rozwińzwiń

Lodowi wojownicy

Okładka książki Lodowi wojownicy autora Janusz Kurczab, 9788375523799
Okładka książki Lodowi wojownicy
Janusz Kurczab Wydawnictwo: Agora literatura podróżnicza
162 str. 2 godz. 42 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
162
Czas czytania
2 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7552-379-9
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lodowi wojownicy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Lodowi wojownicy

Średnia ocen
7,7 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Lodowi wojownicy

Sortuj:
avatar
478
423

Na półkach: ,

Szybka lektura podczas pobytu pod Śnieżnikiem. W sam raz do wieczornego Opata i porannej kawy. Mała rekompensata za iście alpejskie ceny w schronisku. Historie tu przypomniane oparte są przede wszystkim na cytowanych wspomnieniach uczestników wypraw. Kurczab trzyma się założeń, jest rzeczowy i oszczędny. Tylko czasem dorzuca swoje trzy grosze, zwłaszcza aby delikatnie wbić szpileczkę Zawadzie. Niestety ten lakoniczny styl rodem ze streszczeń szkolnych lektur pozbawia opowieści tego, co najważniejsze - górskiego klimatu.
Smutne, że rok za rokiem odchodzą kolejni bohaterowie tej książki.

Szybka lektura podczas pobytu pod Śnieżnikiem. W sam raz do wieczornego Opata i porannej kawy. Mała rekompensata za iście alpejskie ceny w schronisku. Historie tu przypomniane oparte są przede wszystkim na cytowanych wspomnieniach uczestników wypraw. Kurczab trzyma się założeń, jest rzeczowy i oszczędny. Tylko czasem dorzuca swoje trzy grosze, zwłaszcza aby delikatnie wbić...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

115 użytkowników ma tytuł Lodowi wojownicy na półkach głównych
  • 83
  • 32
38 użytkowników ma tytuł Lodowi wojownicy na półkach dodatkowych
  • 21
  • 10
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Polskie Himalaje Wojciech Fusek, Janusz Kurczab, Jerzy Porębski
Ocena 6,7
Polskie Himalaje Wojciech Fusek, Janusz Kurczab, Jerzy Porębski
Okładka książki Na tle nieba Maciej Bernatt, Stanisław Biel, Zbigniew Jurkowski, Janusz Kurczab
Ocena 8,1
Na tle nieba Maciej Bernatt, Stanisław Biel, Zbigniew Jurkowski, Janusz Kurczab
Janusz Kurczab
Janusz Kurczab
Polski sportowiec i autor książek o wspinaczce górskiej. Rodowity warszawiak. Przygodę ze sportem rozpoczynał od szermierki, a dokładnie od szpady. Wieloletni zawodnik Legii Warszawa, z którą zdobył Drużynowy Puchar Europy. Dwukrotny indywidualny mistrz Polski w szpadzie. Uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Rzymie w 1960 r., gdzie w turnieju indywidualnym odpadł w ćwierćfinale. Drugą jego pasją była wspinaczka górska. W 1973 r. był uczestnikiem wyprawy będącej pierwszym polskim przejściem drogą Major na wschodniej ścianie Mount Blanc. Zaś 1976 r. był bliski wejścia nową drogą na szczyt K2 w Himalajach. Autor kilkunastu książek, m.in. "Shispare. Góra wyśniona" (Sport i Turystyka, 1976),"K2 8611 m. Ostatnia bariera" (Sport i Turystyka, 1980),"Na szczytach Himalajów" (ze Zbigniewem Kowalewskim, Sport i Turystyka, 1983),"Polskie Himalaje" (t. I-VI, Wydawnictwo Agora, 2008),"Wokół Annapurny i Dhaulagiri. Trasy i szczyty trekkingowe" (Wydawnictwo "Sklep Podróżnika", 2011).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Korona Ziemi. Nie-poradnik zdobywcy Artur Hajzer
Korona Ziemi. Nie-poradnik zdobywcy
Artur Hajzer
OCENA - 7/10 BARDZO DOBRA „KORONA ZIEMI – NIE PORADNIK ZDOBYWCY” Artura Hajzera to pasjonująca lektura, ukazująca historię zdobywania gór, lecz nie tylko, znajdziemy w niej również masę anegdot, ciekawych spostrzeżeń czy refleksji autora na temat współczesnego alpinizmu, opisów rywalizacji, nieczystych zagrań w środowisku himalaistów, aby być tym pierwszym na wierzchołku, co pozwalało zgarnąć popularność, sławę i pieniądze nie zawsze fair play. Ta książka pokazuje oblicze i majestat góry ich siłę i piękno, oraz człowieka na ich tle, który gotowy jest zrobić wszystko, aby stać się sławnym i rozpoznawalnym. Dzięki niej dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy o których istnieniu nie miałem wcześniej pojęcia, a przecież od dawna interesuję się tematyką górską. Pan Artur Hajzer jak detektyw czy śledczy dotarł do wielu sensacyjnych informacji i w przystępny sposób je przedstawił, przez co książkę czytało się z ogromnym zainteresowaniem i fascynacją. Dla mnie od zawsze Koroną Ziemi było zdobycie 7 szczytów na 7 kontynentach, ale po przeczytaniu tej książki nie jest to już takie oczywiste, program Seven Summits niesie za sobą trochę kontrowersji, a to za sprawą trzech list, które w odmienny sposób klasyfikują szczyty. Listę Jurgalskiego znam od lat, ale pojawiła się jeszcze lista Messnera i Bassa i one zasiały zamieszanie. Dzięki sporom czy dyskusją w tym zakresie niektórzy alpiniści wchodzą na 8, a nawet 9 szczytów, bo są tak zdezorientowani, co staje się zabawne zwłaszcza w XXI wieku, gdy wydaje się nam, że wszystko już zostało zbadane i odkryte. Nie zdradzając dalszych szczegółów, zapraszam wszystkich zainteresowanych do lektury, naprawdę warto przeczytać tę pozycją i poznać refleksje autora, oraz jego opinie o współczesnym himalaizmie, alpinizmie, rywalizacji, wspinaczce w nieco szerszym ujęciu niż znamy to z definicji ujętych w encyklopedii. Trzeba również wskazać, a przede wszystkim docenić ogrom pracy, jaki musiał włożył autor, aby zgromadzić te wszystkie ciekawe i sensacyjne informacje. Niewątpliwą zaletą książki jest narracja, użyty język oraz sposób, w jaki autor przedstawił nam to, co tak naprawdę dziś dzieje się w górach, o czym wielu z nas nie ma pojęcia. Pozycja zmusza nas do refleksji i oceny ludzkich zachowań zarówno w samych górach jak i poza nimi. Polecam. Jack_
Jack_ Mc_sky - awatar Jack_ Mc_sky
ocenił na72 lata temu
Zdobycie Gasherbrumów Wanda Rutkiewicz
Zdobycie Gasherbrumów
Wanda Rutkiewicz
Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją książki „Zdobycie Gasherbrumów” (Sport i Turystyka, 1979 r.) opracowanej pod redakcją Wandy Rutkiewicz, a dotyczącej pamiętnej polskiej wyprawy w pasmo Karakorum, zrealizowanej w 1975 r. (Wyprawa Kobieca w Karakorum 75, Ladies Himalaya Expedition). Książkę tę wygrzebałem na jednej z półek Biblioteki Kraków . Książka bardzo szczegółowo opowiada o tym w jaki sposób doszło do zrealizowania pierwszej tak zaawansowanej logistycznie wyprawy narodowej w pasmo Karakorum, jakie były jej cele oraz jak finalnie udało się je zrealizować. W latach ‘60 i ‘70 ubiegłego wieku po raz pierwszy zaczęto poruszać kwestie wspinaczki sportowej realizowanej przez zespoły kobiece. Również w polskim świecie wspinaczkowym ten temat był poruszany co raz śmielej. Sama Wanda Rutkiewicz niejednokrotnie wypowiadała się na temat różnic we wspinaczce w zespole mieszanym (a więc z męskimi partnerami),a wspinaczce w zespole kobiecym. Uważała, że tylko wspinaczka w samodzielnych zespołach kobiecych, pozwalała jej uczestniczkom na odczuwanie pełni przeżyć i emocji związanych ze zdobywaniem szczytów górskich. Sama Rutkiewicz na starcie swojej kariery - trasy wspinaczkowe w Alpach i Norwegii – wspinała się w zespole z Haliną Krüger-Syrokomską, uzyskując zresztą świetne rezultaty. Zorganizowanie i zrealizowanie typowo kobiecej wyprawy w góry najwyższe, było zatem w tym okresie, wydarzeniem nie tylko na skalę europejską, ale podejrzewam że nawet światową. Nadarzyła się świetna okazja – rok 1975 został ogłoszony przez UNESCO Międzynarodowym Rokiem Kobiet.      Książka jest pełną relacją z organizacji wyprawy narodowej w góry wysokie. Musimy pamiętać, że wyprawa była organizowana w czasie głębokiej komuny, dlatego nie wystarczyło udać się do sklepu, kupić sprzęt do wspinaczki wysokogórskiej i ruszyć na podbój szczytów Karakorum. Czytając opis przygotowań do wyprawy i nie chodzi mi tu tylko o kwestie logistyki i osprzętu, ale również o szereg zabiegów dyplomatycznych, które doprowadziły do udzielenia przez rząd Pakistanu pozwolenia na realizację wyprawy, pokazuje jak jak wielkim wyzwaniem było przygotowanie takiej wyprawy. Równocześnie czytając właśnie o logistycznym przygotowaniu całego przedsięwzięcia, faktycznie myśli się o wyprawie Ladies Himalaya Expedition ‘75, jako o wyprawie narodowej – autorzy szczegółowo opisują jakie wsparcie uzyskano od poszczególnych spółdzielni produkcyjnych, co pokazuje że faktycznie przedsięwzięcie to powinno nosić miano „wyprawy narodowej”. Warto wspomnieć również, że ostatecznie w ramach wyprawy z 1975 r. w paśmie Karakorum miała działać grupa mieszana, ale z wyraźnie wydzielonymi zadaniami – odrębnymi dla zespołu kobiecego i męskiego. Decyzja taka została podyktowana z jednej strony realiami społeczno-kulturowymi (grupa kobieca wędrująca samotnie po muzułmańskim kraju mogła być narażona na szereg niebezpieczeństw),a z drugiej strony kwestiami finansowymi (ówczesne realia gospodarcze nie pozwalały na zorganizowanie dwóch odrębnych wypraw).      W „Zdobyciu Gasherbrumów” bardzo dokładnie, można rzec ze wręcz z kronikarską precyzją, opisano moment przygotowań do wyjazdu: to w jaki sposób był kompletowany zespół wspinaczy, w jaki sposób poszczególne grupy docierały do punktu zbiorczego w Skardu, jak przebiegała wędrówka karawany, jak przebiegały przygotowania do akcji górskiej i ataki szczytowe. Ciekawym rozdziałem, który również znalazł się w omawianej publikacji jest raport medyczny, w którym lekarka wyprawy, opisuje z jakimi trudnościami medycznymi musiała sobie poradzić w trakcie trwania ekspedycji. Znamienny jest fakt, że nie tylko sprawowała opiekę medyczną nad członkami wyprawy, ale również w miarę możliwości i dostępnych środków leczniczych niosła pomoc medyczną kulisom i ludności tubylczej z którą spotykała się w rejonie wyprawy. Co ciekawe, w trakcie organizacji ekspedycji założono również możliwość wystąpienia takich działania i w związku z tym odpowiednio zwiększono zapas leków. Jeśli chodzi o konstrukcję tekstu, to książka została podzielona na rozdziały, za które byli odpowiedzialni poszczególni uczestnicy wyprawy. Jest to bardzo dobry zabieg, bo czytelnik widzi poszczególne wydarzenia z kilku perspektyw, co tworzy w miarę obiektywny obraz zdarzeń. Tekst jest doskonałym świadectwem ogromu trudności i walki również, a może przede wszystkim, ze słabościami własnego organizmu, jakie każdy wspinacz musi przezwyciężyć, żeby pokusić się o zdobycie tych najwyższych punktów na Ziemi. Z drugiej strony w książce zarysowano motywacje poszczególnych uczestników, które kierują nimi przy podejmowaniu decyzji związanych z akcjami szczytowymi. Widać powoli rodzący się konflikt pomiędzy bezkompromisową, nastawioną na cel kierowniczką wyprawy (Wanda Rutkiewicz) a pozostałą częścią zespołu. Z pewnością na tę sytuację ma wpływ przedłużająca się wyprawa bez wyraźnych sukcesów – owszem indywidualne rekordy wysokości były przez poszczególne uczestniczki wspinaczki pokonywane i ustanawiane, ale nie oszukujmy się nie po to się tam wybrały…      Pomimo tych niesnasek wyprawa zakończyła się wielkim sukcesem. Podstawowym celem wyprawy było wejście samodzielnego zespołu kobiecego na szczyt Gasherbrum III (7952 m.),szczyt ten został zdobyty w składzie mieszanym: Wanda Rutkiewicz, Alison Chadwick-Onyszkiewicz, Janusz Onyszkiewicz i Krzystof Zdzitkowiecki. Było to nie tylko I wejście kobiece, ale równocześnie w ogóle pierwsze odnotowane wejście na ten szczyt, który do tego momentu uważany był za szczyt dziewiczy. Pozwoliło ono również na ustanowienie nowego kobiecego rekordu wysokości (który swoją drogą przetrwał około doby). Po raz pierwszy w historii odnotowano kobiece wejście na szczyt Gasherbrum II (8035 m.). Szczyt zdobyty został przez zespół w składzie: Halina Krüger-Syrokomska i Anna Okopińska – było to równocześnie pierwsze wejście samodzielnego zespołu kobiecego na szczyt ośmiotysięczny. Doprowadziło ono do ustanowienia nowego kobiecego rekordu wysokości dla Polski i Europy. Dodatkowo dwa męskie zespoły dokonały wejścia na szczyt Gasherbrum II ustanawiając wysokościowy rekord Polski (odnotowane III i IV wejście; zespół I – Leszek Cichy, Janusz Onyszkiewicz, Krzysztof Zdzitkowiecki; II zespół – Władysław Woźniak, Marek Janas, Andrzej Łapiński).     Książkę przeczytałem z wielkim zainteresowaniem. Pozwoliła mi ona uzmysłowić sobie jak wielkim przedsięwzięciem w tamtych czasach było przygotowanie wyprawy w tak egzotyczny rejon jakim jest pasmo Karakorum. Tekst ubogacony jest cudownymi zdjęciami, które doskonale obrazują przebieg wyprawy. Uważam, że pomimo upływających lat niektóre problemu nie straciły na wymowie i są one aktualne również teraz. Ze swojej strony zachęcam do sięgnięcia po tę blisko 40-letnią już lekturę.
Przemek - awatar Przemek
ocenił na78 lat temu
Moje góry Walter Bonatti
Moje góry
Walter Bonatti
Walter Bonatti - wspinacz legenda, ostatni, romantyczny wojownik ścian, geniusz ekstremalnej wspinaczki w najtrudniejszych ścianach Alp, i to w czasach, gdy nie było jeszcze współczesnych ułatwień, a wspinacz musiał cisnąć skałę techniką hakową (czyli wbijanie młotkiem w ścianę tzw. haków),wiele trudnych dróg w Alpach nazywa się filarami Bonattiego, ograbiony ze sławy pierwszego zdobywcy K2 przez tych, którzy szczyt faktycznie zdobyli. Jego etos wspinaczki był unikatowy, jednocześnie był skromnym człowiekiem, korzystał ze sławy, ale nią nie epatował. Bonatti napisał kilka książek, z których na rynku polskim do dzisiaj ukazała się niestety tylko jedna, czyli rzeczone "Moje góry", zobrazowanie kilkunastu wybitnych przejść Bonattiego do roku 1961. Pozycja literacko dosyć przeciętna, Bonatti średnio pisał (zrobienie Wielkiego Filara Narożnego masywu Mont Blanc, epokowe wydarzenie lat 50-tych w alpiniźmie opisane jak wypad po paczkę fajek do kiosku za rogiem),ale kilka rozdziałów czytało się prima sort (zachodni filar Petit Dru, rzeczone K2, czy tragiczne zdobywanie wariantu Col de Pouterey na Mont Blanc, kiedy zginął przyjaciel i partner linowy Bonattiego, Andrea Oggioni. To ostatnie wydarzenie (z lata 1961r,),odbiło się głośnym echem medialnym i środowiskowym i przyczyniło się do zreformowania alpejskiego ratownictwa górskiego. Dla zobrazowania skali trudności polecam obejrzec krótki, 5-minutowy filmik na Youtube pt. "Bonatti Petit Dru".
Mamerkus - awatar Mamerkus
ocenił na63 lata temu
Góry na opak, czyli rozmowy o czekaniu Olga Morawska
Góry na opak, czyli rozmowy o czekaniu
Olga Morawska
OCENA - 8/10 REWELACJA „GÓRY NA OPAK - CZYLI ROZMOWY O CZEKANIU” Olgi Morawskiej to bardzo interesująca książka. Takich książek na rynku jest stosunkowo mało, które opisują tę drugą stronę górskich wypraw, a mianowicie o tych którzy czekają na swoich bliskich, starając się zrozumieć ich pasję, miłość do gór i często zadają sobie pytanie, dlaczego ich ukochani podejmują tak duże ryzyko, wspinając się na najwyższe góry świata. Autorka podjęła się bardzo odważnego zadania, bowiem zebrała zbiór wypowiedzi, wywiadów, które nie są łatwe, zwłaszcza kiedy straci się tę najbliższą osobę w górach. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, co przeżywają wszyscy Ci, którzy w góry nie chodzą, ale mają wsród swoich bliskich, maniaków górskich wspinaczek. Książka w mojej ocenie bardzo osobista, ponieważ autorka sama straciła swojego męża, który zginął w roku 2009 podczas wyprawy na Dhaulagari (8167 m),więc doskonale wie co czują członkowie rodzin, w jakiej są traumie i jak trudno godzić się z taką stratą. Relacja ta łapie za serce, wprawdzie nie wszystkie wywiady czy rozmowy będą w pełni interesujące, to jednak będzie nam towarzyszyć podczas czytania spora dawka emocji, wzruszeń a nawet łez. Książka ta z pewnością nie jest lekką lekturą po porusza bardzo trudne tematy, trzeba mieć tego świadomość i wybrać dla siebie odpowiedni moment na przeczytanie. Nie zmienia to faktu, że jest to prawdziwa gratka dla fanów górskich relacji, nie tylko. Uważam, że czytelnik mniej obeznany w tematyce górskiej, również z tej książki wyciągnie coś dla siebie, dlatego zachęcam do jej przeczytania bo naprawdę warto. Na zakończenie chciałbym wspomnieć o przepięknych zdjęciach, których autorem był zmarły mąż Pani Olgi Morawskiej, ukazują one bowiem surowość oraz prawdziwe oblicze gór. Pozdrawiam. Jack_
Jack_ Mc_sky - awatar Jack_ Mc_sky
ocenił na81 rok temu
Mroczna strona gór Maria Coffey
Mroczna strona gór
Maria Coffey
OCENA - 7/10 BARDZO DOBRA „MROCZNA STRONA GÓR” Marii Coffey, jest odmiennym spojrzeniem na koszty, jakie ponoszą nie tylko alpiniści, ale i najbliżsi osób uprawiających ryzykowne aktywności w tym przypadku wspinaczki wysokogórskiej. Poruszany aspekt w wymienionej pozycji jest określany mianem ”tabu”, ponieważ, na ogół wspinacze nie lubią się w tej materii wypowiadać, gdy są oto pytani, skrzętnie unikając ten niewygodny temat. Autorka przełamuje tę barierę i w przekonujący sposób pisze o wpływie wspinaczki na życie innych osób. Sama tej traumy doświadczyła, bo była dziewczyną Joe Taskera angielskiego wspinacza, który zginał na północno - wschodniej ścianie Everestu. Wiele upłynęło czasu zanim stanęła na nogi i ułożyła sobie na nowo życie. Do napisania tej książki, skłonił ją udział w seminarium na temat „Kosztów ryzykownych aktywności” na kanadyjskim festiwalu filmów górskich, w Banff. Pozycja trudna, ale warta przeczytania, zebrany w niej materiał oparty jest na faktach i autentycznych wydarzeniach. Wymieniona relacja opowiada o kalectwie, śmierci, stresie, smutku, żałobie po stracie najbliższych, którzy swe życie poświęcili w wyniku realizacji pasji wspinając się w górach w ekstremalnych warunkach, nie bacząc na tych, z którymi przyszło im dzielić życie na nizinach. Ciekawa i interesująca książka, ukazująca tę drugą stronę gór, „mroczną”, czytając tę pozycję w niektórych momentach skłaniałem się do zadawania pytań, między innymi czy warto wiązać swoje życie z kimś, kto ryzykuje własnym w imię pasji, ale nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi, z pewnością więcej potrzebować będą czasu, aby to zrozumieć. Niewątpliwie książka zmusza nas do refleksji i własnej oceny, dlatego warto się z nią zapoznać, do czego serdecznie zachęcam. Pozdrawiam. Jack_
Jack_ Mc_sky - awatar Jack_ Mc_sky
ocenił na72 lata temu
Święta góra Sikkimu Wojciech Wróż
Święta góra Sikkimu
Wojciech Wróż
Kangchenjunga (najbardziej prawidłowa pisownia tej nepalskiej nazwy) - określenie jej trzecią, najwyższą górą świata jest oczywiście sporym niedopowiedzeniem, bo Kangchenjunga to cały masyw górski, składający się m.in. z pięciu szczytów głównych (Główny, Yalung Kang, Środkowy, Południowy, Kangbachen, z czego pierwsze cztery można traktować jako oddzielne ośmiotysięczniki),czy mniejszych szczytów wyrastających z tej samej podstawy masywu (Jannu, Siniolchu). Wojciech Wróż - jeden z "wielkich" złotej ery polskiego himalaizmu lat 70-80, obok Kukuczki, Wielickiego, Kurczaba, Chrobaka, Cichego i Kurtyki. I, zdaje się, totalnie zapomniany poza środowiskiem. Jego śmierć w 1986r. sprawiła, że nie zdążył się wybić ponad medialną sławę Kukuczki, czy Rutkiewicz, a zupełnie niesłusznie, bo był wspinaczem lepszym od tej dwójki w kategoriach sportowych. Ładną laurkę dla niego sprokurował Janusz Kurczab w artykule na stronie wspinanie.pl z sierpnia 2011 roku, w 25 rocznicę śmierci. Niestety zapomniana jest również jego jedyna książka, niniejsza pozycja wydana w 1982r., o wyprawie z 1978r. na dziewiczy wierzchołek Kangchenjungi Południowej. Przy okazji wyprawa zdobyła także Kangchenjungę Środkową. Być może zapomnienie wynika z tego że była to wyprawa w stylu oblężniczym, długotrwała, wieloosobowa, z zakładaniem obozów, piętrowym planowaniem każdego detalu, a która zakończyła się pełnym sukcesem bez ofiar śmiertelnych, szczytowe osiągnięcie polskiego himalaizmu pod kierownictwem Piotra Młoteckiego. "Świętą górę Sikkimu" czyta się wybornie, jest to relacja z pierwszej ręki jednego z dwóch członków zespołu, który zdobył wierzchołek południowy. Wróż pisał ze zwadą, humorem, trochę sarkastycznie i złośliwie, ale czuć duży dystans do rzeczywistości i towarzyszy wycieczki. Nie ma tutaj nic odkrywczego, planowanie, organizacja, wyjazd, trekking pod masyw, budowanie obozów, ataki szczytowe, w międzyczasie relacje międzyludzkie i absurdy świata przedstawionego. Nie można się oderwać, czytałem jednym tchem, poznając jednocześnie trochę umysł i serce jednego z "wielkich". Polecam każdemu, kto choć w niewielkim stopniu interesuje się tematyką, a także jest już zmęczony tymi wszystkimi płytkimi książkami, nastawionymi na sensację tragedii górskich. W książce Wróża można znaleźć sól wspinaczki - walka o sukces i wspólna radość całego zespołu. Swój egzemplarz znalazłem w czeluściach jednej z bibliotek, ale pozycja myślę jest dostępna za grosze w antykwariatach.
Mamerkus - awatar Mamerkus
ocenił na93 lata temu
Góry z duszą 2. Pasja i przygoda Monika Witkowska
Góry z duszą 2. Pasja i przygoda
Monika Witkowska
Dla każdego miłośnika gór będzie to wspaniała lektura. Ten tom to druga część. W pierwszej autorka opisywała swoje wejścia na szczyty wysokie, dość trudne, ale raczej dostępne dla każdego (kto ma czas, pieniądze i siły fizyczne). Były np. Rysy i Kilimandżaro. W tej części autorka (świetna podróżniczka i całkiem dobra pisarka) opisuje wejścia na szczyty trudniejsze. Takie są np. Ruwenzori, Matterhorn czy Denali. Każda wyprawa opisana jest dokładnie, autorka podaje mnóstwo wskazówek i ciekawostek. Te książki to duża dawka wiedzy o górach, ludziach i o świecie. W tej części autorka opisuje m.in. wielu podróżników. Wśród nich pojawia się także Polak, Paweł Edmund Strzelecki, który bardziej znany jest w Australii niż w ojczystym kraju. Co to jest Korona Ziemi? To najwyższe szczyty wszystkich kontynentów. Ile ich jest? Siedem, a może dziewięć? Monika Witkowska wyjaśnia te zawiłości i z wielką pasją opisuje swoje zmagania związane ze zdobywaniem tych szczytów. W każdym tomie jest też polski akcent. W końcu u nas też są góry. Przedtem były Tatry, teraz Karkonosze. Autorka opisuje swoją bardzo ambitną ponad 36-kilometrową wyprawę na Śnieżkę. Ksiażka jest pięknie wydana. Zawiera mnóstwo kolorowych zdjęć, które zawsze są dopasowane do tekstu. Oprócz tego jest tu dużo informacji na temat odwiedzanych gór i regionów. Jest też dużo praktycznych wskazówek i porad oraz górski słowniczek. Pewnie nigdy nie wybiorę się na zagraniczne szczyty opisywane przez autorkę (na Śnieżce byłam trzykrotnie),ale czytanie o nich było przyjemne. Polubiłam panią Monikę i chętnie przeczytam inne jej książki. Polecam miłośnikom gór 😀 Ta książka was zachwyci.
Anna - awatar Anna
oceniła na91 rok temu

Cytaty z książki Lodowi wojownicy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lodowi wojownicy