Za błękitną kurtyną. Polski wywiad na tropie masonów

128 str. 2 godz. 8 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 1996-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1996-01-01
- Liczba stron:
- 128
- Czas czytania
- 2 godz. 8 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8386445084
Tak jak XX wiek był dla Polaków i innych kochających wolność narodów świata okresem nieustannej walki zwłaszcza z komunistyczną agresją ze Wschodu, tak XXI wiek może okazać się okresem równie zaciekłej walki z masońską dominacją z Zachodu. Pisze o tym Roman Bertowski w swej powieści, będącej pierwszą tego typu próbą politycznego science fiction w Polsce.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Za błękitną kurtyną. Polski wywiad na tropie masonów w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Za błękitną kurtyną. Polski wywiad na tropie masonów
Poznaj innych czytelników
22 użytkowników ma tytuł Za błękitną kurtyną. Polski wywiad na tropie masonów na półkach głównych- Chcę przeczytać 11
- Przeczytane 11
- Posiadam 4
- 2025 1
- Czeka w bibliotece 1


































OPINIE i DYSKUSJE o książce Za błękitną kurtyną. Polski wywiad na tropie masonów
Chyba jeszcze nigdy nie upłynęło tak mało czasu od momentu, jak ktoś polecił mi książkę, do jej zakupu, lektury i recenzji. A na dokładkę zastanawiałem się, czy w ogóle recenzować ten tytuł, bo już dawno nie czytałem czegoś tak bardzo kontrowersyjnego, a przy okazji tak intrygującego. „Za błękitną kurtyną” to w sumie nowela albo dłuższe opowiadanie niejakiego Romana Bertowskiego. Kim jest ów autor możecie sobie doszukać w ramach pracy domowej. Książka jest wydana w bardzo małym formacie, który nie trzyma standardowych wymiarów, a jej długość to zaledwie 128 stron treści. Tytuł został wydany w 1996 roku przez Wydawnictwo Fulmen – Poland. Zatem o co miałem zgrzyt?
No oczywiście o zawartość. Bo w tej niewielkiej objętości upchnięta została niesamowita i przerażająca wizja alternatywnej rzeczywistości. W tych realiach Polska jest mocarstwem i ostoją konserwatyzmu, czy też normalności jak to wybrzmiewa dosłownie i między wierszami. U boku Polski znajduje się Rosja, kraje Ameryki Południowej oraz niewielkie tereny Afryki. Pozostałe państwa funkcjonują w ramach Unii Wszechświatowej, która zastąpiła Unię Europejską. Na zachodzie dzieje się prawdziwa Sodoma i Gomora. Rządzi gejowskie lobby, dzieci rodzą się za zgodą władz, a i tak są od razu odbierane rodzicom i umieszczane w państwowych żłobkach, by w pełni kontrolować ich rozwój. Demografia jest stabilizowana przez tworzenie dzieci w próbówkach. Poza tym istnieje limit wieku, a ludzie którzy go przekroczą zabierani się do specjalnego ośrodka na przymusową eutanazję. Oczywiście regulacje te nie dotyczą dygnitarzy. Dla nich dostępne są nawet przeszczepy organów przedłużające życie. A skąd się te organy biorą to już musicie doczytać w książce. Katolicy w tych realiach są na zachodzie prześladowani i zwalczani, chociaż nie wszystkie regiony Włoch, czy Francji poddały się absolutnie reżimowym rządom bankowych zarządów. No i jest w tym ta wyspa normalności – Polska. Tutaj rodziny wielodzietne są czymś normalnym, tak jak spotkanie na ulicy kobiety w ciąży. Homoseksualizm jest karalny, a agenci wywiadu organizują przerzut katolickich księży do uciśnionych krajów zachodu. Rządy sprawuje Stronnictwo Narodowe, a rozwój technologiczny jest dość futurystyczny. Mamy technologię opartą na grawitacji, bomby wsysające i broń promienną, ogłuszającą lub zabijającą przeciwnika bez zostawienia żadnego śladu.
W takich realiach żyje Stefan. Poznajemy go tuż przed pogrzebem dziadka. Bohater rozpamiętuje relacje ze zmarłym oraz przywołuje w pamięci zasługi swego opiekuna. Nie jest mu, jednak dane zatopienie się w żałobie. Zostaje wciągnięty w pracę wywiadowczą, i to na terenie wroga. Jego misja to infiltracja świata zachodniego i sprawdzenie, ile normalności tam zostało. Tak w skrócie. To na początek, ponieważ druga część misji jest póki co trzymana w tajemnicy, wiadomo tylko, że ma dotyczyć Wielkiej Brytanii. Stefan jest postacią bardzo źle zbalansowaną. Z jednej strony uchodzi za świetnego agenta, bo między wierszami orientujemy się, że to nie jest jego pierwsze rodeo. Z drugiej strony zdarza mu się popełnić absurdalne błędy. Napędzają one akcję i posuwają fabułę, jednak są to błędy elementarne, których agent wykonujący misję na terenie specyficznego wroga powinien się wystrzegać. I teraz najlepsze – autor świadomie pozwala popełnić bohaterowi te błędy, by sfabularyzować to, jak Stefan robi sobie wyrzuty za własną głupotę. Gdzie jest zatem nieścisłość w budowie postaci? Wielokrotnie młody mężczyzna wychodzi z nie lada tarapatów dzięki szybkiej reakcji lub sprytowi. Dlatego trudno uwierzyć, że błyskotliwy umysł pokazany w jednej akcji, jest zupełnie naiwny już dwie strony dalej. Dużo lepiej przedstawione są postacie z dalszych planów. Jeśli ktoś jest nieufny, to nagle nie zachodzi zmiana, gdzieś ten element niepewności można odczytać. Ze względu na tempo akcji, nie ma w tej książce takich mocnych postaci drugoplanowych. Oczywiście wiele osób odgrywa znaczące role, jak pewien holenderski policjant, czy hiszpanka poznana na bankiecie z okazji powrotu do „ojczyzny”. Są to jednak epizody, które mają stanowić koło zamachowe do kolejnych scena akcji lub wpływające na determinację Stefana.
O wiele gorzej wypada warstwa tekstowa. I to nie chodzi, że autor źle pisze, bo tak nie stwierdzę. Tu jest nawet w porządku. Przy tej objętości książki musiało pojawić się wiele uproszczeń i przeskoków, nie ma też co liczyć na potoczyste opisy otoczenia, chociaż to, co czytelnik powinien zobaczyć oczami wyobraźni zostało opisane. Opowieść ta woła o pomstę do Nieba pod kątem redakcyjnym. Linie dialogowe zaczynają się od pauzy, a kończą się półpauzą, po której następuje opis sytuacyjny. Chyba że autor i redaktor zapomnieli wrzucić półpauzę do rozdzielenia kwestii dialogowej od opisu. Nie zliczę, ile było takich miejsc, gdzie tekst zlał się w jedno. Było także kilka przypadków, gdy dialog startował bez oznaczenia, po prostu od nowego akapitu lub nowy akapit pojawiał się w połowie wypowiedzi, która ewidentnie była ciągiem myśli. Wybijało to z rytmu. Cała historia podzielona została na osiem części, które rozgrywają się w ramach kolejnych etapów agenturalnej podróży bohatera. Taki układ jest logiczny i przejrzysty, co ważniejsze wspomniane przeskoki są najczęściej podyktowane logicznym wytłumaczeniem, a nie pragmatyczną manierą upraszczania fabuły. Warto jeszcze dodać, że cała akcja jest prowadzona w dobrym, wręcz filmowym tempie, a sceny bywają naprawdę widowiskowe już z samych opisów, które jak wspomniałem, nie należą do najobszerniejszych.
Książka jest wydana w typowej formule kieszonkowej. Tekturowa okładka, biały papier i układ tekstu niczym z pliku MS Office sprawiają, że na dłuższą metę byłaby to męcząca książka. Na szczęście zaledwie 128 stron długości sprawia, że jest to lektura na jeden, góra dwa wieczory. Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się co zostało pokazane na okładce i w sumie do tej chwili nie wiem. To znaczy oczywiście umiem nazwać zarówno scenę walki między maszynami latającymi – polską oraz wrogą. Jakby się uprzeć, to nawet ma fabularne uzasadnienie, ale wykonanie jest bardzo kiepskie. Po ilustracji można odnieść wrażenie, że będziemy mieć do czynienia z jakąś odjechaną wersją „Top Gun”, a to absolutnie nieprawda.
Jako wątek kulminacyjny tej recenzji zostawiłem sobie rozważania na temat tego, jak tę książkę można postrzegać. To bardzo trudny wątek. Ja skupiłem się na ocenie samego pomysłu, fabuły i bohaterów. Co tu dużo mówić, świat przedstawiony w tej opowieści to dystopia, w której z wolnościowych idei rozwinął się system opresyjny bardziej zamordystyczny niż totalitaryzmu z XX wieku. To wizja bazująca na teoriach spiskowych dotyczących masonerii rządzącej światem zza kulisów. Dla kontrastu mamy wspaniały sen o Wielkiej Polsce, ostoi tradycji i bezpieczeństwa społecznego. Zestawienie jest wręcz groteskowe i trudne do wyobrażenia, ale też skłaniające do refleksji. Wiele akcentów, które w czasie pisania tej książki były tylko śmiałym skokiem w ocean fantazji, dziś nabiera innego wydźwięku. Jeśli spojrzymy na ten tytuł pod kątem realnej ideologii politycznej, to jednym strzelą korki od szampana, bo oto znalazł się piękny manifest, a inni zazgrzytają zębami, jak można stworzyć tak oszczerczą i szkalującą wizję opartą na stereotypach. Pytanie podstawowe brzmi co autor miał na myśli? Tego się niestety nie dowiemy, bo Roman Bertowski to tylko pseudonim owiany mgłą tajemnicy. Chociaż są pewne przypuszczenia, kto krył się pod tym nazwiskiem, to nie będę tego powielał, by nie podtrzymywać mitu. Tak czy owak, wizja zawarta w „Za błękitną kurtyną” może i jest absurdalna, a dla wielu wręcz obrazoburcza, jednak ona świetnie oddaje obawy wielu ludzi o to, że idee wolnościowe w nieodpowiednich rękach mogłyby przekształcić się w straszny reżim. Moja osobista refleksja jest zresztą prosta – każda ideologia posunięta za daleko staje się opresyjna. Dlatego nie traktowałbym tej książki jako manifestu ani nie paliłbym jej na stosie. Podkreśliłbym raczej jej ostrzegawczy charakter. Najbezpieczniej jednak podejść do tego tytułu po prostu, jak do historii alternatywnej opartej o wiele razy eksploatowanego mitu potężnej Polski, wyniosłej moralnie, gospodarczo i militarnie nad innymi. To takie klasyczne leczenie naszych narodowych kompleksów poprzez budowanie świata, w którym Polska ma po prostu lepiej.
„Za błękitną kurtyną” to bardzo ciekawa i wizjonerska historia nakreślona w połowie lat 90 XX wieku. Warto mieć na uwadze kontekst czasowy. Mimo to nie każdemu tytuł ten przypadnie do gustu. W szczególności urazi tych, którzy żyją tylko i wyłącznie dzisiejszą poprawnością polityczną, nie dopuszczając do siebie wiadomości „z perspektywy czasu”. Takim osobom odradzam ten tekst, chyba że w imię hasła „język wroga trzeba znać”. Kto z dumą uznaje się za współczesnego konserwatystę, tym bardziej z zacięciem nacjonalistycznym będzie ocierał przy lekturze łzy wzruszenia. Pozostali mogą naprawdę znaleźć w tej opowieści intrygującą wizję alternatywną, która mogła dać początek solidnej futurystycznej serii. Mogła, gdyby autora poprowadził solidny redaktor, a fabuła zyskałaby szerszą treść niż tylko pojedynczy wątek szpiegowski.
Dziękuję Andrzejowi, że wspomniał o tym tytule. To była pouczająca, i jak widać, refleksyjna lektura.
Tekst opublikowany pierwotnie na stronie:
https://www.facebook.com/SoFiK.DamianPodoba
Chyba jeszcze nigdy nie upłynęło tak mało czasu od momentu, jak ktoś polecił mi książkę, do jej zakupu, lektury i recenzji. A na dokładkę zastanawiałem się, czy w ogóle recenzować ten tytuł, bo już dawno nie czytałem czegoś tak bardzo kontrowersyjnego, a przy okazji tak intrygującego. „Za błękitną kurtyną” to w sumie nowela albo dłuższe opowiadanie niejakiego Romana...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótkie i nie do końca dobrze napisane, widać, że autor nie ma doświadczenia, główny bohater to po prostu nadczłowiek. Za to wizja świata niepokojąco aktualna. Wtedy się z autora śmiano, a czas powoli przyznaje mu rację.
Krótkie i nie do końca dobrze napisane, widać, że autor nie ma doświadczenia, główny bohater to po prostu nadczłowiek. Za to wizja świata niepokojąco aktualna. Wtedy się z autora śmiano, a czas powoli przyznaje mu rację.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytane jako ciekawostka (ze względu na domniemanego autora).
Warsztatowo - góra dostatecznie.
Historycznie - obraz specyficznego sposobu spojrzenia na świat w danym momencie przemian politycznych.
Przeczytane jako ciekawostka (ze względu na domniemanego autora).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarsztatowo - góra dostatecznie.
Historycznie - obraz specyficznego sposobu spojrzenia na świat w danym momencie przemian politycznych.
Noc cóż....
Roman Giertych postanowił napisać dzieło swojego życia.
Pragnął przekazać w niej Wielką Ideę (wybaczcie : duża ilość Dużych Liter udzieliła mi się z kart omawianej powieści). To odwaga. Bo jeśli ktoś chce przekazać tak wiele, to wyjść z tego może tylko albo arcydzieło albo Dno... A jemu akurat arcydzieło z tego nie wyszło.
Żeby bowiem przekazać wielkie idee trzeba dwóch rzeczy: talentu i subtelności. Jednego i drugiego jednak zabrakło. Podglądy autora (ówczesne) są wtłaczane łopatą na siłę i nachalnie do głowy w sposób stosowny dla socrealizmu. Gdyby ta książka stała się lekturą obowiązkową, to młodzi katolicy i Polacy zmuszeni do jej czytania wyrastaliby z pewnością na ateistów, bolszewików i pederastów...
Jestem na ogół zdania, że nie należy patrzeć na dzieło przez pryzmat moralności autora, ale w wypadku tego jakże dydaktycznego dzieła zrobię wyjątek. Pan Minister Edukacji tak wyraźnie zapierał się autorstwa tego Arcydzieła swojego życia, że na pewno sam je napisał. Chciał tu przekazać swoje Poglądy. Chwała mu za to. Ale ile były warte jego przekonania? Tyle co i jego talent.
Kiedy bowiem został (jakieś 10 lat po napisaniu książki) zdradzony haniebnie przez Prezesa, mógł zrobić wiele rzeczy - np. zaszlachtować kota, przyłączyć się do al-Kaidy, założyć własną organizację, albo odejść z twarzą z Polityki.
Zamiast tego oddał swoją twarz na usługi Lewactwa i został głównym doradcą Rudego Kaszuba.
Pokazał w ten sposób, co było dla niego Najważniejsze...
Jeśliby temu człowiekowi dane było rządzić Polską, to życie w niej mogłoby być również trudne jak przebrnięcie przez 127 długich stron tego powieścidła. Czyli właściwie niemożliwe. Amen.
Noc cóż....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRoman Giertych postanowił napisać dzieło swojego życia.
Pragnął przekazać w niej Wielką Ideę (wybaczcie : duża ilość Dużych Liter udzieliła mi się z kart omawianej powieści). To odwaga. Bo jeśli ktoś chce przekazać tak wiele, to wyjść z tego może tylko albo arcydzieło albo Dno... A jemu akurat arcydzieło z tego nie wyszło.
Żeby bowiem przekazać wielkie idee...
Jak głosiła plotka, autorem tego dzieła miał być podobno pewien bardzo znany polityk prawicy, piastujący przez pewien czas stanowisko ministra. Acz potwierdzenia tejże pogłoski nie sposób znaleźć, zaś sam zainteresowany zaprzeczał. Inna rzecz, że "Za błękitna kurtyną" to chyba najbardziej głupawkogenna rzecz w moich zbiorach i perełka kretynizmu polskiej fantastyki. Katolicka Polska z superbronią i supergantem, przy którym James Bond to pikuś, walcząca z Unią Europejską jako siedliskiem gejów, narkomanów i masonów - tego nie sposób brać poważnie, ale tak właśnie pisze to autor. Miejscami to jest tak głupie, że brzmi jak niezamierzona parodia. wisienką na torcie są nawiązania do wielu znanych polityków, których autor czyni agentami masonerii w Polsce (nazwiska ciut przekręcone, ale bez trudu widać, kto jest kim). Książka z gatunku "tak złe, że aż śmieszne" i w tej kategorii daje się ją nawet czytać. Acz bałbym się ludzi, którzy braliby ją na serio.
Jak głosiła plotka, autorem tego dzieła miał być podobno pewien bardzo znany polityk prawicy, piastujący przez pewien czas stanowisko ministra. Acz potwierdzenia tejże pogłoski nie sposób znaleźć, zaś sam zainteresowany zaprzeczał. Inna rzecz, że "Za błękitna kurtyną" to chyba najbardziej głupawkogenna rzecz w moich zbiorach i perełka kretynizmu polskiej fantastyki....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to