Studnia Zagubionych Aniołów

Okładka książki Studnia Zagubionych Aniołów
Artur Laisen Wydawnictwo: Genius Creations fantasy, science fiction
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Wydawnictwo:
Genius Creations
Data wydania:
2015-12-19
Data 1. wyd. pol.:
2015-12-19
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379950393
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Nowa Fantastyka 436 (01/2019) Paweł Ciećwierz, Matthew Kressel, Artur Laisen, Redakcja miesięcznika Fantastyka
Ocena 6,6
Nowa Fantastyk... Paweł Ciećwierz, Ma...
Okładka książki Fantazmaty 2 Dagmara Adwentowska, Wojciech Boratyński, Rafał Cuprjak, Sylwia Finklińska, Anna Grzanek, Anna Hrycyszyn, Anna Karnicka, Tomasz Krzywik, Artur Laisen, Filip Laskowski, Marcin Moń, Maciej Musialik, Daniel Nogal, Maciej Oleszek, Michał J. Sobociński, Michał Studniarek, Magdalena Świerczek-Gryboś, Łukasz Trykowski, Dawid Wiktorski, Natalia Wójcik, Maria Zdybska
Ocena 6,3
Fantazmaty 2 Dagmara Adwentowska...
Okładka książki Fantastyka Wydanie Specjalne 3 (60)/2018 Bartek Biedrzycki, Blake Charlton, Artur Laisen, Rich Larson, Naomi Novik, Redakcja miesięcznika Fantastyka, E.J. Swift
Ocena 6,0
Fantastyka Wyd... Bartek Biedrzycki, ...
Okładka książki Nowa Fantastyka 415 (4/2017) Agnieszka Dale, Bartłomiej Dzik, Agnieszka Hałas, Artur Laisen, Ursula K. Le Guin, Ian McDonald, Marcin Mleczak, Redakcja miesięcznika Fantastyka
Ocena 6,8
Nowa Fantastyk... Agnieszka Dale, Bar...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
118
32

Na półkach:

Książka dla narzekających, że w ich życiu nic się nie dzieje i coś w otaczającym świecie nie pasuje :) Choć książka ma swoje gorsze momenty, zwłaszcza na początku, to im dalej tym przyjemniej ;) Trzymam kciuki za Pana Artura, by wkońcu wydał drugi tom :)

Książka dla narzekających, że w ich życiu nic się nie dzieje i coś w otaczającym świecie nie pasuje :) Choć książka ma swoje gorsze momenty, zwłaszcza na początku, to im dalej tym przyjemniej ;) Trzymam kciuki za Pana Artura, by wkońcu wydał drugi tom :)

Pokaż mimo to

avatar
471
223

Na półkach: , , , ,

Tytuł recenzowanej powieści przywodzi na myśl historię tajemniczą i intrygującą. I jeśli mam być szczera, to głównie dzięki temu postanowiłam przeczytać najnowszą powieść Artura Laisena. O ile mam dość wampirów i wilkołaków w mnogich odsłonach, tak historie aniołów dalej mnie ciekawią. Moją ciekawość podsycił dodatkowo fragment książki, znajdujący się na stronie wydawnictwa. Liczyłam na mroczną i nietuzinkową historię. Dostałam... no właśnie, co ja w ogóle dostałam?

Joanna i Kinga, mimo że są kuzynkami, całkowicie się od siebie różnią. Joanna jest osobą twardo stąpającą po ziemi. Ma dobrą pracę i ambitne plany na przyszłość. Kinga to typowa marzycielka, ciągle poszukująca siebie. Pewne zdarzenie rozpoczyna splot dziwnych wydarzeń w życiu kobiet. W końcu, wraz z niedawno poznanymi Michałem i Tomkiem, trafiają do innego świata ­- Hamanu, gdzie, jak się okazuje, ich historie dopiero mają swój początek.

Powyższy opis to jedynie nakreślenie jednego z wątków. Książka jest bardzo wyjątkowa pod względem fabularnym - ­ jest w niej wiele wątków, czasem skonstruowanych lepiej, czasem gorzej, które są praktycznie tak samo ważne jak wspomniany powyżej. I już na początku powieści widać, że w przyszłości splotą się one i stworzą jedną zadziwiającą całość.

Najciekawsza jest historia Tomka, będącego chyba najmniej powiązanym z pozostałą trójką, ponieważ tak naprawdę historie Joanny, Kingi, Michała i Tomka w pewnym momencie rozgałęziają się i zaczynają tworzyć całkowicie odmienne opowieści. Towarzysząc mężczyźnie, możemy spodziewać się wszystkiego. Jest dużo akcji, mrocznych wydarzeń i kilka magicznych istot!

"Gdyby myśli miały kształt, ta przypominałaby czteroramienną martwą rozgwiazdę, wirująca powoli wokół własnej osi. Gdyby potrafiły wydawać dźwięk, ta napełniłaby powietrze głuchym, modulowanym warkotem. Gdyby zajmowały miejsce, ta przez chwilę tkwiłaby zawieszona wysoko ponad światem."

Bardzo interesująca jest także historia Astronoma ze Szklanej Wieży, która zajmuje znaczącą część książki. Astronom jest osobą śledzącą splątane linie losów różnych osób i ich alternatywne wersje. Obserwuje on różnorodne opowieści, jednak tylko trzy razy sam stał się ich bohaterem. I właśnie teraz opowiada nam jedną z nich. Muszę przyznać, że opowieści Astronoma są ciekawymi fragmentami powieści z kilku powodów. Po pierwsze - zawsze znajduje się w nich magia. Gdy wydarzenia miały miejsce w naszej rzeczywistości, często dopadała mnie nuda. Z utęsknieniem czekałam na powrót do świata tego tajemniczego mężczyzny i jego opowieść. Drugim powodem jest to, że Astronom zwraca się bezpośrednio do nas, czytelników, co potęguje uczucie ciekawości świata, o którym on nam opowiadał i stwarza chęć lepszego poznania mężczyzny.

Powieść Artura Laisena jest furtką do dalszych wydarzeń. Nie ma w niej zbyt żwawej akcji ani dynamicznych opisów. Pierwszy tom serii Teraia ma jedynie zapoznać nas z tym światem i opowiedzieć wstęp do historii młodych warszawiaków. Podoba mi się sam pomysł, jednak co do wykonania mam trochę ale... Miał być to, w moim rozumowaniu, tom informacyjny, mający nas wprowadzić w tę historię, jednak znajdujemy tu zbyt dużo rozbudowanych (i czasem nieistotnych) opisów sytuacji, a za mało konkretów. Nieco bardziej jest rozbudowana historia Hamanu, aczkolwiek informacje dalej są skąpe i... po prostu chcę dowiedzieć się więcej o tym intrygującym świecie, z którym zapoznałam się tak pobieżnie.

"[...] każde pytanie zawiera w sobie odpowiedź. Lecz któż z nas potrafi na czas zadać właściwe pytanie?"

Największym atutem książki jest styl autora. W większej części powieści (czyli pomijając niektóre, wcześniej wspomniane, opisy) jest on lekki, przystępny i dopasowany do jej treści. To właśnie dzięki niemu Studnię Zagubionych Aniołów czyta się szybko i nie do końca ciekawa fabuła nie jest przeszkodą, by książkę pochłonąć w kilka dni.

Jeśli chodzi o kreację bohaterów, to muszę przyznać, że niezbyt mi się podoba. Jedną z głównych bohaterek, Kingę, poznajemy zbyt pobieżnie. Występuje ona jedynie w kilku scenach, które praktycznie nie mówią nic o jej charakterze. Za to Michał o ile był obojętny podczas wydarzeń w świecie rzeczywistym, tak jest nie do zniesienia po przeniesieniu się do fantastycznej rzeczywistości. Wysoki rangą biznesmen zachowuje się jak rozkapryszone i rozchwiane emocjonalnie dziecko. Jest to bardzo irytujące. Najlepiej poznajemy Joannę i Tomka. Ona - kobieta piękna i awangardowa, która została postawiona przed nie lada wyzwaniem, pochłonięta przez miliony sprzecznych emocji. On - mężczyzna, którego życie zawaliło się, posiadający w sobie coś mrocznego i tajemniczego. Podobało mi się, że oboje mieli wspólne cechy i trudną przeszłość - i w jej, i w jego życie wkroczył chaos jeszcze przed podróżą do Hamanu. Jednak... to nie wystarczyło, bym ich polubiła. Zabrakło mi w tych postaciach życia, iskierki, która sprawiłaby, że nie będą papierowe. Ponadto liczyłam na trochę bardziej rozbudowane profile psychologiczne wszystkich postaci, albo chociaż głównych bohaterów.

Mam mieszane uczucia co do tej powieści. Z jednej strony zaintrygowała mnie, z drugiej miała wiele minusów. Czy ją polecam? Tak, jeśli jesteście ciekawi czegoś tajemniczego i lekkiego, po czym będziecie mieli ogromny niedosyt. Jeśli jednak liczycie na fantastykę wysokich lotów, to srogo się zawiedziecie. Ktoś, kto często zaczytuje się w tym gatunku szybko odnajdzie w książce wiele minusów, które mogą sprawić, że powieść Laisena zwyczajnie mu się nie spodoba.

Tytuł recenzowanej powieści przywodzi na myśl historię tajemniczą i intrygującą. I jeśli mam być szczera, to głównie dzięki temu postanowiłam przeczytać najnowszą powieść Artura Laisena. O ile mam dość wampirów i wilkołaków w mnogich odsłonach, tak historie aniołów dalej mnie ciekawią. Moją ciekawość podsycił dodatkowo fragment książki, znajdujący się na stronie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1280
163

Na półkach: , , , ,

Do Astronoma ze Szklanej Wieży przybywają goście zaniepokojeni zbliżaniem się komety zwiastującej wielkie zło. Razem próbują ustalić plan, który pozwoliłby na odwrócenie losów świata. W tym samym czasie w innym wymiarze; nad znaną nm Ziemią zawisa Wielkie Oko i powołuje do działania swoich wysłanników. Ich jedynym celem jest zabicie Joanny, która akurat wybrała się w gościnę do rodziny wraz ze swoją kuzynką Kingą. Ta ostatnia wciąż poszukuje swojej drogi życiowej poprzez wypróbowywanie różnych religii i filozofii. Dlatego też objawienie, którego obie doznają na drodze bierze za znak od swojej prywatnej Istoty Wyższej, która chciała przekazać jej, że została wybrana do wypełnienia misji. Żaden z bohaterów nie ma jeszcze pojęcia, że niedługo wszystko, co znają stanie się nieaktualne.

Całość recenzji pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/studnia-zagubionych-aniolow/

Do Astronoma ze Szklanej Wieży przybywają goście zaniepokojeni zbliżaniem się komety zwiastującej wielkie zło. Razem próbują ustalić plan, który pozwoliłby na odwrócenie losów świata. W tym samym czasie w innym wymiarze; nad znaną nm Ziemią zawisa Wielkie Oko i powołuje do działania swoich wysłanników. Ich jedynym celem jest zabicie Joanny, która akurat wybrała się w...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
746
184

Na półkach: , , , , , ,

Po "CK Monogatari" spodziewałam się po tym autorze bardzo dobrego prowadzenia wątków obyczajowych i rzeczywiście: z czytanych przeze mnie ostatnio polskich powieści rozgrywających się (przynajmniej w jakiejś warstwie) we współczesnej Polsce "Studnia Zagubionych Aniołów" - jak wcześniej "CK Monogatari" - wydaje mi się najbardziej trafna.

Chciałam w pierwszej chwili napisać, że wątki obyczajowe podobają mi się tu bardziej niż fantastyczne, co w zależności od dalszego rozwoju serii mogłoby autora albo ucieszyć, albo zmartwić. Jednak przeanalizowałam wrażenia: i nieprawda! I tajemnicza mroczna siła pojawiająca się w naszej rzeczywistości, i Astronom, i porywająca epickim rozmachem scena otwierająca (oraz to jak później wielokrotnie wracają jej echa i legendarne przekształcenia), a także końcowe wydarzenia w koszmarnym lesie - to wszystko przecież też bardzo mi się podobało, a studnia białego blasku - niewątpliwie miała swój klimat.

Okazało się, że to fragmenty wchodzenia w rzeczywistość Snu, pierwszego odnajdywania się w niej mnie zniechęciły - może po prostu dlatego, że nie przepadam za tym motywem (przejścia do świata snu/baśni), więc nie umiałam docenić tego, co dla jego miłośników jest właśnie przyjemne w lekturze: przestawiania się bohaterów na inny sposób myślenia. Dlatego przez pewien czas miałam wrażenie, że autor uczynił świat rzeczywisty ciekawszym niż mityczny! No ale jednak przypomniałam sobie teraz zwłaszcza prolog - i pozostaje mieć nadzieję, że ciąg dalszy cyklu będzie równie interesujący.

Na pewno tworząc współczesnych bohaterów, w których można UWIERZYĆ, autor sprawił, że mam ochotę tropić ich w świecie, do którego dopiero będzie mnie musiał do końca przekonać.

Po "CK Monogatari" spodziewałam się po tym autorze bardzo dobrego prowadzenia wątków obyczajowych i rzeczywiście: z czytanych przeze mnie ostatnio polskich powieści rozgrywających się (przynajmniej w jakiejś warstwie) we współczesnej Polsce "Studnia Zagubionych Aniołów" - jak wcześniej "CK Monogatari" - wydaje mi się najbardziej trafna.

Chciałam w pierwszej chwili napisać,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
397
81

Na półkach:

Z każdą kolejną książką polska autora jestem coraz bardziej przekonana, że mamy w dzisiejszych czasach pisarzy na miarę tych dawnych. Mamy świetnych klasyków, a dzisiejsze czasy rodzą niesamowitych fantastów - między innymi Martę Kisiel, Jakuba Ćwieka, a teraz i również Artura Laisena - z których każdy ma w sobie coś niesamowicie pociągającego i unikalnego. W przypadku dwóch pierwszych pisarzy wiecie już, co w nich pokochałam, a teraz powinnam wam powiedzieć, co przemówiło do mnie w prozie Laisena - właściwie to wszystko począwszy od stylu poprzez bohaterów a kończąc na świecie przedstawionym.

Studnia Zagubionych Aniołów to zaledwie powolny wstęp do dużo większej całości, ale jest tak niesamowicie zbudowany, że już w tej chwili nie mam wątpliwości, że będzie to coś niesamowitego, co powinno wzburzyć rynkiem wydawniczym i na długo pozostać w sercach czytelników, a już na pewno moim.

Artur Laisen dokładnie i misternie, niemal jak farmaceuta czy saper, knuje intrygę rozgrywającą się na kartach pierwszego tomu serii Teraia. Na samym początku autor zasypuje nas przemyślanym, ale jednak nieco chaotycznym zwitkiem wielu punktów widzenia, które z czasem zaczynają się zazębiać. Jednocześnie do samego końca nie wyjawia wszystkiego, co chwila zaskakując nas nowymi informacji. Nie zdziwię się, jeśli właśnie przez nich książka ta skojarzy wam się z kultowymi Opowieściami z Narnii C.S. Lewisa, jednak z ręką na sercu mogę obiecać, że jest to coś zupełnie innego i oryginalnego. Owszem, występuje motyw przepowiedni i zagrożenia w jednym z równoległych światów - oba są genialnie wykreowane, choć drugiego zaznałam zdecydowanie zbyt mało - w których rozgrywa się akcja, ale Studnia Zagubionych Aniołów to historia skierowana do starszego, bardziej wprawionego czytelnika, który w książkach szuka już nie tylko i wyłącznie rozrywki oraz zapełnienia wolnego czasu. Początkujący mógłby przestraszyć się szczegółowego, bogatego oraz niekiedy lekko poetyckiego języka.

Z niektórymi bohaterami trudno się zżyć, ponieważ równie szybko, jak się pojawili tak szybko znikają. Sama nie do końca jeszcze wiem, co sądzić nawet o postaciach. Na pewno każdy z nich jest inny - Joanna i Tomasz twardo stąpają po ziemi, starając się ukryć swoją delikatność, ale na swój własny sposób Kinga to niepoprawna i przesądna marzycielka, a Michał jest... dość tajemniczy i na pewno mocno w tym wszystkim namiesza, choć nie przewiduję w którą stronę. Poza nimi polubiłam również bardzo opiekuńczego i dojrzałego kuzyna dziewczyn, Krzysztofa, i mam nadzieję, że pojawi się jeszcze w późniejszych częściach cyklu.

Książka Artura Laisena pozostawiła mnie z wielkim znakiem zapytania oraz wieloma przemyśleniami w głowie, na które sama nie jestem w stanie sobie odpowiedzieć. Pozostaje mi tylko niecierpliwe oczekiwanie na kolejne tomy serii Teraia.

Z każdą kolejną książką polska autora jestem coraz bardziej przekonana, że mamy w dzisiejszych czasach pisarzy na miarę tych dawnych. Mamy świetnych klasyków, a dzisiejsze czasy rodzą niesamowitych fantastów - między innymi Martę Kisiel, Jakuba Ćwieka, a teraz i również Artura Laisena - z których każdy ma w sobie coś niesamowicie pociągającego i unikalnego. W przypadku...

więcej Pokaż mimo to

avatar
535
180

Na półkach: ,

http://asafewarmplacewithbooks.blogspot.com/2016/03/czworo-w-krainie-czarow-studnia.html

Czytając fantasy nie sposób czasem nie pomyśleć, że właściwie to o wiele lepiej żyłoby nam się w świecie, o którym mowa w książce. Nie liczą się w tym przypadku rzeczy takie jak wojny i rozmaite inne tragedie dziejące się na fantastycznym lądzie, często w skali, którą trudno przełożyć na jakiekolwiek wydarzenia u nas – w końcu jak często zdarza się nam upadek cywilizacji, eliminacja całej rasy, powstanie nowej bądź wielka międzywymiarowa bitwa? Ważne są inne różnice: ludzka mentalność, dawniejszy, wyidealizowany do granic możliwości obraz stosunków międzyludzkich oraz… magia. Coś, czego brakuje wokoło, a co bardzo umiliłoby życie. Pamiętam dobrze, że gdy byłam o wiele młodsza, przeczytałam u Andre Norton o bramach, które miały przenosić zbłąkanych wędrowców do świata, do którego pasowaliby najlepiej bądź tego, w którym są potrzebni. Takie rzeczy działały w dwie strony, ale czy któryś z bohaterów chciał wracać? Lubiłam wtedy myśleć, że przypadkowo spotkane specyficzne formacje skalne lub stare, powyginane drzewa znaczą właśnie takie miejsca. Nadal jednak jestem w tym samym paskudnie przyziemnym miejscu, a jedyną formą portalu do innej (lepszej? Na pewno ładniejszej…) rzeczywistości pozostają książki. A wspomnienia te wróciły do mnie dzięki Arturowi Laisenowi i jego „Studni Zagubionych Aniołów”.

Wydarzenia w książce rozgrywają się w dwóch równoległych światach: współczesnym nam (Warszawa i okolice) oraz bardziej średniowiecznym, magicznym (Haman). Joanna, Tomasz, Kinga i Michał to grupka przyjaciół – część z tych znajomości zostaje nawiązana już w trakcie akcji – z których każde ma inne wykształcenie oraz pogląd na życie. Spotykają się na przyjęciu – a raczej luźnej domówce, urodzinach Tomka i początkowo nie darzą się zbytnią sympatią, raczej badając się na gruncie towarzysko-randkowych podchodów. W tym samym czasie w Hamanie rozgrywają się dramatyczne wydarzenia, a grupka ludzi z magiem Istharionem na czele decydują się na krok, który już kiedyś podjęto, a który przyniósł ich światu wielką zmianę: sprowadzić wybraną osobę z innego wymiaru. We wszystko miesza się jednak jeszcze jedna siła, zdecydowana powstrzymać obcego przed przeniesieniem się.

Zaczyna się od dość mocnego akcentu, bo wspomniany wcześniej czarownik, Astronom z T’araf jest postacią nie dość, że enigmatyczną, to jeszcze kierującą się dość nieoczywistymi pobudkami. Nawet pomijając jego osobę, ciekawą cechą książki jest to, że właściwie trudno powiedzieć na tym etapie, kto jest postacią jednoznacznie złą, chociaż pewne mroczne cechy przejawia wiele z pojawiających się w czasie akcji osób. Taki układ sprawia, że gdy docieramy do tych, którzy jednoznacznie dobrzy powinni być – bądź mieli, a może nie? – wydaje się, że coś nie pasuje. Coś zgrzyta. Nie może być tak pięknie. Niejednoznaczność sytuacji i osób stwarza jednak wiele możliwości do wykorzystania – na przyszłość. „Studnia Zagubionych Aniołów” jest bowiem częścią pierwszą cyklu „Teraia”, który, jeśli patrzeć po tym, jak rozwija się akcja, może liczyć więcej niż dwa czy trzy tomy. Czy tak będzie rzeczywiście? Tylko autor to wie.

Wracając do bohaterów, czwórka współczesnych gra póki co główne role. Odrobinę brak mi w tej całości uzupełnienia z Hamanu jako przeciwwagi w kwestii wartości czy zwyczajów, lekki tego posmak dają jedynie ci epizodyczni, a jest ich dużo. Z postaci pierwszoplanowych bardzo wyróżnia się Tomasz zwany Arielem, jako ktoś, kto obcy kraj przemierza trochę z przypadku i samotnie, to on jednak wydaje się najbardziej pasować do zastanej rzeczywistości. Tomasz jest też osobą, którą autor potraktował najlepiej, opisując go najbardziej szczegółowo. Muszę przyznać, że chętnie śledziłam jego poczynania i, póki co, pozostaje moim ulubieńcem. Trochę gorzej ma się rzecz z resztą: Joanna i Kinga to klasyczne do bólu przyjaciółki, oczywiście przeciwieństwa z charakteru i nie tylko, ale jedna za drugą skoczyłaby w ogień. Stają się o wiele bardziej interesujące już po przymusowej „zmianie środowiska”, kiedy ich przeciwstawne cechy dają o sobie znać w zupełnie innym pojmowaniu obcego im miejsca. No i zostaje Michał. Ten jest trochę… obcy. Jedyny, któremu nie za bardzo podoba się sytuacja, w jakiej się znalazł, czemu nie sposób się zresztą dziwić, wziąwszy pod uwagę fakt, jak został „skłoniony” do udziału w niej. Budzi pewnie podejrzenia co do roli, jaką przyjdzie mu jeszcze odegrać, ale to jeszcze przed nami… Dajmy się zaskoczyć. Otwarta pozostaje też kwestia przeznaczenia każdego z bohaterów, jako że planowany był jeden, a wyszła czwórka. Kto jest tym wybranym, któremu przyjdzie się zmierzyć z nieznanymi zagrożeniami obcego wymiaru? Rzecz nie jest tak oczywista, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka.

Okazji do zaskoczenia zapewne nie braknie, jako że „Studnia…”, jak już wspominałam, wydaje się być jedynie wstępem do czegoś większego. Przypomina mi to „Archiwum Burzowego Światła” Sandersona, którego akcja rozwijała się jeszcze wolniej i stopniowo, doprowadzając niejednokrotnie do zniecierpliwienia, suto jednak wynagrodziła wszelkie niedogodności, kiedy przyszedł na to czas. Obie książki różnią się, co prawda, w bardzo wielu punktach i nie postawiłabym ich obok siebie na półce „Cudowności fantastyki”, sądzę jednak, że i Laisen ma dużo do powiedzenia o świecie, którzy stworzył i w który dopiero zaczął czytelnika wprowadzać. Haman jest duży i wyraźnie inspirowany Dalekim Wschodem, klimat orientalnych tawern oddany został po prostu przepysznie i zdecydowanie jestem chętna na więcej. Trochę inaczej rzecz się ma ze Świętą Górą Dnia. Tu wrażenia mam znowu mieszane, bo z jednej strony miejsce to jest tak wyraźnie buddyjskie z całą mistyczno-metaforyczną otoczką aż miło, a z drugiej… tragicznie wpływa na akcję, wprowadzając moment statycznego, sennego nastroju, z którego trudno się później otrząsnąć.

„Studnia Zagubionych Aniołów” jest książką, która opatrzona została jedną z najładniejszych okładek, jakie miałam okazję widzieć w przypadku pozycji z polskiego rynku. Minimalizm kształtów i kolorów wyszedł tu wyjątkowo na plus, przyciągając wzrok bez potrzeby stosowania bardziej agresywnych zabiegów. Zaskakujące jest to, jak wyróżnia się ta pozycja, ustawiona w rzędzie z paroma innymi, standardowo kolorowymi do przesady okładkami. Jeśli tylko reszta serii będzie z nią kompatybilna (ale nie identyczna), to całość będzie się wyjątkowo dobrze widziało na półkach.

Ostatecznie Laisen w tym wydaniu odrobinę mnie zaskoczył. Po przeczytaniu „CK Monogatari” spodziewałam się czegoś podobnego pod względem żywości akcji, tymczasem obie książki są od siebie bardzo różne, łączy je może jedynie pewien orientalny smaczek. „Studnia” to, przede wszystkim, wiele więcej mistycyzmu, skupia się mniej na wydarzeniach, a bardziej – przynajmniej w znacznej części pierwszego tomu - na przeżyciach natury wewnętrznej towarzyszących przemianom bohaterów przeniesionych w zupełnie inny wymiar. Czy to źle? Z całą pewnością nie, chociaż osoby przywykłe do szybko rozwijającej się akcji mogą czuć się początkowo zagubione. Dla mnie jednak drugie dzieło Laisena jest książką, której stanowczo warto dać szansę i będę z niecierpliwością czekać na kontynuację.

http://asafewarmplacewithbooks.blogspot.com/2016/03/czworo-w-krainie-czarow-studnia.html

Czytając fantasy nie sposób czasem nie pomyśleć, że właściwie to o wiele lepiej żyłoby nam się w świecie, o którym mowa w książce. Nie liczą się w tym przypadku rzeczy takie jak wojny i rozmaite inne tragedie dziejące się na fantastycznym lądzie, często w skali, którą trudno przełożyć...

więcej Pokaż mimo to

avatar
982
977

Na półkach: ,

Książka rozpoczyna się odwołaniem do tęsknoty i obrazem jakiejś legendarnej bitwy o mitycznym charakterze. Potem pojawiają się postacie ze świata realistycznego, m. in. dziennikarka Joanna, prawnik Tomasz, biznesmen Michał, ale także osiłek o pseudonimie Kopyto, tworzą interesującą galerię bohaterów doświadczających kontaktu z potężną mocą nieoczekiwanie przenikającą myśli i wyobraźnię, kierującą w inną sferę.

W drugiej płaszczyźnie powieści pojawia się Świat Błękitu, Mroczna Gwiazda, Jeździec o niezwykłych możliwościach, Światło, Struktura i Esencja - wartości dostrzegane tylko przez nielicznych, dość charakterystyczne elementy utworów fantasy lub science-fiction.

Fabuła jest dość intrygująca, kolejne rozdziały przenoszą czytelnika do różnych warstw świata przedstawionego: od zdarzeń prawdopodobnych po fantastyczne przenikanie się myśli i obrazów wewnętrznych. A nad wszystkim krąży długo nieujawniające się zagrożenie ze strony potężnej siły sprzed nieokreślonego czasu.

Książka dla miłośników gatunku...
ZJ
źródło: osemkowyklubrecenzenta.blogspot.com

Książka rozpoczyna się odwołaniem do tęsknoty i obrazem jakiejś legendarnej bitwy o mitycznym charakterze. Potem pojawiają się postacie ze świata realistycznego, m. in. dziennikarka Joanna, prawnik Tomasz, biznesmen Michał, ale także osiłek o pseudonimie Kopyto, tworzą interesującą galerię bohaterów doświadczających kontaktu z potężną mocą nieoczekiwanie przenikającą myśli...

więcej Pokaż mimo to

avatar
474
319

Na półkach: , ,

Długo zbierałam się, aby cokolwiek napisać o tej książce. Po pierwsze było to spowodowane moim kiepskim stanem zdrowia, a po drugie jeszcze nie spotkałam się z książką, po której miałabym tak mieszane uczucia.

Kilka słów o fabule. Mamy czwórkę bohaterów: Joannę, Kingę, Tomasza i Michała, którzy pewnego dnia zostają przeniesieni do rzeczywistości, o której wcześniej nie mieli zielonego pojęcia. Nie wiedzą, dlaczego to właśnie oni są wybrańcami i jaki cel ma ich misja. Na domiar złego Światowi Błękitu grozi niebezpieczeństwo. Zbliżająca się kometa może oznaczać powrót Mrocznej Gwiazdy, czyli tajemniczego, legendarnego Demona. Bohaterowie podejmują wyzwanie. Każdy z nich musi znaleźć swoją opowieść. Uwięzieni w Studni Zagubionych Aniołów Jeźdźcy Światła czekają...

Ciężko mi opisać moje wrażenia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony bardzo ciekawy pomysł na fabułę, a z drugiej nie do końca najlepsze wykonanie. Mam wrażenie, że autor chciał stworzyć naprawdę złożoną rzeczywistość (w zasadzie więcej niż jedną rzeczywistość), ale niestety, w efekcie doświadczyłam niemałego chaosu, który przyczynił się do tego, że bardzo trudno czytało mi się tę książkę. Nie byłam w stanie się skupić w trakcie lektury, przez co czytanie nie sprawiało mi przyjemności. Raz świat realny, za moment wstawka Astronoma i zupełnie inny wymiar. Sen przeplatany z rzeczywistością. Naprawdę trudno było mi się w tym wszystkim połapać.

Prawdę powiedziawszy, kiedy zobaczyłam tytuł "Studnia Zagubionych Aniołów", spodziewałam się, że właśnie o nich będę czytać. Swego czasu bardzo lubiłam powieści, w których pojawiały się anioły. Sądziłam, że w tym wypadku one również wystąpią, ale niestety, zabrakło tutaj wyczekiwanych przeze mnie tych tradycyjnych skrzydlatych postaci. Oczekiwałam także wizualizacji raju, piekła, czyśćca, ale tego także nie doświadczyłam, czego bardzo żałuję.

Z bohaterami też za bardzo się ne zżyłam. Ewentualnie Tomasz zyskał moją małą sympatię. Wydawał mi się najbardziej wyrazisty ze wszystkich postaci. Jego przygody w fantastycznym świecie były zdecydowanie najlepsze. Michał z kolei w ogóle do mnie nie przemówił. Nie lubię takich aroganckich i zarozumiałych ludzi. W zasadzie ciężko powiedzieć, jaką rolę odgrywał on w całej historii. Kinga chyba najmniej mi się spodobała. Jej głównym celem było poczucie metafizycznego wypełnienia. Dla mnie to osoba, która nawet w realnym świecie bujała w obłokach. Absolutnie nie przekonała mnie do siebie. Z Joanną sprawa miała się już nieco lepiej. Podobnie, jak w przypadku Tomasza, widać, że bohaterka również była bardziej wyrazista niż pozostali. Osobiście najbardziej spodobał mi się motyw z różą, kiedy jakoś nie mogłam oprzeć się wspomnieniom "Małego Księcia".

Powtórzę po raz kolejny, że bardzo trudno ocenić mi tę powieść. Sam pomysł przenoszenia bohaterów do odmiennej rzeczywistości, by wykonali jakieś ważne zadanie, jest bardzo dobry, ale niweluje to wprowadzony chaos. Czytelnik może się pogubić przez fragmenty, po przeczytaniu których nie sposób postawić sobie w głowie pytania: "Ale o co chodzi?". To właśnie główny powód, dla którego "Studnia Zagubionych Aniołów" nie przypadła mi do gustu. Niemniej jednak fani fantastyki znajdą tutaj coś dla siebie, chociaż niestety, mogą się zniechęcić zbyt zawiłą, dezorientującą fabułą.

http://fascynacja-ksiazka.blogspot.com/2016/03/studnia-zagubionych-anioow-artur-laisen.html

Długo zbierałam się, aby cokolwiek napisać o tej książce. Po pierwsze było to spowodowane moim kiepskim stanem zdrowia, a po drugie jeszcze nie spotkałam się z książką, po której miałabym tak mieszane uczucia.

Kilka słów o fabule. Mamy czwórkę bohaterów: Joannę, Kingę, Tomasza i Michała, którzy pewnego dnia zostają przeniesieni do rzeczywistości, o której wcześniej nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
965
111

Na półkach: ,

Fantasy w schemacie „otwartych drzwi” – kiedy ktoś z naszego świata zostaje jakimś sposobem przeniesiony do świata fantastycznego – od dłuższego czasu nie jest szczególnie popularna (zdaje się, że mniej więcej o czasu, kiedy Tolkien „uprawomocnił” kompletnie autonomiczne światy fantasy). Sama, mówiąc szczerze, nie przepadam za tą konwencją, choć nie byłabym w stanie powiedzieć, dlaczego właściwie. Niemniej, kiedy wydawnictwo Genius Creations zapowiedziało pierwszy tom planowanego cyklu Artura Laisena, koncepcja wydała mi się na tyle interesująca, żeby z książką zapoznać się bliżej.

Mam z tą książką pewien problem. Bowiem cała „Studnia Zagubionych Aniołów”, przez 385 stron jest tylko wstępem do czegoś większego. W dodatku dość wolno rozwijającym się wstępem. Wszystkie wątki, jakie autor utworzył albo ciągle pozostają otwarte, albo ich zamknięcie pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi (i właściwie jest deklaracją początku zupełnie nowych wątków). Wątek okołowarszawski (że tak go nazwę) zabiera więcej miejsca, niż jesteśmy przyzwyczajeni oczekiwać po fantastyce tego typu. Nie to, żeby nic się w nim nie działo, ale.. no, nie wiem, jak wy, ale ja zawsze z utęsknieniem czekam, aż bohaterowie przeniosą się do fantasylandu.

Całość tekstu tutaj: http://kronikaksiazkoholika.blogspot.com/2016/01/studnia-zagubinych-anioow-artur-laisen.html

Fantasy w schemacie „otwartych drzwi” – kiedy ktoś z naszego świata zostaje jakimś sposobem przeniesiony do świata fantastycznego – od dłuższego czasu nie jest szczególnie popularna (zdaje się, że mniej więcej o czasu, kiedy Tolkien „uprawomocnił” kompletnie autonomiczne światy fantasy). Sama, mówiąc szczerze, nie przepadam za tą konwencją, choć nie byłabym w stanie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
784
245

Na półkach: ,

Niezła powieść, ale nie podoba mi się sposób opowiadania, w którym pojawia się dużo abstrakcji i niewiele mówiących fragmentów. Pomysłowi na świat brakuje solidnych fundamentów, przez co historia wydaje się trochę ulotna i nierealistyczna - widać to szczególnie, gdy poruszane jest choćby zagadnienie podróżowania między światami albo cokolwiek magicznego. Poza tym w fabule można byłoby pominąć kilka nieistotnych postaci, a bardziej się skupić na czwórce bohaterów, która także na razie nie zachwyca (zwłaszcza dotyczy to Kingi, zachwycającej się wszystkim nowym do przesady).

Akcja umiejscowiona w fantastycznej krainie spisywała się lepiej (głównie mam tu na myśli wątek Tomasza - przez chwilę było to naprawdę dobre fantasy w klasycznym wydaniu), co daje nadzieję, że następne tomy będą lepsze. Niestety, rozpoczęty sposób opowiadania może sprawić, iż poprawa będzie trudna. Na pewno liczę przede wszystkim na ciekawsze prezentowanie różnych postaci, ewentualnie skupienie się tylko na czwórce protagonistów.

Więcej na: http://gexe.pl/ksiazki/art/5193,studnia-zagubionych-aniolow

Niezła powieść, ale nie podoba mi się sposób opowiadania, w którym pojawia się dużo abstrakcji i niewiele mówiących fragmentów. Pomysłowi na świat brakuje solidnych fundamentów, przez co historia wydaje się trochę ulotna i nierealistyczna - widać to szczególnie, gdy poruszane jest choćby zagadnienie podróżowania między światami albo cokolwiek magicznego. Poza tym w fabule...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Artur Laisen Studnia Zagubionych Aniołów Zobacz więcej
Artur Laisen Studnia Zagubionych Aniołów Zobacz więcej
Artur Laisen Studnia Zagubionych Aniołów Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd