Prawdziwa historia egzorcyzmów Anneliese Michel

Okładka książki Prawdziwa historia egzorcyzmów Anneliese Michel autora Jose Antonio Fortea, Lawrence E.U. LeBlanc, 9788375570939
Okładka książki Prawdziwa historia egzorcyzmów Anneliese Michel
Jose Antonio ForteaLawrence E.U. LeBlanc Wydawnictwo: POLWEN religia
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
religia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Anneliese Michel. The true story of a case of demonic possession Germany - 1976
Data wydania:
2010-09-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-09-01
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375570939
Tłumacz:
Paweł Kopycki
Średnia ocen

6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Prawdziwa historia egzorcyzmów Anneliese Michel w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Prawdziwa historia egzorcyzmów Anneliese Michel

Średnia ocen
6,4 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Prawdziwa historia egzorcyzmów Anneliese Michel

avatar
518
480

Na półkach:

Ta książka jest napisana tak fatalnie, że śmiało można ją pominąć.

Ta książka jest napisana tak fatalnie, że śmiało można ją pominąć.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
183
131

Na półkach:

Ani film dokumentalny (i tym bardziej ten fabularny),ani ta książka nie przekonały mnie, że Anneliese została opętana przez demony.

Wierzę temu co zapisane jest w Nowym Testamencie, wierzę Ewangelii, wierzę tym ludziom, naocznym świadkom płacących życiem za głoszenie tego, co widzieli, a więc i wierzę w Chrystusa, że Chrystus Jezus miał moc by również rozkazywać demonom, a zarówno działanie demonów jak i aniołów jest dla mnie faktem, opierając się na ST i NT. Niczego tu nie zmienia sytuacja, że latamy w kosmos, każdy ma telefon komórkowy, coś tam więcej wiemy o różnych naukach i jesteśmy ogólnie super inteligentni i wszystkowiedzący, że mucha nie siada. To wszystko zabawki lub narzędzia i postęp, że zamiast na ośle jeździmy samochodami. Taka zmiana.

Natomiast daleki jestem od tego, że to jawne, namacalne działanie demoniczne czy dobroczynne jest tak powszechne jak choćby działanie wiatru. Czyli ciągle, bez przerwy gdzieś się dzieje tak spektakularnie jak opisane jest w tej książce. Zły działa znacznie subtelniej a i tak na świecie z jego podszeptów ludzie wyrządzają sobie krzywdę lub podejmują wygodne - dla siebie a niszczące dla innych - decyzje na okrągło. Podobnie Bóg działa subtelnie, w sferze uczuć, ducha i rozumu, a nie robiąc jawnie czary-mary i waląc cudami dookoła. Potem to już my, własnymi rękami i decyzjami modelujemy świat dookoła, zgodnie z nauką Chrystusa, albo przeciwko Niemu.

Toteż nie czytam takiej literatury za często, stronię od niezdrowej fascynacji złym i jego działaniami. Aczkolwiek wierzę w zło uosobione, a nie jako "brak dobra".

I w tym przypadku też szatan zadziałał, ale chyba inaczej niż bezpośrednio. Czyli po swojemu. Chora dziewczyna nie została prawidłowo zaopiekowana medycznie, a kuriozalnym jest, że to księża zostali oskarżeni, a nie lekarze-naukowcy, którzy umyli ręce na procesie zasłaniając się niepamięcią, jawnym wyparciem albo kłamstwem, gdzie jeden został później oskarżony o krzywoprzysięstwo (bez skutków dla niego).

Prawdę pisze jeden z autorów (ks. Fortea) podsumowując wyrok, że słusznie wydano wyrok skazujący księży, że nie wezwali na czas medyków i dziewczyna nie była siłowo odwieziona do szpitala i karmiona (bo ostatecznie umarła z głodu). Zaniedbanie. Ten sam zarzut i wyrok dla rodziny. Należało to zrobić, bo choroba zagrażała już fizycznie i prowadziła do śmierci, której z dużym prawdopodobieństwem można było uniknąć. Owszem, wszyscy działali w dobrej wierze w sytuacji, która ich przerastała, bo bez wsparcia lekarzy. Ale należało działać bardziej siłowo i znaleźć kompetentnych medyków. Tego nie zrobiono i skończyło się śmiercią.

Ale prawdziwym skandalem jest właśnie działanie lekarzy. Wszystkich wymienionych w tej książce, z czego niektórzy powinni zostać pozbawieni prawa wykonywania zawodu. Dziewczyna nie była wystarczająco przebadana, przepisano jej leki, które miały potężne skutki działania i człowiek musiał być regularnie badany w trakcie ich aplikacji (a czego tutaj nie było). W sumie skandal to mało powiedziane, to powinien być bezwzględny kryminał.

W mojej ocenie niezwykle ciężka choroba (psychiczna, neurologiczna? Coś jeszcze?) trafiła w miejsce i na ludzi, którzy po prostu nie ogarnęli wiedzą i doświadczeniem. Rodzina zgłosiła się do księży, bo od medyków już się odbiła - nikt nic nie widział, nie znalazł nic niepokojącego, może poza padaczką. Wszystko jest świetnie, tylko kobieta ma ataki, podczas których gryzie ściany, dokonuje samookaleczeń, głodzi się, forsuje morderczymi fizycznie natręctwami, ale w zasadzie na wszystko jest jeden lek (który nie działa). Nic się nie dzieje.

Księża robili to, co mogli, czyli modlili się i próbowali wypędzać demony, ale moim zdaniem tego "demona" mogli wypędzić tylko lekarze. Na takich jednak nie trafiono, trafiono do konowałów. Czyli ostatecznie diabeł wygrał, bo znieczulica, pycha, niechciejstwo, w końcu kłamstwo i strach i ratowanie swojej chudej jak dupa węża, miernej reputacji konowałów spowodowały, że dziewczyna umarła, a jedynymi winnymi zostali ludzie pogubieni i ciężko doświadczeni obserwacją cierpienia córki i przyjaciółki.

Z całej książki najbardziej spodobał mi się właśnie komentarz jej współautora, księdza Fortei oraz dwa komentarze egzorcysty, księdza Ernsta Alta (z perspektywy 10 i 30 lat).
Drug współautor - Lawrence LeBlanc - spłodził elaborat brzmiący jak rojenia fanatyka. Mam wrażenie, że dla niego "wincyj śmierci" i cierpienia byłoby jeszcze lepsze, bo bardziej uświęcające i odkupujące więcej dusz.
O karygodnej postawie lekarzy już wielokrotnie wspomniałem. Opiewana i wynoszona na ołtarze nauka zawiodła, naukowcy okazali się najsłabszym ogniwem, patałachami i w mojej opinii oni są winni śmierci tej dziewczyny bezpośrednio.

Nie uważam tego przypadku za opętanie przez szatana, ale za porażkę lekarzy i nauki.

Sama książka jest napisana raczej przyciężkim stylem, choć nie jest przesadnie gruba i lektura poszła mi dość szybko mimo jej toporności.

Ani film dokumentalny (i tym bardziej ten fabularny),ani ta książka nie przekonały mnie, że Anneliese została opętana przez demony.

Wierzę temu co zapisane jest w Nowym Testamencie, wierzę Ewangelii, wierzę tym ludziom, naocznym świadkom płacących życiem za głoszenie tego, co widzieli, a więc i wierzę w Chrystusa, że Chrystus Jezus miał moc by również rozkazywać demonom,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
148
144

Na półkach: ,

Niedawno, choć mogło to być nawet kilka miesięcy temu, czas tak leci, że trudno się w tym połapać, w telewizji leciał film: Egzorcyzmy Emily Rose, jak to często bywa przy takich produkcjach, film został opatrzony napisem: powstał na podstawie prawdziwych wydarzeniach, a scenariusz został napisany na podstawie książki, ale nie tej, do której właśnie piszę recenzję. To nie było moje pierwsze spotkanie z tym filmem, jako miłośniczka horrorów oczywiście znałam te pozycję, ale szczerze mówiąc nigdy się na niej tak nie skupiałam, lata temu nie zrobiła na mnie wrażenia, ale w tym roku – nie wiem, może temu, że jestem starsza, może bardziej się wciągnęłam, obejrzałam z większym skupieniem – ale jedyne co wyniosłam z tego filmu to to, że Emily wcale nie była opętana i tutaj w mojej głowie zaświeciła się lampka, tak oto tytułem wstępu dotarłam do tej książki, która miałam nadzieję, że odpowie na moje pytania.
Oczywiście już wcześniej wiedziałam, że film na pewno będzie miał niewiele wspólnego z rzeczywistością, ale nie wiedziałam, że aż tak.
Annelise Michel to młoda dziewczyna, pochodząca z religijnej rodziny, chcąca zostać nauczycielką, oczywiście była skromna, pobożna, inteligentna, miła i ogólnie rzecz ujmując bez skazy. Jak już pewnie się domyśliliście ta jej niby świętość bardzo szybko zaczęła mnie irytować. Ale zacznijmy od początku, w książce mamy zawarte krótkie życiorysy głównej bohaterki, jej rodziny, lekarzy, a także księży biorących udział w egzorcyzmach, jesteśmy atakowani tymi informacjami od pierwszej strony co szczerze mówiąc dla mnie zapoczątkowało chaos, którym jest ta książka. Uwierzcie mi, że kiedy pojawił się ksiądz to naprawdę ostatnią rzeczą jaką chciałam o nim wiedzieć była jego data urodzenia, a jednak..Sama historia Annelise jest tutaj niezwykle chaotyczna, autorzy przedstawiają co się z nią działo na przestrzeni lat i miesięcy, ale bardzo często wracają do tego co było, zapisują krótkie informacje o wizytach u lekarzy, powtarzają słowa dziewczyny, przez co miałam wrażenie, że czytam jakieś notatki, szkic tego jak ma wyglądać ta książka. Annelise doświadczała czegoś takiego jak paraliż senny i bardzo szybko została u niej zdiagnozowana padaczka, na którą przepisano jej leki. Jednak kiedy twarz zaczęła jej się zmieniać, zaczęła być agresywna i nie mogła wchodzić do kościoła rodzina postanowiła poprosić o pomoc kościół, ksiądz przydzielony do sprawy bardzo szybko doszedł do wniosku, że ma do czynienia z opętaniem. Myślę, że najciekawszym wątkiem są tutaj rozmowy z demonami, przynajmniej do czasu, ponieważ szybko okazuje się, że demony mówią ciągle to samo, a autorzy zamiast darować sobie powtórzenia, stwierdzili, że wcisną ich ile się da.
Jestem osobą wierzącą, ale również myślę, że z otwartym umysłem, potrafię wątpić, potrafię doszukiwać się różnych znaczeń i potrafię na bazie różnych informacji wyrobić sobie zdanie. Po przeczytaniu książki „Prawdziwa historia egzorcyzmów Annelise Michel” doszłam do wniosku, że ta dziewczyna była chora psychicznie, choć zaczynając byłam pewna, że będę innego zdania. Paradoksalnie to właśnie słowa „demonów”, Matki Boskiej, a także Zbawiciela utwierdziły mnie w przekonaniu, że to nie było opętanie. Wydaje mi się, że wiele rzeczy można mówić o wierze, o Szatanie, ale na pewno nie można mu odebrać inteligencji, przecież to jest upadły anioł, to jest najdoskonalsza istota stworzona przez Boga. A w tej książce mamy do czynienia z jakimiś półgłówkami i niestety bardziej od głosu potępionych, przypominało mi to bełkot dwudziestokilkulatki, która od najmłodszych lat nabijała sobie głowę Pismem Świętym i książkami o objawieniach.
Tego jak było naprawdę nigdy się nie dowiemy, no może po śmierci, ale coś czuję, że wtedy ta informacja będzie raczej zbyteczna, jednak z głębi serca mam nadzieję, że to wszystko nie było prawdą, ponieważ o ile zniosę zachowanie demonów, o tyle słowa Zbawiciela i Matki Boskiej były przerażające. Odkupienie dusz, cierpienie i świętość księży, te wątki wypowiadane tonem nieznoszącym sprzeciwu obudziły u mnie prawdziwy strach– nie chcę takiego Boga. W „objawieniach” Annelise nie było miłości, nie było sprawiedliwości i w takie niebo ja nie wierzę.
O ile fabułę można by tutaj było wybaczyć i nawet trochę się zainteresować o tyle sposób napisania jest po prostu żałosny, nie wiem jakim cudem to przeszło przez jakąkolwiek redakcję i do tego zostało w takiej formie wydane.
Wylałam tutaj troszkę moich poglądów, ale musiałam dać im upust, szczególnie, że niestety, ale bardzo się męczyłam podczas tej lektury i nie mam do powiedzenia nic dobrego na jej temat. Dostaliśmy tutaj kilka fragmentów książki „Egzorcyzmy Annelise Michel. Historia prawdziwa” i być może ona jest lepsza, ale ja sobie na razie daruję ten temat.

Niedawno, choć mogło to być nawet kilka miesięcy temu, czas tak leci, że trudno się w tym połapać, w telewizji leciał film: Egzorcyzmy Emily Rose, jak to często bywa przy takich produkcjach, film został opatrzony napisem: powstał na podstawie prawdziwych wydarzeniach, a scenariusz został napisany na podstawie książki, ale nie tej, do której właśnie piszę recenzję. To nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

165 użytkowników ma tytuł Prawdziwa historia egzorcyzmów Anneliese Michel na półkach głównych
  • 81
  • 79
  • 5
26 użytkowników ma tytuł Prawdziwa historia egzorcyzmów Anneliese Michel na półkach dodatkowych
  • 19
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Prawdziwa historia egzorcyzmów Anneliese Michel

Inne książki autora

Jose Antonio Fortea
Jose Antonio Fortea
hiszpański pisarz i kaligraf, katolicki ksiądz i egzorcysta z diecezji Alcalá de Henares (Madryt) Autor wielu książek o demonologii, opętaniach i egzorcyzmach.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Prawdziwa historia egzorcyzmów Anneliese Michel

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Prawdziwa historia egzorcyzmów Anneliese Michel