Worn

681 str. 11 godz. 21 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- e-book
- Data wydania:
- 2013-06-24
- Data 1. wyd. pol.:
- 2013-06-24
- Liczba stron:
- 681
- Czas czytania
- 11 godz. 21 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788393689804
Jej główny bohater, mający wśród swych ziomków status przybłędy i odmieńca, decyduje się opuścić zamieszkiwaną od dziecka osadę i poszukać szczęścia poza nią. Pojmany w leśnej dziczy przez zamieszkujące knieję człekokształtne stwory, zostaje doprowadzony przed oblicze tajemniczego bóstwa. Pod okiem swego gospodarza i pana w trakcie lat ćwiczeń zmienia się w perfekcyjnego wojownika, by ostatecznie móc wyruszyć w trudną i wymagającą misję. Przebrany za włóczęgę, spotyka w drodze podobnego sobie łazika i nieświadomy prawdziwych motywów nowego kompana, przemierza wraz z nim fantastyczny, nieznany świat.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Worn w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Worn
Poznaj innych czytelników
31 użytkowników ma tytuł Worn na półkach głównych- Chcę przeczytać 17
- Przeczytane 14
- Posiadam 4
- 2013 3
- E-book 2
- Literatura polska 1
- Ebooki ala Kindle 1
- Kindle 1
- Z polecania 1
- Od przyjaciółki 1


































OPINIE i DYSKUSJE o książce Worn
Rzadko czytam książki polskich autorów, sama nie wiem, dlaczego. Próbuje to zmienić, ale z marnym skutkiem. Dlatego gdy dostałam możliwość przeczytania książki napisanej przez mojego rodaka nie wahałam się. Niestety książkę dostałam w wersji elektronicznej, co spowodowało mozolne jej czytanie, ale gdy zmieniłam telefon i ściągnęłam ją sobie na komórkę moje czytanie przyśpieszyło, a prawie 700 stronicową książkę "połknęłam" w mgnieniu oka.
"Worn" to debiutancka książka Piotra Molendy, Wrocławianina, absolwenta Politechniki Wrocławskiej. Powieść została wydana w wersji elektronicznej za własne pieniądze.
Worn mieszkaniec Dlichsplat zostaję porwany przez gnomy i przyprowadzano do tajemniczej osoby, który nazywa siebie władcą czasu. Queryde - władca czasu składu mu propozycję. Przez 13 lat będzie go szkolił na niezwyciężonego wojownika, a w zamian Worn ma wyświadczyć mu drobną przysługę - odnaleźć magiczny artefakt i mu go dostarczyć. Worn zgadza się i po 13 latach wyrusza w niesamowitą podróż po drkaka. W czasie swojej podróży napotyka się na ciekawe stwory i postacie, które nie zawsze są przychylnie wysłańcowi władcy czasu. Worn spotyka także młodą czarownicę, z którą poznaję uroki miłości.
Główny bohater jest dość skomplikowaną postacią. Przez wiele lat był nazywany przybłędą i źle traktowany przez ludzi obdarza niechęcią każdego napotkanego człowiek. Jest bardzo nieufny, małomówny, woli przebywać sam niż w towarzystwie ludzi. Jeżeli musi potrafi wymordować całe wioski nie okazując litości kobietą i dzieciom. Uważa, że dzieci wyrosną na takich samych niegodziwców jak ich rodzice. Z drugiej strony Worn jest bardzo troskliwy w stosunku do zwierząt. Potrafi zaryzykować własnym życiem w obronie zwierzaka.
Książka jest bardzo fajna i wciągająca. Myślę, że Piotr Molenda chciał zawrzeć w niej wiele wartości do otaczającego nasz świata. Niestety książka ma tez minusy, największym jest to, że wydanie jest tylko w wersji elektronicznej. Dla mnie był to duży problem, bo nie zawsze mam możliwość, żeby przez długi czas siedzieć przed komputerem. Drugim minusem, który mnie irytował były długie opisy miejsc, przyrody, urządzeń, wynalazków itp... Mój mózg czasem już nie ogarniał, co tam było napisane.
Omijając te dwa szczegóły książka bardzo mi się podobała. Z każdą kolejną stroną książka coraz bardziej mnie wciągała i byłam zaciekawiona, na co znów napatoczy się główny bohater. Czy dotrze do "latających wysp" i uda mu się odnaleźć drkaka? Jakie przeszkody staną na drodze Worna?
Uważam, że książka była warta mojego czasu i dziękuję za możliwość przeczytania tej pozycji. Nie był to stracony czas.
Rzadko czytam książki polskich autorów, sama nie wiem, dlaczego. Próbuje to zmienić, ale z marnym skutkiem. Dlatego gdy dostałam możliwość przeczytania książki napisanej przez mojego rodaka nie wahałam się. Niestety książkę dostałam w wersji elektronicznej, co spowodowało mozolne jej czytanie, ale gdy zmieniłam telefon i ściągnęłam ją sobie na komórkę moje czytanie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapewne większość czytelników mojego boga zorientowało się po recenzjach, że uwielbiam fantastykę. Dlatego też z chęcią przystałam na propozycję pana Piotra Molendy, aby przeczytać i zrecenzować jego ebooka. Jest to jego debiut literacki. Zapoznałam się z recenzjami innych blogerów, którzy przeczytali "Worna" i spodziewałam się bardzo dobrej lektury. Czy tak było? Przekonacie się za chwilę.
Worn mieszka w osadzie Dlichsplat. Jednak nie czuje się tam najlepiej. Wśród mieszkańców zwany jest odmieńcem i przybłędą. Nikt nie traktuje go z szacunkiem. Któregoś dnia mężczyzna zostaje porwany przez gnomy na rozkaz tajemniczego mężczyzny, który nazywa sam siebie władcą czasu. Składa Wornowi propozycję. Przez dziesięć lat będzie go szkolił i zrobi z niego wielkiego, idealnego wojownika. W zamian za to Worn ma wyruszyć na długą i niebezpieczną misję, której celem jest odnalezienie klucza, zwanego drkak. Dzięki temu władca czasu będzie mógł opuścić swoje więzienie. Po czasie szkolenia Worn wyrusza w swoją podróż. Po drodze spotykają go przeróżne, niekiedy zagrażające życiu przygody.
Powieść Piotra Molendy zawiera w sobie typowe elementy powieści fantasy. Mamy głównego bohatera, który wcale nie jest postrzegany jako wybawca całego świata. Wręcz przeciwnie. Ale o tym później. Drugim motywem typowym dla tego gatunku jest wątek podróży. Worn przemierza odległe krainy w poszukiwaniu magicznego przedmiotu. I tu jest kolejna cecha typowa dla fantastyki - magiczne postacie i przedmioty. Te wszystkie elementy mogły stworzyć naprawdę ciekawą powieść.
Worn swoim podejściem do życia i zachowaniem może budzić kontrowersje. Z czystej zemsty jest w stanie wymordować całą wioskę, a równocześnie martwi się o losy zwykłych zwierząt. Napiszę szczerze, że część jego poglądów podzielam. Zwłaszcza ten, że człowiek sądząc że jest istotą doskonałą, przywłaszczył sobie prawo do niszczenia innych stworzeń. I tutaj autor nawiązuje do współczesności. Zabijanie zwierząt dla zabawy, wycinanie drzew pod inne inwestycje i wiele innych. Kto dał nam prawo do zabijania innych zwierząt, roślin? Sami sobie je daliśmy. Czytając "Worna" zaczęłam się głęboko zastanawiać, dokąd zmierza ten nasz świat.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o plusy powieści Piotra Molendy. Ebook liczy sobie ponad 600 stron. Powiem szczerze, że to dość dużo, biorąc pod uwagę jego treść. Miałam wrażenie, że autor do końca nie wiedział, jak tę książkę napisać. Większość treści to opis pojmania bohatera, jego treningu i podróży do miejsca, w którym znajdował się drkak. Na samo odnalezienie przedmiotu i uwolnienie Queryde poświęcił kilkadziesiąt stron. Szczerze mnie to irytowało. Nie tego się spodziewałam.
Kolejną rzeczą, która odrzucała mnie od czytania były... błędy ortograficzne. Ja wszystko rozumiem - że to jest ebook, że może nikt go nie redagował, ale sadzenie byków co kilkanaście stron może przyprawiać czytelnika o palpitację serca. To było dla mnie naprawdę straszne i psuło całą przyjemność z czytania.
Na koniec jeszcze jedna kwestia, która sprawiła, że nie odbieram książki pozytywnie. Mnóstwo opisów, zwarty tekst, bardzo mało dialogów. Przez to wszystko czytanie "Worna" zajęło mi bardzo dużo czasu. Chwilami miałam ochotę przerwać i już do niej nie wracać, ale moje poczucie obowiązku mi na to nie pozwoliło.
Podsumowując "Worn" Piotra Molendy miał wszelkie zadatki na to, aby stać się bardzo interesującą lekturą. Jednak błędy ortograficzne, nudna fabuła ciągnąca się kilometrami i mnóstwo opisów zdecydowanie zniechęcają do sięgnięcia po nią. Po przeczytanych recenzjach spodziewałam się dobrej lektury. Jedyny plus to kreacja głównego bohatera i przesłanie płynące z powieści. Jednak to trochę za mało, żeby stworzyć ciekawą powieść.
Nie polecam.
http://ivka86.blogspot.com/2014/03/worn-piotr-molenda.html
Zapewne większość czytelników mojego boga zorientowało się po recenzjach, że uwielbiam fantastykę. Dlatego też z chęcią przystałam na propozycję pana Piotra Molendy, aby przeczytać i zrecenzować jego ebooka. Jest to jego debiut literacki. Zapoznałam się z recenzjami innych blogerów, którzy przeczytali "Worna" i spodziewałam się bardzo dobrej lektury. Czy tak było?...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFantastyka jest jednych z gatunków, po które sięgam ostatnio dość rzadko. Coraz bardziej boleję nad tym faktem, biorąc pod uwagę, że kiedyś czytanie fantastyki sprawiało mi wielką przyjemność. Kiedy nadarzyła się okazja, aby przeczytać „Worna” zdecydowałam się niemal bez zastanowienia. Obawiałam się jedynie siedmiuset stron w formie e-booka, ale byłam tak ciekawa, że nie potrafiłam odmówić sobie tej lektury.
„Worn” to debiut literacki absolwenta Politechniki Wrocławskiej, Piotra Molendy. Pomysł na napisanie książki zaświtał w głowie autora jeszcze dwadzieścia lat temu, a praca nad debiutem trwała około pięciu lat. Warto podkreślić, że Piotr Molenda wydał książkę samodzielnie, nie korzystając z oferty działających na rynku wydawnictw. W udzielonym wywiadzie określa siebie jako „przeciętnego człowieka: średniego wzrostu, średniej urody i średniego wieku”.
Worn jest mieszkańcem osady Dlichsplat, w której uważany jest za przybłędę i odmieńca, przez co nie jest akceptowanym, a tym bardziej szanowanym obywatelem. Jest osobą nieco zagubioną i introwertyczną, gdyż wyglądem różni się od swoich pobratymców, nie jest pewien nawet swojego prawdziwego pochodzenia. Pewnego feralnego dnia zostaje schwytany przez grasujące w pobliżu wioski gnomy, a te prowadzą go na pewną, w odczuciu Wrona, śmierć. Okazuje się jednak, że pojmanie Worna nie jest dziełem przypadku, a on sam staje przed obliczem oczekującego go wysłannika czasu, Queryde. Tajemnicza istota o ludzkim obliczu składa Wornowi niecodzienną propozycję - mężczyzna wyszkoli go na niezwyciężonego wojownika w zamian za co Worn będzie zobowiązany odnaleźć zaginiony klucz - drkak.
Po upływie dziesięciu lat spędzonych na codziennym treningu, przebrany za włóczęgę Wron wyrusza na poszukiwanie wspomnianego klucza. Wędrówka ta okaże się dla Worna przygodą życia. Spotka wiele magicznych stworzeń, odwiedzi interesujące, baśniowe krainy, niejednokrotnie otrze się o śmierć, a towarzyszyć mu będzie równie żądny przygód Dragaj i jego pies. Jeśli jesteście ciekawi jak zakończy się ta historia, zapraszam do lektury.
Powieść Piotra Molendy to niemal siedemset stron wciągającej opowieści. Chociaż początek nie zapowiadał emocjonującej lektury, z każdą stroną było tylko lepiej. Pisarz wykazał się niebywała dbałością o szczegóły. Nie ma tutaj miejsca na przypadek. Długie, wyczerpujące i niezwykle plastyczne opisy to niepodważalne zalety tego utworu. Jednak nie od dziś wiadomo, że mogą one być zarówno zaletą jak i wadą książki. Przedstawienie każdego najmniejszego detalu pozwala poznać świat przedstawiony, poczuć magię książki… , ale też niestety zwalnia akcję. Tak było i w tym przypadku. Na myśl przychodzi mi powiedzenie „co za dużo to niezdrowo”, choć w ogólnym rozrachunku nie było aż tak źle. Obszerne opisy przeplatały się bowiem z wartką akcją, pełną nieprzewidywanych wydarzeń.
Główny bohater jest postacią pełną sprzeczności, momentami dziką i nieokiełznaną. Jednym razem potrafi pomścić śmierć bliskiej osoby wyżynając w pień całą wioskę, nie oszczędzając nawet dzieci, innym zaś jest niebywale czuły i troskliwy wobec spotykanych na swojej drodze zwierząt. Jest mistrzem zasadzek, istotą przebiegłą i inteligentną, świetnie wyszkolonym wojownikiem. Miejscami jawi się jako osoba pozbawiona humoru, by za kilka chwil odwdzięczyć się swojemu rozmówcy niepozbawioną ironii ciętą ripostą. Upór i determinacja Worna w osiągnięciu zamierzonego celu są godne pozazdroszczenia.
Jednak książka Piotra Molendy to nie tylko kilkustronicowe opisy, utrzymana na przyzwoitym poziomie akcja i niejednoznaczna postać Worna. Utwór posiada bowiem głębsze przesłanie, swego rodzaju pouczenie przed zbytnim ingerowaniem w naturę, w świat roślin i zwierząt. Autor ostrzega przed ekspansywną polityką współczesnego człowieka i zmusza do zastanowienia się nad jej konsekwencjami.
"Towarzysząca postępowi cywilizacyjnemu arogancja doprowadziła was do przeświadczenia, że jesteście najważniejsi, a cały świat powstał wyłącznie dla was, byście mogli z niego korzystać. Przez niepohamowany pęd do plenienia się i pochłaniania ciągle nowych terytoriów staliście się swego rodzaju wyniszczającą życie zarazą".
Książka posiada jeden spory minus, a mianowicie pojawiające się w tekście błędy, głównie interpunkcyjne, ale też nagminnie „zjadane” końcówki, które bardzo mnie irytowały i utrudniały czytanie. Można jednak wybaczyć autorowi te niedociągnięcia biorąc pod uwagę decyzję o wydaniu książki samodzielnie.
„Worn” jest pozycją wymagającą skupienia i uwagi, a także od czasu do czasu chwili odpoczynku. Książka przypadnie do gustu głównie miłośnikom powieści fantastycznych. Latające wyspy, tajemne ścieżki, magiczne rośliny i baśniowe stwory - to wszystko znajdziecie w powieści Piotra Molendy. Jeśli nie macie oporów przed czytaniem e-booków śmiało możecie dać szansę udanemu debiutowi wrocławianina.
http://pozeracz-slow.blogspot.com/2014/02/worn-piotr-molenda.html#more
Fantastyka jest jednych z gatunków, po które sięgam ostatnio dość rzadko. Coraz bardziej boleję nad tym faktem, biorąc pod uwagę, że kiedyś czytanie fantastyki sprawiało mi wielką przyjemność. Kiedy nadarzyła się okazja, aby przeczytać „Worna” zdecydowałam się niemal bez zastanowienia. Obawiałam się jedynie siedmiuset stron w formie e-booka, ale byłam tak ciekawa, że nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPochodzący z Dlichsplat Worn, nie cieszy się zbytnim poważaniem. Nazywany przybłędą i odmieńcem, postanawia opuścić rodzinne strony i osiedlić się z dala od nieprzyjemnych sąsiadów. Podczas podróży nagle zostaje porwany przez gnomy i doprowadzony przed oblicze tajemniczej istoty zwanej władcą czasu. Zostaje mu złożona propozycja - w zamian za wyświadczenie przysługi, przez dziesięć lat będzie szkolony na wojownika. Dla Worna jest to szansa pozbycia się dotychczasowej reputacji i rozpoczęcia nowego życia. Musi jednak być świadomy, że to, o co poprosi go władca czasu, nie będzie należało do łatwych. Musi przemierzyć odległe, często niebezpieczne tereny w poszukiwaniu klucza - drkaka.
"Worn" to obszerna książka wydana samodzielnie przez autora w formie e-booka. Jak wiecie, nie przepadam za takim sposobem czytania, ale jako miłośniczka fantasy, nie mogłam odpuścić takiej okazji. Już sam opis wydawał mi się interesujący, więc już nie mogłam się doczekać, aż dowiem się, co kryje się pomiędzy kolejnymi stronami książki.
Czytając tę pozycję, nie da się nie zwrócić uwagi na ogrom przeróżnych opisów. Jak dla mnie jest to duży plus. Uwielbiam, jak w książkach, a szczególnie tych z tego gatunku, jest pełno niesamowitych i długich opisów, które pomagają mi w wyobrażeniu sobie tych wszystkich ciekawych miejsc. Jestem jednak świadoma, że niektórzy za tym nie przepadają i miejscami może to mocno spowalniać akcję i po prostu nudzić - odczułam to szczególnie na początku, ale wraz z kolejnymi stronami było coraz lepiej.
"Towarzysząca postępowi cywilizacyjnemu arogancja doprowadziła was do przeświadczenia, że jesteście najważniejsi, a cały świat powstał wyłącznie dla was, byście mogli z niego korzystać."
Warto zwrócić uwagę na bohaterów książki. Worn nie dość, że natyka się na różne, fantastyczne istoty, to poznaje wiele ciekawych postaci. Jedne z nich będę mu towarzyszyły krócej podczas tej niebezpiecznej podróży, a inne dłużej. Każda z nich jest jednak dokładnie przedstawiona i ciekawa na swój sposób. Już sam Worn, to bohater o nietypowym charakterze. Z jednej strony, w akcie zemsty potrafi wymordować całą wioskę, a z drugiej - jest niesamowicie czuły wobec małego kotka. Tak więc, ciężko uznać go za konkretny typ bohatera - pozytywnego lub negatywnego i to mi się bardzo podobało!
To debiut pana Piotra i naprawdę podziwiam go, że sam wydał tę książkę. Przedstawiona przez niego historia Worna jest niesamowicie wciągająca i ciekawa. Długie opisy to dla mnie wielki plus, ale wiem, że dla niektórych mogą być miejscami nużące. Ciekawy bohater, którego mimo wszystko nie da się nie lubić oraz przesłanie, w którym autor poucza nas przed zbytnim ingerowaniem w świat zwierząt i roślin. Małym minus całej książki są liczne błędy w tekście, ale to nie wpływa znacząco na ocenę tej pozycji. Polecam ją Wam wszystkim, a w szczególności osobom lubiącym ten gatunek.
Pochodzący z Dlichsplat Worn, nie cieszy się zbytnim poważaniem. Nazywany przybłędą i odmieńcem, postanawia opuścić rodzinne strony i osiedlić się z dala od nieprzyjemnych sąsiadów. Podczas podróży nagle zostaje porwany przez gnomy i doprowadzony przed oblicze tajemniczej istoty zwanej władcą czasu. Zostaje mu złożona propozycja - w zamian za wyświadczenie przysługi, przez...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFantastyka raczej nie jest gatunkiem, do którego mam wielką sympatię. Czasem coś przeczytam, jednak wolę raczej przyziemne i realistyczne powieści. Nieraz jednak warto uczynić wyjątek. W przypadku "Worna" się nie zawiodłam, a raczej przeniosłam się w fascynujący świat z odrobiną magii i nadprzyrodzonych zdarzeń.
Worn z Dlichsplat został wybrany przez władcę czasu i przeszkolony na niezawodnego i, najlepszego wojownika. Nikt nie miał prawa, po trzynastu latach jego treningów, pokonać wojownika. Wysłannik nie miał wpływu na swoje życie, pewnego dnia został pojmany i wysłany do Queryde, tajemniczego człowieka, który nakazał mu codziennie ćwiczyć. I tak po kilkunastu latach, Worn wyruszył w poszukiwaniu klucza – drkaka, dzięki któremu władca czasu stanie się wolny. Misja ta nie była łatwa, a na wojownika czyhało wiele niebezpieczeństw.
Piotr Molenda, autor omawianej przeze mnie powieści, stworzył bardzo interesującą historię oraz bohaterów. Worn, pomimo tego, że w przeciągu trzynastu lat nauki i treningów pod czujnym okiem władcy Queryde przeszedł metamorfozę cielesną oraz psychiczną, charakteryzuje się niesamowicie ogromnym sercem do zwierząt oraz samej przyrody. To wśród drzew czuje się bezpieczniej niż w zabudowanym i zamieszkałym przez ludzi terenie. Zabija z zimną krwią każdego, kto stanie mu na drodze i nie oszczędzi żadnej osady, aby się zemścić za zrobioną mu krzywdę. Jest nieprzewidywalny i niepokonany. Być może momentami irytujący przez swą pewność siebie. Autor nie dał czytelnikowi momentów stresujących i zbyt emocjonujących, gdyż z góry on zakłada, że wojownik jest na tyle dobry, że pokona całą armię rycerzy chcących go zgładzić.
Worn podczas swojej podróży spotkał starego obieżyświata z psem. My, czytelnicy wiemy, że nie jest to taki zwykły stary człowiek, ale strażnik relikwii, czyli czarnego klucza – drkaka. Ma on uniemożliwić wojownikowi dotarcie do wyznaczonego przez władcę czasu celu, jednak jak będzie naprawdę? Czarnowłosy razem z nim pokonuje wiele zakątków świata i dąży do krainy latających wysp. Czy będą wstanie ze sobą współpracować? Piotr Molenda w swojej historii umieścił trochę wartości, które czytelnik może z łatwością z niej wynieść. Przekonuje ustami Worna, że ludzie mają zbyt wiele ochoty na posiadanie i władanie, nie liczą się z naturą i uważają siebie za lepszy gatunek. Zwłaszcza na początku porusza kwestie religijne, które, muszę przyznać szczerze, czytałam z wielką fascynacją i ciekawością. Autor posiada bardzo miły dla oka styl, potrafi malowniczo coś opisać oraz momentami rozśmieszyć. Zwłaszcza Worn okazał się trochę ironiczny a niektóre dialogi były bardzo zabawne, choć całościowy klimat jest dość poważny. Jego wykreowany świat jest niebezpieczny i niesamowity. Sama bałabym się w takim mieszkać, jednak z chęcią obejrzałam go na stronach tej powieści.
Książka jest naprawdę wciągająca, a losy głównego bohatera ekscytujące, barwne i momentami niebezpieczne. Oczywiście, same kłopoty do niego lgnęły, jednak nie tak trudno było mu z nich wyjść cało. Pomimo prawie siedmiuset stron, powieść czyta się nawet dość lekko i przyjemnie. Nawet, ponieważ miałam wrażenie, że akcja jest spowalniana przez dłużące się opisy przyrody i kolejnych ścieżek postaci. Mnie to nużyło i musiałam na chwilę odłożyć czytanie, aby powrócić do niego po chwili ze zdwojoną siłą i motywacją. Nie było mi ciężko przedrzeć się przez gatunek prawie mi nieznany, była to dla mnie fascynująca przygoda oraz wyjątek od tego, po co sięgam zazwyczaj.
Fantastyka raczej nie jest gatunkiem, do którego mam wielką sympatię. Czasem coś przeczytam, jednak wolę raczej przyziemne i realistyczne powieści. Nieraz jednak warto uczynić wyjątek. W przypadku "Worna" się nie zawiodłam, a raczej przeniosłam się w fascynujący świat z odrobiną magii i nadprzyrodzonych zdarzeń.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWorn z Dlichsplat został wybrany przez władcę czasu i...
,,Worn" to debiutancka powieść pochodzącego z Wrocławia Piotra Molendy, absolwenta Politechniki Wrocławskiej. Książka dostępna jest w formie elektornicznej, na specjalnie przygotowanej dla niej stronie http://www.worn.com.pl/.
Worn zamieszkuje osadę Dlichsplat. Jest przybłędą, który nie ma co liczyć na przychylność ze strony innych mieszkańców osady. Dla nich jest jedynie odmieńcem i najlepiej by było, by trzymał się od nich z daleka. Jego los odmienia się w chwili, gdy zostaje uprowadzony przez gnomy i poprowadzony przed oblicze władcy czasu. Ta tajemnicza postać składa mu niecodzienną propozycję. Worn może stać się nieustraszonym wojownikiem, co będzie kosztowało go dziesięć lat intensywnych treningów. W zamian, po zakończeniu szkolenia, wyruszy w niebezpieczną podróż, by zdobyć drkaka. Początkowo nieufny Worn podejmuje się wyzwania. Zaczyna się przygoda jego życia.
Imponująca w swojej obszerności powieść Piotra Molendy może wzbudzać bardzo sprzeczne odczucia. Pisarz wykazał się niebywałą dbałością o szczegóły. Jego opisy przypominają pracę malarza, który wie, że aby stworzyć wspaniały obraz, nie wystarczy skupić się na scenie w centrum, a zadbać o każdy detal, również na samym skraju obrazu. Tak odebrałam sposób pisania Molendy, muszę jednak przyznać, że szczegółowość i obszerność opisów zupełnie mnie przerosła. O ile na początku chłonęłam dosłownie każdy szczegół, o tyle z czasem zaczęłam doświadczać uczucia zniecierpliwienia i coraz bardziej tęskniłam za większą ilością dialogów. Zarzut nadmiernej szczegółowości, świadczący w końcu o niesamowitej fantazji pisarza, może brzmieć nieco dziwnie, jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że okrojenie niektórych opisów wpłynęłoby na zdecydowanie większą dynamikę akcji, której momentami bardzo mi brakowało.
Worn na swojej drodze spotyka wiele ciekawych stworów i postaci. Właśnie te fragmenty najbardziej przypadły mi do gustu. Spotkanie z pewną czarownicą nadało całej przygodzie zupełnie inny wymiar i to głównie dzięki niej podróż Worna przestaje przypominać grę komputerową, w której należy przemierzyć szereg krain i unieszkodliwić szereg najróżniejszych stworów.
Sama kreacja głównego bohatera również okazała się bardzo ciekawa. Dotkliwie doświadczony przez los, pielęgnuje w sobie szczerą niechęć do ludzi. Z drugiej strony jest bardzo wyczulony na niegodziwości wobec zwierząt. I tak nie ma najmniejszych skrupułów przed wymordowaniem całej wioski, łącznie z dziećmi, które w jego przekonaniu wyrosłyby na podobnych niegodziwców jak ich rodzice. Natomiast dla zwierzęcia w zagrożeniu potrafi narazić własne życie. To postać, która momentami może wzbudzać dużą sympatię, by parę chwil później rozbudzić w czytelniku szczerą niechęć.
Przygody Worna to nie tylko zajmująca lektura, to również głębsze, „ekologiczne” przesłanie. Człowiek jest tak bardzo zapatrzony w siebie i skupiony na własnych korzyściach, że zupełnie bezmyślnie czerpie z dóbr natury, nie zważając na to, jakie może wyrządzić szkody. Niektóre z poglądów na ten temat są dość ostro sformułowane, trudno jednak przynajmniej częściowo się z nimi nie zgodzić.
Książka Piotra Molendy okazała się bardzo ciekawym doświadczeniem. Jej największymi atutami jest ciekawy pomysł, kontrowersyjna postać głównego bohatera oraz głębsze przesłanie. Szkoda, że nadmiernie rozbudowane opisy, wpłynęły na dynamikę akcji i odbiór całej książki. Powieść polecam przede wszystkim tym, którzy chętnie zaczytują się w scenach walki i doceniają pieczołowicie nakreśloną, fantastyczną rzeczywistość. Mam nadzieję, że to nie ostatnia książka pisarza, ma on bowiem naprawdę duży potencjał i wszelkie warunki ku temu, by zachwycić czytelnika.
(http://alison-2.blogspot.com/2013/11/worn.html)
,,Worn" to debiutancka powieść pochodzącego z Wrocławia Piotra Molendy, absolwenta Politechniki Wrocławskiej. Książka dostępna jest w formie elektornicznej, na specjalnie przygotowanej dla niej stronie http://www.worn.com.pl/.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWorn zamieszkuje osadę Dlichsplat. Jest przybłędą, który nie ma co liczyć na przychylność ze strony innych mieszkańców osady. Dla nich jest jedynie...
Gdy zostałam poproszona o zrecenzowanie tej książki nie sądziłam, że będzie to tak trudne zadanie. Po jej przeczytaniu pełna jestem sprzecznych uczuć i nie do końca wiem w jaki sposób je wam przekazać. W każdym razie na pewno spróbuję.
"Worn" to historia mężczyzny porwanego i szkolonego na wojownika. Pod czujnym okiem Władcy Czasu przygotowuje się do spełnienia misji znalezienia drkaka - klucza, który uwolni Queryde. Przebrany za włóczęgę przemierza świat w celu jego odnalezienia, spotykając po drodze wiele niebezpieczeństw, którym musi stawić czoła. Czy uda mu się wypełnić powierzoną misję?
Piotr Molenda w swej powieści zawarł niesamowitą historię, pełną wzbudzających zachwyt walk i podstępów. Zadziwiające jest to, że z pozoru zwykła opowieść, którą każdy byłby w stanie przewidzieć, żyje własnym życiem tworząc scenariusze, jakich nie jesteśmy w stanie odgadnąć. To właśnie nieprzewidywalność sprawia, że wędrówka Worna jest tak interesująca. Przyłapałam się na tym, że gdy już byłam pewna dalszej części historii i dałabym sobie rękę uciąć, że potoczy się ona tak jak mi się wydaje, następował nagły zwrot akcji, który sprawiał, że opowieść przechodziła na zupełnie inne tory. Ani razu nie byłam w stanie przewidzieć posunięć głównego bohatera i otaczających go kompanów. Za każdym razem zadziwiali mnie i sprawiali, że każda kolejna strona książki stawała się dla mnie niesamowitym przeżyciem.
Jednocześnie jednak pojawił się pewien problem. Im bardziej nieprzewidywalna stawała się akcja, tym bardziej przewidywalne były losy głównego bohatera. Ta niemal stuprocentowa pewność, że wyjdzie on cało z każdej opresji sprawiała, że nie byłam w stanie w większości momentów wyczuć budowanego napięcia. W ogóle nie przejmowałam się jego życiem, bo wiedziałam, że i tak nic mu nie grozi, bo jest świetnie wyszkolony i na pewno poradzi sobie z każdym niebezpieczeństwem. Czytaniu nie towarzyszyły więc prawie żadne emocje. Brakowało mi też przygód nieco bardziej fantastycznych, aczkolwiek wszelkich magicznych wstawek jest dość dużo.
Opowieść od początku fascynuje czytelnika. Pierwsze kroki Worna w drodze do wypełnienia przeznaczonego mu zadania, były przeze mnie śledzone z zapartym tchem. Jego pierwsze starcia, ucieczki i pomyłki dostarczały mi niemałej rozrywki. Później po chwili ciszy pojawił się wątek, który wniósł do powieści zdecydowanie najwięcej. Pojawienie się czarownicy, którą Worn ratuje od śmierci sprawił, że akcja nabrała tempa. Jest to zarówno jeden z nielicznych momentów, w których czułam napięcie, bałam się o losy bohaterów oraz gorąco im kibicowałam.
Intrygująca i pełna sprzeczności jest także postać głównego bohatera. Głoszący nietypową filozofię popada ze skrajności w skrajność. Nie do końca wiemy czy zakwalifikować go jako postać pozytywną czy negatywną. Jest zagadką, którą staramy się rozwiązać w miarę czytania. Cudowne jest to, że możemy spojrzeć na świat z innej perspektywy. Niechęć, czy wręcz nienawiść Worna do ludzi i jego stosunek do zwierząt, sprawia, że zaczynamy inaczej spostrzegać zasady, którymi się w życiu kierujemy. Wydają się błahe, pozbawione wartości. Dodatkowych refleksji dostarcza nam także motyw religijny, który daje nam nieco odpocząć od wszędobylskiej śmierci i zniszczenia.
Bardzo spodobał mi się pomysł na taką historię i bardzo miło spędziłam czas przy lekturze, który dodatkowo umiliły humorystyczne komentarze głównego bohatera. Jednak mała denerwująca przeszkoda nie pozwalała mi się w pełni zrelaksować. Mam na myśli wszelkie błędy. Najbardziej denerwujące były zjadane końcówki, niewłaściwa interpunkcja oraz zmiana znaczenia wyrazu, gdzie w tym samym zdaniu, nagle bohater płci męskiej wypowiada się jako bohater płci żeńskiej.
Podsumowując "Worn" to wspaniała historia, która "wciągnęła" mnie na dobre kilka dni. Gdy tylko otwierałam plik, nie byłam w stanie skończyć, dopóki nie przeczytałam przynajmniej jednego rozdziału, nawet mimo ciągłego braku czasu. Ewidentnie widać, że Piotr Molenda ma talent, który stara się nam przekazać najlepiej jak tylko potrafi. Mam nadzieję, że was także oczaruje i jak najszybciej sami przekonacie się jak ciekawe, fascynujące i niebezpieczne są przygody Worna. Polecam!
Więcej moich recenzji znajdziecie na:
http://life-is-short-make-it-happy.blogspot.com
Gdy zostałam poproszona o zrecenzowanie tej książki nie sądziłam, że będzie to tak trudne zadanie. Po jej przeczytaniu pełna jestem sprzecznych uczuć i nie do końca wiem w jaki sposób je wam przekazać. W każdym razie na pewno spróbuję.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Worn" to historia mężczyzny porwanego i szkolonego na wojownika. Pod czujnym okiem Władcy Czasu przygotowuje się do spełnienia misji...
Znacie mnie. Jest wielką fanką fantastyki i nie ograniczam się tylko do fantastyki zagranicznej, lecz równie chętnie sięgam po rodzimą. Kiedy więc dostałam maila z propozycją recenzji polskiej książki fantasy nie mogłam się nie zgodzić.
Autorem „Worna” jest Piotr Molenda, a książkę można zakupić na jej stronie internetowej. Można też przeczytać dwa jej fragmenty, aby nie kupować w ciemno – jako osoba nie mająca nic przeciw ebookom i ceniąca sobie możliwość sprawdzenia, co kupuję i czy na pewni to chcę kupić (wiadomo, student jest biedny i ma suchoty) powitałam ten fakt z miłym zaskoczeniem.
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to niebagatelna liczba stron – prawie 700. Pomyślałam: „O, to nawet lepiej, więcej opisów świata, więcej ciekawostek, więcej wszystkiego!” No i faktycznie, autor hojnie przyozdobił akcję swej powieści opisami, których nie powstydziłby się chyba nawet Profesor, który z malowniczych opisów jest znany.
Poznajemy zatem naszego bohatera – Worna, człowieka, który nie wie, kim byli jego rodzice, różniącego się nieco innym typem urody od reszty społeczności w jego osadzie. Miał on także sporego pecha – w chwili gdy go poznajemy był właśnie prowadzony jako jeniec przez kilku kudłaczy, zwanych też gnomami. Zaprowadziły one naszego drogiego Worna do niezwyklego miejsca na odludziu – nie po to jednak aby go zjeść, lecz by przedstawić go pewnej tajemniczej osobie. Osoba ta zaproponowała Wornowi całkiem przyzwoity układ – tajemniczy mężczyzna wyszkoli go na wojownika i będzie go uczył, w zamian zaś Worn podejmie się misji przyniesienia mu pewnego artefaktu.
Artefakt, jak się rychło dowiadujemy, miał służyć do otwarcia więzienia naszemu kochanemu kosmicie. Tak, dobrze czytacie, w książce jest kosmita, który twierdzi, że wraz z grupą przyjaciół doprowadził Ziemię do rozkwitu. Za to ludzie mają w planach zapewne zniszczenie wszystkiego, zaczynając od fauny. Worn podjął się zadanie wykonać. Jego przeciwnikami stać się mieli strażnicy artefaktu – wywodzący się głównie z kleru. Miejscem zaś ukrycia bezcennego skarbu była kraina latających wysp, o której niewiele wiadomo. Mimo to nasz bohater dziarsko ruszył przed siebie, zabijając oponentów oraz parę osób, które na to zasłużyły – w każdym razie w jego mniemaniu. Dołączył do niego dość prędko wagabunda Dragaj, człowiek o nieco bardziej „cywilizowanym” sumieniu.
Worn z jednej strony jest całkiem miłą postacią – szanuje naturę, jest sumienny i słowny, kieruje się logiką, jest rzeczowy i zwykle szczery do bólu. Ten zapalony ekolog nie tylko nie dał zatłuc złapanego w pułapkę wielkiego kota, lecz dopomógł mu się oswobodzić, Poza tym jest zabijaką, który z zemsty za spalenie kobiety podejrzanej o czary wymordował całą wioskę. Wciąż nie jestem pewna czy go lubię. Dragaj, jego towarzysz, zdawał się być bardziej ludzki, ale także miał swoje za kołnierzem. W zasadzie każdy z bohaterów, których prezentuje nam autor, ma dobre i złe cechy – sporo w tym świecie postaci niejednorodnych. W każdym razie wyrachowanie Worna czasem dość mocno wkurza, a jego ekologiczne zapędy są radością dla mych oczu – bohaterów ekologów powinno być więcej.
Drugą ważną sprawą są opisy, o których już nieco mówiłam wcześniej. Są rozbudowane, szczegółowe, autor poświęca całe strony na upewnienie się, że cały najbliższy krajobraz jest czytelnikowi doskonale znany. Z jednej strony to cieszy – rzadko można się spotkać z taką dokładnością. Z drugiej jednak – akcja przez to zwalnia, a czytelnik czasem zaczyna podsypiać i musi odłożyć książkę na chwilę. Czasem na dłuższą.
Cóż, reasumując – „Worn” jest powieścią wymagającą nieco czasu – jest obszerna i niekiedy nieco nuży. Poza tym jest w porządku, choć w ebooku znalazłam całkiem sporo literówek – szczególnie jeśli chodzi o duże litery na początku wypowiedzi bohaterów. Polecam, może niekoniecznie z płonącym entuzjazmem, ale polecam.
(http://luincaerherbata.blogspot.com/2013/10/187-worn-piotr-molenda.html)
Znacie mnie. Jest wielką fanką fantastyki i nie ograniczam się tylko do fantastyki zagranicznej, lecz równie chętnie sięgam po rodzimą. Kiedy więc dostałam maila z propozycją recenzji polskiej książki fantasy nie mogłam się nie zgodzić.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorem „Worna” jest Piotr Molenda, a książkę można zakupić na jej stronie internetowej. Można też przeczytać dwa jej fragmenty, aby nie...
Nie jestem wielbicielką fantasy. Rzeczywistość jest dla mnie wystarczająco ciekawa. Mimo to, jako szanujący się mol książkowy, postanowiłam zapoznać się z jedną z książek należących do tego gatunku. ,,Worn" to debiutancka powieść Piotra Molendy, wrocławianina, absolwenta Politechniki Wrocławskiej.
Każdy, kto próbował kiedyś wydać swoją pierwszą (i każdą kolejną) książkę wie, jak ciężko jest tego dokonać teraz, gdy czytelnictwo, a co za tym idzie, sprzedaż książek drastycznie spada. Piotr Molenda sam wydał swój tekst w formie elektronicznej, możecie go zakupić na oficjalnej stronie książki, do czego serdecznie namawiam.
Worn od zawsze nazywany był przybłędą i odmieńcem toteż nikt za nim specjalnie nie tęsknił gdy porwały go gnomy. Mężczyzna został przez nich doprowadzony przed oblicze istoty zwanej władcą czasu. W zamian za darowanie życia i dziesięcioletni, morderczy trening Worn musi wyruszyć w niebezpieczną podróż celem odnalezienia czarnego klucza - drkaka. Przebrany za włóczęgę Worn spłaca swój dług przeżywając w tym czasie mnóstwo mrożących krew w żyłach przygód.
Piotr Molenda stworzył swój własny świat, w którym oprócz ludzi znalazło się miejsce dla wspomnianych już gnomów, wiedźm i innych tego typu istot. Mimo tej niezwykłej różnorodności postaci, które można spotkać na kartach tej książki najciekawszym jej bohaterem jest sam Worn. Mężczyzna, który potrafi zaopiekować się odrzuconym kotkiem cofnie się przed wymordowaniem całej wioski. Również jego skrajnie dziwaczny i wydaje się obrazoburczy światopogląd nie pozwala nam beznamiętnie przejść obok tej postaci. Rzadko się zdarza, że główny bohater książki jest jednocześnie jej najmocniejszym punktem.
Pomimo blisko siedmiuset stron, książkę czyta się całkiem szybko. Piotr Molenda swobodnie operuje charakterystycznym fantastyce językiem, choć chwilami rozbudowane opisy nużą czytelnika choć pozwalają też dokładniej zapoznać się ze światem przedstawionym w tekście. Myślę, że każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie. Polecam nie tylko fanom gatunku.
Nie jestem wielbicielką fantasy. Rzeczywistość jest dla mnie wystarczająco ciekawa. Mimo to, jako szanujący się mol książkowy, postanowiłam zapoznać się z jedną z książek należących do tego gatunku. ,,Worn" to debiutancka powieść Piotra Molendy, wrocławianina, absolwenta Politechniki Wrocławskiej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażdy, kto próbował kiedyś wydać swoją pierwszą (i każdą kolejną) książkę...
Od jakiegoś czasu, zwracam jako bardziej uwagę na naszych rodzimych autorów. A już w szczególności upodobałam sobie debiutantów. Wiąże się to z faktem, iż sama jestem debiutantką i niebywale mnie interesuje, jak sobie radzą moim znajomi po piórze. Oh zabrzmiało strasznie, ale uwierzcie, wcale tak nie miało wyglądać. Przeglądam zatem blogi, śledzę popularne wortale o treści stricte poświęconej literaturze i wyłapuję perełki. W tym przypadku było dokładnie tak samo, a jak już jest książka fantasy to jestem wniebowzięta. Tę pozycje wypatrzyłam na stronie jednej blogerki, mowa to o „Subiektywnie o książkach”, bardzo dziękuję Pani Awioli za przesłanie e-booka oczywiście za zgodą autora. O jakiej powieści mówię? O powieści Pana Piotra Molendy „Worn”. To bardzo obszerne dzieło, mające prawie 700 stron. Moje pierwsze wrażenie, było dosyć osobliwe. Poczułam jakby lęk. Taka ilość stronic lekko mnie przeraziła, ale nie tylko to.
Nie byłabym sobą, gdybym na wstępie się do czegoś nie przyczepiła, a jak na razie jest to pierwsza rzecz, jest ich więcej, ale o nich w dalszej części opinii. Mowa tu o okładce. To było bardziej niż do przewidzenia. I podobnie jak u Pani Elli, oprawa książki mnie zniesmaczyła. Nie podoba mi się. Zdaje sobie sprawę z faktu, że autor wszystko robił sam, co się bardzo chwali. Jednak jakbym mogła coś zasugerować. To jest taka strona w przepastnych internetach i nazywa się deviantART, gdzie można wrzucić propozycję wykonania okładki. Bardzo często, pośród mrowia użytkowników, znajdą się bardzo uzdolnione istoty, które za same nazwisko na okładce, wyczarują coś pięknego. Zatem następnym razem zachęcam do tego. Bo niestety, ale nie ma Pan talentu rysownika. Proszę nie brać tego zbytnio do siebie. To tylko i wyłącznie moje zdanie.
A kim jest Pan Piotr?
Pan Molenda urodził się we Wrocławiu i we Wrocławiu mieszka. Jest absolwentem Politechniki Wrocławskiej. Zatem mamy tutaj umysł ścisły, który już na początku bardzo mocno nam o sobie przypomina. W jednym z wywiadów, jaki czytałam również u Pani Wioletty, autor mówi tak:
„ Bardzo zależało mi na możliwości stworzenia własnego, wyimaginowanego świata z krajobrazami powstałymi w mojej głowie lub podejrzanymi na rozmaitych fantastycznych ilustracjach.„
Sam określa się też mianem: „Przeciętnego człowieka: średniego wzrostu, średniej urody i średniego wieku.„ Bardzo przemówiła do mnie skromność, której pozazdrościć mogą niejedni debiutanci. Zatem zapalałam sympatią do piszącego od samego początku. To jego debiut, o którym myślał już od dawna, a pozycja powstawała przez około pięciu lat.
A o czym „Worn”?
„Główny bohater, mający wśród swych ziomków status przybłędy i odmieńca, decyduje się opuścić zamieszkiwaną od dziecka osadę i poszukać szczęścia poza nią. Pojmany w leśnej dziczy przez zamieszkujące knieję człekokształtne stwory, zostaje doprowadzony przed oblicze tajemniczego bóstwa. Pod okiem swego gospodarza i pana w trakcie lat ćwiczeń zmienia się w perfekcyjnego wojownika, by ostatecznie móc wyruszyć w trudną i wymagającą misję. Przebrany za włóczęgę, spotyka w drodze podobnego sobie łazika i nieświadomy prawdziwych motywów nowego kompana, przemierza wraz z nim fantastyczny, nieznany świat.”
Powieść „Worn” jest wydana w formie e-book. Zatem nie ma możliwości, na dzień dzisiejszy, zakupić jej w innej wersji. A jedynym miejscem, w którym ją znajdziecie jest strona autora. Zatem mamy tutaj ewidentny freelansing. I z mojej strony ogromne brawa. Bo powieść ma nie tylko ISBN ale i regulamin, znaki wodne i wszystko to co powinna. Pan Molenda dopiął wszystko na ostatni guzik... SAM! Nie potrzebował do tego wydawnictwa oraz innych pośredników i tu kolejny plus dla tego twórcy. Kolejnym atutem jest bardzo niska cena. Nie obarczona procentami dla pośredników czyli dla wydawnictwa, księgarni i innych.
Dostajemy przepastne dzieło, pełne uniwersalnych wartości. Okraszone niebotycznie długimi i plastycznymi opisami, które nomen omen budują pewien rodzaj mistycyzmu, który towarzyszy czytelnikowi niemalże od pierwszych stron. Kreuje on postaci bardzo złożone, a zarazem bardzo proste w swym postępowaniu. Moje stwierdzenie, nie tyczy się każdego napotkanego człowieka czy kudłacza. Układa on każdego z osobna, dając im niebywałą swobodę oraz lekkość. Tytułowy Worn to człowiek bardzo różniący się od innych i może ta odmienność sprawiła, że Władca Czasu, bliżej mu się przygląda. Jego podróż zaczyna się już na samym początku, kiedy to uprowadzony przez leśne gnomy, doprowadzony zostaje przed jego oblicze. Powierzone zadanie, na pozór wydaje się proste, a nasz wędrowiec jawi się czytelnikowi jako bardzo prostolinijna osoba, jednak są to pozory. Postać ta wzbudza wiele sprzecznych odczuć i ewoluuje na naszych oczach. Z prostego człowieka staje się wojownikiem, który nie ma skrupułów, by za chwilę stać się łagodnym i ludzkim. To mistrz zasadzek, walki wręcz i chłodnego postrzegania otoczenia. Od początku mnie zaintrygował, a chwile spędzone z tym bohaterem dostarczyły mi sporo emocji.
Niejednokrotnie, autor wkłada w usta swoich kreacji wiele nawiązań do wartości religijnych oraz postrzegania rzeczywistości. Doskonale przedstawia wizje destrukcji planety przez ludzi chciwych i żadnych jej bogactw. Wszystkie przemyślenia są trafne i poparte argumentami, które raczej trudno odeprzeć. Co mnie irytowało, wiele nawiązań do religii katolickiej. Jakby sam twórca nie potrafił stworzyć własnej. Wszak to fantasy, pełne latających wysp, więc dlaczego świat wykreowany, nie mógłby mieć własnego kultu, stworzonego na jego potrzeby. Kler jest wypisz wymaluj odbiciem lustrzanym naszych szanownych księży. Czyli tłuści, powolni, bogobojni do przesady hołdujący dobrym trunkom i dziwnym przyjemnościom, do tego omamiający wiernych fanatyczną aurą fałszywej dobroci. Mmmm jak w domu.
Powieść jest wciągająca, ale ma swoje minusy. Czytam bardzo uważnie, starając się nie pominąć wszystkiego. Efektem tego, jest wyłapywanie drobnych błędów. Obszerna powieść ma to do siebie, że łatwiej w tym morzu tekstu zrobić uchybienie. „Worn” ma ich nawet sporo. Są nimi potknięcia interpunkcyjne, bardzo ich dużo. Ulubiony byk korektorów, powtarzający się jak mantra czyli: słowo, spacja, przecinek, spacja, słowo. Szalałam na widok tego. Na dokładkę gubienie tzw. ogonków i rozjeżdżanie się tekstu. Jednak, tak skromne rzeczy, nie przeszkadzają w czytaniu. Myślę, że po części winien niektórych wad jest sam łam tekstu.
Dla kogo „Worn”? No tak. Jeśli jesteś czytelnikiem, który uwielbia obszerne opisy, szczegółowe, ciągnące się przez kilka stron, jest to powieść dla Ciebie. Generalnie cała książka jest jednym wielkim opisem, dodam, że pięknym opisem, który trzeba sobie dozować, inaczej męczy. To e-book, zatem bez czytnika się nie obędzie. Chyba, że ktoś potrafi czytać na komputerze, więc chwała mu. Ja bym oszalała. Pan Piotr umieszcza bez liku mistycznych stworzeń rodem z fantastycznych grafik, daje nam latające wyspy, trakt i żołdaków czyhających w zasadzce na naszego bohatera. Mamy tu wartką akcję, pełną nieprzewidywalnych zdarzeń. Ewoluowanie głównej kreacji, a także jej dwulicowość. Tajemnicę i drogę, która z każdym krokiem ukazuje swoje meandry, raz w pozytywne raz negatywne. Osobiście zachęcam do sięgnięcia. Czytałam wyjątkowo długo, ale warto było. Nawet mam zarwaną noc dzięki tej powieści, tak mnie wciągnęła. To dowodzi tylko temu, że warto przyglądać się debiutom. Czasem nas zawodzą, czasem jednak wprawiają w osłupienie. Życzę autorowi wielu sukcesów, należy mu się, przede wszystkim za odwagę. Polecam.
Za możliwość przeczytania powieści dziękuję autorowi.
Zapraszam na mój autorski blog.
http://stagerlee101.blogspot.com/
Od jakiegoś czasu, zwracam jako bardziej uwagę na naszych rodzimych autorów. A już w szczególności upodobałam sobie debiutantów. Wiąże się to z faktem, iż sama jestem debiutantką i niebywale mnie interesuje, jak sobie radzą moim znajomi po piórze. Oh zabrzmiało strasznie, ale uwierzcie, wcale tak nie miało wyglądać. Przeglądam zatem blogi, śledzę popularne wortale o treści...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to