Morderstwo w znaku zen

Okładka książki Morderstwo w znaku zen autora Oliver Bottini, 9788324586349
Okładka książki Morderstwo w znaku zen
Oliver Bottini Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie kryminał, sensacja, thriller
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324586349
Średnia ocen

4,8 4,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Morderstwo w znaku zen w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Morderstwo w znaku zen

Średnia ocen
4,8 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Morderstwo w znaku zen

avatar
3418
719

Na półkach: ,

Cykl liczy 6 części. Bardzo ciekawe spostrzeżenia natury psychologicznej. Dla tych, którzy lubią wątki psychologiczne w kryminałach. Polecam!

Cykl liczy 6 części. Bardzo ciekawe spostrzeżenia natury psychologicznej. Dla tych, którzy lubią wątki psychologiczne w kryminałach. Polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
337
291

Na półkach:

Doskonała książka! Bardzo bardzo polecam :)

Doskonała książka! Bardzo bardzo polecam :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1552
586

Na półkach:

Nieco dziwna powieść, w której mniej przyciągał mnie wątek kryminalny, a bardziej kwestia uzależnienia głównej bohaterki.

Nieco dziwna powieść, w której mniej przyciągał mnie wątek kryminalny, a bardziej kwestia uzależnienia głównej bohaterki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

60 użytkowników ma tytuł Morderstwo w znaku zen na półkach głównych
  • 46
  • 14
17 użytkowników ma tytuł Morderstwo w znaku zen na półkach dodatkowych
  • 9
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kolęda dla umarłych Patrick Dunne
Kolęda dla umarłych
Patrick Dunne
Dunne zabiera nas do swej rodzinnej Irlandii, gdzie wśród krajobrazu hrabstwa Meath zgłębiamy wraz z główną bohaterką – archeolożką Illaun – tajemnicę ciał kobiety i noworodka odkrytych przypadkiem na torfowisku nieodpodal Newgrange. To ogromne założenie leżące w zielonej, otulonej mgłą dolinie rzeki Boyne mieści megalityczny grobowiec, o fascynującej konstrukcji i przeznaczeniu, prawdopodobnie związanym z ówczesnym kultem słońca. Wizyta we wnętrzu Newgrange podczas przesilenia zimowego oferuje możliwość podziwiania kunsztu anonimowych budowniczych. Promienie wschodzącego słońca pokonują wówczas długą drogę do wnętrza grobowca na kwadrans rozświetlając jego wnętrze. Ten niezwykły spektakl wzbudza w obserwatorach mistyczny nastrój i niezwykle poczucie jedności z naturą. Powróćmy jednak do omawianej powieści. Wątek kryminalny splata się w niej dość mocno z historią i obyczajowością Irlandii, zarówno tą zamierzchłą, jak i nam współczesną. To właśnie, przyznaję, stanowiło dla mnie najmocniejszy atut książki Dunne΄a. Wprowadza, między innymi, wątek przypominający o niechlubnej roli Kościoła Katolickiego sprawującego w Irlandii, niemal do końca lat 80 XX wieku, dominującą pozycję w systemie szpitali położniczych, domów dla samotnych matek i sierocińców. Prowadziło to do wielu tragicznych historii i nadużyć, co przypomniał przed paru laty znakomity film Stephena Frearsa „Tajemnica Filomeny”. Ta opresyjna postawa przejawiała się także w napiętnowaniu nieochrzczonych, zmarłych niemowląt chowanych w niepoświęconej ziemi, najczęściej na bagnach i nieużytkach, w miejscach zwanych „cillin”. Zaskakująca może być dla nas postać narratorki „Kolędy…”. Tok myślenia i sposób działania Illau nierzadko przeczy naukowej postawie, jaką powinna teoretycznie reprezentować. „Szkiełko i oko” specjalisty w dziedzinie archeologii niejednokrotnie zastępuje jej emocjonalność i bogata wyobraźnia. Taka kreacja bohaterki rozumującej niemal jak irlandzka wersja Ericha von Dänikena jest nieco niewiarygodna. Podejrzewam, iż zabieg ten posłużył autorowi do prowadzenia morderczego wątku „Kolędy…” oraz osiągnięcia odpowiednio wysokiego poziomu niesamowitości i grozy. Stąd też epatowanie opisami medycznych anomalii w odniesieniu do noworodków oraz infantylne, pseudomistyczne przemyślenia. Natchnione truizmy pojawiające się czasem w wypowiedziach bohaterów oraz nadmierne nagromadzenie grozy, a właściwie zgrozy stanowi słabszą stronę książki. Nie zdominowało to jednak walorów książki i nie przeszkadza nadmiernie w jej lekturze. „Kolęda dla umarłych” to powieść dobra na mroczne, grudniowe wieczory, nie tylko dla miłośników Zielonej Wyspy.
Orla - awatar Orla
oceniła na66 lat temu
Ślepiec z Sewilli Robert Wilson
Ślepiec z Sewilli
Robert Wilson
Jakoś tak ostatniemi czasy mam, że strasznie dużo czytam kryminałów. I mają one to do siebie, że oprócz nielicznych bardzo wyjątków, to po miesiącu, choćby mnie mieli zabić, albo wstrzyknąć lidokainę w nogę, to nie pamiętam, który był o czym. Fajnie się czyta, akcją wartka, suspens ciekawy, ale w pamięć nie zapadają. Kryminał musi być wyjątkowy, musi się wyróżniać, żebym go na dłużej zapamiętał. I ŚLEPIEC Z SEWILLI taki jest. Po pierwsze dzieje się w stolicy Andaluzji, jak sam tytuł wskazuje. Nie w Malmoo, Oslo, Sztokholmie, czy innej Islandii, tylko w jednym z najpiękniejszych zakątków Europy, gdzie jest w cholerę ciepło. Dla mnie plus wielki i fajna odskocznia. Po drugie retrospekcje w postaci dzienników ojca głównego bohatera, które przenoszą nas, nie dość że w przeszłość (jak to retrospekcje;)) ale też jeszcze bardziej na południe, czyli do powojennego marokańskiego Tangeru. Uważam, że te dzienniki są jeszcze bardziej ciekawe, niż to co dzieje się w czasie teraźniejszym, no i mają ogromny wpływ na całą fabułę. Po trzecie, główny bohater, komisarz policji to nie żaden superbohater, mistrz jujitsu szerszeń, tylko człowiek z krwi i kości, który ma swoje problemy, neurozy i psychologiczne zawirowania. Śledztwo go przerasta momentami a życie przytłacza. Ale daje radę, odkrywa po kawałku prawdę o zbrodni i o swojej przeszłości przy okazji. A wszystko to w gorącej Sewilli, gdzie jeszcze są święta, ludzie się bawią naokoło i korzystają z życia. Jedno co mnie denerwowało w tej książce, to nabożne podejście do corridy, dla mnie absolutnie bezsensownej tradycji znęcania się nad zwierzętami. No ale to Hiszpania, oni tak mają, zresztą corrida to absolutnie wątek poboczny. Jednym słowem polecam ŚLEPCA, super kryminał, czytajta, a nie zawiedzieta się.
Rafał Waliczko - awatar Rafał Waliczko
ocenił na86 lat temu
Ludzie czystego serca Susan Hill
Ludzie czystego serca
Susan Hill
"Jeśli nie wiesz co robić, najlepiej nie rób nic". Sennie było na początku. Sennie bardzo. Nawet po porwaniu chłopca nie czuło się wzrostu tempa akcji. To oczywiście moje subiektywne odczucia. I byłam nawet trochę zła. I nie wiedziałam czy aby na pewno przeczytam tę książkę, ale... Mając jakieś sto stron do zakończenia tej powieści, stwierdziłam, że nie o akcję tu chodzi. Tu chodzi o pokazanie uczuć i przemyśleń. Każde jakieś miał. Coś tam kiedyś czytałam już o takich zaginięciach. Człowiek zapada się pod ziemię i śladu po nim nie ma. Brak świadków. Czegokolwiek. Najgorsza w tym całym ogromie tragedii jest jednak niepewność. W mojej ocenie lepsza jest nawet najgorsza wiadomość niż ta pustosząca duszę niewiedza. I chyba o to w tej książce chodziło... Najbardziej szokującym momentem, a właściwie jedynym takim, był ten, w którym matka chłopca, będąc w jego pokoju, rozmyślała nad jego zaginięciem. Porównywała swoje dzieci i żałowała wręcz, że to nie córka jej zaginęła, tylko właśnie on - syn. Stwierdziła bowiem, że z zaginięciem córki jakoś by się uporała po pewnym czasie. Ze zniknięciem syna nie potrafiła sobie poradzić! Szok i niedowierzanie! Naprawdę w rodzicielskich uczuciach występują takie dysonanse?! Można kochać jedno dziecko mniej niż drugie? Nie mogę tego sprawdzić osobiście, a własnych rodziców nie chcę pytać. Chyba najzwyczajniej boję się poznać odpowiedź... "Nieodwzajemniona miłość sprawia, że ludzie działają gwałtownie".
Adolfina - awatar Adolfina
oceniła na68 lat temu
Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze Peter Lovesey
Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze
Peter Lovesey
Książka trafiła do mnie z blogosfery. Sama bym raczej jej nie kupiła, z racji, że kryminały wolę oglądać (a i tu zawsze kieruję się nie tak może nawet fabułą, jak obsadą aktorską),niż czytać. I dlatego ten gatunek literacki czytam bardzo rzadko. Tak mam od początków swego czytelnictwa i raczej się to już nie zmieni. Ale wracając do książki, muszę przyznać, że przyjemnie się ją czytało, może dlatego, że nie tylko wciągnęła mnie intryga kryminalna - chociaż niezbyt skomplikowana, to jednak ciekawie poprowadzona - ale zainteresowało mnie również tło, w jakim się akcja tego kryminału toczy. A jest nim miasteczko Bath, gdzie mieszkała i tworzyła Jane Austen, o której mówi się tu sporo, gdyż pierwszym podejrzanym w kryminalnej intrydze jest mąż ofiary, profesor wykładający na miejscowym uniwersytecie anglistykę, który otrzymał za zadanie zorganizowanie wystawy "Jane Austen w Bath". A ja, choć jej twórczość znam tylko z ekranizacji filmowych, to jednak ostatnio obejrzałam film biograficzny p.t. "Jane Austen żałuje" i dlatego miło mnie ten wątek zaskoczył. A łączy się on ściśle z intrygą kryminalną, gdyż jednym z motywów zbrodni jest kradzież listów Jane Austen, które profesor otrzymał od wdzięcznej mieszkanki Bath za uratowanie syna. Podsumowując tę krótką opinię mogę stwierdzić, że "Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze" to wdzięczna lektura, w której mamy jednego trupa (i to pięknej kobiety),zmieniających się podejrzanych oraz mało sympatycznego, ale zdeterminowanego detektywa, który - nawet, gdy przestaje nim być i zostaje odsunięty od prowadzonej sprawy - pomaga ją rozwikłać, tyle, że już nie wydziałowi kryminalnemu, a obrońcy osoby oskarżonej o zbrodnię.
natanna - awatar natanna
oceniła na75 lat temu

Cytaty z książki Morderstwo w znaku zen

Więcej
Oliver Bottini Morderstwo w znaku zen Zobacz więcej
Oliver Bottini Morderstwo w znaku zen Zobacz więcej
Więcej