Tybet. Zarys historii kultury

Okładka książki Tybet. Zarys historii kultury autora Hugh Richardson, David L. Snellgrove,
Okładka książki Tybet. Zarys historii kultury
David L. SnellgroveHugh Richardson Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Rodowody Cywilizacji historia
262 str. 4 godz. 22 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Rodowody Cywilizacji
Tytuł oryginału:
A Cultural History of Tibet
Data wydania:
1978-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1978-01-01
Liczba stron:
262
Czas czytania
4 godz. 22 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Stanisław Godziński
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tybet. Zarys historii kultury w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tybet. Zarys historii kultury

Średnia ocen
6,9 / 10
10 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Tybet. Zarys historii kultury

Sortuj:
avatar
370
370

Na półkach:

Dobra, choć już leciwa, publikacja przybliżająca polskiemu czytelnikowi dzieje Tybetu, jego kultury, religii i ludu który go zamieszkuje.
Pewnego smaczku dodaje też krytyka wobec działań komunistycznych Chin w stosunku do Tybetu i jego kultury wyrażona w przedmowie i posłowiu do wydania polskiego.
Wadą pracy jest dziwna maniera autorów która polega na przeplataniu podrozdziałów opisujących historię wyżej wymienionego państwa z podrozdziałami dotyczącymi jego kultury i religii. Wprowadza to pewien chaos i powoduje zerwanie ciągu narracyjnego. Do wad należy również zaliczyć niejednakowe opisanie poszczególnych zagadnień. Mamy w książce podrozdziały opisane dobrze, a obok nich takie które tylko otarły się o tytułowy temat.
Co do samej treści, z powodu deficytu na rynku Polskim książek o Tybecie, trudno się odnieść. Można tylko zasygnalizować, że o kulturze Tybetu powinno być trochę więcej informacji.
Pracę polecam każdemu zainteresowanemu dziejami Tybetu.

Dobra, choć już leciwa, publikacja przybliżająca polskiemu czytelnikowi dzieje Tybetu, jego kultury, religii i ludu który go zamieszkuje.
Pewnego smaczku dodaje też krytyka wobec działań komunistycznych Chin w stosunku do Tybetu i jego kultury wyrażona w przedmowie i posłowiu do wydania polskiego.
Wadą pracy jest dziwna maniera autorów która polega na przeplataniu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
436
435

Na półkach:

Tybet. Zarys historii kultury (1968)

„Książka [...] Snellgrove’a i [...] Richardsona stanowi pierwsze w światowej tybetanistyce monograficzne opracowanie dziejów kultury tybetańskiej. [...] przedstawia rozwój kultury i cywilizacji tybetańskiej na tle dziejów narodu i warunków naturalnych” (ze wstępu tłumacza, Stanisława Godzińskiego).

Polski tytuł zdecydowanie lepiej oddaje treść publikacji („A Cultural History of Tibet”),rozbudowanej ale niepełnej, muskającej zaledwie zagadnienia zasługujące na obszerne rozdziały. Kultura to między innymi kuchnia – tymczasem poza wspomnieniem o słonej herbacie z masłem, wpływie wzorców chińskich i kilku przykładach tego co stanowiło codzienną strawę Tybetańczyków, nie ma w tekście nic co dałoby szersze wyobrażenie o tradycyjnym menu, sposobie przygotowania, przechowywania, porcjach, narzędziach, „zastawie”, rozdziale na produkty luksusowe i codzienne, gustach i smakach. Tego co świąteczne, typowe zwykłych rodzin, mnichów, szlachty – etc. Nie znajdziemy w monografii także żadnych opisów tybetańskiej fizjonomii, wartościowych rozważań odnośnie etnogenezy ani wyraźnej odrębności od sąsiednich nacji (co w przypadku chińskich urojeń nie jest bez znaczenia). Brakuje wyraźnego zarysowania tutejszego folkloru, mitologii, a także obyczajowości, życia codziennego. O muzyce padło raptem kilka zdań. To za mało.

Zapisy tybetańskich imion i nazw miejscowych, dla polskiego ucha bardzo egzotyczne i przynajmniej w formie pisemnej wyjątkowo rozbudowane (transliteracja Wyliego),utrudniają śledzenie narracji. Zdecydowanie lepszy byłby zapis fonetyczny, a ten pojawia się w książce rzadko (np. bKra-szis-lhun-po zaleca się wymawiać jako Taszlihunpo). Jest tego bardzo dużo, i siłą rzeczy nazwy te nie zapadają w pamięć. Przydałby się dodatek zawierający tybetański alfabet, brzmienia poszczególnych dźwięków i jakiś „samouczek” – jak o wymawiać. Prócz tego brak mapy. Dziś można odszukać je w internecie, skorzystać z Google Maps, ale pod koniec lat 70-tych polski odbiorca nie miał takich możliwości.

Szkicowy opis historycznych postaci, stronnictw, organizacji, dziejowych zawieruch, będzie na pewno pomocny w dalszym zgłębianiu dziejów Tybetu, ale w takiej formie jest niesatysfakcjonujący. Przydałoby się go rozbudować, dać czytelnikowi coś więcej.

Mimo wzmiankowanych wad, nie jest to rzecz zła, w opracowaniu można znaleźć wiele wartościowych informacji, rzeczowych analiz i trafnych skonstatowań. Jeśli ktoś nie ma podstawowych informacji nt. tybetańskiej kultury, nie orientuje się w tym jak proste i dalekie od legendarnych opowieści są procesy kulturotwórcze, religijne, może to być dla niego wyjątkowo ciekawe. Książkę czyta się bardzo lekko, całość nie nuży i daje sensowny ogląd na dzieje tamtejszej społeczności, która prędzej czy później rozpłynie się w morzu chińskich genów i gospodarczego cudu zainicjowanego przez Den Xiaopinga. W epilogu przedstawiono sprawę jasno, z tybetańskiej kultury pozostanie tylko wydmuszka. Dziś, w drugiej dekadzie XXI wieku, znajdujemy potwierdzenie tych słów*.

Do tekstu wkradło się trochę błędów**, ale nie przeszkadza to w odbiorze całości. Mimo iż skierowany jest do osób zainteresowanych tematem na poziome zaawansowanym, tj. chcących pozyskać konkretne, uporządkowane informacje, to jednocześnie celuje w gusta laików, amatorów – nie zaś zawodowych historyków czy antropologów kultury. Dwa razy autorzy odnoszą się do własnej (tj. brytyjskiej) historii – przy tych analogiach przydałby się przypisy.

(Nie pamiętam już dobrze „Siedmiu lat w Tybecie” Harerra, ale odnoszę wrażenie że zawarto tam wiele z tego czego nie poruszono książce Snellgrove’a i Richardsona, przez lata była białym krukiem, a teraz ma nowe, ładne wydanie; zdecydowanie polecam tom „Tybetańczycy” z serii Mitologie Świata, który można kupić za śmieszne pieniądze, album „Tybet” z cyklu Podróże marzeń, a gniot Kędzierskiej zatytułowany„Dziennik tybetański” zdecydowanie odradzam; na mojej półce czeka cierpliwe na swój czas „Tybetańska księga umarłych”, czeka już od lat i musze się za to w końcu wziąć; jako laik wiele więcej wymienić nie mogę).

* Tybetańczyków jest nieco ponad 5 milionów, a zatem niewielu, powierzchnia historycznego Tybetu to jakieś 2,5 miliona kilometrów kwadratowych, czyli prawie osiem razy tyle ile liczy sobie terytorium Polski, peryferyjność tych ziem przez długi czas umożliwiała tubylcom życie po swojemu, teraz ta sama peryferyjność sprawia że nikt się nimi nie interesuje... Dalajlama mówi oficjalnie że na jego osobie tradycja urzędu który sprawuje powinna się zakończyć, ma bowiem świadomość że obecny Panczenlama, odpowiedzialny za poszukiwania jego przyszłej inkarnacji, jest w pełni posłuszny chińskiej Partii i „rozpoznanie” kolejnego wcielenia będzie działaniem czysto politycznym (ale czy wcześniej było inaczej?). Wszystkie wspomniane w książce procesy doprowadziły do tego że tybetańscy mnisi są już tylko turystyczną atrakcją, a na Wyżynie Tybetańskiej dominują Chińczycy Han, język mandżurski i plastikowa tandeta. Nie można jednak jednoznacznie powiedzieć że zacofany Tybet byłby lepszy, że wszystko co jest teraz robione w Tybecie jest złe. Najlepiej byłoby gdyby Tybetańczycy sami się zlaicyzowali, nie dano im jednak takiej szansy.

** UWAGI:
Posłowie Heleny Majskiej to kiepsko napisany propagandowy bełkot, brzmiący trochę jak wypracowanie sklecone pod gusta reżimowego edukatora-politruka, w którym obowiązkowo należy wspomnieć o amerykańskim imperializmie i duchu myśli leninowskiej, ale niepozbawiony wielu racji. Pomimo tego tonu, bardzo rzeczowo i trafnie krytykuje politykę KPCh wobec Tybetu i Tybetańczyków. W zasadzie wyjąwszy styl w jakim to napisano, oraz mniej i bardziej poważne przytyki skierowane do państw kapitalistycznych, jest to zaskakująco śmiała, szczera i trafna analiza, nijak nie różniąca się od zapatrywań zachodnich.

Str. 147 – ostatni akapit: masło maślane... finezja ironii zaginęła w przekładzie; str. 151 – „tej” czyli jakiej?; str. 170 – Muzułmani (muzułmanie); str. 182 – kolegę (kolegi); str. 215 – ostatni akapit: błędna interpunkcja; str. 218 – 6 linijka, błędny szyk zdania; str. 223 – Cromwella-Cromwella, tragiczne powtórzenie, marna stylistyka; znalazło by się jeszcze kilka innych przykładów w których dane myśli można by wyrazić zgrabniej, ale niewiele.

W tekście przeczytamy o „Ułanbatorze” (a nie Ułanbator),Gorkhach (Gurkah),Kathmandu (Katmandu),a Kamasutra zapisywana jest jako Karmasutra, tłumacz używa też nieco już archaicznego słowa India zamiast Indii (tj. np. w Indii, nie w Indiach),powielanego później w propagandowym posłowiu. Nie można tu mówić o błędach, język się zmienia, a używane formy są jedynie kwestią umowną (w przypadku żargonu naukowego często kompromisu wąskiej grupy użytkowników),ale warto przytoczyć w ramach ciekawostki.

Królestwo Sikkim dołączyło do Indii w 1975, a więc już po wydaniu książki, polskie tłumaczenie jest o dziesięć lat starsze (1978) – ale nie zadano sobie trudu zrobienia przypisu i poinformowania o tym czytelnika. (Zapewne nikt pracujący przy książce o tym nie wiedział).

Wielokrotnie w tekście napotkamy błędny zapis wyrazów z NIE: str. 25 – nie zamieszkanych (niezamieszkanych); str. 63 – nie ograniczeni (nieograniczeni); str. 95 – nie istniejących (nieistniejących); str. 109 – nie kończących (niekończących); str. 118 – nie słabnącym (niesłabnącym); str. 130 – nie kończących (niekończących); str. 143 – nie popieranych (niepopieranych); str. 144 – nie wyjaśniona (niewyjaśniona); str.152 – nie skrępowani (nieskrępowani); str. 171 – nie znany (nieznany),nie kwestionowany (niekwestionowany); str. 173 – nie spełnione (niespełnione); str. 215 – nie zauważane (niezauważane); str. 216 – nie znanego (nieznanego); str. 225 – nie znane (nieznane); str. 226 – nie pokonany (niepokonany).

+

W książce używa się transliteracji Wyliego. Tenzin Gjaco wygląda w niej tak: bstan ‘dzin rgya mtsho, w tybetańskim Pinyin będzie to Dainzin Gyaco, a w angielskim Tenzing Gyatso.
To co w książce robi za formę podstawową powinno być w nawiasie, zaraz za wersją przystosowaną dla zachodniego ucha. Wpłynęłoby to znacząco na atrakcyjność tekstu i lepszą przyswajalność.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Transliteracja_Wyliego
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dalajlama

Tybet. Zarys historii kultury (1968)

„Książka [...] Snellgrove’a i [...] Richardsona stanowi pierwsze w światowej tybetanistyce monograficzne opracowanie dziejów kultury tybetańskiej. [...] przedstawia rozwój kultury i cywilizacji tybetańskiej na tle dziejów narodu i warunków naturalnych” (ze wstępu tłumacza, Stanisława Godzińskiego).

Polski tytuł zdecydowanie lepiej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

111 użytkowników ma tytuł Tybet. Zarys historii kultury na półkach głównych
  • 86
  • 25
32 użytkowników ma tytuł Tybet. Zarys historii kultury na półkach dodatkowych
  • 14
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki A cultural history of Tibet Hugh Richardson, David L. Snellgrove
Ocena 0,0
A cultural history of Tibet Hugh Richardson, David L. Snellgrove
David L. Snellgrove
David L. Snellgrove
prof. David Llewellyn Snellgrove - brytyjski tybetolog. Przyszedł na świat w Portsmouth, na południu Anglii. Absolwent Uniwersytetu w Southampton (germanistyka i filologia francuska). W czasie służby wojskowej w The Corps of Royal Engineers wyjechał do Indii. Służył m.in. w Sikkimie, dzięki czemu mógł odwiedzić rejon Himalajów. Zakochał się w Tybecie. Postanowił wtedy zapisać się na studia tybetologiczne, jednak nigdzie takowych nie było. Snellgrove uważany jest za pioniera w dziedzinie tybetologii. Autor lub współautor wielu publikacji, w tym także wydanych w formie książkowej. Wykładowca w School of Oriental and African Studies należącej do Uniwersytetu Londyńskiego (University of London). David L. Snellgrove żył 95 lat. Wybrane publikacje książkowe: "A Cultural History of Tibet" (z Hugh Richardsonem, 1968, polskie wydanie: "Tybet. Zarys historii kultury", PIW, 1978),"The Hevajra Tantra: A Critical Study" (1980),"Indo-Tibetan Buddhism: Indian Buddhists and their Tibetan successors" (1987),"Religion as History, Religion as Myth" (2006).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Tybet. Zarys historii kultury

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tybet. Zarys historii kultury


Ciekawostki historyczne