rozwińzwiń

Rok uciekiniera 365. Styczeń

Okładka książki Rok uciekiniera 365. Styczeń autora Gabrielle Lord, 9788388108365
Okładka książki Rok uciekiniera 365. Styczeń
Gabrielle Lord Wydawnictwo: Artvitae kryminał, sensacja, thriller
204 str. 3 godz. 24 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2014-01-23
Data 1. wyd. pol.:
2014-01-23
Liczba stron:
204
Czas czytania
3 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788388108365
Tłumacz:
Jakub Polkowski
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rok uciekiniera 365. Styczeń w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rok uciekiniera 365. Styczeń

Średnia ocen
7,6 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rok uciekiniera 365. Styczeń

avatar
1040
879

Na półkach: , , , , ,

Sądziłam, że to będzie coś ciekawszego. Niestety mocno się zawiodłam.
Książka jest nudnawa, czasem wręcz absurdalna. Bardzo wolna akcja.
Może gdyby narracja była 3-osobowa książka byłaby ciekawsza.
I serio? Wszyscy się uwzięli na chłopaka, nawet jego wuj i nikt nie chce mu pomóc? Do tego wciąż go łapią i tylko by go tłuc chcieli, a rodzina się od niego odwraca i wierzy, że zaatakował swoich najbliższych...
Znalazłam jednak kilka plusów. Początek był całkiem ciekawy, książka jest krótka i szybko się ją czyta.
Fabuła ciekawa tylko trochę gorzej z niektórymi momentami. Za dużo przeciągnięta.

Sądziłam, że to będzie coś ciekawszego. Niestety mocno się zawiodłam.
Książka jest nudnawa, czasem wręcz absurdalna. Bardzo wolna akcja.
Może gdyby narracja była 3-osobowa książka byłaby ciekawsza.
I serio? Wszyscy się uwzięli na chłopaka, nawet jego wuj i nikt nie chce mu pomóc? Do tego wciąż go łapią i tylko by go tłuc chcieli, a rodzina się od niego odwraca i wierzy, że...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
736
308

Na półkach: , ,

Średnia książka. Polecam ją raczej młodszym czytelnikom, którzy chcą zacząć czytać książki kryminalne w której jest pełno akcji. A pozostałym nie polecam ale też nie odradzam.

Średnia książka. Polecam ją raczej młodszym czytelnikom, którzy chcą zacząć czytać książki kryminalne w której jest pełno akcji. A pozostałym nie polecam ale też nie odradzam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
649
568

Na półkach: , ,

Chapeau bas dla autorki za pomysł podzielenia całej historii na 12 części. Toż to 12 oddzielnych książek, które trzeba zakupić, żeby poznać całą historię Cal'a. A każdy kto zacznie z nią przygodę, na pewno będzie chciał ją kontynuować - wiem po sobie. ;) Pozycję tą znajdziecie na półkach "dla młodzieży", ale jest na tyle uniwersalna, że spokojnie zadowoli dwa, a nawet trzy pokolenia czytelników. Fajna przygodówka z elementami sensacji.

Chapeau bas dla autorki za pomysł podzielenia całej historii na 12 części. Toż to 12 oddzielnych książek, które trzeba zakupić, żeby poznać całą historię Cal'a. A każdy kto zacznie z nią przygodę, na pewno będzie chciał ją kontynuować - wiem po sobie. ;) Pozycję tą znajdziecie na półkach "dla młodzieży", ale jest na tyle uniwersalna, że spokojnie zadowoli dwa, a nawet trzy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

47 użytkowników ma tytuł Rok uciekiniera 365. Styczeń na półkach głównych
  • 29
  • 18
16 użytkowników ma tytuł Rok uciekiniera 365. Styczeń na półkach dodatkowych
  • 6
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Battlefield 4. Odliczanie do wojny Peter Grimsdale
Battlefield 4. Odliczanie do wojny
Peter Grimsdale
Nie będę ukrywać faktu, że Battlefield 3 podszedł mi znacznie bardziej. Po pierwsze, zdecydowanie lepiej czyta mi się Andy McNaba. Autor czwartej części był tylko współautorem poprzedniczki. Po drugie, sam główny bohater jest kompletnie inny. Dimę się lubi, Kovica raczej ciężko. Znaczna część powieści rozgrywa się w Chinach, w Szanghaju konkretnie. Oprócz tego miejsca jest też statek marynarki wojennej na Pacyfiku oraz jakieś bardziej zaciszne rejony Chin. Na moment odwiedzamy też Koreę Północną. Są to czasy współczesne, gra rozgrywa się w okolicach lat ’30 XXI wieku, jeśli tutaj też tak jest – nie widać. Główną postacią jest Laszlo Kovic, agent CIA mieszkający w Szanghaju. Nie jest postacią, którą da się lubić. Jest wulgarny i chamski, porywczy na zasadzie „włożę kij w mrowisko i za chwilę zastanowię się co zrobić dalej”, generalnie taki bez wyrazu mam wrażenie. Ma ileś lat, ja sobie wyobrażałam w okolicach czterdziestki, w grze wygląda raczej jak pięćdziesięciolatek, coś jak młodsza wersja Boscha? W każdym razie, Kovic wdeptuje w sam środek międzynarodowego spisku, w który zamieszane są gangi i wysoko postawieni ludzie, a on jest jeden, praktycznie sam i nie do końca wie, czy może ufać swoim przełożonym. Wu to pomocnik Kovica, jego kierowca, zakochany w Stanach i Amerykańskim Śnie, wierzy cały czas, że z pomocą głównego bohatera dostanie się w końcu na upragniony kontynent. Jest fajną postacią, naprawdę. Chyba moją ulubioną. Hannah to kobieta z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, której zadaniem było zajęcie się Kovicem, ona jednak, jako jedyna kobieta i to w dodatku spoza Chin, jest troszkę buntowniczką, ale tak wiecie, po cichu, żeby szef nie widział. Sama nie wiem, czy to do mnie trafia. Nie jest zła, ale i tak nie rozumiem połowy jej zachowań. Jest akcja, podczas której Kovic i grupa żołnierzy mają przechwycić hakera. Dzieje się jednak tak, że wpadają w zasadzkę i giną wszyscy poza naszym głównym bohaterem, któremu udało się zakopać w śniegu poza zasięgiem wzroku. Przełożeni mają wątpliwości co do jego niesamowitego szczęścia i dość szybko zaczynają się nim interesować niezbyt ciekawi ludzie… Jest trochę morderstw, jest trochę szybkich scen walk i pościgów, mamy ładne kobiety, motyw romansu i dwie w pewnym sensie urocze staruszki. Trochę hakowania i górskiej wspinaczki, wszystko spakowane w czterystu stronach. Momentami wciąga, momentami jest troszkę lżej, chociaż nie ma momentów nudnych jak flaki z olejem, to bardzo ważne. Nie jest to opowieść o wojnie… Nie jest to nawet historia z kampanii. Warto wiedzieć, że wydarzenia te się na siebie minimalnie nakładają i Odliczanie do Wojny to tak jakby wstęp do fabularnej części gry. Pierwszą część, w Baku, można jeszcze spokojnie przejść, ale to co dzieje się w Szanghaju pokrywa się (chociaż niezbyt idealnie) z tym, co możemy przeczytać na ostatnich pięćdziesięciu stronach. Ogólnie było całkiem nieźle. Nie super, nie świetnie, ale nieźle. Wrócić raczej nie wrócę, choć znając mnie, dokupię sobie do tego ebooka jeszcze wersję papierową, bo kolejna rzecz z logo Battlefielda na pewno nie zaszkodzi, a ceny, jak widzicie, są w niektórych sklepach wręcz oszałamiające.
Angelika Borucka - awatar Angelika Borucka
oceniła na710 lat temu
Katastrofa Krystyna Kuhn
Katastrofa
Krystyna Kuhn
"Katastrofę" przeczytałem od razu po pierwszym tomie serii 'Dolina'. Wydarzenia w niej przedstawione stanowią bezpośrednie następstwo odkrycia poczynionego przez grupę bohaterów pod koniec "Gry". W latach siedemdziesiątych grupa ośmiorga studentów z college'u w Grace wyruszyła na podbój mrocznego szczytu górskiego ulokowanego dokładnie naprzeciwko uczelni, po drugiej stronie zdającego się skrywać niejedną tajemnicę jeziora Lake Mirror. Według krążących opowieści nigdy stamtąd nie wrócili. Jednak są osoby, które wiedzą, że to nieprawda. Które znają członków dawnej wyprawy. Które są z nimi spokrewnione. W drugim tomie serii autorka decyduje się na dokładniejsze przedstawienie postaci Katie i to z niej czyni główną bohaterkę. Jako uzależniona od adrenaliny maniaczka wspinaczek górskich chce zrealizować swój plan - zdobyć szczyt Ghost. Cel nie jest jednak łatwy do osiągnięcia i szybko okazuje się, że wymagać będzie ponownej współpracy dobrze znanej czytelnikom z poprzedniej części grupy studentów. Czy historia sprzed lat się powtórzy? "Katastrofa" robi na mnie lepsze wrażenie od swojej poprzedniczki, w dużej mierze dlatego, że główny motyw i pomysł na fabułę ciekawi mnie o wiele bardziej od wydarzeń przedstawionych w pierwszym tomie 'Doliny'. Mamy tu górską wyprawę, nikomu nieznane tereny, zdradliwą pogodę oraz nowe twarze w zespole, którego członkowie muszą sobie zaufać, jeśli chcą cało wrócić do college'u. Podoba mi się także samo wykorzystanie motywu historii zataczającej koło. To, co od razu rzuca się w oczy w trakcie lektury, to konstrukcja książki i jej niezaprzeczalne podobieństwo do poprzedniczki. Główna bohaterka, podobnie jak Julia w "Grze", skrywa przed światem pewien sekret, który stopniowo jest odkrywany przez czytelnika wraz z rozwojem wydarzeń, i który w całości wychodzi na jaw na samym końcu książki. Autorka zdaje się iść na łatwiznę i trzymać sprawdzonego w pierwszym tomie sposobu prowadzenia historii. Wiem, że istnieją kolejne tomy, choć nie doczekały się one wydania w Polsce, jednak spodziewałbym się po nich ponownej zmiany głównego bohatera i nawiązań do jego przeszłości, do pewnej sytuacji, która odcisnęła na życiu bohatera piętno. Jestem też niemal pewny, że na drodze nowego głównego bohatera prędzej czy później pojawi się ktoś, kto w pewnym momencie wypowie kwestię identyczną do słów wypowiadanych przez kogoś bliskiego jego sercu. Do tego oczywiście drobny krok postawiony w sprawie rzekomo zaginionych przed laty studentów. Ten zabieg naprawdę rzuca się w oczy i już w drugim tomie jestem nim znudzony. Choć muszę to podkreślić: nie jestem znudzony samą treścią książki (w niej nie ma powtarzalności, z kolei stopniowo odkrywane fakty związana z zaginionymi studentami zaskakują),a jedynie sposobem, w jaki została ona napisana. Ogólnie "Katastrofa" jest dla mnie lepszą książką od "Gry". Prawdopodobnie nie bez znaczenia pozostaje fakt, że w tym tomie akcja niemal w całości skupia się na rozpoczętym już w poprzedniej części 'Doliny' wątku grupy zaginionych studentów, który ZDECYDOWANIE stanowi największą zaletę całej serii. I choć w pewnym momencie akcja "Katastrofy" zdaje się zbaczać na rozczarowujący czytelnika tor, ostatecznie dostarcza powodów do zadowolenia. Mimo schematyczności książek Krystyny Kuhn chętnie sięgnąłbym po kolejne tomy serii z uwagi na wciąż nierozwiązaną zagadkę ośmiorga studentów.
Lockwood - awatar Lockwood
ocenił na68 lat temu
Opactwo Chris Culver
Opactwo
Chris Culver
Wielu czytelników zastanawia się skąd biorą się tytuły „bestseller”, „najlepsza książka” i inne, oraz kto je nadaje, lub na jakiej podstawie. Jednych przyciąga taka reklama, innych odpycha – tym bardziej kiedy okazuje się, że mija się ona z prawdą. Czy w przypadku książki „Opactwo” Chrisa Culvera hasło „bestseller” jest tylko sprytnym acz nietrafnym zabiegiem marketingowym, czy też doskonale oddaje wartość książki? Ash Rashid jest byłym detektywem i praktykującym muzułmaninem, któremu jednak daleko do ortodoksyjnego podejścia do doktryn swej religii. Został mu tylko rok do odsłużenia w policji. Rok, który miał upłynąć bohaterowi spokojnie, jednak boski plan był zupełnie inny… Nagła wiadomość o śmierć jego siostrzenicy oraz nieudolność z jaką policja prowadzi śledztwo w tej sprawie doprowadzają do tego że Rashid postanawia zbadać sprawę na własną rękę. Prywatne śledztwo sprowadza na niego nie tylko gniew jego przełożonych, ale także uwagę bardzo niebezpiecznych osób. Na domiar złego okazuje się, że na szali postawił nie tylko swoje życie, ale i członków swojej rodziny. „Opactwo” otwiera cykl książek o nietypowym detektywie muzułmaninie. I to właśnie on jest skarbem tej lektury. Autor stworzył wielowymiarową i bardzo rzeczywistą postać. Nie bał się nadać jej kilku złych cech i zrównoważyć je kilkoma dobrymi co sprawiło, że bohatera nie da się polubić bez dalszego poznawania go. Rashid szybko wspiął się na listę najbardziej charakterystycznych i ciekawych detektywów literackich i choćby przez wzgląd na jego osobę jestem ciekawa kolejnych tomów cyklu. Drugą wartościową rzeczą, która charakteryzuje „Opactwo” jest styl autora. Łatwość z jaką przelewa on na papier swoje myśli jest niebywała. Dodatkowo ciekawe jest to, że żadne chaotyczne wydarzenia nie burzą konstrukcji fabularnej książki. Innymi słowy znajduje się w niej tylko to co wpływa na rozwój fabuły. To plasuje powieść w kategorii nieskomplikowanych czytadeł, które pozwalają głowie odpocząć. Nie znaczy to jednak że książka nie wymaga od czytelnika żadnego wysiłku intelektualnego bo wymaga. Po prostu „Opactwo” jest lekturą napisaną ku uciesze i dla rozrywki. Wracając do pytania postawionego na początku tego wywodu stwierdzam z całą stanowczością, że ta książka nie jest bestsellerem ale nie zmienia to faktu, że wciąga i spełnia swoją rolę, więc polecam!
Fuzja - awatar Fuzja
oceniła na610 lat temu
Pan Potwór Dan Wells
Pan Potwór
Dan Wells
Znając styl opowieści autora z pierwszej części trylogii o fascynująco socjopatycznym nastolatku Johnie Cleavierze - "Nie jestem seryjnym mordercą", byłam przygotowana na wszystko. Zwłaszcza na ciosy mentalno-emocjonalne z zaskoczenia, włączając w to elementy fantastyczne. I tutaj musiałabym uchylić rąbka tajemnicy tych niespodzianek, ale nie mogę odebrać ich przyjemności potencjalnym czytelnikom. Niech też poczują się, niech też się boją i niech też poobgryzają sobie paznokcie! Powiem tylko, że moje prorocze wizje zaskoczeń spełniły się w 100%. Jednak zanim się o tym przekonałam, moja czujność i stan pogotowia na każdą ewentualność kierunku rozwoju fabuły, zostały podstępnie uśpione przez dwa wątki. Pierwszym była samotna walka Johna (jego psychoterapeuta został przecież zamordowany) z Panem Potworem. Wewnętrznym demonem socjopatycznej osobowości, którego uwolniło zabójstwo tym razem demona z krwi i kości rodem z horroru i starożytnej starożytności, ukrytego w ciele przemiłego sąsiada. To przymusowe morderstwo, o którym wiedziała tylko jego matka, uwolniło w nim mroczną stronę jego natury. Pan Potwór, jak ją nazywał chłopak, nie chciał wrócić do klatki umysłu, dopominając się o jeszcze więcej krwi, bólu i śmierci, a John robił wszystko, by powstrzymać swoje dyssocjalne skłonności do patologicznych zachowań. Było tak zabawnie i niewinnie (ech, ten czarny humor nastolatków!),że zaczęłam wierzyć w prawdopodobieństwo chłopięcej wyobraźni na temat przeszłych zdarzeń. Drugim wątkiem odciągającym moją uwagę od powagi sytuacji była… No właśnie. W przypadku normalnie rozwijającego się chłopaka mogłabym powiedzieć – miłość. Jednak John nie potrafił kochać albo potrafił, ale inaczej. W jego snach i marzeniach Brook, jego „sympatia”, była przykuta do ściany, krzycząc – "Proszę, nie rób mi krzywdy!", a on bawiąc się nożem, łączył się z nią mentalnie na linii strachu i poczucia władzy przeżywając rozkosz „miłości”. I tutaj włączała się dobra strona Johna, ograniczająca kontakty z dziewczyną do śledzenia, podglądania, niedotykania, ograniczenia patrzenia na nią wprost i ukradkiem z limitem wypowiedzianych do niej słów oraz snów i marzeń na jawie. A ona to uwielbiała, próbując zdobyć nieprzystępnego, zdystansowanego, tajemniczego, małomównego, opornego na dziewczęce wdzięki, lekceważącego płeć piękniejszą, na luzie i lekko odklejonego chłopaka o uroczych oczach. I nie ma tutaj w tej sytuacji nic do śmiechu. Wystarczy przypomnieć sobie identyczny schemat z cyklu Zmierzch Stephenie Meyer. Tyle że tam nazywano to wampiryzmem, a tutaj socjopatią. O jednoznaczności tych poważnych zjawisk bili już na alarm autorzy "Zmierzchu i filozofii" - Housel Rebecca, Wiśniewski Jeremy i Irvin William. No ale, przyznam się, że jakoś tak zapomniało mi się o tych podobieństwach i przestrogach, że to nie jest normalna miłość, skoro ona była taka przyjemnie niebezpieczna i słodko zakazana. Powiem więcej, mentalnie poganiałam oboje w ich ostrożnych poczynaniach, żeby chociaż jedna randka nie zakończyła się znalezieniem kolejnej martwej kobiety, które dla Johna były o wiele bardziej atrakcyjne niż kolor stanika u Brook. No właśnie! A miałam być czujna! Miałam się pilnować! Miałam być mądrzejsza przed szkodą! A tu ni z tego, ni z owego, po kilku miesiącach ciszy i spokoju w miasteczku, nowe, kolejne, seryjne trupy! To one były czynnikiem przywracającym mi trzeźwość osądu i powrót do rzeczywistości. Bardzo mrocznych realiów, w których John po raz drugi musiał stanąć do walki ze złem. Dużo bardziej niebezpiecznym niż w części pierwszej, ale nadal perwersyjnie i boleśnie przyjemnie dającym się badać i poznawać. I nie mam na myśli tutaj nieboszczyków w zakładzie pogrzebowym, podczas których mycia i balsamowania wyciszał się John, a wyczesywanie ciemieniuchy z trupich włosów wynosiło go na szczyt nirwany, ale to, co nastąpiło później. Wydarzenia, które w pełni rozwinęły podwójną osobowość chłopca. Zarówno tą złą, jak i dobrą. Takie zrównoważone moralnie i etycznie rozwinięcie i zakończenie drugiej części trylogii, a jednocześnie bardzo kruche, nie pozwoliło mi jeszcze na znalezienie jednoznacznej odpowiedzi na postawione sobie wcześniej pytanie – Czy polecić te książki mojej zaprzyjaźnionej młodzieży, czy nie? Autor wprawdzie nie przekracza granicy, ale mocno ją narusza, jadąc po bandzie, jednocześnie silnie akcentując przesłanie wewnętrznej i zewnętrznej walki dobra ze złem. Ostateczną decyzję podejmę po przeczytaniu ostatniej części "Nie chce cię zabić", której już tytuł dużo mi sugeruje. I włącza niebezpieczną wyobraźnię też! naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na84 lata temu

Cytaty z książki Rok uciekiniera 365. Styczeń

Więcej
Gabrielle Lord Rok uciekiniera 365. Styczeń Zobacz więcej
Więcej