rozwińzwiń

Marsz Radetzky'ego

Okładka książki Marsz Radetzky'ego autora Joseph Roth, 9788378660651
Okładka książki Marsz Radetzky'ego
Joseph Roth Wydawnictwo: Austeria Seria: Dzieła zebrane [Joseph Roth] powieść historyczna
441 str. 7 godz. 21 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Seria:
Dzieła zebrane [Joseph Roth]
Data wydania:
2015-04-07
Data 1. wyd. pol.:
1977-01-01
Data 1. wydania:
2019-01-01
Liczba stron:
441
Czas czytania
7 godz. 21 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378660651
Tłumacz:
Wanda Kragen
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Marsz Radetzky'ego w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Marsz Radetzky'ego



książek na półce przeczytane 1597 napisanych opinii 1257

Oceny książki Marsz Radetzky'ego

Średnia ocen
7,8 / 10
281 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Marsz Radetzky'ego

avatar
10
7

Na półkach:

Wzruszają powieść o relacjach ojca z synem, o blasku monarchii Habsburskiej oraz po prostu o przemijaniu. Zdecydowanie polecam.

Wzruszają powieść o relacjach ojca z synem, o blasku monarchii Habsburskiej oraz po prostu o przemijaniu. Zdecydowanie polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
11
10

Na półkach: ,

A jeśli znowu stoimy u progu wielkiej masakry, która zaleje rzekami krwi gnijący Stary Kontynent, a jeśli teraz do gardeł rzucimy się sobie, kierując się nie tylko kryteriami narodowymi i klasowymi, lecz także płciowymi i metrykalnymi? Oczyma wyobraźni widzę już siebie jako zniedołężniałego starca, czyli lada moment, kąsającego w desperacji młodzianków, którzy siłowo chcą przeprowadzić na mnie dobrowolną eutanazję. Jeśli istotnie dojdzie do takich drastycznych scen, których efektem będą stosy ciał, to z pewnością Unia Europejska dorobi się swojej rzewnej apologii na miarę monarchii austro-węgierskiej w „Marszu Radetzky'ego”. Rzewnej, bo odwołującej się do symbolicznych czy też niematerialnych wartości, np. utraconego ładu (nie zielonego, tylko takiego ogólnego). Oczywiście banalna apologia, podyktowana wdzięcznością za finansowanie ze środków unijnych, jest na porządku dziennym od lat, a Polacy są w niej szczególnie biegli, nie ma w tym jednak jeszcze sentymentu, tej melancholijnej aury, która spowija powieść Józefa Rotha. To się dopiero pojawi po tej wielkiej masakrze, która nas czeka i która brutalnie oddzieli jedną epokę od drugiej – epokę bezmyślnej niewinności od epoki bezmyślnej drapieżności. Straszny czas, przez który nieliczni przejdą, skłoni ich do idealizacji nieodległej przeszłości, ociepli w ich pamięci unijnych biurokratów i ich beztroskie, ideologiczne zacietrzewienie, może jakiś nowy Robert Makłowicz powiesi sobie nawet na ścianie portret Ursuli von der Jelen. Może nawet ja to zrobię, jeśli, rzecz jasna, nie będę jedną z ofiar masakry. Przegiolem co? To się jeszcze okaże.

---

Książka może przypaść do gustu ludziom, których wyobraźnię nader mocno zajmują umieranie, rozpad, upadek, rozkład, odchodzenie, znikanie, zanikanie, dezintegracja, staczanie się itd., tyle że bez turpizmu i naturalizmu. Jako że należę do grupy osób, którym zjawiska tej natury są istotnie bliskie, przyjąłem powieść Rotha z otwartym sercem, i to mimo tego, że autor raczył był obdarzyć naiwnym sentymentem twór cokolwiek sztuczny i o krótkim terminie ważności – monarchię austro-węgierską.

A jeśli znowu stoimy u progu wielkiej masakry, która zaleje rzekami krwi gnijący Stary Kontynent, a jeśli teraz do gardeł rzucimy się sobie, kierując się nie tylko kryteriami narodowymi i klasowymi, lecz także płciowymi i metrykalnymi? Oczyma wyobraźni widzę już siebie jako zniedołężniałego starca, czyli lada moment, kąsającego w desperacji młodzianków, którzy siłowo chcą...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
179
75

Na półkach:

Monumentalna i piękna to powieść o rodzie von Trotta w upadającym Cesarstwie austro-węgierskim.
Opowieść historyczna i psychologiczna, zarówno o tamtych czasach, jak i uniwersalnie o trudnych relacjach z ojca na syna.
Przywiązałem się do poczciwych sług Cesarza, toteż z niemałym smutkiem i zaangażowaniem spoglądałem na ich perypetie.
Przyznam szczerze, że po lekturze tekstu sam mam ochotę umrzeć za Franciszka Józefa.

Monumentalna i piękna to powieść o rodzie von Trotta w upadającym Cesarstwie austro-węgierskim.
Opowieść historyczna i psychologiczna, zarówno o tamtych czasach, jak i uniwersalnie o trudnych relacjach z ojca na syna.
Przywiązałem się do poczciwych sług Cesarza, toteż z niemałym smutkiem i zaangażowaniem spoglądałem na ich perypetie.
Przyznam szczerze, że po lekturze...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

934 użytkowników ma tytuł Marsz Radetzky'ego na półkach głównych
  • 569
  • 359
  • 6
140 użytkowników ma tytuł Marsz Radetzky'ego na półkach dodatkowych
  • 87
  • 15
  • 10
  • 8
  • 8
  • 7
  • 5

Tagi i tematy do książki Marsz Radetzky'ego

Inne książki autora

Okładka książki Budzi się Łódź… Obrazy miasta w literaturze do 1939 roku. Antologia Abramele, Antek z Bałut, Szalom Asz, Zygmunt Bartkiewicz, Fred Belin, Mojsze Berszling, Zofia Błaszczykówna, Helena Boguszewska, Zygmunt Ból, Mieczysław Braun, Władysław Broniewski, Tomasz Cieślak, Józef Czapski, Jan Czata, Czułek, Daktyl, Józef Długołęcki, Wiktor Dłużniewski, Alfred Döblin, Konstanty Dobrzyński, Tadeusz Fangrat, Oskar Flatt, Marian Gawalewicz, Mordechai Mendel Gelbart, Artur Glisczyński, Eugenia Hołyszewska, Gustawa Jarecka, Mieczysław Jastrun, Józef Jeremski, Icchok Kacenelson, Adolf Kargel, Antoni Kasprowicz, K. Kosaro, Lucjan Kościelecki, Wincenty Kosiakiewicz, Aleksander Kraśniański, Philipp Kreutz, Kuzmicz, Stanisław Łapiński, Kazimierz Laskowski, Richard Lawin, Fritz Löhner-Beda, Malkiel Lusternik, Waleria Marrene-Morzkowska, Stanisław Martynowski, Meteor, Hirsz Milawski, Wujek Mitia, Hanna Mortkowicz-Olczakowa, Jerzy Nałęcz, Perec Opoczyński, Hanna Ożogowska, Borys Pasternak, Władysław Pawlak, Tadeusz Peiper, Marian Piechal, Pierrot, Krystyna Pietrych, Józef Piłsudski, Maria Przedborska, Izrael Rabon, Stanisław Rachalewski, Bruno Raymond, Władysław Stanisław Reymont, Joseph Roth, Władysław Rowiński, Hanna Rudawcowa, Lucjan Rudnicki, Aleksy Rżewski, Izrael Jehoszua Singer, Skaz, Kazimierz Sowiński, Wilfried Spectator, Julian Starski, Halina Stawarska, Ludwik Stolarzewicz, Andrzej Strug, Anna Świrszczyńska, Lucjan Szenwald, Berta Teplitzka, Iwan Timkowskij-Kostin, Grzegorz Timofiejew, Adolf Toruńczyk, Władimir Trofimow, Irena Tuwim, Julian Tuwim, Witold Wandurski, Julian Will, Zofia Wojnarowska, Jan Wolny, Gabriela Zapolska, Stefan Żeromski, M.W. udnicki, E. von Ludwig
Ocena 6,0
Budzi się Łódź… Obrazy miasta w literaturze do 1939 roku. Antologia Abramele, Antek z Bałut, Szalom Asz, Zygmunt Bartkiewicz, Fred Belin, Mojsze Berszling, Zofia Błaszczykówna, Helena Boguszewska, Zygmunt Ból, Mieczysław Braun, Władysław Broniewski, Tomasz Cieślak, Józef Czapski, Jan Czata, Czułek, Daktyl, Józef Długołęcki, Wiktor Dłużniewski, Alfred Döblin, Konstanty Dobrzyński, Tadeusz Fangrat, Oskar Flatt, Marian Gawalewicz, Mordechai Mendel Gelbart, Artur Glisczyński, Eugenia Hołyszewska, Gustawa Jarecka, Mieczysław Jastrun, Józef Jeremski, Icchok Kacenelson, Adolf Kargel, Antoni Kasprowicz, K. Kosaro, Lucjan Kościelecki, Wincenty Kosiakiewicz, Aleksander Kraśniański, Philipp Kreutz, Kuzmicz, Stanisław Łapiński, Kazimierz Laskowski, Richard Lawin, Fritz Löhner-Beda, Malkiel Lusternik, Waleria Marrene-Morzkowska, Stanisław Martynowski, Meteor, Hirsz Milawski, Wujek Mitia, Hanna Mortkowicz-Olczakowa, Jerzy Nałęcz, Perec Opoczyński, Hanna Ożogowska, Borys Pasternak, Władysław Pawlak, Tadeusz Peiper, Marian Piechal, Pierrot, Krystyna Pietrych, Józef Piłsudski, Maria Przedborska, Izrael Rabon, Stanisław Rachalewski, Bruno Raymond, Władysław Stanisław Reymont, Joseph Roth, Władysław Rowiński, Hanna Rudawcowa, Lucjan Rudnicki, Aleksy Rżewski, Izrael Jehoszua Singer, Skaz, Kazimierz Sowiński, Wilfried Spectator, Julian Starski, Halina Stawarska, Ludwik Stolarzewicz, Andrzej Strug, Anna Świrszczyńska, Lucjan Szenwald, Berta Teplitzka, Iwan Timkowskij-Kostin, Grzegorz Timofiejew, Adolf Toruńczyk, Władimir Trofimow, Irena Tuwim, Julian Tuwim, Witold Wandurski, Julian Will, Zofia Wojnarowska, Jan Wolny, Gabriela Zapolska, Stefan Żeromski, M.W. udnicki, E. von Ludwig
Joseph Roth
Joseph Roth
Urodzony jako Moses Joseph Roth austriacki pisarz i dziennikarz żydowskiego pochodzenia. Wychowywał się w środowisku żydowsko-ukraińsko-polskim. Autor trzynastu powieści min. Hotel Savoy (1924),Hiob (1930),Marsz Radetzky'ego (1932) i Krypta Kapucynów (1938),Legenda o świętym pijaku, ośmiu tomów opowiadań, esejów i artykułów prasowych. Roth pracował głównie dla wiedeńskich i berlińskich gazet. W latach dwudziestych najlepiej opłacany dziennikarz w Berlinie. Z początku zafascynowany komunizmem szybko zmienił poglądy polityczne jeżdżąc do Rosji jako dziennikarz. W swoich powieściach pisanych w konwencji realizmu psychologicznego - kontynuacji francuskich i rosyjskich prozaików dziewiętnastowiecznych ironicznie, ale i z melancholią, przedstawiał znane sobie z czasów swego dzieciństwa środowisko żydowskie wschodniej Galicji na historycznym tle schyłku i upadku monarchii austro-węgierskiej. Po dojściu Hitlera do władzy w Niemczech od roku 1933 na emigracji. Żonaty z Friederike Reichler, która zapadła na chorobę psychiczną (schizofrenia). Od czasu choroby żony Roth wpadł w głęboki kryzys psychiczny i finansowy, co doprowadziło go do alkoholizmu. Roth był monarchistą i wielkim zwolennikiem Cesarstwa Habsburgów. Znał również język polski, a przyjaźń łączyła go z polskim pisarzem Józefem Wittlinem, z którym studiował na uniwersytecie wiedeńskim. W latach 1936-1938 Roth miał romans z Irmgard Keun. Pracowali razem, podróżując do róznych miast jak Paryż, Wilno, Lemberg, Warszawa, Wiedeń, Salzburg, Bruksela i Amsterdam. Nie zaprzeczając swoim żydowskim korzeniom uważał katolicyzm za ważny punkt odniesienia. Na kilka lat przed śmiercią przeszedł na katolicyzm. Popełnił samobójstwo prawdopodobnie na skutek chronicznego alkoholizmu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dziennik 1949-1956 Sándor Márai
Dziennik 1949-1956
Sándor Márai
Bałam się tej lektury, bo trudno mi było uwierzyć, że można tak szeroko, wciąż i wciąż pisać o sobie, swoich bliskich i swoich przeżyciach i jednocześnie nie zanudzić czytelnika. A przecież już wcześniej poznałam Mistrza, Jego dom rodzinny, Jego warsztat pisarski, przyczyny Jego wyjazdu z ojczyzny, Jego żonę, przybranego synka – cóż nowego i ciekawego mogę się jeszcze dowiedzieć? Zwłaszcza, że minęły czasy bezpośredniego zagrożenia życia ze strony Niemców lub komunistów, wszystko się powoli stabilizuje, a my z perspektywy historycznej wiemy, że przed Maraiem jeszcze długie i twórcze lata? A jednak, a jednak! Ciężko było oderwać się od lektury i wyjść z tego maraiowskiego świata idei i przemyśleń. Wciąż ogarniało mnie wrażenie niewyobrażalnego bogactwa myśli, wrażeń, refleksji, tematów do rozważań, zamkniętego w wyrafinowanej a jednocześnie prostej i czystej formie. Warstwa fabularna jest taka, że Marai wraz z żoną i „chłopaczkiem” wyemigrował do Neapolu a potem do USA. We Włoszech żył niemal jak nędzarz, ale szczęśliwie, w Ameryce zaś obrasta nieco w piórka, ale za to schnie jak roślina w nieodpowiedniej glebie. Lata włoskie zachwycają opisami wypraw do pełnych zabytków miasteczek, spacerów po Neapolu, podziwem dla rozkołysanej urodą życia włoskiej duszy i bezbrzeżnym zachwytem nad tą niepowtarzalną sztuką, którą Italia dawała niedościgły przykład całemu europejskiemu światu. Wszystko skąpane w południowym upale, omiatane śródziemnomorską bryzą i otoczone odwiecznym poszumem morza. Jeśli czas jakiś temu zachwycałam się frazą i wrażliwością Muratowa, tak tu moje zachwyty nad Italią przefiltrowaną przez indywidualne spojrzenie Maraia, wzrosły w dwójnasób. Uroda włoskich kościołów i malowideł nie zmniejszyła bynajmniej stanu melancholii, depresji, przeczucia śmierci , rozpaczliwej tęsknoty za Węgrami i niepokoju o pozostałych tam bliskich. Ten straszny, nie do opanowania lęk ogarniał Autora najczęściej przy rozmowach z dzieckiem. Co się stanie, jeśli mały, rezolutny, ufny i dzielny Janos zostanie sam na świecie? Przynajmniej jedyną pewną rzeczą, jaką przybrany ojciec mógł dać synkowi, było obywatelstwo amerykańskie… I nie ma co się dziwić, że skoro smutku Autora nie rozgoniła italska słodycz, to w USA mogło być tylko gorzej. Nowy Jork jest dla Maraia ziemią niezwykłą; przy swej niewysłowionej brzydocie architektury, prostactwie i nieokrzesaniu mieszkańców, braku życia duchowego, staje się też przedmiotem fascynujących obserwacji. Marai nie jest w stanie zapomnieć, że granicą USA i Europy są długie wieki powolnego rozwoju idei i sztuk – filozofowie, Leonardo, Dante i wielu innych. Amerykanie tej skały nie mają i budują swe światy na nowej ziemi i na nowych zasadach, a nawet bez nich. Jedyną pociechą jest bezbrzeżny Ocean i … amerykańskie biblioteki. Nowoczesne, świetnie wyposażone, bogate w najróżniejszą literaturę, w których Marai przekonuje się, że Jego książki są tam obecne i nawet bardzo często wypożyczane! Oto amerykański paradoks i dowód, że USA potrafią zaskoczyć nawet najbardziej wzgardliwego, melancholijnego i krytycznego europejskiego intelektualistę.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na103 miesiące temu
Hiob Joseph Roth
Hiob
Joseph Roth
Którzy z przyjaciół biblijnego Hioba mają rację? W książce śledzimy losy sześcioosobowej rodziny z Galicji. Jednego syna, którego serce rwie się do przygód, drugiego — do interesów, córki, która nie może oprzeć się namiętności, i niepełnosprawnego syna Menuchima. Rodzina kręci się wokół własnej osi — nie ma przyjaciół, oszczędności ani nadrzędnego celu. Na swój sposób rutyna dnia daje im pewną formę szczęścia. „O chorego syna nikt go nigdy nie pytał, za to wszyscy dowiadywali się o losy zdrowych”. Za rogiem czeka długa droga w dół. Momentem cezury jest porzucenie niepełnosprawnego syna. Oczywiście pierwszy odruch zdrowego człowieka to: jak tak można? Ojciec Mendel przez wiele dekad cierpi, wspomina, śni na jawie, wyrywa włosy, zaniedbuje się i złorzeczy Bogu. „Menuchim, syn Mendla, wyzdrowieje. Takich jak on nie będzie wielu w Izraelu. Bóg go uczyni mądrym, brzydotę dobrotliwą, gorycz łagodną, a chorobę mocną.” Jedna z tych nielicznych książek, w których losy bohatera splatają się z moimi losami. Chociaż nie wierzę, że celem życia jest szczęście, to chciałbym zdrowia i pomyślności dla moich dzieci, dla mojego syna. „Za co zostałem tak ukarany?” — myślał Mendel i przetrząsał mózg w poszukiwaniu jakiegoś grzechu, lecz nic ciężkiego nie znalazł. Podczas tej lektury udało mi się pojąć, że w życiu cierpieć — w tym cierpieć długotrwale — oznacza, że człowiek napełnia się życiem po same brzegi i jest gotów. Na ten moment, mimo ogromnego pragnienia serca, nie wierzę, że na końcu przychodzi taki cud, jak na łamach tej książki.
TytkaNaKsiazki - awatar TytkaNaKsiazki
ocenił na61 miesiąc temu
Ciemność w południe Arthur Koestler
Ciemność w południe
Arthur Koestler
Dobrze napisana, mocna proza. Relacja więźnia politycznego sowieckiego aresztu śledczego. Postać ponoć wzorowana na osobie Bucharina (czerwone ścierwo które na własnej skórze doświadczyło tego, co samo zgotowało innym). Typowo sowieckie metody tortur i szantażu psychicznego i fizycznego (tego drugiego bohater książki akurat nie doświadczył). Ale, pierwsze ale, to co autor zawarł na kartach książki, nie dziwi mieszkańca Czechosłowacji, Rumunii, Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Węgier itd. Dziwi, tu drugie ale, samego autora - Arthura Koestlera. Parę słów na jego temat. Kolejny zachodni lewak (Anglik),zachwycony pierwszym państwem robotniczo-chłopskim i jego elitą (Stalin i jego dwór). Cóż więc robi? Jedzie do tego wyśnionego raju i trafia za kraty (oczywiście szpiegostwo). Spędza tam 3 miesiące, czekając jak sam pisał, dnia kiedy dostanie kulę w potylicę (po uprzednim wybiciu zębów i wyrwaniu wszystkich paznokci). Dzięki wstawiennictwu przyjaciół zostaje zwolniony (sic!),ale, to już trzecie ale, miłość do komuny trwa w najlepsze. Kolejny etap życia to udział jako korespondent wojenny w Hiszpanii. I tu drugie otrzeźwienie. Do tego tępego łba trafia wreszcie że walczący o lepsze jutro prości Hiszpanie (republikanie to nie byli komuniści),są tylko narzędziem w rękach sowietów i międzynarodowych bojówek komunistycznych, którzy chcą z tego kraju zrobić swoją czerwoną kolonię. Wraca do Anglii i swej lewackiej gazetki, ale wciąż jeszcze nie do końca wyleczony z komuny (z komunizmem jest jak z chorobą weneryczną, nie da się jej do końca wyleczyć, można ją co najwyżej podleczyć). Dużo o autorze książki, naprawdę dobrej i wartej polecenia, trochę mniej o samej książce, ale to specjalnie. Starsi czytelnicy wiedzą dlaczego, bo tego doświadczyli mniej lub bardziej, młodszych odsyłam do bogatej literatury tego okresu. Sam autor ponoć pod koniec życia wyleczył się z czerwonej zarazy, ale (znów ale, tym razem ostatnie),dla mnie nawrócony komunista to tyle samo co nawrócony pedofil. Wyrządzony szkód nie da się odwrócić. To jak zwykle moja prywatna opinia z którą można polemizować Pozdrawiam serdecznie
Michał Kozaczewski - awatar Michał Kozaczewski
ocenił na67 miesięcy temu
Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka W.G. Sebald
Pierścienie Saturna. Angielska pielgrzymka
W.G. Sebald
To czwarta książka W.G. Sebalda, którą przeczytałam. O tym pisarzu, zmarłym tragicznie i przedwcześnie, dowiedziałam się z eseju Dariusza Czai z "Lekcji ciemności". "Austerlitz" poznałam w sierpniu 2025 roku, wprawił mnie w zachwyt i ten stan utrzymał się przy kolejnych: "Czuję. Zawrót głowy", "Wyjechali", i teraz "Pierścieni Saturna". "Tropiąc" Sebalda, przeczytałam "Trzy pierścienie" Daniela Mendelsohna i biografię niemieckiego pisarza autorstwa Carole Angier pt. "Ciszo przemów. Szukając W.G. Sebalda". Wygląda na to, że znam teraz jego najważniejsze dzieła. Może uda mi się dotrzeć do esejów, które ukazały się u nas w 2019 roku. W "angielskiej pielgrzymce" (podtytuł "Pierścieni Saturna") Sebald wędruje po terenach wschodniej Anglii. Kiedy się zatrzymuje i przygląda krajobrazowi, od razu następuje dygresja, która kieruje czytelnika do lat dawno minionych, do historii związanych z tym zakątkiem. Są to bardzo obszerne dygresje i trzeba się pilnować, by po nich wrócić do bieżącej narracji. Pisarz bowiem, opowiadając np. o Alecu Garrardzie budującym model Świątyni Jerozolimskiej, o Chateaubriandzie i jego pamiętnikach czy odwiedzinach u swego przyjaciela Michaela Hamburgera, to im oddaje głos, by potem znów płynnie przejść do swoich refleksji i przemyśleń. Dygresje dotyczą bardzo wielu spraw, oprócz już przykładowo wspomnianych. Dowiemy się o hodowli jedwabnika, o losach Józefa Korzeniowskiego, zanim stał się Josephem Conradem, i jego rodzinie. Pojawią się i mniej znani czy bezimienni mieszkańcy "pielgrzymkowych" miejsc. Wędrówka skłania Sebalda do własnych wspomnień, opisuje też czasem ze szczegółami swoje sny. Całość jest, jak to u niego, naznaczona melancholią i smutkiem. A jednak, o czym pisze w świetnym posłowiu Maciej Płaza, "czytamy jak zahipnotyzowani, bez sprzeciwu znosząc depresyjną aurę tej książki". Tak ma ten, "kto dał się zauroczyć prozie Sebalda" zaznacza dalej autor "Golema". W książce są, co też jest charakterystyczne dla twórcy "Austerlitza", czarno-białe zdjęcia. Oglądamy na nich m.in. widoki miejsc w hrabstwie Suffolk, gąsienice jedwabnika, zdjęcia opisywanych postaci. Jest i sam autor stojący pod wiekowym libańskim cedrem w Ditchingham. W nocie od wydawcy znalazło się takie zdanie: "Pisarstwo W.G. Sebalda to bodaj najbardziej niezwykła rzecz, jaka przytrafiła się literaturze europejskiej drugiej połowy XX wieku". Bardzo się cieszę, że mogę doświadczyć zachwytu nim w tłumaczeniu "mistrzyni literackiego przekładu", Małgorzaty Łukasiewicz. Maciej Płaza proponuje powtórną, uważną lekturę "Pierścieni Saturna", by wynotować sobie aluzje i wzmianki, sam podaje kilka, świadczące wg jego interpretacji, że "Sebald jest duchem". Myślę, że to zrobię, bo mam książkę, i chętnie będę do niej wracać.
wiesia - awatar wiesia
oceniła na1025 dni temu

Cytaty z książki Marsz Radetzky'ego

Więcej
Joseph Roth Marsz Radetzky'ego Zobacz więcej
Joseph Roth Marsz Radetzky'ego Zobacz więcej
Joseph Roth Marsz Radetzky'ego Zobacz więcej
Więcej