-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać359 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać27 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać132
Cytaty z tagiem "zwyczaje" [32]
[Klienci baru Najlepsze Żeberka Hargi] nie szukają potraw wyszukanych czy egzotycznych, ale wolą dania konwencjonalne, jak embriony ptaków nielotów, mielone organy w powłoce jelit, plastry ciała świń czy bulwy bylin przypalane na zwierzęcym tłuszczu; w ich gwarze określa się je jako jajka, kiełbasę, bekon i frytki.
Wcale nie mam zwyczajów podsłuchiwać, tylko – jak wielu mi podobnych „beduinów nowych czasów” – odpoczywam często, słuchając rozmów innych ludzi.
W tym kraju patriotyzm wyraża się nie w walce z wrogami zewnętrznymi, ale z naturalnymi zagrożeniami wewnątrz kraju, na przykład ze szkodnikami. Być patriotą oznacza także rzetelnie, uczciwie pracować i kupować jak najwięcej australijskich produktów. Na pustyni, gdzie nie ma zakładów pracy i sklepów spożywczych, patriotyzm określa święte prawo buszu, które mówi: zostaw busz takim, jakim go zastałeś. Tę zasadę konsekwentnie realizowałem podczas wszystkich swoich wypraw. Śmieci nie zagrzebuje się w ziemi, ani nie pali, ale zbiera do specjalnych worków i wiezie do legalnego kontenera, czasem nawet 1000 km.
Była przy nim w każdej chwili i bez niej Mateusz nie znałby nawet swego planu dnia. To pewnie dlatego, że Marta ma zwyczaje, a Mateusz nie ma i potrzebował w życiu kogoś, kto by je wprowadził. Wierzgał na te zwyczaje, ale żył nimi, bo kochał Martę i wiedział, że Marta chce dobrze i potrafi to dobrze stworzyć. Mateusz szybko uwierzył, że Marta potrafi, szybko uwierzył w jej moc stwarzania.
Żertwa była ofiarą składaną bogom. Miałam szczerą nadzieję, że nie zamierzają spalić jakiegoś żywego zwierzaka. Niby nie robiło się tego już od jakichś stu lat ze względu na obrońców praw zwierząt, ale kto wie, co wyczyniają na wsiach, kiedy nikt nie patrzy.
Filozofowie tłumacza, że zainteresowanie światem roślin i zwierząt ma swoje źródło w japońskiej estetyce, która barzdiej niż doskonałość i trwałość ceni ulotność i niedokończenie. To podejście ma swoje specjalne określenia: wabi-sabi,
które często tłumaczy się jako pochwałę prostoty, oraz mo-no-no-aware, czyli odnalezienie szczęścia w przemijalności rzeczy. To dlatego wiosną cały kraj zatrzymuje się na chwilę, żeby zachwycić się kwitnącymi kwiatami wiśni. Ludzie spotykają się w parkach i ogrodach, żeby wspólnie poobserwować spadające płatki. Ten widok jest dla nich tym piękniejszy, ponieważ wiedzą, że za chwilę już go nie będzie. Tak samo jest z owadami, które żyją kilka dni albo przelatują nad uchem, by po sekundzie zniknąć.
Potem odparł, że trzeba uważać, kiedy jest się młodym, bo przez całe życie żyjemy w takim świetle, którym otoczyliśmy się za młodu, choć on nigdy nie rozumiał dlaczego.
[Kizmel] Kostium kąpielowy w łaźni...? Ludzie mają dziwne zwyczaje. [str. 4].
Teraz mało kto ma taki kontakt z przyrodą. A przecież nasze środowisko naturalne to przyroda, nie miasto. Na czymże polegał urok polowania? To ciągły pobyt w terenie, czujność, wysiłek, żeby poznać zwierzęta. Obyczaj wilka, jego tropy, sposób chodzenia na śniegu mówiły, co on robi, co się z nim dzieje w danej chwili, czy to jest trop gonny, czy to jest strop szukający, czy to jest wygłodniały wilk, czy jest ospały, nasycony - ślady wyglądają zupełnie inaczej. Albo idą jeden za drugim, jest równa ścieżka, nie wiadomo ile przeszło dopiero jak - bach! rozstrzeliwują się, to wtedy widać: szły 4 albo 5, te młode, te stare. Wykorzystują drogi ludzkie, stokówki, idą kilometrami, żeby podjąć świeży trop. Kto teraz tak zna obyczaje Wilków lub zajmuje się życiem rysi? Może trochę naukowców, przyrodników, nikt poza tym. Ludzie chodzą po lesie jak ślepcy.
s.145-146.
Wysyłasz mnie w niedzielę do kościoła, ale kiedy nazbyt uważnie słucham Ewangelii, to nie, to już niedobrze. Jeśli zbyt kocham moich bliźnich, jeśli przyprowadzam do domu kogoś, kto nie podnosi się, kiedy wchodzisz, i nie umie zachować się przy stole, kręcisz nosem. Powinniście mieć własne kościoły, swoją własną ewangelię, wedle której nie wszyscy muszą zmartwychwstać, a tylko ci, którzy nie zasiadają do stołu w podkoszulkach, nie podpisują się, stawiając nazwisko przed imieniem, dzięki czemu zawsze wiesz, czyimi są dziećmi, i którzy są opaleni i piękni oraz ubierają się wedle naszej mody. Jesteście błaznami.