
Robot

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- e-book
- Data wydania:
- 2015-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-01-01
- Liczba stron:
- 166
- Czas czytania
- 2 godz. 46 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788365074072
Debiutancka powieść mistrza fantastyki naukowej, osnuta wokół Teorii Nadistot, wydana w roku 1973. W świecie rządzonym przez Mechanizm ludzie są zaprogramowanymi niewolnikami, którzy dostarczają swym panom pokarmu w postaci wiedzy i umysłu. Nie wiedzą nic jednak o istnieniu siły, której polecenia bezwolnie wykonują. Główny bohater, opierając się wyłącznie na prawach fizyki, próbuje dociec, czy jest człowiekiem czy maszyną, a ze strzępów informacji ustalić, w jakim świecie żyje. Powieść zwyciężyła w plebiscycie czytelników Fantastyki na polską książkę science fiction powojennego trzydziestolecia.
Kup Robot w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Robot
Na poły legendarna polska książka science-fiction. Do tego jeszcze tej ambitnej fantastyki naukowej, bez naparzanek, postaci człekokształtnych, mutantów etc. Sam Janusz A. Zajdel nadał bohaterowi „Limes inferior” imię Sneer, by oddać hołd autorowi „Robota”. I jest to niewątpliwie powieść niezwykle ciekawa, ale i wymagająca. Można powiedzieć, że nakładają się na siebie w niej różne płaszczyzny. Pierwsza to wątek akcji – gdzie mamy kilka zagadek – tożsamość autora i postaci, historia – nomen omen – 4 czerwca (ale nie 1989 roku ;) ). Druga to element naukowy – najpierw ściśle fizyczny, przez większość czytelników konieczny do przyjęcia „na wiarę”. Później ten niejako sfabularyzowany – bardziej fantastyczny i wreszcie trzecia, najważniejsza – teoria Nadistot. W tym zakresie autor od fizyki i astronomii przeszedł do filozofii, zarówno do ontologii – teorii bytu, jak i epistemologii - teorii poznania. I to, co jest siłą powieści stanowi także o jej pewnej słabości. Teorie i obliczenia fizyczne niekoniecznie czynią lekturę bardziej płynną, zaś niezwykle ciekawe rozważania filozoficzne zostały zdecydowanie zbyt słabo umocowane w fabule. Tam natomiast, gdzie akcja przyśpiesza, przeciętnemu czytelnikowi będzie trudno rozpoznać, kto tak naprawdę bierze w niej udział, bowiem pewne ujednoznacznienia autor zamieścił dopiero po mniej więcej trzech-czwartych objętości dzieła. „Robot” jest zatem wyzwaniem, ale wartym ryzyka. Co więcej - jeśli jakieś powieści są warte powrotu do nich, niewątpliwie należy do tej kategorii. Zaś dwa ostatnie zasadnicze rozdziały (przed epilogiem) można i warto czytać powoli i wielokrotnie. Nie dziwię się Zajdlowi, że też musiała zrobić na nim wrażenie.
Oceny książki Robot
Poznaj innych czytelników
2122 użytkowników ma tytuł Robot na półkach głównych- Chcę przeczytać 1 227
- Przeczytane 853
- Teraz czytam 42
- Posiadam 249
- Fantastyka 47
- Ulubione 42
- Science Fiction 24
- E-book 11
- Chcę w prezencie 11
- Sci-fi 9



















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Robot
Dobry początek, średni przegadany środek bez ciekawej treści. Końcówka jednak to wynagradza z bardzo dobrym filozoficznym sf
Dobry początek, średni przegadany środek bez ciekawej treści. Końcówka jednak to wynagradza z bardzo dobrym filozoficznym sf
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Rozumieć czy czuć?” - to pytanie wracało do mnie długo po zamknięciu książki. Nie jako cytat, ale jako stan. Jakby lektura nie tyle się skończyła, co przemieściła mnie do wnętrza, gdzie zaczęła działać na własnych zasadach. Powieść ta nie jest historią, którą się śledzi. To raczej przestrzeń, w którą się wpada, dlatego w pełni rozumiem, jak ktoś pisze, że go dosłownie pokonała. To kraina bez mapy, bez punktów odniesienia, bez gwarancji, że cokolwiek, co zobaczysz, okaże się stabilne. Fabuła skupia uwagę na jednym bycie, na jednostce BER-64.
BER-64 budzi się w świecie, który nie daje się rozpoznać. Schron, miasto, ludzie, wszystko istnieje, ale nic nie jest pewne. To nie jest klasyczna narracja science fiction, w której bohater odkrywa zasady świata. Tutaj każde odkrycie rodzi kolejne wątpliwości. A przede wszystkim pytanie rezonujące w nas całą powieść: czy BER-64 jest człowiekiem, maszyną, narzędziem?
Z czasem zaczynałam odczuwać, że fabuła nie zmierza do rozwiązania, tylko ma nasilać niepewności. To, co mnie uderzyło najmocniej, to brak punktu oparcia. Każda scena wydaje się równocześnie prawdziwa i fałszywa. Każde spotkanie może być manipulacją. Każda decyzja może być tylko pozorem wyboru.
Język tej powieści nie jest przezroczysty, ani łatwy, wydaje się, że on sam ma stawiać opór. Zdania są gęste, pełne dygresji, często balansujące na granicy filozoficznego eseju i narracji. Nie czyta się tego szybko i nie powinno się. Ja rozłożyłam sobie tę lekturę na trzy miesiące. Każdy akapit wymaga zatrzymania i przemyślenia, ale brak pospiechu wynagradza zachwyt nad geniuszem tych rozważań.
„Robot” nie jest tylko historią o sztucznej inteligencji czy tożsamości albo życie w enigmatycznym schronie. To eksperyment myślowy, to prowokujące rozmyślania o granicy człowieczeństwa i maszyny. Świetnym narzędziem był sam narrator stworzony niejako jako narzędzie do pozyskiwania informacji. Czytelnik zostaje z poczuciem, że obcował z czymś więcej niż fikcją, zwłaszcza odkąd żyjemy w świecie diametralnego rozwoju technologii i AI. To dzieło wymagające, momentami hermetyczne, ale jednocześnie niezwykle konsekwentne i odważne. Dla mnie to była niezwykle udana podróż w głąb niepewności.
„Rozumieć czy czuć?” - to pytanie wracało do mnie długo po zamknięciu książki. Nie jako cytat, ale jako stan. Jakby lektura nie tyle się skończyła, co przemieściła mnie do wnętrza, gdzie zaczęła działać na własnych zasadach. Powieść ta nie jest historią, którą się śledzi. To raczej przestrzeń, w którą się wpada, dlatego w pełni rozumiem, jak ktoś pisze, że go dosłownie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudna książka, która wymaga silnego skupienia podczas lektury. Nie jest to Zajdel, ale dalej niezła literatura Sci-Fi.
Trudna książka, która wymaga silnego skupienia podczas lektury. Nie jest to Zajdel, ale dalej niezła literatura Sci-Fi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo Arka dałem Adam Wiśniewski-Snerg jeszcze jedną szansę. Tym razem sięgnąłem po jego najbardziej znaną powieść – Robot. I… to było spotkanie, które mnie pokonało.
Od pierwszych stron czułem, że wchodzę w świat skrajnie uporządkowany, niemal bezduszny. Wizja rzeczywistości rządzonej przez Mechanizm jest fascynująca na poziomie pomysłu, ale sposób jej podania okazał się dla mnie zbyt hermetyczny. Wszystko tutaj jest chłodne, zdystansowane, podporządkowane logice – jakby człowiek był tylko elementem większego układu, trybikiem bez prawa do emocji.
Ta „mechaniczność” stylu, która dla jednych będzie atutem i świadomym zabiegiem, mnie zwyczajnie zmęczyła. Zabrakło mi punktu zaczepienia – bohatera, emocji, oddechu między kolejnymi koncepcjami. Zamiast tego dostałem gęstą, mroczną narrację, która bardziej przytłacza niż wciąga.
Doceniam rozmach idei i to, jak bardzo ta książka wyprzedzała swoje czasy. Czuć w niej ambicję stworzenia czegoś naprawdę oryginalnego i intelektualnie wymagającego. Tylko że dla mnie to wymaganie okazało się zbyt wysokie – lektura stała się wysiłkiem, a nie przyjemnością.
Lubię ambitne science fiction, nawet takie, które każe się zatrzymać i pomyśleć. Ale tutaj poczułem, że zamiast odkrywać kolejne warstwy, po prostu się odbijam. I tym razem odpuszczam.
Po Arka dałem Adam Wiśniewski-Snerg jeszcze jedną szansę. Tym razem sięgnąłem po jego najbardziej znaną powieść – Robot. I… to było spotkanie, które mnie pokonało.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd pierwszych stron czułem, że wchodzę w świat skrajnie uporządkowany, niemal bezduszny. Wizja rzeczywistości rządzonej przez Mechanizm jest fascynująca na poziomie pomysłu, ale sposób jej podania okazał się dla...
Będąc w pełni sił umysłowych i mając na uwadze oczywistą oczywistość, iż „Robot” Adama Wiśniewskiego-Snerga nosi wszelkie znamiona dzieła kultowego, po wielokroć czytanego, kartkowanego i rozdrapywanego na strzępy ku jeszcze głębszej jego analizie, oświadczam, że czuję się "Robotem" pokonany.
Owszem, dobrnąłem do końca, lecz była to droga wyboista, droga, do której intelektualnie nie byłem dostatecznie przygotowany.
Oznajmiam również, że w chwili, gdy w jakiejkolwiek książce przeze mnie czytanej pojawiają się elementy nauki zwanej powszechnie fizyką (i to całkiem podstawowe, nie mówię o kwarkach, fermionach i antymaterii),które autor z lekkością mi zupełnie obcą łączy z rozważaniami filozoficznymi, mój umysł wyłącza się automatycznie. To sprawia, że nie byłem wdzięcznym odbiorem prozy pana Adama.
I o ile jeszcze początki "Robota" zapowiadały się w istocie smakowicie (schron, ucieczka i tajemnicze miasto, kwestia wolnej woli, przez co gładko przejść można do autonomii człowieka-jednostki, nieuchronnej katastrofy, do której wszyscy zmierzamy albo istnienia czegoś „nad”, jakiejś istot nadrzędnej, czyniącej z nas planktonem pod szkiełkiem mikroskopu, a nawet ocierania się o dylemat „prawda czy fikcja?”),wątki te zostały rozsiane i porzucone, zaś autor skupił się na wyprawach głównego bohatera w świat, który ku memu kolejnemu zaskoczeniu przypominał znany z filmowych blockbusterów. I choć tu powinienem czuć się jak ryba w wodzie (gdyż jestem zdecydowanym fanem Neo),gdyż udało mi się "złowić" wiele odnośników i linków, które popkultura wielokrotnie już przeżuła, a zatem i mnie, dyletantowi, były zane, cieszyłem się, że to pan Adam pół wieku temu „wymyślił” efekt bullet time i dał gotowy scenariusz do filmów o facetach, którzy w okamgnieniu są w stanie sześć razy okrążyć Ziemię, „ustawiając” na swej drodze ludzi i przedmioty.
Mimo nadmiaru wrażeń skądinąd pozytywnych, wszystko rozbiło się z hukiem o skały wyjaśnień, rozważań i wewnętrznych monologów bohatera. Pogromu dopełniło posłowie mistrza Dukaja, które uświadomiło mi, że nie czytam ze zrozumieniem, nie pojąłem Snerga i w ogóle dziękuję bardzo.
Śmiechy na bok – „Robot” wymaga „przestawienia” receptorów, odrzucenia w diabły akcji i fabularności, pokonania niełatwych w odbiorze zdań. Tu trzeba zajrzeć pod tekst, między zdania i posiadać w sobie oceany literackiej cierpliwości (i podstawową wiedzę z fizyki),by płynąć z prądem autorskich myśli (nawet jeśli autor chwali socjalizm, krytykując krwiożerczy kapitalizm, co raczej śmieszy niż parzy).
"Robot" to mocna pozycja w serii Cymelia, choć raczej, jak śmiem sądzić, dla koneserów.
Okładka jak zwykle rewelacyjna by Łukasz Piskorek
Będąc w pełni sił umysłowych i mając na uwadze oczywistą oczywistość, iż „Robot” Adama Wiśniewskiego-Snerga nosi wszelkie znamiona dzieła kultowego, po wielokroć czytanego, kartkowanego i rozdrapywanego na strzępy ku jeszcze głębszej jego analizie, oświadczam, że czuję się "Robotem" pokonany.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOwszem, dobrnąłem do końca, lecz była to droga wyboista, droga, do której...
Książka, o której czyta się fascynujące rzeczy, lecz ją samą się czyta topornie. Dotrwałem do jakichś 70-ciu stron oraz zaliczyłem posłowie Dukaja. Koncepty i rozkminy Snerg miał świetne, genialne wręcz jak na swoje czasy. Niestety pisał w sposób bełkotliwy i pretensjonalny, absolutnie zgadzam się z krytycznymi opiniami, jakoby Snerg pisarzem był raczej miernym. Lepiej sięgnąć po omówienia i analizy "Robota" niż męczyć się z oryginałem. Ten jest bowiem przeznaczany dla badaczy oraz największych pasjonatów klasyki. Mimo wszystko polecam chociaż zmierzyć się z tym tworem. Ja jednak wymagam od książki fabularnej, cóż, fabuły. Oraz jakiegoś sensownego warsztatu i struktury powieści. Lub choćby jednej z tych rzeczy. Ciekawe wizje futurystyczne i rozkminy filozoficzne to ciut za mało, abym przebrnął przez 400 stron, z których większość (ponoć, ale po wstępie jestem w stanie uwierzyć) kupy za bardzo się nie trzyma.
Książka, o której czyta się fascynujące rzeczy, lecz ją samą się czyta topornie. Dotrwałem do jakichś 70-ciu stron oraz zaliczyłem posłowie Dukaja. Koncepty i rozkminy Snerg miał świetne, genialne wręcz jak na swoje czasy. Niestety pisał w sposób bełkotliwy i pretensjonalny, absolutnie zgadzam się z krytycznymi opiniami, jakoby Snerg pisarzem był raczej miernym. Lepiej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPełna zaskoczeń i zwrotów akcji. Ciężko mi powiedzieć jednoznacznie ale widzę w niej inspiracje do „Matrix’a” oraz styl częściowo podobny do Phlip K. Dick’a.
Najbardziej zaskoczyły mnie dokładne opisy „fizyki” które działają zarówno na wyobraźnię i tłumaczą logicznie zachodzące zdarzenia. Dodatkowo końcowe podsumowanie, niejako przestroga lub filozoficzne rozważania autora to coś w rodzaju niespodziewanej kulminacji.
Szczerze rozumiem, dlaczego jest to klasyka polskiego SF.
Polecam.
Pełna zaskoczeń i zwrotów akcji. Ciężko mi powiedzieć jednoznacznie ale widzę w niej inspiracje do „Matrix’a” oraz styl częściowo podobny do Phlip K. Dick’a.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej zaskoczyły mnie dokładne opisy „fizyki” które działają zarówno na wyobraźnię i tłumaczą logicznie zachodzące zdarzenia. Dodatkowo końcowe podsumowanie, niejako przestroga lub filozoficzne rozważania autora...
Egzemplarz książki do recenzji otrzymałem od ArtRage w ramach współpracy barterowej.
"Robot" rozpoczyna się od przekroczenia granicy – powołania do misji jednostki BER-66. Przesuwający się po taśmie, wewnątrz cylindra, zdezorientowany robot opuszcza wnętrze Mechanizmu – stechnicyzowanego rodzica. Tak oto rodzi się główny bohater. Choć nie są to narodziny w ludzkim rozumieniu tego słowa. Człowiek przychodzący na świat to tabula rasa. Tymczasem BER-66 jest zaprogramowany. Jak to robot. Zaopatrzony w umiejętności i wiedzę, zalety i wady człowieka, przeskakuje on etap socjalizacji pierwotnej. Odtransportowany w świat, ma zrealizować cel, o którym nic nie wie. Będzie przy tym wyposażony w świadomość i wolną wolę. Oczywiście, w obrębie wytyczonych granic.
Adam Wiśniewski-Snerg wrzuca na głęboką wodę nie tylko swojego bohatera, ale i nas – Czytelniczki i Czytelników. Wykreowany przez Autora świat to początkowo jedna wielka niewiadoma. Czym jest miejsce, z którego pochodzi BER-66? A czym to, w które właśnie wkroczył? Po co powstało? Czym jest miasto? Kim są inni ludzie? Czy to ludzie? Co znajduje się dalej, poza? I – ogólniej – czym jest człowieczeństwo i rzeczywistość?
Wiecznie komplikujący się świat to największa zaleta książki Snerga. Prawdopodobnie nic w "Robocie" nie jest bowiem „odpowiedzią ostateczną”. Fascynujący jest również sposób, w jaki główny bohater odkrywa świat. Tam, gdzie jest to możliwe, do poznania rzeczywistości angażuje on dostępną mu wiedzę.
Teraz minusy:
Końcówka "Robota" – a właściwie, kolejno – 3 i 2 rozdział od końca, to próba filozoficznego opisania świata przedstawionego i sytuacji człowieka w nim zamkniętego. I być może w 1973 roku, tego typu dywagacje były czymś odkrywczym, dziś jednak trudno za takie je uznać.
Największym problemem "Robota", jak dla mnie, jest brak satysfakcjonującego zakończenia oraz wrażenie, że cała fabuła powstała tylko po to, by pod koniec wyłożyć wspomnianą teorię filozoficzną, która – jak już wspomniałem – szczególnie mnie nie zaskoczyła, ani nie oczarowała.
PODSUMOWUJĄC: "Robot" to powieść niezwykle intrygująca, której jednak daleko do ideału. Na pochwałę zasługuje zagmatwany świat przedstawiony oraz stawiane przez Adama Wiśniewskiego-Snerga pytania o naturę rzeczywistości oraz człowieczeństwa. Pomimo tych ponadczasowych kwestii, w książce znajdziemy kilka archaizmów oraz niesatysfakcjonujący finał sprowadzony w głównej mierze do niezbyt odkrywczych, filozoficznych dywagacji.
Dłuższa recenzja na moim blogu - link: https://karols.pl/robot-adam-wisniewski-snerg-recenzja/
Egzemplarz książki do recenzji otrzymałem od ArtRage w ramach współpracy barterowej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Robot" rozpoczyna się od przekroczenia granicy – powołania do misji jednostki BER-66. Przesuwający się po taśmie, wewnątrz cylindra, zdezorientowany robot opuszcza wnętrze Mechanizmu – stechnicyzowanego rodzica. Tak oto rodzi się główny bohater. Choć nie są to narodziny w ludzkim...
Nie spodziewałem się, że to będzie taka ciężka lektura na temat człowieczeństwa, rozważań filozoficznych o wyższych bytach oraz konsumpcjonizmie. Widać, że książka i tematy tam poruszane stanowiły inspirację dla Janusza A. Zajdla. Przez większość książki czytelnik po omacku krąży po schronie razem z głównym bohaterem. Jakoś w połowie akcja się trochę rozkręca (po wyjściu do miasta),ale dalej to nie jest lektura dla każdego i może odstraszać. Ciężko tu też mówić o kreacji bohaterów, bo stanowią oni głównie przedmioty do wymian filozoficznych rozterek i trochę ekspozycji dla Porejry.
Nie spodziewałem się, że to będzie taka ciężka lektura na temat człowieczeństwa, rozważań filozoficznych o wyższych bytach oraz konsumpcjonizmie. Widać, że książka i tematy tam poruszane stanowiły inspirację dla Janusza A. Zajdla. Przez większość książki czytelnik po omacku krąży po schronie razem z głównym bohaterem. Jakoś w połowie akcja się trochę rozkręca (po wyjściu do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPełna recenzja tutaj: https://bit.ly/4r1doUO
Poniżej fragment.
Ocena: 7,5/10
***
To nie jest śledzik na raz.
To absolutnie niesamowite, żeby tak dojrzały, złożony i wizjonerski debiut literacki wyszedł spod ręki zaledwie 36-letniego autora. Rozmach fabularny musi robić wrażenie i w wielu miejscach ociera się o wizjonerstwo.
Na koniec wypada wystrugać jakieś malownicze porównanko. Do głowy przyszło mi tylko jedno. Czytanie "Robota" jest jak jazda ogromnym rollercoasterem: to fascynująca, niezapomniana wyprawa; poszerzająca horyzonty, lecz momentami przegadana, zbyt naukowa i wywołująca mdłości.
Pełna recenzja tutaj: https://bit.ly/4r1doUO
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoniżej fragment.
Ocena: 7,5/10
***
To nie jest śledzik na raz.
To absolutnie niesamowite, żeby tak dojrzały, złożony i wizjonerski debiut literacki wyszedł spod ręki zaledwie 36-letniego autora. Rozmach fabularny musi robić wrażenie i w wielu miejscach ociera się o wizjonerstwo.
Na koniec wypada wystrugać jakieś malownicze...