rozwińzwiń

Robot

Okładka książki Robot autora Adam Wiśniewski-Snerg, 9788365074072
Okładka książki Robot
Adam Wiśniewski-Snerg Wydawnictwo: fantasy, science fiction
166 str. 2 godz. 46 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
e-book
Data wydania:
2015-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-01
Liczba stron:
166
Czas czytania
2 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365074072
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Robot w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Robot



książek na półce przeczytane 3009 napisanych opinii 1264

Oceny książki Robot

Średnia ocen
7,9 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Robot

avatar
177
24

Na półkach: ,

Dobry początek, średni przegadany środek bez ciekawej treści. Końcówka jednak to wynagradza z bardzo dobrym filozoficznym sf

Dobry początek, średni przegadany środek bez ciekawej treści. Końcówka jednak to wynagradza z bardzo dobrym filozoficznym sf

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1269
554

Na półkach: , ,

„Rozumieć czy czuć?” - to pytanie wracało do mnie długo po zamknięciu książki. Nie jako cytat, ale jako stan. Jakby lektura nie tyle się skończyła, co przemieściła mnie do wnętrza, gdzie zaczęła działać na własnych zasadach. Powieść ta nie jest historią, którą się śledzi. To raczej przestrzeń, w którą się wpada, dlatego w pełni rozumiem, jak ktoś pisze, że go dosłownie pokonała. To kraina bez mapy, bez punktów odniesienia, bez gwarancji, że cokolwiek, co zobaczysz, okaże się stabilne. Fabuła skupia uwagę na jednym bycie, na jednostce BER-64.

BER-64 budzi się w świecie, który nie daje się rozpoznać. Schron, miasto, ludzie, wszystko istnieje, ale nic nie jest pewne. To nie jest klasyczna narracja science fiction, w której bohater odkrywa zasady świata. Tutaj każde odkrycie rodzi kolejne wątpliwości. A przede wszystkim pytanie rezonujące w nas całą powieść: czy BER-64 jest człowiekiem, maszyną, narzędziem?

Z czasem zaczynałam odczuwać, że fabuła nie zmierza do rozwiązania, tylko ma nasilać niepewności. To, co mnie uderzyło najmocniej, to brak punktu oparcia. Każda scena wydaje się równocześnie prawdziwa i fałszywa. Każde spotkanie może być manipulacją. Każda decyzja może być tylko pozorem wyboru.

Język tej powieści nie jest przezroczysty, ani łatwy, wydaje się, że on sam ma stawiać opór. Zdania są gęste, pełne dygresji, często balansujące na granicy filozoficznego eseju i narracji. Nie czyta się tego szybko i nie powinno się. Ja rozłożyłam sobie tę lekturę na trzy miesiące. Każdy akapit wymaga zatrzymania i przemyślenia, ale brak pospiechu wynagradza zachwyt nad geniuszem tych rozważań.

„Robot” nie jest tylko historią o sztucznej inteligencji czy tożsamości albo życie w enigmatycznym schronie. To eksperyment myślowy, to prowokujące rozmyślania o granicy człowieczeństwa i maszyny. Świetnym narzędziem był sam narrator stworzony niejako jako narzędzie do pozyskiwania informacji. Czytelnik zostaje z poczuciem, że obcował z czymś więcej niż fikcją, zwłaszcza odkąd żyjemy w świecie diametralnego rozwoju technologii i AI. To dzieło wymagające, momentami hermetyczne, ale jednocześnie niezwykle konsekwentne i odważne. Dla mnie to była niezwykle udana podróż w głąb niepewności.

„Rozumieć czy czuć?” - to pytanie wracało do mnie długo po zamknięciu książki. Nie jako cytat, ale jako stan. Jakby lektura nie tyle się skończyła, co przemieściła mnie do wnętrza, gdzie zaczęła działać na własnych zasadach. Powieść ta nie jest historią, którą się śledzi. To raczej przestrzeń, w którą się wpada, dlatego w pełni rozumiem, jak ktoś pisze, że go dosłownie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1633
214

Na półkach:

Trudna książka, która wymaga silnego skupienia podczas lektury. Nie jest to Zajdel, ale dalej niezła literatura Sci-Fi.

Trudna książka, która wymaga silnego skupienia podczas lektury. Nie jest to Zajdel, ale dalej niezła literatura Sci-Fi.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2122 użytkowników ma tytuł Robot na półkach głównych
  • 1 227
  • 853
  • 42
393 użytkowników ma tytuł Robot na półkach dodatkowych
  • 249
  • 47
  • 42
  • 24
  • 11
  • 11
  • 9

Inne książki autora

Adam Wiśniewski-Snerg
Adam Wiśniewski-Snerg
Pierwszej wielkości gwiazda polskiej SF. Autor sześciu powieści: Robot (1973r.) – uznanej przez czytelników za najwartościowszą powieść polskiej SF w powojennym trzydziestoleciu. Według Łotra (1978r.) – nagrodzonej pierwszą nagrodą na Euroconie w 1980r. Nagi Cel (1980r.),Arka (1989r.),i wydanych już po jego śmierci Oro (1997r.) i Trzecia Cywilizacja (1998r.). Twórca Teorii Nadistot i psychologicznej Teorii Bezpieczeństwa, oraz Jednolitej Teorii Czasoprzestrzeni. Napisał trzydzieści opowiadań, z których dziewiętnaście zostało wydanych w zbiorze Anioł Przemocy i inne opowiadania (2001r.) Opowiadanie „Dzikus” uzyskało nagrodę „Sfinksa” jako najciekawsze polskie opowiadanie w 1998 roku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Człowiek Plus Frederik Pohl
Człowiek Plus
Frederik Pohl
Podbój kosmosu to jedna z tych gałęzi nauki, ekonomii i pokonywania ludzkich słabości, która interesuje chyba w mniejszym lub większym stopniu każdego. W okresie zimnej wojny kosmiczny wyścig był elementem walki – ideologicznej, technologicznej a także światopoglądowej. Rządy głównie USA i ZSRR prześcigały się w tym co kto zrobi pierwszy – co dość ciekawe, do czasu misji Apollo 11 wyścig ten wygrywał Związek Sowiecki. Pierwszy sztuczny satelita? Sputnik-1. Pierwsza żywa istota w kosmosie? Łajka. Pierwsze udane lądowanie na innym niż Ziemia ciele niebieskim? Łuna 9. Obsesja Amerykanów żeby w końcu przegonić Rosjan była ogromna. Podobnie jest w powieści Frederika Pohla. Chociaż brzmi kusząco, Człowiek Plus to nie nazwa nowego programu społecznego wprowadzanego na terenie Rzeczpospolitej. Człowiek Plus to główny bohater książki Pohla – cyborg, ulepszony człowiek, a w zasadzie maszyna z ludzkimi elementami. Główną osią fabuły Człowieka Plus jest wyścig i założenie kolonii na Marsie. Ziemia, przeludniona, zniszczona, targana konfliktami i wciąż będąca w zimnej wojnie, stoi w punkcie zwrotnym. Albo coś się zmieni, ludzie zaczną podbijać kosmos – albo zniszczą się na swojej rodzimej planecie. Amerykanie wymyślają więc program, który ma na celu założenie stałej kolonii na Czerwonej Planecie. Zbiegiem okoliczności w centrum tego programu staje Roger Torraway – krajowy bohater, który z przerażeniem dowiaduje się, że po śmierci swojego przyjaciela musi zostać poddany fizycznym zmianom, żeby przystosować jego ciało do życia na Marsie… Człowiek Plus to ciekawa historia. To opowieść o poświęceniu, o tym jak wiele jesteśmy w stanie oddać, żeby zrealizować wizję i plany swojego państwa. To opowieść o zdradzie, o tym jak bardzo ludzie, którzy nas otaczają nie doceniają tego poświęcenia, któremu się poddaliśmy, jak bardzo chcą nas wykorzystać i zostawić, kiedy cel został już spełniony. To opowieść o niewierności, o ludzkiej głupocie, o fałszywych przyjaciołach. O samotności. Ale to też opowieść o nadziei. O ratunku. O wielkich czynach. O miłości odkrytej i wielkiej. O Bogu. A także o maszynach, które budują świadomość.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na78 miesięcy temu
Arka Adam Wiśniewski-Snerg
Arka
Adam Wiśniewski-Snerg
Czytanie Snerga jest trochę jak podróż surrealistycznym tramwajem. Widzisz tory i przystanek, stajesz na nim, przyjeżdża tramwaj, ale nie dociera na przystanek, tylko nad rzekę. I w sumie wydaje się, że już zaczynasz rozumieć, o co chodzi – skaczesz, wsiadasz i okazuje się, że to przystanek odjeżdża. Z jednej strony to niesamowita umiejętność oddać tak duszący i zniewalający obraz dzikiej niesamowitości – bo tego nie udało się nawet Philipowi K. Dickowi. Ale z drugiej, wejście w tak absurdalny obraz sprawia, że zarówno fabuła, jak i ciąg przyczynowo-skutkowy zanikają. Łowienie sensu w tej opowieści zamienia się w nurkowanie w głębiny absolutnego odmętu – co momentami może być przyjemne. Mamy tu miejscami nielichą przejażdżkę przez fascynujące koncepcje z pogranicza filozofii, psychologii, seksuologii. Wywody ilustrowane są na niezwykle wnikliwym poziomie analitycznym – ich głębia i perspektywa raz odstraszają, a raz przyciągają. Jednak w pewnym momencie czytelnik musi zadać sobie pytanie: czy to obraz snuty przez geniusza, którego można zrozumieć tylko w kontekście absurdyzmu PRL-u, świata, gdzie w minutę cała historia i rzeczywistość mogą się zmienić bez najmniejszego powodu – czy raczej wizja szaleńca, którego udręczone zmysły skaczą z tematu na temat pozornie bez udziału logiki? „Arka” jawi się dla mnie jako gorzka wizja życia w świecie wariatów i bycia zmuszonym do uczestnictwa w zbiorowej hekatombie samoistnego absurdu. Jest z jednej strony wołaniem o pomoc i sens, a z drugiej – psychologicznym horrorem człowieka, który nie może już odnaleźć sensu w otaczającej go rzeczywistości. Widać w tym herosie, podejmującym raz za razem próbę narzucenia swojej wizji realności innym, pewne odbicie samego Snerga. Można dostrzec tu również niezwykle głębokie i podświadome rozdarcie pomiędzy jego światem a światem wszystkich, którzy go otaczają. Dla autora nie ma jednak pociechy w czymś wyższym czy lepszym od ludzi – w jego zimno logicznym świecie nie ma miejsca nawet na sztuczny absolut. Ważne jest też to, że choć pozornie na koniec bohater otrzymuje upragnione ukojenie, pozostaje ono dla odbiorcy niepełne, a może nawet oszukańcze. https://www.instagram.com/p/DN767t9iDNz/?utm_source=ig_web_copy_link&igsh=MzRlODBiNWFlZA==
Klaudiusz Książki-Koniecznej - awatar Klaudiusz Książki-Koniecznej
ocenił na64 miesiące temu
Arsenał Marek Oramus
Arsenał
Marek Oramus
Książki o pierwszym kontakcie to z jednej strony stała w literaturze sci-fi, z drugiej jednak zawsze będzie to loteria – czy autor czegoś nie powieli? Czy to będzie świeże spojrzenie? Czy da się jeszcze coś nowego w tej kwestii napisać, czy to już tylko mielenie tego samego schematu i temat raczej został wyczerpany? Marek Oramus bierze się za bary z problemem pierwszego kontaktu w swojej drugiej książce pt. Arsenał. Czy jest w tej pozycji coś nowego i ekscytującego? Tytułowy Arsenał to sonda kosmiczna w kształcie chmury i pyłu, która przybywa w okolice gazowych gigantów. Dociera do niego ekspedycja z Ziemi a do kontaktu z Arsenałem zostaje wytypowany Adam Nyad – buntownik i kabotyn, który początkowo staje w poprzek kapitana statku. Szybko jednak okazuje się, że Ci najbardziej podporządkowani są przez sondę ignorowani, a to Adam wydaje się najbardziej ciekawą dla Arsenału postacią. Oramus w Arsenale przedstawia kilka problemów na wielu płaszczyznach. Po pierwsze mamy tutaj problem wspomnianego pierwszego kontaktu – jak może przebiegać, czego możemy się spodziewać i jak to się może skończyć. Po drugie, są tu rozważania na poziomie religijnym - czy i jak intepretować to co dzieje się w kontaktach pomiędzy Adamem a Arsenałem. Ile jesteśmy w stanie poświęcić, żeby udobruchać obcą cywilizację? Wątki religijne zostały mi zresztą potwierdzone przez samego autora. Adam i Arsenał prowadzą ze sobą pojedynek myślowy – intelektualny. Zacierają się tutaj granice rzeczywistości. Nie wiemy często, gdzie zaczyna się fantazja a zaczyna prawdziwy świat przedstawiony. Ogromna moc Arsenału cały czas grozi spustoszeniem umysłu Adama, który staje się pośrednikiem pomiędzy obcą cywilizacją a Ziemią. Ludzie z góry natomiast skazani są na porażkę – Arsenał uznaje ich za słabych w ich materialnych powłokach, których powinni się pozbyć. Arsenał nie jest najłatwiejszą lekturą, czasami można było się zgubić w wątkach, chociaż pytanie czy nie taki był cel autora powieści – wywołać zamieszanie równie duże które przeżywał Adam? Warto pamiętać, że przy walce z taką siłą, przegrana jest nieunikniona. Pytanie jest, co z tej klęski wyniknie.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na71 miesiąc temu
Ostatni, którzy wyszli z raju Marek S. Huberath
Ostatni, którzy wyszli z raju
Marek S. Huberath
1). "-Wrócieeś Sneogg, wiedziaam..." - akcja dzieje się w postapokaliptycznym, napromieniowanym świecie przyszłości. Głęboko pod ziemią, w zamkniętym Pokoju, w którym zdeformowani mieszkańcy (jeszcze nie ludzie),będący w wieku tuż po okresie dojrzewania, są więzieni (podobnie jak wielu innych w podobnych pomieszczeniach) i czekają na ewentualne uczłowieczenie... Klimatem przypomina mi to "Nie mam ust, a muszę krzyczeć" Ellisona, ale lepiej napisane. Końcówka podobna do zakończenia "Paradyzji" Zajdla. Świetne! - 10pkt. 2). "Trzy kobiety Dona" - mężczyzna w towarzystwie trzech kobiet od wielu dni przemierza pieszo surowe, zimne góry brodząc w zaspach śniegu postapokaliptycznego, zmrożonego świata. Wszyscy są na skraju wyczerpania, głodni i wychłodzeni, cel podróży niejasny... Przypadkowo, ostatkiem sił, pod grubą warstwą śniegu odnajdują przysypany, opustoszały dom... Beznadzieja "Drogi" McCarthy'ego rozgrywająca się w mroźnym świecie "Lodu" Dukaja. Kolejna świetna rzecz! - 10pkt; 3). "Kara większa" - Nagi Ruder Milenkowicz budzi się przywiązany do łóżka w pokoju przesłuchań. Jest obolały, połamany, zakrwawiony, z ranami, powybijanymi zębami, powyrywanymi paznokciami i poprzypalaną skórą. Dowiaduje się, że kara większa dobiegła końca bo skrócili mu tortury i piekło o dwie sesje. Trafia do Nieba, na kolejne operacje i rekonwalescencję... Czytając ten traktat o poniżaniu od razu przed oczami mam sugestywne przesłuchania umęczonego Widucha z "Chołodu" Twardocha... Wstrząsające! - 8,5pkt; 4). "Ostatni, którzy wyszli z Raju" - wielowarstwowa, choć zaledwie 120to stronicowa nowelka o przyszłości, w której na ziemię przylatują mieszkańcy planety Heddehen. Od ponad stu lat kolejne statki są przechwytywane przez Ziemian, a Heddeni (niemal identyczni fizycznie jak ludzie) stopniowo wcielani do społeczeństwa. Asymilacja nie przebiega jednak bez zgrzytów, przybyszów nazywa się oficjalnie emigrantami, a potajemnie przybłędami z kosmosu. Całość śledzimy z perspektywy Grahama - profesora uniwersytetu oraz jego kolegów wykładowców, zarówno Ziemian jak i Heddenów. Kwestie powstania życia na Ziemi, historii ludzkości, kwestie Boga, wiary, rasizmu, represji, podziału na wolną Amerykę, azjatycką Republikę Środka i zamkniętą Rzeszę Europejską... Dobra rzecz - 8,5pkt; 5). "Kocia obecność" - pan L. pracuje w zakładzie fotograficznym, zazwyczaj zamknięty w ciemni. Któregoś dnia niespodziewanie pojawia się tam tajemniczy kot. Perypetie ze znikającym i pojawiającym się w najmniej oczekiwanych momentach gościem zaczynają się komplikować, L. dowiaduje się że przeszedł próbę kota i został Przewodnikiem. Zaczyna widywać zmarłych... - 7pkt.
WissQuek - awatar WissQuek
ocenił na92 miesiące temu
Wędrowiec Fritz Leiber
Wędrowiec
Fritz Leiber
Fritz Leiber, uznany mistrz science fiction i fantasy, w "Wędrowcu" stworzył niezwykłą opowieść, która zachwyca rozmachem i głębią. To nie tylko klasyczna powieść z gatunku science fiction, ale także fascynująca podróż przez filozoficzne rozważania o naturze wszechświata i ludzkiej egzystencji. Akcja książki rozpoczyna się, gdy tajemniczy obiekt - tytułowy Wędrowiec - pojawia się nagle w pobliżu Ziemi, wywołując chaos i panikę. Historia jest opowiadana z perspektywy różnych postaci, zarówno ludzi, jak i istot pozaziemskich, co nadaje jej wielowymiarowości i pozwala czytelnikowi spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw. Leiber doskonale buduje napięcie, łącząc wątki katastroficzne z intymnymi historiami bohaterów. Jego narracja jest barwna i pełna detali, co sprawia, że świat przedstawiony wydaje się niezwykle realistyczny. Jednocześnie autor zadaje pytania o granice ludzkiej wiedzy, miejsce człowieka we wszechświecie i relacje między różnymi formami życia. "Wędrowiec" to książka, która łączy w sobie wartką akcję, emocje i intelektualne wyzwania. Leiber udowadnia, że literatura science fiction może być czymś więcej niż tylko rozrywką – jest tu przestrzeń na głębokie refleksje i poruszające obrazy. Polecam tę powieść zarówno miłośnikom klasycznej fantastyki naukowej, jak i tym, którzy szukają książki skłaniającej do myślenia. "Wędrowiec" to prawdziwa perełka, która z pewnością zapadnie w pamięć na długo. Nie przegapcie tej niezwykłej przygody!
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na71 rok temu
Tylko cisza Bohdan Petecki
Tylko cisza
Bohdan Petecki
Książka ma ciekawy pomysł na "zielony ład". Położyć ludzkość na 80 lat do łóżka. W tym czasie każdy zestarzeje się o jedną noc. Bo tak to miałoby wyglądać - hibernacja przez 80 lat. Jako że to science fiction, to akceptuję i możliwości hibernacji ludzi i pola siłowe, z których można zbudować dowolne cokolwiek (w tym i gigantyczne hibernatory). Podróże kosmiczne także. Ale co mnie najbardziej szczypie w tej opowieści to takie rzeczy w których sf kompletnie nie zadziała, bo nie może. Połóżmy spać w jedną noc - bo takie ma być założenie -całą ludzkość. Całą.. Nie jedno miasto, ale wszystkie miasta, miasteczka, wsie i przysiółki na całej Ziemi. Jakby każdego wyposażyć w osobisty hibernator w jego mieszkaniu- to OK - da się to jakoś zsynchronizować. Ale nie - autor postanowił by ludzie udali się do wyznaczonych miejsc, by tam ich pousypiać. W żadnym science fiction nie da się tego zrobić, w ciągu jednej nocy. Załóżmy że na jednego pacjenta trzeba poświęcić jedną minutę by go uśpić, a tych pacjentów do jednego hibernatora jest 1 milion (to nie jest nawet 1% populacji). Wyszło mi że trzeba by zużyć na to 2 lata (bez żadnych przerw, bez żadnych zastojów, problemów). To jest założenie że ten milion ludzi już jest na miejscu usypiania - i każdy grzecznie po kolei kładzie się, robią hokus-pokus i już jest zahibernowany. Sprawa następna - nie wiem skąd autorowi przyszło do głowy, że dyżur przy tym hibernatorze może odbywać tylko jeden człowiek na raz, do tego przez 20 lat, bez możliwości kontaktu z innymi strażnikami, przy innych hibernatorach? Ludzie co do zasady są relacyjni i potrzebują towarzystwa, choćby przez moment, na zasadzie "Cześć, co słychać, jak leci?". Skoro główny bohater jest wyposażony we wszystko co jest konieczne do przeżycia (w tym świecie SF ma praktycznie dostęp do wszystkiego co potrzebne, za wyjątkiem kilku rzeczy, o których zaraz będzie),więc niejako zminimalizowane jest niebezpieczeństwo rywalizacji o zasoby. Skoro zostawiają go samego, to dlaczego nie dali mu dostępu do zbiorów książek, muzyki i filmów? Sam bohater się nad tym zastanawia, po czym sobie odpowiada, że to byłoby bez sensu bo by musiał sobie odtwarzać w kółko tylko archiwalne zasoby, co mogłoby doprowadzić do jakiejś kołowacizny, wariactwa. Głupszego argumentu nie można było wymyśleć? W TV, w radiu (zwłaszcza w czasach gdy powstała ta książka) w koło Macieju odtwarzane są wielokrotnie te same utwory (muzyka, filmy, seriale) i ludzie jakoś dają radę. Książki jak są szczególnie fajne, też można czytać wielokrotnie. Jego 10 lat nie było na Ziemi, więc 10cio letnie zasoby były by dla niego nowością przez przynajmniej pierwsze 10 lat, a na następne mogłyby być jakieś starocie i powtórki z pierwszego 10-lecia. To tylko z pozoru mało ważne, ale te zasoby pomogłyby mu w walce z samotnością i "dzwoniącą" ciszą, rutyną i.. nudą. O których autor jakoś zapomniał.
Peter - awatar Peter
ocenił na71 miesiąc temu
Trudno być bogiem. Drugi najazd Marsjan Arkadij Strugacki
Trudno być bogiem. Drugi najazd Marsjan
Arkadij Strugacki Borys Strugacki
Mamy tu do czynienia z dwiema powieściami w jednym wydaniu. W obu wypadkach przedstawiona historia jest dosyć specyficzna. Treść "Trudno być bogiem" dotyczy historyków z pewnego bliżej nieokreślonego instytutu w ZSRR, którzy to są wysyłani na różne odległe od Ziemi planety celem prowadzenia tam różnorakich obserwacji. Jest to robione w ramach eksperymentu. Chodzi tu o możliwość wyciągnięcia wniosku odnośnie innych znacznie bardziej prymitywnych od Ziemi planet i ich dalszego rozwoju. Planeta na którą wysłany został główny bohater odpowiada poziomem rozwoju średniowieczu na Ziemi. Oczywiście są tu też wątki propagandowe. Tytuł jest związany z trudnością nie ingerowania w wydarzenia na badanej planecie przez wysłanych tam naukowców. Właśnie dlatego trudno i im być bogami. Z kolei "Drugi najazd marsjan" jest wybitnie specyficznym utworem. Otóż bliżej nieokreślone państwo najeżdżają faktycznie marsjanie. Jednak długo z uwagi na specyfikę opisów i przedstawienie wszystkiego w karykaturalny sposób trudno dojść do wniosku czy marsjanie faktycznie ten kraj zaatakowali. Ostatecznie najeźdźcy wprowadzają coś w rodzaju pozytywnej rewolucji. Jednak co ciekawe są dla nich cenne soki żołądkowe, które ostatecznie stają się równie cenne, jak pieniądze. Przyznam, że zarówno jedną powieść, jak i drugą czyta się dosyć ciężko. Można po to sięgnąć raczej tylko z ciekawości.
maciej_333 - awatar maciej_333
ocenił na62 lata temu

Cytaty z książki Robot

Więcej
Adam Wiśniewski-Snerg Robot Zobacz więcej
Adam Wiśniewski-Snerg Robot Zobacz więcej
Adam Wiśniewski-Snerg Robot Zobacz więcej
Więcej