rozwińzwiń

Lepperiada

Okładka książki Lepperiada autora Marcin Kącki, 9788375364941
Okładka książki Lepperiada
Marcin Kącki Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Reportaż
Data wydania:
2013-01-23
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-23
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375364941
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lepperiada w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Lepperiada i



Przeczytane 436 Opinie 9 Oficjalne recenzje 63

Opinia społeczności książki Lepperiadai



Książki 4942 Opinie 1562

Oceny książki Lepperiada

Średnia ocen
7,0 / 10
367 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Lepperiada

avatar
109
14

Na półkach:

Książka w dosyć luźno opisuje dzieje Samoobrony jak i Leppera, więc jak ktoś szuka czegoś konkretnego to nie znajdzie w tej książce. Na dodatkowy plus zaliczyłbym, że dosyć szybko ją się czyta, więc pozycja na jakieś jeden lub dwa wieczory.

Książka w dosyć luźno opisuje dzieje Samoobrony jak i Leppera, więc jak ktoś szuka czegoś konkretnego to nie znajdzie w tej książce. Na dodatkowy plus zaliczyłbym, że dosyć szybko ją się czyta, więc pozycja na jakieś jeden lub dwa wieczory.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
35
19

Na półkach:

Książka stanowi na pewno wartościowy zbiór informacji na temat Samoobrony, która niespodziewanie pojawiła się w świecie polityki. Myślę dosyć skutecznie obala mit jej przewodniczącego, który w niektórych kręgach wciąż cieszy się sporą estymą. Z perspektywy czasu wiemy znacznie więcej o tym co w czasach świetności Samoobrony było tylko domysłami. Ludzie, którzy chcieli walczyć o byt innych okazali się zwykłymi drobnymi złodziejaszkami, cwaniakami albo po prostu hołotą, która wpuszczona na salony zachowywała się nie lepiej niż ich trzoda w oborze. Polecam przeczytać ku przestrodze, żeby wiedzieć jak kończy się romansowanie z populistami.

Książka stanowi na pewno wartościowy zbiór informacji na temat Samoobrony, która niespodziewanie pojawiła się w świecie polityki. Myślę dosyć skutecznie obala mit jej przewodniczącego, który w niektórych kręgach wciąż cieszy się sporą estymą. Z perspektywy czasu wiemy znacznie więcej o tym co w czasach świetności Samoobrony było tylko domysłami. Ludzie, którzy chcieli...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
252
252

Na półkach:

Bardzo dobry reportaż z czasów niedawnych. Krótka i rzeczowa historia Andrzeja Leppera i jego partii Samoobrona.
Bardzo przygnębiająca lektura wzlotów i upadku tej formacja.
Z drugiej strony historia tej formacji pasuje do każdej innej partii na polskiej scenie politycznej ( oczywiście są różne szczegóły, ale ogólnie całość pasuje wszędzie).
Raczej dobro Polski jest na szarym końcu. Kupczenie stanowiskami w różnych ministerstwach, spółkach, zarządach itd. Kto, kogo, jak i gdzie?
Nie jest to przyjemna lektura ale polecam>

Bardzo dobry reportaż z czasów niedawnych. Krótka i rzeczowa historia Andrzeja Leppera i jego partii Samoobrona.
Bardzo przygnębiająca lektura wzlotów i upadku tej formacja.
Z drugiej strony historia tej formacji pasuje do każdej innej partii na polskiej scenie politycznej ( oczywiście są różne szczegóły, ale ogólnie całość pasuje wszędzie).
Raczej dobro Polski jest na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

959 użytkowników ma tytuł Lepperiada na półkach głównych
  • 529
  • 425
  • 5
180 użytkowników ma tytuł Lepperiada na półkach dodatkowych
  • 119
  • 21
  • 16
  • 7
  • 7
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Lepperiada

Inne książki autora

Marcin Kącki
Marcin Kącki
Książka Marcina Kąckiego "Białystok. Biała siła, czarna pamięć" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura faktu. Marcin Kącki (ur. 1976) – dziennikarz „Gazety Wyborczej”, reporter „Dużego Formatu”. Zajmuje się dzienni­karstwem śledczym, społecznym i historycznym. Zdo­bywca tytułu Dziennikarza Roku w konkursie Grand Press (2007),dwóch nagród „Watergate” przyznawa­nych przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich (2007),nagrody Grand Press w kategorii „Dziennikar­stwo śledcze” (2007) i nagrody studentów dziennikar­stwa „MediaTory” (2007). Był także siedmiokrotnie nominowany do nagrody Grand Press w kategorii „Dziennikarstwo śledcze, news i reportaż”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niemiecka jesień. Reportaż z podróży po Niemczech Stig Dagerman
Niemiecka jesień. Reportaż z podróży po Niemczech
Stig Dagerman
Jest rok 1946, właśnie toczą się procesy zbrodniarzy wojennych w Norymberdze, i to w tym czasie młody, dwudziestotrzyletni początkujący pisarz Stig Dagerman na zlecenie „Expressen” (szwedzka gazeta codzienna) wyjeżdża do Niemiec. Jego zadaniem jest napisanie serii reportaży o życiu ludności niemieckiej w powojennej rzeczywistości. “Niemiecka jesień. Reportaż z podróży do Niemiec” to przejmujący tekst o bolesnym upadku „niezwyciężonego” narodu. Stig Dagerman, jak rasowy dziennikarz nie wydaje wyroków, nie ocenia, on chłodnym reporterskim okiem przedstawia problemy ówczesnych Niemiec. Pisze o ludziach, którym przyszło żyć w ruinach zbombardowanego przez aliantów miasta, o dzieciach, które mówią, że ich wymarzonym prezentem urodzinowym jest gruba pajda chleba posmarowana masłem, czy o wegetujących bez jedzenia i dostępu do bieżącej wody uciekinierach-tułaczach, którzy utknęli w wagonie odstawionym na bocznicy kolejowej. Autor zwraca uwagę na nierówności ekonomiczne, bo choć społeczeństwo niemieckie dotknęła nędza, to są wśród nich biedni i biedniejsi; są osoby, które muszą kraść, żebrać, czy prostytuować się, żeby zdobyć przysłowiową kromkę chleba, i ludzie ubolewający, że do gorzkiej herbaty mogą sobie pozwolić jedynie na tort z paskudnego niemieckiego chleba z fałszywą śmietaną. Dagerman tłumaczy również, dlaczego nie powinno pytać się upadłego niemieckiego społeczeństwa o ich stosunek do nazizmu. Z punktu widzenia narodów podbitych przez III Rzeszę i ludzi, którym przyszło żyć pod jarzmem niemieckiej okupacji, jest to reportaż wstrząsający. Czytając o tragedii niemieckich rodzin pozbawionych dachu nad głową, czy o straconym pokoleniu młodych ludzi, którzy “podbili świat, mając osiemnaście lat, a mając dwadzieścia dwa wszystko stracili”, trudno nie czuć zażenowania. Siłą “Niemieckiej jesieni" Dagerman jest właśnie, to, co może nas oburzać, odwrócenie narracji i pokazanie społeczeństwa niemieckiego jako ofiary. Społeczeństwa, które dało się uwieść i zmanipulować politykom i które za ten trwający kilka lat “romans” zapłaciło ogromną cenę. Wojny rozpętują politycy, wygrywają żołnierze, a koszty tego zwycięstwa ponoszą zwykli ludzie, niezależnie po której ze stron konfliktu stoją. Zachęcam Was do sięgnięcia po ten reportaż, warto spojrzeć na okres powojenny z nieco innej perspektywy.
czytam_w_szwecji - awatar czytam_w_szwecji
ocenił na87 miesięcy temu
Made in Poland. Antologia reporterów Dużego Formatu Leszek K. Talko
Made in Poland. Antologia reporterów Dużego Formatu
Leszek K. Talko Tomasz Kwaśniewski Wojciech Tochman Monika Piątkowska Piotr Lipiński Wojciech Jagielski Katarzyna Surmiak-Domańska Magdalena Grochowska Beata Pawlak Włodzimierz Kalicki Mariusz Szczygieł Jacek Hugo-Bader Włodzimierz Nowak Piotr Głuchowski Wojciech Staszewski Irena Morawska Witold Szabłowski Lidia Ostałowska Anna Fostakowska Magdalena Grzebałkowska Michał Matys Marcin Kącki Grzegorz Sroczyński
Sięgając po jakąkolwiek antologię, najczęściej kieruję się jednym kryterium – nazwiskami autorów. Rzadko kuszę się na tę formę publikacji, gdy nie znam ich twórców. Może robię błąd, ale w bieżącej powodzi książek, które chcę przeczytać i tych, które zechcę przeczytać, muszę stosować jakąś selekcję wyboru literatury. A i tak odejdę z tego świata, żałując jednego – tysięcy nieprzeczytanych pozycji. W przypadku tej antologii magicznymi magnesami dla mnie okazały się nazwiska moich ulubionych reportażystów, które wyłapałam, przebiegając niecierpliwym wzrokiem wzdłuż ich wykazu umieszczonego na tylnej okładce. Drugi z kolei – Piotr Głuchowski i na samym dole dwa tuzy – Mariusz Szczygieł i Wojciech Tochman. Trafieni – zatopieni i myśl jedna – muszę przeczytać! Chociaż wystarczyłoby już jedno nazwisko z tych trzech, by takie postanowienie padło. Jednak w przypadku tej pozycji, to nie jedyne kryterium, jakie zastosowałam. Drugim były nazwiska dziennikarzy, których dorobek literacki chciałam poznać z powodu wyprzedzających ich dobrych recenzji, książek im poświęconych (mam na myśli "Córeńkę" Wojciecha Tochmana o Beacie Pawlak) lub zachwytów innych blogerów książkowych, a z twórczością, których stale było mi nie po drodze – Jacka Hugo-Badera, Wojciecha Jagielskiego czy Beaty Pawlak. Pozostali nie byli mi znani, nie dlatego, że tacy nie są w ogóle, ale dlatego, że po reportaże sięgam wtedy, gdy autor wyda je w formie książki. Nie było więc okazji, jeśli publikowali tylko na łamach prasy. A tutaj pojawiła się przede mną okazja, by poznać szerzej elitę polskiego dziennikarstwa. Wszak w Dużym Formacie publikują najlepsi. W tej książce – najlepsi z najlepszych. O wysokim poziomie zbioru zadecydował również fakt, że współautorami wyboru byli sami autorzy tekstów. A jeśli wybiera się jeden, reprezentatywny tekst z własnej twórczości, kierując się chęcią pokazania i podzielenia się tym, co najbardziej w otaczającej ich rzeczywistości zabolało, zadziwiło, zezłościło, rozbawiło, przestraszyło czy zaciekawiło lub poczuciem emocjonalnej więzi z tekstem powstałym na bazie autopsji (a takie są najlepsze),to uzasadnionym jest ciekawy wstęp szefa magazynu Duży Format, w którym wybrane reportaże miały swoją premierę w latach 1994-2013 oraz hasło umieszczone w dymku na okładce tytułowej. Po lekturze śmiem twierdzić, że w zderzeniu z ładunkiem emocjonalnym zawartym w treści tekstów – zbyt słabym, zbyt małym, zbyt cichym. Tam powinno być wzmocnienie przekazu określeniem „dużo” i trzema wykrzyknikami! Skromni ci autorzy. Niewspółmiernie do przebogatego świata, jaki mi ukazali poprzez swój pryzmat rozumowania, postrzegania i odczuwania. Polskiego, jak mi się wydawało na początku. Jednak jeśli dobrze się wczytać w sens tytułu, to można rozszerzyć zakres jego pojęcia dużo dalej niż polska rzeczywistość. Bo był też i świat poza jej granicami, a także świat cudzoziemców w ramach jej granic. Kombinacja polskości i niepolskości miejsca, czasu, bohaterów (niekoniecznie z krwi i kości),którą do wspólnego mianownika w tej różnorodności sprowadzało jedno – polski autor. Well done! – dodam od siebie, nawiązując do tytułowej angielszczyzny. Stąd tytuł, którego brzmienie i sugestie treści odebrałam bardzo wąsko (ech, ten mój polakocentryzm),przed przeczytaniem całości. Dzielenie się wrażeniami z każdego odrębnego tekstu, zajęłoby mi kilkadziesiąt stron, bo jak ująć w jednym, podsumowującym zdaniu (a reportaży jest 25!) tragedię morderstw honorowych w Kurdystanie, wspomnienia absurdów PRL-u (nie zawsze śmiesznych!),beznadziejność rzeczywistości Polaków wyrzuconych poza margines społeczeństwa czy skomplikowaną osobowość Agnieszki Osieckiej? Przecież każdy z tych tekstów to zaledwie przyczynek do szerszej dyskusji, zasygnalizowanie niebezpiecznego zjawiska społecznego (terroryzm dziecięcy, bezrobocie osób wykształconych, depresyjna bieda, przekręty SMS-owe, wysoka chemizacja najtańszej żywności) czy próba zrozumienia zjawisk ciągle tabu (transwestytyzm, opętanie, nagość). W tym ujęciu wszystkie jednakowo pochłaniały całą moją uwagę. Jednak jest coś, co te teksty między sobą odróżnia, a jednocześnie spełnia podstawowy warunek dobrego reportażu. I nie mam tutaj na myśli rodzaju tematu (bo i ciekawy pomysł można zaprzepaścić nieumiejętnym sposobem ujęcia),różnorodności bohaterów, charakterystycznego stylu autorów, ale wachlarz emocji i spektrum wrażeń wywołanych we mnie. A dobry reportaż ma rezonować w czytelniku długo, jeszcze długo po jego zakończeniu. I one w tym wyborze właśnie takie są! Pełne kipiących emocji, przelewających się na mnie odczuć, zalewających mnie wrażeń. Pisanych z pasją, a nawet wręcz z wściekłości. Śmiałam się, wzruszałam, bałam, dziwiłam, a nawet się popłakałam. I świadomie nie przytaczam tutaj nazwisk i konkretnych tytułów odpowiedzialnych za te moje różne stany świadomości i rozchwianie emocjonalne, bo musiałabym wymienić ich 25. Z kolei ograniczenie ich do kilku byłoby z mojej strony perfidnie krzywdzącą niesprawiedliwością wobec niewymienionych. Napiszę więc w ten sposób, wdając się w polemikę z nieżyjącym Ryszardem Kapuścińskim, ubolewającym w "To nie jest zawód dla cyników" nad zanikiem dobrego dziennikarstwa i reporterów z pasją. Panie Ryszardzie, jest dobrze! Jest dużo optymistyczniej, niż Pan myślał (nawiązując do hasła w dymku),bo może ilość mierności podyktowanej potrzebą gorącej wiadomości nas zalewa niczym potop, to po jego zmeliorowaniu pozostaje mniejszość, ale idąca w jakość najwyższej próby. Dowodem tego jest właśnie ta antologia. Na koniec dwie uwagi techniczne. Czytanie reportaży zaczynałam nietypowo, bo od końca. Zmusiły mnie do tego wizytówki dziennikarzy, nie rozumiem dlaczego, właśnie tam umieszczone. Równie ciekawe, co tekst główny, bo zawierające między innymi „pozakulisowe” informacje o autorze, jego twórczości czy konteksty z nich wynikające lub nawiązujące do tematyki reportażu. Mając charakter wprowadzający, były idealnym wstępem do rozpoczęcia czytania tekstu głównego. Byłoby mi dużo wygodniej, jeśli nie komfortowo, gdyby umieszczono je w okolicach tytułu. To samo dotyczy dat premier reportaży, które miały dla mnie ogromne znaczenie. W antologii umieszczono je we wspólnym wykazie na końcu książki, a który odkryłam dopiero po przeczytaniu całości. Niepotrzebnie zżymałam się przez cały czas lektury na ich brak. Wiem, wiem, wygląda to na lenistwo i gapiostwo z mojej strony. Jednak tylko wygląda. Po pierwsze, jako czytelnik mam prawo do wygody czytania (w końcu książki są dla czytelnika, a nie odwrotnie),a po drugie uważnie przejrzałam aparat informacyjny książki i, jak na złość, akurat strony z wykazem „skleiły się”. A na koniec zdradzę prawdziwą przyczynę sięgnięcia po tę antologię. Tuż po jej wzięciu do rąk pierwszym zdjęciem, które zobaczyłam i które otworzyło galerię kolejnych, równie ciekawych, byli panowie. Mają mężczyźni kobiety koło samochodów, mam i ja mężczyzn koło reportaży. Czytelnik też kobieta i popatrzeć lubi. A potem było dużo ciekawiej, niż myślałam! naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na74 lata temu
Londyńczycy Ewa Winnicka
Londyńczycy
Ewa Winnicka
Obrazki z życia polskiej emigracji osiadłej po II WŚ na Wyspach. Opisy treści dostępne w necie i pierwszy rozdział mogą sugerować, że reportaż to swego rodzaju „historia nieznana”, biografie zwykłych Polaków, którzy mimo udziału w wojnie nie zapisali się w annałach i na emigracji wiedli przeciętny żywot i którzy wreszcie dostali szansę, by opowiedzieć o swoich losach. Niestety, podczas lektury szybko okazuje się, że treść książki rozmija się z oczekiwaniami. Jest parę reportaży o emigrantach i ich potomkach, lecz znaczną część poświęcono historiom przemaglowanym już wzdłuż i wszerz przez dziennikarzy i historyków piszących o londyńskiej emigracji – kontrowersyjnemu życiu prywatnemu generała Andersa, skandalom związanym z „opieką” nad złotem NBP, wojenkom emigracyjnych polityków. Autorka zawarła również biografię księcia Kentu, któremu zdecydowanie na wyrost przypisała szczególne propolskie sympatie. In minus był też dla mnie narracyjny bałagan, czasem trudno się było połapać w chronologii zdarzeń. Zaczynam się już przyzwyczajać, że wydawnictwo Czarne wybiera do publikacji takie reportaże, które wyglądają jak wersje robocze, a nie gotowe teksty. Jak dla mnie zmarnowany potencjał. Podejrzewam, że te 15 lat temu autorka łatwo mogła znaleźć więcej osób, które byłyby skłonne podzielić się opowieściami o życiu na emigracji czy dorastaniu w mieszanych, polsko-brytyjskich rodzinach.
Vampiress - awatar Vampiress
ocenił na68 miesięcy temu
Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji Maciej Zaremba Bielawski
Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji
Maciej Zaremba Bielawski
Cóż, naprawdę mam szczerą nadzieję, że od czasu gdy powstały te reportaże sporo się w Szwecji zmieniło. Że rząd, a może kolejne rządy, a przede wszystkim społeczeństwo zobaczyło, iż kraj zmierza w ślepy zaułek i zaczęto wprowadzać reformy. A ponieważ historie opisane w książce wydarzyły się na początku dwudziestego pierwszego wieku, to jest szansa, iż tak się stało. Reportaże zebrane w tej książce opisują różne dziedziny życia. Od interwencji wojsk NATO na terenach byłej Jugosławii, przez szwedzką służbę zdrowia, po edukację w szkołach średnich i wyższych. Jest też kilka słów o pomocy społecznej i zatrudnianiu obcokrajowców. Każdy z tych reportaży sprawia, że oczy czytelnika otwierają się szeroko. Ze zdumienia. Jak to możliwe, zastanawia się niedowierzający odbiorca. Przecież społeczeństwo powinno zauważyć, że źle się dzieje, przecież powinni jakoś przeciwdziałać. A tymczasem absurd goni niedorzeczność, i głupotą pogania. Poprawność polityczna, dbanie o komfort przerodziło się w kartę przetargową, a wręcz stało się narzędziem szantażu. Służba zdrowia, która zamiast leczyć kalkuluje, który pacjent bardziej się opłaci. Nauczyciel, który boi się skrytykować byle jaką pracę ucznia, ponieważ grozi to zwolnieniem go z pracy. Autor nie tylko wytyka absurdy. On również tłumaczy jak to się stało, że Szwecja znalazła się w takim położeniu. Pokazuje cały szereg małych, niezauważalnych i nieznaczących z pozoru kroków, które spowodowały, że kolejne państwowe instytucje przestają funkcjonować poprawnie. Świetna książka. Polecam.
ilo99 - awatar ilo99
ocenił na89 miesięcy temu
14:57 do Czyty. Reportaże z Rosji Igor T. Miecik
14:57 do Czyty. Reportaże z Rosji
Igor T. Miecik
"14:57 do Czyty. Reportaże z Rosji" Autor: Igor T. Miecik. Moja ocena: 8/10. "14:57 do Czyty" to zbiór reportaży, które w zwięzły, ale niezwykle treściwy sposób ukazują rzeczywistość współczesnej Rosji. Igor T. Miecik doskonale radzi sobie z oddaniem klimatu miejsc, które opisuje, a jego styl jest przystępny i wciągający. Autor nie tylko prowadzi nas przez różne zakątki tego ogromnego kraju, ale przede wszystkim ukazuje losy ludzi, którzy w nim żyją, co stanowi główną siłę tej publikacji. To właśnie człowiek jest w centrum reportaży Miecika. Autor z wyczuciem opisuje zarówno codzienne życie zwykłych obywateli, jak i historie jednostek w ekstremalnych sytuacjach. Każdy reportaż jest pełen emocji i detali, które sprawiają, że opisywane wydarzenia stają się bliskie czytelnikowi. Dzięki temu łatwo można się zanurzyć w rzeczywistości, która na pierwszy rzut oka może wydawać się nam odległa i obca, a jednak, za sprawą pióra Miecika, staje się zrozumiała i angażująca. Język autora jest lekki, choć opisywane tematy często dotykają trudnych i złożonych zagadnień. Zwięzłość książki, zamiast być jej wadą, działa na jej korzyść – każda historia jest przemyślana, dopracowana, bez zbędnych opisów i dygresji. Miecik nie stara się udziwniać rzeczywistości, ale pokazuje ją taką, jaka jest – brutalną, pełną kontrastów, a czasem wręcz surrealistyczną. Cennym elementem książki jest właśnie ten ludzki aspekt, który przewija się w każdym z reportaży. Miecik nie tylko opisuje Rosję jako kraj, ale też jako przestrzeń pełną ludzkich dramatów, marzeń i dążeń. To właśnie dzięki temu podejściu "14:57 do Czyty" staje się publikacją żywą, poruszającą, a zarazem otwierającą oczy na skomplikowaną rzeczywistość współczesnej Rosji. Podsumowując, książka Igora T. Miecika to wartościowa pozycja dla wszystkich, którzy interesują się Rosją i jej współczesnymi realiami. Choć nie jest to długa lektura, to dzięki bogactwu zawartych w niej historii pozostaje w pamięci na długo. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Polecam! ** 22:51 * 25.02.2025 * 19/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na81 rok temu
Mężczyzna z laserem. Historia szwedzkiej nienawiści Gellert Tamas
Mężczyzna z laserem. Historia szwedzkiej nienawiści
Gellert Tamas
"Mężczyzna z laserem. Historia szwedzkiej nienawiści" to książka, która zawiera dwie osobne historie, które łączą się ze sobą fabularnie. Pierwsza opowieść to true crime pełną gębą osadzone w Szwecji lat 90'. Nigdy nie słyszałem o sprawie zabójcy nazywanego mężczyzną z laserem. A jest to sprawa, która mrozi krew w żyłach. Każdy pewnie słyszał o Tedzie Bundym, ale nie każdy o Johnie Ausoniusie. Porównanie do Bundy'ego jest na miejscu, ponieważ jest to ten sam, o ile nie większy poziom zła, przebiegłości i zepsucia w człowieku. Wielokrotne napady na banki, kilkukrotne usiłowanie zabójstwa, zabójstwo, to właśnie takich czynów dopuścił się John w latach 90. Spora część książki dotyczy retrospekcji i okresu dojrzewania Ausoniusa, która pokazuje dlaczego stał się tak złym człowiekiem. Druga opowieść to historia o złu systemowym, tym które legitymuje działania takich osób jak mężczyzna z laserem. Lata 90' to dla Szwecji burzliwy okres związany z kryzysem imigracyjnym. Na szwedzkiej scenie politycznej pojawia się skrajnie prawicowe ugrupowanie "Nowa demokracja", która swoją popularność buduje na sianiu nienawiści do imigrantów oraz podjudzaniu ludzi. Członkowie ugrupowania to z pozoru śmieszne ludki, które noszą jajcarskie krawaty, zachowują się jak klauny a swoich wyborców częstują piwem. Oprócz tego głoszone prawdy po dokładnym zweryfikowaniu okazują się nie mieć nic wspólnego z rzeczywistością. Brzmi znajomo? Historia szwedzkiej nienawiści również opowiada o niewygodnych dla Szwecji wydarzeniach, chociażby o Szwedzkim Towarzystwie Eugenicznym, które powstało ponad 30 lat przed narodzinami nazizmu. Książka jest przestrogą przed tym do czego może doprowadzić powszechne legitymizowanie zła na poziomie systemu. Opowiada jak dużą odpowiedzialność za kreowanie postaw obywateli ponoszą media, politycy i osoby publiczne. Ciężko uwierzyć, że ta historia nie jest fikcyjna, ponieważ czytając miałem wrażenie jakbym śledził sensacyjną opowieść. Pomimo, że jest to reportaż książkę czyta się jak bardzo dobrze napisany skandynawski kryminał. Jeżeli ktoś lubi true crime i książki zaangażowane społecznie, to "Mężczyzna z laserem" jest książką po którą trzeba sięgnąć.
Michał - awatar Michał
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Lepperiada

Więcej
Marcin Kącki Lepperiada Zobacz więcej
Więcej

Video

Video