
Krótka historia prawie wszystkiego

- Kategoria:
- astronomia, astrofizyka
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- A short history of nearly everything
- Data wydania:
- 2006-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2006-01-01
- Liczba stron:
- 539
- Czas czytania
- 8 godz. 59 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788372988881
- Tłumacz:
- Jacek Bieroń
Krótka historia prawie wszystkiego Billa Brysona to lekko i dowcipnie napisany wykład z nauk ścisłych, który czyta się jak dobrą powieść.
Pozycja ta szybko stała się światowym bestsellerem, największym hitem popularnonaukowym od momentu ukazania się Krótkiej historii czasu S. Hawkinga.
Książkę Brysona przetłumaczono na 20 języków, między innymi na słoweński, chorwacki, macedoński, łotewski, estoński, fiński i wiele innych; zaś w 2005 roku autor został uhonorowany prestiżową nagrodą Kartezjusza, przyznawaną przez Unię Europejską dla popularyzatorów nauki oraz zespołów badawczych. Bill Bryson w Krótkiej Historii Prawie Wszystkiego sprostał ogromnemu wyzwaniu: uczynił ciekawymi tematy, które zwykle u większości z nas wywołują śmiertelną nudę; z geologii, chemii, fizyki cząstek uczynił pasjonującą opowieść o "prawie wszystkim", od której naprawdę trudno się oderwać. Krótka historia prawie wszystkiego stanowi rezultat prób zrozumienia tego, co zdarzyło się od Wielkiego Wybuchu aż do powstania cywilizacji, jak doszliśmy stamtąd, gdzie byliśmy niczym, do tego, czym jesteśmy dzisiaj. W Europie Zachodniej książka rozeszła się w milionowych nakładach, a w samej Wielkiej Brytanii sprzedano jej dwa miliony.
Kup Krótka historia prawie wszystkiego w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Krótka historia prawie wszystkiego
Poznaj innych czytelników
10114 użytkowników ma tytuł Krótka historia prawie wszystkiego na półkach głównych- Chcę przeczytać 6 459
- Przeczytane 3 321
- Teraz czytam 334
- Posiadam 799
- Ulubione 159
- Popularnonaukowe 85
- Chcę w prezencie 67
- 2019 25
- Nauka 25
- Audiobook 19











































OPINIE i DYSKUSJE o książce Krótka historia prawie wszystkiego
Może za dużo historii o naukowcach i wynalazcach, ale świetnie daje wgląd w status naszej drogi w poznaniu i zrozumieniu świata i w miarę aktualną wiedzę naukową. ps. jesteśmy daleko :) dobrze się czyta
Może za dużo historii o naukowcach i wynalazcach, ale świetnie daje wgląd w status naszej drogi w poznaniu i zrozumieniu świata i w miarę aktualną wiedzę naukową. ps. jesteśmy daleko :) dobrze się czyta
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak najbardziej godna polecenia. Napisana z wyjątkową lekkością. Trochę przerażające ile rzeczy może nas unicestwić - więc nie dla pesymistów i "rozstrząsaczy" ;)
Jak najbardziej godna polecenia. Napisana z wyjątkową lekkością. Trochę przerażające ile rzeczy może nas unicestwić - więc nie dla pesymistów i "rozstrząsaczy" ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszystko co ominęło mnie na lekcjach, które przespałem w szkole podstawej oraz średniej jest tutaj. Wspaniale, że mogłem tylu rzeczy o świecie się dowiedzieć, poszerzyć swoje horyzonty i sposób myślenia. Chyba najlepsza książka z kategorii "edukacyjnej" jaką przeczytałem w swoim zyciu.
PS: Mimo wszystko na niektórych rozdziałach przysypiałem - koniecznie do powtórki!
Wszystko co ominęło mnie na lekcjach, które przespałem w szkole podstawej oraz średniej jest tutaj. Wspaniale, że mogłem tylu rzeczy o świecie się dowiedzieć, poszerzyć swoje horyzonty i sposób myślenia. Chyba najlepsza książka z kategorii "edukacyjnej" jaką przeczytałem w swoim zyciu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPS: Mimo wszystko na niektórych rozdziałach przysypiałem - koniecznie do powtórki!
Dobra pozycja, aby dowiedzieć się właściwie wszystkiego o wszystkim. A przynajmniej podstaw. Od historii powstania kosmosu, do odkryć fizycznych, geologicznych, prehistorii, najmniejszych cząstek, po nas - ludzi. A to wszystko zapakowane w przystępnej i czasem dowcipnej formie. Serdecznie polecam, jako szybką powtórkę podstaw.
Dobra pozycja, aby dowiedzieć się właściwie wszystkiego o wszystkim. A przynajmniej podstaw. Od historii powstania kosmosu, do odkryć fizycznych, geologicznych, prehistorii, najmniejszych cząstek, po nas - ludzi. A to wszystko zapakowane w przystępnej i czasem dowcipnej formie. Serdecznie polecam, jako szybką powtórkę podstaw.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze pytanie, na które trzeba sobie opowiedzieć, to czy książka Brysona jest jeszcze aktualna, po 20 latach od pierwszego wydania? Śpieszę z odpowiedzią. Jak najbardziej.
Chociaż nauka rozwinęła się niesamowicie i jako cywilizacja, z każdym rokiem przesuwamy granicę tego co wiemy, to jednak na te najważniejsze pytania: o naturę wszechświata i początki życia - wciąż nie mamy pewności, co do odpowiedzi.
A autor tej książki, wszystkie te najważniejsze i najciekawsze pytania zadaje. Do tego dorzuca skondensowaną i utrzymaną w prostej formie dawkę wiedzy o kosmosie, naszej planecie, żywych organizmów, a w końcu i samym człowieku. Jakby tego mało, to przeciąga nas przez kalejdoskop najważniejszych odkryć naukowych w historii ludzkości, przedstawia nam ich bohaterów (a czasami antybohaterów) oraz ich okoliczności, a do tego jeszcze dorzuca masę ciekawych porównań (chociażby, że nasza galaktyka to ziarenko grochu, w wielkiej sali audytorium).
Gdyby tak napisane były podręczniki szkolne, myślę, że o wiele więcej młodzieży garnęłoby się do nauki. I tylko od siebie dodam, ze w książce brakowało mi trochę typowego dla Brysona żartu i robienia sobie jaj, ale widocznie temat sprawił, że nie wypada. I tym razem autor - choć lekki w stylu - to jednak nie szarżuje z dowcipkowaniem.
Pierwsze pytanie, na które trzeba sobie opowiedzieć, to czy książka Brysona jest jeszcze aktualna, po 20 latach od pierwszego wydania? Śpieszę z odpowiedzią. Jak najbardziej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChociaż nauka rozwinęła się niesamowicie i jako cywilizacja, z każdym rokiem przesuwamy granicę tego co wiemy, to jednak na te najważniejsze pytania: o naturę wszechświata i początki życia - wciąż nie...
Książka udowodniła życie po śmierci. Ciocia raz miała pukanie w szafkę i okno w zeszłym roku w środę popielcową jak nas nie było a ja z rodzicami 28 stycznia 2024 jak sąsiad zmarł, było pukanie w drzwi, byliśmy na korytarzu po 4 sekundach byliśmy przy drzwiach nikogo nie było sprawdziliśmy całą klatkę sąsiadów mamy w porządku a kawałów nie robią u nas. Małe miasto. Takie 3 puknięcia. Dudnięcia bardziej: buw buw buw. W czasie jak sąsiad z klatki kolega mamy i taty zmarł, a cioci w ten dzień sąsiadka zmarła, z którą się lubili. To było nietypowe dla nas. Na pewno nie przesłyszało się nam. Ale już staram się zapomnieć o tym. Nikt inny raczej. Bo po pierwsze nikt nie wejdzie z klatki do środka bez kodu ani bez zadzwonienia na domofon po drugie od 20 lat jak pamiętam nikt nie robił żadnych kawałów ani nie nie wchodził do góry po trzecie żaden z sąsiadów nie przychodzi i nie odchodzi bez powodu u nas (10 rodzin - najmniejsza klatka, w sumie teraz 9 bo w jednym mieszkaniu nikt nie mieszka więc poza nami 8),po czwarte jeśli ktoś przychodzi z sąsiadów to zazwyczaj dzwoni na dzwonek i kolejna rzecz nikt nie odchodzi od drzwi jeśli już zadzwonił lub zapukał, sąsiadka dobrze nam znana co najczęściej przychodzi i jeśli ktoś to mogłaby to być tylko ona ale zawsze czeka aż podejdziemy, poza tym mieliśmy gości i nawet oni slyszeli pukanie więc przy drzwiach byłem dosłownie po niecałych 10 sekundach, sąsiadka była wtedy chora, akurat zmarł nasz sąsiad jak pisałem i myślałem, że coś się jeszcze stało albo czegoś potrzebuje ale poszedłem na dół, potem do góry i była cisza na klatce. Nie wiem co myśleć ale to musi być jakaś specyficzna forma, gdyby jedni dawali znaki, inni nie. Całą noc myślałem o tym. Później jak sobie przypomniałem to bardziej to zdawało się takie dudnienie przypominać buw buw buw. ,,Ja też byłam sceptyczką przez całe życie. Aż do śmierci mojego męża. Teraz nie mam wątpliwości, że życie pozagrobowe istnieje. Pisałam o tym już wcześniej, ale oto jeden z moich najmocniejszych powodów, dla których w to wierzę:
Zacznę od tego, że nasza córka z niepełnosprawnością, która zawsze była bardzo blisko z ojcem, miała z nim kilka interakcji po jego śmierci. Ja, niezupełnie. Niektóre z tych interakcji były bardzo przekonującymi argumentami, by w to uwierzyć. Ale trzeba samemu doświadczyć, żeby zmienić się ze sceptyczki w prawdziwą wierzącą.
Pewnej nocy, po tym, jak płakałam przez jakieś godziny, próbowałam zasnąć. Stałam tyłem do strony łóżka, po której leżał mój mąż. I wyraźnie, bez cienia wątpliwości, poczułam, że ktoś siada po jego stronie łóżka. Kiedy ktoś siada na łóżku, widać, że je kładziesz. Nie ma co do tego wątpliwości. Szybko się odwróciłam i spojrzałam w tamtą stronę, niemal spodziewając się go tam zobaczyć, jakby cała ta gehenna związana z jego śmiercią była tylko koszmarem, z którego właśnie się budziłam. Ale najwyraźniej go tam nie było.
Spojrzałam na zegarek i była tuż po drugiej w nocy, ale nie pamiętam, czy to była 2:02, czy 2:05, ani dokładnie, ile, tylko trochę po drugiej. Słyszałam córkę w łazience na korytarzu.
Samo poczucie, że ktoś siada na łóżku, dało mi taki spokój i ukojenie; i pamiętam, że się uśmiechnęłam, zanim przewróciłam się z powrotem na drugi bok i zasnęłam. Wiem, wiem, paraliż senny. Chyba dość często doświadcza się tego podczas paraliżu sennego, kiedy opłakuje się stratę. A rano, będąc sceptykiem, sama się o tym przekonałam. I nikomu o tym nie powiedziałam.
Następnej nocy po tym zdarzeniu układałam córkę do snu. Odprawiła swój rytuał: życzyła tacie dobrej nocy, że go kocha, posyłała mu całusa w twarz i ostatnio mówiła: „Mam nadzieję, że zobaczę cię rano”.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam: „No cóż, jeśli go zobaczysz, powiedz mu, żeby mnie odwiedził. On zawsze cię odwiedza, ale mnie nie”. Wydawała się zaskoczona i trochę zdezorientowana. Zapytała: „Co masz na myśli, mówiąc, że cię odwiedza?”. Powiedziałam, że nie, że nie odwiedza. Powiedziała: „Odwiedził cię wczoraj wieczorem. Wstałam około 2, żeby skorzystać z łazienki, a on był na korytarzu przed drzwiami twojej sypialni. Powiedział mi: „Cicho, położę się na chwilę z twoją mamą”. Więc poszłam do łazienki i wróciłam do łóżka”.
Pamiętajcie, że około 2 wyraźnie poczułam, jak ktoś usiadł na łóżku, spojrzałam i nikogo tam nie było. Słyszałam ją w łazience na korytarzu.
Niemożliwe, żeby to był paraliż senny, sen ani nic innego niż rzeczywistość. Dwie osoby nie mogą mieć wspólnych doświadczeń w tym samym czasie, ale odgrywają w nich różne role, jeśli nie są prawdziwe.
Więc to był przekonujący powód, dla którego przestałam być sceptyczką". Twoje stanowisko jest spójne wewnętrznie, ale opiera się na kilku nieudowodnionych założeniach, które są często mylone z faktami naukowymi.
Po pierwsze, utożsamiasz świadomość z informacją w sensie klasycznym i zakładasz, że każda informacja musi być przechowywana w trwałej, materialnej strukturze podobnej do mózgu. Tymczasem nie wiemy, czy świadomość jest w ogóle „zbiorem danych” w tym sensie. To założenie, a nie wynik badań. Tzw. „twardy problem świadomości” pokazuje, że nadal nie rozumiemy, dlaczego jakiekolwiek przetwarzanie informacji prowadzi do subiektywnego doświadczenia.
Po drugie, z faktu, że świadomość u ludzi koreluje z aktywnością mózgu, wyciągasz wniosek ontologiczny, że świadomość nie może istnieć w żadnej innej formie ani na innym nośniku. To jest błąd logiczny: korelacja i zależność funkcjonalna nie są dowodem na wyczerpanie wszystkich możliwych form istnienia danego zjawiska.
Po trzecie, twierdzisz, że przestrzeń lub „niematerialne” rzeczywistości nie mogą przechowywać informacji. Jednak sama fizyka współczesna pokazuje, że pojęcie „nośnika” informacji jest znacznie szersze niż klasyczna materia — informacja może być własnością pól, relacji czy stanów, których ontologiczny status nie jest w pełni wyjaśniony. Stwierdzenie, że „wiemy, iż nic poza materią nie może być nośnikiem świadomości”, wykracza poza aktualną wiedzę naukową.
Po czwarte, argument o tym, że bez ciała nie byłoby tożsamości i pamięci, zakłada, że ciągłość osobowa musi działać dokładnie tak, jak działa w biologii. To również jest założenie. Fakt, że tożsamość w tym świecie jest wspierana przez ciało, nie dowodzi, że nie mogłaby być podtrzymywana w inny sposób, którego po prostu nie znamy.
Wreszcie, z braku empirycznych dowodów na istnienie świadomości poza ciałem wyciągasz wniosek, że jest to niemożliwe. Nauka jednak operuje zasadą: „nie wiemy”, a nie „to niemożliwe”. Twój wniosek jest więc filozoficzną interpretacją danych, a nie samymi danymi.
Podsumowując: Twoje stanowisko jest jedną z możliwych interpretacji obecnej wiedzy, ale nie jest jedyną ani ostateczną. Nauka nie rozstrzygnęła, czym świadomość jest ontologicznie, ani czy może istnieć w formach innych niż biologiczna.
Książka udowodniła życie po śmierci. Ciocia raz miała pukanie w szafkę i okno w zeszłym roku w środę popielcową jak nas nie było a ja z rodzicami 28 stycznia 2024 jak sąsiad zmarł, było pukanie w drzwi, byliśmy na korytarzu po 4 sekundach byliśmy przy drzwiach nikogo nie było sprawdziliśmy całą klatkę sąsiadów mamy w porządku a kawałów nie robią u nas. Małe miasto. Takie 3...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper
Super
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper książka.
Super książka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez przekrój wszystkiego, co nas otacza. Wszystkiego, co kiedykolwiek tu było, przez wszystkie przyczyny i większość skutków. Zbiór wszystkiego, co jest naprawdę istotne. Wszystkiego, co nas stworzyło i doprowadziło do momentu, w którym dzisiaj jesteśmy.
Książka, którą każdy powinien przeczytać co najmniej raz w życiu. Uwielbiam do niej wracać i na pewno zostanie ze mną już do końca.
Przez przekrój wszystkiego, co nas otacza. Wszystkiego, co kiedykolwiek tu było, przez wszystkie przyczyny i większość skutków. Zbiór wszystkiego, co jest naprawdę istotne. Wszystkiego, co nas stworzyło i doprowadziło do momentu, w którym dzisiaj jesteśmy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, którą każdy powinien przeczytać co najmniej raz w życiu. Uwielbiam do niej wracać i na pewno zostanie ze mną...
Jak sam tytuł wskazuje - książka po trosze o prawie wszystkim. Jej ogromną zaletą jest spora dawka humoru, co tylko zwiększa jej przystępność. Jeśli ktoś szuka zwięzłej historii wszystkiego w pigułce - to trudno o lepszą trafność.
Jak sam tytuł wskazuje - książka po trosze o prawie wszystkim. Jej ogromną zaletą jest spora dawka humoru, co tylko zwiększa jej przystępność. Jeśli ktoś szuka zwięzłej historii wszystkiego w pigułce - to trudno o lepszą trafność.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to