Mega Marvel #03: Silver Surfer - Misja Heroldów

Okładka książki Mega Marvel #03: Silver Surfer - Misja Heroldów autora Ronald Lim, M.C. Wyman, Ron Marz, 12308498
Okładka książki Mega Marvel #03: Silver Surfer - Misja Heroldów
Ron MarzRonald Lim Wydawnictwo: TM-Semic Cykl: Superbohaterowie Marvela (tom 39) Seria: Mega Marvel komiksy
132 str. 2 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Superbohaterowie Marvela (tom 39)
Seria:
Mega Marvel
Tytuł oryginału:
The Silver Surfer: The Herald Oedeal
Data wydania:
1994-04-01
Data 1. wyd. pol.:
1994-04-01
Liczba stron:
132
Czas czytania
2 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
12308498
Tłumacz:
Arkadiusz Wróblewski
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mega Marvel #03: Silver Surfer - Misja Heroldów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mega Marvel #03: Silver Surfer - Misja Heroldów

Średnia ocen
6,7 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mega Marvel #03: Silver Surfer - Misja Heroldów

avatar
2335
1611

Na półkach: ,

Nie kojarzę komiksów z udziałem Srebrnego Surfera publikowanych po polsku przed 1994 r. Mogę więc założyć, że omawiany „Mega Marvel” zawierający w sobie przedruki „Silver Surfer” v3 70-75 jest polskim debiutem tej postaci. Czy jest przystępny dla czytelników nieznających tej postaci?

Pożeracz planet Galactus decyduje się na zrekrutowanie nowego herolda po tym jak zawiodła go Nova. Nowym heroldem staje się brutalny Morg. Srebrny Surfer uznaje, że nowy herold Galactusa jest zbyt brutalny i postanawia zebrać innych byłych heroldów w celu powstrzymania Morga.

Fabuła polega w głównej mierze polega na zbieraniu drużyny przez Srebrnego Surfera. Pozwala to czytelnikom lepiej poznać poszczególnych bohaterów. Reprezentują różne typy charakterów, a najbardziej z nich zapadł mi w pamięć Terrax, który do tej pory był złoczyńcą i cały czas nie można mu ufać. Niestety nie udało się tutaj uniknąć pewnych klisz fabularnych jak chociażby pretekstowe walki pomiędzy przyszłymi towarzyszami broni.

Również wątek Morga nie jest zbyt pomysłowy. Ma bardzo prostą motywację, a rozwiązanie problemu jaki stanowi okazuje się zaskakująco łatwe. Udało się jednak tutaj wpleść parę emocjonujących scen, które sprawiają, że lektura nie nuży.

Za warstwę graficzną odpowiada tutaj Ron Lim. Kosmiczne sceny akcji w jego wykonaniu są bardzo spektakularne i robią wrażenie. Należy jednak pamiętać, że to kreska typowa dla lat 90. z kobietami zaokrąglonymi w odpowiednich miejscach i mężczyznami o idealnej budowie ciała.

W tym numerze „Mega Marvela” wykorzystane są sprawdzone chwyty, które pozwalają opowiedzieć wciągającą historię. Przy czym dzięki odpowiedniej struktury fabuły również nowi czytelnicy nie powinni czuć się zagubieni. Nie jest to może zbyt oryginalna historia, ale jest dobrze opowiedziana.

Nie kojarzę komiksów z udziałem Srebrnego Surfera publikowanych po polsku przed 1994 r. Mogę więc założyć, że omawiany „Mega Marvel” zawierający w sobie przedruki „Silver Surfer” v3 70-75 jest polskim debiutem tej postaci. Czy jest przystępny dla czytelników nieznających tej postaci?

Pożeracz planet Galactus decyduje się na zrekrutowanie nowego herolda po tym jak zawiodła...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1297
599

Na półkach:

Wzruszające pisarstwo, niezwykle staranne rysunki. Pasjonujący epos o konfrontacji dobra ze złem o niespotykanych dotąd, galaktycznych rozmiarach (Galactus),a przeciwstawiający mu się bohaterowie, m.in. Srebrny Surfer i Nova są na jego tle jak zapałki. Ale może właśnie dlatego ta beznadziejna, z góry skazana na porażkę walka jest tak poruszająca...

Wzruszające pisarstwo, niezwykle staranne rysunki. Pasjonujący epos o konfrontacji dobra ze złem o niespotykanych dotąd, galaktycznych rozmiarach (Galactus),a przeciwstawiający mu się bohaterowie, m.in. Srebrny Surfer i Nova są na jego tle jak zapałki. Ale może właśnie dlatego ta beznadziejna, z góry skazana na porażkę walka jest tak poruszająca...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
275
167

Na półkach:

Zachęcony pozytywnymi opiniami sięgnąłem po ten zeszyt i co mogę powiedzieć? Otóż komiks nie zachwyca. Główna opowieść tj. "Próba Heroldów" jest napisana wg dość prostego scenariusza. Otóż bohater, nie mogąc sobie poradzić z głównym antagonistą, zbiera przez cztery części tej opowieści drużynę, aby w części piątej ruszyć całą grupą na wroga. I jakby to było ciekawie jeszcze napisane to pół biedy, ale niestety tak nie jest. Jedynie historia z Terraxem jest ciekawie napisana, a reszta postaci jest dość miałka. Niezbyt wyszukane jest też zakończenie. Oto wielki Galaktus, pod wpływem jednego, mało przekonującego argumentu, zmienia zdanie i pomaga bohaterom pokonać przeciwnika, którego sam wybrał na swojego Herolda. Mimo że ten niczym mu w zasadzie nie zawinił. Historia jest więc ogólnie średniawa. Na plus można zaliczyć ilustracje Rona Lima, którego szczegółowe i piękne rysunki można podziwiać w trzech ostatnich częściach tej opowieści.
Zostaje jeszcze do omówienia pierwsza historia, a mianowicie "Geneza Silver Surfer". I tutaj muszę postawić spory plusik bo historia ta jest ciekawa i bardzo dobrze mi się jączytało, tym bardziej że nie znałem genezy powstania Srebrnego Surfera. Historię naszkicował John Buscema, którego rysunek nie należy do wybitnych, ale też nie przeszkadza w opowieści. Można nawet powiedzieć że ma swój starodawny urok i przypomina trochę prace Johna Byrna w starych X-men.
Ta jedna opowieść nie jest jednak w stanie zmienić mojej oceny całego zeszytu, gdyż jest zdecydowanie zbyt krótka w stosunku do całości. Dlatego najwyżej jak mogę ocenić ten album to 5+.

Zachęcony pozytywnymi opiniami sięgnąłem po ten zeszyt i co mogę powiedzieć? Otóż komiks nie zachwyca. Główna opowieść tj. "Próba Heroldów" jest napisana wg dość prostego scenariusza. Otóż bohater, nie mogąc sobie poradzić z głównym antagonistą, zbiera przez cztery części tej opowieści drużynę, aby w części piątej ruszyć całą grupą na wroga. I jakby to było ciekawie jeszcze...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

116 użytkowników ma tytuł Mega Marvel #03: Silver Surfer - Misja Heroldów na półkach głównych
  • 88
  • 28
72 użytkowników ma tytuł Mega Marvel #03: Silver Surfer - Misja Heroldów na półkach dodatkowych
  • 33
  • 21
  • 6
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Mega Marvel #03: Silver Surfer - Misja Heroldów

Inne książki autora

Okładka książki Green Lantern: Power of Will Jeremy Adams, Dan Jurgens, Ron Marz, Fernando Pasarin, Marco Santucci
Ocena 6,0
Green Lantern: Power of Will Jeremy Adams, Dan Jurgens, Ron Marz, Fernando Pasarin, Marco Santucci
Okładka książki Silver Surfer Epic Collection. Into the Outer Void Claudio Castellini, Scot Eaton, Tom Grindberg, Ron Marz, George Pérez
Ocena 0,0
Silver Surfer Epic Collection. Into the Outer Void Claudio Castellini, Scot Eaton, Tom Grindberg, Ron Marz, George Pérez
Okładka książki Guardians of the Galaxy Epic Collection. Homecoming Ron Lim, Ron Marz, Al Milgrom, Jim Valentino
Ocena 0,0
Guardians of the Galaxy Epic Collection. Homecoming Ron Lim, Ron Marz, Al Milgrom, Jim Valentino
Okładka książki Green Lantern: Szmaragdowy Zmierzch Darryl Banks, Fred Haynes, Ron Marz, Bill Willingham
Ocena 7,1
Green Lantern: Szmaragdowy Zmierzch Darryl Banks, Fred Haynes, Ron Marz, Bill Willingham
Okładka książki Silver Surfer Epic Collection. The Herald Ordeal Ron Lim, M.C. Wyman, Ron Marz, Bill Reinhold, Jim Starlin, Kevin West
Ocena 0,0
Silver Surfer Epic Collection. The Herald Ordeal Ron Lim, M.C. Wyman, Ron Marz, Bill Reinhold, Jim Starlin, Kevin West
Okładka książki Ostatnia noc Darryl Banks, Stuart Immonen, Karl Kesel, Ron Marz, Mike McKone
Ocena 6,2
Ostatnia noc Darryl Banks, Stuart Immonen, Karl Kesel, Ron Marz, Mike McKone
Okładka książki Godzina Zero: Kryzys w czasie Darryl Banks, Frank Fosco, Dan Jurgens, Ron Marz, Jerry Ordway
Ocena 5,9
Godzina Zero: Kryzys w czasie Darryl Banks, Frank Fosco, Dan Jurgens, Ron Marz, Jerry Ordway

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Daredevil: Geneza Daredevila / Człowiek nieznający strachu Frank Miller
Daredevil: Geneza Daredevila / Człowiek nieznający strachu
Frank Miller Stan Lee John Romita Jr. Bill Everett
Niezależnie czy to oceniając filmy czy książki, nie jest łatwą rzeczą dostać ode mnie ocenę 10. Aby dostać taką notę musi być spełniony jeden ważny warunek. Od momentu obejrzenia dzieła po raz pierwszy musi minąć co najmniej 10 lat. Dopiero gdy dzieło wychodzi zwycięsko z próby czasu i wciąż uchodzi zavświetne, możliwe jest otrzymanie noty najwyższej. Od czasów gdy czytałem Daredevila Franka Millera po raz pierwszy minęło już 27 lat, a komiks ten wielokrotnie pozostawał w mojej głowie jako ten, którego wymieniałem jako najlepszy. Nie czytałem go zbyt często, bo rzeczy najlepsze lubię sobie zostawić na koniec ( tak już mam) lub mówiąc inaczej, dawkować sobie przyjemność. Tym razem przyszła kolej aby sięgnąć po dzieło Millera po raz kolejny w ramach przeglądu zalegajacych na półkach komiksów. Po lekturze Miecza Azraela nie byłem pewien czy kolejne podejście do Daredevila będzie skutkować oceną najwyższą ale lektura komiksu spełniła moje oczekiwania mogę w końcu przyznać jakiemuś komiksowi 10-kę, z czego jestem bardzo zadowolony, bo jakby nie było jest to w dalszym ciągu mój komiks roku 1995. :) O Daredevilu Franka Millera napisano już wiele, więc nie będę się specjalnie powtarzał z peanami pochwalnymi na temat tego komiksu. Napiszę tylko dlaczego ten komiks jest dla mnie wyjątkowy. Po pierwsze to świetnie napisana fabuła w której jest wszystko co najlepsze. Frank Miller przedstawił genezę Daredevila w sposób urzekający. Mamy tutaj honor, smutek, śmierć, zemstę, miłość, rozczarowanie i walkę , a wszystko jest spójne, w odpowiednim tempie i bardzo dobrym tekstem, co trzeba także zaznaczyć. Po drugie: John Romita Jr. Nie jestem jakimś wielkim fanem Romity Jr., ale zatrudnienie tego artysty do tego właśnie komiksu to był strzał w dziesiątkę. Nie wyobrażam sobie żeby ktokolwiek inny mógł narysować tę historię lepiej. Kreska Romity pasuje do tej opowieści wprost idealnie. I nawet TM-Semicowe wydanie tego komiksu na papierze toaletowym nie jest w stanie zepsuć tego wrażenia. Nawet wręcz nadaje temu komiksowi uroku. Trzecim powodem dla którego ten komiks jest wyjątkowy jest to, że zostaje on w pamięci i potrafi wpłynąć na ludzkie zachowania. Lektura tego komiksu wpłynęła w pewien pośredni sposób na to, że postanowiłem zdawać na studia prawnicze, a romans Matta z Elektrą jest czymś co może definiować pojęcie szalonej i toksycznej miłości. Jakby nie patrzeć, komiks ten dzięki fabule i rysunkom zostaje w pamięci. Najlepsze jest jednak to, że nawet teraz, po prawie 30 latach, czytałem ten komiks z zainteresowaniem i podziwem. I wciąż, pomimo tych lat, wzbudził on we mnie emocje. I wciąż uważam, mimo tyle lat na karku, że jest to komiks świetny i że wciąż się nie zestarzał. A to oznacza tylko tyle, że mamy do czynienia z dziełem wyjątkowym. Dlatego podpisuje się pod wszystkimi pozytywnymi opiniami na temat tego zeszytu i jeśli zdarzyło się, że ktoś tego komiksu jeszcze nie czytał, to jest to "must have" . Tym bardziej że wyszła już wersja na dużo lepszym papierze, po którą można sięgnąć. Ja jednak zostanę już że swoją starą wersją, z lekko naderwaną pierwszą stroną i poszarzalymi stronami. Nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba.
mika_el - awatar mika_el
ocenił na102 lata temu
Mega Marvel #01: Spider-Man - Torment Todd McFarlane
Mega Marvel #01: Spider-Man - Torment
Todd McFarlane
"Cierpienie" to obok historii "Maski" kolejny pokaz kunsztu graficznego Todda Mcfarlane'a. Tym razem Todd jest sam sobie sterem i okrętem i tworzy całkowicie autorską historię, ukazują szczyty swoich możliwości graficznych. Rysunki skakającego na linie Spider-Mana, pięknych kobiet jak Mary Jane czy też kusząca kształtami wiedźma, jak i dzikiego i krwiożerczego potwora jakim jest tutaj Lizard, są pokazem umiejętności i gustu autora. Pięc zeszytów tej niespiesznie toczącej się opowieści pozwala ukazać cały kunszt McFarlena. Jego wizjonerstwo i niesamowite przywiązanie do szczegółów, o jakie dziś już coraz trudniej. Pod tym względem "Torment" to arcydzieło. Gorzej jest natomiast z scenariuszem. Co prawda otrzymujemy mroczną opowieść w klimatach psychodeliki, ale jednocześnie można odnieść wrażenie że autor dopiero zaczyna z pisaniem scenariuszy. Widać to szczególnie po tekstach czy chyba nie do końca przemyślanym zakończeniu, które niczego nie wyjaśnia w kwestii historii, a przynajmniej pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Fabuła jest jednak całkiem niezła i przy lekkiej modyfikacji mogłaby posłużyć nawet jako podkład pod mroczny, psychodeliczny film. "Cierpienie" to jednak przede wszystkim rysunek. Jest to pozycja która aż prosi się o to, żeby ją wydać w większym formacie. "Torment" na taki szczególny format zasługuje, bo oglądać ten komiks to czysta przyjemność. Rysunki 10/10 Fabuła 6/10
mika_el - awatar mika_el
ocenił na82 lata temu
Mega Marvel #09: Świt Synów Nocy Andy Kubert
Mega Marvel #09: Świt Synów Nocy
Andy Kubert Ron Wagner Howard Mackie Ron Garney Len Kaminski
ŚWIETNI SYNOWIE NOCY Dwa lata musieliśmy czekać na wydanie tego tomu. Dwa lata po tym, jak Mucha wypuściła na rynek album „Ghost Rider: Danny Ketch” zbierający pierwsze 20 numerów serii i szczerze powiedziawszy zwątpiłem w pewnym momencie, czy ten komiks w ogóle będzie kontynuowany. Ale nadszedł rok 2025, minęło parę miesięcy i mamy go. Akurat z okazji 30-lecia pierwszego wydania „Świtu synów nocy” po polsku (i 35-lecia startu serii o Ketchu w ogóle). Tamto wydanie sprzed lat, choć fajne i mam sentyment, było koszmarnie zmasakrowane przez wydawcę. TM-Semic wycięło wtedy mnóstwo materiału – wiele plansz, całe zeszyty, byle zmieścić się w wyznaczonej ilości stron i to się czuło – Mucha teraz nie dość, ze wydaje w całości, to jeszcze opierając się na „Spirits of Vengeance: Rise of the Midnight Sons” dorzuca masę materiału, którego nie miało oryginalne wydanie, dzięki czemu dostajemy nie tylko event (i ciąg dalszy znany też w Polsce z „Amazing Spider-Mana”),ale i zeszyty wypełniające lukę między tomem „Danny Ketch” a „Świtem synów nocy”. Kompleksowo jest i pięknie. To raz. Dwa, że to wyśmienity komiks, lepszy nawet niż pierwszy tom i absolutnie warto znać go i posiadać. A ci, którzy mają semicowy sentyment, to już w ogóle będą wniebowzięci, stawiając tę cegłę na półce. Ghost Rider szuka zemsty i nie spocznie, póki jej nie dokona. Poluje zatem na Snowblinde'a i Deathwatcha, którzy wyrządzili już wiele krzywd, ale wciąż pozostają na wolności. Problem w tym, że policja coraz bardziej się na niego zawzięła, a do polowania na Czachę wziął się pewien bezwzględny glina. Co gorsza na horyzoncie czai się coś większego, straszniejszego: powrot Lilith - matki potworów. W obliczu takiego zagrożenia Ghost Rider postanawia skorzystać z pomocy Johnny’ego Blaze’a. Problem w tym, że sami mogą nie dać rady. Tak zaczyna się wspólna szalona przygoda mrocznych bohaterów Marvela, której stawką są losy, jakżeby inaczej, świata! Na tym, oczywiście, nie koniec. Bo zaraz potem Spider-Man znów chwyta Hobgoblina, przez którego znów niemal doszło do tragedii. Szybko jednak obaj trafiają na celownik Demogoblina i towarzyszącego mu doppelgangera. A tymczasem Ghost Rider i Johnny Blaze polują na Dethspawny. W kanałach spotykają Venoma, który też poszukuje morderców, kontynuując swoją wendettę przeciw złym. Wkrótce drogi wszystkich spotykają się i… https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/07/ghost-rider-duchy-zemsty-swit-synow.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na79 miesięcy temu
Punisher: Punisher uderza dwa razy / Krąg krwi Dave Hunt
Punisher: Punisher uderza dwa razy / Krąg krwi
Dave Hunt Gerry Conway Tim Bradstreet Jo Duffy Ross Andru Mike Zeck Steven Grant Frank Giacoia John Beatty Mike Vosburg
CRY FOR BLOOD Punisher wraca do Marvela po długiej przerwie. Więc i ja wracam, do klasyki. I wiem, wiem, ten tom jakby nieco się zdezaktualizował, bo mamy przecież różne jego wydania, lepsze od tego, a to od Egmontu na dodatek dawało nam jeszcze całą masę innych historii z Punim, ale mam do niego pewien rodzaj sentymentu. Bo czekałem na tą historię po polsku, bo tu też jest coś, czego nie miały żadne inne wydania – debiut Czachy w „Amazing Spider-Manie”, który jednocześnie jest debiutem Jackala. No i bo dla mnie osobiście to jeden z lepszych, a na pewno bardziej trafionych tomów „SBM”. Bo z „SBM” już tak bywało, że dobór historii bywał niekiedy, co tu dużo mówić, strzałem w kolano. Ani najlepsze, ani reprezentacyjne dla danej postaci (choćby w tomach „FF” czy „Hulk” można było wybrać wiele lepszych, bardziej trafionych opowieści),ani nawet najsłynniejsze. A tu proszę, mamy pierwszą miniserię z Punisherem, rzecz kultową, trafioną, kompletną, docenioną („Wizard” zamieścił ją na swojej liście 100 najlepszych powieści graficznych w historii). I wiadomo, to nie ten poziom, co Pomściciel Ennisa czy nawet Aarona, ale naprawdę daje radę. Historie, jak to zazwyczaj w „SBM” bywa, są dwie. Zaczyna się od tego, jak wmanewrowany przez Jackala do pozbycia się Spider-Mana, Punisher staje do walki z Pajęczakiem. W „Kręgu krwi” zaś Frank trafia do więzienia. Złapali go, a może dał się złapać? Gdy zaczyna wymykać się z celi, jasnym staje się, że to nie on został zamknięty z innymi, a bandyci zamknięci zostali z nim. Czy mimo to ma jakąkolwiek szansę? https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/05/punisher-punisher-uderza-dwa-razy-krag.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na77 lat temu
Aliens vs. Predator Randy Stradley
Aliens vs. Predator
Randy Stradley Phill Norwood Chris Warner
WALKA SIĘ ZACZYNA Trzydzieści lat minęło dokąd na polskim rynku debiutował… Nie, Alien jeszcze wtedy nie miał okazji gościć w komiksach nad Wisła, ale ściśle z nim powiązany łowca, czyli Predator, już tak. Obcy pojawił się rok później w albumie „Aliens versus Predator”, a choć chyba wszyscy pokochali ten tom – bodajże najgrubszy, jaki TM-Semic wydało, bo liczący 148 stron, co było wyjątkiem: Semici cięto tak, by nie przekraczały 132 stron – na kolejne komiksy z Alienami czekać musieliśmy potem dobrych pięć lat. Predator miał więcej szczęścia, ale też rzadko się pojawiał. Nie zmienia to jednak faktu, że wydanie „AvP” stało się wielkim sukcesem TM-Semic i do dziś komiks ten wymieniany jest jako jeden z najlepszych z ich oferty. No i słusznie, bo to serio świetna rzecz, nastrojowa i intrygująca. I o niebo lepsza od dwóch filmów, które inspirowała. Predatorzy sprowadzają na planetę Ryushi Obcych, by urządzić sobie na nich polowanie. Pech chce, że na tej samej planecie znajdują się ludzie, którzy wyeksploatowali już swój świat i szukają kolejnych, do pozyskiwania dóbr naturalnych. Wplątani w walkę dwóch morderczych kosmicznych ras ranczerzy, będą musieli przetrwać, tylko czy to możliwe? I jak poradzi sobie z tym wszystkim młoda Machiko Noguchi, która stoi na czele osadników? http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2023/05/aliens-vs-predator-randy-stradley-phill.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na72 lata temu
Batman/Judge Dredd: Sąd nad Gotham Simon Bisley
Batman/Judge Dredd: Sąd nad Gotham
Simon Bisley Alan Grant John Wagner
W Gotham zjawia się Judge Death, gdzie natychmiast zaczyna zabijać każdego, kto się napatoczy. Powstrzymuje go Batman i przypadkiem przenosi się do Mega-City I. Tam wdaje się w bójkę z Sędzią Dreddem a następnie wraz telepatką Judge Anderson wraca do Gotham. W jego mieście tymczasem Judge Death znalazł sobie nowe ciało i nawiązał współpracę z mistrzem strachu Scarecrow. Ścigając zarówno Judge Death jak i Batmana do Gotham przybywa także Judge Dredd. Każdy z bohaterów jest mniej lub bardziej odmóżdżony i działa tylko dla zasady. Judge Death zabija jak leci, Paskudna Maszyna uderza każdego z główki, Judge Dredd chce każdego aresztować. Ich wypowiedzi są równie prymitywne jak zachowania. Opowieść niczym nie zaskakuje i trudno się przy niej dobrze bawić, jeśli ma się choćby najmniejsze wymagania. Zupełnie inaczej prezentuje się warstwa ilustracyjna, która podnosi wartość komiksu o kilka poziomów. Bisley to artysta oryginalny i jest tutaj w dobrej formie (choć nie każdemu jego styl może się podobać). Eksperymentuje z bryłą i konturem nadając postaciom wyrazisty efekt przestrzenny. Niestety oprócz szczegółów, które wyglądają genialnie są też takie, które się nie sprawdzają. Kobiety nie wypadają zbyt urodziwie, w zasadzie brak drugiego planu a jeśli pojawia się Gotham to nie da się go rozpoznać (a nawet odróżnić od futurystycznego Mega-City I). Dzieło zasłynęło również z tego powodu iż to chyba jedyny komiks wydany przez TM-SEMIC tak elegancko na grubym śliskim papierze.
welesxxi - awatar welesxxi
ocenił na67 lat temu
Wolverine. Broń X Chris Claremont
Wolverine. Broń X
Chris Claremont Barry Windsor-Smith Frank Tieri
Dzisiaj mam dla Was klasyka nad klasykami — Broń X to komiks, który wchodzi pod skórę i zostaje tam na długo. Ależ to się czyta, ależ to ma mocny klimat, ależ to jest dobre! Zostajemy wrzuceni w klaustrofobiczne korytarze tajnej bazy wojskowej, gdzie w półmroku i sterylnej ciszy rozgrywa się makabryczny eksperyment, który na zawsze odmieni Logana. To opowieść duszna, przeszywająca chłodem, taka, która momentalnie stawia włosy na karku. Body horror jest tu nie tylko dodatkiem, to pełnoprawny element narracji, potęgujący poczucie odrazy i bezsilności. Czujemy zarówno żal i współczucie dla Logana, jak i narastającą pogardę wobec naukowców, którzy na zimno przekraczają wszelkie moralne granice. Komiks skupia się niemal wyłącznie na samym eksperymencie, i właśnie ta koncentracja na jednostkowym cierpieniu sprawia, że historia uderza z pełną mocą. To bardzo intymny, brutalny wgląd w to, jak daleko ludzie potrafią się posunąć dla własnych celów i jak potworne mogą być tego konsekwencje. Wizualnie Broń X jest ciężka, obrzydliwa i bezlitośnie makabryczna, ale w tym dobrym, starym stylu, który nie boi się pokazać, co dzieje się, gdy człowieczeństwo ustępuje miejsca naukowej obsesji. Każdy kadr wygląda jak wyjęty z koszmaru, który jednocześnie fascynuje i odpycha. Krótko mówiąc: Broń X to mocna rzecz — niekomfortowa, intensywna i absolutnie warta przeczytania. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DSPQq4fDCLa/?igsh=MW8wcm8wdTM3aGV0dQ==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na93 miesiące temu
Batman versus Predator Dave Gibbons
Batman versus Predator
Dave Gibbons Andy Kubert Adam Kubert
"Predator" z 1987 roku to film dla mnie wyjątkowy, którego widziałem już z 20 razy i który z drapieżnika z kosmosu zrobił postać już niemal kultową. Biorąc się za czytanie "Batman vs. Predator" ponad dwadzieścia lat temu, nie spodziewałem się że komiks o Predatorze może być niemal tak kultowy jak w/w film. Historia napisana przez Dave Gibbons'a i Andy Kuberta spełnia wszystkie wymagania komiksu totalnego. Czytając te komiks po raz kolejny, nie znalazłem w nim w zasadzie żadnego słabego punktu. Historia jest sensowna, ciekawie napisana, wciągająca, mroczna i prawdopodobna. Batman jest człowiekiem z krwi i i kości, nie lata w przestworzach na linie jak Superman, tylko jest człowiekiem, obrońcą Gotham i detektywem. Predator jest natomiast taki, jaki być powinien, odważny, honorowy i waleczny. Prawdziwy łowca, która wykańcza swoich wybrańców jednego po drugim. Jak myśliwy. Kadry są zmontowane po mistrzowsku, odgłosy radia czy komentarze walki bokserskiej opisujące kolejne kroki Drapieżcy to przemyślana i mistrzowska robota. No i późniejsze odzywki Predatora, imitujące usłyszane wcześniej głosy to crem de la crem tego komiksu. Teksty zapadają w pamięć, nawet po latach. Takie "piękny dzień dzisiaj w biurze" do dzisiaj pozostało w mojej pamięci pomimo wielu, wielu lat od czytania tego komiksu po raz pierwszy. Klimatu dodają także czarne strony tego komiksu, no i to co chyba najważniejsze, wspaniała i klimatyczna kreska Andy Kuberta. Ten komiks jest po prostu wizualnie piękny. I niemała tego zasluga drugiego z braci Kubertów, nakładającego tusz. Wszystko jest tutaj dopracowane w najdrobniejszych szczegółach aby było pięknie i klimatycznie. I krwisto. Komiks ten to jedna z najlepszych rzeczy jakie zostały wydane przez TM-Semic i jeśli miałbym go do czegoś porównać to do Daredevilla Franka Millera, który też ma swoj klimat i jest świetnie napisany. Choć poziom rysunku Andy Kuberta cenie sobię znacznie wyżej niż Romity Jr. O ile jednak Daredevil jest dziełem, którym niemal wszyscy się zachwycają, to Batman vs. Predator cieszy się mniejszą popularnością. Zupełnie nie zasłużenie, bo pod pewnymi względami jest to komiks lepszy od Daredevilla. Jak dla mnie to powinno się go oprawić w ramkę i powiesić na ścianie. I pokazywać młodym adeptom sztuki komiksowej jak powinno się pisać komiksy. Jestem zaskoczony trochę, że do dziś nikt nie postanowił zekranizować tego komiksu, bo material jest na to świetny. Ale rozumiem, że nie było łatwo o prawa do DC Comics i Dark Horse Comics jednocześnie. Dzisiaj, gdy Predator należy już prawnie do Marvela, takie połączenie dwóch światów wydaje się być jeszcze bardziej nie do przeskoczenia. Szkoda. Może kiedyś. Pozostaje więc pozostać przy komiksie i wracać do niego co jakiś czas, bo warto. Czyta się go jak najlepszy film. Dla fanów Predatora, zapoznać się z tym dziełem to obowiązek. Szczególnie jeśli jedt się fanem Predatora z udziałem Arniego. Dla fanów Batmana to również powinien być obowiązek, bo Batman jest tutaj w swojej najlepszej wersji.
mika_el - awatar mika_el
ocenił na102 lata temu
Lobo / Maska Alan Grant
Lobo / Maska
Alan Grant John Arcudi Doug Mahnke Keith Williams
Z PUDŁA WYGRZEBANE, CZ VIII Kosmiczna rasa wynajmuje Lobo do schwytania najwiekszego twardziela we wszechświecie, który z map wymazał w ostatnim czasie całe galaktyki. Szybko nasz rzeźnik wpada na jego trop. Trop postaci w zielonej masce. Drobny problem jest taki, że nosiciela Maski zabić się nie da, a dodatkowo jego moce sa praktycznie nieograniczone. Jakby tego było mało, okazuje się, że winny zbrodnim nie jest obecny nosiciel maski, drobny złodziejaszek, który wpadł na nią przypadkim, a jej poprzedni właściciel. Kto nim jest? Lobo i Maska wyruszają razem w odmęty wszechświata siejąc bezsensowną śmierć i zniszczenie, by tylko dorwać przeciwnika. Dopiero kiedy jednak to Lobo zostaje nowym nosicielem maski, zaczyna się największa masakra, jaka można sobie wyobrazić... "Lobo/Mask" to jeden z tych komiksów o przygodach rzeźnika, które wykraczają poza ramy przedstawionej w nim histori, stając się (czasem zapewne nie zamierzenie) satyrą na Amerykę, medium komiksu, ludzką mentalnośc, a nawet - jak w tym przypadku - kreskówki. Całośc podana z typowym humorem pozbawionym często większej logiki i akcją pędzącą syzbciej niż pociag ekspresowy, nie pozbawiona jest też auto krytycyzmu, a to duża zaleta. Świetne są też rysunki Douga Mahnke (autora późniejszego "Hitman/Lobo"),które odpowiednio krwawo i realistycznie przedstawiają to, co należało tak przedstwaić. Polecam wszytskim lubiącym niełze, szybkie, emocjonujące komiksy z nutka czegoś ponad jedynie zwykłą rozrywkę, choć teraz, po 14 latach od premiery, nie łatwo będzie znaleźć "Lobo/Maskę".
Wkp - awatar Wkp
ocenił na712 lat temu
Batman: Miecz Azraela Dennis O'Neil
Batman: Miecz Azraela
Dennis O'Neil Joe Quesada Kevin Nowlan
Gdybym miał na szybko wymienić dwa komiksy które najbardziej mi utkwiły w pamięci ze starych czasów, to byłyby to Daredevill Franka Millera i właśnie "Sword of Azrael" Dennis O'Neila i Joe Quesady, i dlatego niemal z radością powróciłem do tego wydawnictwa. I cóż, mimo że od pierwszej lektury tego komiksu minęło już prawie 30 lat, to jestem usatysfakcjonowany. Komiks, co prawda, nie zrobił już na mnie takiego wrażenia jak wiele lat temu, ale wciąż czytałem go z dużą przyjemnością. Pozornie nie jest to jakaś wybitna i skomplikowana historia. Jest to opowieść o początkach Jean Paula Valleya Jr. jako Azraela i jego spotkaniu z Brucem Waynem. Opowieść jest pełna akcji i mistycyzmu, a opowieść nie jest skomplikowana, ale to co wyróżnia ten komiks to nastrój, kadry i kreska Joe Quesady. Wizualnie ten komiks jest śliczny, kadry bardzo sensowne a historia opowiedziana ciekawie i co ważne, realistycznie. Nie doszukałem się tu żadnych błędów w przedstawionej historii, wszystko jest sensowne i spójne. Przed ponowną lekturą tego zeszytu spodziewałem się że będzie to ocena 9/10, ale ocena "świetna" to byłoby chyba troszkę za dużo, biorąc pod uwagę fabułę tego zeszytu, która aż tak wybitna nie jest. "Daredevill" Millera przestawił genezę postaci lepiej i zdaje się być lepszym komiksem, ale Miecz Azraela na pewno jest pozycją bardzo dobrą i z czystym sumieniem mogę go polecić jako jedną z najciekawszych pozycji do przeczytania. Tym bardziej że to właśnie Jean Paul Valley zaczął odgrywać główną rolę w Knighquest, za które zabiorę się już wkrótce.
mika_el - awatar mika_el
ocenił na82 lata temu
Wolverine - Staruszek Logan Mark Millar
Wolverine - Staruszek Logan
Mark Millar Steve McNiven
Pamiętacie film “Logan”? Poruszający, emocjonalny obraz o smutku, samotności, rodzinie, nadziei? Parafrazując klasyka (w tym przypadku zespół Fleshworld),w komiksie niektóre detale się zgadzają, ale esencja jest diametralnie inna. Dostajemy postapokaliptyczne pustkowie, Logana prowadzącego proste życie na farmie, Amerykę bez superbohaterów, podzieloną na terytoria władane przez rodzinę Hulków, Red Skulla, Dooma i Kingpina. Spotkawszy starego druha Hawkeye’a, przez wzgląd na problemy finansowe nie pozwalające mu opłacić haraczu Bannerom, Logan wyrusza na podróż przez świat Marvela w krzywym zwierciadle, gdzie złoczyńcy wygrali ostateczną bitwę. To prosta, dość głupiutka historia, której cała wartość leży w odważnej wizji świata i w pomysłach na kreatywne przeobrażenie znanych postaci, symboli, miejsc czy instytucji. Ten fanserwis ma swoje bardzo udane momenty (miasteczko zamieszkałe przez ludzi tęskniących za superbohaterami, w którym w ziemię wbity leży młot Thora do którego ciągną pielgrzymki),a ma momenty totalnie przegięte (dinozaur kontrolowany przez Venoma). W retrospekcjach historia zwycięstwa złoczyńców jest potraktowana dość umownie, choć historia Logana i tego czemu przestał walczyć jest przyzwoicie tragiczna i wstrząsająca. Podsumowując: brutalna, sprawnie poprowadzona i miejscami pomysłowa opowiastka na raz. Zapraszam na IG: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na610 miesięcy temu

Cytaty z książki Mega Marvel #03: Silver Surfer - Misja Heroldów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mega Marvel #03: Silver Surfer - Misja Heroldów