-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska17 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378
Cytaty z tagiem "masakra" [21]
Po masakrze powinna zapanować wielka cisza i rzeczywiście jest cisza, którą naruszają tylko ptaki. A co mówią ptaki? To co można powiedzieć na temat masakry: „It – it?
Wierzył, że na początku każdego działania jest słowo, że słowa o nienawiści prowadzą do nienawiści, o przemocy - do przemocy,o śmierci - do śmierci. Każda znana ludzkości masakra zaczynała się od gadania.
Wojsko, każde wojsko, to kaci w drodze. Mają prawo, mają misję krwawą. Przeistoczeni, natchnieni, nie z tej ziemi. Współczesne czy niedawne masakry szokują nas, bo ta groza dyszy w nasze plecy, fizycznie wręcz czujemy, że mogłoby to i nam się przytrafić. Nie wierzymy już naiwnie, że wojna to rzecz zamknięta w historii, bo ludzie zmądrzeli. I takie atrakcje jak gwałcenie kobiet i rozbijanie dzieci o ścianę miałyby pójść do lamusa? (...) W dwudziestym pierwszy wieku także po masakrze wyrywa się złote zęby z ust zabitych, złoto to złoto, wędruje ono z rąk do rąk, tak jak podczas okupacji niemieckiej kilkadziesiąt lat temu.
O wielkich rzeziach - z tamtej strony oceanu, z Europy i z Azji - docierały wieści także do Brazylii, gazety, później radia przytaczały potworne szczegóły. Lecz ja widziałem Canudos na własne oczy. To Canudos było moją wojną... a każdy ma taką wojnę, jak mu się akurat trafi.
Terroryzm państwowy jest zakłóceniem w ukrytych strukturach władzy. Morderstwa, przypadkowe lub sprowokowane - tego nie wiemy - były instrumentem stabilizującym system i władzę po to, by zapobiec problemom wewnętrznym. My zapłaciliśmy za to życiem towarzyszy, wyrokami i rozbiciem naszego ruchu politycznego. Masakry są na rękę im i tylko im.
Poszczególne śmierci, a dokładniej te chwile, gdy nagle przestaje się istnieć, niczym się nie różnią - komora gazowa, masowa egzekucja czy zdradziecki błysk stalowego ostrza w ciemności, jęk bólu lub charkot i bezwzględny cios noża. Dziesięć tysięcy ludzi, dziesięć tysięcy trumien, dziesięć tysięcy grobów, heeej, dziesięć tysięcy!
Enklawa. To zimne, precyzyjne słowo oddaje wszystkie różnice między nami tu, w środku i nimi na zewnątrz. My nigdy nie nazywaliśmy tak Srebrenicy, bo nie miało to żadnego, absolutnie żadnego związku z naszą rzeczywistością. Nazywaliśmy ją kotłem, końcem świata, ślepą kiszką, bo te właśnie słowa pasowały do stanu naszego ducha. To, przez co przechodziliśmy każdego dnia, było niedostępne dla reszty świata.
Wracając, zrozumiałem, że droga do Srebrenicy nie jest drogą prowadzącą w przestrzeni, lecz w czasie, to skok wstecz, podróż do ostatniej enklawy bałkańskiego nazizmu. Pomyślałem, że Srebrenica to taka nasza "mała" Treblinka, oddalona o cztery godziny jazdy z Sarajewa i trochę mniej z Tuzli.
Bratunac wyróżnia się jednym: sąsiedztwem Srebrenicy.
Poza tym jeszcze jakiś czas temu mówienie o wojnie mogło czemuś służyć. Ludzie się buntowali; masakra potrafiła jeszcze kimś wstrząsnąć. Dzisiaj nawet to mówienie na nic się nie zda. Codziennie pojawiają się nowe historie o masakrach, krzywdach, torturach, ale ledwie zwraca się na to uwagę. To nas przerasta. Myślimy, że nie da się nic zrobić, i w ten sposób stajemy się coraz bardziej wspólnikami najprostszej ze zbrodni: obojętności.