rozwińzwiń

Turnus

Okładka książki Turnus autora Tomasz Łubieński, 9788377476291
Okładka książki Turnus
Tomasz Łubieński Wydawnictwo: W.A.B. Seria: ...archipelagi... literatura piękna
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
...archipelagi...
Data wydania:
2012-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-06-01
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7747-629-1
Średnia ocen

6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Turnus w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Turnus



książek na półce przeczytane 2861 napisanych opinii 2796

Oceny książki Turnus

Średnia ocen
6,4 / 10
45 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Turnus

avatar
1925
1924

Na półkach:

Co za jazgot!?
Ale dobrze, myślę sobie, to dopiero początek początku turnusu. Może tak ma być, że w samolotach przewodnicy turystyczni zagłuszają myśli pasażerów, by ci nie skupiali się na turbulencjach lub gorzej - ewentualnej katastrofie lotniczej. Zresztą żadnemu z pasażerów lecących na Kretę to nie przeszkadzało. Myślę sobie – wytrzymam ten słowotok absolwentki Europejskiej Szkoły Turystyki o specjalności psychologii turystycznej z siedzibą w Bielsku-Białej. Nie będziemy przecież lecieć w nieskończoność. Kiedyś to się musi skończyć.
Ale gdzie tam!
Po wylądowaniu słyszałam ją nadal. W drodze do hotelu nadawała jak BBC. W hotelu również. W trakcie wycieczek tym bardziej. Zrozumiałam, że muszę ją wpisać w pejzaż Grecji, Krety i turnusu jako stały element mojego tutaj pobytu. Nie miałam wyjścia.
Musiałam ją nie tylko słyszeć, ale zacząć przede wszystkim słuchać.
Była jedynym źródłem mojej wiedzy o tym, co działo się w powieści. Jedyną narratorką komentującą wszystko i wszystkich. Łącznie z przekazami wypowiedzi pozostałych osób. Czy mi się to podobało, czy nie - jedyną autorką monologu. Początkowo irytującego, trochę głupiutkiego, delikatnie obnażającego niedostatki intelektualne i lekko odkrywającego osobowość stereotypowej blondynki. Roztrzepanej, gadatliwej, głośnej, nadpobudliwej, zdobywającej swoje miejsce w świecie własnym ciałem, ale sympatycznej, komunikatywnej, bezpośredniej i co chwilę wyrażanej w okrzyku - Mam na imię Presefona, ale mówcie mi Presi!
Potrafiła jednak budować dystans.
Poczułam go wtedy, gdy zaczęła więcej rozmawiać z jednym z turystów turnusu - Profesorem. Tak go tytułowała, chociaż nie było dowodów na jego rzeczywistą profesurę. Zresztą nikt tego nie wymagał. Wystarczyło, że był autsajderem i mądrze mówił. Pod jego wpływem Persi z trzpiotki zaczęła zamieniać się w dziewczynę, którą obdarzyłam współczuciem. Radziła sobie w życiu, jak mogła i potrafiła, a jej obecna praca była szczytem jej możliwości. W końcu nie każdy pochodzący z dysfunkcyjnego środowiska rodzinnego, wykorzystywanego w różny sposób przez bliskich i obcych, osiąga tyle, ile ona. Profesor na przykład, pomimo swoich mądrości, nadal ten szczyt zdobywał. Fizycznie, wspinając się na kreteński wierzchołek Psiloritis i duchowo.
Jego osoba stała się zagadką turnusu.
Wyprawa na górę zakończyła się zaginięciem Profesora. Czytając między wierszami w wypowiedziach Profesora, byłam pewna, że zaplanował je. Za dużo mówił o życiu i śmierci.
W tym sensie powinnam odbierać tę powieść alegorycznie.
Turnus może być człowieczym życiem lub tylko jego epizodem. Przewodniczka ideą, którą się kierujemy lub autorytetem, za którym podążamy w drodze na szczyt. Może nam się wydawać, że już go zdobyliśmy i spocząć na laurach, wypoczywając jak turyści. Możemy się zorientować, że za już osiągniętym przez nas szczytem stoi kolejny, wyższy, atrakcyjniejszy do zdobycia tak, jak Persi, która pod wpływem swojego mentora zaczęła dostrzegać więcej i dalej. A może, pomimo długiego życia, nadal go zdobywamy tak, jak Profesor.
Jakbyśmy nie zauważyli, że szczytem naszego życia nie są sukcesy, lecz... śmierć!
„Co się zacznie, to się skończy i bardzo dobrze, takie jest życie. Bo przecież na tej ziemi jesteśmy turystami, każdy w danej chwili, w danym punkcie naszej biegowej trasy. Która ma ileś okrążeń” - jak uświadomiła sobie Persi. A ja dodam od siebie – i tylko jeden szczyt do osiągnięcia. Pojawienie się śmierci i tematów egzystencjalnych z nią związanych sprawiło, że monolog Persi w drugiej połowie stał się rozważaniami filozoficznymi, a język przekazu bardziej „uczony”. Nie był już drażniącym mnie jazgotem nowomowy reklam. Dziewczyna w niczym już nie przypominała trzpiotki z samolotu.
Persi stała się Persefoną.
Zdobyła świadomość, że „ważne jest nie tylko, w jakim stanie ducha i ciała rozstajemy się z tym światem. Również gdzie się odbędzie ostatnie pożegnanie.” To nie los za nas decyduje, lecz my sami. Powieść idealnie wpisuje się w odwieczny dyskurs o wyborze – żyj chwilą czy pamiętaj o śmierci?
Zdecydowanie wybieram to drugie!
http://naostrzuksiazki.pl/

Co za jazgot!?
Ale dobrze, myślę sobie, to dopiero początek początku turnusu. Może tak ma być, że w samolotach przewodnicy turystyczni zagłuszają myśli pasażerów, by ci nie skupiali się na turbulencjach lub gorzej - ewentualnej katastrofie lotniczej. Zresztą żadnemu z pasażerów lecących na Kretę to nie przeszkadzało. Myślę sobie – wytrzymam ten słowotok absolwentki...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2800
2796

Na półkach:

„I czy publiczności spodobało się to samo? Co komisji, w której skład zapewne wchodzili przedstawiciele miejscowych władz? Trudny wybór”. A czy Państwu spodobał się ten fragment? Czy również macie problem z podjęciem decyzji? To w miarę charakterystyczny urywek. Jeżeli kogoś drażni proza naśladująca mowę potoczną, pełna dygresji i niedokończonych myśli, to powinien zrezygnować z lektury. Jeżeli jednak chcecie przypomnieć sobie trochę mitologii greckiej połączonej z historią Krety, to zapraszam. Lubicie styl kawiarnianych rozmów, zwłaszcza prowadzonych w damskim gronie, ta książka jest dla Was. Chcielibyście przeczytać książkę opowiadającą jakąś historię, w jasny sposób przedstawiającą wydarzenia, a na dodatek ze szczęśliwym zakończeniem, to odłóżcie czym prędzej ten tom na półkę. Irytują Was turyści, podróże samolotem, przewodnicy oraz rezydenci biur podróży zachęcający do odbycia wycieczek fakultatywnych, to miejcie się na baczności, ponieważ są głównym tematem tej książki. A zatem, przeczytać czy nie? Wybór należy do Was.

„I czy publiczności spodobało się to samo? Co komisji, w której skład zapewne wchodzili przedstawiciele miejscowych władz? Trudny wybór”. A czy Państwu spodobał się ten fragment? Czy również macie problem z podjęciem decyzji? To w miarę charakterystyczny urywek. Jeżeli kogoś drażni proza naśladująca mowę potoczną, pełna dygresji i niedokończonych myśli, to powinien...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1105
74

Na półkach: , , ,

Interesujące spostrzeżenia i przemyślenia. Narratorem jest młoda kobieta (dla mnie nieprzekonująca psychologicznie) przewodniczka turystyczna. Pisze o swoich doswiadczeniach z turystyką, z życiem i z mężczyznami (styl opisów erotyki cóż nie przypadł mi do gustu).

Interesujące spostrzeżenia i przemyślenia. Narratorem jest młoda kobieta (dla mnie nieprzekonująca psychologicznie) przewodniczka turystyczna. Pisze o swoich doswiadczeniach z turystyką, z życiem i z mężczyznami (styl opisów erotyki cóż nie przypadł mi do gustu).

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

140 użytkowników ma tytuł Turnus na półkach głównych
  • 75
  • 65
40 użytkowników ma tytuł Turnus na półkach dodatkowych
  • 28
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Turnus

Inne książki autora

Okładka książki Album styczniowe Józef Baran, Tadeusz Dąbrowski, Bogusław Kierc, Jan Maria Kłoczowski, Krzysztof Koehler, Tomasz Łubieński, Piotr Matywiecki, Anna Piwkowska, Karol Samsel, Jan Sochoń, Adriana Szymańska, Piotr Wojciechowski
Ocena 8,0
Album styczniowe Józef Baran, Tadeusz Dąbrowski, Bogusław Kierc, Jan Maria Kłoczowski, Krzysztof Koehler, Tomasz Łubieński, Piotr Matywiecki, Anna Piwkowska, Karol Samsel, Jan Sochoń, Adriana Szymańska, Piotr Wojciechowski
Tomasz Łubieński
Tomasz Łubieński
Tomasz Łubieński (pseud.: Borygo Jańczak; KT; Stanisław Jańczak; T.F.;TK; ur. 18 kwietnia 1938 r. w Warszawie) - polski prozaik, dramaturg, eseista i tłumacz literatury pięknej, redaktor naczelny miesięcznika "Nowe Książki". Syn Konstantego Łubieńskiego (1910-1977) i Marii z domu Bogatyńskiej (1910-2001). Wedle różnych źródeł debiutował w 1955 r. poezją w "Dziś i jutro" albo w 1959 r jednoaktówką "Gra". Studiował historię i polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. W czasie studiów publikował w "Twórczości" (1958-1961) i "Współczesności" (1959 i w latach 1962-1965). W 1961 mieszkał przez rok we Francji. Po powrocie do Polski publikował na łamach miesięcznika "Polska"(do 1971). Od 1971 do 1981 pracował w tygodniku "Kultura". Od 1978 publikował w czasopiśmie "Res Publica" (którego był współzałożycielem),wychodzącym najpierw poza cenzurą w II obiegu wydawniczym, a od 1987 oficjalnie. W latach 80. XX w. publikował także w czasopismach emigracyjnych "Aneks" i "Zeszyty Literackie". Od 1989 do 1992 był członkiem redakcji "Tygodnika Solidarność", oraz działaczem "Stowarzyszenia "Wspólnota Polska". W sezonie 1995/1996 był konsultantem literackim warszawskiego "Teatru Na Woli". Od 1996 w zespole redakcyjnym miesięcznika "Teatr". Obecnie jest redaktorem naczelnym "Nowych Książek". Najbardziej znane spośród kilkunastu jego sztuk teatralnych to "Zegary" (1968) i "Koczowisko" (1974). Napisał powieść "Pod skórą" (1980),książki biograficzne o Mierosławskim (Czerwonobiały, 1983) i o Norwidzie (Norwid wraca do Paryża, 1989). Wydał zbiór opowiadań "Ćwiczenia" (1962). Wybór swoich wierszy opublikował w 1966 r. pod tytułem "Nieobecni mają rację". Najgłośniejsza jego książka to tom esejów historycznych "Bić się czy nie bić" (1978, nowe rozszerzone wydanie - rok 1997). Szczególnym przedmiotem zainteresowań Łubieńskiego jest wiek XIX, na który umie spojrzeć w sposób oryginalny, poprzez doświadczenia naszych czasów. Od 2001 r. wraz z Kazimierą Szczuką i Witoldem Beresiem, a następnie z Kingą Dunin i Pawłem Duninem-Wąsowiczem prowadził w programie 1 TVP magazyn kulturalny "Dobre książki". Członek Związku Literatów Polskich (1972-1983),Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (od 1989; Współzałożyciel Stowarzyszenia i Prezes Oddziału Warszawskiego w latach 1989-1996),Polskiego PEN Clubu (od 1979).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Męka kartoflana Janusz Rudnicki
Męka kartoflana
Janusz Rudnicki
MĘKA KARTOFLANA. ...czyli z każdej granicy strony. Czego w tej książce nie ma? Elektryzujące sytuacje spotkania Polaków z Niemcami, rozwijające się siłą rozpędu pamięci o wojnie – są. Portret staczającej się alkoholiczki – jest. Wieśniaccy Polacy, którzy wyrwali się poza granice „matecznika” - są. Wulgaryzmy – całe kopy. Absurd i groteska – im dalej, tym więcej, aż do zbrojenia ziemi krzyżami przeciwko szatanowi. No i Bruno Schulz. „Męka kartoflana” jest zbiorem opowiadań Janusza Rudnickiego, które jako takie muszą reprezentować różny poziom. Poniżej kilka słów o wybranych. Szczególnie dla mnie interesujące są utwory koncentrujące się na przemyśleniach Rudnickiego dotyczących twórczości Schulza oraz zapisków Nałkowskiej i Dąbrowskiej. Autor „Męki kartoflanej” nie uznaje w tym przypadku kompromisów i uderza wszystkim co ma w pisarzy, można powiedzieć, pierwszej wielkości wśród gwiazd naszej literatury. Nie obawia się krytykować autorów, co chwilę rzuca cytatami i sprawnie porusza się po niemałym przecież dorobku pisarzy. Jego impresje są zupełnie inne od powszechnie znanej praktyki interpretacyjnej. Rudnicki śmiało sobie poczyna z sylwetkami pisarzy i bezlitośnie czepia się szczegółów, wytyka usterki, powtarzalność i nieautentyczność. Czyta się to wszystko jednym tchem, momentami aż trudno nadążyć za porywającym stylem autora. Jest to doświadczenie odświeżające w stosunku do prac krytyków piejących z zachwytu nad twórczością „klasyków”. A jednak nie odnosi się wrażenia, że Rudnicki kopie leżącego. Nie znęca się on nad opisywanymi sylwetkami, lecz jego krytyka jest rozmyślnie rozdmuchana i jednak podszyta szacunkiem do wziętych na warsztat, czy też pod ostrze pióra, pisarzy. Opowiadania portretujące alkoholiczkę Uschi aż kipią od fizjologii. Ociekają potem, brudem i wymiocinami. Ciężko powiedzieć, jak w wielu miejscach książki, gdzie kończy się inspiracja prywatnymi doświadczeniami Autora, a zaczyna wyobraźnia. Pisarz stworzył tutaj bardzo plastyczny obraz fiksacji i nienawiści maskującej fascynację. Co do reszty utworów, skwitować je można terminem „groteska”. Sytuacje z życia codziennego nagle nabierają innego znaczenia i zdarzyć się może dosłownie wszystko. Ulubionym chwytem Rudnickiego jest przepis następujący: wrzucić do jednego worka grupę wybraną z zestawu Polacy/Niemcy w scenerii Polski/Niemiec, zamieszać, potrząsnąć i spróbować, co z tego wyszło. A wychodzi zazwyczaj napędzająca bohaterów tajona nienawiść, skrywana uraza i maskowane kompleksy. Polacy przedstawiani przez Rudnickiego, to ci, których znamy, choć znać byśmy nie chcieli. Reprezentują sobą szerokie spektrum negatywnych stereotypów. Każdego można określić etykietą złodzieja, degenerata, idioty. Obrywa się od Rudnickiego Polakom, obrywa przy każdej okazji. „Taś, taś, Polaczki!”, pisze Rudnicki i przywabione stadko stawia w coraz dziwniejszych sytuacjach. Groteska króluje, absurd goni absurd, pojawia się romantyczna symbolika wraz z zestawem wszelkich rekwizytów od rozdętej martyrologii, wielkiej sprawy narodowej i patriotyzmu. Rudnicki całą tę graciarnię polskiej literatury wsmarowuje w błoto, dając chyba wyraz swoim przekonaniom na temat poruszania tych kwestii w książkach. „Męka kartoflana” zaczyna zalatywać Gombrowiczem i wszystkim, co z tego wynika. Warto przeczytać, ze względu na dystans Autora do świata, ludzi, siebie samego, a szczególnie wobec pisarstwa. Dla kogo? Dla spragnionych komentarzy do twórczości Schulza, nieoklepanych i świeżych. Dla zafascynowanych relacjami polsko-niemieckimi. Dla Polaków z dystansem do siebie. Nie dla tych, którzy: mają alergię na potoczysty styl strumienia świadomości; nie trawią romantyzmu nawet obśmiewanego; nie przepadają za groteską; bulwersują się dostrzeganiem śmieszności w mitach narodowych; obrażają się za krytykowanie Schulza; wieszczów.
jaccobus - awatar jaccobus
ocenił na79 lat temu

Cytaty z książki Turnus

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Turnus