-
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać1 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać8 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
Cytaty z tagiem "serbia" [6]
Serbskiemu narodowi wystarcza ostra woń kosowskich piwonii. Kwiat ten, jak głoszą ludowe legendy, wyrasta z krwii serbskich junaków, którzy padli od tureckiej szabli w bitwie na Kosowym Polu w 1389 roku.
Albo weźmy, na przykład, Kosowo. To taka łąka w Serbii, na której w walce z Turkami przed sześciuset laty zginęli wszyscy Serbowie. Uratował się tylko pewien Branko. I dlatego teraz Serbowie nazywają się między sobą Brankoviciami.
Niektórzy uważają, że do Bożego Narodzenia będzie już po wojnie - zaczął powoli. - Ja jednak sądzę, że pięć milionów ludzi po jednej stronie i prawdopodobnie tyleż po drugiej uzasadnia przypuszczenie, że wzajemne wymordowanie się zajmie trochę czasu.
To podstawa patriotyzmu: żeby można było wyjechać w każdej chwili i z oddali patrzeć na cień ojczyzny. Jak się wznosi nad krajem i rozpościera niczym atomowy grzyb. Patrzeć na to z oddali i wiedzieć, że tam jest. Że będzie, kiedy wrócisz. Te wszystkie zapachy, zgęstniałe wonie, stężałe wyziewy ziemi i rzeczy od samego dzieciństwa, od narodzin, gdy się pierwszy raz tym zaciągnąłeś. Grochów, Mazowsze i Podlasie. Sztach. Między Małkinią a Bosforem. Przez przełęcz Dujawa w dół, ku śródziemnomorskiemu zlewisku, dalej od lesistego, omszałego, zatęchłego cienia północy. Żeby patrzeć z oddali i sprawdzać, jak daleko sięga. Mój kraj. Mój biedny, opuszczony kraj. Wszystkie kraje są opuszczone, ale mój najbardziej. Jadę na południe, by widzieć to tak wyraziście jak w proroczym śnie. Z Preszowa, z Miszkolca, z Budapesztu, z Belgradu patrzeć, jak na północnym horyzontem podnosi się gigantyczny majak kraju. Niczym Godzilla. W koronie, w płaszczu purpurowym, w złotych butach na obcasie. Im dalej, tym, tym większy i starszy. Przedwieczny kłębiasty stwór. Po to się jedzie jak najdalej. Na koniec kontynentu, na skraj lądu, na brzeg wód, żeby patrzeć jak cię ściga cień. Na Bałkany. Do krainy śmierci, żeby wspominać niewinność ojczyzny, żeby wspominać jej dziewictwo.
Jestem ofiarą tego idioty - rzucił. - Ale nie chcę myśleć, że jestem ofiarą Serba. Jestem ofiarą zbrodniarza wojennego. Kaci i ofiary nie mają narodowości. Nie ma zbiorowej odpowiedzialności za zbrodnie wojenne.
Ech, Andrićgrad. W folderach reklamowych zacytowano słowa Kusturicy, że jest to miasto wyobrażone. Serbia idealna. Idealna, bo w takim wariancie historii, jaka byłaby, gdyby do Serbii dotarł renesans.