rozwińzwiń

Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót

Okładka książki Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót autora Brian Patten, 9788362006380
Okładka książki Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót
Brian Patten Wydawnictwo: Biuro Literackie poezja
80 str. 1 godz. 20 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Now we will either sleep, lie still, or dress again
Data wydania:
2011-01-13
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-13
Liczba stron:
80
Czas czytania
1 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-62006-38-0
Tłumacz:
Andrzej Szuba, Piotr Sommer, Jerzy Jarniewicz, Tadeusz Sławek
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót

Średnia ocen
7,4 / 10
47 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót

Sortuj:
avatar
1470
1000

Na półkach: ,

Z tego, co czytałem o poezji liverpoolskiej, o ostracyźmie ze strony "poważniejszych" autorów i krytyków, o atmosferze beztroski w środowisku jej autorów, sądziłem, że będzie się różnić, ta poezja, od mainstreamu bardzo wyraźnie, jak futuryści od skamandrytów chociażby. Znów byłem w błędzie. Znam tylko ten tom Pattena, zaskakujący, bo wcale nie prymitywny, o co liverpoolczyków oskarżano, pełnokrwisty, bardzo liryczny, bardzo, rzekłbym, współczesny w formie.
Może inne utwory autorów z tej grupy nie są na tym poziomie, to możliwe. Faktem jest też, że czytam Pattena w latach dwudziestych 21. wieku, a na tle dzisiejszej literatury brzmi on zupełnie inaczej niż zestawiany z brytyjską i anglojęzyczną poezją z lat przedwojennych i pierwszych dwudziestu po wojnie, stąd może nie rozumiem szoku, jaki przeżywano wtedy w Anglii.
Do surowego, intelektualnego Eliota bardzo Pattenowi daleko, to prawda, ale już z Larkinem łączy go podobna wrażliwość, podobny dystans do parnasu i tradycji.
Dużo tu poruszających linijek:
"(...) wciąż myślę, że miłość nie miała prawa tak się ze mną obejść."
Piękny wiersz o po-młodości - "Przychodzisz do mnie spokojna..."
"Ponieważ nie zanosiło się na żadne objawienie" - może to kwintesencja tej poezji?
"Że brak objawienia
To też pewnego rodzaju objawienie."

Tłumacze aż czterej, a jakie to spójne, żadnych zgrzytów - pewnie dlatego, że wszyscy czterej genialni, to pewna!

Z tego, co czytałem o poezji liverpoolskiej, o ostracyźmie ze strony "poważniejszych" autorów i krytyków, o atmosferze beztroski w środowisku jej autorów, sądziłem, że będzie się różnić, ta poezja, od mainstreamu bardzo wyraźnie, jak futuryści od skamandrytów chociażby. Znów byłem w błędzie. Znam tylko ten tom Pattena, zaskakujący, bo wcale nie prymitywny, o co...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
426
67

Na półkach: , ,

Pozwala zrozumieć, dlaczego Patten > Henri.

Pozwala zrozumieć, dlaczego Patten > Henri.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1595
508

Na półkach:

Dobre wiersze, dobre tłumaczenia. Polecam!

Dobre wiersze, dobre tłumaczenia. Polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

102 użytkowników ma tytuł Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót na półkach głównych
  • 60
  • 40
  • 2
25 użytkowników ma tytuł Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót na półkach dodatkowych
  • 11
  • 6
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót

Inne książki autora

Okładka książki 100 wierszy wypisanych z języka angielskiego Simon Armitage, Leonard Cohen, Lavinia Greenlaw, Seamus Heaney, Jackie Kay, Philip Larkin, Malcolm Lowry, Paula Meehan, Nuala NÍ Dhomhnaill, Brian Patten, Craig Raine, Christopher Reid, Charles Simic, Raymond Souster, Derek Walcott, praca zbiorowa
Ocena 7,1
100 wierszy wypisanych z języka angielskiego Simon Armitage, Leonard Cohen, Lavinia Greenlaw, Seamus Heaney, Jackie Kay, Philip Larkin, Malcolm Lowry, Paula Meehan, Nuala NÍ Dhomhnaill, Brian Patten, Craig Raine, Christopher Reid, Charles Simic, Raymond Souster, Derek Walcott, praca zbiorowa
Okładka książki Kroki po śladach. Wiersze, szkice poetyckie. (Antologia najmłodszej poezji płockiej) John Ashbery, Iwona Barcikowska, John Berryman, Jacek Bierezin, William Blake, Ewelina Boczkowska, Jorge Luis Borges, Andrzej Bursa, Edward Estlin Cummings, Emily Dickinson, Dorota Dziedzic-Chojnacka, Anna Fiłoniuk, Steven Foster, Robert Frost, Tomasz K. Garkowski, Allen Ginsberg, Ewa Gołomska, Marek Grala, Adrian Henri, Zbigniew Herbert, Małgorzata Hillar, Wacław Iwaniuk, Rafał Jarzębowski, Robinson Jeffers, Janusz Kaczorowski, Artur Kanigowski, Wioletta Karpińska, Tymoteusz Karpowicz, Barbara Klicka, Aleksandra Kołodzieska, Małgorzata Kowal, Janusz D. Krusiewicz, Bartek Lewandowski, Małgorzata Mielcarek, Ryszard Milczewski-Bruno, Czesław Miłosz, Aleksandra Mroczek, Agnieszka Osiecka, Frank O’Hara, Brian Patten, Jacques Prévert, Agnieszka Radkowska, Craig Raine, Charles Reznikoff, Theodore Roethke, Tadeusz Różewicz, Carl Sandburg, Patrycja Suszek, Wisława Szymborska, Stefan Themerson, Magdalena Urbańska, Maciej Woźniak, Adam Zagajewski
Ocena 7,8
Kroki po śladach. Wiersze, szkice poetyckie. (Antologia najmłodszej poezji płockiej) John Ashbery, Iwona Barcikowska, John Berryman, Jacek Bierezin, William Blake, Ewelina Boczkowska, Jorge Luis Borges, Andrzej Bursa, Edward Estlin Cummings, Emily Dickinson, Dorota Dziedzic-Chojnacka, Anna Fiłoniuk, Steven Foster, Robert Frost, Tomasz K. Garkowski, Allen Ginsberg, Ewa Gołomska, Marek Grala, Adrian Henri, Zbigniew Herbert, Małgorzata Hillar, Wacław Iwaniuk, Rafał Jarzębowski, Robinson Jeffers, Janusz Kaczorowski, Artur Kanigowski, Wioletta Karpińska, Tymoteusz Karpowicz, Barbara Klicka, Aleksandra Kołodzieska, Małgorzata Kowal, Janusz D. Krusiewicz, Bartek Lewandowski, Małgorzata Mielcarek, Ryszard Milczewski-Bruno, Czesław Miłosz, Aleksandra Mroczek, Agnieszka Osiecka, Frank O’Hara, Brian Patten, Jacques Prévert, Agnieszka Radkowska, Craig Raine, Charles Reznikoff, Theodore Roethke, Tadeusz Różewicz, Carl Sandburg, Patrycja Suszek, Wisława Szymborska, Stefan Themerson, Magdalena Urbańska, Maciej Woźniak, Adam Zagajewski
Okładka książki Antologia nowej poezji brytyjskiej Ciarán Carson, Stewart Conn, Seamus Deane, Douglas Dunn, John Fuller, Ian Hamilton, Tony Harrison, David Harsent, Seamus Heaney, Glyn Hughes, Brian Jones, Michael Longley, Derek Mahon, Andrew Motion, Paul Muldoon, Frank Ormsby, Brian Patten, Tom Paulin, William Peskett, Craig Raine, Piotr Sommer, Jeffrey Wainwright, Hugo Williams
Ocena 7,5
Antologia nowej poezji brytyjskiej Ciarán Carson, Stewart Conn, Seamus Deane, Douglas Dunn, John Fuller, Ian Hamilton, Tony Harrison, David Harsent, Seamus Heaney, Glyn Hughes, Brian Jones, Michael Longley, Derek Mahon, Andrew Motion, Paul Muldoon, Frank Ormsby, Brian Patten, Tom Paulin, William Peskett, Craig Raine, Piotr Sommer, Jeffrey Wainwright, Hugo Williams
Brian Patten
Brian Patten
Urodził się w 1946 roku. Najwyżej ceniony poeta grupy liverpoolskiej, zaliczany do nurtu poezji pop i performance. Debiutował tomem Little Johnny’s Confession (1967). Następnie wydał sześć książek poetyckich: Notes to the Hurrying Man (1969),The Irrelevant Song (1971),Vanishing Trick (1976),Grave Gossip (1979),Storm Damage (1988),Armada (1996) oraz tomy wierszy wybranych Selected Poems (2007) i Love Poems (2007). Napisał wiele książek dla dzieci i młodzieży. Dwie z nich ostatnio opublikowało Biuro Literackie: Słoń i kwiat (2009) oraz Skaczący Myszka (2011). Jest członkiem Królewskiej Akademii Literatury i honorowym obywatelem miasta Liverpool.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Budować, mieszkać, myśleć. Eseje wybrane Martin Heidegger
Budować, mieszkać, myśleć. Eseje wybrane
Martin Heidegger
Chłonąć niezwykle płodną myśl twórcy, którego życiorys jest naznaczony kontrowersjami - czy powielać jałową paplaninę ludzi, którzy nie są zdolni myśleć? Być czy mieć? Pytać o myślenie, czy myśleć bez pytania? Oto metafizyka jutra. Niewątpliwie kontrowersyjnym myślicielem był Heidegger, ale nie o tym będzie mowa. Kto chce, bez trudu może sprawdzić w Wikipedii jego życiorys. Heidegger to myśliciel par excellence, filozof z krwi i kości. Nie stworzył on własnego systemu jak Kant czy Hegel. Dociekał i pytał, nie były to jednak pytania i dociekania błądzące po powierzchni, Heidegger pytał w głąb sensu, w głąb istoty tego, co jest, tego, co się jawi i przedstawia. Słowa rozbierał na czynniki pierwsze, - nie w sensie gramatycznym czy logicznym - dobierał się do ich pierwotnego sensu, znaczenia, symbolu. Słowo znaczy, słowo otwiera przed pytającym prawdę o świecie i o nim samym. Pytać nie znaczy u Heideggera oczekiwania na odpowiedź. Pytać znaczy tak długo dociekać, aż ujrzy się prześwit bycia w tym, o co pytamy. Aby wrozumieć się w to, co wyżej powiedziano, dajmy głos Heideggerowi: „Pomyślmy przez chwilę o jakiejś zagrodzie w Schwarzwaldzie, którą jeszcze przed dwustu laty budowało chłopskie zamieszkiwanie. Dom urządziła tu moc otwierania rzeczy dla prostoty Ziemi i Nieba, Istot Boskich i Śmiertelnych. Postawiła ona zagrodę na osłoniętym od wiatru, południowym zboczu góry, pośród hal, w pobliżu źródła. Dała mu szerokoskrzydły gontowy dach, stosownie ukośny, by mógł udźwignąć ciężary śniegu, nisko opadający, by ochronić izby przed burzami w długie zimowe noce. Nie zapomniała o kącie ze świętymi obrazami nad wspólnym stołem, przyznała w izbach uświęcone miejsce połogowi i „drzewu umarłych" (Totenbaum) - tak w tamtych stronach nazywają trumnę — i w ten sposób różnym porom życia wytyczyła pod jednym dachem tor ich wędrówki przez czas. Zagrodę tę zbudowało rękodzieło, które samo miało źródło w zamieszkiwaniu i używa jeszcze swych narzędzi i przyborów jako rzeczy.” Heidegger w tych kilku zdaniach ze słów „mieszkać” i „budować” wydobył całą prawdę bycia, sens egzystencji. Dzisiejszy świat tego nie potrafi i nie potrzebuje. Oferuje nam nieustanny słowotok, strumień informacji tak potężny, że nie jest w stanie go ogarnąć jeden człowiek, jednocześnie zanieczyszczony bardziej niż Ganges. Słowa tracą pierwotny sens, przestają cokolwiek znaczyć. Są jak puste skorupy, śmieci. Nie można już na nich polegać, nie mają źródła w prawdzie. Rozmywają się w błocie, które same tworzą. Pytać o myślenie - znaczy ważyć każde słowo, z czcią i szacunkiem nieść je i badać do głębi, do korzenia. Myśleć bez pytania - to rzucanie nieprzemyślanych słów w świat. Pytanie rodzi myślenie, pytajmy, by zapładniać myślą świat.
Jacek Jagosz - awatar Jacek Jagosz
ocenił na918 dni temu
Wyjście Tadeusz Różewicz
Wyjście
Tadeusz Różewicz
"Bajka ścierpły mi nogi obudziłem się z długiego niewygodnego snu w świecie czystym świetle nowo narodzonym w Betlejem a może w innym" podłym" mieście gdzie nikt nie mordował dzieci ani kotów ani żydów ani palestyńczyków ani wody ani drzew ani powietrza nie było przeszłości ani przyszłości trzymałem za ręce tatę i mamę czyli Pana Boga I było mi tak dobrze jakby mnie nie było" * Tadeusz Różewicz w tomiku „Wyjście" nie woła, nie zaprasza — uchyla nam drzwi. Wchodzisz cicho i nagle jesteś w środku czegoś bardzo kruchego, niemal przezroczystego... Cudowny tomik! Różewicz pisze tak, jakby już nic nie musiał udowadniać — zostawia słowa tam, gdzie naprawdę są potrzebne. Reszta to pauzy... niedopowiedzenia... zawieszenia oddechu. Ta poezja nie chce olśniewać, tylko być blisko. Jest rodzajem szeptu przy uchu czy ciepłem dłoni na zimnym czole. Czyta się ją wolno, bo wszystko, co ważne, dzieje się między wersami. Czasem boli, czasem koi — ale nigdy nie jest obojętna. To nie książka do przeczytania. To książka do bycia z nią. Różewicz w „Wyjściu” nie prowadzi za rękę — raczej pozwala iść obok. I to jest w tym tomie najpiękniejsze: poeta niczego nie narzuca;pisze oszczędnie, ale gęsto od znaczeń; zapełnia strony ciszą, w której coś pulsuje. Intymna, codzienna, czasem niemal niezauważalna — jak drobne drgnienia, które nagle nabierają potężnego znaczenia. Tomik do powracania, do słuchania sercem, do smakowania w ciszy... Jeśli podoba Wam się moja recenzja, to zapraszam po więcej: https://www.instagram.com/anemonenemorose/
AnemoneNemorose - awatar AnemoneNemorose
ocenił na81 rok temu
Nawigacje Marzanna Bogumiła Kielar
Nawigacje
Marzanna Bogumiła Kielar
Poetycki kompas życia i śmierci Marzanna Bogumiła Kielar w tomiku „Nawigacje” zabiera czytelnika w podróż po przestrzeniach pełnych intensywnych obrazów, egzystencjalnych pytań i medytacji nad nieuchronnością przemijania. To poezja, która jednocześnie zachwyca swoją precyzją i subtelnością, a jednocześnie zmusza do zatrzymania się i kontemplacji nad tym, co nieuchwytne. Kielar prowadzi nas przez krajobrazy, gdzie natura staje się lustrem dla ludzkich emocji, a każde słowo jest starannie dobrane, by odsłonić wielowymiarowość świata. Już sam tytuł tomiku, „Nawigacje”, sugeruje pewien rodzaj poszukiwania, odkrywania czy może wręcz żeglowania po obszarach życia i świata, które wymykają się jednoznacznym definicjom. W wierszach Kielar natura jest nie tylko scenerią – staje się równoprawnym bohaterem, niemal żywym organizmem, który oddycha, zmienia się, trwa i zanika w nieustannym cyklu życia i śmierci. Poetka w swoich utworach często przenosi nas do miejsc granicznych – stref przybrzeżnych, momentów przedwiośnia czy chwil, w których cisza konfrontuje nas z samymi sobą. To właśnie w tych granicznych przestrzeniach najpełniej ujawnia się tematyka tomiku: przemijanie, kruchość ludzkiego istnienia i piękno ukryte w ulotnych momentach. Wielką siłą poezji Kielar jest jej obrazowość. Poetka posługuje się językiem w sposób niezwykle plastyczny, tworząc intensywne i zapadające w pamięć obrazy. Wiersze są pełne detali – krwi na przesłonie chmur, muszek tańczących nad psem, lodu w odciskach kopyt – które budują atmosferę niemal namacalnej obecności świata natury. Te obrazy stają się nie tylko wizualnym doświadczeniem, ale również nośnikiem emocji i głębokich przemyśleń. Motyw przemijania jest jednym z najważniejszych w „Nawigacjach”. Kielar nie podchodzi do niego w sposób bezpośredni ani dramatyczny – śmierć, choć obecna, jest elementem większej całości, naturalnym dopełnieniem życia. W wielu wierszach pojawia się w tle, jakby obserwowana z dystansu, czasem jako echo telewizyjnych wiadomości, innym razem jako cień ukryty w martwej naturze. Poetka unika jednak patosu – w jej ujęciu śmierć jest częścią niekończącego się cyklu, w którym wszystko ma swoje miejsce i czas. Natura u Kielar jest zarazem piękna, jak i niebezpieczna, nieskończona i przejmująca. O ile w wielu współczesnych wierszach natura bywa sprowadzana do roli dekoracji, o tyle w „Nawigacjach” staje się ona równoważnym partnerem człowieka. To przestrzeń, która zachwyca swoim majestatem, ale jednocześnie wymusza pokorę – wobec jej potęgi, nieuchronności zmian i siły żywiołów. Skały walczące z oceanem, lodowe tafle, ciepłe wiatry – to nie tylko opisy, ale metaforyczne opowieści o zmaganiach człowieka z czasem, śmiercią i własną ograniczonością. Ciekawym aspektem poezji Kielar jest również to, jak unika ona nadmiernej emocjonalności, pozostając przy tym głęboko poruszająca. Wiersze mają w sobie ciszę i spokój, które nie oznaczają pustki, lecz są przestrzenią dla refleksji i introspekcji. Poetka nie moralizuje, nie daje gotowych odpowiedzi, lecz zaprasza czytelnika do współuczestniczenia w tej poetyckiej medytacji. Wiele wierszy zawiera swoistą otwartość – brak jednoznacznego zakończenia – które zmusza do powrotu, do dalszego odkrywania ukrytych sensów. Tomik „Nawigacje” wpisuje się w najlepsze tradycje współczesnej poezji refleksyjnej, jednocześnie wyróżniając się indywidualnym stylem Marzanny Bogumiły Kielar. Jej wiersze, choć miejscami hermetyczne, nie odstraszają, lecz przyciągają swoją intensywnością i dbałością o każdy szczegół. To poezja, która wymaga skupienia, ale nagradza czytelnika zaangażowanego w tę lekturę możliwością głębokiego obcowania z pięknem języka i myśli. „Nawigacje” to tomik dla tych, którzy szukają w poezji nie tylko estetycznego zachwytu, ale także intelektualnego i emocjonalnego wyzwania. Marzanna Bogumiła Kielar tworzy przestrzeń, w której każdy może odnaleźć coś innego – echo własnych doświadczeń, zachwyt nad światem natury, czy po prostu moment zatrzymania w pędzie codzienności. To książka, do której chce się wracać, odkrywając za każdym razem nowe znaczenia i odcienie. Po lekturze pozostaje wrażenie, jakbyśmy sami odbyli podróż – przez czas, przestrzeń i własną wrażliwość.
Czytadło - awatar Czytadło
ocenił na109 miesięcy temu
Głupie pytania. Krótki kurs filozofii Jan Hartman
Głupie pytania. Krótki kurs filozofii
Jan Hartman
Dla mnie, która niestrudzenie „drąży” istotę świata, a nawet daleko poza nim, zadając mnóstwo pytań, ten tytuł podziałał na mnie, jak płachta na byka. Miałam ogromną ochotę zripostować go złośliwie – nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. I pierwsze, co zrobiłam, to szybciutko zajrzałam do wstępu, mając nadzieję, że autor i filozof, a więc człowiek myślący, wytłumaczy się z tego prowokującego, jak dla mnie, tytułu. I co się okazało? Dokładnie dlatego taki tytuł, ponieważ jest filozofem, który ma cudowny dar mnożenia, dzieląc. Podobnie było z „głupimi pytaniami”, jak asekuracyjnie ujął je w cudzysłowie, będące takimi dla tych, którzy je już przeanalizowali i znaleźli odpowiedzi, stając się fundamentem wiedzy podstawowej do rozmyślań i poszukiwań na wyższym poziomie. Już profesjonalnym. Jednak są i tacy, dla których one nie są głupie. Są ważne i istotne, bo jeszcze pozostające bez odpowiedzi. Autor należący do tych pierwszych zechciał podzielić się swoją wiedzą z tymi drugimi. A dokładniej napisał tak – „Głupie pytania” raczej nie padają już w filozofii, bo od dawna wiemy dokładnie, na jakie odpowiedzi one pozwalają i jak je przekształcić w pytania bardziej trafne (acz mało efektowne). Nie znaczy to jednak, że nie warto do „głupich pytań” powracać. Przecież wciąż wielu ludzi stawia je sobie tak, jak w dawnych wiekach. A w kolejnym rozdziale dodaje – Pytanie, jak papier, wszystko zniesie. Można bezkarnie pytać o wszystko, byle jeszcze w pytaniu utrzymała się jakaś resztka sensu. Tyle że współczesny człowiek ma mniej czasu na stawianie ich sobie, a tym bardziej na samodzielne, często żmudne, poszukiwanie rozwiązań. Dla niego jest właśnie ta książka. Dopiero po tak uspakajającym mnie wstępie, określającym jej charakter, jako powrót do „przedprofesjonalnych” korzeni filozofii, zajrzałam z ogromną ciekawością do spisu treści, zastanawiając się nad „kanonem głupich pytań Hartmana” (a może i reszty filozofów?) oraz ludzi poszukujących na nie odpowiedzi. Było ich osiem. Każde poprzedzone fotografią obrazu nawiązującego tematycznie do zagadnienia. Na pierwszym miejscu „pytanie pytań”, które mnie nie zaskoczyło, bo odpowiedź na nie determinowała wybór akceptowanej odpowiedzi budującej bazę określonego światopoglądu i mającej wpływ na powstawanie kolejnych zapytań. I tutaj autor podzielił czytelników na trzy grupy – Kto po prostu wierzy głęboko, ten o istnienie Boga nie pyta. Kto wierzy, lecz chce swą wiarę oświecić wiedzą, ten tak naprawdę nie o istnienie Boga zapytuje (bo tego jest pewien),lecz jedynie o to, czy rozum zdolny jest istnienie Boga udowodnić. Kto zaś nie dowierza, tego żaden dowód intelektualny nie uspokoi. Należąc do grupy drugiej, byłam w komfortowej sytuacji, bo posiadając określony światopogląd, a więc i odpowiedzi na wiele pytań, w tym na prezentowany „kanon”, mogłam już nie szukać, nie pracować mozolnie nad tworzeniem podstaw lub ich uzupełnianiem czy modelowaniem od nowa, czując się, jak aktywny uczestnik trudnych warsztatów, ale przyglądać się jak obserwator, ogółowi wiedzy filozoficznej na zadane pytania. A tę autor przytaczał obficie, szczodrze dzieląc się nią, powołując się na najważniejsze nurty filozoficzne i ich przedstawicieli, szkoły i ich twórców oraz spadkobierców na przestrzeni wieków. Od starożytności po wiek obecny. Nie pozostawiając jej jednak bez własnego komentarza i przemyconego, osobistego oglądu zagadnienia, bo jak sam przyznał w Zakończeniu – W końcu przedstawiłem w niej nie tylko rozmaite istotne zagadnienia filozoficzne, tak jak się one z grubsza prezentują na tle tego wszystkiego, co się udało myślącej ludzkości wymyślić (a cudów tu nie ma i być nie może, bo jesteśmy tylko ludźmi),lecz również pewne filozoficzne stanowisko – własne stanowisko. Kolejność stawianych pytań nie była przypadkowa. Ich porządek narzuciła logika ich wynikania. Fundamentalne pytanie o Boga determinowało zapytania o wartości w życiu – miłość, dobro, prawdę, wolność oraz o narzędzia etyczne do ich przejawiania lub nie, które ja nazywam wolną wolą i sumieniem. Dopiero z tak uświadomionej wiedzy albo wspólnie ustalonej prawdy, można było przejść do dwóch ostatnich pytań, z których jedno stało się bardzo znane z zadania go premierowi Donaldowi Tuskowi – jak żyć? Abstrahując od tematu – proponuję Premierowi zaopatrzyć się w ten tytuł i rozdawać go każdemu o to go pytającemu. W końcu jest premierem, a nie filozofem. Nie wiem, co na to autor, który przecież w opozycji do PO stoi, angażując się w Twój Ruch Janusza Palikota. Wygląda na to, że niechcący napisał poradnik wspierający konkurencję polityczną. A wracając do tematu – dwoma ostatnimi rozdziałami autor mnie zaskoczył! Byłam przygotowana na pozostawienie mnie w zawieszeniu, na dokonanie własnego wyboru na podstawie osobistych poglądów. Nic z tego! Te dwa ostatnie rozdziały były najsilniej przeniknięte poglądami autora, bo o ile we wcześniejszych budował wszechstronny obraz stanu wiedzy filozoficznej, z którego mogłam przebierać, wybierać, uznawać, odrzucać czy nie akceptować, o tyle tutaj delikatnie narzucał pogląd, jak człowiek powinien żyć i urządzać świat wokół siebie. I to jest zabieg świadomy, a nawet umyślny, bo jak napisał – Chociaż więc książkę tę napisałem jako zawodowy filozof, mający w pracy inne zmartwienia niż „nieśmiertelność duszy”, napisałem ją nie tylko dla myślącej publiczności, lecz również dla samego siebie. I w tym zacytowanym zdaniu kryją się dwa kruczki, ostatecznie określające typ odbiorcy publikacji. Pierwszym jest „zawodowy filozof”. To, co dla zawodowego filozofa może być przystępnie i przyjemne podane, dla przeciętnego człowieka już nie. Z jednej strony starał się, by była ona możliwie łatwa w odbiorze, ograniczając erudycję i język naukowy do minimum. A i to minimum, czyli pojęcia niepowszechne lub w ogóle niewystępujące w mowie potocznej, objaśniał chętnie i za każdym razem (nie trzeba było sięgać po słownik),by tekst był jak najbardziej przejrzysty, chcąc spełnić deklarację złożoną we wstępie – …obiecuję, że ta książka będzie nadawała się do czytania. A z drugiej strony machał do mnie drugi z kolei kruczek ukryty w cytowanym wcześniej zdaniu pod wyrażeniem – „dla ludzi myślących”. A precyzując – dla średniozaawansowanych . Te dwa ostatnie wyrazy dodałabym obowiązkowo do podtytułu widniejącego na okładce, czyli dla tych, którzy oprócz tego, że myślą, przeczytali w swoim życiu jeden podręcznik z historii filozofii, poznając jej podstawowe pojęcia jak byt, atrybut czy absolut i przynajmniej otarli się o „rozbieranie” zdań zgodnie z zasadami, jakimi rządzi się nauka logiki, by podołać takim, jak te w książce – Głuchy „niepomny” byt, irrealnie bytujący bez świadectwa żywego przedstawienia w subiektywnym horyzoncie doświadczenia pojedynczego ja, stanowi, mówiąc po heglowsku, „określona nieokreśloność”, czyli niewyczerpane źródło nawarstwiających się i różnicujących treści myślenia. Jednak autor nie zostawiał czytelnika samego z takimi zdaniami. Chętnie podpowiadał, upraszczając – Inaczej mówiąc, skończone już życie wciąż przejawia się we wspólnym Świecie, za pośrednictwem niekończących się interpretacji jego śladów. Czyli w ostatecznej interpretacji mojej, przekładając to na język powszechnie zrozumiały, myśl zawarta w pierwszym, enigmatycznym zdaniu brzmi – żyjemy tak długo, jak długo żyje pamięć o nas. Poprzeczka postawiona wysoko, ale dla tych średniozaawansowanych, do pokonania, a satysfakcja intelektualna bezcenna i gwarantowana. I w tym sensie autor obietnicy dotrzymał z naddatkiem! To dlatego każdy rozdział czytałam z przerwą, dozując je sobie według klucza – jeden na jeden dzień. I nie wieczorem. Wybierałam specjalny czas po południu na specjalne rozważania. Traktowałam tę czynność jak gimnastykę umysłu albo jak „przerwę w życiu”, bo według autora życie przecież nie jest myśleniem. Myślenie jest raczej przerwą w życiu niż jego integralną częścią. Nie było łatwo! Niektóre zdania lub fragmenty tekstu czytałam wielokrotnie, wiedząc, że muszę je zrozumieć, by pójść dalej. Poznawałam stan wiedzy w pigułce, doszukując się lub rozpoznając w nim kręgosłup mojego światopoglądu i jego miejsce w całości filozofii. Było fascynująco intelektualnie! To nie romanse czy powieści erotyczne topią mój mózg w endorfinach, ale właśnie takie książki. Dla mnie najlepsze afrodyzjaki dla umysłu! naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na75 lat temu
Bliskie kraje Julia Fiedorczuk
Bliskie kraje
Julia Fiedorczuk
Pierwsza próba wejścia do Bliskich krajów nie powiodła się, kraje okazały się dalekie od tego, do czego przywykliśmy w lekturach. Druga próba wymagała otwarcia umysłu (i serca, choć brzmi to trywialnie),i wtedy udało się obejrzeć, czasami dotknąć, a zawsze przeżyć te lekkie i jednocześnie ciężkie (gatunkowo) obrazy, te zwiewne i ulotne, a pozostające w nas i działające na nas mocno, niepowstrzymanie, opowieści. Fiedorczuk jest pisarką na wskroś kobiecą, jednak absolutnie nie taką tylko-dla-kobiet. Przeciwnie, snuje pajęczyny kobiecej wrażliwości, kobiecego odbierania świata, i snuje je dla każdego, niezależnie od płci. Może właśnie mężczyznom daje ta proza więcej, bo ukazuje nieznane, albo mało dotąd znane, choć bliskie kraje. Istniał kiedyś w literaturze polskiej tzn. nurt wiejski, najpierw w pozytywiźmie, potem w Polsce powojennej (Kawalec, Redliński, Nowak, Myśliwski),nawet dziś - ponoć - ma się dobrze (Płaza chociażby). Na upartego dałoby się prozę Fiedorczuk zaliczyć do tego nurtu, tylko że ona tam nie bardzo pasuje. U Fiedorczuk nie wieś jest bohaterem, nie wiejska społeczność czy mentalność. Nazwałbym tę tematykę raczej nurtem nie-miejskim, pisarstwem, któremu blisko do ekologicznych trendów w literaturze. W jednym z opowiadań bohaterka, dziewczynka, wraca do kościoła, żeby poprosić figurę Matki Boskiej o nierobienie tego, o co dziewczynka prosiła wcześniej tego dnia. Idzie tam z mamą, a dzieli ich dom od kościoła kilka kilometrów. Mają dużo czasu na bycie razem, na rozmowę albo wspólne milczenie, na przeżywanie niezakłócane hałasem świata. I to jest nie-miejskość. I to jest jedna z wielkich wartości tej prozy, ta przestrzeń poza zgiełkiem rozedrganej cywilizacji. Nie do przecenienia.
Mario - awatar Mario
ocenił na101 rok temu
Supermarket kultury. Globalna kultura – jednostkowa tożsamość Gordon Mathews
Supermarket kultury. Globalna kultura – jednostkowa tożsamość
Gordon Mathews
"Supermarket kultury" to jedna z kilku książek, które przeczytałem w wyniku polecenia przez wykładowcę. W tym przypadku dodatkowo wykorzystałem jej treści do zaliczenia dwóch przedmiotów, w tym socjologii :D. Mimo naukowego charakteru książkę czyta się bardzo dobrze zwłaszcza, że traktuje o tym, co dotyczy każdego z nas, czyli o tożsamości kulturowej. Do jej przeczytania skłonił mnie również sam tytuł, który jest połączeniem dwóch słów, jakby z różnych światów. Myśląc o supermarkecie, najczęściej wyobrażamy sobie wielki sklep z dużą ilością regałów i półek, i jeszcze większą ilością artykułów, które możemy sobie w dowolny sposób wybrać i kupić. Natomiast słowo kultura, kojarzy się raczej ze sztuką, muzyką, zachowaniem lub po prostu ze sposobem życia danego społeczeństwa, o czym pisze sam autor, już na samym początku wyjaśniając to pojęcie. Supermarket kultury jest raczej czymś abstrakcyjnym, ale po głębszym zastanowieniu, biorąc pod uwagę dzisiejszą technikę i możliwości przepływu informacji okazuje się, że każdy z niego korzysta i to bardzo często w sposób nieświadomy. Kilka słów o konstrukcji książki... Jest ona bardzo przejrzysta i logiczna. Autor podzielił ją na pięć rozdziałów z czego pierwszy i dla mnie najważniejszy, to swego rodzaju wprowadzenie do tematu i objaśnienie kluczowych pojęć. Trzy kolejne, to analiza badań przeprowadzonych przez autora odnośnie konkretnych kultur. Ostatni zaś, jak się można spodziewać, przedstawia wnioski autora w odniesieniu do poruszonych problemów. Pierwszy rozdział skupia się na pojęciu kultury i jej wieloaspektowym znaczeniu. Oczywiście autor nie rzuca nam na papier różnych definicji tego pojęcia, jak w encyklopedii, ale mam wrażenie, że celowo prowadzi zabiegi, które mają wprowadzić czytelnika w zakłopotanie. Już na początku odnosi się do pojęcia kultury, jako sposobu życia danego społeczeństwa, danej cywilizacji – czy to Chin, Ameryki bądź mniejszych np. Indiańskich plemion. Po chwili jednak poddaje w wątpliwość to znaczenie ze względu na szeroko rozwinięte interakcje międzykulturowe, wymianę informacji, zwyczajów itp. Chodzi tu o to, że wiele krajów mimo posiadania własnej kultury, czerpie z kultury innych państw. Wiąże się z tym na przykład pojęcie amerykanizacji, które można w zasadzie przypisać do każdego państwa na świecie, a prostym dowodem na to jest restauracja McDonald, która znajduje się niemal wszędzie, aczkolwiek z lokalnym zabarwieniem (wiele krajów ma w menu dania, których nie będą miały restauracje w innych krajach). Pochłaniając kolejne treści okazuje się, że kultura dla wielu antropologów straciła na wartości, a niektórzy z nich - jak wspomina autor - chcieli nawet pozbyć się tego terminu. Różnorodność kulturowa zanika w zastraszającym tempie (co samemu z łatwością można zaobserwować) na poczet szeroko rozumianych związków kulturowych i nie da się ukryć, iż różne kultury świata stają się artykułami w supermarkecie kultury, gdzie wybieramy je zgodnie z akurat panującą modą, lub według własnego widzimisię. Warto się zastanowić: czy korzystamy z własnej kultury; czy nasza tożsamość kulturowa nie jest zaburzona, skoro na śniadanie jemy tosty z syropem klonowym, na obiad spaghetti, a na kolację iście szwedzki fläskpannkaka? Autor pokazuje, że mimo zacierających się różnic między kulturami poszczególnych krajów, każde społeczeństwo wciąż wyróżnia się na tle innych określonym sposobem życia, własnym językiem, czy chociażby systemem oświaty. A ten jest ważny z tego względu, iż za jego pomocą rządy i władze w pewien sposób kształtują kulturę danego kraju. Zaskoczyła mnie postawa badacza, który stwierdził, że kultura jest manipulowana, a nawet została wynaleziona przez państwo, dla jego legitymizacji. O ile zgadzam się z manipulowaniem kulturą przez rządy, to z drugą częścią nie do końca. Kultura nie mogła zostać wynaleziona przez państwa, chociażby ze względu na kulturę etniczną, czy plemienną. W tych przypadkach, kultura powstała w sposób naturalny i nieświadomy, była niczym innym, jak po prostu sposobem życia danej ludności, na przykład Masajów z Kenii. Kultura kształtowana przez rządy, to coś oczywistego, chociażby ze względu na wspomniany system oświaty i przez niego przekazywane treści – te na ogół kontrolowane są przez władze. Sposób życia obywateli danego państwa, bardziej lub mniej subtelnie kształtowany, powoduje powstanie tożsamości narodowej, która ostatnimi czasu jest coraz częściej wypierana przez tożsamość etniczną. Na przykładzie naszej kultury łatwo to zauważyć – w Polsce powstaje coraz większa liczba ugrupowań związanych z kulturą i wierzeniami dawnych Słowian. Sprowadza się to już nie tylko do samej wiedzy, ale do sposobu życia, obrzędów i kultów, bądź co bądź pogańskich, postrzeganych jako rodzimowierstwo. Pytanie tylko, czy te grupy mają świadomość, że ich „powrót do korzeni”, to pewien wybór w supermarkecie kultury? A jest tak dlatego, że ludzie ci urodzili i wychowali się w polskiej kulturze, nabywając jednocześnie polskiej tożsamości narodowej. Aby więc stać się tymi rodzimowiercami, musieli skorzystać z dóbr supermarketu kultury. Jest to zgodne z prawami rynku, gdzie człowiek może robić co chce, być kim tylko chce i iść własną drogą zgodnie z własnymi upodobaniami. Nie ma sensu bardziej zagłębiać się w treści książki, ale wspomnę jeszcze o analizie badań własnych autora, które przeprowadził w trzech państwach: Chinach, Ameryce i Japonii. W każdym państwie badał tożsamość, ale odniósł się do innych płaszczyzn: polityki, religii i sztuki. Każdy bardziej zaangażowany czytelnik również może odnieść badania do własnego kraju i wyciągnąć wnioski. Jak już zdążyłem napisać, książkę czyta się bardzo dobrze. Kolejne rozdziały pozwalają zastanowić się nad własną tożsamością, a nawet całkowicie zaburzyć jej postrzeganie. Oczywiście nie warto popadać w paranoję i twierdzić, że całkowicie utraciło się tożsamość narodową... Bo to, że czerpię z supermarketu kultury i słucham zagranicznych zespołów, oglądam hollywoodzkie filmy bądź po prostu na obiad jem spaghetti, bo mi smakuje, nie znaczy jeszcze, że nie jestem polakiem - na pewno? Wszystko zależy od tego czy nim się czuję i czy mam ochotę nim być, a może po prostu chcę zostać wikingiem? Dodatkowo spora część wiedzy, także historycznej o trzech zupełnie różnych krajach sprawia, że lektura jest jeszcze bardziej atrakcyjna.
Dźwiedź - awatar Dźwiedź
ocenił na77 lat temu

Cytaty z książki Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót

Więcej
Brian Patten Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót Zobacz więcej
Brian Patten Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót Zobacz więcej
Brian Patten Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót Zobacz więcej
Więcej