Kochankowie mojej matki

496 str. 8 godz. 16 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Don Kichot i Sancho Pansa
- Tytuł oryginału:
- My mother's lovers
- Data wydania:
- 2008-05-22
- Data 1. wyd. pol.:
- 2008-05-22
- Liczba stron:
- 496
- Czas czytania
- 8 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788374146166
- Tłumacz:
- Ewa Pankiewicz
Powieść o silnej, fascynującej kobiecie i przejmująca analiza historii Czarnego Kontynentu. Losy kochanków Kathleen i jej samej stają się dla autora pretekstem do opisania prawdziwych wydarzeń od wojen burskich, przez dwie wojny światowe, aż do zniesienia apartheidu w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Kochankowie mojej matki w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Kochankowie mojej matki
Poznaj innych czytelników
192 użytkowników ma tytuł Kochankowie mojej matki na półkach głównych- Chcę przeczytać 98
- Przeczytane 91
- Teraz czytam 3
- Posiadam 30
- Afryka 6
- Biblioteka 2
- 2011 2
- Seria Don Kichot 2
- Z biblioteki 2
- 2014 2
Tagi i tematy do książki Kochankowie mojej matki
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Kochankowie mojej matki
(...) wszystkich tych – handlarzy niewolników, jasnowidzów i „świętych”, a także pozujących na szlachetnych białych kolonialistów – łączyło jedno: byli przekonani, że mają „patent” na Afrykę i tylko „ich” Afryka jest prawdziwa.
dodaj nowy cytat
Więcej 































OPINIE i DYSKUSJE o książce Kochankowie mojej matki
Alexander Ignatius Healey miał dwie wielkie namiętności w swoim życiu, które niestety nie przynosiły mu szczęścia. Wręcz przeciwnie. Dostarczały mu boleśnie ambiwalentnych uczuć. Kochał i nienawidził swoją matkę tak samo jak kochał i nienawidził Afrykę, RPA, a zwłaszcza Johannesburg, w którym się urodził.
Trudno jest kochać matkę, która nie dała mu ojca, ba!, nawet nie wiedziała kim on jest. Matkę, która dom traktowała jak hotel, macierzyństwo nie było jej powołaniem, a "sensem jej życia było nie zatrzymywać się, lecz wstawać i iść dalej".
Jednocześnie była kobietą żyjącą o jeden wiek za wcześnie, chociaż i współcześnie jej styl życia wzbudzałby zdziwienie i podziw. Kobieta-pilot od 18. roku życia, która lot nad kontynentem afrykańskim traktowała jak obchód własnych włości. Kobieta-myśliwy, dla której polowanie na zwierzęta w jakiejkolwiek afrykańskiej dżungli czy na sawannie, było stałym elementem rozkładu zajęć. Kobieta-przedsiębiorca, której biznesowe pomysły na ówczesne czasy plajtowały, a w 20. wieku przynoszą krociowe zyski biznesmenom. Kobieta-człowiek, dla której nie istniały podziały rasowe, wyznaniowe czy polityczne, a czego konsekwencję ponosiła w więzieniu. Kobieta-przyjaciel sprawiająca, że inni w jej towarzystwie czuli się dobrze, zarówno dorośli jak i dzieci. No i oczywiście kobieta. Po prostu kobieta, dookoła której mężczyźni krążyli jak ćmy wokół światła, bez względu na różnicę wieku.
Trudno jest też kochać miasto, kraj, kontynent w permanentnym stanie wojny rasowej, plemiennej, ideologicznej i gospodarczej. Miejsce, w którym ciężko o poczucie bezpieczeństwa i o pewność, jej białych mieszkańców, że jest się stąd. Miejsce, w którym wszystko można sobie kupić za pieniądze, niwelując wszelkie bariery, granice i zagrożenia. Miejsce nienawiści, podziałów i kontrastów. "Kraina sawanny, gdzie morderstwo było równie powszechne jak brud i gdzie szerzył się gwałt, gdzie biedni ludzie umierali z głodu, a kobiety były bite, często ze śmiertelnym skutkiem, przez swoich partnerów, gdzie wszystko działo się znacznie częściej niż gdziekolwiek indziej. Gdzie głodna większość pyta: „Jak się wyżywić?”, a szczęśliwa mniejszość: „Jak nie zostać zastrzelonym?”"
Ale jednocześnie kraj tworzący swoisty tygiel człowieczej różnorodności, dający fascynującą mieszankę kultury. Kraj o przebogatej przyrodzie i bogactwach naturalnych. I wreszcie ojczyznę, w której się urodziło, gdzie tkwią głęboko korzenie życia głównego bohatera.
Obie te miłości w jego życiu przeplatają się i stanowią tło dla szkicowanej przez autora burzliwej i krwawej historii Afryki, RPA i samego Johannesburga.
To książka, którą przeczytałabym przed podróżą do Afryki dającą zalążek zrozumienia w sposób bardzo przystępny tego kontynentu, jego skomplikowanych dziejów i ludzi mieszkających na nim. Niestety, wtedy tej książki jeszcze nie było, a rolę wprowadzającego mnie w ten świat pełnił "Heban" Ryszarda Kapuścińskiego.
http://naostrzuksiazki.pl/
Alexander Ignatius Healey miał dwie wielkie namiętności w swoim życiu, które niestety nie przynosiły mu szczęścia. Wręcz przeciwnie. Dostarczały mu boleśnie ambiwalentnych uczuć. Kochał i nienawidził swoją matkę tak samo jak kochał i nienawidził Afrykę, RPA, a zwłaszcza Johannesburg, w którym się urodził.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudno jest kochać matkę, która nie dała mu ojca, ba!, nawet nie...
„Kochankowie mojej matki” pomimo nieco źle wróżącego tytułu, okazała się całkiem przyjemną, wielowątkową sagą rodzinną, rozciągniętą w czasie, między wojnami burskimi a współczesnością i rozgrywającą się na kilku szerokościach geograficznych.
Bohater – narrator, Alexander przez całe życie mierzy się z aurą matki, Kathleen Healey - kobiety, która w swojej epoce uchodziła za niepokorną, niekonwencjonalną i ze skłonnościami do brawury. Pilotka organizująca polowania w afrykańskim buszu wraz z Karen Blixen, asystowała przy realizacji „Mogambo” z Clarkiem Gable, boksowała się z Hemingwayem. Nie istniały dla mniej rasy, podziały i inne absurdalne wymysły. Syn wydarzył się jej przez przypadek i choć nie była przykładem idealnej mamy, to starała się przekazać mu kilka cennych życiowych rad. Niestety, Alex pozostaje w miłosno – nienawistnej relacji z rodzicielką, co przekłada się na jego późniejsze kłopoty w życiu osobistym. Książka jest w gruncie rzeczy monologiem skierowanym do matki, próbą oczyszczenia skomplikowanej zażyłości między nimi.
Brzmi to nieco melodramatycznie, i przyznaję, że te elementy powieści nużyły mnie (serce było z silną Kathleen). Chciałabym jednak zwrócić uwagę na dwa elementy wyróżniające „Kochanków mojej matki” z tle podobnej literatury. Pierwszy element to relacje Alexa z podróży, najpierw tych wraz z matką, potem po Zambii, Kenii, Birmie i innych. Relacje te obejmują nie tylko opisy zmieniającego się krajobrazu przyrodniczego, ale również dynamiczny kształt gospodarczo – polityczny, którego świadkiem był wiek dwudziesty. Drugi, najistotniejszy dla mnie komponent to niezwykle plastyczne oddanie atmosfery społecznej w Kraju Przylądkowym, od zawsze trawionym przez rasistowskie niepokoje, zarówno po jednej, jak i drugiej stronie. Odnoszę wrażenie, że to właśnie postkolonialny dyskurs stanowi najmocniejszy punkt tej powieści – Hope nie ogranicza się do stereotypów i frazesów, patrzy krytycznie i z szerszej perspektywy. Fragmenty poświęconej Johannesburgowi, prezentowanemu jako obdarte ze współczucia i nadziei miasto zła, wypadły bardzo przekonująco.
To pokaźnych rozmiarów tomiszcze, któremu nie zaszkodziłoby niejakie odchudzenie aczkolwiek sprawdzi się idealnie jako towarzysz majówkowego lub wakacyjnego lenistwa.
Przyjemna lektura choć bez szału.
„Kochankowie mojej matki” pomimo nieco źle wróżącego tytułu, okazała się całkiem przyjemną, wielowątkową sagą rodzinną, rozciągniętą w czasie, między wojnami burskimi a współczesnością i rozgrywającą się na kilku szerokościach geograficznych.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohater – narrator, Alexander przez całe życie mierzy się z aurą matki, Kathleen Healey - kobiety, która w swojej epoce uchodziła za...
Świetna powieść, niemal sama się czyta i nie ma się jej dosyć, opis życia w Afryce pełen życia i fascynacji. Ładnie wydana książka, której się nie zapomina i którą czyta się ze smakiem.W powieści Hope’a opisany jest świat dobra i zła , bez ogródek .Tym bardziej książka jest autentyczna ponieważ sam autor jest podróżnikiem.Tak dobra w moim odczuciu opinia ,może niektórych dziwić ,a to dlatego że czytając ją ,umilałem sobie chwile browarkiem.Polecam.
Świetna powieść, niemal sama się czyta i nie ma się jej dosyć, opis życia w Afryce pełen życia i fascynacji. Ładnie wydana książka, której się nie zapomina i którą czyta się ze smakiem.W powieści Hope’a opisany jest świat dobra i zła , bez ogródek .Tym bardziej książka jest autentyczna ponieważ sam autor jest podróżnikiem.Tak dobra w moim odczuciu opinia ,może niektórych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttp://radoscczytania.blox.pl/2009/08/Kochankowie-mojej-matki-Christopher-Hope.html
http://radoscczytania.blox.pl/2009/08/Kochankowie-mojej-matki-Christopher-Hope.html
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jestem pasjonatem Afryki, lektura wymagała ode mnie skupienia, by się nie pogubić w treści. Styl bardzo przyjemny, ale ciężko potraktować powieść jako zwykłe czytadło, za dużo postaci i dygresji.
Ogólnie podobała mi się, ale nie wciągnęła bez reszty.
Własne refleksje... trudno być zwykłym dzieckiem nieprzeciętnego rodzica.. trudno żyć w nietypowym osadzeniu kulturowym (co w teorii wydaje nam się takie egzotyczne i fascynujące, w praktyce może powodować wiele frustracji),Afryka tu przestawiona jest bardzo przerażająca.
Nie jestem pasjonatem Afryki, lektura wymagała ode mnie skupienia, by się nie pogubić w treści. Styl bardzo przyjemny, ale ciężko potraktować powieść jako zwykłe czytadło, za dużo postaci i dygresji.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgólnie podobała mi się, ale nie wciągnęła bez reszty.
Własne refleksje... trudno być zwykłym dzieckiem nieprzeciętnego rodzica.. trudno żyć w nietypowym osadzeniu kulturowym...
Jak dla mnie troche nudna. Opisu nie daje, gdyz inni juz pisali
Jak dla mnie troche nudna. Opisu nie daje, gdyz inni juz pisali
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAfryka, Czarny Ląd, Krwawy Kontynent.
„Kochankowie mojej matki” to powieść kameleon, ogromne zaskoczenie. Zarówno opis, tytuł, okładka książki wprowadzają czytelnika w błąd. Przyciągają niewinną ofiarę obietnicą szalonej, romantycznej przygody z nietuzinkową kobietą i jej licznymi kochankami w sercu gorącej, tętniącej życiem Afryki. Nic bardziej mylnego…
Tematem powieści jest AFRYKA; ale nie ta znana nam z opisów piękna przyrody, magii, niesamowitych rytuałów; kolebka życia. Autor odrzuca piękną egzotyczna otoczkę i wprowadza czytelnika w brutalne realia tego kontynentu. Kolonializm, niewolnictwo, apartheid, walki o władzę, postkolonializm.
Historia tytułowej matki- Kathleen- kobiety- pilota, enigmatycznej, wyemancypowanej silnej kobiety z „jajami”, kochającej wolność, wytrawnej myśliwej, zaangażowanej społecznie, ekscentrycznej, nie akceptującej segregacji rasowej- jest jedynie pretekstem dla przedstawienia subiektywnej wizji Afryki autora. Jest to potępienie kolonializmu, zniewolenia czarnych, bogacenia się białych panów kosztem krwi, godności, życia rdzennych mieszkańców.
„W Afryce zaś nie widzieli nic ludzkiego. Zniszczyli jej ludy, wykończyli je, nie tylko strzelbami i chorobami, ale także przez prawdziwe i szczere zwątpienie, by kiedykolwiek ludzie ci naprawdę żyli- i tak Afrykanie stali się niczym. A skoro to psychiczne ludobójstwo zostało dokonane, koloniści mogli zapełnić pustą przestrzeń, jak sobie chcieli, raz strzelać, kolekcjonować, chłostać, kraść i niszczyć do woli. W rezultacie Afryka wciąż była wyludniona, nawet dziś brakuje jej naturalnych, zwyczajnych ludzi, jest zaś pełna rozgorączkowanych upiorów, domagających się ponownych narodzin w ludzkiej postaci. Afryka…” (str. 181)
Książka przypomina raczej reportaż przeplatany komentarzami autora, niż tradycyjną powieść. Język jest prosty, inteligentny, dosadny, bardzo „męski”. Pisarz bez owijania w bawełnę przedstawia swój punkt widzenia, jego spostrzeżenia są niezwykle trafne, pełne ironii i cynizmu, czarnego humoru zaprawionego szczyptą goryczy.
„Jeśli zaś chodzi o bycie synem mojej matki…Cóż, to był przypadek, macierzyństwo nie było jej sposobem na życie. Bardziej przypominała jakąś zwariowaną ciotkę trzymaną w zamknięciu na strychu, aż się wyrwała, upiła, zrzuciła z siebie ciuchy i oszalała. Tak ją kochałem, ale z całego serca pragnąłem od niej uciec. Ilekroć o niej myślałem byłem przerażony. Myślę, że to właśnie czułem przez całe swoje życie” (str.182)
Książkę czytałam z ołówkiem w ręku zakreślając co bardziej soczyste fragmenty.
Przez książkę przetacza się szereg barwnych postaci. Wiele z nich jest autentycznych i odegrało ważną rolę w historii Afryki. Można lekturę interaktywnie połączyć z wyszukiwaniem w Google, czy Wikipedi kolejnych haseł, nazwisk co dodatkowo pogłębi nasza wiedzę na temat skomplikowanej sytuacji politycznej Afryki, na przestrzeni ostatnich stuleci .
Co ciekawe w książce jest niezwykle subtelny i piękny opis aktu miłosnego. Co prawda zajmuje on dosłownie kilka linijek tekstu, jednak jest przestawiony w urzekający sposób. Tego się po tej książce nie spodziewałam.
Podsumowując „Kochankowie mojej matki” Christophera Hope’a to bardzo specyficzna lektura. Czy ja polecam? Hmmm… myślę , że wielu osobom może nie przypaść do gustu, na pewno to dobra lektura dla wszystkich zainteresowanych Afryką, tą prawdziwą niewyidealizowaną Afryką.
Afryka, Czarny Ląd, Krwawy Kontynent.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Kochankowie mojej matki” to powieść kameleon, ogromne zaskoczenie. Zarówno opis, tytuł, okładka książki wprowadzają czytelnika w błąd. Przyciągają niewinną ofiarę obietnicą szalonej, romantycznej przygody z nietuzinkową kobietą i jej licznymi kochankami w sercu gorącej, tętniącej życiem Afryki. Nic bardziej mylnego…
Tematem powieści...
Kathleen Healey to fascynująca i wyemancypowana kobieta. Swoje życie związała z Afryką. Jej miłością był nie tylko Czarny Ląd, ale też pilotowanie samolotów i polowania. Alex, syn Kathleen, zupełne przeciwieństwo matki, nienawidził Afryki, a w pasji matki do lotnictwa upatrywał przyczyn braku więzi, jaka powinna wytworzyć się między matką a synem. Wszystko to mogłoby zapowiadać interesującą powieść obyczajową. Nic z tego. Książka jest nudna i nużąca. Napisana zupełnie bez polotu. Autor swobodnie żongluje wydarzeniami i postaciami przez co łatwo stracić wątek fabularny, jak i orientację w tym kto jest kim. Poza tym Hope ukazuje Afrykę przełomu, a więc Afrykę czasów kolonialnych i postkolonialnych. Problem w tym, że wydarzenia związane z historią Afryki przedstawia tak, jakby dzieje kontynentu były doskonale znane każdemu mieszkańcowi Europy. To zaś znacząco utrudnia odbiór książki.
Reasumując: zdecydowanie nie polecam.
Kathleen Healey to fascynująca i wyemancypowana kobieta. Swoje życie związała z Afryką. Jej miłością był nie tylko Czarny Ląd, ale też pilotowanie samolotów i polowania. Alex, syn Kathleen, zupełne przeciwieństwo matki, nienawidził Afryki, a w pasji matki do lotnictwa upatrywał przyczyn braku więzi, jaka powinna wytworzyć się między matką a synem. Wszystko to mogłoby...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWbrew tytułowi - niewiele tu romansu, a nawet nie wiele o stosunkach rodzinnych; za to ciekawie o Afryce i białych w Afryce.
Wbrew tytułowi - niewiele tu romansu, a nawet nie wiele o stosunkach rodzinnych; za to ciekawie o Afryce i białych w Afryce.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam mieszane uczucia co do tej powieści.
Z jednej strony nie jest do końca tym, co sugeruje tytuł, a mianowicie historią obyczajową o życiu osobistym matki narratora oraz o ich wzajemnych skomplikowanych relacjach. Nie jest również do końca opowieścią o samej matce, chociaż jej postać stanowi panoramę na tle której toczy się właściwa opowieść. I z tego powodu czuję się trochę zawiedziony, jak zresztą zawsze, kiedy książka nie opowiada o tym, czego się można było spodziewać:}
Z drugiej jednak strony to, O CZYM książka opowiada jest niezmiernie ciekawe. Autor, korzystając niejako z pretekstu w postaci zarysu historii życia swojej matki i, de facto, zarysu swoich relacji z matką, opowiada nam o południowej Afryce jako krainie niesamowitych sprzeczności, krainie, w której losy wszystkich mieszkańców są tragiczne oraz o samej Afryce poczynając od samego pojęcia "Afryka" w różnych znaczeniach (np. Afryka jako przenośnia ucieczki od rzeczywistości, jako pewne Shangri-La wyobraźni ludzkiej),a kończąc na krwawej nowoczesnej historii tego lądu, który jeszcze w latach sześćdziesiątych był kontynentem w miarę otwartym i pokojowym. Wszystko to odbywa się w formie osobistych refleksji narratora oraz opowieści z minionych przeżyć.
Niemniej mam mieszane uczucia także z tego powodu, JAK autor prowadzi opowieść, i że przez większą część powieści się zwyczajnie nudziłem. Niewątpliwy wpływ miał na to styl autora, który sprawiał wrażenie chaotycznego, a sama książka pisanej na kolanie. Dopiero gdzieś tak od 2/3 książki, tj. od śmierci matki to wszystko zaczyna nabierać kształtu (tzn. zamiast pisania na zasadzie swobodnego ciągu skojarzeń jak w pierwszej połowie książki, w drugiej części autor prowadzi główny wątek, a niejako przy okazji wprowadza odrębne wątki, najczęściej wspomnienia).
Najciekawszym wątkiem jest historia Bennyego i jego tragicznej śmierci oraz reakcja jego matki na tę tragedię w połączeniu z reakcją narratora-głównego bohatera. Tutaj przejawia się duży kunszt autora, tym bardziej, więc rzuca się w oczy nieudolność poprowadzenia reszty książki.
Mam mieszane uczucia co do tej powieści.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ jednej strony nie jest do końca tym, co sugeruje tytuł, a mianowicie historią obyczajową o życiu osobistym matki narratora oraz o ich wzajemnych skomplikowanych relacjach. Nie jest również do końca opowieścią o samej matce, chociaż jej postać stanowi panoramę na tle której toczy się właściwa opowieść. I z tego powodu czuję się...