Prawo, zwyczaj, zbrodnia w społecznościach dzikich

Okładka książki Prawo, zwyczaj, zbrodnia w społecznościach dzikich autora Bronisław Malinowski, 8373160167
Okładka książki Prawo, zwyczaj, zbrodnia w społecznościach dzikich
Bronisław Malinowski Wydawnictwo: De Agostini, Ediciones Altaya Polska nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
146 str. 2 godz. 26 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Crime and custom in savage society; Law and order in Polinesia
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
146
Czas czytania
2 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7316-016-7
Tłumacz:
Józef Obrębski
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Prawo, zwyczaj, zbrodnia w społecznościach dzikich w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Prawo, zwyczaj, zbrodnia w społecznościach dzikich

Średnia ocen
6,8 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Prawo, zwyczaj, zbrodnia w społecznościach dzikich

Poznaj innych czytelników

66 użytkowników ma tytuł Prawo, zwyczaj, zbrodnia w społecznościach dzikich na półkach głównych
  • 34
  • 30
  • 2
13 użytkowników ma tytuł Prawo, zwyczaj, zbrodnia w społecznościach dzikich na półkach dodatkowych
  • 7
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Prawo, zwyczaj, zbrodnia w społecznościach dzikich

Inne książki autora

Bronisław Malinowski
Bronisław Malinowski
Najbardziej znany polski antropolog, który jednak po studiach na Uniwersytecie Jagiellońskim wyemigrował do Anglii. Odbył dwie podróże na Wyspy Trobriandzkie, dzięki którym sformułował nową metodę badań terenowych. Twórca szkoły antropologicznej zwanej funkcjonalizmem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Władza i jednostka Bertrand Russell
Władza i jednostka
Bertrand Russell
Relacja władzy do jednostki, czy też odwrotnie, to jeden z najbardziej doniosłych problemów polityczno-społecznych wszystkich czasów. Stosunek ten kształtował się historycznie w sposób rozmaity, najczęściej jednak władza znaczyła wszystko, natomiast jednostka, jeśli nie podporządkowała się jej dyktatowi, kończyła marnie. Tak było, z małymi wyjątkami, przez całe dzieje ludzkości. Dopiero dosyć niedawno uznano, iż człowiek jest jednak podmiotem posiadającym swoje prawa, a to, co śniło się myślicielom epoki Oświecenia, zaczęło powoli być realizowane w praktyce (często bardzo kulawej). Bertrandowi Russellowi nic, chyba poza matematyką i logiką, nie było tak bliskie, jak właśnie prawa jednostki do skutecznego oporu przeciwko bezmyślnym decyzjom władz, które co rusz prowadziły do rozpaczy i marazmu znakomitej większości społeczeństw. W swym jak zwykle błyskotliwym i, jak na niego, nad wyraz zwięzłym zbiorze myśli w tym przedmiocie, porusza się swobodnie po historycznych meandrach rozwoju zagadnienia władza - jednostka. Słusznie np. zauważa, iż demokracja ateńska miała przewagę nad każdą następną odmianą tego systemu, także w XX wieku. Wspomina w pracy problemy separacji i wzajemnej kontroli poszczególnych władz w państwie, co puentuje dosyć banalną uwagą (chociaż, jak pokazało ostatnie 8 lat w naszym kraju, nie dla każdego jeszcze jest to truizm): "Nawet prawomocny proces nie wystarcza, jeśli sędziowie nie są niezależni od władzy wykonawczej". Interesująco wypowiada się również o tym, kiedy rewolucja jest dopuszczalna oraz kiedy należy, a kiedy nie, być posłusznym wobec prawa. Podsumowuje natomiast swój niesamowity szkic w swoim, czyli filozoficznym stylu, tłumacząc, że "państwo" jest tylko abstrakcją, a nie bytem samym w sobie. Absolutyzowanie tej abstrakcji kończyło się zazwyczaj w przeszłości bardzo źle, a na pewno z wielką niekorzyścią dla jednostki i jej praw. Rozważania angielskiego myśliciela są jak najbardziej aktualne i dzisiaj, w dobie niekończącego się rozwoju technologicznego, a także zakusom różnych małych watażków, do przedkładania swej zakompleksionej żądzy władzy nad szczęście i dobrobyt wszystkich jednostek tworzących społeczeństwo.
Munk - awatar Munk
ocenił na92 lata temu
Czary, wyrocznie i magia u Azande Edward Evans-Pritchard
Czary, wyrocznie i magia u Azande
Edward Evans-Pritchard
„Czary, wyrocznie i magia u Azande” to książka, która przybliża czytelnikowi niesamowity świat afrykańskiego plemienia. Autor z jednej strony wskazuje na różnice (co raczej zaskakujące nie jest) w porównaniu do ludzi z krajów cywilizowanych, natomiast z drugiej – podkreśla to, co łączy te z pozoru dwie odmienne rzeczywistości. Książkę czyta się z zapartym tchem, ponieważ w tym przypadku magia nie występuje jako element fantastyki ubarwiającej fikcyjną fabułę, tylko jako element prawdziwego życia. Czary towarzyszą członkom plemienia codziennie, są czymś oczywistym, zwyczajnym – lecz to, co zwyczajne dla Azande, u czytelnika z Europy wywołuje dreszcz (podniecenia, grozy, czasem zniesmaczenia). Magia jest sposobem na rozwiązywanie konfliktów, ochronę rodziny, dochodzenie prawdy, unieszkodliwianie potencjalnie niebezpiecznych jednostek. Rolę swoistego rodzaju sądów odgrywają wyrocznie – czasem poprzez drastyczne metody, wymagające poświęcenia życia niewielkiego zwierzęcia (kury). Choć czytelnikowi może się wydawać, że jest to nieludzkie zdanie się na ślepy los, to tak naprawdę rytuały te uporządkowują życie współplemieńców, zaprowadzają poczucie bezpieczeństwa i zaspokajają potrzeby egzystencjalne – jakże podobne do naszych! Na koniec zastanówmy się… Czy nasze sądy są sprawiedliwsze? Zachowania sąsiedzkie miłosierniejsze? A rzucane tak często oskarżenia prawdziwsze? Gorąco polecam tę książkę – skłania do refleksji i zmienia nieco spojrzenie nie tylko na „ludy pierwotne”, ale także na nas samych.
Mamalea - awatar Mamalea
oceniła na712 lat temu
Człowiek i sacrum Roger Caillois
Człowiek i sacrum
Roger Caillois
Za książkę zabrałem się pod wpływem ,,Ćwiczeń z podziwu'' Ciorana, którego to zbioru jeden esej poświęcony jest Caillois. To bardzo ciekawy człowiek i z pewnością wracał będę do jego myśli. Wrócić z pewnością jeszcze kiedyś muszę do ,,Człowieka i sacrum''. Książka niewielka i raczej szybka w czytaniu, choć mnie tematyka większości rozdziałów zniechęciła, tak że, zachęcony jednak mocno przedmową do któregoś z kolei wydania, przeczytałem tylko ostatni rozdział oraz jeden z apendyksów, ten poświęcony wojnie. Ostatni rozdział jest swego rodzaju podsumowaniem i (nieco spóźnioną z perspektywy linearnego czytelnika, co sam Autor przyznaje) próbą nakreślenia najgłębszych podstaw i popędów kształtujących parę sacrum-profanum. I jest to próba, która bardzo mocno mnie wypróbowała i z pewnością zmieniła — wcześniej nigdy chyba jeszcze w ten sposób o tym związku nie myślałem. Niby banalna opozycja, ale Caillois odkrywa tu raczej coś, co nazwałbym roboczo synergią przeciwieństw, coś jak ying-yang (choć bez opozycji męskości-żeńskości). Ta para to podstawowa postawa i głęboki popęd, które czynią człowieka i są jego losem. Muszę zaznaczyć, że — jeśli dobrze zrozumiałem ostatnią przedmowę — od wymowy tego rozdziału Autor w późniejszych czasach już się chyba trochę oddalił, a na pewno kala się w przedmowie za pośpieszne wnioski i zbyt mocną i tracącą niuanse ekspozycję. Dodatek o wojnie porównywanej (i kontrastowanej) ze świętem uczynił zaś ze mnie w połowie pacyfistę. Autorowi wojna w naturalny dla jego koncepcji sposób kojarzy się szczególnie ze świętami z czasów przedpaństwowych, sprzed powstania zhierarchizowanych, wysoce ustrukturyzowanych cywilizacji (sprzed rewolucji neolitycznej, może nie aż tak jak u Eliadego, ale ta zmiana też jest ważna u Caillois). W połowie, tak, i sobie samemu się dziwię, bo jeszcze niedawno byłem pacyfistą w pełni, jak Russell, ale teraz patrzę już na wojny inaczej (przyznaję, łatwo mi tak patrzeć dobrych kilka dziesięcioleci i kilkaset kilometrów od bomb i frontu). Wojna jest jednak gorączką, autoimmunologiczną może, wyniszczająca i okropną, ale jest to reakcja na coś głębokiego i jeszcze bardziej niszczącego. Do tej pory byłem skłonny przyznać, że są wojny ceną, jaką płacimy za technikę, laickość i wysoką organizację społeczeństw, ale ceną, z płacenia której da się zrezygnować (wyrosnąć?). Teraz widzę wojny bardziej jako nieuchronną konsekwencję, bezwarunkowy odruch człowieka na wtłoczenie go w młyńskie tryby (młyńskie, tak, nomen omen, bo zaczęło się to chyba wraz z rewolucją neolityczną). I więcej, jest to reakcja o cechach leczniczych! Uświadamia nam ona to, że społeczne konstrukcje są niczym i że człowiek otwarty na sacrum (czyli przeżywający swe życie szczerze, w znaczeniu, jakie podkreślał Ortega y Gasset) musi te konstrukcje porzucić. Ich idolatria jest wystarczająco zła nawet bez wojen, które to w ujęciu Caillois stają się prawie (okropnymi, tego nie kwestionuję) znakami ,,wrong way'' - i ,,wrong'' dotyczy zasadniczego kierunku okresu pokoju! (O kierunku można mówić tylko w odniesieniu do pokoju, wojna bowiem jest zatraceniem kierunków, co też daje szansę na obranie nowego, lepszego.) Ryzykując nadmiar, podkreślę: nie o to się rozchodzi, że mamy wojny, bo nie wyciągamy wniosków z wojen wcześniejszych (czego przykładem byłaby może postawa mocarstw po I wojnie światowej i późniejszy wzrost odwetowych nastrojów u Niemców, może, nie znam się). Chodzi raczej o dużo starsze (i nieświadome) decyzje, które skierowały ludzkość na drogę prowadzącą niby naprzód, ale na kikutach — kikutach cielesnych, ale i gorzej jeszcze krwawiących kikutach myśli! Daję 9/10 za to co przeczytałem, z nadzieją, że w tej nieprzeczytanej reszcie będzie dla mnie coś podobnie ważnego, kiedyś, gdy do tej książki wrócę. PS Wojna w wyższym sensie, jako ścieranie się przeciwieństw, jako sama zasada genezy dostępnych nam światów, była przez Heraklita podnoszona do czegoś boskiego, do Boga samego. Wojny i pokoje jako przeciwieństwa są konieczne, naturalne i nawet twórcze. Obecnie prowadzone wojny nie są jednak twórczym przeciwieństwem pokoju, są tylko jego odmianą. Wojowanie satelitą i dronem nie jest takie inne od wojowania netfliksem. Może nawet jest to lepsze, bo mniej obłudne... I na koniec Heidegger, jeszcze przed rewolucją cyfrową, choć jakby ją antycypując: ,,poprzez środki techniki szykowany jest atak na życie i istotę człowieka, atak, w porównaniu z którym niewiele znaczy wybuch bomby wodorowej. Bowiem właśnie gdy bomby wodorowe nie wybuchną i życie człowieka na Ziemi przetrwa, wraz z epoką atomową nadciągnie przerażające przeobrażenie świata.''
Wojciech Kryszak - awatar Wojciech Kryszak
ocenił na92 lata temu

Cytaty z książki Prawo, zwyczaj, zbrodnia w społecznościach dzikich

Więcej
Bronisław Malinowski Prawo, zwyczaj, zbrodnia w społecznościach dzikich Zobacz więcej
Więcej