rozwińzwiń

Utopia

Okładka książki Utopia autora Tomasz More, 8390013509
Okładka książki Utopia
Tomasz More Wydawnictwo: Daimonion Seria: Wszechnica Myśli Etycznej klasyka
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Seria:
Wszechnica Myśli Etycznej
Tytuł oryginału:
Libellus aureus nec minus salutaris quam festivus de optimo Republicae statu de que nova insula Utopia
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
8390013509
Tłumacz:
Kazimierz Abgarowicz
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Utopia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Utopia



książek na półce przeczytane 441 napisanych opinii 210

Oceny książki Utopia

Średnia ocen
6,7 / 10
82 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Utopia

avatar
926
831

Na półkach: ,

Piękna biografia i niestety nic poza tym. Dowcip Morusa jest ledwie historyczną ciekawostką. Więcej dało mi ciekawe wprowadzenie (choć nadmiernie entuzjastyczne) niż właściwy utwór, który poziomem zbliżony jest do „Wszystko co mężczyźni wiedzą o kobietach” Alana Francisa* – „Utopia” zawiera dużo więcej znaków, ale sensu niewiele więcej.

Znajduje się tu kilka świeżych jak na tamte czasy postulatów, ale większa część treści w katolickim duchu domaga się większej ascezy, rygoryzmu, ale też i zadowalania się prostymi uciechami jak ciepły posiłek i słoneczny dzień – taki radosny monastyr rodzin.

Lekkie poirytowanie czułem w momentach porównywania tej satyrki do „Politei” Platona, bo banda ćwierćinteligentów łyka ten jawny żarcik i na poważnie porównuje oba dzieła (błędnie traktując jako polityczne manifesty). Tomasz Morus co prawda celowo kryje wszystko za kilkoma warstwami, że ostatecznie nie można jednoznacznie stwierdzić, czy wszystko jest igraszką, czy jednak pół żartem pół serio, ale sumienny czytelnik Platona doskonale wie, że dla „Utopii” „Państwo” jest tylko luźną inspiracją. Nawiązania do epikurejczyków mijają się z prawdą, jak twierdzenie, że Platon rzekomo postulował wspólnotę dóbr dla całego społeczeństwa (co słusznie prostuje dr Witold Ostrowski we wprowadzeniu).

Zdarzają się delikatnie komiczne momenty, jak ten, że Utopianie gardzą złotem i robią z niego nocniki czy łańcuchy dla niewolników, toteż wystrojonych delegatów z realnego świata wzięli za niewolników skromnie ubranych sług, które znowuż omyłkowo wzięli za oficjeli.

Podobnie jak „Pochwała głupoty” ziomala Erazma, „Utopia” to ledwie historyczna ciekawostka, która niczego nie wnosi w życie statystycznego czytelnika, a wszyscy to czytają, bo wszyscy to czytają.

* SPOILER: ta książka składa się ze 120 czystych stron.

------------

„A zatem nie widzę, w jaki sposób mógłbyś w czymkolwiek przysłużyć się państwu, dostawszy się do towarzystwa takich kolegów, którzy prędzej mogliby zepsuć nawet najlepszego męża, niż sami poprawić się; obcowanie z tymi przewrotnymi ludźmi wypaczy twój charakter, jeśli zaś uda ci się zachować uczciwość i nieskazitelność, będziesz musiał pokrywać cudzą niegodziwość i głupotę. Nie ma więc żadnej nadziei, abyś idąc twą okrężną drogą mogł cokolwiek poprawić.
Z tego powodu Platon wyjaśnia, dlaczego ludzie mądrzy słusznie postępują wstrzymując się od polityki; posługuje się przy tej sposobności pięknym porównaniem: Gdy ludzie rozumni widzą, że lud wyległy na ulice stoi ciągle pod ulewnym deszczem, lecz nie mogą go namówić, aby usunął się spod deszczu i schronił się do domów, wówczas świadomi, że wyjście na ulicę narazi ich tylko również na zmoknięcie, pozostają w mieszkaniu; wystarczy im bowiem, że sami przynajmniej są zabezpieczeniu przed ulewą, skoro nie mogą zapobiec cudzej głupocie”.

Piękna biografia i niestety nic poza tym. Dowcip Morusa jest ledwie historyczną ciekawostką. Więcej dało mi ciekawe wprowadzenie (choć nadmiernie entuzjastyczne) niż właściwy utwór, który poziomem zbliżony jest do „Wszystko co mężczyźni wiedzą o kobietach” Alana Francisa* – „Utopia” zawiera dużo więcej znaków, ale sensu niewiele więcej.

Znajduje się tu kilka świeżych jak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
306
137

Na półkach:

Przed właściwą treścią w książce jest obszerna analiza treści, czyli meta-spoiler. Wydawca nie jest zbyt bystry, więc zalecam czytać w odwrotnej kolejności.
Co do samej Utopii to bardzo dobrze napisana. Same szlachetne idee, którą niestety w praktyce byłby totalitarne. Sama krytyka współczesnemu Tomaszowi systemu jak najbardziej trafna. Niestety proponowane rozwiązanie to systemowa i ustrojowa aberracja, uczyniona pod dyktando światopoglądu autora.
Nie mniej, światły to jegomość.

Przed właściwą treścią w książce jest obszerna analiza treści, czyli meta-spoiler. Wydawca nie jest zbyt bystry, więc zalecam czytać w odwrotnej kolejności.
Co do samej Utopii to bardzo dobrze napisana. Same szlachetne idee, którą niestety w praktyce byłby totalitarne. Sama krytyka współczesnemu Tomaszowi systemu jak najbardziej trafna. Niestety proponowane rozwiązanie to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
595
529

Na półkach: , ,

Z pewnością jest to dzieło wybitne, tylko niestety w Polsce jest rozpatrywane przez pryzmat komunizmu. Co ciekawe, jego krytycy powielają tym samym narrację... klasycznych marksistowskich myślicieli, którzy wzięli Tomasza More'a na swoje sztandary. Zapewne lewica po części zrobiła to z powodu chęci przekonania do siebie chrześcijan, gdy wiara miała jeszcze znaczenie dla większości Europejczyków (np. orędownikiem "Utopii" był zmarły przed II wojną światową marksista Karol Kautsky). Tym samym krytycy Morusa nie uwzględniają ani kontekstu historycznego samego powstania jego dzieła, ani jego późniejszych interpretacji.

Sama książka jest rzeczywiście wybitna, podobnie jak dobre jest jej tłumaczenie oraz wprowadzenie do niej. Zwłaszcza dzięki wstępowi można zrozumieć, o co dokładnie chodziło Morusowi i dlaczego nie należy interpretować jego dzieła jako poparcia dla wszystkich "utopijnych" wizji. Święty Kościoła katolickiego wręcz wprost zgłasza poważne wątpliwości wobec niektórych (zwłaszcza najbardziej radykalnych) rozwiązań wprowadzonych na wyspie Utopia. Gdyby zresztą Morus opowiadał się za zniesieniem własności prywatnej i radykalną przebudową dotychczasowego ustroju, to raczej po wydaniu tego dzieła nie zostałby kanclerzem Anglii.

Zresztą według mnie właśnie największa siłą tej publikacji jest jej niejednoznaczność, prowadząca do powstania wielu jej interpretacji. Stała się ona ponadczasowa, stąd też pobudza wciąż do refleksji i zasłużenie ma swoje kluczowe miejsce w kanonie historii myśli politycznej. W dużej mierze jest ona również nadal aktualna, bo do dzisiaj debatujemy na temat tego, jak powinien wyglądać postęp społeczny, system gospodarczy i podział wypracowanych dóbr. Możemy więc przyjąć z Utopii zarówno dobre rozwiązania, jak i odrzucić postulaty, które kilkaset lat po jej napisaniu rzeczywiście są niemożliwe do wprowadzenia.

Z pewnością jest to dzieło wybitne, tylko niestety w Polsce jest rozpatrywane przez pryzmat komunizmu. Co ciekawe, jego krytycy powielają tym samym narrację... klasycznych marksistowskich myślicieli, którzy wzięli Tomasza More'a na swoje sztandary. Zapewne lewica po części zrobiła to z powodu chęci przekonania do siebie chrześcijan, gdy wiara miała jeszcze znaczenie dla...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1343 użytkowników ma tytuł Utopia na półkach głównych
  • 820
  • 507
  • 16
130 użytkowników ma tytuł Utopia na półkach dodatkowych
  • 80
  • 12
  • 11
  • 9
  • 9
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Utopia

Inne książki autora

Tomasz More
Tomasz More
Angielski myśliciel, pisarz i polityk, członek Izby Lordów i kanclerz królewski, tercjarz franciszkański (OFS),męczennik chrześcijański czczony przez anglikanów, święty Kościoła katolickiego. Thomas More urodził się w zamożnej rodzinie mieszczańskiej. Choć interesowały go nauki humanistyczne, które studiował w Oksfordzie, ojciec (londyński sędzia) skłonił go, by je przerwał i podjął studia prawnicze. Przez cztery lata mieszkał u londyńskich kartuzów. Porzuciwszy życie zakonne, został świeckim tercjarzem franciszkańskim i wkrótce założył rodzinę. Jego żona, Jane Colt, urodziła czwórkę dzieci, niestety wcześnie zmarła. Jego drugą żoną była Alicja Middleten. Po ukończeniu studiów, mając 23 lata, został najpierw biegłym i uznanym adwokatem, a następnie (w wieku 26 lat) posłem do parlamentu w czasach panowania Henryka VII. Narażając się jako poseł królowi Henrykowi VII w 1504, wycofał się z życia politycznego i udał do Europy. Dał się tam poznać jako humanista i pisarz. Przebywał na uniwersytetach w Lowanium (Leuven) i Paryżu. Od 1517, już po śmierci Henryka VII (zm. 1509),Thomas powrócił do działalności publicznej – był dyplomatą i doradcą królewskim Henryka VIII. Otrzymał tytuł szlachecki i został członkiem Izby Lordów. W 1520 był jej skarbnikiem, a w 1523 przewodniczącym. W latach 1529–1532 był kanclerzem Anglii. Thomas był przyjacielem Erazma z Rotterdamu, który zadedykował mu swoją Pochwałę głupoty. Później stosunki między nimi się ochłodziły, ponieważ More miał ortodoksyjne poglądy religijne, podczas gdy Erazm w niektórych kwestiach doktrynalnych skłaniał się ku stanowiskom protestanckim. Kanclerz Thomas Wolsey, arcybiskup Yorku, nie zdołał doprowadzić do rozwodu i unieważnienia małżeństwa, o które zabiegał Henryk VIII i był zmuszony zrezygnować z urzędu w roku 1529. Henryk mianował More’a następcą Wolseya, gdyż najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy z jego poglądów. Jako człowiek religijny oraz dobrze obeznany z prawem kościelnym, More uważał, że unieważnienie małżeństwa leży w gestii jurysdykcji papieskiej. Ponieważ papież Klemens VII był zdecydowanie przeciwny rozwodowi króla, Henryk mianował się głową Kościoła Anglii. Jedynie duchowni musieli złożyć przysięgę supremacji, w której deklarowali, że król stanowi głowę Kościoła. More, jako człowiek świecki, nie musiałby jej składać, lecz wolał zrzec się urzędu kanclerza 16 maja 1532 roku, niż kontynuować służbę u króla. Początkowo udało mu się uniknąć sprawy o zdradę stanu, ale w roku 1534 parlament uchwalił ustawę o sukcesji, która zawierała przysięgę, wymagającą uznania ewentualnych dzieci Henryka i Anny Boleyn za prawowitych potomków oraz odrzucenia „wszelkiej obcej zwierzchności, księcia czy monarchy”. Podobnie jak przysięga supremacji, obowiązywała ona nie wszystkich obywateli, tylko tych, których specjalnie zawezwano, to znaczy piastujących urzędy państwowe oraz podejrzanych o zdradę. W kwietniu 1535 roku More został poproszony o złożenie tej przysięgi, a kiedy odmówił, uwięziono go w Tower of London, gdzie nadal pisał. Konsekwentnie milczał, co zgodnie z prawem uważane było za zgodę bez krzywoprzysięstwa. Został osądzony, skazany i ścięty na Tower Hill w dniu 6 lipca. Ostatnie jego słowa to: „Umieram jako dobry sługa króla, ale przede wszystkim sługa Boga”. Jego głowa była zatknięta na Moście Londyńskim przez miesiąc, potem odzyskała ją jego córka, Margaret Roper. Jego najsłynniejsze dzieło, Utopia (około 1516),przedstawia fikcyjne królestwo na wyspie, w którym niektórzy współcześni uczeni dopatrują się wyidealizowanego przeciwieństwa Europy z czasów Morusa, podczas gdy inni uznają je za złośliwą satyrę tejże Europy. Thomas More stworzył wizję idealnego państwa i systemu społecznego, którą opisał w Utopii. Jedną z cech charakterystycznych dzieł Thomasa jest stosowanie alegorii w postaci fikcyjnego autora (tak jak w Dialogue of Comfort, który stanowi rzekomy dialog pomiędzy wujem i bratankiem) lub stylizacji. Ponadto More nie daje żadnych wyraźnych wskazówek co do swojego osobistego punktu widzenia, co sprawia, że możliwa jest praktycznie każda interpretacja jego dzieł. More był również autorem kilku obszernych traktatów, w których krytykował reformatorów religijnych, od Williama Tyndale, Christophera St. Germaina po Marcina Lutra. Pomagał także królowi Henrykowi VIII w napisaniu dzieła Obrona siedmiu sakramentów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wyznania Jean Jacques Rousseau
Wyznania
Jean Jacques Rousseau
"Wyznania" Rousseau to była dla mnie wybitna lektura od której nie mogłem się oderwać i mimo, względnie, pokaźnych gabarytów połknąłem ją w półtora dnia. Rousseau w tej autobiografii ma na celu "przedstawienie człowieka" w całej swej okazałości poprzez przedstawienie swego życiorysu bez żadnych przemilczeń - i trzeba mu przyznać, że daje wrażenie jakby wykonał swoje zadanie bez zarzutu. Poznajemy w tej pracy wszystko o Rousseau, nie tyle jego życiorys co jego lęki, namiętności, przewinienia, niejednokrotnie rzeczy wstydliwe do jakich dzisiaj nie mielibyśmy odwagi się przyznać (pozostawienie przyjaciela w opałach czy specyficzny fetysz w klimatach femdomu/BDSM). Praca pisana na dwie części wyraźnie różni się treścią - pierwsza część (bodaj do księgi VI czy VII) zawiera w sobie wyłącznie młodość Rousseau, którą przedstawia bardzo idyllicznie oraz zmysłowo; łatwo było zanurzyć się w świecie autora sprzed trzech wieków w którym tak jasno oraz pięknie odmalował domostwa w których przebywał, ludzi, dziecięce relacje jakie zawierał, rozmowy z dorosłymi czy najprostsze zabawy. Wszystko to wydaje się tak bliskie i uniwersalne dla doświadczenia każdego człowieka, że od razu kupuje tym serce czytelnika (a przynajmniej moje). Jego przygody rzeczywiście zaskakują a jego gorączkowe ich poszukiwanie niejednokrotnie zaskakuje, gdy np decyduje się na porzucenie szkoły i pozostanie obieżyświatem w wieku 16 lat lub gdy pozostawia pracę i potencjalną dobrą karierę by powędrować tydzień czy dwa z nowo poznanym kolega po kraju; takich szalonych decyzji tego filozofa jest wiele, dlatego pierwsza część wydała się wręcz bajkowa i sprzyjająca rozmarzeniu się czy też wspominaniu; w dodatku wzbogacona licznymi refleksjami, mniej lub bardziej filozoficznymi, odnoszącymi się do najbardziej istotnych oraz życiowych kwestii; ta pierwsza część spełniła wszystkie moje oczekiwania. Druga część z kolei, napisana dwa lata po tamtej, nabiera już kompletnie innego charakteru - tutaj też historia nabiera tempa. Rousseau w końcu zaczyna rozwijać swoją karierę, spotykać kluczowe w swoim życiorysie postacie jednak też widać w niej dużo więcej nieszczęścia oraz żalu; pogłębiająco się manie prześladowczą, ciągłe doszukiwanie się spisków, fałszywych przyjaźni, wielkiego bólu oraz licznych upokorzeń. Przepaść jaka dzieli pierwszą i drugą część łączy wyłącznie niezmiennie, jednostajne usposobienie autora, który w dalszym ciągu jest absolutnie poddany uczuciom i, jak sam deklaruje, chęcią spokojnego życia. Dowiadujemy się jak powstają najistotniejsze pracę filozofa i jakie motywacje za nimi stoją. Cała ta autobiografia wydaje się, że oddaje faktycznego autora jednak trzeba też wspomnieć liczne mroczne strony tego bohatera. Rousseau, niestety, ale sprawia wielokrotnie wrażenie dorosłego dziecka, które wielokrotnie czyni rzeczy okropne a równocześnie nawet w swojej autobiografii, pisanej bądź co bądź w dojrzałym już wieku, nie dostrzega ich niemoralności. Przykładowo; jego akty ekshibicjonizmu w jego własnej ocenie najwidoczniej nie były niczym złym, bo nie padł żaden komentarz ubolewający nad swoim zachowaniem (a warto zauważyć, że gdy Rousseau czegoś żałuje to wyraźnie daje do zrozumienia o tym czytelnikowi wylewając swój żal średnio na pół czy całą stronę). Popularny i już przesycony fakt z oddaniem swoich dzieci do przytułku a następnie usprawiedliwianie się tym. Jego ciągła nieodpowiedzialność i częste życie na cudzy koszty - często rezygnował z pracy dla drobnych rozrywek, nie przyjął królewskiej pensji, bo "bał się króla", mimo, że cierpiał w owym czasie niedostatki. W dodatku jego niestałość w miłości, zmienianie obiektu westchnień właściwie co 15 stron jest dosyć ciekawe i mimo że sam Rousseau podaje inne intencje to ciekawym jest, że opuszcza np swoją ukochaną de Warens akurat, gdy ta popada w nędze. Te liczne jego przywary, których nie ocenia źle zniechęcają do niego jednak znowu jego autentyczność w innych deklaracjach, czułość z jaką mówi o relacjach międzyludzkich oraz krzywda jaka go potem spotyka, liczna niesprawiedliwość oraz traumatyczne sytuacje znowu zjednują mu sobie czytelnika (a przynajmniej mnie) - przez co Rousseau w swej autobiografii osiągnął swój zamierzony cel; pokazał prawdziwego człowieka, pełnego sprzeczności, różnych ambicji i przyjmujących różne punkty widzenia. Nie dostajemy w tej autobiografii bohatera czy spowiednika a prawdziwego człowieka, którego nie możemy ocenić jako dobrego, ale też przesadą by było określeniem go złym. Wahałem się w ocenie tej autobiografii między 8 a 9 jednak przez fakt, że utrzymała moją uwagę tak intensywnie, że nie kusiło mnie pominąć nawet strony a momentami nie mogłem się oderwać by zobaczyć co dalej się z nim stanie - decyduje się dać 9, mimo braku jakiegoś morału czy niebywałych zwrotów akcji. Rousseau miał przedstawić swoje życie i zrobił to w najlepszy sposób jaki mógł.
zygfryd1969 - awatar zygfryd1969
ocenił na92 lata temu
Bojaźń i drżenie; Choroba na śmierć Søren Kierkegaard
Bojaźń i drżenie; Choroba na śmierć
Søren Kierkegaard
Zacząłem czytać w tłumaczeniu Bienestocka z 1911 roku (odradzam),ale kontynuowałem w tłumaczeniu Iwaszkiewicza z 1966 roku (polecam). Bienestock tłumaczył z przekładu niemieckiego - to wydanie ma zupełnie zmienioną strukturę, pełne jest streszczeń, interpretacji; raczej zabytek historyczny dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o recepcji Kierkegaarda w Polsce, a nie dla tych, którzy chcą poznać dzieło Kierkegaarda. Sięgnąłem po "Bojaźń i drżenie" po lekturze Mitu Syzyfa Camusa - Kierkegaard był tam krytykowany za swój "skok" wiary, który autor "Dżumy" ocenił jako "samobójstwo filozoficzne". Chciałem się dowiedzieć w zasadzie czym ten skok jest bezpośrednio u źródła i czyje pisanie bardziej mnie przekonuje. Bo sam chyba skłaniam się bardziej ku teizmowi niż ateizmowi, choć jak ze wszystkim dzisiaj - i tutaj jestem pewnie gdzieś na spektrum ;) Nie jestem specjalnie obyty w lekturach filozoficznych - ale w przypadku egzystencjalistów to nie przeszkadza, bo oni są bardzo "literaccy". Obydwaj - i Kierkegaard i Camus w odwołują się do fundamentalnych postaci z europejskiej mitologii antyczno-chrześcijańskiej; u Camusa mamy Hamleta, Don Juana i w końcu Syzyfa, który jest główną postacią jego eseju, a u Kierkegaarda jest to Abraham - ojciec wiary nie tylko chrześcijańskiej, też judaizmu i islamu. Mamy u Duńczyka też odwołania między innymi do Szekspira, Eurypidesa, Goethego, ale i wielu innych postaci literackich. Skupia się on na bohaterach tragicznych, próbując narysować różnicę między nimi a "rycerzami wiary", który mogą dokonywać podobnych czynów, ale z innych pobudek - pierwsi w ramach etyki, drudzy w ramach osobistego stosunku do absolutu, czyli ponad (lub poza) etyką. U Kierkeegarda odpowiedzią na trwogę w obliczu braku sensu jest wiara, u Camusa bunt. U Kierkegaarda Bóg jest absolutem, u Camusa Bóg jest nieobecny i człowiek musi żyć bez transcendencji, w pełniej świadomości absurdu. To są bardzo odrębne odpowiedzi na doświadczenie egzystencjalnej trwogi i poczucia absurdu istnienia. Bojaźń i drżenie to dziełko średnio trudne, ale - że tak powiem - przyjemne. Dużo odniesień, ironiczny, subkiektywny styl celujący we współczesnych sobie, aluzje do aktualnych mu pisarzy. Autor stosuje tutaj lirykę maski - wydaje tę książkę pod pseudonimem Johannes de Silentio, który próbuje pojąć czyn Abrahama. Taki zabieg pozwala się zdystansować do tematu i popłynąć w rozważaniach - co zresztą robi. I nie ma tutaj jednoznacznych odpowiedzi - jest raczej oglądanie paradoksu wiary, próby uchwycenia jej istoty, z bardzo subiektywnej perspektywy. Jak zauważa Iwaszkiewicz (w znakomitej przedmowie),Kierkegaard "bardzo często mówi o "wierze" jak gdyby w oderwaniu od tego, w co wierzy. Wiarę uważa za pewien stan, euforię (...). Ta wiara jako namiętność, nieuchronnie połączona z cierpieniem, zawrotem głowy, z szaleństwem absurdu, daleka jest od ukojenia mistyków. (...) Nie ma obcowania z absolutem (...). Bóg milczy."
melizmat - awatar melizmat
ocenił na71 miesiąc temu
Bycie i czas Martin Heidegger
Bycie i czas
Martin Heidegger
„Bycie i czas” (Sein und Zeit, 1927) to dzieło, w którym Martin Heidegger dokonuje radykalnego przewartościowania całej tradycji filozoficznej Zachodu. Jego główna teza brzmi: filozofia od czasów starożytnych pytała o byty, ale zapomniała o samym sensie bycia. Heidegger chce przywrócić to pytanie, które uważa za najbardziej fundamentalne i zarazem najbardziej zaniedbane. Aby to zrobić, nie zaczyna od abstrakcyjnej ontologii, lecz od analizy bytu, który sam pyta o bycie — Dasein, czyli „jestestwa”. Dasein nie jest „człowiekiem” w sensie biologicznym czy psychologicznym, lecz strukturą egzystencjalną: sposobem, w jaki istnienie staje się dla siebie problemem. Heidegger pokazuje, że Dasein istnieje zawsze jako bycie‑w‑świecie — nie jako obserwator naprzeciw rzeczy, lecz jako istota zanurzona w praktykach, relacjach, narzędziach, troskach i możliwościach. Świat nie jest zbiorem obiektów, lecz siecią znaczeń, w której człowiek jest od początku osadzony. Kluczowym odkryciem Heideggera jest to, że egzystencja ma strukturę czasową. Dasein nie jest „tu i teraz”, lecz jednością trzech wymiarów: przeszłości (rzucenie — fakt, że znajdujemy się w świecie, którego nie wybraliśmy),teraźniejszości (upadanie — pochłonięcie codziennością),przyszłości (projekt — otwieranie możliwości). To właśnie czasowość jest według Heideggera horyzontem wszelkiego rozumienia bycia. Nie można zrozumieć sensu istnienia, jeśli nie zrozumie się, że człowiek jest istotą projektującą siebie ku przyszłości, zakorzenioną w przeszłości i stale zagrożoną utratą siebie w codzienności. Najbardziej własną możliwością Dasein jest śmierć. W doświadczeniu bycia‑ku‑śmierci człowiek konfrontuje się z własną skończonością i niepowtarzalnością. Śmierć nie jest faktem biologicznym, lecz egzystencjalnym horyzontem, który nadaje powagę i autentyczność wszystkim innym możliwościom. Heidegger rozróżnia dwa podstawowe tryby istnienia: nieautentyczność — życie w trybie „Się”, w anonimowej przeciętności, w rozproszeniu i ucieczce od własnej skończoności, autentyczność — przejęcie własnych możliwości, odpowiedzialność za siebie, życie w świetle własnej śmierci. „Bycie i czas” nie jest więc książką o „człowieku” w sensie psychologicznym, lecz ontologią egzystencjalną: próbą zrozumienia, czym jest bycie, poprzez analizę sposobu, w jaki byt ludzki istnieje. To dzieło otworzyło drogę dla egzystencjalizmu, hermeneutyki, fenomenologii późnej, filozofii dialogu, a także dla wielu nurtów współczesnej humanistyki. Jego wpływ jest ogromny, a język i metoda — wymagające, ale niezwykle precyzyjne.
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na91 miesiąc temu

Cytaty z książki Utopia

Więcej
Tomasz More Utopia Zobacz więcej
Tomasz More Utopia Zobacz więcej
Tomasz More Utopia Zobacz więcej
Więcej