Córka Węża Midgardu

Okładka książki Córka Węża Midgardu autorstwa Wolfgang Hohlbein
Okładka książki Córka Węża Midgardu autorstwa Wolfgang Hohlbein
Wolfgang Hohlbein Wydawnictwo: Telbit Cykl: Saga Asgard (tom 2) fantasy, science fiction
512 str. 8 godz. 32 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Saga Asgard (tom 2)
Tytuł oryginału:
Die Tochter der Midgardschlange
Data wydania:
2012-05-16
Data 1. wyd. pol.:
2012-05-16
Liczba stron:
512
Czas czytania
8 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362252916
Tłumacz:
Jerzy Jercha
Druga powieść cyklu „Saga Asgard" autorstwa niekwestionowanego króla fantasy.

Trzymająca w napięciu i pełna brawurowych zwrotów akcji historia,rozgrywająca się w średniowiecznej Nadrenii.

Płonące zamki, dzicy wikingowie i wielki sekret…

Zamek Elsbusch płonie. Atakując położoną nad Renem twierdzę,
wikingowie łamią awarty niegdyś z władcami tego kraju pakt pokojowy.Dwunastoletnia Katharina, sierota wychowywana przez nienawistnego klechę, przypadkiem staje się świadkiem przerażającej rzezi. Cudem unika śmierci. Ratuje ją wikiński chłopak Ansgar i ucieka razem z nią.
Wkrótce oboje zdają sobie sprawę, że muszą rozwikłać pradawną tajemnicę Węża Midgardu, aby zapobiec niewyobrażalnej katastrofie.

Czy Katharinie uda się uwolnić z sieci politycznych intryg i
zdemaskować knowania perfidnego arystokraty? Czy dowie się kim byli jej rodzice? Czy odkryje tajemnicę swojego wężowatego znamienia?
Średnia ocen
6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Córka Węża Midgardu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Córka Węża Midgardu



927 438

Oceny książki Córka Węża Midgardu

Średnia ocen
6,5 / 10
115 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Córka Węża Midgardu

avatar
151
136

Na półkach:

Przeczytane na fali sympatii do Wikingów. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że to drugi tom - książka napisana tak, że spokojnie funkcjonuje jako odrębna część. Historia wciągająca, choć główna bohaterka miejscami strasznie irytuje.

Przeczytane na fali sympatii do Wikingów. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że to drugi tom - książka napisana tak, że spokojnie funkcjonuje jako odrębna część. Historia wciągająca, choć główna bohaterka miejscami strasznie irytuje.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
11
7

Na półkach: ,

Książka ciekawa, fantastyka mam wrażenie bardziej pisana pod młodzież pokroju gimnazjum/liceum. Gdy człowiek się wkręci, strony same uciekają. Interesujące dzieło literatury. Mi osobiście czytało się dobrze, myślałam, że wątek głównej bohaterki potoczy się troszeczkę inaczej ale finał był również satysfakcjonujący :) Serdecznie polecam :)

Książka ciekawa, fantastyka mam wrażenie bardziej pisana pod młodzież pokroju gimnazjum/liceum. Gdy człowiek się wkręci, strony same uciekają. Interesujące dzieło literatury. Mi osobiście czytało się dobrze, myślałam, że wątek głównej bohaterki potoczy się troszeczkę inaczej ale finał był również satysfakcjonujący :) Serdecznie polecam :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
55
14

Na półkach: ,

Kupiłem licząc na kontynuację Thora, który był całkiem nie najgorszy. Książka w niczym nie jest powiązana z pierwszym "tomem" Historia w niej opowiedziana jest średnia i niewiele ma wspólnego z kategorią fantasy. Naprawdę nic specjalnego, można odpuścić.

Kupiłem licząc na kontynuację Thora, który był całkiem nie najgorszy. Książka w niczym nie jest powiązana z pierwszym "tomem" Historia w niej opowiedziana jest średnia i niewiele ma wspólnego z kategorią fantasy. Naprawdę nic specjalnego, można odpuścić.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

373 użytkowników ma tytuł Córka Węża Midgardu na półkach głównych
  • 209
  • 157
  • 7
109 użytkowników ma tytuł Córka Węża Midgardu na półkach dodatkowych
  • 84
  • 8
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Córka Węża Midgardu

Inne książki autora

Okładka książki La Chronique des Immortels Intégrale #3: Le coup de grâce Wolfgang Hohlbein, Benjamin von Eckartsberg
Ocena 10,0
La Chronique des Immortels Intégrale #3: Le coup de grâce Wolfgang Hohlbein, Benjamin von Eckartsberg
Okładka książki La Chronique des Immortels Intégrale #2: Le vampyre Wolfgang Hohlbein, Benjamin von Eckartsberg
Ocena 7,5
La Chronique des Immortels Intégrale #2: Le vampyre Wolfgang Hohlbein, Benjamin von Eckartsberg
Okładka książki Drachenfeuer Heike Hohlbein, Wolfgang Hohlbein
Ocena 8,0
Drachenfeuer Heike Hohlbein, Wolfgang Hohlbein
Wolfgang Hohlbein
Wolfgang Hohlbein
jest najpopularniejszym autorem książek fantasy w Niemczech. Z zawodu pracownik administracji przemysłowej. Jego prawdziwą pasją od zawsze było pisanie. Od kiedy wydawnictwa wydały jego pierwsze książki, został zawodowym pisarzem. W 1982 r. otrzymał nagrodę w konkursie literackim wydawnictwa "Ueberreuter" za bajkę fantastyczną "Märchenmond", co przyniosło mu popularność i uznanie wśród literatów i czytelników. Wydał 259 książek (stan na 18 listopada 2004) należących do gatunku fantasy, science fiction, horror, historycznych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Córka Węża Midgardu przeczytali również

Strażnik Podłego Miasta Daniel Polansky
Strażnik Podłego Miasta
Daniel Polansky
W Podłym Mieście faktycznie wszystko było podłe – brzydkie dzielnice, wypaczona moralność, zdeformowani fizycznie oraz psychicznie mieszkańcy i ich życie w nim. Wynaturzony świat dystopii po Wielkiej Wojnie i epidemii zarazy, które zdziesiątkowały ludzką populację, odbudowywał się bardzo powoli. Patronat nad bezpieczeństwem miasta i kraju Trzynastu Ziem roztaczał Żuraw. Najzręczniejszy mag, filantrop i opiekun mieszkający w Orlim Gnieździe. W wieży symbolizującej, "że pozostała jakaś część świata nieskalana przez smród i szczyny. Jedyne miejsce, którego ludność nie starała się doprowadzić do ruiny". Poza nim spokoju i względnego porządku prawnego w mieście pilnowali, trochę już mnie kochani przez mieszkańców, strażnicy i agenci Korony. Przedstawiciele Królowej i Patriarchy zwani złośliwie zmarzlakami, chłodnymi, bałwanami lub szarymi diabłami. Ci pierwsi byli od pospolitej roboty. Tych drugich wzywano do poważniejszych spraw niż utopiony w kałuży pijak lub zadźgany w zaułku ćpun. W mieście, gdzie o wpływy walczyły gangi, "młodociane rzezimieszki wypatrywały ostrym jak sztylety wzrokiem nieroztropnych kupców i arystokratów, sterane prostytutki z porannej zmiany bez entuzjazmu kusiły przechodniów", w licznych knajpach można było kupić każdy narkotyk, pod murami stali alfonsi i skrytobójcy czekający na zlecenie, a niepokalane dziecko można było kupić od handlarza niewolników za pięćset ohr, agentów Korony wzywano tylko do wyjątkowych spraw. Tym razem był to trup małej dziewczynki. Pierwszego i, niestety, nie ostatniego zamordowanego dziecka w tym podłym mieście, które nie wpisywało się w schemat zwykłego morderstwa. Odkryto bowiem na nich ślady, a raczej specyficzny zapach i skutki działania magii. Czarnej magii. Zakazanej przez władze i przed którą bronił ludność Żuraw. Pierwszym, który to odkrył, był Opiekun. Główny bohater powieści. Były agent Korony, a obecnie handlarz narkotyków, ćpun i gruba ryba wśród przestępców, ale nadal z instynktem i umiejętnościami najlepszego agenta, jakim kiedyś był. Jego były przełożony nie zapomniał o tym, każąc wybierać mu między oskarżeniem go o dokonanie zabójstwa a podjęciem się wykrycia faktycznego sprawcy. Stawką w grze okazało się jego życie. Autor, wpisując intrygę kryminalną i dochodzenie detektywistyczne w świat fantastyki, w którym główny bohater nie boi się zabić, kiedy uważa to za konieczne, działa na podstawie metody nielegalne i niezgodne z zasadami, mając za sobą jednocześnie prawne poparcie Korony, stworzył brutalny, odpychający, bezwzględny świat przestępców, który jednocześnie poprzez swoją brzydotę uczynił intrygującym i pociągającym w swojej nieprzewidywalności. Jedyną pewną wartością było zło i jeśli wydawało mi się, że jest inaczej, to tylko mi się tak wydawało do pierwszej zdrady przyjaciela, do kolejnego zawodu w toczącej się sprawie, do uczucia miłości zamieniającego się w nienawiść, a przyjaźń we wrogość. Optymizm gaszony przez rozwój wypadków zupełnie jak w realnym życiu, nieustanna walka dobra ze złem, w której wygrywało najczęściej to ostatnie, czynił z tej powieści, pomimo występującej w niej magii, bardzo realną i bolesną rzeczywistość. Miasto pozostało prawdziwie podłe do końca. Ropiejący wrzód w całej swojej rozciągłości – jak zauważył Opiekun. Nawet zakończenie nie pozostawiło mi cienia nadziei na optymizm, że w następnych częściach trylogii, będzie lepiej i piękniej. I bardzo dobrze! I bardzo mnie to cieszy! Bo właśnie tak turpistycznie odmalowany świat przyciągał moją uwagę, jak magnes. Kusił, by do niego zaglądać wraz z naćpanym Opiekunem, który był lepszym zabójcą niż detektywem. Krążyć po śmierdzących rynsztokiem uliczkach, zaglądać do domów płatnej rozkoszy, siadać przy barze z ludźmi o twarzach masochistów i od czasu do czasu wejść na cuchnące zgnilizną moralną salony arystokratów, "znudzonych błękitnokrwistych, którzy chcieli zamienić część odziedziczonego bogactwa na wywołaną za pomocą alchemii szczęśliwość". Podłe miasto, podła rzeczywistość z jeszcze bardziej podłymi jego mieszkańcami, w którym przeżyłam cudownie podłe chwile. Przyjemnie gorzka odtrutka na słitaśne powieści. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na74 lata temu
Wrzawa śmiertelnych Eric S. Nylund
Wrzawa śmiertelnych
Eric S. Nylund
http://zamknietawpozytywce.blogspot.com/2016/07/6-wrzawa-smiertelnych-eric-nylund.html Wyobraź sobie, że twoje życie cały czas wygląda tak samo: całe dnie spędzasz w domu z babcią i prababcią pisząc codziennie wypracowania jako pracę domową, nie chodzisz do szkoły, nie masz znajomych i przyjaciół, zasady i zakazy nie pozwalają ci normalnie funkcjonować, jedyne co możesz robić to uczyć się czytać książki, które i tak są ocenzurowane, chodzisz do nudnej pracy, w której cię wykorzystują i pomiatają tobą, cały czas musisz wykonywać polecenia bez nawet mrugnięcia okiem. I tak przez piętnaście długich lat. Tak wygląda życie bliźniaków - Fiony i Eliota Postów. Z pozoru to normalna para nastolatków, wiecznie się ze sobą sprzeczających, ale zawsze walczących po jednej stronie barykady. Z czym? Z ponad setką reguł, kłamstwem i niewiedzą o własnej przeszłości. Ich rodzice zginęli podobno w wypadku. I tylko tyle o nich wiedzą. Babcia nie chce im zdradzić nawet małego szczególiku dotyczącego ich przeszłości. Nie mówi im prawie nic. Ale wszystko zmienia się w dniu ich urodzin... Wady i zalety: Wady: - możliwe, że trochę oklepany temat (anioły vs demony) - duża liczba bohaterów drugoplanowych - niektórzy mogą się nie połapać - grubość książki - może kogoś odstraszyć - pierwsze 50 nie jest szczególnie ciekawe + małe braki logiki - miękki grzbiet książki - niebezpieczeństwo połamania się grzbietu Zalety: - przemiana osobowości bohaterów, nie tylko tych głównych - dobrze zbudowane charaktery bohaterów, które stopniowo poznajemy - dobrze opisane lokacje, w których dzieje się akcja - dodatkowe przypisy wyjaśniające niektóre zagadnienia i dopowiadające tak, że czytelnik może dowiedzieć się więcej; teksty źródłowe - nawiązania do mitologii - nawiązania do różnych dziedzin nauki np.: fizyka, biologia czy chemia - świetne opisy np: muzyki czy odczuć - przyjemna w dotyku okładka - lekko żółte kartki - nie "walą" tak po oczach przy czytaniu przy lampce Wrzawę czytało mi się naprawdę przyjemnie. Przyjemny język i czcionka, ciekawa historia, ogólny "cud, miód i orzeszki". Wczoraj "połknęłam" około 320 stron, zarywając nawet kawałek nocki. Ale dlaczego czytałam to tak długo? Otóż dlatego, że z czytaniem tego trzeba się rozpędzić. Najpierw idzie dość powoli, ale jak się już zacznie to nie skończy się wcześniej niż 50 stron dalej. Więc jest okropnym pochłaniaczem czasu. Ogólnie książka mi się podobała, nawet bardzo. Przyjemnie się ją czytało, wciągała. Ale zawsze jest jakieś ale. Czegoś mi tam brakowało, końcówka była niezbyt satysfakcjonująca i trochę przewidywalna. Akurat dla mnie. Wiem, że jest to pierwszy tom pięciotomowej serii, ale może funkcjonować jako oddzielna książka. Wydana jest druga część, ale nie wiem czy przetłumaczono ją na polski. Podsumowując. Polecam szczególnie osobom, które lubią mitologię i dużo fachowej terminologii oraz osobom czytającym młodzieżówki. Książka warta uwagi, zainteresowania i przeczytania.
Araxara - awatar Araxara
oceniła na89 lat temu
Tae ekkejr! Eleonora Ratkiewicz
Tae ekkejr!
Eleonora Ratkiewicz
"Marna sprawa, to ratowanie elfów. Uratujesz, a potem raptem się okazuje, że masz wieczny cień, nieodłączne towarzystwo - jednym słowem: osobistego elfa." "Tae ekkejr!" to historia idealna na 5-cio godzinnego one shota! Są ludzie, elfy, krasnoludy - i to całkiem stereotypowe, nie w złym znaczeniu. No i właśnie człowiek - książę Lermett wyrusza z poselstwem do Doliny Elfów, jednak plany krzyżuje mu górska lawina, a w niej... o dziwo, jeszcze żywy elf. Lermett ocala Enneariego, a ten czuje, że ma wobec niego dług. Wkrótce okazuje się, że cele podróży tej dwójki są ze sobą ściśle powiązane, a my obserwujemy ich przygodę z rozwijająca się w tle przyjaźnią. Autorka sprawnie oddaje emocje i charaktery postaci, a początek znajomości księcia i elfa pełen jest bardzo nietrafnych (przy czym bardzo zabawnych :D) prób zrozumienia zwyczajów rasy tego drugiego - rozdziały dzielone są na bohaterów i ciekawie się przeplatają, dzięki czemu poznajemy ich myśli. Niekiedy akcja jest wartka, by zaraz zwolnić i dać im czas na lepsze poznanie siebie. Raz dialogi i wydarzenia są zabawne, a parę stron dalej opisane jest pogorzelisko, skatowane elfy czy głębokie rozterki postaci. Rzeczy ważne potrafią nagle przerodzić się w przydługie dygresje, które wydają się zbędne, jednak po chwili okazuje się, że były one kluczowe, by załapać inny wątek. Zazwyczaj. Raczej nie ma w tym nudy, ale da się odczuć zmiany tempa. Historia nie jest epicka, pompatyczna, tak naprawdę jest to jedna przygoda i nie na wielką skalę, choć zignorowana mogłaby dać tragiczne skutki. Książkę czytało się raz szybciej, raz wolniej, ale był w tym fun, nawet będąc poza docelową grupą (bo to definitywnie fantastyka dla młodzieży). Jestem w trakcie czytania drugiego tomu, a w nim gra się toczy już na znacznie większą skalę, ale ilość nowych postaci przytłacza! Jednak o tym innym razem :P Recenzja pochodzi z instagrama @ofeti_fetio - tam możesz przeczytać ją w całości i zobaczyć zdjęcia oraz cytaty z powieści! :)
ofeti_fetio - awatar ofeti_fetio
ocenił na88 miesięcy temu
Thor Wolfgang Hohlbein
Thor
Wolfgang Hohlbein
Ostatnie lata to prawdziwy renesans dla wszystkich mitologii z całego świata. Te z północy Europy swoją sławę zawdzięczają głównie filmom Marvela – wszak każdy obecnie kojarzy Lokiego i Thora, Odyna i Freyę czy młot Mjollnir. Wielka w tym zasługa kinowego uniwersum, które powołało do życia co prawda komiksowych bohaterów, ale trzeba pamiętać, że ich rodowód sięga nordyckich sag. Wolfgang Hohlbein również czerpie z tych źródeł w swojej powieści fantasy Thor, pierwszym tomie Sagi Asgard. Budzi się do życia. Nie wie, gdzie jest ani kim jest. Ba, nie zna własnego imienia. A dookoła niego tylko zamieć śnieżna i lodowa pustynia. Żeby nie zamarznąć, mężczyzna wyrusza w drogę w poszukiwaniu schronienia i jedzenia. W trakcie marszruty napotyka kobietę z dwójką dzieci i rannym mężem, którzy cudem tylko uniknęli zamarznięcia przy tej pogodzie. Urd, bo tak nazywa się nieznajoma, pozwala mężczyźnie przyłączyć się do nich, dzieli z nim resztkami jedzenia, a po śmierci swojego męża wraz z przybyszem wyrusza w drogę. Poszukują schronienia przed zimą, która depcze im niebezpiecznie blisko po piętach, aż trafiają do ukrytej przed postronnymi doliny, zwanej Midgaardem. Tam ich losy komplikują się jeszcze bardziej, szczególnie że mężczyzna, zwany Thorem przez swoją siłę i zdolność posługiwania się młotem, stopniowo przypomina sobie swoją przeszłość i próbuje odkryć kim, tak właściwie, jest. Mój problem z tą książką jest jeden, ale dość zasadniczy. Nie tego się spodziewałam, sięgając po pierwszy tytuł serii zwanej Sagą Asgard i po tytuł związany z imieniem jednego z największych wojowników nordyckich sag. Oczekiwałam wielkich bitew, uczt w Asgardzie, innych bóstw na stronach tej prawie dziewięćset stronicowej cegły. Spodziewałam się krwistej, solidnej fantastyki, taką nadzieją napawało mnie też nazwisko autora, opisywanego jako król fantasy zza naszej zachodniej granicy. Zamiast tego wszystkiego otrzymałam... Nie do końca sama nawet wiem, co. Opowieść drogi? Powieść obyczajową z elementami fantastyki? Bo czystą fantastyką tego nie da się nazwać. Cała historia dzieje się w quasi średniowiecznym świecie, na dalekiej Północy. Zbliża się zima i noc polarna, więc bohaterowie muszą znaleźć schronienie. Bogów jest tu tyle, co na lekarstwo. Główna postać miewa przebłyski z poprzedniego życia, kiedy podobno był bóstwem, którym już nie jest. Jednak jak na osobę o nadnaturalnym pochodzeniu, jest zbyt podatny na zranienie. Kilkukrotnie traci przytomność na dłuższy czas, praktycznie co walka zostaje ranny i prawie zawsze nieomal śmiertelnie. Odkrywa powoli swoje moce i poprzednie życie, ale nieustannie stawia opór wspomnieniom, jakby bał się, co może w nich znaleźć. Irytowało mnie ciągłe powtarzanie, że Thor miał jakieś niejasne wrażenie, miał coś w rodzaju przebłysku i zaraz o tym zapominał. Powtarzało się to notorycznie i po piątym albo szóstym razie zaczęło mi już działać na nerwy. Z głównych bohaterów mamy jeszcze Urd, tajemniczą kobietę, która okazuje się być członkinią sekty Posłańców Światła, kapłanów-wojowników, chcących sprowadzić na ziemię bogów. Są jeszcze jej dzieci: Elenia oraz Lif, którzy odgrywają również niemałą rolę w całej historii, chociaż czasami bywają naprawdę denerwujący swoim zachowaniem, jak to dzieci. Styl autora jest dość surowy, ale mimo to książkę czyta się naprawdę dobrze. Pomimo tego, brnęłam przez nią bardzo długo. Bywało, że przez wiele stron nie działo się kompletnie nic, potem fabuła przyspieszała na krótką chwilę i znowu całość spowalniała. Dopiero ostatnie sto stron to było coś, co porwało mnie jako czytelniczkę – wielka bitwa i akcja, która pędziła bez ustanku na łeb na szyję. Końcówka ratowała trochę całość, ale było tego za mało – przez większość stron brnęłam, jak bohaterowie przez ten śnieg po kolana. Szczerze powiem, że nie wiem, komu mogłabym polecić Thora. Fanom fantastyki raczej nie przypadnie on do gustu z racji znikomej ilości tego gatunku literackiego w fabule. Może czytelnicy powieści obyczajowych byliby bardziej do niej przekonani? Sporo mi w tej powieści brakowało, chociaż uczciwie trzeba przyznać, że to nie jest zła pozycja. Najlepiej, jeśli sami weźmiecie ją do ręki i przeczytacie, a tym samym przekonacie się, czy jest to tytuł dla was. https://wiewiorkawokularach.blogspot.com/2022/05/thor-wolfgang-hohlbein.html
Aleksandra Kujawa - awatar Aleksandra Kujawa
oceniła na73 lata temu
Magia krwi Anthony Huso
Magia krwi
Anthony Huso
Od początku byłam sceptycznie nastawiona do tej książki. Sądziłam, że polegnę po kilku stronach i oddam "Magię krwi" komuś, kto jest przyzwyczajony do tego typu fantastyki. Jednak okazało się, że książka Anthony'ego Huso była dla mnie wielką niespodzianką. Autor wprowadził kilka elementów, które sprawiają, że ta książka nie jest taka schematyczna. W tym wypadku chodzi mi o sposoby pozyskiwania jedzenia, metody wysyłania wiadomości oraz nowe wynalazki, które niekoniecznie sprawiają, że ludzkość rusza do przodu. Warto też wspomnieć o tytułowej magii krwi, która została przedstawiona w naprawdę krwawy sposób. W tej książce pojawiły się tak charakterystyczne i brutalne motywy, że moja ocena wzrosła. Gdyby nie one, "Magia krwi" otrzymałaby noty 5-6/10. Plusem tej pozycji jest też wątek romantyczny, który nie wysuwa się na pierwszy plan. Mam słabość do motywów miłosnych konstruowanych przez mężczyzn, bo one nie są przerysowane. Powinnam też coś napisać o wadach "Magii krwi". Główną jest to, że występuje za wiele postaci. Skończyło się na tym, że nawet nie starałam zapamiętać pewnych imion i skupiłam się na kilku najważniejszych. Co więcej miałam wrażenie, że cała ta książka to lekki przerost formy nad treścią. Za mało konkretów jak na 650 stron. Reasumując, ocena tej książki wahała się pomiędzy 6 a 7. Postanowiłam jednak dać tę wyższą notę, ze względu na błyskotliwe pomysły autora.
Chodząca-Parodia - awatar Chodząca-Parodia
oceniła na79 lat temu
Obsydianowe serce. Część 1 Ju Honisch
Obsydianowe serce. Część 1
Ju Honisch
Według okładki: Fascynujące postacie i akcja, która osiąga wbijający w fotel punkt kulminacyjny. Obsydianowe serce łączy to co najlepsze w romansie historycznym i fantastyce. Tanya Huff Najlepszy hotel w Monachium. Damy i gentlemani, nienaganne maniery i styl. A pod blichtrem wyższych sfer – starcie sił, których istnienia nie uznaje oświecone społeczeństwo. Spiskowcy-patrioci kradną zwój, którego moc pozwala zmienić rzeczywistość. Jednak potężny artefakt znika... Na poszukiwania ruszają oficerowie bawarskiego króla oraz mistrzowie wiedzy tajemnej. I nie tylko oni – także tajemnicze Sí – istoty, o których wspominają tylko gusła oraz równie zagadkowe, kościelne Bractwo Światła. Czy z mocą artefaktu odmienią świat na obraz własnej, okrutnej wyobraźni? Bezwzględna, bezpardonowa walka zrodzi wielkie tragedie... i płomienną miłość. Zbliża się zmierzch wieku rozumu. Rodzi się nowa epoka – romantyzm. *** Akcja książki dzieje się w Monachium, stolicy Królestwa Bawarii, gdzie bale, spotkania towarzyskie i tajemne pojedynki to codzienność. Opowieść rozpoczyna się spotkaniem niemal wagi państwowej, gdzie dyskutuje się o tajemnym artefakcie, który został ukradziony, a który ma ogromne znaczenie dla losów świata. Zadanie odnalezienia rękopisu, bo to o niego chodzi, trafia w ręce trzech dżentelmenów (... i kobiety),którzy za cenę własnego życia postanawiają go odnaleźć. *** Opowieść dość ciekawa, ale nie aż tak jak się na początku spodziewałam. Całość kręci się wokół kilku wątków, które wydają nam się nie związane ze sobą. PO PIERWSZE: wątek panny Corrisande Jarrencourt, jej przyzwoitki i służącej, DRUGI: wątek dżentelmenów: podporucznika Udolfa von Görenczy, podporucznika Asko von Orvena i pułkownika Delacroix TRZECI: śpiewaczki operowej Cerise Denglot i jej tajemniczego wielbiciela. Niby powinno się to wydawać ciekawe i w ogóle, ale czasami jest to zbyt długie. Wątki przeplatają się ze sobą, niestety czasami nie wiadomo o co chodzi Książka oczywiście nie jest beznadziejna, ale na te 450 stron, akcji może było 100. Reszta to niepotrzebne wydłużanie, powieść bez tego byłaby ciekawsza, troszkę krótsza, ale prawdopodobnie lepsza. Jedną z "fajniejszych" rzeczy było pokazanie tamtejszej mentalności. Mężczyzn uczono, aby nigdy nie obrazili damy albo żeby ona nie czuła się niekomfortowo. Pokazanie, że dżentelmeni odgrywają ważną rolę w społeczeństwie. Kobiety ukazane są jako damy, które mają się rumienić i uśmiechać, nie pokazywać po sobie, że coś im się nie podoba, lub że nie chcą z kimś rozmawiać.
Camillie - awatar Camillie
ocenił na69 lat temu
Pieśni Ziemi Elspeth Cooper
Pieśni Ziemi
Elspeth Cooper
Cienka książka pełna wyobraźni, lęku, dreszczy, pasji, miłości i wartkiej akcji. Pod tą tandetną okładką (dawno nie widziałam nic tak obrzydliwego) ukrywa się mała perełka. "Nie ocenia się książki po okładce" ta pozycja to doskonały przykład. Gair musi umrzeć. Po prostu musi, bo jest magiem i za to, że taki się urodził został skazany na śmierć. Los jednak okazuje się dla niego łaskawy, zostaje napiętnowany i wyrzucony ze swojego domu, którym jest zakon. Poznaje on Alderana, który mu pomaga. Po wielu przygodach docierają do Kapitularza, gdzie znajduje się szkoła dla magicznie uzdolnionych. Gair nawiązuje tu przyjaźnie i znajduje miłość. Jednak jego szczęście nie potrwa długo, całemu światu grozi zagłada... Gair jest bardzo interesującą postacią. Zachodzi w nim niezwykła przemiana. Rzadko zdarza się aż tak wyraźna zmiana w bohaterze, ale może to być "wina" długości całej powieści. Każdy z bohaterów jest dobrze skrojoną postacią, bardzo indywidualną. Akcja toczy się w bardzo interesującym świecie, choć widać, że był inspirowany kilkoma innymi historiami. Jest to jednak wybaczone, bo książka jest bardzo poprawna i zgrabna. Nie wymyślna, prosta akcja, która wciąga. Autorka nie złapała stu srok za ogon, napisała prostą, ładną historię, którą bardzo miło się czyta.. Świetna historia na leniwy wieczór. Obowiązkowa pozycja dla fanów gatunku.
Die_tote_Maus - awatar Die_tote_Maus
ocenił na68 lat temu
Władca wilków Juraj Červenák
Władca wilków
Juraj Červenák
Z tej racji, że książką Juraja Cervenaka uporałem się dosyć szybko w ramach misji z literaturą słowacką w marcowym (03.2020 r. ) edycji wyzwani czytelniczego Book Trotter, uznałem, że warto czytelników zapoznać również z drugą częścią cyklu Czarnoksiężnik. No ale spokojnie, na to przyjdzie pora już niebawem, zajmijmy się najpierw pierwszą częścią tego cyklu zatytułowaną „Władca wilków”. Ta część pierwsza ma charakter części wprowadzającej wyjaśniającej w jaki to sposób główny bohater Rogan, został czarnoksiężnikiem, wspomnianym władcą wilków, na służbie Czarnoboga. Jeśli ja dobrze zrozumiałem za Białoboga uchodził Bóg chrześcijański, a Czarnobogiem jest któryś z pogańskich bóstw słowiańskich, niekoniecznie złych pod kątem tej opowieści. Autor sam sugeruje czytelnikowi, że zainspirowała go twórczość Andrzeja Sapkowskiego i wątki typowo słowiańskiej w przygodach Geralta. I rzeczywiście pewien klimat da się dobrze odczuć. Mamy te lasy, karczmy, różne zagrożenia, dzikie zwierzęta, nawet dzikie rośliny, które mogą nawet zabić. Krótko mówiąc klimat jest. Ciekawostką jest, że swój koncept autor oparł o realia typowo historyczne, ok. VIII / IX w. Walka plemion słowińskich z Awarami, zwanymi w książce dzikimi psami. To są groźni przeciwnicy posługujący się czarną magią. Skojarzenie pod kątem analogii literackiej jest wydaje mi się oczywiste. A mianowicie „Stara Baśń” Kraszewskiego. Nawet nie trzeba się wczuwać w szczegółowe analizy, żeby dopatrzeć się podobieństw. Wprowadzenie w fabułę jest nawet troszkę przydługie, czytelnik głowi się, co z tego wszystkiego będzie wynikało. No ale jednak akcja się rozkręca coraz lepiej i ciekawiej, a zakończenie naprawdę robi wrażenie. Awarowie, mimo, że zostali mocno osłabieni, i właściwie pozostały niedobitki raptem kilkadziesiąt osób, mimo to wciąż są wymagającymi przeciwnikami, i żeby mieć z nimi jakiekolwiek szanse dosłownie wszystkie ręce na pokład. Każda pomoc okazuje się przydatna. Sam Rogan przeszedł przemianę, ze zwykłego śmiertelnika, żołnierza, najemnika, który z magia niewiele miał do czynienia, znał kilku czarodziejów i czarodziejki i to chyba wszystko, a zakończeniem tej tajemniczej transformacji było, że sam został potężnym magiem. W kwestii rozwoju fabuły, było to w sam raz, bo wrogowie wojownicy i magowie aż palili się do walki. Z całego mnóstwa postaci ciekawy jest wilk Gorywałd, czarodziejka Mirena, kobieta, przywódca osady Boryniów, Krasa. Świetny jest motyw konwersacji Rogana z mgłowcem, potworem, wampirowpodobnym, mający umiejętność przemiany w mgłę. Przypomina to do złudzenia, jak Geralt rozmawia np. z trollami, których o ile nie jest do tego zmuszony nie zabija, bo te są rozumnymi potworami, choć znane są z tego, że inteligencją nie grzeszą. Wygląda to ciekawie, ewidentnie autor stworzył ten wątek pod kątem fascynatów wiedźmińskiego uniwersum. Książka jest ciekawa, polecam, mam też uzasadnioną nadzieję, że druga część książki będzie jeszcze lepsza. Zdecydowanie polecam.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na86 lat temu
Rezydent wieży. Księga I Andrzej Tuchorski
Rezydent wieży. Księga I
Andrzej Tuchorski
Książka Andrzeja Tuchorskiego „Rezydent wieży” podziałała na moją wyobraźnię przede wszystkim okładką, której autorem jest fantastyczny malarz Volkan Baga. Widnieje na niej zakapturzony mężczyzna na mrocznym tle starych murów i burzowego, groźnego nieba. Postać tajemniczo spogląda na potencjalnego czytelnika, jak gdyby oceniając, czy jest on powołany do tego by zdradzić mu swoje sekrety. Kiedy tylko dostałam możliwość przeczytania tej książki, czym prędzej zajrzałam do środka chcąc bliżej poznać tego Rezydenta z okładki. „Rezydent wieży” księga I - to zbiór pięciu opowiadań, który wygrał plebiscyt na powieść fantasy zorganizowany w miesięczniku „Nowa Fantastyka”. Opowiadania łączy ze sobą sylwetka czarodzieja Klavresa, zamieszkującego wieżę Irrum. Posiadanie własnej wieży jest marzeniem każdego adepta magii, więc wydawałoby się, że Klavres jest magiem spełnionym. Z racji swojego zawodu czarodziej często styka się z przeróżnego rodzaju podróżnikami, żołnierzami, rycerzami i typami spod ciemnej gwiazdy, którzy zaglądają do jego wieży w poszukiwaniu odpowiedzi na trapiące ich problemy natury magicznej. Jako, że Rezydent z wieży Irrum jest prawdziwym mistrzem w swoim fachu ściągają do niego przybysze z różnych stron i z różnymi potrzebami. Jedni poszukują magicznej broni, której niemały arsenał zgromadził mag w swoim sklepiku, inni chcą odkryć tajemnicę zaklętej mapy. Kolejni potrzebują rady, informacji lub magicznej mikstury. Inteligentny mag dla wszystkich znajdzie czas i chętnie udzieli pomocy w zamian za odpowiednią ilość monet. Tylko nieliczni mogą poznać jego głęboko skrywane myśli krążące wokół podróży, poszukiwania skarbów i przygód, które pozwoliłyby mu zapomnieć o użeraniu się między innymi z bezczelnymi młodzikami uważającymi się za wybrańców. Bywa czasem tak, że jak się czegoś mocno chce, to owo pragnienie może się ziścić. Szczególnie często zdarza się to w powieściach fantasy, więc czytelnik może być pewny, że przygody nie ominą też maga Klavresa. Świat, w którym została osadzona fabuła jest zadziwiająco podobny do znanego nam z lekcji historii świata starożytnych Rzymian. I tak dla porównania - Imperium Averyńskie kojarzy się z Imperium Rzymskim, a bóg Saturnus z Saturnem, a całe grono bóstw nosi oryginalne rzymskie imiona. Klavres szuka rozrywki w amfiteatrze, spaceruje po forum, a pokryty runami gladius jest mu bliższy niż nieporęczny kostur. Dlatego też nie powinny czytelnika zdziwić liczne łacińskie słówka, którymi autor urozmaicił swoją powieść. Większość powieści fantasy, które czytałam osadzona jest w uniwersum średniowiecza, więc świat wykreowany przez Andrzeja Tuchorowskiego jest całkiem udaną i przyjemną w odbiorze odmianą. I jak na tradycyjną fantasy przystało nie zabraknie czytelnikowi także smoka, elfów, orków, krasnoludów i innych ras żyjących tu wespół z ludźmi . Klavres pieczołowicie dbał o wizerunek typowego maga w celu uniknięcia niepotrzebnych nieporozumień, dlatego nosił płaszcz tylko w kolorze czarnym. To jedyna nieścisłość, jaką dostrzegłam między ilustracją okładkową a wyobrażeniem autora. Książka napisana jest lekko, a treść urozmaicają ciekawe dialogi. Postacie są różnorodne i z wyraźnie zarysowanymi charakterami. Dzięki pierwszoosobowej narracji czytelnik integruje się z głównym bohaterem i razem z nim przeżywa jego rozterki i wybory, przed którymi stawia go autor. Jedynym mankamentem, który zakłócał mi odbiór była mnogość porównań, które w pewnym momencie zaczęły mnie nużyć. Szkoda też, że niektóre, bardzo interesujące wątki zostały potraktowane przez autora dość pobieżnie. Mam na myśli młodość czarodzieja i jego przyjaciół, w czasie której doszło do wydarzeń mających zdecydowany wpływ na ich dalsze losy. Pomimo to, książkę przeczytałam szybko i z przyjemnością. Podsumowując uważam, że „Rezydent wieży” jest całkiem udanym debiutem Andrzeja Tuchorskiego, obok którego nie może przejść obojętnie żaden miłośnik fantastyki i fantasy, szczególnie tej tradycyjnej.
Faledor - awatar Faledor
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Córka Węża Midgardu

Więcej

...gdzie żądzi serce,głos rozsądku traci rację bytu".

...gdzie żądzi serce,głos rozsądku traci rację bytu".

Wolfgang Hohlbein Córka Węża Midgardu Zobacz więcej
Więcej