Kamieniem strącam księżyc

Okładka książki Kamieniem strącam księżyc
Siergiej Jesienin Wydawnictwo: Świat Książki Seria: Klasycy Nowoczesności poezja
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Seria:
Klasycy Nowoczesności
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324714995
Tłumacz:
Adam Pomorski
Średnia ocen

                8,3 8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kamieniem strącam księżyc w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kamieniem strącam księżyc

Średnia ocen
8,3 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
441
419

Na półkach: ,

1. „Nasze życie – wyro i pościel,
Nasze życie – pocałunek i w topiel”.
2. „Nie wiedziałem, że miłość – zaraza,
Nie wiedziałem, że miłość - to dżuma.
Tylko oczy zmrużyła- od razu
W chuliganie rozsądek umarł.”
3. „ I już mi zgryzota niepisana.
Znika z serca osad zawiesisty.
Bo to stąd zła sława szarlatana,
Bo to stąd zła sława skandalisty”. ( s.114-116)
Sergiej Jesienin, Kamieniem strącam księżyc, Przełożył, przypisami i posłowiem opatrzył Adam Pomorski, Świat Książki, Warszawa 2010.
* Zacytowane fragmenty wierszy
wyrastają z zagranicznych podróży,
odsłaniających brutalny liryzm.
Sergiusz Jesienin:
• lata życia 1895- 1925 (życie krótkie i dramatyczne);
• pochodzenie chłopskie;
• żona, amerykańska tancerka światowej sławy Izadora Duncan.
• podróż po Europie i Ameryce (półtoraroczna).

W zbiorze Biblioteki Poetyckiej Klasycy Nowoczesności
w tłumaczeniu Pomorskiego Czytelnik otrzymuje
najbardziej reprezentatywnym wybór wierszy rosyjskiego poety,
który nie waha się użyć dosadnych słów,
by nazwać otaczającą go rzeczywistość.
Wśród masek poety maska: „chuligana”, „szarlatana” , „skandalisty”…
W diagnozie problemów psychicznych poety krytycy odwołują się
dziecięcej, infantylnej emocjonalności
i braku identyfikacji z jakimkolwiek systemem wartości:
„ Zgiełk i wrzask tu w mordowni dzikiej,
Ale całą noc aż do świtu
Prostytutkom recytuję wierszyki,
Z bandytami chleję spirytus”.(…) s. 110

W znakomitym eseju „Tylko ja… i stłuczone zwierciadło”
Pomorski (tłumacz) osadza twórczość Jesienina
w szerokich kontekstach literackich,
ale też pisze o motywie diabła:
„Domeną diabła jest konieczność,
tak jak domeną aniołów i świętych jest cud i przypadek”.

U Jesienina diabeł pojawia się w „Czarnym człowieku”,
u Bułhakowa w „Mistrzu i Małgorzacie”,
a u Tomasza Manna w „Doktorze Fauście”.
Zacytujmy:
„Księżyc umarł,
Świt niebieszczeje w oknie.
Ach, ty, nocy!
Co ciebie nocy napadło!
Nie ma przy mnie nikogo.
Stoję w cylindrze samotnie,
Tylko ja…
I stłuczone zwierciadło”.( s.182-183) (1923-14 listopada 1925)

W poezji Jesienina jest wszystko,
co niesie nieprzewidywalne życie,
łącznie z nieprzewidywalnym wnętrzem.
10/10

1. „Nasze życie – wyro i pościel,
Nasze życie – pocałunek i w topiel”.
2. „Nie wiedziałem, że miłość – zaraza,
Nie wiedziałem, że miłość - to dżuma.
Tylko oczy zmrużyła- od razu
W chuliganie rozsądek umarł.”
3. „ I już mi zgryzota niepisana.
Znika z serca osad zawiesisty.
Bo to stąd zła sława szarlatana,
Bo to stąd zła sława skandalisty”. ( s.114-116)
Sergiej Jesienin,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

71 użytkowników ma tytuł Kamieniem strącam księżyc na półkach głównych
  • 43
  • 28
26 użytkowników ma tytuł Kamieniem strącam księżyc na półkach dodatkowych
  • 9
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kamieniem strącam księżyc

Inne książki autora

Siergiej Jesienin
Siergiej Jesienin
Rosyjski poeta, przedstawiciel imażynizmu. W twórczości łączył wątki rosyjskiej tradycji ludowej z mitologią Greków oraz gloryfikacją zwykłego, chłopskiego życia. Z czasem w jego wierszach coraz częściej pojawiały się wątki katastrofizmu, wyobcowania współczesnego człowieka, żalu za dawną Rosją. Coraz silniejsze były też motywy anarchicznego buntu i pesymizmu. Jesienin urodził się 21 września (3 października nowego porządku) 1895 roku w Konstantinowie Powiata Riazańskiego Guberni Riazańskiej w rodzinie chłopskiej. Porzuconego przez rodziców przyszłego poetę wychowywali dziadkowie. Tworzył od 9. roku życia, choć jak sam twierdził, świadomie mając lat szesnaście, z którego to czasu wiersze opublikowano później w debiutanckim tomie Radunica (1916). W 1912 wyjechał do Moskwy, gdzie pracował jako korektor w drukarni. Przez półtora roku studiował eksternistycznie na Uniwersytecie Moskiewskim. W Petersburgu, dokąd wyjechał w 1915, poznał grono tamtejszych poetów: Błoka, Gorodeckiego, Biełego i Klujewa. Szczególnie Błok pomagał wypromować Jesienina w początkach jego kariery. W tym czasie Jesienin nawiązał bliższą współpracę z Klujewem, z którym mieszkał i utworzył nieformalną grupę poetów wiejskich. W 1916 został wcielony do armii, ale wkrótce po rewolucji październikowej 1917 Rosja wycofała się z działań wojennych. Jesienin początkowo poparł rewolucję, tłumacząc ją jako zwycięstwo tradycji chłopskiej i patriarchalnej utopii, ale wkrótce stracił złudzenia i nawet krytykował bolszewików w swej twórczości. W 1919 wraz z Marienhofem i Szerszeniewiczem ogłosił manifest imażynizmu. Jesienin wielokrotnie się zakochiwał, przeważnie na krótko, był pięciokrotnie żonaty. Jego pierwsze małżeństwo miało miejsce w 1913 roku i z tego małżeństwa miał syna Jurija. Po raz drugi ożenił się w 1917 i z tego małżeństwa pozostały dzieci: Tatiana i Konstantyn (w przyszłości statystyk sportowy). Pod koniec 1921 na przyjęciu u przyjaciela, malarza Gieorgija Jakułowa, poznał amerykańską tancerkę Isadorę Duncan, z którą się ożenił w maju następnego roku. Wspólnie odbyli podróż po Europie i do Stanów Zjednoczonych, jednak pogłębiająca się choroba alkoholowa i napady szału powodowały, że często niszczył wyposażenie pokoi hotelowych i robił burdy w restauracjach. Ich małżeństwo trwało krótko i w maju 1923 Jesienin wrócił do Moskwy, gdzie ponoć miał wziąć czwarty ślub, chociaż nigdy nie rozwiódł się z Duncan. Ostatnie dwa lata jego życia obfitowały w pijackie zachowania, ale także w najbardziej znane utwory literackie. Wiosną 1925 poznał Sofię Tołstoj (wnuczkę Lwa Tołstoja), z którą się ożenił. W 1925 w związku z depresją został skierowany na leczenie psychiatryczne, jednak został zwolniony ze szpitala na święta. Oficjalną wersję śmierci poety przedstawia raport milicyjny, sporządzony przez śledczego Mikołaja Gorbowa. Według niego, 28 grudnia 1925 roku milicja zjawiła się w hotelu "Internacjonał" (dawny Angleterre; nazwa ta wciąż nieoficjalnie funkcjonowała) w Leningradzie wezwana tam telefonicznie przez jego zarządcę Wasilija Michajłowicza Nazarowa. Milicja zastała we wskazanym pokoju mężczyznę wiszącego na rurze grzewczej. Wisielec miał prawą rękę przeciętą powyżej łokcia, lewą zaś zadrapaną, pod lewym okiem siniak. Zmarły wisiał półtora metra nad ziemią, a w jego pobliżu leżała przewrócona szafka i strącony z niej kalendarz. Wedle znalezionych przy denacie dokumentów, tożsamość zmarłego określono jako Siergiej Aleksandrowicz Jesienin. Skądinąd wiadomo, że na stole znaleziono wiersz pożegnalny napisany krwią. Sekcja zwłok wykonana następnego dnia przez eksperta Hilarewskiego wykazała, że rany na rękach były powierzchowne, mogły zostać zadane sobie przez denata, nie miały charakteru śmiertelnego, a śmierć nastąpiła wskutek asfiksji wywołanej uduszeniem wskutek powieszenia. Śmierć samobójczą przez powieszenie uznano za oficjalną przyczynę zgonu i wpisano do akt stanu cywilnego. Poecie urządzono pogrzeb państwowy na Cmentarzu Wagańkowskim w Moskwie. Istnieje pogłoska, wedle której trumna została zalana betonem w celu uniemożliwienia ewentualnej sekcji zwłok w przyszłości. Wkrótce po śmierci poety rozpowszechniły się pogłoski na temat innych jej wersji. Wedle nich Jesienin zginął z rąk OGPU – miał być bowiem wplątany w intrygi polityczne na najwyższym szczeblu władzy. Poeta został uderzony w tył głowy i jeśli nie spowodowało to śmierci, mógł zostać powieszony siłą lub też uduszony jeszcze przed zaciśnięciem pętli na jego szyi. Dokumenty milicyjne i medyczne zostały zaś sfałszowane. Doktor Hilarewski nie mógł się od tego uchylić, lecz tak sporządził dokumenty, że nie zawierają one śladów typowych objawów powieszenia – być może w celu przyszłego odkrycia mistyfikacji. Pogłoski te skierowało w 1993 roku w piśmie do prokuratury dwóch rosyjskich uczonych. Prokuratura uznała, że nie są one wiarygodne. Wersję śmierci poety z rąk OGPU zaprezentowano również w serialu Jesienin, nakręconym w 2005 roku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Poezje wybrane Charles Baudelaire
Poezje wybrane
Charles Baudelaire
Gdyby nie dławiąca Charlesa Baudelaire'a rzeczywistość, to nigdy byśmy nie mieli okazji doświadczyć unikalnego wrażenia przesycenia tą opisywaną przez niego realnością. Niewielu poetów potrafiło tak jak on, trzymając się z dala od wszelkich świętości, gardzić drogami XIX-wiecznej moralności a wybierać pokrętne ścieżki szatańskiego oczarowania. I tylko dlatego możemy po stu kilkudziesięciu latach schodzić do piekieł jego myśli bez obawy, że będziemy wszystko rozumieć jak Baudelaire. Bo pojąć to, oznaczałoby ulec takiemu samemu zblazowaniu, jakiemu poddał się niepokornie brzmiący poeta. Zawarta w jego wierszach wiedza upojenia jest czymś potwierdzającym tezę o tym, że Baudelaire był wolny ale samotny. Na cóż mu się zdały te wszystkie sztuczne raje i umiejętność schodzenia do dna swojej duszy? Zapewne po to, żeby smakowanie zakazanych owoców stało się jego nową rzeczywistością. A przy okazji, abyśmy mogli teraz dzięki jego buntowi cieszyć się niesamowitymi estetycznymi doznaniami. Moje powroty do poezji Baudelaire'a zawsze przynoszą wątpliwości dotyczące istoty piękna. Mam na myśli zszarganą przez nienawiść cudowność i nieskalaną grzechem nadzwyczajność. Te dwie nierzeczywiste dla nowoczesnego człowieka formy stoją od wieków w opozycji do siebie lub w przewrotny sposób idą ze sobą pod rękę. Ale która z nich jest czystym pięknem? Czy dobro i zło mogą być jednocześnie tak pociągające? Poecie można pozwolić na więcej, tym bardziej takiemu, jak Charles Baudelaire. Ponieważ on by napisał: "cóż za czarowne zepsucie". I spod jego pióra wyglądałaby sama prawda. Nic dziwnego, że ten poeta ciasnych zaułków może nacieszyć wszelkie zmysły w rytmie piękna. Ale jego własnego piękna, sformułowanego na nowo i odkrywającego dla czytelnika miłość i nienawiść jako dwie uzupełniające się potęgi. Bez wątpienia był lekceważącym opinię publiczną nonkonformistą. W duchowej dekadencji oddawał się widokom ludzkiego szaleństwa i kaleczeniu siebie samego poprzez szamotanie z konwenansami. Zawrót duszy a nawet głowy był widoczny we wszystkich jego wierszach a ukochanych trucizn mu nigdy nie było za wiele. Do budowy podziemnych ołtarzy przynosił śmierć w darze, bezbłędnie wyczuwał nisze w mrokach serca. Jego sztuka, pomimo ocierania o brzydotę Hadesu, wykazuje cechy podniebnej i nigdy niekończącej się ewolucji z pięknem w tle. Jeśli ktoś chciałby się przejrzeć w jego lustrze rozpaczy czy spleenu, to może być pewnym, że w tym samym momencie bierze na cel swoje najgłębsze emocje. Bo Baudelaire odbija nasze własne światło i przyjmuje jednocześnie rolę kata i skazańca. Nie chciałbym się znaleźć w skórze tego, kto zbyt dosłownie podejdzie do swojego wizerunku, wyczarowanego w zwierciadle tego francuskiego poety. Lubię się gubić w lesie symboli Charlesa Baudelaire'a i wyczuwać zawarty w nim sens istnienia. Wierzę, że jego poezja nie jest niema, potrafi wyrazić mi podświadomie to, czego bezskutecznie szukam u współczesnych twórców. Oni nie odpowiadają, jego sztuka rezonuje, współbrzmi z moimi niepokojami i równie dobrze mogłaby się stać opium bogów. Subtelnie nasyca zmysły a płynące z niej przekonanie o tym, że chłodna jałowość jest gorsza od niebezpiecznego żaru, może być aktualne w naszych czasach elektronicznej nudy. To nie jest tak, że wiersze twórcy "Kwiatów zła" karmią tylko rozpustne umysły. Czas pożera życie bez litości i każdemu należy się uchylenie chociaż rąbka tajnej księgi przeznaczenia. Któż inny potrafi tego dokonać lepiej, niż poeta wyklęty?
czytający - awatar czytający
ocenił na 10 2 lata temu
Koty T.S. Eliot
Koty
T.S. Eliot
Moja wielka, potrójna satysfakcja: jako amatora „niepoważnych” wierszy, jako miłośnika kotów i jako fana Stanisława Barańczaka - wybitnego także przecież tłumacza. Szkoda tylko, że wydawca nie dołączył angielskich oryginałów tych wspaniałych, limerykowych strof. Na szczęście teksty angielskie są w internecie. T.S. Eliot antropomorfizuje koty, zachowując zarazem istotę tego wszystkiego, co składa się na pojęcie „kociości”. Mamy tu zatem do czynienia z bytami całkowicie autonomicznymi, nie tylko realizującymi typowe zachowania, ale i wcielającymi się w role pozornie dla nich nieprzeznaczone. Bo żadne to kanapowe, wytrzebione niestety, kocurki do wiecznego głaskania... To istne łobuzy, by mocniej nie powiedzieć. Mnóstwo tu zaskakujących paradoksów, właściwych angielskiemu poczuciu humoru, np. w wierszu „Koterion Wtrząchał”: „Koterion Wtrząchał – gotów byłbym przysiąc – wśród kotów N i e j e s t kotem najwęższym w obwodzie; „Jadać w barach nie lubię!”; za to przy stole w klubie Czuje się jak ryba w wodzie. Jest członkiem aż dziewięciu klubów; czasem na zdjęciu W „Timesie” widać, jak wkracza pogodnie Do jednego z lokali: czyście w życiu spotkali Kota, co t a k skrojone ma spodnie?” Gdybym mógł, cytowałbym całą tę niezbyt wszak obszerną książeczkę, nie całkiem dla dzieci przeznaczoną, skoro wiele tu, znajdujących się poza dziecięca świadomością, kulturowych odniesień - genialnie oddanych przez Barańczaka, który nie trzyma się niewolniczo tekstu: np. kot kolejowy jako ”Szmędeferek”!!! Albo np. takie intertekstualne wtręty w ”Guciu, Kocie Teatralnym” (czy tylko mi Holoubek z „Dziadów” się kojarzy?). ”Gucio, to Kot Siedzący u Wejścia w Teatrze. Zanim w mojej pamięci ta sprawa się zatrze, Sprostuję: ma na imię raczej Gustaw Konrad. Ale tyle tych sylab, że nawet i on rad” (…) „Tu, jeśli doleją mu ginu, Gucio może Snuć wspomnienia o rolach w +Trzech siostrach+ lub +Norze+, Lub o tym, jak raz trafił na próbę Szekspira Właśnie gdy aktor mówił, że jest w tekście ”Leara” Wzmianka o szarym kocie. Raz grał też Tygrysa, Którego u stóp miała ponętna Hurysa; I uważa, że nadal jest najlepszym w świecie Wykonawcą rzężenia jako duch w +Hamlecie+”. I chyba największy zachwyt nad Maksem Absentem: „Maks Absent to Kot – Tajemnica, zwany Skrytą Łapką Bezprawia, Gdy ma coś naruszyć lub zgwałcić, ani chwili się nie zastanawia. Scotland Yard go dotąd nie rozgryzł, i gdy Lotna Brygada zawzięta Przybywa na miejsce przestępstwa - nigdy nie ma tam Maksa Absenta!” (…) „Maks Absent, zbrodniarz-arcymistrz! To cud, że całe ma kości, Albowiem oprócz praw ludzkich drwi także z prawa ciężkości: Lewitacją wprawi w zazdrość fakira, choć osoba to na pół święta: Przybywamy na miejsce przestępstwa – i co? Nie ma tam Maksa Absenta! Przeszukujcie piwnice i strychy, dzielni chłopcy i dziarskie Dziewczęta, Lecz ostrzegam was po raz któryś: Nie znajdziecie Maksa Absenta!” (…) „Gdy brak mleka w butelce pod drzwiami, gdy nić życia kurczęcia przecięta, Jakoś zawsze tak dziwnie się złoży, że nie będzie tam Maksa Absenta!”. (…) „Zna go plugawy zaułek, spelunka w nim pozna klienta, Lecz gdy wyjdzie gdzieś na jaw zbrodnia, nigdy nie ma tam Maksa Absenta!”. Nieco innych strof: Życie z kotem Naprzekórkiem nie jest łatwe, Gdyż wprowadza on w to życie ciągły zamęt, Dać mu kawior – on by wolał kuropatwę, Dom mu kupić - on by wolał apartament. Życie z kotem Naprzkórkiem to udręka, Gdyż co chwila stwarza on problemów szereg, Wyjść z nim na dwór – ze znużenia głucho stęka, Wrócić – robi minę: „Chodźmy na spacerek”! Żyć z kocurem Naprzekórkiem wręcz nie można, Grozi albo rozstrój nerwów, albo chrypka Podać karpia - „Tak bym chciał bażanta z rożna!”, Bażant gotów – on, niewinnie, ” A gdzie rybka?” „Zamiast konkluzji – krótka nota: Poznałeś już gatunek Kota, Mój Czytelniku, z wielu stron I wiesz, co mieści w sobie on, Oraz pojmujesz bez tłumacza, Czym Kociość jest i co oznacza. Rzecz najważniejszą zwłaszcza wiesz: Kot, choć – formalnie biorąc – zwierz, To w gruncie rzeczy nasz kolega I od nas wiele nie odbiega. W świecie tak ludzi jak i kotów Znajdziesz rozumnych i idiotów, Dobrych i złych; w ujęciu szerszem To właśnie opisałem wierszem: Kocie Zabawy i Zadania, Zwyczaje, miejsca Zamieszkania, W czym Kocich Imion tkwi Istota…
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 1 rok temu
Wybór poezji T.S. Eliot
Wybór poezji
T.S. Eliot
Jedna z najtrudniejszych lektur w moim czytelniczym życiu. Bardzo wymagająca, ale na szczęście dzięki Krzysztofowi Boczkowskiemu, autorowi wstępu, przypisów i części przekładów możliwa. Wracałem do tej książki co parę tygodni, czasem miesięcy, czytałem znane mi już teksty ponownie, i wciąż zerkałem do egzegezy Boczkowskiego, i w końcu zaczęła się dla mnie ta poezja otwierać. Oczywiste, że w pewnym stopniu, oczywiste, że dobrze byłoby ponawiać lekturę, przed czym, mam nadzieję, nie stchórzę. Boczkowski, sam poeta, ale i naukowiec, ścisłowiec, do tematu ma podejście ścisłe, metodyczne, drobiazgowe i logiczne. Sam Eliot chyba też taki był, więc się obaj panowie dogadują nieźle. Przekłady Boczkowskiego także wydają mi się najbliższe oryginału, jako że tłumacz dołożył wysiłków, by przekazać warstwę filozoficzną tych tekstów, a jednocześnie nie zgubić śpiewności, czyli znowu szedł za poglądami samego Eliota. Udało mu się. A poezja? Nie mnie oceniać postać pomnikową, półboga w świecie poetyckim, do którego, wszakże, współcześni autorzy nie odwołują się zbyt często. Chwali się go jako klasyka, lecz z niego nie korzysta (wprost, bo jego wpływ na całą współczesną poezję zdaje się niewątpliwy). Może po temu trzeba mieć podobną umysłowość, logiczno-artystyczną, nie wiem... W Indiach za to, a przynajmniej w poezji tamilskiej, odwołania do Eliota pojawiają się stosunkowo często, może ze względu na bliskie orientalnemu widzenie świata. No właśnie - dzieckiem będąc trafiłem na buddyzm i, zachwycony, doszedłem do przekonania, że my, moje pokolenie i poprzednie, odkryliśmy filozofię wschodu dla Europy (zaczęło się od podróży Beatlesów do Indii), że nikt przedtem się nią nie fascynował. A teraz widzę, że Eliot, o ileż wcześniej, widział rzeczywistość bardzo podobnie jak Azjaci. W światopoglądzie Eliota znajdujemy chrześcijański mistycyzm, azjatycką, nie tylko buddyjską naukę o pustce, także hinduską Bhagavadgitę, i wszystko to traktowane jest jako droga do tego, co w Azji nazywa się oświeceniem. Czytanie późnej poezji Eliota musi być rodzajem medytacji, jeśli chcemy się w nim zagłębić, tak jak przy studiowaniu filozofii buddyjskiej, hinduskiej lub taoistycznej. "W Margate na plaży Nic niczym nie uwieńczę, Z niczym nie połączę Nic." I jeszcze o Miłości, w najszerszym możliwym znaczeniu tego słowa: "Kto więc udrękę stworzył? Miłość. Miłość Nieznanym jest Imieniem Poza dłoniami, co uwiły Koszulę z ognia, w niej cierpimy, Zdjąć jej moc ludzka nie ma siły."
Mario - awatar Mario
ocenił na 10 9 miesięcy temu
Liryki najpiękniejsze Anna Achmatowa
Liryki najpiękniejsze
Anna Achmatowa
Niniejszy tomik zawiera wybór najpiękniejszych i najpopularniejszych liryków oraz wierszy miłosnych rosyjskiej poetki, w której żyłach płynie krew tatarskich przodków. Anna Achmatowa uznawana jest obecnie za jedną z najwybitniejszych poetek rosyjskich. Jej poezja wyrosła na gruncie modernizmu. Tworzyła wiersze rytmiczne, na ogół stroficzne, charakteryzujące się epickim monologiem podmiotu lirycznego. Tym co wyróżnia jej poetycką twórczość jest lakoniczność w wyznawaniu uczuć. Są to wyznania często podszyte subtelną ironią, operujące skąpymi i powściągliwymi metaforami także we fragmentach opisujących emocje i miłosne doznania. 🔰"Pierwsza piosenka Tajnego niespotkania Odświętność tak jałowa. Słowa nie powiedziane, nie wymówione słowa. Spojrzenia nie skrzyżowane Co z sobą począć mają? Łzy są tylko wygrane, Że tak długo spływają. Podmoskiewskiej tarniny Jakieś w tym zawiłości... Wszystko to nazwą inni Nieśmiertelną miłością." 🔰"Jak przez słomkę pijesz moją duszę. Wiem smakuje gorzko i upojnie. Lecz błaganiem nie zmącę katuszy, O, konanie to potrwa tygodnie. Skończysz - powiedz. Nie zmartwi nikogo, Że mej duszy nie ma już na świecie. Pójdę sobie niedaleką droga, Będę patrzeć, jak bawią się dzieci." Życie Anny Achmatowej naznaczone było burzliwą historią końca XIX i pierwszej połowy XX wieku: Wielką Wojną, upadkiem Imperium Rosyjskiego, rewolucją lutową i bolszewicką, drugą wojną światową, totalitaryzmem stalinowskiej Rosji. W latach 1923- 34 inwigilowana przez NKWD, objęta całkowitym zakazem publikacji, który jedynie na pewien czas zawieszono, gdy poetka, aby wybłagać zwolnienie swego jedynego syna z łagru, zgodziła się napisać tomik socrealistycznych wierszyków ku czci Stalina. Czym ta niepozorna kobieta zasłużyła na taki ostracyzm wąsatego władcy Rosji? Czy nawoływała do buntu? A może pisała antysowieckie utwory lub działała w opozycji? Nic z tych rzeczy. Anna Achmatowa pisała wiersze nieodpowiednie, także wiersze miłosne, nieprzystające do wzorca poezji socrealistycznej. "Homo sowieticus", nie mógł takich liryków czytać, gdyż podobno nawiązywały one do minionej "burżuazyjnej i mieszczańskiej" epoki. Po śmierci Stalina poezję Achmatowej zaczęto powoli przywracać czytelnikom. O swoim życiu poetka pisała w utworze "Toast pożegnalny" (1934 r.), chociaż jeszcze wtedy nie wszystko, co złe przeżyła. Wiele jeszcze było przed nią. 🔰 Piję za życie niedobre moje, Za ten rozbity dom, Za samotność naszą we dwoje I za pomyślność twą - Piję za kłamstwa zdradliwych warg, Za oczu martwych chłód, Za to, że świat to okrutny targ, Za to, że nas nie zbawił Bóg. Prześladowana, lżona, pozbawiana prawa do druku swoich wierszy, żegnająca na zawsze przyjaciół, Anna Achmatowa stała się prawdziwą "Muzą Płaczu". Przez całe życie poetka odprowadzała w ostatnią drogę swoich przyjaciół i bliskich. Grzebała ich w ziemi i sprawiała godny pochówek w wierszach. 🔰"Za tobą bliskim tęskni serce moje I zawiść czuję do tego, kto płacze. [Kto może płakać w tych okrutnych czasach,] Za tymi - tam - co na dnie jaru leżą... Lecz wyschła wilgoć, nim do oczu naszła, Nie dała ulgi łez zbawienna świeżość (1938r.) (P-48) (4) Wyzwanie czytelnicze LC maj 2025: "Przeczytam książkę o miłości."
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 7 10 miesięcy temu
Poezje Siergiej Jesienin
Poezje
Siergiej Jesienin
Poezja Jesienina po brzegi wypełnia rosyjskością banię z toposami - pole, księżyc, Rosja, bóg, matka, tęsknota, ból, wódka, kobiety... Jesienin wyraża i łączy te toposy w przejmujący sposób, który dla uproszczenia można nazwać rosyjską duszą. Czytając wiersze chronologicznie, nie tylko zanurzamy się w burzliwy krajobraz Rosji lat nastych i dwudziestych, ale oberwujemy dramat wrażliwca rozdartego między idyllą wsi a nowoczesnością miasta. Jesienin zatapia się w pragnieniach, upaja się przyjemnościami, popełnia błędy i przyznaje się do nich, ostatecznie wypalając się i uznając marność hulaszczego życia. Polskie tłumaczenia wierszy porównywałem z oryginałami i niestety odbierają Jesieninowi moc wyrazu, banalizują znaczenia, gubią rym i rytm. Jest to dyżurna bolączka tłumaczy poezji języków wobec siebie pokrewnych, takich jak polski i rosyjski. Gdy tłumaczymy słowa bardzo dosłownie (np. Тихо дремлет река -> rzeka spokojnie drzemie), okazuje się, że zakres znaczeniowy i skojarzeniowy słów, które w obu językach brzmią tak samo lub podobnie, jest różny (typowym rezultatem takiego podejścia jest w tłumaczeniach Jesienina np. taki kwiatek: "ogniem wypali się złotosinym woskowożółta cielesna świeca"). Najbardziej do Jesienina w tłumaczeniach zbliżył się Bruno Jasieński - czuć, że to pokrewne dusze w językowym szaleństwie. Żeby w pełni poczuć rosyjskiego ducha poezji, trzeba jednak sięgnąć po Jesienina w oryginale.
Nestor - awatar Nestor
ocenił na 9 4 lata temu
Osamotniony na szczytach serca Rainer Maria Rilke
Osamotniony na szczytach serca
Rainer Maria Rilke
„Król” „Król ma szesnaście lat. Szesnaście lat i już w majestacie. Jakby się czaił, patrzy nad Starcami z Rady i po komnacie Rzuca spojrzeniem krótkim, To jedno czując być może: Pod wąskim długim twardym podbródkiem Złotego runa zimną obroże. Wyrok śmierci przez długie chwile Na podpis czeka tymczasem, Dręczą się myślą tamci o niedawnym księciu. Pojęliby, gdyby go znali na tyle, że tylko liczy do siedemdziesięciu, nim podpisze się zawijasem”.( s.111-112) * WIELKOŚĆ poetyckiego słowa ponad literacką skalę. Rainer Maria Rilke, Osamotniony na szczytach serca. Wybrał, przełożył i posłowiem opatrzył Adam Pomorski, Świat Książki, Warszawa 2006. Biblioteka Poetycka. Klasycy nowoczesności. Z tekstu ŚPIEWAĆ TO BYĆ Adama Pomorskiego (tłumacza) wyłania się istota poetyki „jednego z największych poetów nowoczesnych”, jaki przydarzył się kulturze europejskiej, Jego zdaniem kluczem do odczytania poezji nie jest filozofia egzystencjalna, ale sięgnięcie do paraboli biblijnej i mitologicznej, także mitologicznej historii sztuki, kultury starożytnej i nowożytnej Europy. Akapit Pomorskiego z rzeczownikiem „istotność” zamyka dyskurs o twórczości poety. Zacytujmy: „ „Poezja Rilkego mówi w sposób istotny o rzeczach istotnych: w tym jej wielkość i humanistyczna godność. Co więcej, rozwój jej polega na mówieniu o rzeczach coraz istotniejszych w coraz istotniejszy sposób. Istotą zaś, sprawą wielkości i godności, jest życie: nie byle jakie życie jednostki, lecz to, co w nim jest esencją: samym byciem, które się w nieskończoność istoczy w powszednich i poszczególnych formach życia, realnej egzystencji”. (s. 392) Pozostaje już tylko lektura wierszy. „Pieśń miłosna” „Jak przed zetknięciem z twoją duszą mogę Zachować własną duszę? Ponad tobą Ku innym rzeczom jakże ją przeniosę? Ach, obcą raczej wybierając drogę W ciche ją miejsce zaniósłbym po ciemku. Gdzie już jej nie udzieli się jak wcześniej Drżenie wewnętrznego lęku. Zetknięcie nasze jest jak pociągnięcie Smyczka, oboje łączy nas ze sobą, żeby…” ( s. 78) 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na 10 6 miesięcy temu
Wybór poezji Stéphane Mallarmé
Wybór poezji
Stéphane Mallarmé
Również mnie dopadła chęć studiowania idei przypadkowości, wyrażonej tak lirycznie przez Stéphane Mallarmégo. Widocznie nie tylko jemu spodobały się spotkania z teorią prawdopodobieństwa, mgliście rozpływającą się w "Rzucie kości". Dzieła z przypadku. Czy mógłbym tak nazwać poezję jednego z najwybitniejszych francuskich poetów? Wyrafinowany w swym operowaniu zamętem przedstawiciel symbolizmu, z pewnością nie zasłużył na tak obskurne określenie jego twórczości. Spontaniczna rozkosz z wykładania czytelnikom swoich poetyckich chimer. Tak właśnie bym określił działania autora, zmierzające ku pozostawieniu mnie w samotnym koncercie niezliczonych pomysłów, które na przemian wędrują w moim umyśle po odłożeniu jego poezji. To dla mnie zaszczyt i jednocześnie wielkie wyzwanie, móc zmierzyć się z wierszami uwalniającymi z tak wielką ekspresją każde słowo. Wydaje mi się, że Mallarmé kochał złudzenia. Senne marzenia w których najady zaplątują swoje warkocze w rogach fauna, to nic innego jak gra namiętności i pozdrowienie szaleństwa, wygrywającego swoje rytmy na oczach patrzącego. Być może upał panujący w "Popołudniu Fauna" struł moje zmysły. Jednak ja również widziałem fatamorgany w których dostrzegłem rajski zachwyt przy natłoku antycznych fal. Iluzję niewinności potęgowała muzyka Claude Debussy'ego, szumiąca mi w uszach podczas tańca nimf i faunów. Miał rację impresjonistyczny kompozytor, tworząc swoją muzykę pod wpływem natchnienia literackim satyrem Mallarmégo. Warto porównywać się do najlepszych twórców dźwigających marzenia. Bez wątpienia francuskiego poetę można zaliczyć do ścisłego grona ludzi sztuki, operujących wyśmienicie tęsknotą. Mallarmé stworzył Herodiadę "o wzroku diamentami lśniącym". Ta doskonała piękność odbita w zwierciadle jest ponurym demonem od którego bije chłód morderstwa. W tym samym momencie bogini piękna potrafi być gorąca od wonnych aromatów i zimna z okrucieństwa. Mallarmé stał się w moich oczach mistrzem porównań, ponieważ jego poezja stanowiąca niepokojący ale piękny sen, staje się tłem odniesień do wszystkich wrażeń jakie mogą odczuwać zmysły. U niego znalazłem błogość, opatuloną w specyficzną mgłę ulotnego nastroju. On pokazał mi charakterystyczną ciszę, zanurzoną w bezkresnej toni naturalnego blasku. Te bardzo nieporadnie sformułowane przeze mnie pochwały jego twórczości nie oddadzą klimatu, który musicie sami odkryć. Francuski poeta zachorował na chorobę zwaną idealizmem. Przeszedłszy przez szkołę Charlesa Baudelaire'a stał się geniuszem składniowej ekwilibrystyki. Być może pod wpływem "Kwiatów zła" chciał wyczarować równie piękne natchnienia. Udało mu się to zdecydowanie a stworzony przez niego styl nie odbiega jakościowo od tego, którego twórcą był Baudelaire. Chciałbym Wam życzyć, abyście podczas zanurzania się w oceanie uniesień nie przestraszyli się wysokiego stopnia trudności, którym niewątpliwie cechuje się poezja Stéphane Mallarmégo. Czasem warto poświęcić więcej czasu i stanąć oko w oko z bardziej wyrafinowanym dziełem, zmuszającym do dłuższych i przenikliwszych przemyśleń.
czytający - awatar czytający
ocenił na 8 8 lat temu

Cytaty z książki Kamieniem strącam księżyc

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kamieniem strącam księżyc