-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Umrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać24 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska127
Cytaty z tagiem "wolny rynek" [13]
Zatem narzucenie czystej gospodarki rynkowej jest o wiele prostsze, jeśli wcześniej ścieżki przetrze się za pomocą jakiejś katastrofy (naturalnej, militarnej, gospodarczej), która, jak się okazało, zmusza ludzi, by pozbyli się swoich „starych zwyczajów”, zmienia ich w ideologiczną tabula rasa, w tych, którzy przeżyli własną śmierć symboliczną, gotowych zaakceptować nowy porządek teraz, kiedy usunięto wszystkie przeszkody.
Neoliberalizm wbrew stwarzanym pozorom charakteryzuje się głębokim totalizmem, uzurpuje sobie prawo do tłumaczenia całego świata przez jego wymiar rynkowy. Rynek jest tu ostatecznym kryterium prawdy. Dla zwolenników (neo)liberalizmu – w Polsce od Janusza Korwin-Mikkego po Leszka Balcerowicza – wszystko, każdy aspekt ludzkiego życia, jest przykładane do schematu „wolny człowiek dokonuje wolnego, racjonalnego wyboru”. (…) Wolność neoliberalna jest wolnością totalitarną – nie ma przed nią ucieczki, nie ma usprawiedliwienia dla tych, którzy nie oddadzą się jej w pełni. Takie totalne rozumienie wolności jest oczywiste w pismach Ayn Rand, z jej gloryfikowaniem przedsiębiorcy jako nadczłowieka. I tak – nie ma tu pomyłki – nietzscheański nadczłowiek wyzwolony z ograniczeń „moralności słabych” jest człowiekiem, jakiego stwarza ten typ myślenia.
Sądzę, że zwrot antyteoretyczny powiązany jest z zawiłościami kontekstu ideologicznego. Po oficjalnym zakończeniu zimnej wojny ruchy polityczne drugiej połowy dwudziestego wieku zostały odrzucone, a podejmowane w ich obrębie próby tworzenia teorii zdyskwalifikowane jako nieudane, historyczne eksperymenty. "Nowa" ideologia gospodarki wolnorynkowej usunęła na margines wszystkie alternatywy, mimo masowych protestów ze strony wielu grup społecznych, i narzuciła antyintelektualizm jako wyraźny rys naszych czasów. Szczególnie trudne okazało się to dla humanistyki, ponieważ oznaczało potępienie złożoności analizy i wiernopoddańcze podejście do "zdrowego rozsądku" - tyranię doksy (mniemań), oraz do zysku - banalność interesowności. "Teoria" straciła zatem swoją pozycję i często lekceważy się ją jako formę fantazjowania i narcystycznego pobłażania sobie. Dlatego metodologiczną normą w badaniach humanistycznych stał się powierzchowny neoempiryzm, często sprowadzający się do analizy danych.
W całych dziejach kapitalizmu nikt nie mógł ustanowić monopolu wymuszonego, jeśli działał konkurencyjny wolny rynek. W jakiejś dziedzinie produkcji można tego dokonać tylko w jeden sposób: przez wykorzystywanie prawa. Wszystkie monopole wymuszone, jakie istnieją i istniały - w Stanach Zjednoczonych, w Europie, gdziekolwiek na świecie - powstały i były możliwe tylko za sprawą działania państwa, to znaczy za sprawą franszyz licencji, subsydiów, aktów ustawodawczych, które zapewniały szczególne (niedostępne na wolnym rynku) przywileje konkretnym osobom czy grupom, broniąc w ten sposób wszystkim innym wstępu do określonej sfery, Wymuszony monopol jest konsekwencją nie leseferyzmu, lecz pogwałcenia jego natury i wprowadzeniu niezgodnej z nią zasady etatyzmu.
Senator powiedział, że marchew i kij zostały wbudowane w system wolnej konkurencji.
Jeżeli dobre instytucje są przyczyną rozwoju Polski, to co przyczyniło się do powstania dobrych instytucji? Przekonuję, że Polska chciała przyjąć dobre instytucje – m.in. demokrację, wolny rynek, silną konkurencję i równe możliwości dla wszystkich – z pięciu podstawowych powodów. Po pierwsze, wynikało to z pozytywnej spuścizny PRL-u, który pozostawił po sobie egalitarne, bezklasowe, inkluzywne społeczeństwo zainteresowane budowaniem otwartego państwa demokratycznego. Po drugie, w Polsce istniał silny konsensus społeczny, by „wrócić do Europy” i w ramach tego procesu przyjąć zachodnie instytucje. Po trzecie, krajem rządziły silne, profesjonalne, prozachodnie elity, które wiedziały, do czego dążą i co chcą osiągnąć: pełną integrację z bogatszą częścią Europy. Po czwarte, Europa Zachodnia chciała przyjąć Polskę na korzystnych warunkach, wykorzystując Unię Europejską jako główny instrument wsparcia instytucjonalnego i finansowego. Po piąte, przyjęciu dobrych instytucji sprzyjało pojawienie się nowej klasy średniej i nowej elity biznesowej. Większość tych czynników była wcześniej nieobecna albo nigdy wcześniej nie zaistniała jednocześnie.
Ferdek jest policzkiem wymierzonym w logikę rynkową, boleśniejszym wprost proporcjonalnie do spektakularności poniesionej porażki, za każdym razem, kiedy próbuje realizować jej zasady [Kacper Rydzewski, „To nie jest kraj dla przegrywów”, s. 89].
Chociaż wielu intelektualistów, w ślad za świętym Augustynem i świętym Hieronimem, pogardza biznesmenami za ich samolubstwo i chciwość, w rzeczywistości wolny rynek premiuje empatię. Dobry biznesmen musi dbać o zadowolenie klientów, żeby konkurencja mu ich nie podebrała.
W tych miejscach wysoce wskazane byłoby przeniesienie kosztów kształcenia dzieci bezpośrednio na rodziców. Dzięki temu zniknęłaby konieczność utrzymywania ogromnej machiny podatkowej, której rola sprowadza się do pobierania od wszystkich mieszkańców tego kraju przez cały okres ich życia pieniędzy, które są następnie w większości przekazywane tym samym osobom na finansowanie nauki ich dzieci.
Mogłeś być biedny, ale kiedy spadłeś poniżej poziomu rynsztoka, lądowałeś na samym dnie i nadchodził taki czas, że żyłeś z zasiłku, a co za tym idzie, spijałeś pot przelany przez innych ludzi w formie daru.