rozwińzwiń

Zeznania Niekrytego Krytyka

Okładka książki Zeznania Niekrytego Krytyka autorstwa Maciej Frączyk
Okładka książki Zeznania Niekrytego Krytyka autorstwa Maciej Frączyk
Maciej Frączyk Wydawnictwo: Zielona Sowa rozrywka
136 str. 2 godz. 16 min.
Kategoria:
rozrywka
Format:
papier
Data wydania:
2012-10-29
Data 1. wyd. pol.:
2012-10-29
Liczba stron:
136
Czas czytania
2 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-2650-467-9
Książka dla wielbicieli Macieja Frączyka, czyli Niekrytego Krytyka – polskiego władcy YouTube (prowadzi program Przemyślenia Niekrytego Krytyka),krytyka: filmów, seriali, gier, książek i reklam, a także internetowych celebrytów. Świetnie napisane, zabawne i ciekawe obserwacje z życia, zilustrowane satyrycznymi rysunkami i kodami do internetowych filmów Autora na YouTube. Książka dla młodszych i starszych, w której znajdą się wyznania Krytyka na temat języka młodzieżowego, edukacji szkolnej i seksualnej, poszukiwaniu sensu życia i życiowych wyborów, kobiet, subkultur młodzieżowych itd., a także jego życiowej pasji, tego, kim chciałby być, gdyby nie robił tego, co robi.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zeznania Niekrytego Krytyka w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zeznania Niekrytego Krytyka



2059 505

Oceny książki Zeznania Niekrytego Krytyka

Średnia ocen
6,5 / 10
2126 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zeznania Niekrytego Krytyka

avatar
9
2

Na półkach:

Zdecydowanie nie polecam tej lektury.
Po przeczytaniu nasuwa się tylko jedno pytanie: "Po co?"

Autor zawiera masę nieprzydatnych i losowych informacji tylko po to by wypełnić kartki papieru. Osobiste poglądy na temat funkcjonowania świata są niezmiernie infantylne oraz naiwne.

Porównania takie jak to zbliżenia z drugą osobą do jazdy próbnej samochdem jest na poziomie żartów z podstawówki.

Ogromna strata czasu. Żałuję przeczytania.

Zdecydowanie nie polecam tej lektury.
Po przeczytaniu nasuwa się tylko jedno pytanie: "Po co?"

Autor zawiera masę nieprzydatnych i losowych informacji tylko po to by wypełnić kartki papieru. Osobiste poglądy na temat funkcjonowania świata są niezmiernie infantylne oraz naiwne.

Porównania takie jak to zbliżenia z drugą osobą do jazdy próbnej samochdem jest na poziomie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2857
2855

Na półkach: , ,

Oj czytałem to dawno temu, było to chamskim skokiem na kasę.

Oj czytałem to dawno temu, było to chamskim skokiem na kasę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8
7

Na półkach: ,

Przyjemna w odbiorze książka pełna ciekawych detali związanych z przeszłością zakotwiczoną w latach mojego dzieciństwa z których autor przypomniał dużo miłych wspomnień. Ponadto cenię go za materiały z których się wypromował gdyż jest to ten sam poziom humoru ,który do mnie przemawia.

Przyjemna w odbiorze książka pełna ciekawych detali związanych z przeszłością zakotwiczoną w latach mojego dzieciństwa z których autor przypomniał dużo miłych wspomnień. Ponadto cenię go za materiały z których się wypromował gdyż jest to ten sam poziom humoru ,który do mnie przemawia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3627 użytkowników ma tytuł Zeznania Niekrytego Krytyka na półkach głównych
  • 2 925
  • 669
  • 33
1335 użytkowników ma tytuł Zeznania Niekrytego Krytyka na półkach dodatkowych
  • 966
  • 151
  • 96
  • 49
  • 30
  • 24
  • 19

Tagi i tematy do książki Zeznania Niekrytego Krytyka

Inne książki autora

Maciej Frączyk
Maciej Frączyk
Polska osobowość internetowa, prezenter radiowy, autor książki, publicysta, recenzent i krytyk gier komputerowych oraz satyryk. Pochodzi z Łodzi. Ukończył filologię angielską i przez pewien czas uczył języka angielskiego . Pracuje w branży reklamowej jako copywriter. Od 2000 roku zajmował się recenzowaniem i krytyką gier komputerowych. Współpracownik Marcina „Madmortigana” Dobkowskiego. Stał się znany za sprawą swoich autorskich programów Niekryty Krytyk, prezentowanych za pośrednictwem internetowego serwisu YouTube. Jak sam mówi, inspiracją dla niego byli tacy internetowi komicy i satyrycy jak: Angry Video Game Nerd, Nostalgia Critic i Ray William Johnson. W programach tych zajmuje się recenzowaniem gier, książek, filmów, programów telewizyjnych i reklam. Jego filmy zamieszczone na YouTube wyświetlono w sumie ponad 100 milionów razy, z czego jedynie 50 milionów wyświetleń to owoc jednego roku (stan na marzec 2012). Jego kanał jest najczęściej subskrybowanym spośród polskich kanałów (stan na wrzesień 2012). Założyciel sklepu internetowego Modern Retro oraz współzałożyciel księgarni Bookiatryk.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ale kino, czyli co by było, gdyby postacie filmowe były dziećmi Robert Sienicki
Ale kino, czyli co by było, gdyby postacie filmowe były dziećmi
Robert Sienicki Maciej Frączyk
Recenzja pochodzi z naszego bloga MyBooks - Nasze recenzje Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, co by było, gdyby postaci z najbardziej znanych filmów były dziećmi? Jak widać Maciek Frączyk myślał nad tym i jak zwykle ujął wszystko ze swoim poczuciem humoru. Został wsparty ilustracjami Roberta Sienickiego, które pasują do charakteru książki i są wykonane ładną kreską. Sytuacje są zabawne, a ciekawostki interesujące. Wydanie jest bardzo ładne i estetyczne. Jest to rodzaj albumu. Twarda, porządna okładka, duże strony, ładna grafika oraz czytelna czcionka. Układ jest właściwie przez całą książkę taki sam - po lewej stronie ciekawostka na temat filmu a po prawej duża ilustracja z zabawną scenką z bohaterem filmowym jako dzieckiem. Przeszkadzało mi to, że strony z ciekawostką prawie całe były puste. Powinno być tam coś jeszcze - mała ilustracja, jakieś dodatkowe informacje o filmie... To tylko moje sugestie, ale uważam, że w książce nie powinno być tylu białych stron. Brakowało mi treści. Krótka wypowiedź bohatera z obrazka i ciekawostka to za mało na książkę. Według mnie powinny być podane tytuły filmów. Wiadomo, są to znane produkcje, ale miałam problemy z rozszyfrowaniem kilku z nich. Miejsca po lewej stronie jest bardzo dużo, więc tytuł filmu by nie zaszkodził. Dobry pomysł na prezent, zwłaszcza dla fana Maćka. Niestety nie jest to jego najlepsze osiągnięcie, mam nadzieję, że druga część "Zeznań Niekrytego Krytyka" mi to wynagrodzi. Nie żałuję zakupu "Ale kino!" na Warszawskich Targach Książki , ponieważ mam książkę z autografem i jestem z powodu tego faktu bardzo szczęśliwa. Co prawda została podpisana hurtowo razem z resztą nakładu, ale mojej radości to nie zaszkodzi. ^^ Więcej na blogu: http://my-books-1220.blogspot.com/
MyBooks Nasze-recenzje - awatar MyBooks Nasze-recenzje
ocenił na712 lat temu
Nie przejdziemy do historii. Zeznania Niekrytego Krytyka. Część 2 Maciej Frączyk
Nie przejdziemy do historii. Zeznania Niekrytego Krytyka. Część 2
Maciej Frączyk
Drogi Maćku, chcę z całego serca podziękować Tobie za tę książkę. Pamiętam ile przyjemności sprawiło mi czytanie pierwszej części "Zeznań Niekrytego Krytyka". Tym razem było tak samo...a nawet lepiej. Postanowiłam czytać po rozdziale dziennie by każdego dnia, po zamknięciu książki skupić się na tym jednym temacie o którym pisałeś. Chcę Ci powiedzieć, że zgadzam się ze zdecydowaną większością Twoich poglądów. Przede wszystkim jestem naprawdę szczęśliwa z Twojego podejścia do homoseksualistów. Chociaż moja orientacja nie ma z nimi nic wspólnego to uważam tak samo jak Ty, że należy im się więcej niż mają. Jeżeli chodzi o Twoje podejście do kościoła - jestem osobą wierzącą ale tak samo jak Ty uważam, że msze to jedna wielka stypa. Nawiązanie do pieśni, trafione w stu procentach. O wiele bardziej wolę iść do kościoła gdy nad uchem nie śpiewa mi całe grono staruszków tego samego tysięczny raz w ciągu godziny. Jestem naprawdę zachwycona Tobą jako człowiekiem. Twoja książka mnie rozbawiła, przypomniała o paru kwestiach, utwierdziła w przekonaniu, że są jeszcze ludzie myślący. Dziękuję Ci za to. Ostatnim razem gdy kończyłam swoją opinię napisałam "Wielki szacunek dla Frączyka, polać mu." Teraz jednak wydaje mi się, że to nie wystarczy. W sumie to nie mam słów na to by opisać swoje odczucia. Grrr... Zostaniemy więc chyba przy alkoholu.
muzyczkaxd - awatar muzyczkaxd
ocenił na911 lat temu
Nie jestem seryjnym mordercą Dan Wells
Nie jestem seryjnym mordercą
Dan Wells
Choć zaznaczam pozycję tagiem "Mystery," warto zwrócić uwagę, że ma ona spekulatywne elementy. Technicznie jest to zdaje się horror, ale szczerze czytało się całkiem jak mystery, jeśli chodzi o strukturę i ogólnie odczucia. Co jak dla mnie dobrze - za horrorami generalnie nie przepadam. Książka ma fascynujący koncept i zdecydowanie mocno na nim gra. Naprawdę ciekawie siedziało się w głowie Johna Cleavera. Do tego dochodzi wartka fabuła, sprawnie zarysowane postacie poboczne i trzymające w napięciu zwroty akcji - a wszystko to podane w łatwym do czytania, przystępnym stylu. Dlaczego zatem 7 a nie więcej? Zacznijmy od tego, że 7 to moja domyślna ocena. Jak łapię książkę i mam do niej pewne oczekiwania, a ona te oczekiwania spełni, to właśnie 7 przychodzi mi do głowy. Na 8 czy 9 pozycja musi albo mi znacznie zaimponować albo być mocno w moim guście. A mam wrażenie, że jednak "I Am Not A Serial Killer" nie jest aż tak rewelacyjne, no i też nie jest w typowo moim guście. Książka była raczej dla mnie szybką odskocznią od tego, co zazwyczaj czytam. Tak więc 7+, co prawda, ale zaokrąglam do 7. Niemniej jednak, być może sięgnę kiedyś po sequele - raczej nie wszystkie, sześć (a może nawet siedem?) książek w tym typie to już dla mnie raczej za dużo. Ale kolejne dwie? Być może. Zdecydowanie polecam, jeśli koncept młodocianego psychopaty walczącego z demonami wydaje się Wam intrygujący.
Rachel3 - awatar Rachel3
ocenił na710 miesięcy temu
Poradnik pozytywnego myślenia Matthew Quick
Poradnik pozytywnego myślenia
Matthew Quick
Kiedy miałam bzika na punkcie Bradleya Coopera, dlatego też 9 lat temu obejrzałam Poradnik pozytywnego myślenia, nie wiedząc o tym, że to ekranizacja książki. Film mi się nie podobał, chyba wtedy nie do końca go zrozumiałam. Przypomniałam sobie o nim niedawno i chciałam go sobie przypomnieć i wtedy przypadkowo trafiłam na informację, że film zrobiono na podstawie książki. Stwierdziłam, że teraz powinnam akurat w tym przypadku przesłuchać, powieść, a dopiero później ponownie zajrzeć do filmu. Po zapoznaniu się z książkową wersją już dzisiaj wiem, że wtedy, 9 lat temu powinnam zacząć od książki, bo przynajmniej wiem, o co chodzi w tej całej historii. Pat Peoples po czteroletnim pobycie w zakładzie psychiatrycznym wprowadza się do rodziców, by tam w spokoju ćwiczyć sprawność fizyczną, nauczyć się jak być życzliwym i pozytywnie myśleć. To ma mu pomóc w powrocie do żony Nikki, która go zdradziła i doprowadziła do załamania nerwowego. Nie będzie to jednak łatwe, bo Pat ma zakaz zbliżania się do żony. Pewnego dnia w życiu mężczyzny pojawia się tajemnicza Tiffany, która zmaga się z depresją po stracie męża. Pat jest dość chłodno nastawiony do dziewczyny, bo zależy mu na żonie. Jego nastawienie zmienia się, kiedy Tiffany obiecuje mu na nawiązanie kontaktu z żoną w zamian za przysługę. Początek książki był taki sobie. Totalnie nie mogłam wejść w tę opowieść. Nie przeszkadzało mi, że Pat miał już twarz Bradleya a Tiffany Jennifer. Po prostu, choć to zabrzmi dziwie, nie kumałam, o co chodzi. Na szczęście dość szybko klocki wskoczyły na właściwe miejsce i eureka – zaczęłam powoli rozumieć fenomen tej powieści i tak ogromne zainteresowanie, choć akurat nie widziałam w niej potencjału na ekranizację. Też nie pamiętam, jak bardzo film trzyma się książki, i może się okazać, że po raz kolejny ekranizacja mi się nie spodoba, a tym razem będzie to wina książki. Książka jest pokręcona tak samo, jak Pat, ale w tym pokręceniu jest jakiś urok, jest czas na śmiech, na refleksję. Mogłabym się od Pata sporo nauczyć. Może i ja znajdę jakiś system, dzięki któremu nauczę się jak być życzliwym i pozytywnie myśleć. Ode mnie 8/10.
Iwona Nocoń - awatar Iwona Nocoń
ocenił na82 miesiące temu
Dolina Szkieletów Patrick Carman
Dolina Szkieletów
Patrick Carman
W Dolinie Szkieletów pogrzebana jest niebezpieczna tajemnica. Ryan chciał ją odkryć i… prawie zginął. Wylądował w łóżku ze złamaną nogą. Ma jednak przyjaciółkę – Sarah próbuje dociec prawdy i dokonuje wielu przerażających odkryć, które nagrywa i umieszcza w sieci. Zaczyna się robić coraz bardziej niebezpiecznie i wkrótce Sarah i Ryan mogą znaleźć się w pułapce.   Tak właśnie wygląda ta nietuzinkowa książka. Dlaczego? Ponieważ, że dość, że jest w formie dziennika, to jeszcze czytelnik zostaje odsyłany do Internetu, aby obejrzeć… nagrania. Tak, te same, które nagrywała Sarah. Zrobione są amatorsko i do złudzenia wydaje się, że są autentyczne. A może…   Nigdy jeszcze nie czytałam książki z takimi dodatkami i musze powiedzieć, że było to przyjemne doświadczenie. Wprawdzie książka już trochę ma i niestety polska strona nie jest już dostępna, ale nadal można bez problemu znaleźć nagrania po angielsku. A jak już je znajdziemy… to klimat robi się jeszcze lepszy.   Książka jest bardzo wciągająca i błyskawicznie się ją czyta. Forma dziennika powoduje, że wszystko wygląda jeszcze bardziej autentycznie, a od bohaterów biją prawdziwe emocje – czułam się jakbym czytała prawdziwy dziennik, a historia wydarzyła się naprawdę. Do tego nagrania powodowały ciarki na moich plecach, przez co całe doświadczenie czytelnicze było jeszcze lepsze!   Pod koniec dostaliśmy naprawdę dobry suspens i mimo, że książka jest spod znaku literatury młodzieżowej, myślę, że spodoba się wielu dorosłym – a szczególnie tym lubującym się w klimatach mrocznych, jak ja.   Muszę powiedzieć, że nie mogę doczekać się następnych części. Książkę czytałam z zapartym tchem, a kiedy już skończyłam i obejrzałam wszystkie nagrania ciągnęło mnie tylko do tego, aby czytać więcej – dlatego druga część już u mnie i zaraz się za nią zabieram! A wy, jeśli nie znacie jeszcze historii Doliny Szkieletów, koniecznie to zmieńcie! Oczywiście o ile odważycie się poznać prawdę…
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na71 rok temu
Pan Potwór Dan Wells
Pan Potwór
Dan Wells
Znając styl opowieści autora z pierwszej części trylogii o fascynująco socjopatycznym nastolatku Johnie Cleavierze - "Nie jestem seryjnym mordercą", byłam przygotowana na wszystko. Zwłaszcza na ciosy mentalno-emocjonalne z zaskoczenia, włączając w to elementy fantastyczne. I tutaj musiałabym uchylić rąbka tajemnicy tych niespodzianek, ale nie mogę odebrać ich przyjemności potencjalnym czytelnikom. Niech też poczują się, niech też się boją i niech też poobgryzają sobie paznokcie! Powiem tylko, że moje prorocze wizje zaskoczeń spełniły się w 100%. Jednak zanim się o tym przekonałam, moja czujność i stan pogotowia na każdą ewentualność kierunku rozwoju fabuły, zostały podstępnie uśpione przez dwa wątki. Pierwszym była samotna walka Johna (jego psychoterapeuta został przecież zamordowany) z Panem Potworem. Wewnętrznym demonem socjopatycznej osobowości, którego uwolniło zabójstwo tym razem demona z krwi i kości rodem z horroru i starożytnej starożytności, ukrytego w ciele przemiłego sąsiada. To przymusowe morderstwo, o którym wiedziała tylko jego matka, uwolniło w nim mroczną stronę jego natury. Pan Potwór, jak ją nazywał chłopak, nie chciał wrócić do klatki umysłu, dopominając się o jeszcze więcej krwi, bólu i śmierci, a John robił wszystko, by powstrzymać swoje dyssocjalne skłonności do patologicznych zachowań. Było tak zabawnie i niewinnie (ech, ten czarny humor nastolatków!),że zaczęłam wierzyć w prawdopodobieństwo chłopięcej wyobraźni na temat przeszłych zdarzeń. Drugim wątkiem odciągającym moją uwagę od powagi sytuacji była… No właśnie. W przypadku normalnie rozwijającego się chłopaka mogłabym powiedzieć – miłość. Jednak John nie potrafił kochać albo potrafił, ale inaczej. W jego snach i marzeniach Brook, jego „sympatia”, była przykuta do ściany, krzycząc – "Proszę, nie rób mi krzywdy!", a on bawiąc się nożem, łączył się z nią mentalnie na linii strachu i poczucia władzy przeżywając rozkosz „miłości”. I tutaj włączała się dobra strona Johna, ograniczająca kontakty z dziewczyną do śledzenia, podglądania, niedotykania, ograniczenia patrzenia na nią wprost i ukradkiem z limitem wypowiedzianych do niej słów oraz snów i marzeń na jawie. A ona to uwielbiała, próbując zdobyć nieprzystępnego, zdystansowanego, tajemniczego, małomównego, opornego na dziewczęce wdzięki, lekceważącego płeć piękniejszą, na luzie i lekko odklejonego chłopaka o uroczych oczach. I nie ma tutaj w tej sytuacji nic do śmiechu. Wystarczy przypomnieć sobie identyczny schemat z cyklu Zmierzch Stephenie Meyer. Tyle że tam nazywano to wampiryzmem, a tutaj socjopatią. O jednoznaczności tych poważnych zjawisk bili już na alarm autorzy "Zmierzchu i filozofii" - Housel Rebecca, Wiśniewski Jeremy i Irvin William. No ale, przyznam się, że jakoś tak zapomniało mi się o tych podobieństwach i przestrogach, że to nie jest normalna miłość, skoro ona była taka przyjemnie niebezpieczna i słodko zakazana. Powiem więcej, mentalnie poganiałam oboje w ich ostrożnych poczynaniach, żeby chociaż jedna randka nie zakończyła się znalezieniem kolejnej martwej kobiety, które dla Johna były o wiele bardziej atrakcyjne niż kolor stanika u Brook. No właśnie! A miałam być czujna! Miałam się pilnować! Miałam być mądrzejsza przed szkodą! A tu ni z tego, ni z owego, po kilku miesiącach ciszy i spokoju w miasteczku, nowe, kolejne, seryjne trupy! To one były czynnikiem przywracającym mi trzeźwość osądu i powrót do rzeczywistości. Bardzo mrocznych realiów, w których John po raz drugi musiał stanąć do walki ze złem. Dużo bardziej niebezpiecznym niż w części pierwszej, ale nadal perwersyjnie i boleśnie przyjemnie dającym się badać i poznawać. I nie mam na myśli tutaj nieboszczyków w zakładzie pogrzebowym, podczas których mycia i balsamowania wyciszał się John, a wyczesywanie ciemieniuchy z trupich włosów wynosiło go na szczyt nirwany, ale to, co nastąpiło później. Wydarzenia, które w pełni rozwinęły podwójną osobowość chłopca. Zarówno tą złą, jak i dobrą. Takie zrównoważone moralnie i etycznie rozwinięcie i zakończenie drugiej części trylogii, a jednocześnie bardzo kruche, nie pozwoliło mi jeszcze na znalezienie jednoznacznej odpowiedzi na postawione sobie wcześniej pytanie – Czy polecić te książki mojej zaprzyjaźnionej młodzieży, czy nie? Autor wprawdzie nie przekracza granicy, ale mocno ją narusza, jadąc po bandzie, jednocześnie silnie akcentując przesłanie wewnętrznej i zewnętrznej walki dobra ze złem. Ostateczną decyzję podejmę po przeczytaniu ostatniej części "Nie chce cię zabić", której już tytuł dużo mi sugeruje. I włącza niebezpieczną wyobraźnię też! naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na84 lata temu
Na południe od nieba. Zeznania Niekrytego Krytyka. Część 3 Maciej Frączyk
Na południe od nieba. Zeznania Niekrytego Krytyka. Część 3
Maciej Frączyk
Mamy tutaj zbiór myśli, felietonów i scenek sarkastyczno-ironicznych. O ludziach, współczesnym świecie, kulturze masowej, polityce, klerze. Autor ośmiesza i kpi sobie z obserwowanych zachowań bliźnich, uprzedzeń i stereotypów stosując chętnie groteskę, hiperbolizację i odwrócenie ról. Dostaje się sprawiedliwie wszystkim: mass mediom, kierowcom, lekarzom, kibolom, politykom, księżom, katolikom, islamistom, terrorystom, miłośnikom galerii handlowych, hipokrytom, kłamcom, manipulantom, mizoginom, erotomanom obojga płci, plotkarzom, bezczynnym gapiom gromadzącym się na miejscu wypadku, bezmyślnym lub przemocowym rodzicom i nieznośnym dzieciom. Poczynionym przez satyryka krytycznym obserwacjom, nie można na ogół odmówić racji. Ale często drażni w tych wypowiedziach toporny humor oraz nadmiar wyjątkowo wulgarnych przekleństw i wyzwisk. Ma się często wrażenie, że wulgaryzmy tuszują brak pomysłu na ciętą satyrę. I w ten sposób satyra zamienia się w obrażanie i wyzywanie, co trudno zaakceptować. Mamy tu też sporo, obrzydliwie przesadnych, opisów wydalania zawartości różnych narządów wewnętrznych otworami ciała oraz wyraźną fascynację masturbacją, którą autor nazywa autoerotyzmem lub autoerotyzmem kreatywnym, co akurat jest zabawne. ;) Widać wyraźne naśladowanie stylu amerykańskiego standupera Georga Carolina, który w swoich monologach nagminnie wszystkich i wszystko "obrzucał mięsem". Można także zauważyć inspirowanie się dokonaniami Mela Brooksa i twórczością Monty Pythona. Kilka tekstów jest naprawdę bardzo dobrych np. rozmowa z Szatanem o "dokonaniach" ludzkości na przestrzeni wieków w scence zatytułowanej "Nieboska komedia" jest niebywale trafną i zabawną, ale także gorzką satyrą na współczesność. Niezły jest również felieton "Pier[w]si" będący oskarżeniem męskiego ekspansjonizmu terytorialnego i skłonności do wszczynania wojen. Interesujące są też rozważania zatytułowane "Klauzula sumienia dla wszystkich". Bo jak by wyglądał nasz świat, gdyby każdy przestrzegał jakiejś swojej klauzuli sumienia? Mam na ten temat takie przemyślenia: idziesz do sklepu, ale ekspedientka odmawia ci sprzedaży kiełbasy, bo prywatnie jest weganką i jej sumienie nie dopuszcza zjadania zwierząt. Albo twoje dziecko nie zdaje matury z języka polskiego, bo jego polonista jest pacyfistą i odmówił omawiania wszelkich utworów o tematyce wojennej. Przykłady można mnożyć bez końca. Dlaczego akurat jedna grupa zawodowa ma prawo do korzystania z klauzuli sumienia? To niezasłużone wyróżnienie jest łamaniem praw pozostałych ludzi. Uważam, że w całym tomiku Macieja Frączyka mniej jest tekstów bardzo dobrych, zdecydowanie dominują tu teksty-średniaki.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na62 lata temu
Wiecznie żywy Isaac Marion
Wiecznie żywy
Isaac Marion
Powiem szczerze, że nie spodziewałem się, że ta książka naprawdę będzie mi się podobać. Miałem tę pozycję na liście do przeczytania dosyć długo, ale odkładałem, myśląc, że się zanudzę. Z przyjemnością zawiadamiam, że się myliłem. O książce usłyszałem dzięki filmowi, który… był przeciętny. Pomysł ciekawy, ale tylko on zapadł mi w pamięć. Po prostu młodzieżowy romans z udziałem zombie. Ale zaciekawiło mnie podejście do zombie, które skupiało się na tym, że zombie to nadal ludzie, tylko… no… martwi. I że może coś z człowieczeństwa w nich zostaje. W sumie dużo więcej z filmu nie zapamiętałem, więc podczas czytania, nie byłem nawet w stanie ocenić jaką film był ekranizacją. Możliwe, że teraz sięgnę po film ponownie, by móc ocenić go jako ekranizację. Głównym bohaterem i narratorem książki jest R. Tak, to imię, a raczej to co z niego zostało. R jest jednym z niewielu zombie, którzy pamiętają choć pierwszą literę swojego imienia. Nie pamięta on kiedy, ani jak umarł. Właściwie to nie pamięta nic z poprzedniego życia. Wiedzę o tym, kim były za życia, zombie próbują uzyskać ze swojego wyglądu, ubioru czy stanu ciała. Prowadzą na ten temat… eee… dyskusje, choć w ich przypadku nie są zbyt skomplikowane. Zombie potrafią nadal mówić, ale zazwyczaj pojedyncze słowa na raz, które uzupełniają warknięciami, jękami czy gestami. Zatracili także umiejętność czytania. Okazuje się natomiast, że sporo też myślą. Ich przypadłość przypomina trochę człowieka po udarze, którego mózg jeszcze działa, ale reszta ciała za nim nie nadąża. R wygląda na nastolatka lub młodego dorosłego, choć nie wiadomo jak długo już tak wygląda. Jest ubrany w eleganckie ciuchy: eleganckie spodnie, koszulę i krawat. Ma przyjaciela o imieniu M, który z kolei jest postawnym mężczyzną. Mieszkają razem z wieloma setkami, a może i tysiącami, innych nieumarłych na lotnisku. R ma własny samolot, którego używa jako domu. Kolekcjonuje w nim relikty przeszłości. Słucha też muzyki z winyli. Jego ulubionym wykonawcą jest Frank Sinatra. Nikt nie wie, dlaczego zmarli wracają jako nieumarli. Była to magia? Promieniowanie? Nieznany wirus? Może w kolejnych tomach (bo tak, jest ich więcej, mnie też to zaskoczyło) będzie to wyjaśnione. Prawda jest taka, że w tym tomie odpowiedź na to pytanie nie jest istotna. Wiemy na pewno, że większość ludzkości wyginęła i przemieniła się w armię nieumarłych, więc mamy do czynienia ze światem postapokaliptycznym. Zombie nie mają potrzeb fizjologicznych, bo ich organizmy już nie działają tak jak kiedyś. Tylko uszkodzenie mózgu lub czas je zabijają. Odczuwają one jednak głód na ludzkie mięso, a w szczególności mózgi, ale nie jest to głód konwencjonalny. Ich układ trawienny nie działa jak za życia. Można powiedzieć, że w pewien sposób karmią się one życiem ofiar. A pożerając mózgi, mają wizje z życia umarłego. Niektórzy nieumarli są wręcz od tego uzależnieni, bo, na co jest wiele przykładów, nieumarli tęsknią do życia, które zapomnieli. R żyje sobie w swojej rozkładającej się społeczności w spokoju, ale i nudzie. Ciekawym jest też to, że próbując imitując żyjących, zombie mają swój kościół i szkołę dla nieumarłych dzieci. Zawierają też śluby i adoptują dzieci. Za kapłanów robią szkielety, które R przedstawia jako najstarszych nieumarłych. Nawet jego, trochę go oni przerażają. Wszystko zmienia się, gdy wraz z M i grupką bezimiennych truposzy atakują grupę nastolatków i R poznaje Julie. Nikt się nie spodziewał, że niecodzienny romans, może tak namieszać w tym już dosyć popapranym świecie. Dość o fabule, choć mógłbym jeszcze długo pisać o świecie i wydarzeniach. Warto na pewno wspomnieć, że relacja R i Julie, gdzie ich imiona nie są przypadkowe, jest luźno inspirowana pewną dobrze znaną historią kochanków z Werony. Myślę, że imię M też lekko do tej historii nawiązuje. Choć mam poczucie, że to takie trochę puszczenie oczka do czytelnika, u którego ma to odniesienie wywołać uśmiech. Przyznajcie, że Romeo i Julia w świecie zombie to całkiem zabawny pomysł, szczególnie, gdy się pomyśli jak ta para oryginalnie skończyła. Książka ta to typowa młodzieżówka. Lekko się ją czyta. Napisana jest niespecjalnie skomplikowanym językiem. Historia bywa makabryczna, ale raczej nie przeraża. Częściej bawi, absurdalnością niektórych scen czy sytuacji. Ale jest w niej też sporo przemyśleń, dotyczących pamięci, wartości życia, miłości czy otwartości umysłu na zmianę czy inny punkt widzenia. Bawiłem się przy niej nad wyraz dobrze i chętnie sięgnąłbym po kolejne tomy z serii. Niestety z tego co sprawdzałem, tylko tomy I i II zostały przetłumaczone na język polski, mimo że od wydania ostatniej pozycji z tej serii minęło już 6 lat. Obawiam się, że nie ma co liczyć na to, że tłumaczenia tomów 0.5 i 3. się jeszcze pojawią. Mimo wszystko, czuję, że “Wiecznie Żywy” jest dziełem pełnym i warto po nie sięgnąć. Uważam je za powiew świeżości w temacie zombie, mimo że zostało wydane już 14 lat temu. Serial “iZombie” wydaje się korzystać z pomysłów autora.
Adrian Kubik - awatar Adrian Kubik
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Zeznania Niekrytego Krytyka

Więcej

Jeśli ktoś nie podziela twoich poglądów, a ty wciąż pozostajesz przy swoim, to znaczy, że rozpoczął się u ciebie jeden z najważniejszych procesów, jakie mogą spotkać człowieka. Samodzielne myślenie.

Jeśli ktoś nie podziela twoich poglądów, a ty wciąż pozostajesz przy swoim, to znaczy, że rozpoczął się u ciebie jeden z najważniejszych pro...

Rozwiń
Maciej Frączyk Zeznania Niekrytego Krytyka Zobacz więcej

Przypadkiem to cię może ciężarówka potrącić.

Przypadkiem to cię może ciężarówka potrącić.

Maciej Frączyk Zeznania Niekrytego Krytyka Zobacz więcej

Akceptacja to największy komplement, jaki można otrzymać.

Akceptacja to największy komplement, jaki można otrzymać.

Maciej Frączyk Zeznania Niekrytego Krytyka Zobacz więcej
Więcej