-
Artykuły
„Nasze ciało to mapa lęków, której umysł nie potrafi ukryć” – wywiad z Sebastianem Fitzkiem, autorem thrillera „Mimika”
Marcin Waincetel1 -
Artykuły
Kalafiory, czarownice i zbrodnia w rezydencji. Sprawdź, co kryje się w tych książkach Nowości pod patronatem Lubimyczytać.
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Z czego żyje pisarz?
Orbitowski21 -
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać340
Cytaty z tagiem "pkb" [6]
Im szybciej pożegnamy się ze Wzrostem i zastąpimy go Rozwojem, tym lepiej
[...] z badań opublikowanych w "Nature Climate Change" wynika, że pozornie skromna różnica między ociepleniem o półtora stopnia Celsjusza a ociepleniem o dwa stopnie oznacza, że zginąć może o 150 milionów osób więcej ,jeśli zrealizuje się ten gorszy scenariusz. To jedna z tych rzeczy, których nie widać na wykresach PKB.
Ma to coś perwersyjnie zbieżnego z liczeniem wzrostu PKB. Metoda ta służy temu, by ukrywać, że kapitał ma znaczenie. Metoda PKB wylicza pracę człowieka, jakby się bogacił, pomimo że nie pracuje on na swój kapitał. Wskaźnik PKB jest zatem sposobem na to, by odwracać uwagę biednych od rozmieszczenia kapitału i żeby wierzyć, że wzrostem bogactwa jest ich zarabianie z pracy najemnej, a nie z kapitału. Dlatego historia Trzeciej Rzeczypospolitej to historia oddania Polski zachodniemu kapitałowi w zamian za wzrost naszej aktywności gospodarczej, wzrost zarobków oraz spełnienie potrzeb konsumpcyjnych ludzi po kilku dekadach PRL-owskiego zacofania i kilkuset latach niedorozwoju wskutek dualizmu na Łabie. W efekcie jesteśmy najemcami kraju posiadanego przez kapitał zagraniczny, pomimo że intensywnie produkujemy, pracujemy i wytwarzamy usługi.
Między rokiem 2000 a 2016 połowa Amerykanów nie dostrzegła żadnego przyrostu swoich realnych dochodów. Natomiast odsetek dochodu narodowego, który trafiał do 1 procenta najbogatszych, wzrósł z 9 procent PKB w 1974 roku, do 24 procent w roku 2008.
Energię z przyszłości do teraźniejszości przenosi dług. Z kolej oszczędzanie prowadzi do akumulowania energii w przeszłości i przesyłaniu do teraźniejszości. A polityka fiskalna i pieniężna to nic innego jak zarządzanie tą energią.
Mówiąc krótko, począwszy od lat 80. zaczęliśmy przyznawać bogatym większy kawałek tortu w nadziei, że w dłuższym okresie wytworzą oni większy dobrobyt, przyczyniając się bardziej do powiększenia całości tortu niż byłoby to możliwe bez takiej polityki. Bogaci rzeczywiście mają większy kawałek, ale w praktyce doprowadzili do s p o w o l n i e n i a tempa rozrastania się tortu.