Księga godzin

Okładka książki Księga godzin autorstwa Rainer Maria Rilke
Okładka książki Księga godzin autorstwa Rainer Maria Rilke
Rainer Maria Rilke Wydawnictwo: Elipsa poezja
207 str. 3 godz. 27 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
207
Czas czytania
3 godz. 27 min.
Język:
polski
ISBN:
9788371517655
Tłumacz:
Andrzej Lam
Księga godzin zawiera trzy księgi: O życiu mnicha, O pielgrzymowaniu, O nędzy i o smierci.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Księga godzin w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Księga godzin

Średnia ocen
7,3 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Księga godzin

Sortuj:
avatar
64
2

Na półkach:

Zgaś moje oczy / Rainer Maria Rilke

Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę,
zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę,
nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę,
i bez ust nawet zaklnę cię najciszej.
Ramiona odrąb mi, ja cię obejmę
sercem mym, które będzie mym ramieniem,
serce zatrzymaj, będzie tętnił mózg,
a jeśli w mózg mój rzucisz swe płomienie,
ja ciebie na krwi mojej będę niósł.

Zgaś moje oczy / Rainer Maria Rilke

Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę,
zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę,
nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę,
i bez ust nawet zaklnę cię najciszej.
Ramiona odrąb mi, ja cię obejmę
sercem mym, które będzie mym ramieniem,
serce zatrzymaj, będzie tętnił mózg,
a jeśli w mózg mój rzucisz swe płomienie,
ja ciebie na krwi mojej będę niósł.

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

62 użytkowników ma tytuł Księga godzin na półkach głównych
  • 40
  • 19
  • 3
8 użytkowników ma tytuł Księga godzin na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Księga godzin

Inne książki autora

Okładka książki Listy. Cwietajewa, Rilke, Pasternak Marina Cwietajewa, Borys Pasternak, Rainer Maria Rilke
Ocena 7,7
Listy. Cwietajewa, Rilke, Pasternak Marina Cwietajewa, Borys Pasternak, Rainer Maria Rilke
Okładka książki The Echoing Green: Poems of Fields, Meadows, and Grasses Anna Akhmatova, Sherman Alexie, Ingeborg Bachmann, William Blake, Robert Burns, Willa Cather, Seamus Heaney, Ted Hughes, Victor Hugo, Denise Levertov, Andrew Marvell, John McCrae, Harryette Mullen, Lucia Perillo, Rainer Maria Rilke, Christina Rossetti, Carl Sandburg, Gary Soto, Tomas Tranströmer, Derek Walcott, William Wordsworth
Ocena 8,4
The Echoing Green: Poems of Fields, Meadows, and Grasses Anna Akhmatova, Sherman Alexie, Ingeborg Bachmann, William Blake, Robert Burns, Willa Cather, Seamus Heaney, Ted Hughes, Victor Hugo, Denise Levertov, Andrew Marvell, John McCrae, Harryette Mullen, Lucia Perillo, Rainer Maria Rilke, Christina Rossetti, Carl Sandburg, Gary Soto, Tomas Tranströmer, Derek Walcott, William Wordsworth
Rainer Maria Rilke
Rainer Maria Rilke
Austriacki poeta, reprezentant liryki symbolicznej, prekursor egzystencjalizmu. Najwybitniejszy poeta dwudziestego wieku. Najznamienitszy artysta w dziejach literatury. Poeta par excellence, heroicznie poszukujący lirycznego słowa. Nabożny budowniczy katedry, wznoszący świątynię języka, której nigdy nie sposób ukończyć. W milczeniu, jak zawsze, gdy rodzą się wielkie dzieła, w oderwaniu od świata, jak wszystko, co doskonałe. Pielgrzym bez ojczyzny, szukający to samotności, to znów towarzystwa ludzi, który nigdy nie stracił z oczu celu, ku któremu zdążał. Mag pióra, który pragnął przemienić własne postrzeganie świata w złoto poetyckiego słowa. „Porzucony na górach serca”, poszukujący „dłoni chroniącej, nie pragnąc posiadania”. Niezrównany wirtuoz słowa, który potrafił wyrazić uczucia w miriadach obrazów, lecz nie mógł spełnić wymagań, jakie stawia rzeczywistość, owa „miłość, która żyje dzięki słowom, lecz zamiera wobec czynów”, albowiem „każde miejsce szczęśliwe jest dzieckiem lub wnukiem rozstania”. Człowiek, który żył dla słów i szczęśliwie mógł wieść życie wedle własnych zasad i bez reszty poświęcić się pisaniu. Czerpiąc z rzeczywistości zmysłowe doświadczenia, zawsze jednak uciekał w nierealną krainę własnej wyobraźni, „wyprzedzając wszelkie rozstanie”, by ów „wspaniały dywan” świata i ludzkich uczuć przeobrazić w swój własny poetycki język.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Księga godzin przeczytali również

Kamieniem strącam księżyc Siergiej Jesienin
Kamieniem strącam księżyc
Siergiej Jesienin
1. „Nasze życie – wyro i pościel, Nasze życie – pocałunek i w topiel”. 2. „Nie wiedziałem, że miłość – zaraza, Nie wiedziałem, że miłość - to dżuma. Tylko oczy zmrużyła- od razu W chuliganie rozsądek umarł.” 3. „ I już mi zgryzota niepisana. Znika z serca osad zawiesisty. Bo to stąd zła sława szarlatana, Bo to stąd zła sława skandalisty”. ( s.114-116) Sergiej Jesienin, Kamieniem strącam księżyc, Przełożył, przypisami i posłowiem opatrzył Adam Pomorski, Świat Książki, Warszawa 2010. * Zacytowane fragmenty wierszy wyrastają z zagranicznych podróży, odsłaniających brutalny liryzm. Sergiusz Jesienin: • lata życia 1895- 1925 (życie krótkie i dramatyczne); • pochodzenie chłopskie; • żona, amerykańska tancerka światowej sławy Izadora Duncan. • podróż po Europie i Ameryce (półtoraroczna). W zbiorze Biblioteki Poetyckiej Klasycy Nowoczesności w tłumaczeniu Pomorskiego Czytelnik otrzymuje najbardziej reprezentatywnym wybór wierszy rosyjskiego poety, który nie waha się użyć dosadnych słów, by nazwać otaczającą go rzeczywistość. Wśród masek poety maska: „chuligana”, „szarlatana” , „skandalisty”… W diagnozie problemów psychicznych poety krytycy odwołują się dziecięcej, infantylnej emocjonalności i braku identyfikacji z jakimkolwiek systemem wartości: „ Zgiełk i wrzask tu w mordowni dzikiej, Ale całą noc aż do świtu Prostytutkom recytuję wierszyki, Z bandytami chleję spirytus”.(…) s. 110 W znakomitym eseju „Tylko ja… i stłuczone zwierciadło” Pomorski (tłumacz) osadza twórczość Jesienina w szerokich kontekstach literackich, ale też pisze o motywie diabła: „Domeną diabła jest konieczność, tak jak domeną aniołów i świętych jest cud i przypadek”. U Jesienina diabeł pojawia się w „Czarnym człowieku”, u Bułhakowa w „Mistrzu i Małgorzacie”, a u Tomasza Manna w „Doktorze Fauście”. Zacytujmy: „Księżyc umarł, Świt niebieszczeje w oknie. Ach, ty, nocy! Co ciebie nocy napadło! Nie ma przy mnie nikogo. Stoję w cylindrze samotnie, Tylko ja… I stłuczone zwierciadło”.( s.182-183) (1923-14 listopada 1925) W poezji Jesienina jest wszystko, co niesie nieprzewidywalne życie, łącznie z nieprzewidywalnym wnętrzem. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na105 miesięcy temu
Psalmy i inne wiersze Tadeusz Nowak
Psalmy i inne wiersze
Tadeusz Nowak
Wiersze Tadeusza Nowaka są wspaniałe. Co mogę więcej napisać? To jest potężna, głęboka, mocna poezja. Kompletna, spełniona. Opisująca świat w całym jego uniwersum. Bóg chrześcijański jest tu starotestamentowy, okrutny i nieprzebłagany, dobrzy są współodczuwający z nami aniołowie otaczający nas swoimi skrzydłami. Natura jest bezwględna, surowa. Dużo jest w tych wierszach okrucieństwa, bardzo fizycznego. Przymierze człowieka z naturą i światem zwierząt zostało zerwane, Nowak opisuje tę bolesną bliznę. A jednocześnie psalmy przesycone są głęboką empatią, współczuciem i wrażliwością. Głęboki wgląd poety łączy się w tej poezji perfekcyjnie z erudycją, odniesieniami do kultury antycznej i Biblii. Wszystko w genialnie zachowanych proporcjach. „Tysiąc drzwi tysiąc zatrzaśniętych drzwi Za nimi człowiek i człowiek i człowiek wyjmuje igłą Boga z kropli krwi i patrzy w wietrzność spod zmrużonych powiek” Język tej poezji jest absolutnie zachwycający. Mięsisty i przenikający mnie do ścięgien i nerwów. Bo Tadeusz Nowak jeńców nie bierze. Biuro Literackie wznowiło psalmy Tadeusza Nowaka w wyborze innego wybitnego poety, Bohdana Zadury. A kiedy poeta wybiera poetę to musi z tego wyjść coś wspaniałego. I wyszło. Okładka z rysunkiem Julity Nowosad też jest przepiękna. Polecam do czytania, przeżycia i przemyśleń nad kondycją nas, ludzi, i naszego świata. Wciąż aktualne, jak to z wielką literaturą bywa.
jolasia - awatar jolasia
oceniła na103 miesiące temu
Hymny do nocy Novalis
Hymny do nocy
Novalis
Towarzyszące poezji Novalisa narodziny nowych światów potrzebują bezkresnych przestrzeni. Ponieważ po tych monstrualnych tworach wyobraźni błąka się ogromna samotność zalęknionego człowieka. Potężne zjawiska muszą gdzieś znaleźć ujście a to wszystko dzieje się właśnie na kartach "Hymnów do Nocy". Wspaniały to widok, nieco przytłaczający dla kogoś, kto pierwszy raz mógłby się zetknąć z niemieckim poetą. Bowiem wyrwać się spod władzy ciągłego niepokoju jest tutaj niezwykle trudno. Niby wkoło ziemskie kształty, jednak ich ezoteryczność każe zapomnieć o tym co znajome. Ciągłe wyczekiwanie na wspaniałości podrażnia zmysły ale nie o zewnętrzne cuda tu chodzi, lecz o wewnętrzne uniesienia duszy, skutkujące niekończącą się gorączką. Rozjaśniający poszczególne strofy blask pochodni przypomina o tym, że Noc nie jest jedyną bohaterką Novalisa. Jest też światłość płynąca z serca, tego uwielbianego przez romantyków zmysłu każdego wrażliwego człowieka. Istnienie wszelkich granic to czczy wymysł, bowiem minimum i maksimum tu nie istnieją. Podczas duchowej misji panuje zawsze przekonanie o dążeniu do odrodzenia. W upojeniu siła. Na progu świadomości zatrzymane człowiecze pojmowanie. Aż do wyzwolenia. W tym właśnie celu poezja Novalisa przeszła spod nieba Hellady przez Palestynę do Indii. Od zmysłowości przez ofiarę aż po mistycyzm. Intelektualne fascynacje niemieckiego poety zawierają przy tym mnóstwo symboliki. Dzień i Noc urastają do rangi bożyszczy rządzących światem. Kiedy umarł Hardenberg a narodził się Novalis? Czy w tym czasie przeszedł przez postulowany przez siebie stan nieistnienia? Zrozumienie słów "życie rodzi się w śmierci" wymaga odwagi zajrzenia w głąb siebie samego. Wyczucie napięcia pomiędzy bytem a niebytem to jedna z tajemnic romantycznych wierszy. Aby stawić czoła tym wyzwaniom, Novalis bacznie obserwuje zmysły. Bawi się formami, przemienia rzeczywistość z widocznej na niewidoczną. Bo będące produktem jego wyobraźni wyższe światy wcale nie muszą być widzialne dla wszystkich. Gdzieś pośrodku jest utkana z ciemnej materii zasłona, to ona oddziela wtajemniczonych od niewtajemniczonych. Dzień w opozycji do Nocy, to odwieczny dylemat wszelkiego stworzenia. Moją uwagę przykuło ocieranie się o nirwanę, wyzwolenie od cierpienia i jednoczesne przydanie śmierci zupełnie innego znaczenia. Niezwykle trudno pojąć ten powiew świadomości sprzed ponad dwustu lat. Ubolewam nad tym, że mając na sobie bagaż współczesności, utraciłem w pewnym sensie zdolność rozumienia tamtych czasów. Jednak duchowa wędrówka z Novalisem naprowadziła mnie na pewne znajome znaki. W jego świecie symboliki poczułem się raźniej. Może dlatego, że Noc wygrała z Dniem. Zapewne zafascynowało mnie nadejście Nowego Czasu, pełnego doskonałości i oznaczającego wyzwolenie. Bo któż nie chce, żeby podziwiany przez niego poeta szedł wzdłuż tej samej linii życia, zmierzając w tym samym kierunku zgodnie z osobistymi upodobaniami czytelnika. Chwalimy to, co nam emocjonalnie bliższe.
czytający - awatar czytający
ocenił na84 lata temu
Pieśń o miłości i śmierci korneta Krzysztofa Rilke Rainer Maria Rilke
Pieśń o miłości i śmierci korneta Krzysztofa Rilke
Rainer Maria Rilke
Czy to jeszcze uwielbienie miłości, a może już hołd pośmiertnie jej złożony? W tym szlachetnym tandemie nie ma wygranych, ponieważ wzajemnie się przenikając, umiłowanie ze śmiercią kroczą w jednym szeregu. Wyrywając sobie zdobyte trofea, pozbawieni strachu przed działaniem czasu, ci najważniejsi bohaterowie Rainera Marii Rilkego są jak brat i siostra. A jakaż żarliwość od nich bije, wykreowana ich namiętnym tchnieniem rzeczywistość oszołamia, gonią płomienie i barwy żaru dominują nad sceną tego poematu. A w komnacie na wieży rozgrywa się dramat. W drżącej czerwieni zarówno śmierć jak i miłość zbiorą swe żniwo. Nigdy się tak naprawdę nie dowiemy, co wypowiedziano w modlitwie tej gorącej nocy. Gdzie szczęk zbroi próbował zapanować nad krzykiem pożaru. Kiedy puszczone samopas żywioły zdominowały delikatny i wybijany przez spokojny sen rytm. Potrzeba ogromnej wrażliwości, żeby powstałe w ciągu jednej nocy dzieło zmieściło tak wielki emocjonalny ładunek. Na kartkę ulubionego przez Rilkego papieru welinowego opadł mały płatek róży, posłaniec rycerskiej ballady dla której przeczytania wystarczy zaledwie godzina aby poznać losy niewinnej mistyfikacji wielkiego poety. Jednak przeczytanie nie oznacza jeszcze zakochania. Bo tylko wtedy można zostać całkowicie pochłonięty mistycyzmem Rilkego i usadowiwszy się pośród zachwytów, odnaleźć dominujące miejsce poezji idealistycznej na świecie. To jak oddanie się w lenno. Tylko tym razem tajemnicza wyniosłość przypomina nam o czymś o wiele bardziej zagadkowym, niż zwykła ziemska zależność. Subtelnie, jednakowo na ból czy radość, reaguje poczuciem wielkiej tęsknoty i tylko czeka, aż ktoś odnajdzie przepojony wonią róży list. Wtedy dopiero pozna historię nieszczęśliwego uczucia, które odsuwając męskość z jej tradycyjnymi wzorcami, ukazało słodycz prawdziwej dojrzałości emocjonalnej. Nie wiem, kiedy kontury tego poematu utraciły swoją ostrość. Nie zdążyłem się zorientować, gdy dobiegł koniec wystawnej uczty i przyszło się budzić ze snu. Przebudzenie nadeszło nagle, pryskający czar pozostawił ludzi, aż do dzieciństwa pozbawionych wstydu. Wtedy wyobraziłem sobie zatopioną w wieczornym świetle równinę, po której samotny jeździec toczy bez celu rozjarzonym wzrokiem. Zmęczenie nie pozostawiło na jego twarzy ani śladu dawnego męstwa a on sam wydaje się być zasłuchanym w jego własną i opowiedzianą przez wiatr historię. Tak się odkrywa, wydawałoby się niemożliwe do odkrycia literackie skarby. A ileż takich klejnotów zalega na zakurzonych strychach i oczekuje na swój czas, kiedy ich sen zostanie przerwany przez spragnionego uczuć czytelnika. Burzliwa noc młodzieńczego utworu przyniosła Rilkemu wielki sukces. On sam jakby się nieco tym krępował i traktował swój poemat narracyjny jedynie jako promującą korzenie swojej rodziny legendę. Historycy na tym niewinnym zmyśleniu nie pozostawili suchej nitki ale utwór Rilkego i bez tego potrafi dotknąć najskrytszych zakamarków duszy. Czytając "Korneta" miałem wrażenie, że taki przepych można odczuwać jedynie we śnie. A przebudzenie będzie oznaczało niepowetowaną stratę dla wszystkich tych, którym marzenia senne przydają kolorów życiu. Osobliwa to twórczość i takiego też wymaga traktowania. Dla niej dzień jest jak noc a noc jak dzień i wszystkie wypowiedziane przez nią słowa potrafią wybrzmieć w czytającym, odkrywając jego samego. W taki właśnie sposób na naszym polu poetyckich doświadczeń zakwita nowe. Zawsze emocjonujące. Bez przerwy angażujące do przypominania o swojej wrażliwości.
czytający - awatar czytający
ocenił na102 lata temu
Traktat teologiczny Czesław Miłosz
Traktat teologiczny
Czesław Miłosz
Czytając ks. Bonieckiego "Abonent chwilowo niedostępny" trafiłem na szersze słowa o "Traktacie..", które postanowiłem dodać w post scriptum do mojego tekstu z 2016 r. Po dwóch latach obecności tej mojej opinii na LC, dalej jest ona JEDYNĄ i dostała plusy od zaledwie 19 czytelników. Proszę Państwa, nie podlega żadnej dyskusji, że jest to NAJLEPSZY utwór Miłosza, jego "dzieło życia". Mniemam, że małe zainteresowanie jest spowodowane brakiem informacji o jego dostępności; podaję wię, że wszystkie 23 strofy tego genialnego dzieła są dostęne na http://www.tygodnik.com.pl/kontrapunkt/60-61/traktat.html Zresztą wystarczy na Google napisać "Traktat teologiczny Miłosz" i bez problemów znajdziecie. Proszę mnie uwierzyć, TO TRZEBA PRZECZYTAĆ JEST TO FRAGMENT WIĘKSZEGO WYPRACOWANIA pt "CZESŁAW MIŁOSZ", DOSTĘPNEGO NA BLOGU; wgwg1943.blogspot.com No i wreszcie mogę przejść do GENIALNEGO „Traktatu Teologicznego”, przy omawianiu podeprę się recenzją mego mistrza, ks. Wacława HRYNIEWICZA. Miłosz zaczyna od słów: „Takiego traktatu młody człowiek nie napisze”. Hryniewicz mówi, że to prawda, bo „’Traktat’ jest wielowątkowy, bogaty w doświadczenie całego życia i osobiste wyznania”, jest podsumowaniem, w którym chciałby podzielić się swym niełatwym i niejedzoznacznym doświadczeniem wiary. Ponadto poeta wyznaje, że „musi napisać traktat teologiczny, żeby okupić swój grzech samolubnej pychy”. Hryniewicz rozumie rozterki Miłosza i pisze: „Poeta może czuć się osamotniony w swojej wierze. Nie tylko zresztą on. Teologowie, z którymi często dialoguje i którym czyni wyrzuty za nadmiar pewności nie chodzą na co dzień w „fiolecie swojej togi”. Oni także mają swoje rozterki i wątpliwości. Teolog może powiedzieć, tak jak poeta: „Nie jestem i nie chcę być posiadaczem prawdy ”. Nie musi śpiewać unisono ani „szczebiotać o słodkim dzieciątku Jezus na sianku”. Jemu także nie jest obce „wędrowanie po obrzeżach herezji”. Myśl odważna nie lęka się takiej wędrówki. Zresztą czy to, co tak chętnie nazywają mianem herezji, jest nią rzeczywiście?”. Zgadzam się oczywiście z powyższym, tylko że jeden Hryniewicz nie czyni wiosny. Mistyczne poszukiwania Miłosza, przy jednoczesnym zachowaniu „chęci pozostania wiernym” prowadzą do pytania: /Hryniewicz/ „Jak zatem znależć „miejsce środkowe między abstrakcją a zdziecinnieniem, żeby można było rozmawiać poważnie o rzeczach naprawdę poważnych”? I o prawdzie, i o „sensie, niemożliwym bez absolutnego punktu odniesienia”? O pojawieniu się dobra i zła w przed-świecie, o buncie aniołów i grzechu pierworodnym, o Chrystusie, który „przybrał ciało i umarł, żeby nas oswobodzić od prometejskiej pychy”, o sensie religii i chrześcijaństwie, o nieszczęściu i cierpieniu, o trudnościach wiary w duszę nieśmiertelną, o śmierci i sprawach ostatecznych „po tamtej stronie”? Tyle pytań, tyle spraw niedocieczonych. Poezja godna tego miana nie jest wolna od eschatologicznego niepokoju. Nawet nie pytany poeta wyznaje: „Nie z frywolności, dostojni teologowie, zajmowałem się wiedzą tajemną wielu stuleci - ale z bólu serdecznego, patrząc na okropność świata. Jeżeli Bóg jest wszechmocny, może na to pozwalać, tylko jeżeli załozymy, że dobry nie jest. Skąd granice jego potęgi, dlaczego taki a nie inny jest porządek stworzenia...”? I to widowisko, jakim jest życie, „kończące się nie tyle opadnięciem kurtyny, ile gromem z jasnego nieba”. A gromem tym śmierć, „ogromna i niezrozumiała”, co wydaje się „niestosowną karą dla nieszczęsnych lalek, za ich gry samochwalstwa i wiarołomne sukcesy”. Rozumiem szczerość poety, gdy wyznaje: „Myślę o tym ze smutkiem, siebie widząc pośród uczestników zabawy. I wtedy, przyznaję, trudno mi wierzyć w duszę nieśmiertelną”. Wyznanie sięga jeszcze dalej: „Tak naprawdę nic nie rozumiem, jest tylko ekstatyczny taniec, drobin wielkiej całości. Rodzą się i umierają, taniec nie ustaje, zakrywam oczy, broniąc się od natłoku biegnących do mnie obrazów”...A przecież i on w innym miejscu „Traktatu” sam daje zgoła inną odpowiedż: „Kto pokłada ufność w jezusie Chrystusie, oczekuje Jego przyjścia i końca świata, kiedy pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminą i śmierci już nie będzie”. To jednak odpowiedż wiary i głos nadziei, a nie ból codziennego doświadczenia”. Dalsze rozmyślania Poety prowadzą go do wniosku, że „katolickie dogmaty są jakby parę centymetrów za wysoko”, że wprawdzie „wspinamy się na palce i wtedy przez mgnienie wydaje się nam, że widzimy”, lecz jest to złudzenie, bo największe tajemnice wiary są „opancerzone przeciw rozumowi”. Muszę zaznaczyć, że tutaj mój ulubiony ks. Hryniewicz poczuł się zapędzony w „kozi róg” i zaczął wywodzić, że „płycizna jest wrogiem wiary dojrzałej”, obracając „kota ogonem”, bo przecież w „Traktacie” Miłosz, niestrudzenie, przeciwstawia swoją dojrzałą wiarę, a ściślej poszukiwanie jej, wierze powierzchownej, obyczajowej i rytualnej. Mówi: „Moi polscy wspólwyznawcy lubili słowa kościelnego obrzędu, ale nie lubili teologii”. Poeta chce uniknąć tego, co nazywają „spokojem wiary, a co jest po prostu samozadowoleniem”. Zacytujmy znów Hryniewicza: /Miłosz/ „szczerze wyznaje, że choć przywykł zwracać się o pomoc do Matki Boskiej, z trudem Ją rozpoznawał w „Bóstwie wyniesionym na złoto ołtarzy”. Nawet w Lourdes nie było mu dane zapomnieć, że przybywa z kraju, gdzie Jej sanktuaria „SŁUŻĄ UMACNIANIU NARODOWEJ UŁUDY” i uciekaniu się pod Jej obronę „przed najazdem nieprzyjaciela”. A więc nawet na obcej ziemi obecność zamącona jest „obowiązkiem poety, który nie powinien schlebiać ludowym wyobrażeniom”. Wspomniane wyżej poszukiwanie dojrzałej wiary prowadzi Poetę jednak do sceptycyzmu. Hryniewicz ujmuje to następująco: „Poeta nawołuje: „Miejcie zrozumienie dla ludzi słabej wiary. Ja też jednego dnia wierzę, drugiego nie wierzę”. Szuka pokrzepienia, jak sam wyznaje, w „modlącym się tłumie”. Widzi w tym pewne lekarstwo na swój własny sceptycyzm: „Ponieważ oni wierzą, pomagają mi wierzyć w ich własne istnienie, istot niepojętych /..../ Pod swoją brzydotą, piętnem ich praktyczności, są czyści, w ich gardłach, kiedy śpiewają, pulsuje tętno zachwytu /..../ Naturalnie jestem sceptyczny, ale razem śpiewam, pokonując w ten sposób przeciwieństwo pomiędzy prywatną religią i religią obrzędu”.” Potrzebę religii Miłosz przypisuje naszej słabości mówiąc, że „religię bierzemy z naszego litowania się nad ludżmi. Są za słabi, żeby żyć bez boskiej opieki. Za słabi, żeby słuchać zgrzytliwego obrotu piekielnych kół”. Zakończmy rozważania o „Traktacie” miłoszowską wizją naszego losu „po śmierci”: „Po tamtej stronie żadnej rzeczy, którą moglibyśmy zobaczyć, dotknąć, usłyszeć, posmakować. Wybieramy się tam, ociągając się, niby emigranci nie oczekujący szczęścia w dalekich krajach wygnania”. Póki „tu” jesteśmy: „Na próżno w Dzień Zaduszny chcemy usłyszeć słosy z ciemnych podziemnych krain, Szeolu, Hadesu. Jesteśmy igrające króliczki, nieświadome, że pójdą pod nóż. Kiedy zatrzyma się serce, następuje nic, mówią mi wspólcześni wzruszając ramionami” Tymi „współczesnymi” Miłosz zrzuca ciężar z własnych barków. Zachęcam do przestudiowania „Traktatu” osobiście, bo tenże jest absolutnym dowodem, że MIŁOSZ WIELKIM POETĄ BYŁ. PS Boniecki "Abonent chwilowo niedostępny" s.310,1 z 412 ebooka: "..„Traktat…” stawia tych, którzy „profesjonalnie” czy, jeśli wolicie, „z urzędu” mówią o Bogu i o wierze, przed porażającym pytaniem: co ja robię? jak mówię?… Oczywiście, potrzebne są i wykład treści wiary, i katecheza, i egzegeza, i wykład dogmatów, które „są jakby o parę centymetrów za wysoko” (ładnie byśmy wyglądali, gdyby były o parę centymetrów za nisko!). Nie o tym jednak myślę. Myślę o doświadczeniu „słabej wiary”, tej: „ja też jednego dnia wierzę, drugiego nie wierzę”. Czy ten, kto sam przed sobą owo doświadczenie ukrywa, znajdzie słowa zdolne przebić barierę obrzędu, który daje poczucie bezpieczeństwa, ale nie dotyka tego, co naprawdę jest w człowieku? „Traktat…” należy do nielicznych wyznań wiary-niewiary oczyszczonych z obłudy. Żadne z nich nie jest potoczyste, gładkie, ładne, przyjemne w odbiorze. Zawsze są chropowate, postrzępione, jak „Traktat…”. Jako analogiczny tekst uparcie przychodzą mi na myśl wyznania młodej zakonnicy, zapisane kaligraficznym pismem zeszyty, których treść okazała się tak przerażająca, że po śmierci autorki, a przed udostępnieniem ich szerszej publiczności, zakonnice tekst wypolerowały, złagodziły, ocenzurowały. Prawdziwy został opublikowany dopiero wiele lat później. Teresa z Lisieux została ogłoszona doktorem Kościoła. Wyznaje, że „dzieli stół z niewierzącymi”, że szyderczy głos wewnątrz niej mówi: łudzisz się, wierząc, po drugiej stronie nic nie ma… „Miejcie zrozumienie dla ludzi słabej wiary” – prosi Miłosz. To zrozumienie wymaga odwagi jej doświadczenia, ale bez zrozumienia – będziemy pisać traktaty po łacinie dla wieśniaków w baranich kożuchach. Miłosz nie dba o to, jak go osądzą bliźni, czy go zrozumieją, czy się zbudują, czy zgorszą. Nie udaje gestów i słów, i czynów. Choć mówi, że w swej religijności „nie postąpił poza Księgę Hioba”, nie da się w trzecim „Traktacie…” ukryć echa najbardziej dramatycznej z Ksiąg, Księgi Koheleta. To w niej czytamy: „Spokojne słowa mędrców więcej znaczą, niż krzyk panującego wśród głupców”.
Wojciech Gołębiewski - awatar Wojciech Gołębiewski
ocenił na106 lat temu
Poezje wybrane Stanisław Barańczak
Poezje wybrane
Stanisław Barańczak
Barańczak jest jednym z niewielu poetów, którzy do mnie trafiają właściwie w całości. O jego wierszach dowiedziałam się z Instagrama, więc po coś się jednak te internety przydają. W zbiorczym wydaniu jego twórczości, wydanym w 1990 roku przez Ludową Spółdzielnię Wydawniczą są jego poezje wybrane. Ale przede wszystkim jest jeden mój najulubieńszy wiersz pt. “Jeżeli porcelana to wyłącznie taka”. Barańczak mówi w nim o stracie, zmianach, końcach. Przypomina, że nic w tym życiu nie jest na zawsze, chociaż w dzisiejszych czasach dość łatwo ulec wrażeniu absolutnego bezpieczeństwa. ❄ Metafizyczna polityka Co ciekawe, ten niewielki-wielki zbiorek jest poprzedzony interesującym wstępem samego autora. Opisuje w nim m.in. podział na poezję “polityczną” i “metafizyczną”, i że jego przydzielają do tej pierwszej szufladki. A on się nie zgadza z tym podziałem jako sztucznym i sugeruje, że w jego “politycznych” wierszach jest dużo “metafizyki”, a sama poezja jest wyrazem uniwersalnego protestu przeciwko ”potędze pustych abstrakcji”. Wiersze Barańczaka faktycznie są wielowarstwowe i pod tymi dotyczącymi krzątania się w codzienności, opisuje elementy metafizyczne, życie, śmierć, ludzi, ich cele, słabości i plany. ❄ Poezja o zwykłym życiu Sporo jest wierszy o rzeczach prozaicznych: śniegu, pogodzie, zimie, kolejkach, tandecie, aresztowaniu i znalezionej przez milicję “tajemniczej” kartki na zakupy. Pisze głównie o życiu w PRL, ale i życiu po emigracji do Stanów Zjednoczonych, do których wyjechał na początku lat ‘80 i zdecydował w nich zostać. Widać zresztą tę zmianę zamieszkania w tym tomiku. Nie wiem, czy wszystkie wiersze są ułożone chronologicznie, ale większa część tak. Wraz z inną codziennością zmienia się to, co pisze. Czasami uderzają go różnice pomiędzy dwoma krajami, jak dwoma zupełnie innymi światami. To poczucie zmiany jest w jego poezji bardzo wyraźne. Lubię taką formę. Barańczak buduję poezję z elementów codzienności. Każe doceniać wszystko, nawet ten brudny śnieg i inne rzeczy, których zwykle nie zauważamy. Taka poezja sprawia, że mocniej zaciskam ręce na kierownicy rzeczywistości.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na93 lata temu
Wiersze Paul Éluard
Wiersze
Paul Éluard
Jak może wyglądać najwznioślejsza cząstka człowieka widziana oczami dadaisty? Czy miłość w jego wizyjnej liryce różni się czymś od tej spotykanej na co dzień? Być może wystarczy jedynie zacytować zdanie "Ciemność to tylko ja sam bądźcie bardziej jaśni" aby wyobrazić sobie, jak Paul Éluard zapala cały świat swoją miłosną twórczością. Bo jego miłość, chociaż wyrażona z niespotykaną nam współczesnym trudnością, potrafi układać się w surrealistyczne formy, nieznane wśród dzisiejszych poetów. Ona bazuje na "polach myśli", które kwitną gdzieś pomiędzy sypialnią a łonem natury. Musiałem włożyć wielki wysiłek aby chociaż troszkę zbliżyć się do objawienia tajemnicy, która do ostatnich chwil zwodziła mnie swoimi wykrętnymi uśmiechami. Dopuszczała mnie na wyciągnięcie ręki, żeby za moment oddalić się z efektem niezrozumienia. Jednak ta zabawa w ciuciubabkę z francuskim poetą opłaciła się, ponieważ zacząłem pojmować, czym jest jego pełen czułości i zmysłowy pamiętnik. Twórczość Paula Éluarda stanie się dla mnie nie tylko synonimem miłości. To będzie też przypomnienie zniszczonej Guerniki i warszawskiego getta. Poeta dość dobrze orientował się w dramatyzmie wydarzeń dziejących się na świecie i dość chętnie się do nich odnosił. Korzystał z okazji, aby opisać potwora narodzonego w sercu człowieka. Jego "W Warszawie mieście fantastycznym", dobitnie ukazuje twarze bez twarzy, zniszczone udręką bólu. Tu człowiek jest istotą martwą i niemyślącą, upodloną i w pętach. Éluard chce przemienić wszystko tak bardzo, żeby dać odpór śmierci. Pragnie aby "nadzieja tęczę układała z dróg". Spać i głęboko śnić to kolejne sformułowanie, będące istotą rzeczy tej wyabstrahowanej poezji. To prawo niewinności. To sedno wolności. To upodobanie do ufności. Jednak to nie jedyne filary postrzegania świata przez Paula Éluarda. Wszystko co napisał, nosi znamię samotności i nędzy istnienia. Zapach świata jest okrutny a błyski na niebie oznaczają okrucieństwo. W jego wierszach wyraźnie widać smugę symboli i aluzji. Refleksja stanowi fundament tej liryki, wyglądającej z zewnątrz jak psychiczny labirynt. Nabrałem sympatii do "legendarnej geografii spojrzeń", wydającej się pieszczotą w tym często smutnym otoczeniu. Paul Éluard nie udaje, że dobrze łączy siłę z delikatnością. Dla niego to jak czuły taniec, którego głównymi bohaterami są sentymentalne ciała. Proste i jednocześnie wyszukane, dawno znane i jednocześnie nieznane. Sprzeczności pod jego piórem urastają do rangi dobrze ze sobą współpracujących obrazów, zawartych w lirycznych snach. Domyślam się, że ten francuski twórca, wyśmienicie poznał mechanizmy rozpaczy jemu współczesnego świata. Aby go lepiej zrozumieć, włączył podświadome elementy do świadomego życia i przepisał w poezji dla wszystkich tych, którzy chcą lepiej zrozumieć egzystencję. W moich oczach jego liryka pozostała niedokończona. Tak jak człowiek, główny powód natchnienia Paula Éluarda.
czytający - awatar czytający
ocenił na78 lat temu

Cytaty z książki Księga godzin

Więcej

Każdemu daj śmierć jego własną, Panie.
Daj umieranie, co wynika z życia,
gdzie miał swą miłość, cel i biedowanie.

Każdemu daj śmierć jego własną, Panie.
Daj umieranie, co wynika z życia,
gdzie miał swą miłość, cel i biedowanie.

Rainer Maria Rilke Księga godzin Zobacz więcej

Zgaś moje oczy / Rainer Maria Rilke

Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę,
zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę,
nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę,
i bez ust nawet zaklnę cię najciszej.
Ramiona odrąb mi, ja cię obejmę
sercem mym, które będzie mym ramieniem,
serce zatrzymaj, będzie tętnił mózg,
a jeśli w mózg mój rzucisz swe płomienie,
ja ciebie na krwi mojej będę niósł...

Zgaś moje oczy / Rainer Maria Rilke

Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę,
zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę,
nawet b...

Rozwiń
Rainer Maria Rilke Księga godzin Zobacz więcej
Więcej