Sword Art Online 04 - Fairy Dance

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Sword Art Online (tom 4)
- Tytuł oryginału:
- フェアリィ・ダンス Fearyi Dansu
- Data wydania:
- 2010-04-10
- Data 1. wydania:
- 2010-04-10
- Liczba stron:
- 311
- Czas czytania
- 5 godz. 11 min.
- Język:
- japoński
- ISBN:
- 9784048684521
After thwarting the would-be ambush, Kirito and Leafa set out for Aarun, towards the world tree, only to be sidetracked by an event and end up in the Underworld, «Jötunheimr». With some help from an unlikely ally, they reach the city only to find that the way to the world tree is locked. In the end, Kirito saves Asuna, they along with other SAO players are in high school, and start playing ALO but with the new feature, a new Aincrad and Kirito vows to complete all 100 floors.
Kup Sword Art Online 04 - Fairy Dance w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Sword Art Online 04 - Fairy Dance
Poznaj innych czytelników
441 użytkowników ma tytuł Sword Art Online 04 - Fairy Dance na półkach głównych- Przeczytane 326
- Chcę przeczytać 107
- Teraz czytam 8
- Posiadam 168
- Light Novel 23
- Ulubione 13
- Light novel 11
- Sword Art Online 8
- Manga 7
- Mangi 7
Tagi i tematy do książki Sword Art Online 04 - Fairy Dance
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Sword Art Online 04 - Fairy Dance
- Zrozumiesz, kiedy wykiełkuje. Decyzję, co zrobić dalej, zostawiam tobie. Możesz je zniszczyć i na zawsze o nim zapomnieć... Ale jeśli poza...
RozwińTylko na skraju śmierci czułem, że naprawdę żyję. Rzucić się w wir krwawej walki, wypalić się do samego końca, a potem paść - wierzyłem, że ...
Rozwiń




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Sword Art Online 04 - Fairy Dance
Tak jak finał pierwszego tomu został rozwiązany nagle i niespodziewanie, tak i w tym szkoda, że autor nie rozwinął pewnych wątków szerzej. Zabrakło mi zabawy tym światem. Na początku tego tomu umieszczono kolorową mapę wirtualnego ALO. Przedstawiono na niej tereny 9 magicznych ras i zrobiono to w sposób ciekawy, bowiem z ilustracji wynika, że rasa Pooka żyje pod wielkim namiotem, rasa Spriggan ulokowała się w starożytnych ruinach, zaś terytorium Impów wygląda na góry pokryte norami... Mogłabym tak wymieniać dalej, a pod spodem tej ilustracji jest napisane, że „każda z nich posiada własną stolicę o unikalnej kulturze i architekturze”.
𝓝𝓸 𝓲 𝓬𝓸 𝔃 𝓽𝓮𝓰𝓸, skoro w książce pojawiają się tylko 4 rasy i to po macoszemu? Opisano też, że mają poszczególne ograniczenia i zalety. Kirito w poprzednim tomie żałował, że nie przeczytał o tym więcej, nim wybrał Spriggana, specjalistę od skarbów i iluzji. Nie przeszkodziło mu to zostać najlepszym graczem w pierwszych 24 godzinach rozgrywki.
Jego towarzyszka Leafa jest Sylfem, przedstawicielką rasy rzekomo najszybszej w locie i wyposażonej w najlepszy słuch. Czy wykrywała tym słuchem wrogów skuteczniej? 𝓝𝓲𝓮, Yui ją wyręczała (nie należała ona do żadnego gatunku). Czy jakkolwiek te zalety ras rzutowały na fabułę? 𝓝𝓲𝓮, a gdy Leafa i Kirito mieli okazję w tym tomie walczyć ramię w ramię, było to na równym poziomie. „Wydawało jej się, że Kirito i ona stali się jednym ciałem”. Jest to piękny sposób na ukazanie, że rasy się nie liczą, bo wszyscy są tacy sami, lecz czy autor miał na myśli taki tolerancyjny przekaz? Bo mi się wydaje, że on po prostu zapomniał, jak wymyślił zasady tego świata.
Dyskutowałam o tym z moim chłopakiem, który również 𝘛𝘢𝘯𝘪𝘦𝘤 𝘸𝘳óż𝘦𝘬 przeczytał i powiedział, że te inne rasy miały na celu pokazać złożoność świata przedstawiono. Ok, ale powtórzę moje pytanie: 𝓬𝓸 𝔃 𝓽𝓮𝓰𝓸, skoro ich w fabule nie ma? Ja uwielbiam książki z klimatem, ale tutaj on jest po prostu sztucznie zbudowany. Ładna laurka z innymi gatunkami i mapą świata, a nawet nie jest nam dane ich poznać.
Kolejna nowela Rekiego Kawahary i ja kolejny akapit muszę poświęcić temu, jak kobiety zostały tutaj ukazane.
„– A… A… A-psik!
Leafa wydała z siebie potężne i – jak na dziewczynę – wyjątkowo nieeleganckie kichnięcie […]”.
„– Jasny gwint! – zawołała Leafa, wyjtkowo nieelegancko jak na dziewczynę […]”.
A może byś się tak odpie#&@lił? Kobieta ma siedzieć cicho, nie pozwalać sobie na reakcje, komentowanie i nie kichać?
„𝘎𝘪𝘨𝘢𝘯𝘵𝘰𝘮𝘳ó𝘸𝘺 wyciągały coraz więcej macek, oplątując jej ciało. Cienkie, żywe kable bezlitośnie wrzynały się w jej brzuch i uda. Unosiły cienki materiał sukienki. Wiły się i ocierały o jej skórę”.
No czekałam, aż te tortury Asuny zamienią się w hentai. Później faktycznie się zmieniają w finale, ale całe szczęście Kirito je przerwał. Ciężko się czytało te momenty. Asuna i tak już się dość wycierpiała.
Nie tylko fabuła jest niedopracowana, bo strona 142 zawiera ilustrację niedopasowaną do wielkości strony. Końcówka to miks jakichś postaci z przeszłości, do pominięcia. Jedyne, co mi się w tym tomie podobało to początek z Tonkym.
5/10
Tak jak finał pierwszego tomu został rozwiązany nagle i niespodziewanie, tak i w tym szkoda, że autor nie rozwinął pewnych wątków szerzej. Zabrakło mi zabawy tym światem. Na początku tego tomu umieszczono kolorową mapę wirtualnego ALO. Przedstawiono na niej tereny 9 magicznych ras i zrobiono to w sposób ciekawy, bowiem z ilustracji wynika, że rasa Pooka żyje pod wielkim...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKocham przygody Kirito ale przez ten jego harem odechciewa mi się żyć, przynajmniej nie patrzy na nie w ten sposób.
Kocham przygody Kirito ale przez ten jego harem odechciewa mi się żyć, przynajmniej nie patrzy na nie w ten sposób.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna część przygód Kirito w wirtualnej rzeczywistości. Niespodziewane wątki i szybkie przejścia, zdecydowanie polecam.
Kolejna część przygód Kirito w wirtualnej rzeczywistości. Niespodziewane wątki i szybkie przejścia, zdecydowanie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo już czwarty z kolei tom, a drugi opowiadający dalsze wydarzenia z poprzedniej light novel. Trzecia książka pozostawiła po sobie pragnienie poznania, jak to wszystko się zakończy. Kwahara urwał opowieść w znienawidzonym przez czytelników momencie, choć tak ukochanym przez samych autorów. Czy było warto sięgnąć po ten tomik?
Zastanawiały mnie wszystkie rasy wróżek, a także dokładniejszy opis terytorium. Z pomocą przybyła mapa, która zaraz po przedstawieniu postaci, pojawia się na pierwszych, kolorowych stroniczkach. Nie dość, że poznałam wszystkie rasy i stolice, to jeszcze miejsce spotkania Kirito i Leafy oraz różne inne. Jestem z tego powodu zadowolona.
Oczywiście wydarzenia mające miejsce w trzecim tomie, które miały jakiś znaczący wpływ na to, co dzieje się teraz, krótko zostały przedstawione, co może być udogodnieniem, jeśli oba te tomy czytało się w znacznej odległości czasowej.
Kirito dowiaduje się szokującej prawdy o swojej nowej towarzyszce. W życiu nie przypuszczałby, że spotka go tutaj taka niespodzianka. Jakby tego było mało, ma niewiele czasu, gdyż pewna podstępna osoba ma plany względem Asuny, a nasz bohater stara się je pokrzyżować. Jest już coraz bliżej osiągnięcia celu, jednak czeka go bolesne zderzenie z brutalnością gry. Czyżby przecenił swoje możliwości? Przecież nie może się poddać, gdy jego ukochana jest na wyciągnięcie ręki!
Ten tom również przyniósł wiele emocji, które trzymały w ogromnym napięciu. Nie przeszkadzało mi, że wiem, co się wydarzy, bo już anime obejrzałam. Z zapartym tchem dalej przeżywałam tę historię na nowo i zdawało mi się, jakbym ponownie zapoznawała się z nią pierwszy raz – nadal tak samo cieszyła.
Dodatkowo wszystkie rysunki były umieszczone niemal w idealnych miejscach i pobudzały moją wyobraźnię, aby jeszcze raz przypomnieć sobie wszystkie wydarzenia po kolei. Jednak w wyobrażeniach anime cały czas opierałam się na tym, co właśnie przeczytałam. To wspaniałe dopełnienie całości.
"Tylko na skraju śmierci czułem, że naprawdę żyję. Rzucić się w wir krwawej walki, wypalić się do samego końca, a potem paść – wierzyłem, że tylko w ten sposób mogę zadośćuczynić wszystkim tym, którzy niegdyś zginęli na moich oczach."
Seria "Taniec wróżek" jest ciekawa i naprawdę wciągająca, ale minimalnie ustępuje "Aincrad". Mimo wszystko tam było więcej emocji, a śmierć w grze równała się realnemu zgonowi. Tutaj niestety tak nie było, ale piękno gry i dobrze przemyślana fabuła spowodowały, że nie było nudno.
Jesteś ciekawy świata wróżek? Koniecznie się z nim zapoznaj!
"– Zrozumiesz, kiedy wykiełkuje. Decyzję, co zrobić dalej, zostawiam tobie. Możesz je zniszczyć i na zawsze o nim zapomnieć... Ale jeśli poza nienawiścią drzemią w tobie jeszcze inne uczucia wobec tamtego świata..."
To już czwarty z kolei tom, a drugi opowiadający dalsze wydarzenia z poprzedniej light novel. Trzecia książka pozostawiła po sobie pragnienie poznania, jak to wszystko się zakończy. Kwahara urwał opowieść w znienawidzonym przez czytelników momencie, choć tak ukochanym przez samych autorów. Czy było warto sięgnąć po ten tomik?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZastanawiały mnie wszystkie rasy wróżek, a...
Czwarty tom SAO jest kontynuacją akcji zawartej w tomie trzecim. Nadal Kirito desperacko przedziera się przez ALO, aby uwolnić Asunę, niczym rycerz na białym koniu, nie, poprawka niczym szermierz wróż na szarych skrzydłach.
Tak jak fabuła w trzecim tomie bardzo mi się podobała tak tutaj ocena spada. Akcja, która do tej pory spokojnie się rozwijała, posiadając wątki poboczne nagle nabrała tempa i wszystko poza głównym wątkiem przestało mieć znaczenie. To samo tyczy się bohaterów. Do tej pory szala między Kirito a Leafą była mniej więcej wywarzona. Niestety w tym tomie wszystko skupiło się wyłącznie na Kirito i jego dążeniu do ocalenia ukochanej. Skończyło się to mocnym pokrzywdzeniem innych postaci oraz ogólnie fabuły. Brak wątków pobocznych, które mogłyby nakreślić psychikę bohaterów, relacje między nimi, ukazać nowy świat ALO, trochę boli. Skupienie się jedynie na Kirito również. Nagle nawet Leafa schowała się w cień, a o innych to już nie ma, co wspominać. Pojawiają się na chwileczkę, tylko po to, aby pomóc dzielnemu szermierzowi i znikając, jakby rozpłynęli się w eterze. A szkoda. Ogólnie wszystko zostało poświęcone jednej myśli, na parciu do przodu w wirtualnej rzeczywistości, aby uratować Asunę. Przesadzone, zwłaszcza, że trzeci tom oferował wyśrodkowaną opcję. A do tego, wszystko rozgrywa się już tylko w wirtualnym świecie. Akcja do rzeczywistości powraca na chwilę z początki a potem dopiero na sam koniec po rozwiązaniu sprawy w ALO. Właśnie rozwiązanie akcji. Z przykrością trzeba stwierdzić, że pozostawia nieprzyjemny posmaczek. To jak udało się dostać do wnętrzna Drzewa Świata nie dziwi, to było do przewidzenia już gdzieś w połowie tomu trzeciego. Jednak to jak udało się pokonać Oberona, już pozostawiać trochę do życzenia. Można by było przyjąć taki obrót sprawy, gdyby tylko lepiej go przedstawić (co w sumie nie byłoby takie trudne) oraz bardziej wyjaśnić. I niestety nie tylko to można by wyjaśnić i bardziej rozbudować. Ostatni rozdział, a dokładniej akcja po powrocie do rzeczywistości jest niesamowicie uboga. Zostało poruszonych kilka interesujących kwestii, z którymi czytelnik z chęcią zapoznałby się bliżej. Jednak autor uznał, że wystarczy wspomnieć w kilku zdaniach, że coś takiego miało miejsce i można lecieć dalej. Zostaje tylko przykre uczucie rozczarowania. Szkoda, wielka szkoda.
Kwestia techniczna. Zwyczajowo rysunki zasługują na pochwałę. Dodatkowy przyjemny plus to mapka świata ALO. Dalej mam poważną uwagę do autora, który nadal nie może się zdecydować, w jakiej narracji chce pisać. Szerzej pisałam o tym przy recenzji/opinii o tomie trzecim. Tutaj to już aż tak nie razi jak poprzednio, ale to tylko, dlatego że wszystko skupiło się na Kirito i nie było zbytnio przeskoków do innych bohaterów. Tyle w kwestii zarzutów do autora, co do tłumaczenia. Znalazło się jakieś powtórzenie słowa, zgubiona literka, ale można to wybaczyć. Mocno nie raziło.
Podsumowując. Tak jak tom trzeci napalił mnie na ALO i kontynuację, tak tom czwarty nie spełnił oczekiwań. To, co było poprzednio dobre teraz zostało zredukowane do minimum. Naprawdę wielka szkoda, bo potencjał był duży. Jednak mimo tego i tak nowelkę ło się lekko, szybko oraz przyjemnie. Miłe chwile odskoczni od codzienności. Chociaż ten koniec… Wybaczcie. Po prostu ostatni rozdział wyjątkowo nie przypadł mi do gustu. Przypominał trochę stwierdzenie z pewnej bajki „jak biegłem przez mosteczek to zjadłem jeden listeczek, a jak koło rzeczki to wypiłem tylko jedną kropelkę” (cytat sparafrazowałam i chyba trochę przeinaczyłam, ale niestety nie pamiętam w całości). Dość to przykre, bo jakby nie było to ostatni rozdział i zakończenie akcji świata ALO; jak głosi zapowiedź przy tomie piątym, poznamy nową wirtualną grę.
Ogólnie nowelka była przyjemna i jak ktoś czytał trzeci to dobrze byłoby, aby przeczytał i czwarty, w celu zamknięcia fabuły. Osobą, które nie zapoznały się z poprzednikiem, nie mają, co szukać w kontynuacji. Ja osobiście spędziłam miłe chwile z lekturą, mimo jej wad. I o ile przy tomie trzecim chciałam wystawiać ocenę pomiędzy „bardzo dobry” a „rewelacja”, tak teraz wystarczy pierwszy z nich. Chociaż gdybym miała ocenić tylko i wyłącznie ten tom, to miałby tylko „dobry”. Jednak, że jest to kontynuacja i oceniam fabułę ogólnie w całości to ALO zyskuje naklejkę „bardzo doby”.
Czwarty tom SAO jest kontynuacją akcji zawartej w tomie trzecim. Nadal Kirito desperacko przedziera się przez ALO, aby uwolnić Asunę, niczym rycerz na białym koniu, nie, poprawka niczym szermierz wróż na szarych skrzydłach.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak jak fabuła w trzecim tomie bardzo mi się podobała tak tutaj ocena spada. Akcja, która do tej pory spokojnie się rozwijała, posiadając wątki poboczne...
Początek opowieści zaskoczył mnie pozytywnie, gdyż zaczyna się wątkiem, który nie występował w anime, a tak właściwie nie w tym momencie. Książkę czyta się przyjemnie.
Początek opowieści zaskoczył mnie pozytywnie, gdyż zaczyna się wątkiem, który nie występował w anime, a tak właściwie nie w tym momencie. Książkę czyta się przyjemnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTomik szybko przeczytałam, ale nie dlatego, że mnie wciągnął. Chciałam szybko zakończyć świat ALO. Oglądałam anime i raz mi starczy.
Tomik szybko przeczytałam, ale nie dlatego, że mnie wciągnął. Chciałam szybko zakończyć świat ALO. Oglądałam anime i raz mi starczy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety, podobnie jak tom poprzedni, czwarta część przygód Kirito mnie osobiście niczym nie zachwyciła, a raczej odrzuciła. Zachowanie bohaterów momentami dalej pozostaje absurdalne i bezsensowne, tak samo jak głównego wroga, którego cele są kompletnie nieprzekonujące, zresztą tak jak cały świat gry. I jak sama fabuła. Jedynymi plusami są pojawiająca się pod koniec zapowiedź rozbudowania uniwersum gier VRMMO w świecie przedstawionym i świadomość, że gdzieś tam w wirtualnej przestrzeni dalej krąży świadomość twórcy SAO, co daje nadzieję na jakieś niespodziewane zwroty akcji.
Rozumiem, że oczekiwanie nie wiadomo jakich fajerwerków od zwykłego akcyjniaka dla młodzieży nie jest rozsądne, ale nie zmienia to faktu, że historia i świat przedstawiony w dwóch pierwszych tomach miały więcej sensu i były bardziej wiarygodne. I na pewno czytało się je z większym zainteresowaniem i przyjemnością niż "Taniec wróżek".
PS. Swoją drogą, kończąc tom dałem się ponieść wyobraźni i pomyślałem sobie, jak by to było fajnie, gdyby w którymś momencie połączyło się uniwersum SAO z uniwersum Ghost in the Shell - przecież działania geniuszy wirtualnej zbrodni z SAO byłyby idealnymi sprawami do rozwiązania dla Sekcji 9 :)
Niestety, podobnie jak tom poprzedni, czwarta część przygód Kirito mnie osobiście niczym nie zachwyciła, a raczej odrzuciła. Zachowanie bohaterów momentami dalej pozostaje absurdalne i bezsensowne, tak samo jak głównego wroga, którego cele są kompletnie nieprzekonujące, zresztą tak jak cały świat gry. I jak sama fabuła. Jedynymi plusami są pojawiająca się pod koniec...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka po prostu świetna! Szkoda mi trochę jednak, że tak szybko ją skończyłem. Chętnie posiedziałbym jeszcze z Kirito, Leafą, Yui i resztą w ALfeim Online. Zakończenie było takie jakie oczekiwałem i z niecierpliwością czekam na przyjście kuriera z moim tomem piątym.
Co mogę powiedzieć o tej książce? Tak jak jej poprzedniczki była wspaniała. Słyszałem co nieco o piątej części i muszę przyznać, że nie mogę usiedzieć na miejscu z tego powodu. Szczerze polecam przeczytanie całej teraz dostępnej serii Sword Art Online. Zaczynając od tomu pierwszego, a kończąc... no na tym który zostanie jako ostatni w Polsce.
W Japonii ósmego sierpnia tego roku został wydany (uwaga, uwaga) szesnasty tom SAO! A u nas dopiero piąty... Mam szczerą nadzieję, że plany wydawnictwa Kotori nie skończą się na tomie ósmym tylko będą kontynuować aż do końca.
Jeszcze raz polecam! I pozdrawiam ;)
Książka po prostu świetna! Szkoda mi trochę jednak, że tak szybko ją skończyłem. Chętnie posiedziałbym jeszcze z Kirito, Leafą, Yui i resztą w ALfeim Online. Zakończenie było takie jakie oczekiwałem i z niecierpliwością czekam na przyjście kuriera z moim tomem piątym.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo mogę powiedzieć o tej książce? Tak jak jej poprzedniczki była wspaniała. Słyszałem co nieco o piątej...
Tom mnie nie zawiódł, historia dalej jest spójna, lekka w odbiorze, ale też barzdzo sympatyczna i pouczająca. Co ważne są momenty w tej części, których nie ma w wersji odcinkowej- nie jakieś wielkie i znaczące, raczej smaczki. Dziewięć gwiazdek w kategorii powieści lekkich, bo jeśli ktoś szuka skomplikowanej akcji rozbudowanych opisów lokacji i charakterystyki postaci, to nie ma na co liczyć. Nie mniej ja na pewno kupię kolejne tomy, bo SAO wzrusza, bawi i spełnia wszystkie oczekiwania jakie mam względem książek niewymagających. Myślę, że warto książki tego typu kupować młodzieży, która stroni od czytania. Jest spora szansa, że light novel zmotywuje te osoby do zrewidowania poglądów.
Tom mnie nie zawiódł, historia dalej jest spójna, lekka w odbiorze, ale też barzdzo sympatyczna i pouczająca. Co ważne są momenty w tej części, których nie ma w wersji odcinkowej- nie jakieś wielkie i znaczące, raczej smaczki. Dziewięć gwiazdek w kategorii powieści lekkich, bo jeśli ktoś szuka skomplikowanej akcji rozbudowanych opisów lokacji i charakterystyki postaci, to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to