Punisher: Punisher uderza dwa razy / Krąg krwi

Okładka książki Punisher: Punisher uderza dwa razy / Krąg krwi
Steven GrantRoss Andru Wydawnictwo: Hachette Polska Cykl: Superbohaterowie Marvela (tom 19) Seria: Superbohaterowie Marvela komiksy
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Superbohaterowie Marvela (tom 19)
Seria:
Superbohaterowie Marvela
Data wydania:
2017-09-13
Data 1. wyd. pol.:
2017-09-13
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328209596
Tłumacz:
Mateusz Batelt, Milena Zielińska
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Punisher: Punisher uderza dwa razy / Krąg krwi w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Punisher: Punisher uderza dwa razy / Krąg krwi

Średnia ocen
7,3 / 10
52 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
8342
7044

Na półkach: , ,

CRY FOR BLOOD

Punisher wraca do Marvela po długiej przerwie. Więc i ja wracam, do klasyki. I wiem, wiem, ten tom jakby nieco się zdezaktualizował, bo mamy przecież różne jego wydania, lepsze od tego, a to od Egmontu na dodatek dawało nam jeszcze całą masę innych historii z Punim, ale mam do niego pewien rodzaj sentymentu. Bo czekałem na tą historię po polsku, bo tu też jest coś, czego nie miały żadne inne wydania – debiut Czachy w „Amazing Spider-Manie”, który jednocześnie jest debiutem Jackala. No i bo dla mnie osobiście to jeden z lepszych, a na pewno bardziej trafionych tomów „SBM”. Bo z „SBM” już tak bywało, że dobór historii bywał niekiedy, co tu dużo mówić, strzałem w kolano. Ani najlepsze, ani reprezentacyjne dla danej postaci (choćby w tomach „FF” czy „Hulk” można było wybrać wiele lepszych, bardziej trafionych opowieści), ani nawet najsłynniejsze. A tu proszę, mamy pierwszą miniserię z Punisherem, rzecz kultową, trafioną, kompletną, docenioną („Wizard” zamieścił ją na swojej liście 100 najlepszych powieści graficznych w historii). I wiadomo, to nie ten poziom, co Pomściciel Ennisa czy nawet Aarona, ale naprawdę daje radę.

Historie, jak to zazwyczaj w „SBM” bywa, są dwie. Zaczyna się od tego, jak wmanewrowany przez Jackala do pozbycia się Spider-Mana, Punisher staje do walki z Pajęczakiem. W „Kręgu krwi” zaś Frank trafia do więzienia. Złapali go, a może dał się złapać? Gdy zaczyna wymykać się z celi, jasnym staje się, że to nie on został zamknięty z innymi, a bandyci zamknięci zostali z nim. Czy mimo to ma jakąkolwiek szansę?

https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/05/punisher-punisher-uderza-dwa-razy-krag.html

CRY FOR BLOOD

Punisher wraca do Marvela po długiej przerwie. Więc i ja wracam, do klasyki. I wiem, wiem, ten tom jakby nieco się zdezaktualizował, bo mamy przecież różne jego wydania, lepsze od tego, a to od Egmontu na dodatek dawało nam jeszcze całą masę innych historii z Punim, ale mam do niego pewien rodzaj sentymentu. Bo czekałem na tą historię po polsku, bo tu też...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

106 użytkowników ma tytuł Punisher: Punisher uderza dwa razy / Krąg krwi na półkach głównych
  • 75
  • 31
67 użytkowników ma tytuł Punisher: Punisher uderza dwa razy / Krąg krwi na półkach dodatkowych
  • 32
  • 13
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Punisher: Punisher uderza dwa razy / Krąg krwi

Inne książki autora

Dave Hunt
Dave Hunt
David Charles Haddon Hunt (ur. 30 września 1926 w Riverside, zm. 5 kwietnia 2013 w Bend) – amerykański kaznodzieja i apologeta chrześcijański związany z ruchem Braci plymuckich, komentator radiowy, autor licznych książek. W swojej teologii reprezentował dyspensacjonalizm.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Daredevil: Geneza Daredevila / Człowiek nieznający strachu Frank Miller
Daredevil: Geneza Daredevila / Człowiek nieznający strachu
Frank Miller Stan Lee John Romita Jr. Bill Everett
Niezależnie czy to oceniając filmy czy książki, nie jest łatwą rzeczą dostać ode mnie ocenę 10. Aby dostać taką notę musi być spełniony jeden ważny warunek. Od momentu obejrzenia dzieła po raz pierwszy musi minąć co najmniej 10 lat. Dopiero gdy dzieło wychodzi zwycięsko z próby czasu i wciąż uchodzi zavświetne, możliwe jest otrzymanie noty najwyższej. Od czasów gdy czytałem Daredevila Franka Millera po raz pierwszy minęło już 27 lat, a komiks ten wielokrotnie pozostawał w mojej głowie jako ten, którego wymieniałem jako najlepszy. Nie czytałem go zbyt często, bo rzeczy najlepsze lubię sobie zostawić na koniec ( tak już mam) lub mówiąc inaczej, dawkować sobie przyjemność. Tym razem przyszła kolej aby sięgnąć po dzieło Millera po raz kolejny w ramach przeglądu zalegajacych na półkach komiksów. Po lekturze Miecza Azraela nie byłem pewien czy kolejne podejście do Daredevila będzie skutkować oceną najwyższą ale lektura komiksu spełniła moje oczekiwania mogę w końcu przyznać jakiemuś komiksowi 10-kę, z czego jestem bardzo zadowolony, bo jakby nie było jest to w dalszym ciągu mój komiks roku 1995. :) O Daredevilu Franka Millera napisano już wiele, więc nie będę się specjalnie powtarzał z peanami pochwalnymi na temat tego komiksu. Napiszę tylko dlaczego ten komiks jest dla mnie wyjątkowy. Po pierwsze to świetnie napisana fabuła w której jest wszystko co najlepsze. Frank Miller przedstawił genezę Daredevila w sposób urzekający. Mamy tutaj honor, smutek, śmierć, zemstę, miłość, rozczarowanie i walkę , a wszystko jest spójne, w odpowiednim tempie i bardzo dobrym tekstem, co trzeba także zaznaczyć. Po drugie: John Romita Jr. Nie jestem jakimś wielkim fanem Romity Jr., ale zatrudnienie tego artysty do tego właśnie komiksu to był strzał w dziesiątkę. Nie wyobrażam sobie żeby ktokolwiek inny mógł narysować tę historię lepiej. Kreska Romity pasuje do tej opowieści wprost idealnie. I nawet TM-Semicowe wydanie tego komiksu na papierze toaletowym nie jest w stanie zepsuć tego wrażenia. Nawet wręcz nadaje temu komiksowi uroku. Trzecim powodem dla którego ten komiks jest wyjątkowy jest to, że zostaje on w pamięci i potrafi wpłynąć na ludzkie zachowania. Lektura tego komiksu wpłynęła w pewien pośredni sposób na to, że postanowiłem zdawać na studia prawnicze, a romans Matta z Elektrą jest czymś co może definiować pojęcie szalonej i toksycznej miłości. Jakby nie patrzeć, komiks ten dzięki fabule i rysunkom zostaje w pamięci. Najlepsze jest jednak to, że nawet teraz, po prawie 30 latach, czytałem ten komiks z zainteresowaniem i podziwem. I wciąż, pomimo tych lat, wzbudził on we mnie emocje. I wciąż uważam, mimo tyle lat na karku, że jest to komiks świetny i że wciąż się nie zestarzał. A to oznacza tylko tyle, że mamy do czynienia z dziełem wyjątkowym. Dlatego podpisuje się pod wszystkimi pozytywnymi opiniami na temat tego zeszytu i jeśli zdarzyło się, że ktoś tego komiksu jeszcze nie czytał, to jest to "must have" . Tym bardziej że wyszła już wersja na dużo lepszym papierze, po którą można sięgnąć. Ja jednak zostanę już że swoją starą wersją, z lekko naderwaną pierwszą stroną i poszarzalymi stronami. Nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba.
mika_el - awatar mika_el
ocenił na 10 2 lata temu
Wolverine: Panie i panowie, oto... Wolverine! / Dorwać Mystique Len Wein
Wolverine: Panie i panowie, oto... Wolverine! / Dorwać Mystique
Len Wein Ron Garney Jason Aaron Jack Abel Herb Trimpe Jason Keith Glynis Wein
Przyznać się, kto nie lubi Wolverine'a? W tym komiksie z serii „Superbohaterowie Marvela” prezentowana jest właśnie sylwetka jednej z najbardziej tajemniczych postaci uniwersum. Sam album nie jest długi, bo składa się z 5 zeszytów. Ale co się w nich dzieje! W pierwszym z zeszytów dostajemy debiut Rosomaka, który dział się na łamach „The Incredible Hulk”. Osobny plus należy się wydawcy za to, że ten debiut zamieścił. Ale podobnie jak w „Inhumans”, pierwszy występ nie przekonał mnie do siebie. Po prostu nie przepadam za starymi komiksami (chyba, ze to „X-Men” Claremonta, ale to wyjątek). Według mnie bohaterowie mają tam za długie i głupkowate kwestie, które nic nie wnoszą do fabuły. I przez które cierpi tempo akcji. Tak samo za dużo jest przydługich kwestii narratora, bez których komiks też by sobie świetnie poradził. W tym komiksie szczególnie mnie irytowały. To chyba przez nazywanie Hulka „zielonym behemotem”! Dobra, ponarzekałam sobie na dialogi, a jak radzi sobie reszta fabuły? Bez wzlotów, ale też bez upadków. Akcja komiksu kręci się wokół bitki między Hulkiem, Wolverinem i Wendigo (kolejny silny ziomek). Ciekawa, ale przegadana bitka i nic więcej. Ale zaraz, przecież mówiłam, że się dzieje, a jak na razie to nic się nie działo. Druga historia to co innego. Ale ona mnie niesamowicie wciągnęła! Dostajemy tam przesyconą brutalnością, krwią i bronią (no i pewną ilością seksualności) historię, w której Wolverine poluje na Mistique. Jednak nie zawsze chciał on ją dorwać, czego dowiadujemy się dzięki różnym płaszczyzną czasowym prezentowanym w albumie. Śledzimy ich przeszłość, która doprowadziła ich do tego miejsca. Czyli miejsca bitwy. Była on... specyficzna. A wszystko to przez nietypowy strój Mistique, a konkretniej brak jakiegokolwiek stroju. Pomijając to to dostajemy znacznie lepszą bitwę niż w pierwszym zeszycie, pełnej dynamizmu, krwi, brutalności, nieczystych zagrań w stylu tej dwójki. Swoją drogą scenarzyście udało się oddać ich charaktery, czego jestem pod wrażeniem. Tak samo udało się to rysownikowi. Jak już jesteśmy przy rysowniku, to wspomnę o rysunkach. Podobały mi się one. Nie było przesady w prezentowaniu postaci (chociaż raz!). Nie były genialne, ale bardzo dobrze, sprawiają, że ten komiks chce się czytać. Jednak nie jest aż tak kolorowo, nie jest to komiks idealny. Tutaj trochę można ponarzekać na zwroty akcji, które nie zaskakiwały. Żadne zagranie scenarzysty nie spowodowało, że serce zabiłoby mi szybciej. Nie oznacza to, że nie czytałam z wypiekami na twarzy, bo było ciekawie, ale lekko przewidywalnie. I na minus działa też długość historii – jak dla mnie jest ona za krótka! Mogli się pokusić na jeszcze jeden czy dwa zeszyty. Nie żałuję czasu spędzonego na czytanie tego komiksu, dobrze się przy nim bawiłam. Mogę Wam go polecić z całkowicie czystym sumieniem.
arcytwory - awatar arcytwory
ocenił na 8 6 lat temu
Hulk: Psy wojny Paul Jenkins
Hulk: Psy wojny
Paul Jenkins Ron Garney Mike McKone
6/10 - DOBRY Hulk jest jedną z tych postaci uniwersum Marvela, która ma naprawdę ogromny potencjał dramatyczny. Scenarzysta Paul Jenkins nie tylko to dostrzegł, ale potrafił również całkiem nieźle wykorzystać. W komiksie tym protagonista mierzy się nie tylko z wrogiem zewnętrznym reprezentowanym przez niejakiego generała Rykera, ale również wewnętrznym (demonami własnego umysłu). Jenkins bardzo solidnie połączył elementy dynamicznej akcji z ciekawą fabułą. Znalazł miejsce zarówno dla Hulka (niejednej jego odsłony) jak i Bruce’a Bannera, któremu poświęcił naprawdę sporo miejsca, w konsekwencji czego historia ta nabrała nieco więcej głębi. Można więc powiedzieć, że opowieść ta toczy się dwutorowo, ukazując zarówno bój toczący się w podświadomości Bannera, jak i walkę bohatera ze ścigającymi go wojskowymi. O ile jednak finał potyczki w umyśle Bruce’a wieńczy mocny cliffhanger, to zakończenie wątku z Rykerem wzbudza jedynie poczucie niedosytu. Oprawa graficzna tego komiksu stoi na bardzo przeciętnym poziomie. Główny rysownik Ron Garney prezentuje trochę inny styl niż ten, do którego zdążyłem się już przyzwyczaić. Tym razem jego kreska charakteryzuje się niezbyt atrakcyjną cartoonową prostotą, za co prawdopodobnie odpowiedzialny jest nakładający tusz Sal Buscema. Reasumując "Psy wojny" to komiks, który czyta się dobrze, ale niestety nieco gorzej ogląda. Tak czy inaczej warto po niego sięgnąć. Fabuła: 6/10 (dobry) Ilustracje: 5/10 (przeciętny) Jakość wydania + bonusy: 8/10 (rewelacyjny) Więcej szczegółów: https://comicbookbastard.blogspot.com/2018/08/superbohaterowie-marvela-tom-5-hulk.html
Bastard - awatar Bastard
ocenił na 6 7 lat temu
Hulk: Koniec i inne opowieści Peter David
Hulk: Koniec i inne opowieści
Peter David Piotr Kowalski (rysownik) Dale Keown George Pérez Joe Keatinge
Hulk kojarzy się zazwyczaj z niekontrolowanym gniewem i bezmyślną siłą, ale Peter David przypomina, że to postać znacznie głębsza, bardziej tragiczna i pełna sprzeczności. Komiks Hulk: Koniec i inne opowieści to zbiór trzech historii, z których każda pokazuje inne oblicze Bruce’a Bannera i jego alter ego. "Czas Przyszły Niedoskonały" Historia jest mroczna, pełna pesymizmu i świetnych zwrotów akcji. Opowiada o świecie po apokalipsie, w którym nie żyją już żadni superbohaterowie. Czuję inspiracje filmem "Terminator". Hulk przenosi się w przyszłość żeby zmierzyć się z Maestro, rządzącym twardą ręką. Sam antagonista według mnie jest bardzo ciekawym bohaterem. Graficznie mamy tu oldschoolowy styl – retro, ale w pozytywnym sensie, choć mam pewne uwagi do kolorystyki. Druga opowieść "Koniec: Ostatni Tytan"– jest według mnie najlepiej narysowana. Graficznie to prawdziwa perełka. Historia opowiada o tym jak Bruce Banner i jego alter ego, zostają ostatnim mieszkańcem wyniszczonej Ziemi. Duży nacisk kładziony jest na psychikę bohaterów. Całość jest bardzo angażująca. Niestety, ostatnia historia "Hulk - Transforme", wypada blado. Sprawia wrażenie dołączonej na siłę – być może z sentymentu do polskiego rysownika, ale sama treść ani nie angażuje, ani nie wnosi nic nowego. Miałem wręcz wrażenie, że psuje ogólne wrażenie z całego tomu. Niepotrzebna wstawka, którą można było spokojnie pominąć. Hulk: Koniec i inne opowieści to fajna przygoda i cieszę się, że po nią sięgnąłem. Komiks pokazuje poważniejsze podejście do postaci Hulka. Ukazuje go jako bohatera tragicznego. Dwie pierwsze historie naprawdę warto przeczytać. Trzecią możecie sobie spokojnie darować.
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na 7 9 miesięcy temu
Spider-Man: Złowieszcza Szóstka / Wszystkiego najlepszego Joseph Michael Straczynski
Spider-Man: Złowieszcza Szóstka / Wszystkiego najlepszego
Joseph Michael Straczynski John Romita Sr. Stan Lee Steve Ditko John Romita Jr. Scott Hanna Matt Milla Dan Kemp
Uwielbiam Spider-mana, więc obcowanie z komiksami o tym superbohaterze sprawiło mi wiele przyjemności. A dzięki tej pozycji dowiedziałam się o postaci Betty. Okazuje się, że Sony w "Prawie Bornxu" miał rację, mówiąc że zazwyczaj w życiu mężczyzny pojawiają się 3 ukochane kobiety, które mają największy wpływ na jego życie. W przypadku Petera moim zdaniem były to właśnie: Betty, Gwen Stacy oraz MJ. [SPOILER] Trafiłam na polski wątek w komiksie. Na bardzo krzywdzący wątek... "Tato kiedyś mówił, że opowiadałeś mu, jak twój tato stał przy ogrodzeniu w obozie w Polsce i czekał, aż ktokolwiek z przechodniów na niego spojrzy, wmiesza się. Mówił, że według ciebie bierność w obliczu krzywdy bliźniego jest największym tchórzostwem". Nie liczę na to, że Stan Lee znał realia w Polsce w tamtym okresie. Ale umieszczenie takiego stwierdzenia jest działaniem szkodliwym względem Polski. Po pierwsze w Polsce praktycznie od samego początku wojny działał ruch partyzancki, Państwo Podziemne, które próbowało pomagać jak i gdzie się dało. Po drugie Polacy sami byli sterroryzowani - to Niemcy byli agresorami. Po trzecie, to państwa sojusznicze, w tym USA, odmawiały pomocy, odwracały się plecami wobec wołania Polaków o pomoc. Więc niech łaskawie Amerykanie nie próbują uczyć kogokolwiek honoru, szczególnie Polaków. Moim zdaniem Polacy mają prawdziwych bohaterów. Amerykanie muszę ich wymyślać.
Paula - awatar Paula
oceniła na 7 3 lata temu
Silver Surfer: Geneza Silver Surfera! / Próba Heroldów Ron Marz
Silver Surfer: Geneza Silver Surfera! / Próba Heroldów
Ron Marz Stan Lee John Buscema M.C. Wyman Ron Lim
Nie kojarzę komiksów z udziałem Srebrnego Surfera publikowanych po polsku przed 1994 r. Mogę więc założyć, że omawiany „Mega Marvel” zawierający w sobie przedruki „Silver Surfer” v3 70-75 jest polskim debiutem tej postaci. Czy jest przystępny dla czytelników nieznających tej postaci? Pożeracz planet Galactus decyduje się na zrekrutowanie nowego herolda po tym jak zawiodła go Nova. Nowym heroldem staje się brutalny Morg. Srebrny Surfer uznaje, że nowy herold Galactusa jest zbyt brutalny i postanawia zebrać innych byłych heroldów w celu powstrzymania Morga. Fabuła polega w głównej mierze polega na zbieraniu drużyny przez Srebrnego Surfera. Pozwala to czytelnikom lepiej poznać poszczególnych bohaterów. Reprezentują różne typy charakterów, a najbardziej z nich zapadł mi w pamięć Terrax, który do tej pory był złoczyńcą i cały czas nie można mu ufać. Niestety nie udało się tutaj uniknąć pewnych klisz fabularnych jak chociażby pretekstowe walki pomiędzy przyszłymi towarzyszami broni. Również wątek Morga nie jest zbyt pomysłowy. Ma bardzo prostą motywację, a rozwiązanie problemu jaki stanowi okazuje się zaskakująco łatwe. Udało się jednak tutaj wpleść parę emocjonujących scen, które sprawiają, że lektura nie nuży. Za warstwę graficzną odpowiada tutaj Ron Lim. Kosmiczne sceny akcji w jego wykonaniu są bardzo spektakularne i robią wrażenie. Należy jednak pamiętać, że to kreska typowa dla lat 90. z kobietami zaokrąglonymi w odpowiednich miejscach i mężczyznami o idealnej budowie ciała. W tym numerze „Mega Marvela” wykorzystane są sprawdzone chwyty, które pozwalają opowiedzieć wciągającą historię. Przy czym dzięki odpowiedniej struktury fabuły również nowi czytelnicy nie powinni czuć się zagubieni. Nie jest to może zbyt oryginalna historia, ale jest dobrze opowiedziana.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 8 miesięcy temu
Nieśmiertelny Iron Fist - Tom 1 - Opowieść ostatniego Iron Fista Travel Foreman
Nieśmiertelny Iron Fist - Tom 1 - Opowieść ostatniego Iron Fista
Travel Foreman Tom Palmer Ed Brubaker Matt Fraction Sal Buscema Russ Heath David Aja John Severin Matt Hollingsworth Dean White Laura Martin Derek Fridolfs
POPKulturowy Kociołek: https://popkulturowykociolek.pl/niesmiertelny-iron-fist-tom-1-recenzja-komiksu/ Bohaterem albumu jest Daniel Rand. Sierota wychowana w zaginionym mieście K’un-Lun, gdzie poznał on tajniki kung-fu i przełamywał ograniczenia swojego ciała. Życie w odosobnieniu sprawiło jednak, że ma on ogromne trudności z odnalezieniem się w wielkomiejskich realiach. Młody wojownik zmaga się więc z wieloma problemami i niebezpieczeństwami. Wszystko to ma jednak na celu odnalezienie przez niego właściwej ścieżki życiowej. Zarys historii może brzmieć trochę sztampowo. Nie ma co ukrywać, że scenariusz komiksu pod pewnymi względami taki właśnie jest. Opiera się on w końcu na postaci wymyślonej w połowie lat 70-tych (kiedy to gusta odbiorców popkultury były zupełnie inne). Ed Brubaker nie powiela jednak bezmyślnie wszystkich schematów oryginału. Udaje mu się dobrze „zaktualizować” tego bohatera, jednocześnie zaprezentować jego historię w bardzo przejrzysty i przystępny sposób. Spora część pierwszego albumu (zawierającego materiały z Immortal Iron Fist #1-6 oraz Civil War: Choosing Sides #1) to treści, dzięki którym poznamy postać tytułowej „żelaznej pięści”. Komiks stanowi więc wprowadzenie do dalszego zagłębiania się w zaprezentowany świat. Podstawę rozrywki stanowi tu głównie mocna i satysfakcjonująca akcja. Widzimy poczynania Daniela i jego walkę z nowymi przeciwnikami. Dodatkowo pojawiają się tu również okazjonalnie bardziej znane postacie (Daredevil, Luke Cage, Misty Knight itp.). Fraction i Brubaker rozwijając mit zamaskowanego herosa, nie stawiają tylko i wyłącznie na mordobicie. Bohater zmaga się tu bowiem nie tylko z wrogami, ale również własnymi słabościami, niedoskonałościami i wewnętrznymi problemami, co nadaje historii pewnej głębi. Nie jest to jednak album, który mógłby nas zachwycić nadmierną złożonością całej opowieści. Nadal jest to bowiem przedstawiciel dosyć typowej superbohaterskiej popkultury...
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 2 lata temu
Flash: Urodzony Sprinter Mark Waid
Flash: Urodzony Sprinter
Mark Waid Pop Mhan Jim Aparo Greg LaRocque David Brewer
Rok pierwszy Flasha zawarty w tomie Urodzony Sprinter to… jazda bez trzymanki. To w jaki sposób, a raczej z jaką prędkością pan Waid zaserwował tutaj dawkę informacji o nazwijmy to uniwersum Flasha było szybkie jak sam Flash. Przy czym ta skondensowana wiedza była wyłożona w sposób zrozumiały i przystępny tak dla nowego czytelnika jak i osoby, która postać Flasha znała już z innych historii. Jestem pod wrażeniem. To chyba ten moment kiedy zaczynam się naprawdę lubić z twórczością Marka Waida (nie moge ocenić pozostałych jego dzieł, które czytałem jako jednoznacznie słabe). Urodzony Sprinter nie do końca jest typową genezą. Tak jak Kroniki Atlantydy wprowadzały nas w świat Aquamana znacznie „przed” wydarzeniami w których uczestniczył Artur, tak tu jest inaczej tylko tym razem nie przed, a „po” bo wydarzenia pokazywane są czytelnikowi oczami Wallego Westa, a wiec ucznia, pomocnika, a także następcy. To jego geneza. Jak więc wypada? Bardziej niż dobrze. W zeszytach Rok Pierwszy pokazano początki, drogę jaką przeszedł, a raczej przebiegł jako młody człowiek. Następnie tom został rozwinięty o pare krótszych opowieści i to właśnie one zaważyły niestety o ocenie końcowej. Dlaczego niestety? Ponieważ rok pierwszy Waida był świetna zamknięta całością robiąc dosłownie idealnie to co geneza powinna robić. Być świetnie uchwyconą opowieścią o jednym z kluczowych bohaterów dodatkowo będąc przystępnym dla ludzi wchodzących w świat DC. To wszytko zostało spełnione w 100%. Opowieść godna maksymalnej noty. Jednak. Muszę uczciwie ocenić ten tom jako całość, a to mocno zaważyło na ocenie końcowej. Opowieść Palące sekrety nie jest sama w sobie zła. Jednak nie wnosi według mnie nic jeśli chodzi o przeznaczenie tego tomu. Jeszcze gorzej jest z historią o nazwie Kid Flash Dzień Drugi. Opowieść całkowicie tu nie pasująca. Tak graficznie jak i scenariuszowo(nie jest to Mark Waid) co niestety czuć czytając pozostałe pozycje w tym tomie i strasznie to rozstraja. Natomiast żeby tylko nie narzekać cała sytuacje ponownie ratuje Waid zeszytem Pęd Życia. Krótkie, ale genialne arcydzieło. W dużym skrócie jest to przelot przez różne etapy życia Westa ujęte w przegenialny sposób. Wszystko kończy klasyczny dla tej kolekcji eaglemoss zeszyt z wcześniejszej ery czego przeważnie nie uwzględniam w ocenie końcowej, ale tu zrobię wyjątek bo dobrze ukazuje kolejny etap życia bohaterskiego Wallego gdzie ten zmienia kostium i zaczyna się uniezależniać od swojego mentora.
Blacezard - awatar Blacezard
ocenił na 9 10 miesięcy temu
Conan Barbarzyńca. Tom 1 - Czerwone ćwieki Barry Windsor-Smith
Conan Barbarzyńca. Tom 1 - Czerwone ćwieki
Barry Windsor-Smith Gil Kane Al Milgrom Neal Adams Roy Thomas Jim Starlin
Tom otwierający kolekcję komiksów Conana zawiera tytuły powstałe w latach 70-tych i na tle innych historii obrazkowych z tamtych czasów wypada bardzo dobrze. Oczywiście jest tu stosowany zabieg, wówczas zwyczajowy, zamieszczania tekstu, który pokrywał się z tym co widać na kadrach, taka forma narracji, która przy lepszych rysunkach, budujących dobrze kadry, wychodzi nużąco i zbędnie. Ale nie jest tego aż tak wiele. W którymś momencie przyzwyczaiłem się do tej specyfiki, a tekstu było też jakby mnie, a poza tym rysunki dawały radę. Nie dziwota, skoro za warstwę graficzną odpowiada w większości zamieszczonych tu numerów Barry Windsor Smith, ten sam który znany jest np. z "Weapon X". Całkiem dobrze wyglądają te rysunki, z realistycznie oddanym ruchem, świetnie oddaną anatomią postaci, co przy częstym "prezentowaniem" mięśni czy kobiecych wdzięków jest istotna, z dużą ilością szczegółów, z rozbudowanymi tłami. Ta kreska się nie zestarzała. Niestety w tym zakresie autor nie jest równy, niektóre opowieści mają postacie z dziwnymi, nie pasującymi do klimatu twarzami, nie zawsze jest tak dobrze i klimatycznie jak w otwierającej tom "Córce lodowego olbrzyma", ze scenariuszem na podstawie oryginalnego opowiadania Howarda. Same twarze najbardziej mi nie pasowały w "Mieszkańcu ciemności". Nie wszystkie z sześciu zamieszczonych tu opowieści ilustrował Smith, za kreskę odpowiada też Gil Kane czy Jim Starlin. Wszyscy jednak dobrze oddają klimat opowiadań o Conanie i pierwotnego, barwnego świata wykreowanego przez Howarda. Scenariuszowo jest przyzwoicie, bez fajerwerków. Roy Thomas, odpowiedzialny za wszystkie historie, zaadaptował na podstawie oryginalnej prozy Howarda, oprócz wspomnianej wyżej pierwszej historii, także tytułowe "Czerwone ćwieki", które jednak trochę zamęcza tekstem i nie udaje mu się oddać klimatu opowiadania, które wspominam o wiele lepiej. Pozostałe scenariusze nie odstają od tych adaptowanych, a w ostatnim scenarzysta pozwala sobie na dawkę humoru, zakorzenionego w silnie szowinistycznym klimacie tej męskiej jednoznacznie opowieści. Myślę jednak, że w przyjętej konwencji, w tej skrajnie heroic fantasy to nie powinno zgrzytać. Zresztą to tytuły sprzed władzy politycznej poprawności.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na 6 1 rok temu
Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1 Adam Kubert
Wolverine - Jason Aaron kolekcja, tom 1
Adam Kubert Howard Chaykin Ron Garney Jason Aaron Steven Seqovia
Dlaczego warto przeczytać Wolverine'a Jasona Aarona? Na sam początek powiem coś lekko kontrowersyjnego - nigdy nie byłem fanem Wolverine'a. Jakoś nie podzielałem nigdy tego masowego uwielbienia jego postaci. Nie zrozumcie mnie źle, respektuję wieloletnią kreację Hugh Jackmana i lubiłem Logana jako część X-Men lub innych drużyn. Po prostu sam Wolverine nie wydawał mi się aż tak interesujący. Staram się jednak być otwarty na nowe doświadczenia, więc stwierdziłem, że spróbuję poznać bliżej komiksową wersję Rosomaka, czytając jego własne solowe serie. Ogromną zachętą do tego było również nazwisko autora. Zabrałem się za tą serię z nadzieją, że uda mi się bliżej poznać Wolverine'a i z tego zadania wywiązała się ona aż z nawiązką. Jest przepełniona wewnętrznymi przemyśleniami Logana, dotyczącymi tego jak postrzega on samego siebie, ludzi wokół niego i swoje moce. Dostajemy bardzo dużo wydarzeń z przeszłości, umiejscowionych w różnych miejscach i różnych epokach i jest to bardzo ciekawe. Dosłownie w pierwszej historii przeplata się teraźniejsza pogoń Wolverine'a za Mystique z historią jak się poznali w latach 20-tych, osobiście lubię takie motywy. Doceniam też, że Aaron nie boi się pokazywać jak nieidealną postacią jest Logan, jak dużo ma na sumieniu, ale też jak czuje się z tymi wydarzeniami, jaki przez nie ma stosunek do samego siebie. Wiele miejsca poświęcone jest wątpliwościom Wolverine'a co do własnego bohaterstwa oraz tego czy w ogóle zasługuje, aby żyć. Scenarzysta pięknie pokazuje, że Logan chciałby być bardziej ludzki i otwarty emocjonalnie na innych, ale jednocześnie ma blokadę psychiczną, którą na przestrzeni kolejnych zeszytów stara się przełamać. Wspomniałem na początku, że Wolverine wcześniej nie był dla mnie interesujący. Po tych 4 tomach uważam go za fascynującą, niejednoznaczną postać, o której można bardzo wiele powiedzieć i poprowadzić na więcej, niż jeden sposób. Całość recenzji dostępna na mojej stronie: https://www.facebook.com/profile.php?id=100095305879459
Borys - awatar Borys
ocenił na 8 2 lata temu

Cytaty z książki Punisher: Punisher uderza dwa razy / Krąg krwi

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Punisher: Punisher uderza dwa razy / Krąg krwi