rozwińzwiń

Z kontynentu na kontynent

Okładka książki Z kontynentu na kontynent autora Thor Heyerdahl, 8321532586
Okładka książki Z kontynentu na kontynent
Thor Heyerdahl Wydawnictwo: Wydawnictwo Morskie Seria: Historia morska literatura podróżnicza
382 str. 6 godz. 22 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Seria:
Historia morska
Tytuł oryginału:
Early Man and the Ocean
Data wydania:
1983-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1983-01-01
Liczba stron:
382
Czas czytania
6 godz. 22 min.
Język:
polski
ISBN:
8321532586
Tłumacz:
Maria Moszkowska-Kozakiewicz
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Z kontynentu na kontynent w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Z kontynentu na kontynent

Średnia ocen
6,7 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Z kontynentu na kontynent

Sortuj:
avatar
566
562

Na półkach: ,

Wyprawy Thora Heyerdahla przez oceany tratwami Razu i Ra II, oraz bardziej znana wyprawa Kon-Tiki przez Pacyfik.

Wyprawy Thora Heyerdahla przez oceany tratwami Razu i Ra II, oraz bardziej znana wyprawa Kon-Tiki przez Pacyfik.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
688
295

Na półkach: ,

Bardzo długo przyjmowałam jako pewnik i nie budziło moich wątpliwości to, że to Kolumb jako pierwszy odkrył Amerykę, Marco Polo dotarł drogą lądową do Chin a Magellan opłynął ziemię. Ludzie na ziemi żyli od setek tysięcy lat, wielkie cywilizacje starożytne rozwijały się i rosły w siłę ale jednocześnie bezczynnie czekały na chrześcijańskiego Europejczyka aby wskazał im drogi morskie łączące kontynenty. Do tego tacy Aztekowie stali na brzegu i witali „białych” przybyszłów, którzy w krótkim czasie ich podbijali i grabili, a potem w Europie byli sławieni jako wielcy odkrywcy. I ja o nich uczyłam się na lekcjach historii i geografii. I byłam dumna z tych dzielnych podróżników. I podziwiałam. I marzyłam o takiej przygodzie.

Dlatego jestem pełna uznania dla Thora Heyerdahla, że wbrew powszechnej wiedzy i ugruntowanym teoriom dociekał i badał inne możliwości eksplorowania mórz i oceanów przez człowieka przed okresem „wielkich odkryć geograficznych”. W swych badaniach i eksperymentach kierował się własną logiką i racjonalizmem, nie bał się wyzwań i podejmował ryzyko, wszystko po to aby dowieść swoich teorii i obalić zakorzenione w ogólnej świadomości pewniki. Bardzo to ożywcze i rozwijające. Dla mnie to powiew świeżości, i oddanie sprawiedliwości Tym co byli przed nami.

Bardzo długo przyjmowałam jako pewnik i nie budziło moich wątpliwości to, że to Kolumb jako pierwszy odkrył Amerykę, Marco Polo dotarł drogą lądową do Chin a Magellan opłynął ziemię. Ludzie na ziemi żyli od setek tysięcy lat, wielkie cywilizacje starożytne rozwijały się i rosły w siłę ale jednocześnie bezczynnie czekały na chrześcijańskiego Europejczyka aby wskazał im...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
205
168

Na półkach:

Może autor propaguje niezbyt popularną wersję historii, ale robi to w sposób pasjonujący i popiera ją wieloma przykładami, a także własnym doświadczeniem praktycznym

Może autor propaguje niezbyt popularną wersję historii, ale robi to w sposób pasjonujący i popiera ją wieloma przykładami, a także własnym doświadczeniem praktycznym

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

47 użytkowników ma tytuł Z kontynentu na kontynent na półkach głównych
  • 30
  • 17
16 użytkowników ma tytuł Z kontynentu na kontynent na półkach dodatkowych
  • 9
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Miłość Safini Mirosław Azembski, Liv Balstad, Halina Bielińska, Jens Bjerre, Karen Blixen, Olgierd Budrewicz, Eric Collier, Claudie Fayein, Arkady Fiedler, Peter Freuchen, Thor Heyerdahl, Osa Johnson, Mieczysław Lepecki, Eric Lundqvist, Jean Malaurie, Gérard Périot, Zbigniew Stolarek, Bogdan Szczygieł, Colin M. Turnbull, Melchior Wańkowicz
Ocena 6,5
Miłość Safini Mirosław Azembski, Liv Balstad, Halina Bielińska, Jens Bjerre, Karen Blixen, Olgierd Budrewicz, Eric Collier, Claudie Fayein, Arkady Fiedler, Peter Freuchen, Thor Heyerdahl, Osa Johnson, Mieczysław Lepecki, Eric Lundqvist, Jean Malaurie, Gérard Périot, Zbigniew Stolarek, Bogdan Szczygieł, Colin M. Turnbull, Melchior Wańkowicz
Thor Heyerdahl
Thor Heyerdahl
Norweski etnograf, podróżnik i autor książek. Studiował na Uniwersytecie w Oslo (zoologia i geografia). Jego pierwszą poważną wyprawą była podróż na archipelag Markizów (najdalej na północ wysunięta część Polinezji Francuskiej) w 1936 roku. Zwolennik teorii wg której wyspy Oceanii zostały zasiedlone przez przybyszów z rejonów obecnego Peru oraz z Kolumbii Brytyjskiej w dzisiejszej Kanadzie. Autor około 20 książek, z których największy rozgłos zdobyła "Wyprawa Kon-Tiki", przetłumaczona na wiele języków świata. Odznaczony m.in. Orderem Świętego Olafa (Den Kongelige Norske Sankt Olavs Orden),czyli najwyższym odznaczeniem norwerskim, oraz Orderem Zasługi Republiki Włoskiej (Ordine al Merito della Repubblica Italiana - OMRI),będącym najwyższym odznaczeniem włoskim. W 1994 roku, jako osiemdziesięciolatek, poprowadził wraz z aktorką Liv Ullmann ceremonię otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Lillehammer. Wybrane publikacje Thora Heyerdahla: "Kon-Tiki ekspedisjonen" (1948, pierwsze polskie wydanie: "Wyprawa Kon-Tiki", Iskry, 1957),"Aku-Aku, the Secret of Easter Island" (1955, polskie wydanie: "Aku-Aku: Tajemnica Wyspy Wielkanocnej", Iskry, 1966; fragmenty w: "Miłość Safini", Iskry, 1969),"Ra Ekspedisjonen" (1970, polskie wydanie: "Ekspedycja Ra", Iskry, 1974),"Fatu-Hiva: Back to Nature" (1974, polskie wydanie: "Fatu Hiva", Iskry, 1978),"Tigris: På leting etter begynnelsen" (1979, polskie wydanie: "Ekspedycja Tygrys", Iskry, 1985),"Skjebnemøte vest for havet: De beseiredes historie" (1992, polskie wydanie: "Spotkanie u brzegów Ameryki. Historia pokonanych", Wydawnictwo "Novus Orbis", 1999)"I Adams fotspor. En erindringsreise" (2002, "Śladami Adama. Wspomnienia", PIW, 2002). Trzykrotnie żonaty: 1. Liv Coucheron-Torp (od 1936, rozwód),2 synów: Thor Jr i Bjørn (ur. 1940); 2. Yvonne Dedekam-Simonsen (1949-1969, rozwód),3 córki: Annette, Marian i Helene Elisabeth; 3. Jacqueline Beer (1991-18.04.2002, jego śmierć).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Podróż „Brendana” Tim Severin
Podróż „Brendana”
Tim Severin
Severin to duchowy brat i spadkobierca Thora Heyerdahla, działający według zasady: masz jakąś teorię – sprawdź jej wykonalność i udowodnij swoją tezę! A teoria ta brzmiała: wczesnośredniowieczni irlandzcy mnisi byli w stanie dotrzeć na łodziach o kadłubie pokrytym skórą do Nowego Świata. Na dobre pół wieku przed Wikingami. Krzysztof Kolumb był wtedy dopiero witaminą A na polu rzepy. Po trudnym i pracochłonnym okresie zbierania informacji co do wykonalności projektu Severin rozpoczął nie mniej skomplikowaną budowę irlandzkiej curragh, wzorowanej na opisie łodzi Św. Brendana. Na wiosnę 1976 wyruszył w historyczny dzisiaj rejs z Irlandii do Szkocji, dalej na Wyspy Owcze, Islandię aż do Nowej Fundlandii. Książka jest obszernym opisem tego przedsięwzięcia. Wprawdzie autorowi nieco brakuje do talentu narratorskiego Heyerdahla, ale „Podróż 'Brendana'” nie jest suchym raportem z wyczynu sportowego. Sporo tu emocji, choć Severin, z wrodzoną brytyjską rezerwą, nie zagłębia się zbytnio w analizę funkcjonowania pięcioosobowej załogi jako małej, prawie zupełnie odizolowanej od cywilizacji i narażonej na spore niebezpieczeństwo społeczności. Z drugiej strony opisy techniczne przedsięwzięcia nie zostały potraktowane priorytetowo, więc można powiedzieć, że narracja jest wyważona. Polecam wszystkim zafascynowanym żeglarstwem ekstremalnym i archeologią stosowaną.
Zoltar - awatar Zoltar
ocenił na81 rok temu
Przygoda w Arktyce Peter Freuchen
Przygoda w Arktyce
Peter Freuchen
[...] Kto nie mieszkał daleko od ludzi od dawna, nie wie, co mówi, gdy twierdzi, że chce odejść, by być sam ze swoimi myślami. Te myśli mogą być bardzo sterylne i nieatrakcyjne. 𝗡𝗜𝗘𝗧𝗨𝗭𝗜𝗡𝗞𝗢𝗪𝗬 𝗖𝗭Ł𝗢𝗪𝗜𝗘𝗞 𝗜 𝗝𝗘𝗚𝗢 𝗡𝗜𝗘𝗦𝗔𝗠𝗢𝗪𝗜𝗧𝗔 𝗛𝗜𝗦𝗧𝗢𝗥𝗜𝗔 ⵑ Nie da się tego streścić w kilku słowach to trzeba po prostu przeczytać. A czyta się wręcz z zapartym tchem. Sięgnęłam po tę książkę po wysłuchaniu części historii Petera Freuchena, zamieszczonej na kanale 𝗣𝗿𝗮𝘄𝗱𝘇𝗶𝘄𝗲 𝗛𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗲 zatytułowanej "Wydostał się z lodowego grobu, pokonał wilka, uciekł NAZISTOM - ekscytujące życie Petera Freuchena". Zapoznajcie się z nią, a może później tez zechcecie sięgnąć po tę książkę. Jest wersja tłumaczona na polski, ale też w przepastnych archiwach internetów można znaleźć jej oryginalną wersję. Miałam okazję właśnie taką poczytać i są tam też unikalne, czarno białe fotografie z opisami z wyprawy i z życia Autora. Warta poświęconego czasu jeśli lubisz literaturę biograficzno-survivalowo -podróżniczą, to zdecydowanie powinieneś się nią zainteresować. 𝗦𝗭𝗖𝗭𝗘𝗥𝗭𝗘 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠 ⵑ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝐃𝐋𝐀 𝐂𝐈𝐄𝐊𝐀𝐖𝐒𝐊𝐈𝐂𝐇 : Podaję tutaj link do strony na yt : https://youtu.be/w84AMm0f-ZQ?si=FWJ4-JxwO0LMERpX Gdyby ktoś był zainteresowany obejrzeniem wycinka z bogatego życia Autora książki 😉👍
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na91 miesiąc temu
W krainie złota i totemów Janusz Wolniewicz
W krainie złota i totemów
Janusz Wolniewicz
Melancholijna aura jesieni często sprawia, że chce się uciec ze znajomych kątów, uderzyć w trampka i podążyć na przygodę - jak Bilbo i cała masa innych postaci. Ale nie każdy ma możliwość spotkać Gandalfa, czy chociażby wyłuskać „kakaskę” na bilet hen, w nieznane. Zarząd radzi sobie z tym czytając książki podróżnicze. Tym razem Zarząd urwał się na Alaskę początku drugiej połowy dwudziestego wieku. Z autorem książki i jego kompanem filmowcem załatwił papiery i wsiadł na pokład samolotu, aby przenieść się w krainę owianą mitem i lodowatymi wiatrami. Wspomnienia z podróży są napisane humorystycznym stylem, bardzo ładną polszczyzną. Milo czytało się tę historię, okraszoną niekiedy przemyśleniami autora. Polubiłam go, szczególnie, że i ja nosiłam w sobie wiele obrazów Alaski i Indian tam mieszkających zaszczepionych przez Cooka i Londona. Jego towarzysz zaś zjednuje sobie sympatię czytelnika swoją energicznością i entuzjazmem, z jakim utrwala poszczególne momenty podróży na taśmie filmowej. Ich relacje, targanie kamer i aparatów i wspólne rozmowy pokazują, jak zażyłymi przyjaciółmi byli. Alaska jawi się na kartach tej książki jako kraina kontrastów - nowoczesność łączy się z tradycjami. Polacy podróżujący przez rubieże Alaski przybliżyli nam nie tylko jej duże miasta, ale też osiedla Indian, drogi i bezdroża, a także szlaki wodne. Dla współczesnego czytelnika ma to jeszcze walor przekazu sprzed kilkudziesięciu lat. Kiedy autor podał jako ciekawostkę, że mieszkańcu Alaski mogą cieszyć się codzienn siedmiogodzinnym programem telewizyjnym tak, jak każdy warszawiak pomyślałam o tym, jak wiele musiało zmienić się tam od tych czasów i jak wiele zmian zaszło w Polsce. Inną refleksją, która mnie naszła przy czytaniu, było to, jak wielu Polaków wyemigrowało do Kanady i Alaski po II wojnie światowej. Nasi podróżnicy prawie cały czas mieli okazję natykać się na rodaków, wykonujących różne prace na całym badanym przez nich terenie. Ludzie ci opuszczali Polskę w nadziei na lepsze perspektywy i pozostawali na Alasce, pokochawszy ten surowy kraj. To bardzo przyjemna lektura na jesienne popołudnie albo na trasę. Nie jest ciężka, ale pozwala snuć własne rozważania. Przybliża nam świat odległy nie tylko na mapie, ale też i w czasie. (http://dywagacjenadherbata.blogspot.com/2016/10/267-w-krainie-zota-i-totemow-janusz.html)
Alannada - awatar Alannada
oceniła na79 lat temu
Ekspedycja "Tygrys" Thor Heyerdahl
Ekspedycja "Tygrys"
Thor Heyerdahl
„Ekspedycja Tygrys” to książka, która od pierwszych stron przenosi czytelnika w świat starożytnych szlaków morskich i pokazuje, jak bardzo niedocenialiśmy możliwości dawnych cywilizacji. Heyerdahl rozpoczyna swoją wyprawę w miejscu o nazwie Eden. To prawdziwy region, a nie symboliczna metafora. Krajobraz Edenu jest tak niezwykły, że wygląda jak żywa scena z najstarszych opowieści o początkach ludzkości. Właśnie tam powstała łódź Tygrys, zbudowana z trzciny według technik znanych w tej części świata od tysięcy lat. Największe wrażenie zrobiło na mnie to, jak Heyerdahl potrafił odtworzyć starożytne rzemiosło. Trzcinowe łodzie, które wielu ludzi uważa za prymitywne, okazują się konstrukcjami niezwykle przemyślanymi i odpornymi. Budowa Tygrysa była ogromnym przedsięwzięciem, a fakt, że odbywała się w tak historycznym i symbolicznym miejscu, dodaje jej wyjątkowej siły. Wyprawa szybko pokazała, że nie będzie łatwa. Brak wiatru, płytka i błotnista woda oraz coraz bardziej zanieczyszczone akweny sprawiały, że każdy dzień był wyzwaniem. Te fragmenty książki robią ogromne wrażenie, bo pokazują, jak bardzo zmienił się świat. Szlaki, które kiedyś były pełne życia i handlu, dziś są często zniszczone przez konflikty i działalność człowieka. Heyerdahl opisuje to z wyraźnym smutkiem i rozczarowaniem, a czytelnik czuje to razem z nim. Ogromną wartością książki są odwiedzane przez ekspedycję miejsca. Mohenjo Daro, Bahrajn, wybrzeża Omanu i Pakistanu. Każde z nich było częścią starożytnej sieci wymiany, w której krążyły towary, idee i technologie. Heyerdahl pokazuje, że Sumerowie, mieszkańcy Dilmun, kultury doliny Indusu i ludy Afryki Wschodniej nie żyły w izolacji. Już wtedy istniała regularna wymiana handlowa, w której ważną rolę odgrywała miedź, drewno, kamienie półszlachetne i wiele innych surowców. To wszystko sprawia, że historia przestaje być suchą teorią i staje się żywą opowieścią o ludziach, którzy mieli odwagę wyruszać w nieznane. Najbardziej poruszający moment książki to spalenie łodzi Tygrys. Ten gest był protestem przeciwko wojnom, przemocy i niszczeniu świata, który kiedyś był miejscem współpracy i wymiany. Heyerdahl pokazał, że starożytni ludzie potrafili budować mosty między kulturami, a współczesność często te mosty niszczy. „Ekspedycja Tygrys” to książka pełna pasji, odwagi i głębokiej wiary w to, że historia ludzkości jest znacznie bogatsza, niż uczą podręczniki. Czyta się ją z rosnącym zachwytem i poczuciem, że Heyerdahl nie tylko badał przeszłość, ale także przypominał nam, jak wiele możemy się z niej nauczyć. To jedna z tych książek, które zostają w człowieku na długo i sprawiają, że zaczyna patrzeć na świat z zupełnie nową ciekawością.
Stefankowalski - awatar Stefankowalski
ocenił na72 miesiące temu
Kierunek Antarktyda Czesław Centkiewicz
Kierunek Antarktyda
Czesław Centkiewicz Alina Centkiewicz
To moja pierwsza książka Centkiewiczów, kultowego małżeństwa podróżników, które od 1934 roku przybliżało polskim czytelnikom cuda i dziwy światów polarnych. Chyba to, co najbardziej ujęło mnie w tej pozycji to bardzo zgrabne połączenie indywidualnej perspektywy z niemałą ilością faktów historycznych, geologicznych i technologicznych. Książka zawiera wiele anegdot i bezpośrednich relacji obojga małżonków, którzy przez dużą część wyprawy poznawali "szósty kontynent" oddzielnie. Oczywiście, zważywszy na to, że książka była pisana na przełomie lat 50. i 60., nie brakuje w niej stereotypów, np. dotyczących słabości kobiet i ich zależności od silniejszych i bardziej doświadczonych mężczyzn (norma kulturowa wyraźnie zinternalizowana przez p. Alinę) czy licznych pochwał radzieckich ludzi nauki. Niemniej jednak, w przypadku tej drugiej kwestii jest to też - moim zdaniem - zaleta. Jak wiadomo, historię piszą zwycięzcy, a po upadku ZSRR wraz z nierzadko bezkrytycznym przejęciem narracji Zachodu wiele dokonań i odkryć Rosjan wrzucono w otchłań zapomnienia. Dobrze, że istnieją pozycje, które są świadectwem poświęcenia i oddania nauce wielu znamienitych specjalistów. Kilka z opisanych scen pokazuje także, że - być może wbrew powszechnemu przekonaniu - w warunkach polarnych współpraca między zespołami zza przeciwnych stron Żelaznej Kurtyny była nie tylko konieczna ale i też ochoczo podejmowana. Z wielu stron tego swoistego pamiętnika emanuje duża doza serdeczności, solidarności, badawczej wnikliwości, poczucie odpowiedzialności, a także świadomość niezwykłości tego, co udało się dokonać ludzkości w zderzeniu z surowym żywiołem polarnym, nie bez szacunku dla jego majestatu i potęgi. Niezwykłe jak w czasach pozbawionych stories, reelsów, live'ów książka była w stanie przenieść czytelnika w świat tak odległy od jego codziennej rzeczywistości. Alina i Czesław Centkiewiczowie uczynili to znakomicie. Wszystkich ciekawych świata zachęcam do zatopienia się w tej prawie trzysta-stronicowej lekturze. Zapewniam, że nie będzie to czas stracony.
Marcin Piątkowski - awatar Marcin Piątkowski
ocenił na71 rok temu
Banquise. W krainie bez cienia Paul-Émile Victor
Banquise. W krainie bez cienia
Paul-Émile Victor
Większość odkrywców-polarników i podróżników w podbiegunowe okolice naszej planety pisze inaczej. Zachwyca się przede wszystkim surowym pięknem natury, opisuje trudne warunki, jakie panowały podczas danej wyprawy. Dla Paula-Émila Victora, francuskiego etnografa i doświadczonego polarnika, wschodnie wybrzeża Grenlandii to przede wszystkim ludzie: dopasowani do ekstremalnej natury tych okolic Inuici. Czytając tę książkę odczuwałem nie raz mdłości. Szczegółowe i drastyczne opisy Victora, który nie oszczędza ani siebie, ani czytelnika, przybliżają okrutne, bardzo trudne i raczej bardzo krótkie życie Inuitów z osiedla Kangersetoaksiak (po lekturze potrafię już wypowiadać tę nazwę bez zająknięcia). W latach 30-tych ubiegłego wieku byli to ludzie ekstremalnie uzależnieni od natury, często głodujący i w pełni uzależnieni od udanych łowów na foki i niedźwiedzie polarne. Zanim jednak ktoś podniesie głos, bo ludzie w książce mordują misie, pragnę powiedzieć, że goszczący Francuza Inuici to w moich oczach jedni z niewielu ludzi, jakim takie polowanie było absolutnie potrzebne do przetrwania. Dlatego „Banquise” to jedyna z książek o tematyce łowieckiej, jaką przeczytałem z ukontentowaniem. W Kangersetoaksiak życie jest naprawdę proste: Upolujesz coś – będziesz żył. Nie upolujesz – będzie krucho. Wystarczy, że poczyta się w książce o kanibaliźmie, którego naocznym świadkiem był sam autor. Zdziwić może w tym kontekście fakt, że Victor przedkłada mimo wszystko takie bardzo uciążliwe życie na krańcu świata nad powrót do cywilizacji. Nawet krótkie wypady po żywność do duńskiej faktorii wprowadzają go w zły nastrój a potrzeba powrotu do jego inuickiej rodziny staje się przemożna. Tak, ten Francuz to już pełnokwisty Inuit. Kratuna (biały człowiek) Victor stał się Wittu, młodym mężczyzną z klanu Joany, starej i doświadczonej iguimadr (wtajemniczonej). Nie przeszkadza mu już mróz poniżej -30°C, potrafi dniami podróżować na saniach, zna wszystkie swoje psy z imienia, mówi perfekcyjnie w lokalnym narzeczu, nie przeszkadza mu wielomiesięczny brak ciepłej wody, odżywianie się mięsem foki, które spędziło osiem miesięcy w ziemnym dole, potrafi przełknąć zakrzepłą, czarną już i gęstą jak karamel krew tych zwierząt, podróżuje dwa dni przez śnieżycę, aby wyleczyć gnijące z powodu szkorbutu podniebienie. A „przy okazji” pisze o zwyczajach, wierzeniach, zabawach i rzemiośle swoich gospodarzy. Victor odkrywa w prostocie i szczerości życia Inuitów lepszy świat. Świat dzisiaj już zapewne nie istniejący. „Banquise” to wspaniały dokument życia w ekstremalnych, obcych nam pod wieloma względami warunkach.
Zoltar - awatar Zoltar
ocenił na84 lata temu
Błękitne przestrzenie. Wyprawa śladami kapitana Cooka Tony Horwitz
Błękitne przestrzenie. Wyprawa śladami kapitana Cooka
Tony Horwitz
Kilkanaście lat temu Tony Horwitz wyruszył w podróż śladami kapitana Jamesa Cooka. Wraz ze swoim towarzyszem, a w pewnym momencie towarzyszami, odwiedza różne miejsca związane z Brytyjczykiem - muzea, pomniki, budynki w różnych częściach globu, w Australii, Anglii, Nowej Zelandii, na Tahiti czy Hawajach. Chyba najlepiej pasuje tu określenie, że jest to coś w rodzaju reportażu historycznego. Autor mając pod ręką dzienniki Cooka, jego biografię i inną literaturę przedstawia podróże Brytyjczyków, a następnie pokazuje je we współczesnym lustrze. Bierze udział w rejsie repliki okrętu Cooka, rozmawia z tubylcami o tym jak dziś postrzegają kapitana, ale też spotyka na swojej drodze entuzjastów brytyjskiego bohatera. Wszystko to, aby zbliżyć się jak najbardziej do opisywanej przez siebie postaci, poznać ją jak najdokładniej, a jednocześnie zobaczyć jak wygląda pamięć o Cooku w różnych częściach świata. To oczywiście skłania, żeby spojrzeć na książkę jak na pewnego rodzaju biografię Cooka, oczywiście dość specyficzną, ale pozwalającą spojrzeć na dziedzictwo jego wypraw, chociaż nie da się ukryć, że część współczesno-reportażowa z przygód autora wydaje się zajmować więcej miejsca. Po książkę sięgnąłem będąc lekko rozczarowanym wydaną ostatnio u nas książką Hamptona Sidesa o trzeciej wyprawie kapitana. Dużo jest tam właśnie o sporze o Cooka, ale poczułem się trochę niedowartościowany sposobem przedstawienia tego zagadnienia. Horwitz rozmawia z ludźmi i pokazuje, że problem, w zasadzie jak zwykle, jest złożony i niejednoznaczny. Jedni nie lubią Cooka, dla innych jest obojętny, a niektórzy są mu wdzięczni, bo na podstawie jego dziennika mogli paradoksalnie odtwarzać wiedzę o swoich przodkach. U Horwitza widać też entuzjazm wobec Cooka i staje on w opozycji do poglądów wspomnianego także przez Sidesa badacza o nazwisku Obeyesekere, który widzi w nim jakąś odmianę Kurtza z "Jądra ciemności". No, ale największą zaletą Horwitza jest jego styl, który trochę przypomina mi Hemingwaya. Amerykanin i jego brytyjski towarzysz Roger nie wahają się iść na piwo do baru i tam zagadać lokalsów o Cooka, piją alkohol wszędzie gdzie się da, cierpią na statkach, odgrywają scenki z lądowania i śmierci kapitana Cooka, w Australii idą na festiwal poświęcony kapitanowi, na Tahiti idą do pubu na wybory miss transwestytów (tak, Brytyjczycy lądując na Tahiti mieli problem z określeniem płci niektórych tubylców) czy oglądają lokalne tańce, szukają miejsc związanych z Cookiem, a jak się okazuje, nawet w Anglii jest to problemem. No jest to chyba szczyt możliwości, jeśli chodzi o podróże historyczne czyimiś śladami i myślę, że wielu ludzi chętnie by wyruszyło w rajd takim w stylu. Jednocześnie, zrozumiem ludzi, którzy uznają, że z kolejką butelką rumu ta opowieść robi się coraz bardziej przewidywalna i monotonna. Jednocześnie, książka przypomniała mi o pewnych truizmach - że historia nie musi być nudna ani nadęta, że badacze historii mogą rozmawiać z ludźmi na swojej drodze i dobrze się bawić, że historia jest też taka jak ją sami sobie wykreujemy. Horwitz cierpi na statku na chorobę morską, pije i spaceruje po pacyficznych wyspach, ale też z pewnym badaczem chodzi z wykrywaczem metalu, częściowo rozwikłuje zagadkę strzały z kości Cooka znajdującej się w Muzeum Australijskim w Sydney czy rozmawia z hawajskim malarzem o przedstawieniu ostatnich chwil Cooka. I muszę przyznać, że to była wspaniała podróż, napisana z humorem i niespotykanym urokiem.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na96 miesięcy temu

Cytaty z książki Z kontynentu na kontynent

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Z kontynentu na kontynent