-
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać7 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
Cytaty z tagiem "powieściopisarz" [10]
Dopiero stojąc w obliczu śmierci pojęłam, czemu powieściopisarze piszą książki: zanim umrą, chcą, by ktoś, gdzieś tam, ich zrozumiał.
Jednak był powieściopisarzem... a powieściopisarz to, zwyczajnie mówiąc, facet, któremu buli się za opowiadanie łgarstw. Im większe łgarstwo, tym okrąglejsza sumka.".
Powtórzę, że jestem powieściopisarzem, a my generalnie myślimy, że nic nie jest na sto procent. Powieści pisze się w celu pokazania kosztów ludzkich pragnień.
Powieściopisarze przypominają pewien typ ryb - jeżeli przestaną płynąć, umierają.
Słowa bywają nieraz bezużyteczne, lecz jako pisarz nie mam nic oprócz nich.
Powieściopisarze przypominają pewien typ ryb - jeżeli przestaną płynąć, umierają...
Każda powieść stworzona z prawdziwą pasją ubiega się w sposób naturalny o trwałą wartość estetyczną, to znaczy o wartość zdolną przeżyć autora. Pisać bez tej ambicji jest cynizmem: o ile bowiem średniej klasy hydraulik jest ludziom potrzebny, o tyle średniej klasy powieściopisarz, który z całą świadomością rzeczy wytwarza książki ulotne, pospolite, konwencjonalne, przeto bezużyteczne, przeto zabierające miejsce, przeto szkodliwe, jest godny pogardy. Na tym polega przekleństwo powieściopisarza. Jego uczuciowość jest przywiązana do ohydnego słupa megalomanii.
Ale zawsze mi się wydaje, że pisanie powieści nie pasuje do ludzi bardzo bystrych albo obdarzonych wyjątkowo dużą wiedzą. A to dlatego, że pisanie - czy raczej snucie opowieści - jest czynnością dość powolną, wykonywaną na niskim biegu. Odczuwa się tę prędkość jako coś szybszego niż chodzenie, ale wolniejszego niż jazda na rowerze. Umysł niektórych ludzi pracuje w takim właśnie tempie, kecz dla innych jest ono zbyt wolne.
Chyba można złożyć na karb mojego powieściopisarskiego skrzywienia zawodowego to, że mniej interesuje mnie tak zwany "szerszy obraz" niż konkretne, nieupraszczalne człowieczeństwo pojedynczej osoby.
Zelda była na wskroś amerykańską dziewczyną, która wyszła za na wskroś amerykańskiego pisarza, Francisa Scotta Keya Fitzgeralda, byłego zawodnika drużyny piłkarskiej z Princeton, którego przodek napisał "Gwiaździsty sztandar". Żaden inny powieściopisarz nie odniósł nigdy tak kosmicznego sukcesu. (...) Zelda pisała własną powieść, która ukończyła 9 marca 1932 roku, podczas pobytu w klinice psychiatrycznej w Baltimore. Scott przeczytał ją pobieżnie, zredagował, pomógł ją wydać, lecz drwił z Zeldy i jej pisarstwa. (...) Narastała w nim histeria. "Chcę, żebyś przestała pisać fikcję". I usprawiedliwiająco: "Jesteś trzeciorzędną pisarką i trzeciorzędną baletnicą".