-
Artykuły
Strata boli - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać1 -
Artykuły
"To nie jest rozmowa na telefon" - weź udział w konkursie i wygraj spotkanie z Jakubem Bączykowskim!
LubimyCzytać11 -
Artykuły
WKU
Wojtek0 -
Artykuły
Międzywojenny Poznań, tajemnice zaklęte w wodzie i na karkonoskich szlakach.
LubimyCzytać8
Cytaty z tagiem "dyrektor" [8]
- Muszę się porozumieć z dementorami. Przyrzekłem, że ich powiadomię, kiedy zakończymy przeszukiwanie zamku. - Nie chcieli nam w tym pomóc? - zapytał Percy. - O, tak, chcieli - powiedział chłodno Dumbledore. - Ale dopóki ja tu jestem dyrektorem, żaden dementor nie przekroczy progu tego zamku.
Miny szefów są dość szczególnym miernikiem energii życiowej i szef wcale nie musi być policjantem. Takie miny bywają profetyczne i można z nich wróżyć jak z wnętrzności. Zmarszczka nad lewym okiem - nie dostaniesz urlopu, dwie poprzeczne pośrodku - weekend w pracy, drganie dolnej wargi - podwyżka anulowana. Byli tacy, którzy nie mieli ochoty wróżyć z min szefa, woleli z jego wnętrzności, ale to się w sumie nie sprawdzało. Próbowali. Wnętrzności zapowiadały wielkie szczęście i pieniądze, a kończyło się na kratach bez zawiasów i kajdankach.
,,Rzeczy, których boimy się najbardziej, okazują się często tymi, których powinniśmy bać się najmniej. [...] To irracjonalne, ale właśnie takie odczucia czynią z nas ludzi. A jeśli zdołamy pokonać te lęki, na świecie nie zostanie nic, co mogłoby nas zatrzymać".
Kwalifikacja – rzecz wymagana od niższych urzędników. Na wyższe stanowiska (prezesów, dyrektorów itd.) wymaga się braku kwalifikacji.
Na wszystkich piętrach posiada szkoła swoje śmiesznostki i wzniosłości. Począwszy od gabinetu dyrektora aż po dyżurkę woźnego (…).
Biuro detektywistyczne, dla którego pracuję - w większości zdalnie - często zajmuje się sprawami korporacyjnymi, prześwietlając potencjalnych kandydatów na stanowiska dyrektorskie. Wciąż mnie zaskakuje, jak wielu spośród nich ostatecznie okazuje się podłymi ludźmi. To trochę tak, jakby wspinanie się na najwyższe szczeble kariery wymagało bycia socjopatą. Kto mógłby się spodziewać? A skoro mają dość pieniędzy i władzy, rzadko stawiają czoła realnym konsekwencjom za zrujnowanie innym życia.
Ma Bolesławiec swój kombinat o przydługiej nazwie: Zjednoczone Zakłady Górnicze Surowców Szklarskich i Ceramicznych „Vitrocermin”, kierowany przez pierwszego w lokalnych dziejach fachowca z tytułem doktorskim: dra inż. Ryszarda Awłasewicza. Absolwent Wydziału Geologicznego krakowskiej AGH – przez7 lat sprawował funkcję głównego geologa w ZG „Konrad”, nim w czerwcu 1967 r. trafił do „Surminu”, zostając najmłodszym dyrektorem w skali Zjednoczenia. Doświadczenie „miedziowca” szybko przyniosło ściśle wymierne rezultaty: rozpoczęło się pasmo sukcesów ekonomicznych, prasa dolnośląska rozpisywała się o bolesławieckim „białym zagłębiu” glin kaolinowych i ceramicznych. Krajowy monopolista w wydobyciu poszukiwanego surowca rozrósł się do rozmiarów potentata.
Później powiedziano mi, że dyrektor nosi przezwisko "Lew" i że drży przed nim każdy, od najmniejszego pierwszaka, do najstarszego profesora. Opowiadano, że nosi sygnet z wyrytym w kamieniu napisem"wiara, nadzieja, miłość", a kiedy wymierza policzek, co już od wczesnego ranka należy do ulubionych jego zajęć, przekręca ponoć ów kamień do wnętrza dłoni i w ten sposób policzki rozdaje z wiarą, nadzieją oraz miłością.