Wilk z Wall Street

Okładka książki Wilk z Wall Street
Jordan Belfort Wydawnictwo: Świat Książki literatura piękna
512 str. 8 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Wolf of Wall Street
Wydawnictwo:
Świat Książki
Data wydania:
2014-01-15
Data 1. wyd. pol.:
2014-01-13
Data 1. wydania:
2007-09-25
Liczba stron:
512
Czas czytania
8 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379432196
Tłumacz:
Jan Kraśko
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Pieniądze + narkotyki = Jordan Belfort


Link do recenzji

432 63 67

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
2120 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
339
282

Na półkach:

W autobiografiach jest ten problem, że nie wiemy co jest prawdą, a co jest zmyślone. Niektóre historie były tak nakręcone, że wątpię, żeby wydarzyły się naprawdę. Jednak warto ją przeczytać. Po co? Żeby mieć przestrogę, jak nie postępować w życiu. Nie słuchać się innych, szczególnie jak proponują nam używki. Jest to też przestroga przed luksusem, jest on pierwszą drogą do bankructwa. Luksus ma wtedy sens, gdy się go sprzedaje.

W autobiografiach jest ten problem, że nie wiemy co jest prawdą, a co jest zmyślone. Niektóre historie były tak nakręcone, że wątpię, żeby wydarzyły się naprawdę. Jednak warto ją przeczytać. Po co? Żeby mieć przestrogę, jak nie postępować w życiu. Nie słuchać się innych, szczególnie jak proponują nam używki. Jest to też przestroga przed luksusem, jest on pierwszą drogą do...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1489
634

Na półkach:

Zaciekawiła mnie książka zatytułowana „Wilk z Wall Street”, której autorem jest Jordan Belfort Mamy tutaj przejaskrawiony, niektórzy sądzą, że wręcz komiczny obraz jednej z największych instytucji finansowych świata giełdy nowojorskiej, czyli Wall Street. Niewątpliwie ta giełda jest globalna i ma wpływ na to co się dzieje w gospodarce całego świata, a że obieg informacji jest niemal błyskawiczny, to reakcje na decyzje inwestorów i wszystkich graczy na giełdzie są niemal natychmiastowe. Inną kwestią jest fakt, że to się nigdy nie zmieni, że informacja sama w sobie potrafi być walutą i wygra ten kto ma lepszy dostęp do informacji. Niby jest to sprzeczność, a jednak nie, bo trzeba wiedzieć jak do tajnych sekretów docierać i umieć wykorzystać, czyli zarobić jak najwięcej zielonych papierków, bo o to przecież chodzi, o pieniądze, górę pieniędzy. A walka o pieniądze, zdaniem autora i głównego bohatera książki jednocześnie, Jordana Belforta, jest jak wojna, w której chodzi o pokonaniu/porobieniu przeciwników i oczywiście zdobycie łupów wojennych. Planowane są całe kampanie wojenne, mamy też przemowy Belforta, którzy niczym wódz i strateg wojenny motywuje podwładnych do działania.

Bo o tym trzeba wiedzieć, że książka jest swoistym pamiętnikiem jednego z giełdowych wilków, który opowiada o sobie, o swojej karierze na Wall Street, od najniższych po najwyższe szczeble tej giełdowej piramidy. Opowiada też o prywatnym życiu Belforta, relacje z żoną, córka, wyjazdy, konflikty rodzinne. Ale nie ma tego wiele, bo główny bohater był zajęty, nie tylko robieniem pieniędzy, w tym także tych na granicy legalności, więc wchodziły kombinacje wszelakie, a to zajmowało głowę, żeby wprowadzać różne koncepcje. Jednak w książce przeważają opisy imprez, konsumowanie wszelakich używek, liczne, szalone imprezy w towarzystwie pięknych pań. Nie brakuje różnych ekscesów, typu wypadki samochodowe, jest emocjonująca podróż przez sztorm na morzu Śródziemnym. Choć w sumie większość podróży do Europy ma charakter typowo biznesowy.

Podsumowując książka jest dobra, choć nie rewelacyjna, na pewno ciekawa jest kreacja głównego bohatera, no i widziany świat jego oczami, opisy osób bliskich i dalszych są interesująco przedstawione. Ciekawe, że autor nie ma złudzeń co do samego siebie, jest do siebie równie krytyczny jak do całego świata. Myślę, że czytanie tej książki to niezła podróż literacka, choć mam wrażenie troszkę jednak rozczarowuje. W książce mamy opisany pierwszy dzień w pracy Belforda, kiedy jest kimś przynieś, podaj, pozamiataj, wydzwania do klientów, a następny rozdział mamy po kilku latach, kiedy bohater Belfort jest milionerem i trzęsie całą giełdą i autor, też Belfort uważa, że temat jest załatwiony. Słabe to jednak jest. Tytułowy wilk bierze się stąd, że bohater sam tak siebie nazywa. Na ile to jest trafione to już niech czytelnik sam sobie to pytanie zada.

Zaciekawiła mnie książka zatytułowana „Wilk z Wall Street”, której autorem jest Jordan Belfort Mamy tutaj przejaskrawiony, niektórzy sądzą, że wręcz komiczny obraz jednej z największych instytucji finansowych świata giełdy nowojorskiej, czyli Wall Street. Niewątpliwie ta giełda jest globalna i ma wpływ na to co się dzieje w gospodarce całego świata, a że obieg informacji...

więcej Pokaż mimo to

15
avatar
745
739

Na półkach: , ,

Ostra jazda bez trzymanki. Historia znanego brokera, który swego czasu trząsł nowojorską giełdą. Kilka lat na na całkowitym haju pełnym narkotyków, seksu i alkoholu.

Ostra jazda bez trzymanki. Historia znanego brokera, który swego czasu trząsł nowojorską giełdą. Kilka lat na na całkowitym haju pełnym narkotyków, seksu i alkoholu.

Pokaż mimo to

15
Reklama
avatar
173
160

Na półkach: ,

Książka stała w mojej biblioteczce kilka dobrych lat. Tak się złożyło, że dostałem film, więc zgodnie ze swoimi zasadami, pierw czytam książkę, a później sprawdzam, co w filmie zostało przeinaczone, bo przeważnie tak jest. Więc przeczytałem Wilka z Wall Street. No i nie ujęła mnie, jak większości czytelników. Ot historia jednego Żydka, który szybko się dorobił i poznał dragi. Co do tych narkotyków, to jest mnóstwo lepszych książek różne szalone akcje opisujących. Oczywiście, wnioski można i trzeba z tego wyciągnąć, ale sama historia mnie w fotel nie wbiła. A mam w biblioteczce jeszcze drugą część, o której mówi się, że jest słabsza...:)

Książka stała w mojej biblioteczce kilka dobrych lat. Tak się złożyło, że dostałem film, więc zgodnie ze swoimi zasadami, pierw czytam książkę, a później sprawdzam, co w filmie zostało przeinaczone, bo przeważnie tak jest. Więc przeczytałem Wilka z Wall Street. No i nie ujęła mnie, jak większości czytelników. Ot historia jednego Żydka, który szybko się dorobił i poznał...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

89
avatar
533
136

Na półkach:

500 stron (czyli całkiem sporo). Zaczyna się bardzo dobrze. I tak jest mniej więcej do 100 strony. Potem wszystko leci na łeb, na szyję. Wszystko jest przeciągnięte i rozwleczone. Szkoda tracić czas.

500 stron (czyli całkiem sporo). Zaczyna się bardzo dobrze. I tak jest mniej więcej do 100 strony. Potem wszystko leci na łeb, na szyję. Wszystko jest przeciągnięte i rozwleczone. Szkoda tracić czas.

Pokaż mimo to

2
avatar
517
88

Na półkach:

"Pieniądze szczęścia nie dają". To znane powiedzonko mogłoby być właściwie najkrótszym streszczeniem tej książki. Opowiada ona brawurową historie kariery nowojorskiego maklera Jordana Belforta. Można powiedzieć, że w jego życiu spełnił się amerykański sen i przeszedł drogę "od pucybuta do milionera" (a nawet miliardera). Jednak niewyobrażalne bogactwo i sława nie przyniosły mu szczęścia. Wręcz przeciwnie wraz z bogaceniem coraz bardziej się staczał. Aż uzależniony od narkotyków i seksu ostatecznie upadł. Paradoksalnie jednak tracąc wszystko (lub prawie wszystko) odzyskał szczęście i równowagę. Lektura, po refleksji, daje do myślenia, a co ważne czyta się ją zaskakująco lekko. Gorąco polecam!

"Pieniądze szczęścia nie dają". To znane powiedzonko mogłoby być właściwie najkrótszym streszczeniem tej książki. Opowiada ona brawurową historie kariery nowojorskiego maklera Jordana Belforta. Można powiedzieć, że w jego życiu spełnił się amerykański sen i przeszedł drogę "od pucybuta do milionera" (a nawet miliardera). Jednak niewyobrażalne bogactwo i sława nie przyniosły...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
28
21

Na półkach:

Książkę czyta się jednym tchem! Genialna, przyprawiająca o dreszcze opowieść, tak naprawdę o tym co z człowiekiem mogą zrobić narkotyki... Terminy wzięte prosto z "parkietu" nadają utworowi jeszcze więcej realizmu.

Książkę czyta się jednym tchem! Genialna, przyprawiająca o dreszcze opowieść, tak naprawdę o tym co z człowiekiem mogą zrobić narkotyki... Terminy wzięte prosto z "parkietu" nadają utworowi jeszcze więcej realizmu.

Pokaż mimo to

3
avatar
17
17

Na półkach:

W końcu zabrałem się na dobre za tę pozycję, nie ukrywam, że "przeleżała" u mnie na półce (czasem nawet w kartonie) dobre 7 lat. Książkę kupiłem po obejrzeniu ekranizacji, którą uważam za świetną rozrywkę, również książka nie zawiodła mnie pod tym względem. Pierwszą kwestią w takich przypadkach (kiedy ma się do czynienia z książką i jej ekranizacją), jest sprawdzenie jak bardzo scenarzyści odeszli od oryginału. I tutaj odeszli mocno. Poza zmianą większości imion i nazwisk, film właściwie ociera się o samą książkę. To tyle w ramach porównania. Książka jest swoistą autobiografią Jordana Belforta, tytułowego Wilka z Wall Street, który w ciągu 35 pierwszych lat swojego życia przeżył więcej niż nie jeden 70 latek w całym swoim życiu. O ile to wszystko jest prawdą :) Belfort sprawia wrażenie narcystycznego aroganta, który lubi robić wrażenie i ściągać na siebie światła reflektorów. Książka jest po części pamiętnikiem, wesołą historią, którą chciał się podzielić z szerszą publiką i próbą usprawiedliwienia siebie i swoich decyzji. Praktycznie do samego końca subtelnie starał się utrwalić motyw pt."Ach, co te prochy zrobiły ze mną i potrafią zrobić z człowieka, nawet kiedy już nie mam wymówki związanej z problemami z kręgosłupem. Tak, to żadne wytłumaczenie ale jednak". Jordan usilnie stara się, żeby czytelnik go polubił, może nawet, żeby ironicznie mu "odpuścił". Takie wrażenie odniosłem kończąc ostatnią stronę. Ile w tym wszystkim wyolbrzymienia, koloryzowania i nadinterpretacji, wie tylko on sam i może kilka najbliższych osób z jego grona. Faktem jest, że cały czas ma kompulsywny "ciąg" do bycia w centrum uwagi i zarabiania pieniędzy, żeby dalej żyć swoim Życiem przez wielkie Ż (dziś jest trenerem sprzedaży i mówcą motywacyjnym, aktywnie działa na LI). Za prawa autorskie do ekranizacji zainkasował ponad 940.000$, dalej unika oficjalnych rozliczeń, ponieważ ma do zwrotu z tytułu działania na szkodę klientów Strattona ponad 20 milionów $. Wilk ewoluował ale nadal robi swoje, innymi metodami. Nie kupuję jego skruchy i chęci rehabilitacji. Książkę przeczytałem z ciekawości i rozrywki.

W końcu zabrałem się na dobre za tę pozycję, nie ukrywam, że "przeleżała" u mnie na półce (czasem nawet w kartonie) dobre 7 lat. Książkę kupiłem po obejrzeniu ekranizacji, którą uważam za świetną rozrywkę, również książka nie zawiodła mnie pod tym względem. Pierwszą kwestią w takich przypadkach (kiedy ma się do czynienia z książką i jej ekranizacją), jest sprawdzenie jak...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
226
7

Na półkach: , , ,

Wzięłam tę książkę do ręki spontanicznie. Miałam zamiar czytać coś innego, ale gdy moja siostra przyniosła do domu Wilka z Wall Street, którą pożyczyła od kolegi, nie mogłam się powstrzymać. Wcześniej widziałam film z Leonardem DiCaprio i wiedziałam, że jeżeli podobał mi się film, to książka spodoba mi się bardziej. I tak się stało.
Książka została oparta na prawdziwych wydarzeniach. Jordan Belfort opisuje swoje szalone Życie (przez wielkie Ż), jak na papierach wartościowych stał się miliarderem. Zarabiał codziennie tysiąc dolarów, a potem bez najmniejszego zawahania wydawał je w błyskawicznym tempie. Chciał nowiutkie sportowe auto, kupował je. Chciał jacht, kupił go…. I tak dalej, i tak dalej…. Niekończący się łańcuch zachcianek! Nie można było jednak odmówić mu charyzmy. Belfort to człowiek naprawdę inteligentny, znający się na biznesie, bo omotałby cię tak, że uwierzyłbyś, że długopis kosztuje dziesięć złotych, a nie złotówkę. I nigdy nie przygotowywał swoich przemów do tłumu – robił to spontanicznie.
Wiemy jednak, że pieniądze potrafią zrobić u człowieka pranie mózgu. I to z pewnością przydarzyło się naszemu bohaterowi. Był uzależniony od wydawania pieniędzy, narkotyków oraz seksu. Jordan Belfort to szalony człowiek. Czasami miałam ochotę uderzyć głową w książkę, kiedy czytałam o jego ekscesach. Myślałam: „Jordan porąbało cię!”.
Przez książkę przewinęło się wielu postaci, od normalnych ludzi do totalnie zakręconych. Dlatego mogę spokojnie powiedzieć, że Nadine, żona Jordana – przez niego nazywaną Księżną – była jedyną postacią, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Podziwiałam ją za wytrwałość, bo niewiele kobiet dawałaby szansę mężowi, który zdradza ją na prawo i lewo. On, Jordan bawił się w najlepsze, będąc na ciągłym haju i bzykając się z prostytutkami, a ona, kobieta twarda jak stal, siedziała w domu opiekując się ich córeczką Chandler. Opiekowała się Jordanem, ilekroć wpadał w tarapaty. Kochała go bezgranicznie, pomimo jego wad.
Wilk z Wall Street to zabawna książka, przesycona wieloma dziwnych sytuacji w Życiu (przez to wielkie Ż) Jordana, dlatego od razu mówię, że książka nie jest dla każdego, ponieważ zawarte są słowa, co dla niektórych mogą być wulgarne i nieestetyczne. Jeśli jesteście w stanie przeczytać historię o człowieku, który lubił igrać z ogniem, to z pewnością przypadnie Wam do gustu – tak jak mnie.

Wzięłam tę książkę do ręki spontanicznie. Miałam zamiar czytać coś innego, ale gdy moja siostra przyniosła do domu Wilka z Wall Street, którą pożyczyła od kolegi, nie mogłam się powstrzymać. Wcześniej widziałam film z Leonardem DiCaprio i wiedziałam, że jeżeli podobał mi się film, to książka spodoba mi się bardziej. I tak się stało.
Książka została oparta na prawdziwych...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
1559
1558

Na półkach:

Rzadko zdarza mi się, że po przeczytaniu książki nie mam potrzeby o niej mówić, roztrząsać poruszane w niej problemy, analizować szczegółowo wątki. Zazwyczaj po lekturze jestem przepełniona tyloma myślami, emocjami, przemyśleniami i wnioskami, że muszę je z siebie wyrzucić, uwolnić, czyli napisać o tym tutaj.
Tym razem trafiłam na opowieść, po której nie poczułam takiej potrzeby, bo wszystko przeżułam, przetrawiłam, przegryzłam razem z jej autorem i jednocześnie bohaterem tej historii. A właściwie, bez skrupułów obnażającym najintymniejsze szczegóły życia zawodowego i osobistego, wspomnieniem niszczącym legendę najsłynniejszego brokera przełomu lat 80. i 90. z Wall Street. Skutecznie obalającym mit o nim. Spędziłam z nim moich kilka wieczorów, jego kilka lat i około 500 wspólnych stron, po których oboje zamilkliśmy, nie mając nic do dodania. Czując, że absolutnie wszystko zostało już powiedziane, a każde następne słowo będzie zbędnym. Jednak postaram się ogarnąć myśli i napisać o niej kilka słów, bo jest warta uwagi i czasu każdego. Bo po to Jordan spisał swoje wspomnienia, by przestrzec młode wilki z nieograniczonym apetytem na życie.
Cóż złego jest w pragnieniu dobrego życia? – mógłby ktoś zapytać.
W samym pragnieniu nic – odpowiada autor. Jednak w sposobach jego zaspokajania i realizacji już tak. Łatwo się w nich pogubić i niepostrzeżenie zamienić życie na Życie z hasłem przewodnim – więcej nigdy nie oznacza dość! Ta sama, ale jednak odmienna litera wprowadza ogromną różnicę w zakresie pojęcia i właśnie o tej drobnej zamianie literki na papierze, skutkującej inną jakością w rzeczywistości, opowiada Jordan. O Życiu brokera, który stał się Wilkiem z Wall Street, mówiącym o sobie – "to byłem ja, co do joty. Wilk w owczej skórze, wilk doskonały: wyglądałem jak młody chłopak, zachowywałem się jak młody chłopak, ale nim nie byłem. Miałem trzydzieści jeden lat, czułem się jak sześćdziesięciolatek i starzałem się jak pies – siedem lat na rok". To ostatnie, przewrotne zdanie objaśnia prolog wprowadzający w dalszą treść wspomnień. To z tego wstępu dowiedziałam się, że Jordan opowiada o sobie z perspektywy człowieka doświadczonego przeszłością i mądrzejszego o te doświadczenia. Osoby, która nad skrajem przepaści donikąd, tuż przed spadnięciem na jej dno, zdołała w ostatniej chwili zawrócić znad jej krawędzi i zacząć życie (pisane małą literą) ponownie od nowa.
Ponownie, bo to, które zaprowadziło go nad przepaść, też miało być nowe, ale wtedy, kiedy zjawił się w domu maklerskim przy Wall Street, był dwudziestoczteroletnim mężczyzną z kilkoma dolarami w kieszeni, gotowym stać się najgorszym od najgorszego śmiecia, by ostatecznie zostać panem wszechświata. Miał do tego predyspozycje – inteligencję, dar przekonywania i przemawiania oraz zdolność wielopoziomowego myślenia strategicznego i to w trakcie dyskusji z inną osobą. Miał umysł szachisty i życie traktował jak gry w szachy. I oczywiście nieograniczony apetyt na Życie, który miała mu zaspokoić brokerka. Ostrzeżenia pierwszego szefa w stylu – „Brokerka to jedna wielka hujoza. Nie zrozum mnie źle: forsy jest jak lodu i w ogóle, ale niczego nie tworzysz, niczego nie budujesz". – lub – "Obyś zbił kupę forsy i zachował przy tym choć cząstkę duszy!" – nie zmuszały go do zastanowienia się. Słyszał w nich tylko dźwięk pieniędzy i upajający, podniecający go w sali operacyjnej "krzyk młodych, ambitnych, chciwych ludzi wydzierających sobie serce i duszę dla rozsianych po Ameryce bogaczy".
I perspektywę Życia.
Przemiana młodego wilczka w doświadczonego Wilka, zarabiającego milion dolarów w tydzień, zajęła mu niewiele czasu. I właśnie o tej przemianie i kosztach, jakie poniósł, by stać się żywą legendą, jest ta opowieść.
Ukazana w bardzo nietypowy sposób.
Jordan posiadał jeszcze jedną, rzadką cechę – zdolność do inteligentnej autoironii. Uczynił ze swojego Życia komedię, dobrą zabawę, ciąg przygód, odlotowy, niekończący się odjazd ku hedonizmowi. Śmiałam się razem z nim i z niego, z Życia ludzi bogatych i dysfunkcyjnych, jak ich określał, i z absurdów naszego świata. Dostało się przy okazji Amerykanom (których oszukiwał), Szwajcarom (u których prał brudne pieniądze), Anglikom, a nawet królewskiej rodzinie, dodając – „To po prostu niewiarygodne, że trzydzieści milionów ciężko pracujących ludzi oddawało boską cześć kilkorgu bardzo przeciętnym ludziom, z nabożnym podziwem śledząc każdy ich krok. Jeszcze bardziej niewiarygodne było to, że te trzydzieści milionów jeździło po całym świecie, zwąc się „poddanymi Jego Królewskiej Mości” i chwaląc się tym, że nie wyobrażają sobie, by królowa Elżbieta mogła podcierać sobie tyłek po kupie". Ten wszechobecny sarkazm pozwalał zachować bezpieczny dystans i widzieć świat wielkich pieniędzy jako karykaturę współczesnego świata i efekt chciwości władzy, pieniędzy i seksu.
Wilk korzystał z nich w nieograniczonej skali.
Dobrze się bawiliśmy podczas tej szalonej jazdy na prochach. Faktycznie można było przeoczyć moment włączenia się procesu samozniszczenia i autodestrukcji. Mój zauważyłam bardzo szybko. To była chwila, w której pojawiła się przelotna myśl – ile zarobiłabym tygodniowo jako luksusowa dziewczyna do towarzystwa? Nie uszło mojej uwadze to, jak dyplomatycznie ujęłam prostytucję, racjonalizując (szkoła Jordana, bo robił to cały czas, usypiając sumienie), że to nie to samo, co prostytucja w angielskiej dzielnicy King’s Cross, "gdzie za dwadzieścia funtów bezzębna prostytutka z jedną nogą w grobie i szalejącą opryszczką na ciele mogła zrobić klientowi loda". Taaak, trzeba naprawdę mocno trzymać się okładek tej książki, by nie dać się wchłonąć w jej wypaczoną, ale kuszącą rzeczywistość. Jordan nie widział go do samego końca, ja zauważyłam dopiero wtedy, kiedy autoironiczny dystans zaczął zamieniać się w czarny humor. Było wesoło, ale jakoś tak coraz bardziej upiornie. A potem nawet już nie było mi do śmiechu, kiedy czytałam – „Moja dzienna dawka składała się z dziewięćdziesięciu miligramów morfiny na ból, czterdziestu miligramów oxycodonu, tak na dokładkę, z dwunastu tabletek somy na rozluźnienie mięśni, ośmiu miligramów xanaxu na nadpobudliwość, dwudziestu miligramów klonopinu, bo podobała mi się jego „silna” nazwa, trzydziestu miligramów ambienu na bezsenność, dwudziestu „cytrynek”, bo zawsze lubiłem „cytrynki”, paru gramów kokainy dla zrównoważenia skutków działania, dwudziestu miligramów prozacu na depresję, dziesięciu miligramów paxilu na ataki paniki, ośmiu miligramów zofranu na mdłości, dwustu miligramów fiorinalu na migrenę, osiemdziesięciu miligramów valium na nerwy, dwóch czubatych łyżek senokotu na zatwardzenie, dwudziestu miligramów salagenu na suchość w ustach i z kwarty macallanu, jednosłodowej whisky, którą to wszystko popijałem".
Uff, słonia by zabiło!
Miałam już dosyć pieniędzy i nieograniczonych możliwości spadania dzięki nim, zwłaszcza gdy trzeba było z Ameryki do Europy przywieźć samolotem kilkadziesiąt „cytrynek”, których zabrakło Jordanowi. Miałam dosyć opisów problemów typu – „Trzeba go tylko dorwać w odpowiednim momencie, kiedy nie bełkocze, nie wciąga koki, nie jest na haju albo nie płaci kurewce dziesięciu patyków za to, żeby kucnęła na szklanym stoliku i zrobiła na niego kupę, podczas gdy on wali sobie konia". I dokładnie o to chodziło Jordanowi. O zohydzenie świata żyjącego tylko dla pieniędzy, który deprawuje nawet najszlachetniejszego człowieka i w którym moralność jest pojęciem względnym, a apetyt na więcej pieniędzy, więcej władzy i więcej seksu stale rośnie. Jego granicę wyznacza tylko śmierć.
Pod tą komedią satyryczną kryje się tragedia człowieka, którą można było tylko w ten sposób poznać. Koszmar świadomości, że „Bóg podarował mi pół równania: zdolność do kierowania ludźmi i wymyślania rzeczy, których większość nie wymyśli. Jednak nie pobłogosławił mnie wstrzemięźliwością i cierpliwością, bym mógł tę połówkę dobrze spożytkować”, litościwie dociera dopiero na końcu, podsuwając jedyny możliwy wniosek – fajne jest to moje życie pisane małą literą.
To swoista przestroga dla wszystkich młodych wilków. Jednak nie tylko. Jak sam autor pisze w prologu – „…ostrzeżenie zarówno dla bogatych, jak i dla biednych, ostrzeżenie dla każdego, kto żyje z łyżeczką koki pod nosem i garścią rozpuszczających się w żołądku tabletek, kto chce zmarnować dany od Boga dar i postanawia przejść na ciemną stronę mocy, by zakosztować nieokiełznanej rozpusty".
Ta poruszająca spowiedź człowieka, który cudem odbił się od dna, jest twardym argumentem przeciw.
naostrzuksiazki.pl

Rzadko zdarza mi się, że po przeczytaniu książki nie mam potrzeby o niej mówić, roztrząsać poruszane w niej problemy, analizować szczegółowo wątki. Zazwyczaj po lekturze jestem przepełniona tyloma myślami, emocjami, przemyśleniami i wnioskami, że muszę je z siebie wyrzucić, uwolnić, czyli napisać o tym tutaj.
Tym razem trafiłam na opowieść, po której nie poczułam takiej...

więcej Pokaż mimo to

5

Cytaty

Więcej
Jordan Belfort Wilk z Wall Street Zobacz więcej
Jordan Belfort Wilk z Wall Street Zobacz więcej
Jordan Belfort Wilk z Wall Street Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd