Do usług szanownej pani

Okładka książki Do usług szanownej pani autora Gilles Legardinier, 9788379993956
Okładka książki Do usług szanownej pani
Gilles Legardinier Wydawnictwo: Sonia Draga Ekranizacje: Do usług szanownej pani (2024) literatura piękna
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Complètement cramé!
Data wydania:
2015-06-03
Data 1. wyd. pol.:
2015-06-03
Data 1. wydania:
2014-11-06
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379993956
Tłumacz:
Marta Olszewska
Ekranizacje:
Do usług szanownej pani (2024)
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Do usług szanownej pani w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Do usług szanownej pani

Średnia ocen
6,8 / 10
208 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Do usług szanownej pani

avatar
93
68

Na półkach: ,

To książka, która urzeka spokojem i ciepłem. To lekka, kobieca opowieść – taka, którą czyta się niespiesznie, z herbatą pod ręką, bardziej dla nastroju niż dla dynamicznej akcji. Siła tej historii tkwi w codzienności: w relacjach, drobnych gestach, obserwacjach międzypokoleniowych i w subtelnym humorze.
Narracja jest delikatna i empatyczna.

To literatura „komfortowa”: nie zaskakuje gwałtownymi zwrotami akcji, ale zostawia po sobie przyjemne poczucie bliskości i spokoju.
Idealna propozycja na odpoczynek od cięższych tematów – dla czytelniczek, które cenią kameralne historie, emocje podane szeptem i ciepłą, życzliwą atmosferę.

To książka, która urzeka spokojem i ciepłem. To lekka, kobieca opowieść – taka, którą czyta się niespiesznie, z herbatą pod ręką, bardziej dla nastroju niż dla dynamicznej akcji. Siła tej historii tkwi w codzienności: w relacjach, drobnych gestach, obserwacjach międzypokoleniowych i w subtelnym humorze.
Narracja jest delikatna i empatyczna.

To literatura „komfortowa”: nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
182
171

Na półkach: ,

Lekka lektura, ale doskonała. Już dawno się tak nie ubawiłam.

Lekka lektura, ale doskonała. Już dawno się tak nie ubawiłam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1215
568

Na półkach: ,

„Czy to droga, którą pokonujemy, sprawia, że stajemy się tym, kim jesteśmy, czy też sami wybieramy sobie funkcję w zależności od tego, co bliskie naszemu sercu?”.

Andrew Blake - jak sam mówi – cierpi na bolesną sześćdziesiątkę. Utytułowany przedsiębiorca z branży metalurgicznej coraz częściej zanurza się we wspomnieniach o przeszłości oraz wzruszeniach, które przynoszą ostatnie razy: te nie dość doceniane w momencie trwania, nierozpoznane w porę, znaczące fragmenty naszego życia. Nie mogąc odnaleźć radości ani większego sensu w codziennej rutynie, pod wpływem impulsu decyduje się na spontaniczny i nie mniej zadziwiający krok. Powierzając pełną władzę nad firmą swojej młodej asystentce, wyjeżdża do Francji - rodzinnego kraju swojej zmarłej żony - gdzie w podupadającej posiadłości państwa Beauvillier zatrudnia się w charakterze majordomusa. Okres próbny nie przebiega jednak tak, jak mógłby się spodziewać, bowiem pod okazałym dachem dobytku zgromadziła się osobliwa garstka ludzi. Nathalie, właścicielka, zdaje się tyleż enigmatyczna, co nieco oderwana od rzeczywistości. Jakkolwiek pełna klasy oddaje się doprawdy zaskakującym zwyczajom, szczególnie w oczach bystrego Anglika. Uzdolniona kucharka Oddile początkowo wydaje się nieprzystępna i nazbyt formalna. Poza tym głęboko skrywa swoje życie osobiste i niekoniecznie daje sobie przyzwolenie na ukazanie stopnia swoich zdolności. Miękką stronę osobowości rezerwuje jedynie dla Mefisto, swojego angorskiego kota, którego podniebienie jako jedynego rozpieszcza do granic. Manon, młoda pokojówka, przechodzi poważny kryzys, który doprowadza ją na skraj rozpaczy i sprawia, że poddaje w wątpliwość najbliższą przyszłość. Zagubiona dziewczyna nie bardzo wie u kogo szukać pomocy. Z kolei Phillipe, zarządca majątku, zamieszkujący w głębi rozległego parku domek łowiecki, trzyma się na dystans, mając za towarzysza jedynie psa. Blake musi jakoś odnaleźć się w nowej roli, jednocześnie próbując zrozumieć dynamikę panującą między pozostałymi pracownikami. Jego zmysł obserwacji i charakterystyczne poczucie humoru mogą w tym odegrać niebagatelną rolę.

„Niektóre przedmioty mają moc pokonywania czasu, ale nigdy smutku. Ukojenie, którego dostarczają, ma swoją cenę. Szczęście, jakie zdają się wskrzeszać, odchodzi jeszcze dalej, niczym fala odpływu, kiedy się je odłoży na półkę”.

To co prawda moje pierwsze spotkanie z piórem Gillesa, ale już nie z historią zawartą na kartach tej czarującej powieści. Magia. W myśl świętej zasady: „najpierw film, potem książka”, którą sumiennie stosuję ze swoistej przekory, pod wpływem impulsu udałam się na początku czerwca na seans do ulubionego kina studyjnego, gdyż czasem naprawdę niewiele potrzeba by pojawiła się chęć obejrzenia danego filmu. W tym konkretnym przypadku wystarczył ulubiony język francuski oraz kot widoczny w zwiastunie, choć istniało realne ryzyko, że jego czas ekranowy będzie porównywalny do obecności Jonathana Crane’a w trylogii o Batmanie. To był bardzo przyjemny seans, który naturalną koleją rzeczy doprowadził mnie do lektury książki. Tym bardziej, że za reżyserię oraz scenariusz odpowiadał sam autor, a więc ekranizacja nie mogła zbytnio odbiegać charakterem od swojego literackiego pierwowzoru. Nie myliłam się. W obu przypadkach otrzymałam słodko-gorzką opowieść wraz ze wzbudzającymi szczerą sympatię bohaterami. Oraz – co równie istotne – kotem, który w peletonie barwnych postaci zajmował równie poczesne miejsce, lśniąc własnym blaskiem. To przede wszystkim historia o dojmującej stracie oraz odnajdywaniu się na nowo w teraźniejszości. Do pośmiania się. Do wzruszenia. I do refleksji. Sporo tutaj poczucia humoru. Może niezbyt wyszukanego i często bazującego na narodowych stereotypach – także lingwistycznych – ale w tych żartobliwych przekomarzaniach czuć pewną niewymuszoną lekkość. Dowcip z gatunku tych, które zamiast doprowadzać do pełnych politowania grymasów i przewracania oczami, sprawia, że uśmiech samoistnie pojawia się na twarzy. Sceny napadu oraz rozwiązania umowy zakupu to czyste złoto! Szczególnie ta pierwsza wypadła jeszcze barwniej rozpisana na kartach powieści. Spora w tym zasługa wymuszonego chwilą esperanto, stanowiącego zaskakującą mieszankę międzynarodową. Komiczną rzecz jasna. Uwypukloną sytuacyjnością oraz towarzyszącymi jej chaotycznymi gestami, które nie zdołały całkowicie przykryć cech indywidualnych poszczególnych postaci. 85 krótkich rozdziałów będących niczym czuły opatrunek na zmęczone codziennością serce, przypomina nam o wadze bezinteresownych gestów i sile przyjaźni zdolnej pokonać różnice pokoleniowe. Z powieści wyziera filozofia życia skrojona pod potencjalnego odbiorcę, z której każdy zdoła wyłuskać dla siebie coś szczególnie mu bliskiego; tak jednako przemawiającego do serca, jak i do rozumu. Przy takiej literaturze odpoczywam, wyciszając kompletnie wewnętrznego cynika, gdyż jednocześnie bawi i koi. A że bywa momentami nieco naiwna? Cóż z tego. Myślę, że w głębi ducha wszyscy pragniemy wierzyć w szczęśliwe zakończenia. A przynajmniej w dobro, którego zdaje się brakować we współczesnym świecie tak bardzo nastawionym na egotyzm.

„To, co łączy lub niszczy daną relację, rozgrywa się również za pośrednictwem błahostek”.

PS. Żywię nadzieję, że powieść doczeka się wznowienia oraz nieco bardziej schlebiającej okładki. Jakkolwiek uwielbiam koty i Mefisto, tak przydałby się jednak większy polot oprawy. Obecna prezentuje się jak modelowa definicja pójścia po linii najmniejszego oporu.

IG: zlizujelitery

„Czy to droga, którą pokonujemy, sprawia, że stajemy się tym, kim jesteśmy, czy też sami wybieramy sobie funkcję w zależności od tego, co bliskie naszemu sercu?”.

Andrew Blake - jak sam mówi – cierpi na bolesną sześćdziesiątkę. Utytułowany przedsiębiorca z branży metalurgicznej coraz częściej zanurza się we wspomnieniach o przeszłości oraz wzruszeniach, które przynoszą...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

441 użytkowników ma tytuł Do usług szanownej pani na półkach głównych
  • 259
  • 177
  • 5
76 użytkowników ma tytuł Do usług szanownej pani na półkach dodatkowych
  • 49
  • 8
  • 4
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Do usług szanownej pani

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Do usług szanownej pani

Więcej
Gilles Legardinier Do usług szanownej pani Zobacz więcej
Gilles Legardinier Do usług szanownej pani Zobacz więcej
Gilles Legardinier Do usług szanownej pani Zobacz więcej
Więcej