
Detroit. Sekcja zwłok Ameryki

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Seria:
- Seria Amerykańska
- Tytuł oryginału:
- Detroit. An American Autopsy
- Data wydania:
- 2015-03-04
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-03-04
- Data 1. wydania:
- 2013-02-07
- Liczba stron:
- 296
- Czas czytania
- 4 godz. 56 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380490406
- Tłumacz:
- Iga Noszczyk
Detroit – niegdyś w amerykańskiej awangardzie, słynące z wielkiego przemysłu, nowatorskich rozwiązań, śmiałych biznesmenów i znanych na całym świecie samochodów – dziś jest stolicą bezrobocia, nędzy i przestępczości. Charlie LeDuff, zdobywca Nagrody Pulitzera, porzuca pracę w „New York Timesie” i wraca do miasta, w którym się urodził. Puka do drzwi wpływowych polityków, wędruje przez squaty, rozmawia z bezdomnymi i przedsiębiorcami, z właścicielami pustostanów, policjantami i strażakami walczącymi z plagą podpaleń, wreszcie sięga do tragicznych losów własnej rodziny i próbuje zrozumieć, co stało się przyczyną upadku jednego z najbogatszych kiedyś miast Ameryki.
Kup Detroit. Sekcja zwłok Ameryki w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Detroit. Sekcja zwłok Ameryki
Przyznam, że „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” Charliego LeDuffa zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie. To reportaż, który nie tyle opisuje kryzys jednego miasta, ile przeprowadza sekcję zwłok amerykańskiego mitu: przekonania, że ciężka praca i przemysłowa potęga zawsze gwarantują stabilność, dobrobyt i społeczną mobilność. Detroit – dawna duma motoryzacyjnych Stanów Zjednoczonych – u LeDuffa staje się miejscem, gdzie ten mit rozpada się na oczach czytelnika. Autor prowadzi nas przede wszystkim przez Detroit około 2008 roku, czyli w momencie, gdy kryzys ekonomiczny i wieloletnie zaniedbania instytucjonalne uderzają z pełną siłą. Miasto, które jeszcze dekady wcześniej przyciągało pracą i obietnicą lepszego życia, pokazane jest jako przestrzeń bezrobocia, wyludnienia i społecznej erozji. LeDuff opisuje codzienność, w której płoną opuszczone budynki, policja pracuje na granicy wydolności, a przemoc staje się niemal stałym elementem krajobrazu. W tle wybrzmiewa też jeden z najbardziej destrukcyjnych czynników: narkotyki, które – niczym przewlekła choroba – od lat niszczą tkankę społeczną miasta. Ogromną siłą tej książki jest perspektywa autora. LeDuff urodził się w Detroit, wraca więc nie jako zewnętrzny obserwator, ale ktoś, kto zna kod miejsca i pamięta jego dawną energię. Dzięki temu reportaż ma wymiar osobisty: autor tropi nie tylko źródła upadku metropolii, lecz także własne korzenie – rodzinne historie, pamięć lokalnych społeczności i początki miasta. Ta „bliskość” sprawia, że opisy są ostre, często brutalnie szczere, a jednocześnie naznaczone emocją: gniewem, bezradnością, czasem wstydem. LeDuff zderza czytelnika z wieloma środowiskami: od skorumpowanych polityków i mechanizmów władzy, które utrwalają patologie, po ludzi pierwszej linii – policjantów i strażaków, którzy każdego dnia próbują utrzymać resztki porządku w miejscu, gdzie system regularnie zawodzi. Reportaż jest zbudowany z historii konkretnych osób, ale w każdej z nich odbija się coś większego: instytucjonalne zepsucie, brak odpowiedzialności i obojętność, które sprawiają, że nawet dramatyczne fakty szybko stają się „normą”. Ważne jest jednak to, by czytać tę książkę uważnie i krytycznie. Autor bywa bezkompromisowy, czasem prowokacyjny, operuje ostrym językiem i stawia tezy, które mogą budzić spór – zwłaszcza gdy dotyka kwestii rasowych i zmian demograficznych. W moim odczuciu największa wartość tej narracji nie polega na tym, że daje proste odpowiedzi, tylko że pokazuje napięcia: między elitami a zwykłymi mieszkańcami, między pamięcią o „złotych czasach” a brutalną teraźniejszością, między jednostkami, które chcą ratować miasto, a machiną, która mieli ich wysiłek. Bo LeDuff nie tworzy wyłącznie katalogu katastrof. W tle pojawiają się również ci, którzy próbują działać: ludzie przywiązani do miejsca, lokalni społecznicy, pracownicy służb, osoby, które jeszcze wierzą, że Detroit można odbudować. Tyle że są to jednostki – często bez realnego wsparcia, zbyt słabe wobec skali problemu. Podsumowując: „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” to reportaż mocny, momentami przytłaczający, ale bardzo potrzebny. Pokazuje miasto jako przestrzeń upadku, lecz jednocześnie obnaża mechanizmy, które mogą dotknąć każde społeczeństwo, gdy polityka staje się interesem, instytucje przestają działać, a wspólnota rozpada się od środka. To lektura, po której zostaje w głowie nie tyle obraz ruin, ile pytanie: ile takich „Detroit” istnieje jeszcze – tylko w innej skali i pod inną nazwą. Czytajcie! 📚 Wpadasz na Bookstagrama? Jeśli lubisz książki i scrollowanie Insta w poszukiwaniu czytelniczych perełek – to zapraszam @mikroczytelnia :)
Oceny książki Detroit. Sekcja zwłok Ameryki
Poznaj innych czytelników
4653 użytkowników ma tytuł Detroit. Sekcja zwłok Ameryki na półkach głównych- Przeczytane 2 328
- Chcę przeczytać 2 260
- Teraz czytam 65
- Posiadam 577
- Reportaż 85
- Literatura faktu 29
- 2019 29
- USA 28
- Ulubione 24
- Chcę w prezencie 23

















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Detroit. Sekcja zwłok Ameryki
Mit Detroit dawno już sforsował granicę Atlantyku i zagnieździł się w głowach Europejczyków. Smutne miasto pustostanów – reliktów dawnej wielkości. Beznadziejne miasto bezrobotnych i bezdomnych, których nie stać na chleb ale stać na fentanyl. Straszne miasto brutalnych zbrodni i bezkarnych zbrodniarzy, portretowane w najdrastyczniejszych filmach klasy B. Romantyczne miasto muzyków i artystów, przedziwnie czerpiących z tych gruzów inspirację.
Tego się spodziewałam, sięgając po tę książkę. Czy to dostałam? I tak i nie – bo chyba nie da się zawrzeć pełnego obrazu na kilkuset stronach. Jest tu dużo o zbrodni i korupcji, o braku pieniędzy i nadziei. Trudno wyłuskać pojedyncze pozytywne aspekty. Dlaczego więc autor postanowił wrócić do tego strasznego miejsca, skoro już ułożył sobie dobre życie gdzieś indziej? Dlaczego ściągnął tutaj żonę i małą córeczkę? I czego się spodziewał, skoro na końcu jednak był zawiedziony?
Opisywane w książce wydarzenia są intrygujące. Wiele historii czyta się z niedowierzaniem. A może już w sumie z dowierzaniem? Co jeszcze jest w stanie naprawdę nas zdziwić – że politycy kłamią i kradną? Że korporacje nie szanują pracowników? Że banki żerują na biednych i naiwnych? Że łatwiej się stoczyć ze wszystkimi niż stawić opór? Że znana beznadzieja i oswojone niebezpieczeństwo wydają się przyjaźniejsze, niż podjęcie ryzyka i wykorzystanie szansy?
Pomimo zaangażowania w samą historię, nie mogłam jednak pozbyć się antypatii do autora/narratora. Jawi się on jako pozbawiony skrupułów dziennikarz poszukujący sensacji, który nawet intymne rodzinne dramaty potrafi sprzedać jako medialne historie. Na dodatek bardzo stara się być błyskotliwy i zabawny – co kilka zdań rzuca bon motem – czasami celnie, częściej – niezręcznie. Nie przekonuje mnie jego rozpacz po śmierci „przyjaciela”, którego dopiero co poznał i opisał w gazecie, robiąc mu tym wiele problemów. Nie przekonuje mnie jego żałoba po bliskich zmarłych, z którą obnosi się jak z medalem kupionym na bazarze.
Ani to reportaż, ani powieść, ani true crime. Nie jest to zła książka, ale mnie nie przekonała.
Mit Detroit dawno już sforsował granicę Atlantyku i zagnieździł się w głowach Europejczyków. Smutne miasto pustostanów – reliktów dawnej wielkości. Beznadziejne miasto bezrobotnych i bezdomnych, których nie stać na chleb ale stać na fentanyl. Straszne miasto brutalnych zbrodni i bezkarnych zbrodniarzy, portretowane w najdrastyczniejszych filmach klasy B. Romantyczne miasto...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka Charliego LeDuffa to literacki ekwiwalent spaceru po zgliszczach wielkiego marzenia. Autor, rodowity detroitczyk i laureat Pulitzera, wraca do rodzinnego miasta, by poddać je sekcji zwłok. Detroit, niegdyś perła amerykańskiego przemysłu i kolebka klasy średniej, w jego relacji jawi się jako postapokaliptyczna sceneria, w której natura powoli odbiera to, co człowiek zbudował z betonu i stali. Choć reportaż ten zdobył status kultowego, ocena 7/10 sugeruje, że jest to dzieło równie fascynujące, co problematyczne pod względem formy.
Zanim przejdziemy do tego, co w tej książce wielkie, należy uczciwie wskazać jej słabsze strony. Głównym zarzutem wobec LeDuffa jest jego skrajnie subiektywny, wręcz narcystyczny styl narracji. Autor często stawia siebie w centrum wydarzeń, przez co reportaż momentami dryfuje w stronę autokreacji na „twardego faceta z prowincji”. Ta kowbojska manierą może drażnić czytelników szukających chłodnej, analitycznej perspektywy. Ponadto, książka bywa chaotyczna – wątki kryminalne przeplatają się z politycznymi aferami i rodzinnymi tragediami w sposób, który niekiedy zaciera szerszy kontekst ekonomiczny upadku Motor City. Momentami odnosi się wrażenie, że LeDuff bardziej goni za sensacją i brutalnym obrazem, niż próbuje rzetelnie wyjaśnić mechanizmy, które doprowadziły miasto do bankructwa.
Mimo wspomnianych mankamentów, „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” posiada potężne atuty, które sprawiają, że trudno się od niej oderwać. To właśnie na nich warto się skupić, bo to one stanowią o sile tego reportażu.
Bezlitosny autentyzm i „brudny” realizm: LeDuff nie patrzy na Detroit z okien klimatyzowanego biura. On wchodzi do spalonych domów, rozmawia z bezdomnymi, towarzyszy strażakom w beznadziejnej walce z plagą podpaleń i zagląda do kostnic, w których brakuje miejsc na zwłoki. Ta fizyczna bliskość z opisywanym dramatem nadaje książce niespotykaną wiarygodność.
Mistrzowskie oddanie społecznej zgnilizny: Autor fenomenalnie portretuje korupcję i upadek elit politycznych. Opisując procesy urzędników, którzy okradali miasto w momencie jego największej agonii, LeDuff buduje uniwersalną opowieść o chciwości. Podkreśla przy tym tragizm zwykłych mieszkańców, którzy zostali zostawieni sami sobie w systemie, który przestał działać.
Emocjonalny ładunek i czarny humor: Choć opisuje tragedię, LeDuff potrafi operować ironią i sarkazmem, co stanowi jedyny możliwy wentyl bezpieczeństwa w tak dusznej atmosferze. Jego opisy absurdów administracyjnych sprawiają, że czytelnik śmieje się przez łzy, lepiej rozumiejąc surrealizm życia w upadłej metropolii.
Symbolizm i uniwersalność: To nie jest tylko książka o jednym mieście. Detroit w ujęciu LeDuffa to przestroga dla całego świata zachodniego. Autor podkreśla, że to, co stało się z przemysłem samochodowym i tkanką społeczną Michigan, może spotkać każde miejsce, które uwierzy w swoją nieśmiertelność. To potężne memento mori dla współczesnego kapitalizmu.
„Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” to lektura bolesna, ale konieczna. Siedem punktów odzwierciedla uznanie dla odwagi autora i jego zdolności do chwytania literackiego „brudu” rzeczywistości, przy jednoczesnym dystansie do jego niekiedy zbyt egocentrycznej formy. LeDuff napisał nekrolog miasta, który czyta się jak najlepszy kryminał noir. To hołd dla miejsca, które umarło, ale którego duch wciąż błąka się po opustoszałych halach fabrycznych, przypominając nam o cenie, jaką płacimy za postęp.
Książka Charliego LeDuffa to literacki ekwiwalent spaceru po zgliszczach wielkiego marzenia. Autor, rodowity detroitczyk i laureat Pulitzera, wraca do rodzinnego miasta, by poddać je sekcji zwłok. Detroit, niegdyś perła amerykańskiego przemysłu i kolebka klasy średniej, w jego relacji jawi się jako postapokaliptyczna sceneria, w której natura powoli odbiera to, co człowiek...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUżycie wyrażenia "Sekcja zwłok" może być dla niektórych trochę mylące. Mi kojarzy się ono z analizą, skrupulatnym i usystematyzowanym dociekaniem przyczyn i następujących po nim skutków, rozkładaniem wszystkiego na czynniki pierwsze. Zamiast tego dostajemy kilka raczej mniej niż bardziej powiązanych ze sobą historii, anegdot oraz osobistych doświadczeń autora wynikających z bycia rdzennym mieszkańcem Detroit. Owe "okruszki" z rzeczywistości Detroit całkiem nieźle pozwalają zasmakować w realiach tego upadłego miasta (chociaż niektórych może trochę irytować język autora któremu chyba bardzo zależy, żeby pokazać jakim to jest lokalnym "swojakiem"),jednak mimo wszystko sekcją zwłok tego nazwać nie można - co najwyżej szturchaniem trupa kijem. Mimo wszystko czyta się jednak dosyć przyjemnie i stąd stosunkowo wysoka ocena.
Użycie wyrażenia "Sekcja zwłok" może być dla niektórych trochę mylące. Mi kojarzy się ono z analizą, skrupulatnym i usystematyzowanym dociekaniem przyczyn i następujących po nim skutków, rozkładaniem wszystkiego na czynniki pierwsze. Zamiast tego dostajemy kilka raczej mniej niż bardziej powiązanych ze sobą historii, anegdot oraz osobistych doświadczeń autora wynikających z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” to kolejna pozycja z amerykańskiej serii reportażowej, po którą sięgnąłeś z wyraźną sympatią do tego nurtu — i to czuć od pierwszych stron. Autor rozkłada miasto na czynniki pierwsze niczym patolog przy stole sekcyjnym: przemysłowy upadek, rasowe napięcia, bankructwo samorządu i społeczne konsekwencje amerykańskiego snu, który w Detroit dawno się skończył.
Najmocniejszą stroną książki jest atmosfera — opuszczone dzielnice, puste fabryki, ludzie żyjący w cieniu dawnej potęgi motoryzacyjnej stolicy świata. To reportaż, który działa obrazami i historiami zwykłych mieszkańców, a nie suchymi danymi. Dzięki temu czyta się go płynnie i z zaangażowaniem.
Jednocześnie widać upływ czasu. Wiele problemów zostało już opisanych w nowszych publikacjach, a część diagnoz dziś wymagałaby dopowiedzeń albo aktualizacji. Niektóre wnioski brzmią jak zatrzymane w konkretnym momencie kryzysu, bez spojrzenia na to, co wydarzyło się później.
W efekcie to solidny, momentami mocny reportaż, który dobrze oddaje skalę upadku miasta-symbolu, ale nie zaskakuje już tak bardzo jak kiedyś. Dla fanów amerykańskiej literatury faktu — wciąż wartościowa lektura. Dla czytelników szukających świeżych analiz współczesnych USA — raczej punkt wyjścia niż pełny obraz.
„Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” to kolejna pozycja z amerykańskiej serii reportażowej, po którą sięgnąłeś z wyraźną sympatią do tego nurtu — i to czuć od pierwszych stron. Autor rozkłada miasto na czynniki pierwsze niczym patolog przy stole sekcyjnym: przemysłowy upadek, rasowe napięcia, bankructwo samorządu i społeczne konsekwencje amerykańskiego snu, który w Detroit dawno...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChciałam przeczytać o Detroit ale nie sądziłam, że ta książka tak mnie poruszy. Napisana w industrialny, prosty czasem prostacki sposób oddaje charakter charakter głównego bohatera tej historii . Nie jest to reportaż z zewnątrz opisujący ludzi ikony upadku a wewnętrzny ukazujących osoby takie jak my
Chciałam przeczytać o Detroit ale nie sądziłam, że ta książka tak mnie poruszy. Napisana w industrialny, prosty czasem prostacki sposób oddaje charakter charakter głównego bohatera tej historii . Nie jest to reportaż z zewnątrz opisujący ludzi ikony upadku a wewnętrzny ukazujących osoby takie jak my
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznam, że „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” Charliego LeDuffa zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie. To reportaż, który nie tyle opisuje kryzys jednego miasta, ile przeprowadza sekcję zwłok amerykańskiego mitu: przekonania, że ciężka praca i przemysłowa potęga zawsze gwarantują stabilność, dobrobyt i społeczną mobilność. Detroit – dawna duma motoryzacyjnych Stanów Zjednoczonych – u LeDuffa staje się miejscem, gdzie ten mit rozpada się na oczach czytelnika.
Autor prowadzi nas przede wszystkim przez Detroit około 2008 roku, czyli w momencie, gdy kryzys ekonomiczny i wieloletnie zaniedbania instytucjonalne uderzają z pełną siłą. Miasto, które jeszcze dekady wcześniej przyciągało pracą i obietnicą lepszego życia, pokazane jest jako przestrzeń bezrobocia, wyludnienia i społecznej erozji. LeDuff opisuje codzienność, w której płoną opuszczone budynki, policja pracuje na granicy wydolności, a przemoc staje się niemal stałym elementem krajobrazu. W tle wybrzmiewa też jeden z najbardziej destrukcyjnych czynników: narkotyki, które – niczym przewlekła choroba – od lat niszczą tkankę społeczną miasta. Ogromną siłą tej książki jest perspektywa autora. LeDuff urodził się w Detroit, wraca więc nie jako zewnętrzny obserwator, ale ktoś, kto zna kod miejsca i pamięta jego dawną energię. Dzięki temu reportaż ma wymiar osobisty: autor tropi nie tylko źródła upadku metropolii, lecz także własne korzenie – rodzinne historie, pamięć lokalnych społeczności i początki miasta. Ta „bliskość” sprawia, że opisy są ostre, często brutalnie szczere, a jednocześnie naznaczone emocją: gniewem, bezradnością, czasem wstydem. LeDuff zderza czytelnika z wieloma środowiskami: od skorumpowanych polityków i mechanizmów władzy, które utrwalają patologie, po ludzi pierwszej linii – policjantów i strażaków, którzy każdego dnia próbują utrzymać resztki porządku w miejscu, gdzie system regularnie zawodzi. Reportaż jest zbudowany z historii konkretnych osób, ale w każdej z nich odbija się coś większego: instytucjonalne zepsucie, brak odpowiedzialności i obojętność, które sprawiają, że nawet dramatyczne fakty szybko stają się „normą”. Ważne jest jednak to, by czytać tę książkę uważnie i krytycznie. Autor bywa bezkompromisowy, czasem prowokacyjny, operuje ostrym językiem i stawia tezy, które mogą budzić spór – zwłaszcza gdy dotyka kwestii rasowych i zmian demograficznych. W moim odczuciu największa wartość tej narracji nie polega na tym, że daje proste odpowiedzi, tylko że pokazuje napięcia: między elitami a zwykłymi mieszkańcami, między pamięcią o „złotych czasach” a brutalną teraźniejszością, między jednostkami, które chcą ratować miasto, a machiną, która mieli ich wysiłek. Bo LeDuff nie tworzy wyłącznie katalogu katastrof. W tle pojawiają się również ci, którzy próbują działać: ludzie przywiązani do miejsca, lokalni społecznicy, pracownicy służb, osoby, które jeszcze wierzą, że Detroit można odbudować. Tyle że są to jednostki – często bez realnego wsparcia, zbyt słabe wobec skali problemu.
Podsumowując: „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” to reportaż mocny, momentami przytłaczający, ale bardzo potrzebny. Pokazuje miasto jako przestrzeń upadku, lecz jednocześnie obnaża mechanizmy, które mogą dotknąć każde społeczeństwo, gdy polityka staje się interesem, instytucje przestają działać, a wspólnota rozpada się od środka. To lektura, po której zostaje w głowie nie tyle obraz ruin, ile pytanie: ile takich „Detroit” istnieje jeszcze – tylko w innej skali i pod inną nazwą.
Czytajcie!
📚 Wpadasz na Bookstagrama?
Jeśli lubisz książki i scrollowanie Insta w poszukiwaniu czytelniczych perełek – to zapraszam @mikroczytelnia :)
Przyznam, że „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” Charliego LeDuffa zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie. To reportaż, który nie tyle opisuje kryzys jednego miasta, ile przeprowadza sekcję zwłok amerykańskiego mitu: przekonania, że ciężka praca i przemysłowa potęga zawsze gwarantują stabilność, dobrobyt i społeczną mobilność. Detroit – dawna duma motoryzacyjnych Stanów...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku zapowiadało się dobrze. Niestety z rozdziału na rozdział książka coraz mniej opowiadała o tym o czym miała być. Niezwiązane ze sobą opowiadania, dużo wątków rodzinnych Autora. Trochę to przypominało zlepek kilku pozycji. Sama książka mocno ugruntowuje stereotyp o Amerykanach pokazując ich jako ludzi, mówiąc delikatnie, mało rozsądnych. Ja się nią rozczarowałem.
Na początku zapowiadało się dobrze. Niestety z rozdziału na rozdział książka coraz mniej opowiadała o tym o czym miała być. Niezwiązane ze sobą opowiadania, dużo wątków rodzinnych Autora. Trochę to przypominało zlepek kilku pozycji. Sama książka mocno ugruntowuje stereotyp o Amerykanach pokazując ich jako ludzi, mówiąc delikatnie, mało rozsądnych. Ja się nią rozczarowałem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka mogłaby być o połowę krótsza. Nie wiele w niej reportażu, więcej prywatnych ocen autora. I mam wrażenie, że autor próbuje wytłumaczyć zła sytuacją w mieście całe zło, jakie tam się dzieje łącznie z jego przemocą wobec zony.
Książka mogłaby być o połowę krótsza. Nie wiele w niej reportażu, więcej prywatnych ocen autora. I mam wrażenie, że autor próbuje wytłumaczyć zła sytuacją w mieście całe zło, jakie tam się dzieje łącznie z jego przemocą wobec zony.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż pokazuje, że miasta wzniesione na pięknych, mocnych fundamentach mogą upaść przez zaniedbanie i upływ czasu. Dobra książka podaje kontekst historyczny i wiernie oddaje uczucie życia na zgliszczach.
Reportaż pokazuje, że miasta wzniesione na pięknych, mocnych fundamentach mogą upaść przez zaniedbanie i upływ czasu. Dobra książka podaje kontekst historyczny i wiernie oddaje uczucie życia na zgliszczach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo totę książkę idealnie opisuje to zdanie „to ponury pamiętnik reportera, który wraca do domu […]”, wiec w zasadzie nie można mieć pretensji, bo to zdanie znajduje się na 14 stronie. niemniej jednak, za mało Detroit, a za dużo prywaty reportera
tę książkę idealnie opisuje to zdanie „to ponury pamiętnik reportera, który wraca do domu […]”, wiec w zasadzie nie można mieć pretensji, bo to zdanie znajduje się na 14 stronie. niemniej jednak, za mało Detroit, a za dużo prywaty reportera
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to