Tam gdzie ty

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Sing You Home
- Data wydania:
- 2012-01-10
- Data 1. wyd. pol.:
- 2012-01-10
- Data 1. wydania:
- 2011-03-01
- Liczba stron:
- 568
- Czas czytania
- 9 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788378390138
- Tłumacz:
- Magdalena Moltzan-Małkowska
Po dziesięciu latach małżeństwa i długotrwałych bezskutecznych staraniach o dziecko, Zoe i Max Baxter postanawiają się rozstać. Zoe, ku własnemu zaskoczeniu, znajduje szczęście u boku kobiety, Max szuka pocieszenia w kościele. Lecz marzenie o dziecku trwa, i to, co wydawało się być na wyciągnięcie ręki, przeradza się w starcie światopoglądów i przekonań religijnych, w którym nie ma miejsca na sentymenty.
„Tam gdzie ty” to powieść o trudnych, często bardzo bolesnych wyborach oraz o tym, że każdy ma prawo do szczęścia. Ale czy na pewno? Do książki dołączony jest prezent w postaci płyty – każda z piosenek odpowiada jednemu rozdziałowi powieści, ale jak sugeruje autorka, można dowolnie łączyć lekturę z muzyką.
Coś niezwykle ważnego dla książki, a przede wszystkim dla mnie samej, wydarzyło się w mojej rodzinie. Kiedy pisałam „Tam gdzie ty”, mój syn, Kyle, inteligentny i utalentowany nastolatek, przyniósł mi jedną ze swoich szkolnych prac do przeczytania. Był to esej na temat bycia homoseksualistą. Czy wiedziałam, że Kyle jest gejem? Pewne podejrzenia miałam już , gdy miał pięć lat. Ale to była jego osobista rzecz do odkrycia i ujawnienia. Nie byłam tym zaskoczona tylko bardzo się cieszyłam, że to akceptuje, że jest wystarczająco odważny, by być sobą i podzielić się tym z rodziną…
Jodi Picoult o książce "Tam gdzie ty"
Picoult stworzyła kolejny majstersztyk. Wnikliwie analizuje współczesna medycynę reprodukcyjną, pojęcie rodziny oraz najlepsze warunki dla wychowania dziecka.
„People”
Picoult daje nam wgląd w umysły, serca i dusze wszystkich swoich bohaterów i każdego z osobna: postaci z krwi i kości, których nadzieje oraz marzenia nie różnią się od naszych.
BookReporter.com
Powieści Picoult nie zbierają kurzu na nocnym stoliku, czytelnik pochłania je w mgnieniu oka i chce jeszcze. Picoult odważnie podejmuje trudny temat, dając czytelnikowi wiarę w wyższą instancję – nie prawo, Boga czy współczesną medycynę, a zwykłą, ludzką dobroć.
„LA Times”
Kup Tam gdzie ty w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Tam gdzie ty
Za wszelką cenę
Jodi Picoult jest znana ze swoich powieści, które dotykają tematów trudnych, często bolesnych, a z pewnością „chwytliwych” medialnie. W najnowszej książce sięga nie po jeden, ale aż kilka z nich – rozwód, związki homoseksualne, zapłodnienie in vitro i „prawo własności” do powstałych podczas procedur medycznych, zarodków. Trudno powiedzieć czy o ich wyborze zdecydowało prawdziwe zainteresowanie tematyką, czy przeświadczenie, że właśnie taka powieść zdobędzie popularność...
Zoe i Max Baxter od lat są małżeństwem. Byli ze sobą bardzo szczęśliwi, kiedy zapragnęli mieć dziecko. Kolejne próby kończyły się niepowodzeniem, leczenie nie przynosiło rezultatów, postanowili więc zdecydować się na zabieg sztucznego zapłodnienia. Jednak nawet on nie był w stanie rozwiązać wszystkich problemów. Procedura in vitro udaje się, jednak Zoe rodzi martwe dziecko. Rozpacz i ból po tej stracie oraz rozwiane nadzieje na powiększenie rodziny, przeżywane oddzielnie, zamiast zbliżać małżonków do siebie, oddalają i niszczą małżeństwo. Nic więc dziwnego, że pewnego dnia Zoe i Max dochodzą do wniosku, że od miesięcy nie łączy ich już nic, poza obsesyjną chęcią posiadania dziecka. Rozstają się. Ona szuka pocieszenia w ramionach innej kobiety, on trafia do wspólnoty kościelnej, w której diametralnie zmienia swoje życie...
„Tam gdzie ty” to opowieść o niszczących skutkach obsesji posiadania dziecka. Kiedy początkowe marzenie zmienia się w obsesję, wszystko inne traci znaczenie. Max i Zoe przestają być parą kochających się ludzi, ona widzi w nim dawcę materiału genetycznego, z którego powstanie jej dziecko, on zrozpaczoną kobietę, próbującą zrealizować marzenie bez względu na środki. Przestaje mieć znaczenie miłość, zaufanie, wspólne życie… Wszystko jest podporządkowane jednemu celowi – dziecku. Kiedy więc kolejna próba kończy się fiaskiem, a zaplanowanego dziecka nie ma, nie pozostaje już nic wspólnego… Rozpacz pchnie dwoje bliskich sobie ludzi nie tylko do kłótni i rozstania, ale w konsekwencji doprowadzi na salę sądową, gdzie będą walczyć o prawo do swoich nienarodzonych jeszcze dzieci. To straszny obraz rozpadu ludzkiej relacji, egoizmu prowadzącego do krzywdy swojej i innych. Przerażające jest uprzedmiotowienie człowieka, który staje się środkiem do osiągnięcia celu (do spłodzenia dzieci) lub samym celem. Nic dziwnego, że w tym kontekście mówi się, że Zoe chce „mieć” dziecko, „posiadać” je, zupełnie jak jakikolwiek inny przedmiot, który można po prostu nabyć...
Abstrahując od tematyki książki, trudno zaprzeczyć kunsztowi literackiemu autorki. Picoult potrafi pisać w taki sposób, że wciąga czytelnika w wir wydarzeń, „każe się” nimi przejmować i przeżywać je, nawet, jeśli nie popiera poczynań bohaterów. Odnoszę jednak wrażenie, że w starciu Zoe i jej dziewczyna kontra Max i „jego kościół”, Picoult opowiedziała się po stronie tych pierwszych. Być może zrobiła to nie do końca świadomie, poddając się przyzwyczajeniom i stereotypom, ale nie zmienia to faktu, że członkowie kościelnej wspólnoty zostali odmalowani jak fanatycy, tuszujący swoje własne problemy i zgrywający świętych pomimo licznych grzeszków. Obie panie stały się natomiast niewinnie prześladowanymi...
Mimo tych zarzutów uważam, że książkę przeczytać warto, będzie to lektura wartościowa, zwłaszcza z racji aktualności tematyki. Dodatkowym i zaskakującym plusem książki jest maleńka płyta, którą do niej dołączono. Zawiera piosenki dopasowane do treści powieści, w której dodatkowo, przed każdym rozdziałem zaznaczono jakiego utworu najlepiej posłuchać. A słucha się bardzo przyjemnie, również po zakończeniu lektury...
Katarzyna Marondel
Opinia społeczności książki Tam gdzie ty
Właściwie książka jak od sztancy. Jak większość książek Picoult. Ale lubiłam to już z dziesięć razy, więc mogę i jedenasty. Bo chyba bym się zdziwiła, gdyby napisała coś innego. Jest więc tak, jak być musi: * charakterne postaci (koniecznie uwikłane w coś),* kilka perspektyw głównych bohaterów, * kontrowersyjny temat, który zmusza mnie do refleksji i wyboru strony, * sprawa sądowa – skoro jest dylemat, * zakrętas fabularny na końcu, moje „no nieee, serio?”, i oczywiście – łzy. Moje. Lejące się na końcu. To co, nuda i powtarzalność? Nie. Bo wsad tym razem zupełnie inny. Delikatnie, z wyczuciem, o niespełnionym marzeniu – dziecku. Jest więc walka o zostanie biologicznym rodzicem, związki lesbijskie i pragnienie posiadania dzieci, konserwatyzm i arogancja Kościoła i wreszcie... zamrożone zapłodnione jajo, wokół którego wszystko się kręci. A było to tak: ona i on, małżeństwo marzące o dziecku. Lata starań, nic z tego. Miłość się kończy, oni się rozstają. On biegnie w stronę alkoholu i ortodoksyjnego Kościoła, ona znajduje miłość… u innej kobiety. I wtedy przypomina sobie o swoich zamrożonych jajeczkach. Wystarczy tylko podpis byłego męża. I tu zaczyna się jazda – sąd, emocje, społeczne zamieszanie. No i pytania. O homoseksualizm, o prawo do rodzicielstwa, o religię i moralność. Picoult znowu każe się zastanowić, po której stronie stanąć. Trudna sprawa – bo jak pogodzić religię i homoseksualizm? To co, książka marzenie? Niezupełnie. Nie chce mi się nawet rozkładać na czynniki pierwsze, co nie zagrało. Ale powiem tak: jedna ze słabszych Picoult, choć i tak o niebo lepsza niż papkowate, nijakie obyczajówki, które zalewają rynek. Picoult jak Picoult – przewidywalna, ale wciąż taka, że człowiek odkłada książkę z ciężką głową i miękkim sercem
Oceny książki Tam gdzie ty
Poznaj innych czytelników
4543 użytkowników ma tytuł Tam gdzie ty na półkach głównych- Przeczytane 2 650
- Chcę przeczytać 1 847
- Teraz czytam 46
- Posiadam 487
- Ulubione 100
- Jodi Picoult 77
- 2012 60
- 2014 39
- 2013 38
- Chcę w prezencie 24




















































Opinie i dyskusje o książce Tam gdzie ty
O tym, że Judi Picoult nie pisze łatwych książek wie każdy, kto choć jedną przeczytał. Ta jest wyjątkowo trudna. Walka o dziecko, walka na dosłownie każdy możliwy sposób. Trudny wybór, pomiędzy tym, co wydaje się najlepsze i prawidłowe.
Dylemat wyboru lepszej rodziny. Czy w ogóle można go dokonać?
O tym, że Judi Picoult nie pisze łatwych książek wie każdy, kto choć jedną przeczytał. Ta jest wyjątkowo trudna. Walka o dziecko, walka na dosłownie każdy możliwy sposób. Trudny wybór, pomiędzy tym, co wydaje się najlepsze i prawidłowe.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDylemat wyboru lepszej rodziny. Czy w ogóle można go dokonać?
Właściwie książka jak od sztancy. Jak większość książek Picoult. Ale lubiłam to już z dziesięć razy, więc mogę i jedenasty. Bo chyba bym się zdziwiła, gdyby napisała coś innego.
Jest więc tak, jak być musi:
* charakterne postaci (koniecznie uwikłane w coś),
* kilka perspektyw głównych bohaterów,
* kontrowersyjny temat, który zmusza mnie do refleksji i wyboru strony,
* sprawa sądowa – skoro jest dylemat,
* zakrętas fabularny na końcu, moje „no nieee, serio?”,
i oczywiście – łzy. Moje. Lejące się na końcu.
To co, nuda i powtarzalność? Nie. Bo wsad tym razem zupełnie inny.
Delikatnie, z wyczuciem, o niespełnionym marzeniu – dziecku.
Jest więc walka o zostanie biologicznym rodzicem, związki lesbijskie i pragnienie posiadania dzieci, konserwatyzm i arogancja Kościoła i wreszcie... zamrożone zapłodnione jajo, wokół którego wszystko się kręci.
A było to tak: ona i on, małżeństwo marzące o dziecku. Lata starań, nic z tego. Miłość się kończy, oni się rozstają. On biegnie w stronę alkoholu i ortodoksyjnego Kościoła, ona znajduje miłość… u innej kobiety. I wtedy przypomina sobie o swoich zamrożonych jajeczkach. Wystarczy tylko podpis byłego męża. I tu zaczyna się jazda – sąd, emocje, społeczne zamieszanie.
No i pytania. O homoseksualizm, o prawo do rodzicielstwa, o religię i moralność. Picoult znowu każe się zastanowić, po której stronie stanąć.
Trudna sprawa – bo jak pogodzić religię i homoseksualizm?
To co, książka marzenie? Niezupełnie. Nie chce mi się nawet rozkładać na czynniki pierwsze, co nie zagrało. Ale powiem tak: jedna ze słabszych Picoult, choć i tak o niebo lepsza niż papkowate, nijakie obyczajówki, które zalewają rynek. Picoult jak Picoult – przewidywalna, ale wciąż taka, że człowiek odkłada książkę z ciężką głową i miękkim sercem
Właściwie książka jak od sztancy. Jak większość książek Picoult. Ale lubiłam to już z dziesięć razy, więc mogę i jedenasty. Bo chyba bym się zdziwiła, gdyby napisała coś innego.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest więc tak, jak być musi:
* charakterne postaci (koniecznie uwikłane w coś),
* kilka perspektyw głównych bohaterów,
* kontrowersyjny temat, który zmusza mnie do refleksji i wyboru strony,
*...
Po pierwszych stronach myślałam, że to książka o normalnej relacji, a jednak... rzygać się chce. I co za rozczarowanie na koniec.
Po pierwszych stronach myślałam, że to książka o normalnej relacji, a jednak... rzygać się chce. I co za rozczarowanie na koniec.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka porusza niezwykle trudne tematy - pragnienie posiadania dziecka, zmaganie się z problemami z niepłodnością, niepowodzenia w procedurze in vitro, związki homoseksualne. Są to tematy o których powinno się dużo mówić i pisać aby je odczarować. Bardzo poruszająca, wycisnęła ze mnie łzy. Zdecydowanie polecam!
Książka porusza niezwykle trudne tematy - pragnienie posiadania dziecka, zmaganie się z problemami z niepłodnością, niepowodzenia w procedurze in vitro, związki homoseksualne. Są to tematy o których powinno się dużo mówić i pisać aby je odczarować. Bardzo poruszająca, wycisnęła ze mnie łzy. Zdecydowanie polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka byłaby spoko, gdyby nie wstęp i zakończenie.
Jeśli chodzi o początek, to był on nudny, trwał długo i trudno było się wciągnąć. Naprawdę ciekawe wydarzenia zaczęły się w okolicach 200 strony, a to już połowa powieści.
*** SPOJLER ***
Odniosłam wrażenie, że w trakcie ostatnich kilku stron autorka chciała zwieńczyć książkę happy endem. Problem polegał na tym, że przy tak zarysowanej fabule i tyłu postaciach pobocznych nie mogło być szczęśliwego zakończenia.
1. Reid. Autorka nawet nie wymienia go w epilogu, a to jest człowiek, który niczym niezawiniwszy stracił wszystko. Brata, żonę, dziecko... To był naprawdę dobry facet. Opiekuńczy, kochający, troskliwy. Nie zasługiwał na taki los.
2. Liddy. Jakim cudem rozwód w świetle wyznawanych przez nią wartości w ogóle wchodził w grę? Nawet gdyby tak się stało, to związała się z człowiekiem, który nic nie miał - tak samo jak ona, w dodatku alkoholikiem. Nie wyobrażam sobie, żeby społeczność ewangelicka była przychylna ich związkowi. Upadek z takiego piedestału boli. No i nie zapominajmy, że odebrano jej nadzieję na posiadanie dziecka.
3. Max. Myślę o tym, jak paskudnie musi się teraz czuć. Chrzani wszystko czego dotknie. Skrzywdził Zoe, a jeszcze bardziej własnego brata. Nadużywa alkoholu i jest na dnie. Co może zaoferować swojej nowej żonie? Ani dziecka, ani życia na poziomie (żadnym, bo w momencie gdy kończy się książka nie mają nawet gdzie mieszkać),ani przynależności do grupy kościelnej.
4. Lucy. Nastolatka na skraju załamania nerwowego z problemami empcjonalnymi. Najpierw wykorzystana przez swojego ojczyma, a potem porzucona przez jedyne osobę, której pozwoliła się zbliżyć. Zoe miała już mieć swoje dziecko. Nie interesował jej los podopiecznej, przez którą miała problemy z prawem.
Kto był zatem wygranym? Zoe, Vanessa i być może Data. To za mało na ogólny happy end.
Żeby nie było, że tylko narzekam. Naprawdę dużo rzeczy podobało mi się w trakcie lektury.
1. Fantastycznie rozbudowane postacie. Wszystkie z krwi i kości, dzięki czemu łatwo było się z nimi utożsamiać.
2. Przemiana Maxa. Jestem zdecydowanie bardziej liberalna, niż konserwatywna, ale historia mężczyzny była tak realistycznie poprowadzona, że trudno było odmówić słuszności jego argumentów. Rzadko mi się to zdarza, a jednak uwierzyłam w jego nawrócenie.
3. Wątek sądowy jak zwykle prima sort. Idealnie pokazuje, jak łatwo można zniszczyć komuś życie w imię... no właśnie, w imię czego?
*** KONIEC SPOJLERÓW ***
Książka byłaby spoko, gdyby nie wstęp i zakończenie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli chodzi o początek, to był on nudny, trwał długo i trudno było się wciągnąć. Naprawdę ciekawe wydarzenia zaczęły się w okolicach 200 strony, a to już połowa powieści.
*** SPOJLER ***
Odniosłam wrażenie, że w trakcie ostatnich kilku stron autorka chciała zwieńczyć książkę happy endem. Problem polegał na tym, że przy...
Co mogę powiedzieć o tej historii? Wciągnęła mnie od samego początku. Do tego wszystkiego nie spodziewałam się, że można wpaść na taki pomysł, aby do książki dołączyć płytę z muzyką. Mnie to urzekło, przyjemnie się ich słuchało. Książka jest dość przewidywalna, można było dość szybko przewidzieć zakończenie, ale nie przeszkodziło to w czerpaniu przyjemności z jej czytania. Polecam, mi się podobało.
Co mogę powiedzieć o tej historii? Wciągnęła mnie od samego początku. Do tego wszystkiego nie spodziewałam się, że można wpaść na taki pomysł, aby do książki dołączyć płytę z muzyką. Mnie to urzekło, przyjemnie się ich słuchało. Książka jest dość przewidywalna, można było dość szybko przewidzieć zakończenie, ale nie przeszkodziło to w czerpaniu przyjemności z jej czytania....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna przeczytana przeze mnie książka tej pisarki. Dostrzegam pewien rys charakterystyczny jej powieści, a mianowicie każdy rozdział jest narracją prowadzoną przez innego bohatera, bardzo często występuje też motyw rozprawy sądowej. Postacie są pogłębione psychologicznie. Główne tematy to tym razem: związki homoseksualne, przekonania światopoglądowe i religijne, rola muzyki w naszym życiu.
Bardzo polecam!
Kolejna przeczytana przeze mnie książka tej pisarki. Dostrzegam pewien rys charakterystyczny jej powieści, a mianowicie każdy rozdział jest narracją prowadzoną przez innego bohatera, bardzo często występuje też motyw rozprawy sądowej. Postacie są pogłębione psychologicznie. Główne tematy to tym razem: związki homoseksualne, przekonania światopoglądowe i religijne, rola...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety nie jest to dobrze napisana książka. Bardzo technicznie, nieemocjonalnie, odstręczająco. Od pierwszej kartki wszystko brzmi jak przepis na stuprocentową katastrofę. Rozumiem trudną tematykę, co niestety nie usprawiedliwia takiego sposobu przedstawienia sprawy. Nie znoszę głównych bohaterów ani postaci drugoplanowych, wszyscy są sztuczni, przejaskrawieni. Ponieważ działają mi na nerwy nie kibicuję żadnemu z nich. Ich problemy, chociaż istotne, w zasadzie mnie nie obchodzą, wywołują raczej spory niesmak. Nie za bardzo wiem, co autorka próbowała tym realizmem i szczegółami przekazać. Zniechęcić kobiety do in vitro? Ukazać fanatyzm religijny, ludzkie obsesje? Jestem osobą tolerancyjną, popieram zarówno małżeństwa jednopłciowe jak i prawo do adopcji przez takie pary dzieci, tylko, że forma przekazu jest dla mnie kompletnie niestrawna. Bardzo nieprzyjemnie się tę powieść czyta, zdecydowanie mnie taki sposób pisania odrzuca. Jest deprymująco, denerwująco, męcząco. Od pewnych opisów robiło mi się wręcz niedobrze. Chyba nie mam dosyć odporności psychicznej do takich lektur, więc w połowie rozdziału pisanego z punktu widzenia Maxa dałam sobie spokój. Przeczytałam jednak streszczenie. Może i zamysł był dobry, wykonanie jednak pozostawia wiele do życzenia
Niestety nie jest to dobrze napisana książka. Bardzo technicznie, nieemocjonalnie, odstręczająco. Od pierwszej kartki wszystko brzmi jak przepis na stuprocentową katastrofę. Rozumiem trudną tematykę, co niestety nie usprawiedliwia takiego sposobu przedstawienia sprawy. Nie znoszę głównych bohaterów ani postaci drugoplanowych, wszyscy są sztuczni, przejaskrawieni. Ponieważ...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo się męczyłam przez większość książki i nawet rozważałam porzucenie jej. Dobrze że dotarłam do końca bo tradycyjny proces sądowy okazał się wart czekania. Późno ale okazało się że warto było czekać. Jednak cała książka bez zachwytu.
Bardzo się męczyłam przez większość książki i nawet rozważałam porzucenie jej. Dobrze że dotarłam do końca bo tradycyjny proces sądowy okazał się wart czekania. Późno ale okazało się że warto było czekać. Jednak cała książka bez zachwytu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStara dobra Jodi tym razem mnie nie zawiodła, było wszystko, co u niej być powinno: kontrowersyjny temat, rozprawa sądowa, nagonka dziennikarzy i ckliwe zakończenie... Trochę przesadziła jeśli chodzi o pojawienie się pewnego wątku romansowego pod koniec, ale ogólnie bawiłam się świetnie.
Stara dobra Jodi tym razem mnie nie zawiodła, było wszystko, co u niej być powinno: kontrowersyjny temat, rozprawa sądowa, nagonka dziennikarzy i ckliwe zakończenie... Trochę przesadziła jeśli chodzi o pojawienie się pewnego wątku romansowego pod koniec, ale ogólnie bawiłam się świetnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to