-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać126 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać2
Cytaty z tagiem "dobra książka" [9]
Dobrej książki, Marcusie, nie poznaje się jedynie po ostatnich słowach, ale po oddziaływaniu wszystkich słów, które je poprzedziły. Mniej więcej pół sekundy po skończeniu książki, po przeczytaniu ostatniego słowa, czytelnik powinien odczuwać bardzo silne emocje; przez chwilę powinien myśleć wyłącznie o tym wszystkim, co przeczytał, spojrzeć na okładkę i uśmiechnąć się z odrobiną żalu, bo będzie mu brakowało tych wszystkich postaci. Dobra książka, Marcusie, to taka, po której przeczytaniu żal nam, że już się skończyła.
W pogoni za przyszłością spójrz czasem w przeszłość.
Patrzył więc i tym patrzeniem karmił się jak ciepłą kolacją. Udawał, że trawa zakrywa jego bezczelne spojrzenia, a ona udawała, że ich nie widzi. Miała inne zmartwienia i przyszła tu pilnować krów, a nie gadać z jakimiś przybłędami. Od razu pomyślał, że jej oczy są koloru niezapominajek. Bystre i jednocześnie bardzo ciepłe, nie nabrał się na jej udawany atak złości. Zgadywał, że musi pachnieć jak lawenda, którą matka sieje pod oknem. Sam nie wiedział, dlaczego tak pomyślał, mógł być nawet tego pewien, pomimo odległości, jaka ich dzieliła, i zapachu ziół wokół.
Mógł nawet wstać i krzyknąć do niej albo po prostu zapytać, czy to prawda, że pachnie lawendą, ale nie zrobił tego. Wolał tak zostać, tak siedzieć i chłonąć ją z daleka. Stać się posągiem. Ukrytą w gąszczu skałą w milczeniu przyglądającą się światu. Światu i jej. Tej małej dziewczynce, która tak nagle i tak gwałtownie pojawiła się pośród tych łąk i pól. I pomimo tego, że wydawało mu się, a nawet był pewien, że zna tu każde miejsce, każdą kępkę trawy, każdy krzew i drzewo. Każdy strumyk i kamień. I że nie ma centymetra, milimetra, na którym nie postawił bosej stopy.
Czuł, że jest bardzo łagodna i mógłby się z nią zaprzyjaźnić, jednak jej uroda zasznurowała mu usta i związała nogi. Nie mógł tak po prostu wstać i podejść bliżej. Nie był w stanie otworzyć ust, by wypluć choć jedno, jakiekolwiek słowo. Mógł tylko trwać i patrzeć. Czekać na cud, na czyjkolwiek ruch, który by to przerwał, wyrwał go z oniemienia, trzasnął w twarz, potrząsnął i postawił twardo na nogi.
Zdania są podzielone. Między dobre i złe książki.
Dobre książki są zawsze prawdziwe, nawet gdyby opisywały rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły i nie wydarzą.
Czytanie książki jest, przynajmniej dla mnie, jak podróż po świecie drugiego człowieka. Jeżeli książka jest dobra, czytelnik czuje się w niej jak u siebie, a jednocześnie intryguje go, co mu się tam przydarzy, co znajdzie za następnym zakrętem. A jeżeli książka jest marna, przypomina przeprawę przez Secaucus w New Jersey: cała okolica cuchnie i człowiek żałuje, że w nią w ogóle zabrnął, ale skoro już się tak stało, zamyka okna i oddycha ustami, żeby jakoś dotrwać do końca.
Dobra książka jest jak zasłona w oknie, która odcina nas od świata.
Ta książka uczy chrześcijaństwa stosowanego: prostego, a zarazem naukowego systemu praktycznych technik dobrego życia, które rzeczywiście skutkują.
-Jak to nie wymyślił?- oburzyła się. - Weź jakąkolwiek dobrą książkę i masz wehikuł. Czas wokół się zatrzymuje, u ciebie biegnie inaczej. A jak wywodzisz z tej machiny, okazuje się, że na zewnątrz nie zmieniło się nic. I jednocześnie zmieniło się wszystko.