam wieść nasz żywot. Pewnie, bywa, że się pozytywnie rozczarowuję, ale przydarza mi się to coraz rzadziej. Tym razem wszakże udało się. Po lekturze jestem nie tylko kontenta, ale i bogatsza o kilka nowych przemyśleń, zestaw mniejszych i większych wzruszeń oraz parę iskierek uśmiechu.

Rozmowa Igi Cembrzyńskiej z Magdaleną Adaszewską to rzecz nienachalna, skromna (w starym, dobrym znaczeniu tego słowa),niespieszna i urzekająca, a jednocześnie treściwa, uważna i mająca określony, ważki cel: przypomnienie, że najważniejsza jest miłość. Bez miłości nie byłoby nic.

Nikt tu się na nic nie sili, wszystko ma swoje miejsce i czas, interlokutorki charakteryzuje pełna kultura, wzajemny szacunek i zrozumienie oraz – takie odniosłam wrażenie – podobne spojrzenie na wiele spraw, w tym na te najistotniejsze z punktu widzenia myślącej i czującej jednostki, a sam dialog pomiędzy dwoma paniami toczy się na rzecz wewnętrznego, intymnego świata człowieka. Stąd bezlik emocji wszelakiej, egzaltacji, pasji, admiracji talentów i sztuki, gwałtownych uniesień, ogromnych sukcesów i niemałych porażek. Nie drażni to jednak, raczej dowodzi, że myśl Terencjusza nadal jest aktualna i nic, co ludzkie, nie powinno być nam obce.

Co ciekawe, „Mój intymny świat” powstawał w czasie, gdy problemy ze zdrowiem Andrzeja Kondratiuka, męża Igi Cembrzyńskiej, w pełni zdeterminowały kształt codzienności obojga artystów. Zniknęły plany filmowe, role, nagrody, scena i blask fleszy, a pojawiła się choroba, wieczny niepokój o ukochanego, zmęczenie i powszedni znój. Mimo to nie czuć w tej rozmowie żalu, gniewnej pretensji do losu ani zamknięcia się na cud istnienia. Owszem, są chwile zwątpień, bolesne konstatacje, melancholijne refleksje, ale przeważają czułe wspomnienia i pewność, że wspólnie przeżyte życie było piękne, dobre i ciekawe, jakkolwiek nie obyło się bez trudności i dramatów.

Natomiast to, co osobiście podobało mi się tu najbardziej to hojność wydawcy w zakresie „ozdjęciowania” publikacji oraz wyczuwalny, niemalże namacalny pierwiastek kobiecości niejako przypisany do Igi Cembrzyńskiej; ten babski fluid płynący po kartach książki, a biorący swój początek w wyjątkowo silnej osobowości artystki. Jej charakter, kreatywność, intuicja, wrażliwość, wierność samej sobie, konsekwencja w prowadzeniu swej kariery i w kreowaniu swego wizerunku, zapatrywania na relacje, samoświadomość i kompletne, ale w żadnym wypadku bezmyślne oddanie się idei miłości – wszystko to składa się na obraz niebanalnej kobiety oraz wspaniałego i przebogatego, choć niełatwego i pełnego zawirowań życia.

Rację ma Magdalena Adaszewska, że „wiele kobiet, bez względu na wiek, odnajdzie w tej historii siebie, swoje radości, problemy, rozterki, oczekiwania, siłę kobiecej przyjaźni, odcienie miłości, marzenia o szczęściu”. I prawdą jest to, że artystka takiego formatu jak Iga Cembrzyńska zasługuje na to, by wciąż przypominać ją samą, jej karierę, pasje, miłości i barwne życie.

Tak więc czytajcie i kochajcie się. Bo miłość to najpiękniejsza dziś forma buntu.

Spodziewałam się po tej książce czegoś innego. Czegoś niewymyślnie poprowadzonego, powierzchownie skupionego na środowiskowych wspominkach, pobieżnie przeskakującego po najbardziej widowiskowych momentach wieloletniej kariery oraz obowiązkowo maglującego zagadnienie prywatnych zawirowań. Tak, takie mam zdanie o obecnych tego typu publikacjach, nędznych „dziennikarzach”,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
364
157

Na półkach:

Znakomity wywiad w formie książki. Propozycja na jeden wieczór.
Pani Iga w sposób ciekawy i bardzo sympatyczny opowiada historię swojego życia prywatnego i zawodowego.

Znakomity wywiad w formie książki. Propozycja na jeden wieczór.
Pani Iga w sposób ciekawy i bardzo sympatyczny opowiada historię swojego życia prywatnego i zawodowego.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
225
106

Na półkach:

Młodość, rodzina, początki kariery i najlepsze role. Gdy myślę o Idze Cembrzyńskiej zawsze mam na myśli "Dziewczyny do wzięcia", gdzie zagrała samą siebie, "Big Bang" - w którym wystąpiła jako Baśka i jej cudownie wypowiedziany tekst "Kosmity u nas były. To ja nie wiedziałam", a przy tym sposób w jaki nalewała wódkę do kieliszka, albo baba w "Gwiezdnym pyle".
Mało jest równie wyrazistych aktorek i równie charakterystycznego reżysera. Z Andrzejem Kondratiukiem tworzyli cudowną parę zarówno w życiu jak i w filmie. Z dala od cywilizacji, otoczeni kochanymi zwierzętami żyli w swoim pięknym świecie, którym dzielili się w swoich filmach.
O życiu tej cudownej pary przeczytasz w książce "Mój intymny świat" Gorąco polecam.

Młodość, rodzina, początki kariery i najlepsze role. Gdy myślę o Idze Cembrzyńskiej zawsze mam na myśli "Dziewczyny do wzięcia", gdzie zagrała samą siebie, "Big Bang" - w którym wystąpiła jako Baśka i jej cudownie wypowiedziany tekst "Kosmity u nas były. To ja nie wiedziałam", a przy tym sposób w jaki nalewała wódkę do kieliszka, albo baba w "Gwiezdnym pyle".
Mało jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

88 użytkowników ma tytuł Mój intymny świat na półkach głównych
  • 51
  • 36
  • 1
19 użytkowników ma tytuł Mój intymny świat na półkach dodatkowych
  • 12
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Mój intymny świat

Inne książki autora

Okładka książki Sztuka życia 1 (1)/2011 Iga Cembrzyńska, Piotr Cieplak, Juliusz Ćwieluch, Agnieszka Krzemińska, Redakcja tygodnika Polityka, Wojciech Waglewski, Ewa Winnicka
Ocena 7,5
Sztuka życia 1 (1)/2011 Iga Cembrzyńska, Piotr Cieplak, Juliusz Ćwieluch, Agnieszka Krzemińska, Redakcja tygodnika Polityka, Wojciech Waglewski, Ewa Winnicka
Iga Cembrzyńska
Iga Cembrzyńska
Iga Cembrzyńska, właśc. Maria Elżbieta Cembrzyńska (ur. 2 lipca 1939 w Radomiu) – polska aktorka. Jest także scenarzystką, reżyserką, kompozytorką i producentką filmową, posiada własną firmę producencką Iga Film. Żona Andrzeja Kondratiuka, z którym mieszka w Gzowie, gdzie kręcą filmy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miałam szczęśliwe życie. Ostatnia z Branickich Anna Branicka-Wolska
Miałam szczęśliwe życie. Ostatnia z Branickich
Anna Branicka-Wolska
https://bookowyzagajnik.blogspot.com Ta książka to gratka dla osób lubiących książki wspomnieniowe, pamiętniki, czy też historię pisaną wielkimi wydarzeniami XX wieku. Anna Branicka-Wolska, przed wojną hrabianka, córka Adama Branickiego, ostatniego właściciela Wilanowa, zaprasza w świat swojego dzieciństwa i młodości. Niezwykle ciekawe są jej przedwojenne wspomnienia związane z miejscem wyjątkowym, wpisanym na trwale w dziedzictwo kulturowe Polski – siedzibą Muzeum w Wilanowie, które dla pani Anny było… domem rodzinnym. Muzeum wilanowskie jest najstarszym polskim muzeum sztuki. Założone zostało w 1805 roku z inicjatywy ówczesnych właścicieli Aleksandry i Stanisława Kostki Potockich. Kolejni właściciele z rodu Potockich, a później Branickich – w tym rodzice autorki – udostępniali wnętrza pałacu zwiedzającym. Opiekowali się tym miejscem, strzegli kulturowego dziedzictwa pozostawionego w spadku po przodkach. Anna Branicka-Wolska opowiada o codziennym życiu w Pałacu, ale też przybliża ciekawostki związane z przedwojenną arystokracją. Beztroskie, sielskie życie młodziutkiej hrabianki przerwała bezpowrotnie II wojna światowa. W książce znajdziemy relację, co działo się w Pałacu w czasie wojennej pożogi, Powstania Warszawskiego i wreszcie powojenne losy rodziny. Rodziny wypędzonej z własnego domu, pozbawionej prawa do godziwego życia. Rodziny, która pomimo swojego bogactwa poznała smak nędzy, niewoli i odrzucenia. Jakże prawdziwie brzmią słowa Anny Branickiej- Wolskiej: „Niczego, co materialne, nie można być w życiu pewnym, bo żadne, nawet największe bogactwo nie zabezpiecza człowieka przed zmiennymi kolejami losu.” Pomimo trudnych losów, wspomnienia pani Anny przepełnione są ciepłym optymizmem. Godnością, kulturą. I miłością.
bookowyzagajnik - awatar bookowyzagajnik
ocenił na74 lata temu
Gołas Agnieszka Gołas-Ners
Gołas
Agnieszka Gołas-Ners
Książka, to rodzaj mozaiki przydługiego wywiadu z samym Gołasem oraz rozmaitych dykteryjek i dygresji jego otoczenia. Powoli poznajemy Tomeczka z Czterech Pancernych, Australijczyka szukającego żony, czy niejednoznacznego Ogniomistrza Kalenia… a zarazem kolegę z teatru, kabaretu, planu filmowego. Wiesław Gołas, to aktor charakterystyczny, choć nie całkiem przebojowy. Opowieść o nim z założenia ma potencjał. Biografia Agnieszki Gołas-Ners – córki tegoż, jest wieloaspektowa i zrealizowana z różnych punktów widzenia. Rozpoczyna się brawurowo i przykuwa uwagę. Posiada jednak pewne zawirowania i niedociągnięcia. Czytelnik miejscami traci trochę zainteresowanie prezentowanymi treściami. Niemniej rozmowa z Gołasem, okraszona wtrętami jego kolegów, żony itp. obiektywizuje przebieg zdarzeń, nakreśla tło i konteksty. Miejscami bardzo przyjemna, śmieszna i dość zajmująca pozwala poznać rodzinę i przyjaciół oraz klimat panujący w środowisku tamtych lat. Jest to plecionka pochwał i goszko-słodkich uwag - coś jak laurka z elementami grozy, tragikomedii i prozy życia. Niestety z czasem zanurzamy się trochę w chaosie oraz w świecie powtórzeń i ech – i tu miewa się wrażenie, że można by nieco odchudzić wydawnictwo. Choć ostatecznie oczywiście poznajemy zarys wielorakich zdarzeń i perypetii z życia rodziny i przyjaciół oraz poszczególnych miejsc pracy Wiesława Gołasa. Sięgamy do czasów przedwojennych, traum wojennych oraz edukacji aktorskiej, czy trudnych początków kariery. Dowiadujemy się skąd pochodził aktor i jakie wydarzenia ugruntowały jego styl. Aktor szczerze i z pewnego rodzaju umiarem opowiada, często zaskakując spostrzeżeniami i rodzajem skromności oraz taktu, a nawet nieśmiałości. W sumie, dobry to relaks, jak i zachęta by sięgnąć po niektóre zapomniane już filmy z jego udziałem, a może nawet impuls by udać się do Kielc – rodzinnego miasta aktora.
STACH - awatar STACH
ocenił na71 rok temu
Tadeusz Rolke. Moja namiętność Małgorzata Purzyńska
Tadeusz Rolke. Moja namiętność
Małgorzata Purzyńska Tadeusz Rolke
Jestem bliżej, niż dalej. Jestem dalej, niż bliżej. Jakiś czas wstecz Kukuczka, teraz Rolke, później może Republika. Czas pokaże, co z tego wyniknie, faktem jednak jest, że ten wywiad rzeka z mistrzem fotografii czyta się bez pośpiechu, fragmentami, ze świadomością, że przeżyć tyle, co Tadeusz Rolke to trzeba się przynajmniej dwa razy urodzić. Fotografia, określona forma twórczego przekazu nie jest dla mnie i nigdy nie będzie tak szczególnie wrażliwym medium, jakim od zawsze jest dla niego. Za trzy tygodnie, 24 maja będzie obchodził swoje 88 urodziny. Miał 10 lat, gdy wybuchła wojna, pięć lat później brał udział w Powstaniu Warszawskim, które w konsekwencji zamieniło się dla niego przez jakiś czas w wielką tułaczkę, łącznie z możliwością oglądania pięknego Gdańska zanim spalili go Rosjanie. Jednak krótki cytat, którym w tym miejscu chciałbym się podzielić to już okres późniejszy, kiedy Polska Ludowa powoli dźwigała się z gruzów. Rodzaj ludzki, ty, ja, ksiądz Twardowski. Nie umiem odpowiedzieć, kogo do kogo ciągnie. Jest porozumienie telepatyczne, jest wibracja, o której wiesz, i jest pohib, czyli seksapil. Mówimy tak w naszej brygadzie: Prażmowski, Grygiel, Niedenthal też już się tego nauczył. Piękne słowo, chyba słowackie. Taka Ania na przykład miała kolosalny pohib. Świadomość życia i tworzenia, poszukiwanie dobrych kadrów w każdym ułamku życia, otaczanie się ludźmi, w znacznej większości kobietami. To coś na dobry początek w spontanicznej materii nocy. W pełnym spojrzeniu do odkrycia w poniższym linku: https://bit.ly/1001ksiazek
Summer_Magazine - awatar Summer_Magazine
ocenił na97 lat temu
Ucho od śledzia Leonard Pietraszak
Ucho od śledzia
Leonard Pietraszak Katarzyna Madey
W literaturze biograficznej rzadko zdarzają się pozycje, które zamiast epatować skandalem, stawiają na kulturę słowa, skromność i głęboką autorefleksję. „Ucho od śledzia, czyli rozmowa z Leonardem Pietraszakiem” to właśnie taka perła – wywiad rzeka, w którym Katarzyna Madey z ogromnym wyczuciem oddaje głos jednemu z najbardziej charyzmatycznych aktorów polskiego kina i teatru. Tytułowe „ucho od śledzia”, nawiązujące do słynnej kwestii Gustawa Kramera z filmu „Vabank”, staje się tu klamrą spinającą życie wypełnione pasją, pracą i niezwykłym szacunkiem do widza. Portret Mistrza bez maski Książka nie jest suchym zapisem faktów z życia Leonarda Pietraszaka. To raczej intymny, ale pełen godności spacer po zakamarkach pamięci. Katarzyna Madey, występująca w roli dociekliwej, ale niezwykle życzliwej partnerki w rozmowie, potrafi wydobyć z aktora historie, które wykraczają poza ramy planu filmowego. Pietraszak jawi się tutaj nie jako niedostępna gwiazda, ale jako człowiek o wielkiej kulturze osobistej, który z dystansem i humorem patrzy na swoje sukcesy oraz potknięcia. Rozmowa toczy się niespiesznie, pozwalając czytelnikowi poczuć ciężar i piękno zawodu aktora w czasach, gdy o jakości roli decydował warsztat, a nie liczba wyświetleń w mediach społecznościowych. Sentymentalna podróż przez polską kulturę Jednym z najsilniejszych punktów tej publikacji jest tło historyczne i kulturowe. Czytając wspomnienia Pietraszaka, przenosimy się do powojennej Bydgoszczy, a później do Łodzi i Warszawy, obserwując złote lata polskiego teatru i kina. Autorzy przywołują postacie, które tworzyły historię polskiej kultury – od wielkich reżyserów po partnerów z planu. Dzięki precyzyjnym pytaniom Madey, dowiadujemy się nie tylko, jak powstawały kultowe role w „Czarnych chmurach”, „Czterdziestolatku” czy wspomnianym „Vabanku”, ale przede wszystkim, co działo się w duszy aktora, gdy gasły światła jupiterów. To fascynujący wgląd w epokę, w której etyka zawodowa i koleżeństwo były fundamentem pracy artystycznej. Rola Katarzyny Madey Należy podkreślić rolę współautorki, Katarzyny Madey. Jej wkład w tę książkę to coś więcej niż tylko moderowanie dyskusji. To ona nadaje publikacji strukturę, potrafi we właściwym momencie dopytać o szczegół, który zmienia perspektywę całego rozdziału. Między rozmówcami czuć chemię i wzajemne zaufanie, co sprawia, że narracja jest płynna i autentyczna. Madey nie chowa się w cieniu wielkiego nazwiska, ale staje się przewodnikiem, który pomaga czytelnikowi zrozumieć fenomen popularności Pietraszaka, oparty na prawdzie i nienagannych manierach. Estetyka wydania i przesłanie Książka jest bogato ilustrowana zdjęciami z prywatnego archiwum aktora, co czyni lekturę jeszcze bardziej osobistą. „Ucho od śledzia” to jednak przede wszystkim lekcja pokory. Z kart tej biografii bije spokój człowieka spełnionego, który wie, że największym sukcesem nie są nagrody, ale szacunek, jakim darzą go kolejne pokolenia widzów. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto ceni sobie polskie kino, ale także dla tych, którzy szukają inspiracji w życiorysach ludzi, którzy potrafili zachować klasę w każdych okolicznościach. Podsumowanie „Ucho od śledzia, czyli rozmowa z Leonardem Pietraszakiem” to pozycja wyjątkowa na mapie biografii artystycznych. To hołd złożony wielkiemu aktorowi, ale też pożegnanie z pewnym stylem bycia, który powoli odchodzi w zapomnienie. Dzięki staraniom Katarzyny Madey otrzymaliśmy portret artysty kompletnego, mądrego i niezwykle ciepłego. To książka, do której chce się wracać nie tylko po anegdoty, ale po to, by ogrzać się w blasku autorytetu, jakiego we współczesnym świecie tak bardzo nam brakuje. To lektura, która zostawia czytelnika z poczuciem dobrze spędzonego czasu i uśmiechem, dokładnie takim, jakim obdarzał nas z ekranu pułkownik Dowgird czy Karol, przyjaciel Karwowskiego.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Irena Kwiatkowska i znani sprawcy Roman Dziewoński
Irena Kwiatkowska i znani sprawcy
Roman Dziewoński
Rok 2022 uznaję rokiem Ireny Kwiatkowskiej i basta! Tak mogę żartobliwie powiedzieć, czytając w tym roku kolejną książkę Jej poświęconą. Cóż, w rezerwie pozostała jeszcze książka „Kwiatkowska. Żarty się skończyły” autorstwa Marcina Wilka. Pamiętam pierwsze wydanie „Znanych sprawców”, które robiło wtedy okazałe wrażenie, zarówno od strony treści, jak również edytorskiej. Trzecia edycja, z 2016 roku, jest dalece skromniejsza, wręcz niepozorna. Inny format, inna czcionka, mniej światła w tekście, przez co niektóre cytaty bądź wypowiedzi są mało czytelne. Inaczej też odbieram tekst Pana Romana Dziewońskiego, przeczytany ponownie po upływie prawie 20 lat. To z pewnością prawdziwa kopalnia diamentowych wspomnień o teatrze oraz świecie kabaretu, którego już nie ma. Pokolenia z lat 60-tych żyły legendą artystów z czasów międzywojennych, mnie pozostała nostalgia za znakomitą grupą aktorów, która swą grą bawiła publiczność w latach 60-tych i 70-tych XX wieku. Dziś za mało myślenia, za dużo wymyślania i nie ma miejsca na subtelności oraz dobre rzemiosło, jak ze smutkiem pisze Autor. Też tęsknię za dawnym kinem i teatrem, kiedy aktorzy epatowali znakomitą dykcją i zrozumieniem tekstu, a przecież z tego słynęła Pani Irena. „Tytan pracy, szczyt obowiązkowości, Niagara talentu” – te słowa słynnego „Dudka” Dziewońskiego chyba najlepiej oddają, jaka była Irena Kwiatkowska, o czym przekonamy się niemal na każdej stronie tej książki. Obawiam się, że etos dobrej pracy, punktualność, systematyczny trening nad własnymi niedoskonałościami, przechodzi powoli do lamusa. Tak, niewątpliwie czyta się tę publikację niezwykle dobrze, jest pysznie i wciągająco, aczkolwiek… Po latach od poprzedniej lektury zauważam, że osoba Pani Ireny jest mniej widoczna, jest w cieniu, została zręcznie wkomponowana w świat tamtego teatru. Że więcej tu przeglądu repertuaru teatralnego, że więcej tu wypowiedzi koleżanek i kolegów, które dotyczą raczej całokształtu ówczesnego życia scenicznego. Bardzo niewiele dowiemy się o życiu prywatnym Aktorki. Pośrednio wynika to z postawy bohaterki książki, która bagatelizowała swoją działalność artystyczną, ujmując rzecz w krótkich słowach: „Na co to komu. Było, minęło”. Tak, ulotna jest sława aktorska, istnieje tak długo jak mocna bywa pamięć widzów. Czytajmy i pamiętajmy…
Kedar - awatar Kedar
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Mój intymny świat

Więcej
Iga Cembrzyńska Mój intymny świat Zobacz więcej
Iga Cembrzyńska Mój intymny świat Zobacz więcej
Iga Cembrzyńska Mój intymny świat Zobacz więcej
Więcej